► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Astronomii, Numerologii, Starożytnych Run, Zaklęć, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Trwają zapisy do klubu pojedynków!
► Lekcja eliksirów zakończona!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

126
125
110
103

Luty 2000r.
Pełnia: 16-18.02 (10-13.05)
Wielka Brytania tonie w zwałach śniegu. Zaspy utrudniają transport miejski, a rzeki i jeziora pozostają skute lodem. W dzień ok. -8'C, w nocy jeszcze mroźniej, ok. -14'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Brama Wejściowa
Autor Wiadomość
Kalaolite Nomori
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Lis 06, 2010 1:07 am   

O fasolkach raczej wolała nie pamiętać... Sama nie miała pojęcia skąd się jej to głupie pytanie wzięło w głowie, a i teraz nie było najlepiej. Chociaż... porównując tą formę rozpoczęcia rozmowy od zapytania w najmniej odpowiednim momencie o najgłupszą rzecz na świecie... Wolała to teraz. W sumie to mogła zapytać o coś innego, ale po co...
- Nie, nie zmarznę
Odpowiedziała kiwając stanowczo głową, bo pewnie gdyby powiedziała, że możliwe, że jednak zmarznie to odesłałby ją do dormitorium, a tego by chyba nie przeżyła... Tak bardzo chciała się dowiedzieć, co też Draco wymyślił. No i oczywiście ruszyła za nim, kilka pierwszych kroków wykonując szybszych, by móc zrównać się z chłopakiem. Bez zbędnych pytań... bez przede wszystkim głupich pytań wlepiła spojrzenie w drogę przed siebie, by się czasem o coś nie potknąć, a znając jej szczęście byłoby to bardzo prawdopodobne. Czasem także rzucała spojrzenie na Panicza, z ciekawości a i z chęci po prostu spojrzenia na niego... Cóż, chyba tylko osoby chorej umysłowo nie zżerałaby teraz ciekawość...
 
 

Draco Malfoy
II rok | Starożytne języki i liczby
Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 726
Wiek: 17 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Jaspis
Różdżka: włókno z serca testrala, 12,5 cala, dąb, słabo elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 18
Miotlarstwo: 14
Wysłany: Sob Lis 06, 2010 1:36 am   
   <Multikonta: James Harvin


Chłopak spojrzał na nią wnikliwie, bo dziewczyna sprawiała wrażenia jak gdyby nie mieli zielonego pojęcia gdzie idą, co zresztą było całkiem zabawne. Przecież nie musiał jej wszystkiego mówić, wręcz nie powinien. Zabiłby w ten sposób i ciekawość i ten apetyt, który zapewne rósł w miarę oczekiwania. A im apetyty będzie większy tym spodziewał się większych owoców tego apetytu. Swoją drogą pewnie dziewczyna się rozczaruje, bo panicz Malfoy ani myślał ciągnąć ją na romantyczny spacer i ani myślał romantycznie się zachowywać. Widział kto kiedy takiego Draco Malfoya, no raczej nie.
-Słyszałaś, że Umbridge wróciła? Ktoś mi coś mówił, że już przytępiła Pottera i jego wiernych, żałosnych przyjaciół. Ciekawe co im tym razem wymyśliła...-mruknął zwężając spojrzenie i obracając je przed siebie, przy czym ten cwaniacki uśmieszek ani trochę nie schodził z jego twarzy. W końcu takie miny to był nieodłączny element młodego Malfoya.-Może wreszcie ktoś z nimi zrobi jakiś porządek.-prychnął mając nadzieję, że droga do celu nie zajmie im dużo czasu, bo jednak pogoda nie była najlepsza i nawet Prefekt, który przecież tak rzadko marznął nie mógł powiedzieć, że jest mu ciepło i zimne powietrze mu nie grozi.
 
