► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Astronomii, Numerologii, Starożytnych Run, Zaklęć, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Trwają zapisy do klubu pojedynków!
► Lekcja eliksirów zakończona!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

126
125
110
103

Luty 2000r.
Pełnia: 16-18.02 (10-13.05)
Wielka Brytania tonie w zwałach śniegu. Zaspy utrudniają transport miejski, a rzeki i jeziora pozostają skute lodem. W dzień ok. -8'C, w nocy jeszcze mroźniej, ok. -14'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Gabinet nauczycielki astronomii
Autor Wiadomość
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Gru 19, 2010 11:47 pm   

Megan niezwłocznie ruszyła na wieżę. Nie wiedziała gdzie jest Harry... czy poszedł szukać Hermionę czy nie. Mieli ją znaleźć, ale czuła, że gdyby Megan po nią poszła spotkałaby się tylko z pogardą w jej oczach. Po drugie nie chciała się sprzeczać nauczycielce... została już zawieszona, a teraz czeka ją jeszcze wyrzucenie ze szkoły. Lucjusz Malfoy już o to zadba aby ona, Harry i Hermiona znaleźli się poza murami Hogwartu jak najszybciej.
Rozejrzała się raz jeszcze mając nadzieje, że usłyszy jak chłopak przychodzi, ale też nic nie słyszała. Pewnie poszedł do Hermiony i Rona... może chciał odbudować przyjaźń... w sumie to i dobrze. Megan po wszystkim czuła się potwornie... Była potworem... i zawsze nim zostanie w oczach innych choćby się nie wiadomo jak starała. Przykład Hermiona i Ron, mogli mieć powód, że spędza czas z Harrym.. ale jakby każdy wiedział, że jest wampirem omijali by ją szerokim łukiem. Była potworem który może w każdej chwili zabić.
Megan usiadła na ziemi obok gabinetu profesor. Nie miała odwagi na razie wchodzić, do póki kobieta sama jej nie wpuści. Schowała twarz w dłonie i siedziała załamując się nad samym sobą.
Jak mogła do tego dopuścić. Musieli wydusić prawdę z Malfoy'a i tej dziewczyny ale czemu akurat musiała to robić w ten sposób! Przejął nad nią władze ten potwór to oczywiste, ale... to było okropne. Harvin miała rację. Zniżyła się do poziomu Voldemorta, to osoby do której nie chciała być wcale podobna. Wręcz przeciwnie, chciała być zupełnie inna niż on.
Jak ona sobie poradzi... coraz więcej osób wie o jej przypadłości... nie poradzi sobie sama. Kiedy ją wyrzucą zaczną ją ścigać, a gdy złapią zabiją, a będzie to długa i bolesna śmierć. Nikt jej schronienia nie da. Chyba, że sam Voldemort.. ale co dalej? Zacznie zabijać innych? Stanie się gorszym monstrum niż jest teraz?!
Siedząc tak na ziemi usłyszała pohukiwanie sowy. Spojrzała w górę i zobaczyła swoją sówkę. Miała przy nóżce proroka. Wzięła go od niej, ale nie miała jej czym poczęstować, więc ta odleciała obrażona. Nawet sowa nie dawała jej żyć. Otworzyła proroka. Pierwszy artykuł był o Dumbledorze przejrzała go znajdując w nim nazwisko Harrego. Biedny chlopak... on tez nie miał łatwo. Przewróciła następną stronę i zamarła. Wielkie zdjęcie wampira na samym początku strony oraz artykuł czy wampiry istnieją... w Hogwarcie. Megan zamarła szybko chwyciła i przybliżyła artykuł oraz zaczęła czytać.
To niemożliwe... to nie może tak być.... było coraz gorzej. Wiedziało o niej tyle osób! A teraz jeszcze Umbridge zacznie poszukiwania. To było okropne. Nie mogło się tak dziać! Wiedziała, że to wszystko tak się skończy, ale nie sądziła, że tak szybko i nie takim sposobem. Megan zgniotła przez swoją siłę artykuł nadal go trzymajac w ściśniętej dłoni przebijajać paznokciami papier. Przecięła również skórę. Wyglądała jak posąg. Z przerażeniem i zdenerwowaniem w oczach wpatrywała się w podłogę. Gdyby mogła oddychać, miała by szybki nierówny oddech i ledwo by mogła nabrać powietrza w ustach.
Było źle... bardzo źle...
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Pon Gru 20, 2010 12:20 am   

Gdzie się Harry szlajał? Nie wiedział on sam. Podświadomie kierował się do gabinetu psorki, ale zaszedł chyba na około, bo z daleka już widział Megan. Nie mógł się pomylić to była ona.