 
Kalaolite Nomori
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Lis 06, 2010 7:08 pm   

Sprawiała wrażenie, jak gdyby nie mieli zielonego pojęcia gdzie idą...? Kalaolite w rzeczywistości nie miała pojęcia dokąd zmierzają, bo przecież z pod bramy można było udać się do jakiegokolwiek miejsca na terenach Hogwartu, a przypuszczeń nie miała żadnych, tak więc pozostawało jej tylko grzecznie czekać i mieć nadzieję, że nie zepsuje tego czymś i nie straci możliwości na zapewne ciekawe zakończenie tego dnia. Romantyczny spacer... To chyba była ostatnia z możliwości na bardzo długiej liście założeń, którą w głowie sporządziła sobie dziewczyna, bo faktycznie nie sądziła, że chłopak zdecydowałby się na coś takiego.
- Słyszałam, a nawet ostatnio widziałam, jak jakimś pierwszakom szachy skonfiskowała tłumacząc, że powinni spędzić ten czas na nauce. Ale przynajmniej Gryfonów ukróci...
Prychnęła cicho po czym uśmiechnęła się, bowiem wizja tego, że landryna wróciła i znów będzie chciała uprzyrzyć życie bliznowatemu i reszcie jego nic nie znaczących przyjaciół była niesamowicie satysfakcjonująca, nawet gdyby to miała być tylko wizja, która nigdy się nie spełni. Droga do celu... Kala miała nadzieję, że nie zajmie im dużo czasu nie ze względu na to, że pewnie zmarzną, ale dlatego, że ciekawość ją rozrywała od środka.
 
 

Draco Malfoy
II rok | Starożytne języki i liczby
Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 726
Wiek: 17 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Jaspis
Różdżka: włókno z serca testrala, 12,5 cala, dąb, słabo elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 18
Miotlarstwo: 14
Wysłany: Sob Lis 06, 2010 8:01 pm   
   <Multikonta: James Harvin


-Oby jak najbardziej. Chciałbym zobaczyć jak Potter pastuje jej buty.-uśmiechnął się cwaniacko nadal patrząc tylko przed siebie jednak jak najbardziej zdawał sobie sprawę z obecności dziewczyny, która szła obok.
Pod względem bliznowatego, Dracon był nieugięty i gdyby mógł, gdyby mu tylko pozwolono zniszczyłby tego frajera i dosłownie i w przenośni. Niestety, Czarny Pan chciał go na wyłączność, więc temu pajacowi co najwyżej mogło spaść z głowy kilka włosów, nie więcej. Nie była to zbyt komfortowa i wymarzona sytuacja dla panicza Malfoya, niestety mógł się jej tylko podporządkować. W tym momencie nie zaprzątał sobie głowy takimi bzdurami jak Potter, chociaż sama myśl, że Umbridge już dyszy mu na karku była bardzo przyjemną i satysfakcjonującą myślą.
-Wiesz chociaż gdzie idziemy?-spojrzał na nią rozbawionym i tym swoim aroganckim wzrokiem, który był tym bardziej arogancki i bezczelny im bardziej chłopak czuł się pewnie i wiedział, że ma przewage.
Opuszczali tereny Hogwartu kierując się dobrze znaną przecież dróżką, prowadzącą już poza tereny przyzamkowe. Nie wiele brakowało do ich celu, trasa zawsze była ta sama. Dziwne, że panienka Nomori jeszcze nie kojarzyła gdzie się kierują, a nawet jeśli zaczynała się domyślać, to konkretnego celu chyba nie była pewna.
 
 
Kalaolite Nomori
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Lis 06, 2010 8:47 pm   

Dziewczyna zachichotała cicho, wyobrażając sobie, jak bliznowaty pada landrynie do stóp i czyści jej buty na połysk, magiczną, różową pastą do butów. A czy Kala coś by Potterowi zrobiła? Szczerze to nie odczuwała takiej potrzeby mimo braku sympatii do chłopaka, ale zdecydowanie chętniej stanęłaby z boku i patrzyłaby na wyraz jego oczu, jak cierpią... Podczas zadawania bólu raczej nie ma na to czasu, ale nie ważne, bo przecież chyba nie spotkali się po to, żeby rozmawiać o tym cholernym gryfonie, którego wszyscy uznają za swojego mesjasza, który uratuje ich przed Czarnym Panem... Głupi ludzie nawet nie wiedzieli, jak bardzo się mylili.
- Nie wiem
Przyznała otwarcie, bowiem pewnie gdyby powiedziała co innego to chłopak zażądał by odpowiedzi, a wtedy by się tylko zbłaźniła. A dziewczyna już wystarczająco razy się zbłaźniła i więcej nie miała zamiaru. A jedna ścieżka mogła prowadzić do wielu miejsc wszak w każdym momencie można było porzucić szlak... Ale kierunek, który obrali nieco zawężał a właściwie skracał jej listę możliwości. Miała nadzieję, że to już nie daleko... Chciała wiedzieć, gdzie chłopak ją prowadzi i co też takiego ją spotka.
 
 

Draco Malfoy
II rok | Starożytne języki i liczby
Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 726
Wiek: 17 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Jaspis
Różdżka: włókno z serca testrala, 12,5 cala, dąb, słabo elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 18
Miotlarstwo: 14
Wysłany: Sob Lis 06, 2010 9:08 pm   
   <Multikonta: James Harvin


Chłopak zaśmiał się. Szczerze, niezbyt złośliwie, ale wprost. Szła z nim, nawet nie wiedziała gdzie i jakby przyszło mu teraz zrobić coś... coś nieoczekiwanego to była zdana tylko na niego. I to mu się podobało. Widocznie panienke Nomori naprawdę musiała zżerać ciekawość, skoro odważyła się ruszyć w nieznane, oczywiście nieznane tylko dla niej.
-Nie spodziewałem się tego, ale może to nawet i lepiej.-mruknął uśmiechając się pewnie pod nosem z odrobiną swego cwaniackiego uroku, który zawsze towarzyszył chłopakowi.
W końcu weszli na główną trasę, a malutkie jeszcze niedawno budynki przed nimi zaczęły się przybliżać coraz bardziej. Znak, że już niedługo znajdą się na miejscu. To i dobrze, bo Dracon naprawdę nie zamierzał zbyt długo marznąć na powietrzu, a nie był ubrany w kilkanaście swetrów, które mogłyby go ogrzać. Powinien jednak wcześniej pomyśleć nad tą złośliwą pogodą.
-A masz jakieś przypuszczenia?-uniósł jedną brew znacząco do góry znowu na nią uważnie spoglądając i bawiąc się równocześnie jej nie wiedzą, bo ciężko było zaprzeczyć, że takie poświęcenie i ryzyko ze strony Kalaolite miało swój zabawny, wyjątkowy urok.
 
 
Kalaolite Nomori
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Lis 06, 2010 9:53 pm   

Owszem, była zdana tylko na niego i w pewien sposób ją to hm... kręciło? Bowiem była w tej chwili zależna od Dracona i to, co dalej będzie robić również było zależne od niego. I tak... ciekawość ją zżerała, rozsadzała ją wręcz i błagała ją, by w końcu zapytała dokąd zmierzają, ale była twarda i tym razem nie zamierzała się poddać swojemu założeniu mówiącemu o tym, że nie spyta dokąd idą. Spojrzała kątem oka na chłopaka jednak zaraz powróciła do patrzenia się przed siebie bowiem nie chciała tutaj zaliczyć gleby.
- Ym... spacerek?
Zaśmiała się cicho, bowiem no co... Co mogła tak naprawdę przypuszczać, nie miała pojęcia dokąd chłopak ją prowadzi, ale w pewien sposób było to podniecające, ta tajemnica, która mocno działała na jej wyobraźnię. Cóż, szczerze trzeba powiedzieć, że dziewczyna walczyła ze sobą, bo jeszcze nie dotarli do celu, a ona już bardzo chciała wiedzieć jaki ten cel był. Podniosła nieco wzrok a i głowę nieco uniosła, by zasięg jej wzroku się poszerzył. Chyba łatwo się domyślić, że mimo walki ze sobą w końcu musiała pęknąć no bo byli strasznie daleko od celu i ta droga się chyba jeszcze cholera wydłużała.
- Powiesz mi dokąd idziemy?
Spytała w końcu a następnie delikatnie ugryzła się w język, za karę dla siebie samej, że nie wytrzymała.
 
 

Draco Malfoy
II rok | Starożytne języki i liczby
Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 726
Wiek: 17 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Jaspis
Różdżka: włókno z serca testrala, 12,5 cala, dąb, słabo elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 18
Miotlarstwo: 14
Wysłany: Sob Lis 06, 2010 10:04 pm   
   <Multikonta: James Harvin


-Domyślisz się jak wejdziemy między sklepy i resztę.-odpowiedział uśmiechając się zadziornie.-A jak się nie domyślisz, to się przekonasz.-odpowiedział znowu pokrętnie.
Naprawdę nie do końca wiedział skąd się u niej taka nie wiedza. Czyżby to osoba panicza Malfoya tak ją rozpraszała i dekocentrowała, że nie potrafiła skojarzyć dokąd ta droga prowadzi. Przecież byli już tak blisko, jeszcze zakręt, prosta i będę na miejscu. Jak można było nie skojarzyć. Widocznie ją przecenił albo wprost przeciwnie nie docenił wpływu jaki na Kalaolite wywiera. Lepiej mu było przypuszczać, że to drugie, bo to działało na jego ego i podwyższało i tak zawyżoną samoocenę.
-Można?-spytał podając jej do dyzpozycji swoje ramię, bo przecież był paniczem wychowanym w bardzo arystokratycznej rodzinie, gdzie dobre maniery, kulturę i zasady zachowania.
Pewnie Potter i jego żałośni przyjaciele nie mieli o więszkym obyciu w towarzystwie pojęcia. Nie spodziewałby się tego na pewno po nich.
 
 
Kalaolite Nomori
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Lis 06, 2010 10:24 pm   

Kiwnęła głową z uśmiechem, cóż wiele jej nie powiedział, bo dziewczyna wciąż była zdezorientowana, może i nawet działał na nią tak Draco. Ważne jednak, że wciąż nie wiedziała dokąd idą, chociaż powoli jej wszelkie wątpliwości co do celu wędrówki było rozwiewane i stawało się to dla niej bardziej klarowne. Po za tym chłopak też nie mógł od niej jeszcze wymagać pełnego kojarzenia miejsc czy faktów, bo przecież niedawno wydarzyło się tak wiele i przy ślizgonie jej umysł znów szalał. Czyli teoretycznie... tak, to była wina chłopaka, że dziewczyna była taka rozkojarzona. Dziewczyna kiwnęła elegancko głową po czym wyjęła rękę z kieszeni i chwyciła się pod jego ramię. Cóż... może ona nie była wychowana w arystokratycznej rodzinie, ba, jej rodzina nie miała nic wspólnego z arystokratami(tak, między innymi dlatego była nic nieznacząca), ale jej matka zawsze wpajała jej wszelkie zasady kultury osobistej, dlatego nawet delikatnie dygnęła, gdy chwyciła chłopaka. Było to w pewien sposób zabawne dlatego też zachichotała, a jej spojrzenie spoczęło na twarzy Dracona, ale tylko na chwilę bowiem zaraz znów zaczęła się rozglądać. Swoją drogą...nie oberwie im się za opuszczenie szkoły?
 
 

Draco Malfoy
II rok | Starożytne języki i liczby
Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 726
Wiek: 17 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Jaspis
Różdżka: włókno z serca testrala, 12,5 cala, dąb, słabo elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 18
Miotlarstwo: 14
Wysłany: Sob Lis 06, 2010 10:35 pm   
   <Multikonta: James Harvin


Draco uśmiechnął się tylko z tą samą, zwykłą dla siebie pewnością. Zresztą, byli już niemal na miejscu. Zachowania dziewczyny nie skomentował, bo i nie widzial takiego powodu, przeciez było jak najbardziej odpowiednie i prawidłowe, mimo niezbyyt wysokiego pochodzenia dziewczyny. W zasadzie mało o jej pochodzenu myślał, wolał nie myśleć, bo pod razu nasuwało mu się jak zareagowałby jego ojciec na wieść, że zadaje się z tak mało znaczącą w ich arystokratycznym światku. Nie byłaby to zapewne pozytywna reakcja, nie wspominając już że panienka Nomori była podopieczną jego niezbyt lubianego współpracownika, którego Lucjusz nie tylko nie lubił, wręcz nie znosił.
Chłopak spojrzał na budynek przed nimi, który z zewnątrz nie wyglądał imponująco, jednak w wewnątrz przedstawiał się po prawdzie interesująco.
-Byłaś tu już? Zakładam, że nie.-odpowiedział traktując to jako pytanie retoryczne, po czym wprowadził ją do środka.
<oboje z/t>
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Lis 10, 2010 7:29 pm   

// Zaczynam pisać stąd jakby skończyła się historia otrzymania wampa..i przechodzę na 3 osobę //

Było już blisko drugiej w nocy, kiedy do drzwi wejściowych podeszła postać. Nie można było dostrzec jej twarzy, jednak blada skóra wyróżniała się w ciemnościach. To była Megan, jednak... nie wyglądała jak Ona.
Przez kilka godzin człowiek nie może stać się tak pięknym. Jej twarz stała się wręcz idealna. Bez żadnej skazy. Oczy które zawsze biły różnymi uczuciami, zmieniły się w beznamiętne, ale to spojrzenie które kierowała dookoła, aby zobaczyć czy w danej chwili nie ma nikogo w okolicy, sprawiało, że osoba pragnęła tylko jednego. Chciała być choć przez chwilę obok tej piękności, która ofiaruje najskrytsze marzenia.
Megan stała się ideałem, i dobrze o tym wiedziała.
Zawiał zimny porywisty wiatr, jednak dziewczyna nawet nie poczuła zimna. Spojrzała na swoją bladą dłoń i zacisnęła ją mocno w pięść. Nie wiedziała jednak, że gdyby tak ścisnęła komuś innemu rękę, mogłaby złamać tej osobie kości. Stała się silniejsza... i szybsza.
Beznamiętne spojrzenie skierowało się na bramę wejściową Hogwartu. Już czuła ten zapach. Tysiące woni mieszało się ze sobą tworząc jedyny którego Megan pożądała w swoim nowym życiu. Krew... Tysiące żywych osób w których żyłach płynie gorąca ciecz. Jednak Megan nie była teraz głodna , o nie. Przecież jeszcze parę godzin temu pożywiła się służącymi jej kuzyna. Miała nadzieje, że to jej wystarczy dopóki nie pomyśli nad tym co dalej. Zawsze musiały jej pozostać zwierzęta z Zakazanego Lasu. Jednak, ile czasu minie, zanim ktoś się zorientuje, że Megan stała się tym kim teraz jest...potworem.
Jednak nie tym teraz powinna się przejmować. Wiedziała, że i tak niedługo czeka ją rozmowa z Dumbledore'm czy wcześniej czy później... co za różnica. Megan pchnęła olbrzymie drzwi wejściowe i weszła do środka. A jej spojrzenie się nie zmieniło...nadal pozostało beznamiętne i rządne krwi... jak u każdego wampira.

<NMM>
 
 
Alex Sweet
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Lis 24, 2010 5:09 pm   

Miała szczęście. Brama była otwarta, chociaż podejrzewała, że otworzyli ją specjalnie dla niej. Szybkim krokiem przeszła i aż podskoczyła słysząc, jak brama zamyka się. Skierowała się w stronę zamku. Za chwilę wkroczyła między uczniów, którzy odpoczywali po lekcjach. Już po chwili, tak jak się spodziewała, otoczyły ją przyjaciółki. Od razu zaczęła zdawać relację z zakupów. Dziewczyny podziwiały jej nową szatę, oraz podskakiwały na samą myśl o tym, że zobaczą jej nowe podręczniki i pergaminy.
- Idziemy do Wielkiej Sali? - zapytała, a dziewczyny pokiwały głową na zgodę. Po chwili zniknęły za potężnymi drzwiami.
<nmm>
 
 
Evelina Everden
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 6:02 am   

Wraz z chłopakiem wróciła na tereny Hogwartu, musieli już wracać było na prawdę już za późno na wędrówki poza terenem szkoły. Przez całą drogę nawet się do chłopaka nie odezwała bo po co? Szedł sobie z trzy kroki za nią cały czas, więc nie widziała potrzeby na odzywanie się, zagadanie o czymkolwiek. Otworzyła pierwsza bramę wejściową i już była w środku, gdy tylko przekroczyła próg wejścia nieprzyjemne dreszcze przeszły ją przez to drobne ciałko. Jak już wcześniej wspominała bała się reakcji nauczycieli, którzy mogą jeszcze gdzieś tu czuwać. Trudno raz grozi śmierć, przecież przez to nie dostanie avadą, czy innym zaklęciem torturującym. Nawet chciała zamknąć za sobą bramę, ażeby chłopak także się trochę przemęczył otwierając ją, ale nie będzie taką świnią żeby mu ją przed nosem zamykać. Więc zostawiła ją uchyloną. Gdy tylko zrobiła parę kroków na terenach szkoły stanęła odwracając się do chłopaka, a ten stał jeszcze w bramie pewnie ją jeszcze zamykał. Przyjrzała mu się uważnie i lekko zaśmiała, spędziła z nim tyle czasu i spędziła by jeszcze o wiele więcej, ale na dzisiaj już chyba starczy jedynym celem tej wędrówki było teraz ciepłe łóżko w którym zaraz się zagrzeję, chociaż kto powiedział że zaraz? Co on jeszcze sobie wymyśli? Dziewczynie było zimno, więc chciała jak najszybciej być już w swoim dormitorium. Włożyła ręce do kieszeni od szaty szkolnej i czekała na niego. Przy okazji wyrzuciła jakiś plątający się papierek w kieszeni, nie powinna zaśmiecać błonia Hogwartu, ale czy za to grozi Azkaban?
 
 

Albert Camont
II rok | Magiczna Medycyna
Dołączył: 26 Wrz 2010
Posty: 539
Wiek: 19 lat
Krew: czysta
Pupil: brak
Różdżka: włókno ze smoczego serca, 14 cali, buk, sztywna.
Ekwipunek: różdżka, portfel
Sakiewka: 80g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 40
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 30
Z. defensywne: 15
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 4:32 pm   

Spojrzał na dziewczynę, mógł przysiądź, że wie o czym myśli.
Czy zaraz nie wyskoczy na nich jakiś nadgorliwy nauczyciel i nie wlepi kilku punktów i szlabanu? Cóż, nie zamierzał brać odpowiedzialności i mieć wyrzutów sumienia, z powodu wyciągniecie jej z zamku i powrotu o tak późnej porze. Sama chciała w końcu. Kto by pomyślał, że z niego takie „złe towarzystwo”? Nigdy nie przywiązywał uwagi do szkolnych obowiązków, a kiedy zaczął się szwendać z Rose, to już w ogóle. Aż dziw, że nikt nie zainteresował się niesfornym zachowaniem pary szóstoklasistów. Nawet nie pamiętał kiedy ostatnio był na lekcjach. A jeszcze niedawno większość czasu spędzał w pokoju wspólnym nad książką. Zgodnie z tym czego oczekiwała od niego rodzicielka. Spuścił wzrok, szczególne zainteresowanie poświęcając czubkom, wymęczonych już, trampków. Byłaby niezadowolona z braku odpowiedzialności u syna. Ciągle miała na niego ogromny wpływ i co tu dużo mówić, bał się jej reakcji bardziej, niż kogokolwiek innego. Nie byłaby zła, byłaby zawiedziona, a to, było jeszcze gorsze. Rzadko podnosiła głos. Potrząsnął lekko głową, jakby chciał odegnać od siebie owe myśli. Oderwał wzrok od butów – w końcu, tak naprawdę nic przykuwającego uwagę w nich nie było.
Szczerze mówiąc sam miał ochotę wrócić już do pokoju wspólnego, może i nie spać, jeszcze nie była, aż tak późna godzina. Spojrzał na Puchonkę. Ta z kolei słaniała się już na nogach. Zarzucił jej swoją kurtkę na ramiona. Uśmiechnął się rozbawiony, widząc jak dziewczyna w niej prawie „utonęła”.
- Idziemy, zanim zamarznę – złapał ją za rękę ciągnąc za sobą – Może uda się tak przemknąć by nikt nas nie złapał – niewątpliwa zaleta tego, że pokój wspólny znajdował się w lochach i nie trzeba było przejść przez pół zamku.
A za rzucanie papierków Azkaban raczej nie grozi…ale sprzątanie terenów zamkowych w ramach nauczki, jeśli przyłapie Cie wkurzony gajowy było nawet prawdopodobne.

// z/t
Ostatnio zmieniony przez Albert Camont Czw Gru 09, 2010 5:21 pm, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Evelina Everden
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Gru 09, 2010 5:11 pm   

Czekała na chłopaka i czekała, aż się doczekała. Uśmiechnęła się do niego, gdy ten zaś zarzucił na nią swoją kurtkę. Co prawda, była ona jak worek wiszący na jej ciele, ale czy to jej wina że jest taka mała? Może jeszcze urośnie. Szkoda jej było trochę chłopaka, który to teraz przez nią będzie marznął, ale była to wymówka do kolejnego spotkania się, bo ona mu ją na pewno teraz nie odda. Bo obawiała się że to może być już ostatnie ich spotkanie. A tego nie chciała. Poprawiła kurtkę i ścisnęła jego dłoń, za każdym razem gdy ją łapał za dłoń była zaskoczona, ale aż radość w niej się paliła. Stawiała kroki w stronę Hogwartu, ale szczerze mówiąc wcale by tam jeszcze nie poszła. A co do jej nóg, ona jeszcze bardzo dobrze stała i nie było jej zimno, ani nie czuła się zmęczona, więc skąd on mógł zauważyć takie zachowanie u dziewczyny?
- Spokojnie nie zarzniesz, a jak zamarzniesz to poczekasz sobie na przyjście światła, bo ja nie znam żadnego zaklęcia na ogrzewanie, a nie chce Cię podpalać przecież. - uśmiechnęła się lekko do niego. Kiwnęła tylko głową, gdy ten zaś stwierdził o wejściu do zamku bez większego ryzyka. Trudno raz się żyję przecież.
W końcu dotarli do drzwi wejściowych i otworzyła je wchodząc pierwsza, aby tylko nie upomniał się o swoją kurtkę, bo będą dwie niespodzianki, a w planie ma tylko jedną...

/zt oboje
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom



Vampire Diaries

SnM: Naruto PBF

www.zmiennoksztaltni.wxv.pl





Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 10