Nikt nie miał humoru... tak było ciężko z tą świadomością, z tymi myślami... z tym co ich czeka... To on ich w to wciągnął, dla niego kaprysu się narażali i przez niego wpadli jak śliwki w kompot... Powinni się odwrócić od niego wszyscy jak jeden mąż... nie zasługiwał na przyjaźń, na miłość... tak narażał bliskie mu osoby, a tak nie robi kochająca osoba... chronić, nie narażać... a tu co... te wyrzuty sumienia były nieznośne...

Nie zmienił tempa... podszedł do wampirzycy i usiadł koło niej. Nie wiedział co powiedzieć. Czy przepraszać, czy dziękować, czy pocałować... co robić, co robić? Objął ją ramieniem nic nie mówiąc. Zerknął na gazetę, ale domyślając się jakie bzdury tam nawypisywali nie podjął tematu.
chciało mu się wyć... chciał cofnąć czas, albo chociaż go zatrzymać, by mógł tak siedzieć z Megan... żeby nikt nie przeszkadzał, żeby byli tylko oni... ale nie mógł i to było najgorsze. Oparł czoło o jej ramię. -Megan... - mruknął łamiącym się głosem. Nie podnosił głowy... walczył ze łzami, które już pchały się do oczu...
_________________
 
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Gru 20, 2010 12:29 am   

Usłyszała kroki i poczuła zapach krwi, a raczej zapach ciała. Podniosła powoli głowę do góry i jej łamiące spojrzenie spoczęło na Harrym. Też był w koszmarnym nastroju. Nie tylko on. Każdy kto znajdował się w Pokoju Życzeń i brał udział mógł mieć niezbyt dobry nastrój.
Spuściła głowę... mogła mu powiedzieć, żeby nie brał w tym udziału. Przecież już i tak ma kłopoty z Ministerstwem i Voldemortem... ona mogła się tym zając a tego nie zrobiła. Jaką ona musiała być idiotką aby tego nie zrobić. Jaką?
Usiadł obok niej a Megan spojrzała na niego tylko katem oka po czym poczuła jak ten ją obejmuje. Spojrzała wtedy na niego i znowu spuściła głowę. Czuła się strasznie... okropnie i było jej źle. Położył jej głowę na ramieniu i wyszeptał jej imię. Nie wytrzymała.
Wypuściła gazetę z zaciśniętych dłonie i rzuciła się chłopakowi na szyję. Objęła go mocno, ale nie tak aby mu zrobić krzywde. Praktycznie myślała, że ściska go mocno, a tak naprawdę chłopak mógł czuć jakby mu przeciekała przez ramiona. Ah! Gdyby ona mogła płakać wylewałaby teraz łzy. Duże ilości łez.
- Harry... oh Harry... - mówiła łamiącym głosem... tak... Megan Vaye się zmieniła... i to bardzo... - Co teraz będzie.... - spytała się choć nie oczekiwała odpowiedzi...
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Pon Gru 20, 2010 12:56 am   

Co teraz będzie? Optymistyczna czy pesymistyczna wersja?...
Harry nie miał pojęcia. Ich los jest w rękach nauczycielek. Przytulił ją, tulił mocno dając wsparcie i sobie i jej, oboje go potrzebowali zwłaszcza, że nie mógł teraz liczyć na zazdrosnych przyjaciół. Meg była jego oparciem. Wiedział, że płacze... a może próbuje, bo nie może, że płakałby gdyby była człowiekiem, że miałby już mokre od łez ramie. Po jego pliczkach za to mogły i popłynęły łzy. Nie żałował tego że porwali Malfoya, że przesłuchiwali i dowiedzieli się czegoś... żałował zakończenia i tego, że wmieszał w te porachunki innych...
Trząsł się cały, serce tłukło mu się o żebra i oddech był nierówny... objawy stresu, płaczu, strachu i jeszcze kilku skrajnych emocji... -Będzie dobrze... Nie dam Cię skrzywdzić... rozumiesz... - Mruknął łamiącym się od łez głosem, ale było w nim zacięcie i obietnica. Nie zamierzał jej odpuścić, pozwolić by coś się jej stało... co to, to nie! Musi być dobrze... nie wierzył, że psorki im nie pomogły w jakiś sposób... z resztą tu mogło pomóc już tylko wymazanie pamięci... inaczej klapa... kaplica... nie dożyją nawet egzaminów... Megan dorwana przez łowców a on przez Voldemorta... ale to tylko najczarniejszy ze scenariuszy...
_________________
 
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Gru 20, 2010 1:05 am   

Gdyby to tylko Megan mogła płakać. Ah ile łez by teraz wylała. Łez strachu, rozpaczy... wszystkich najgorszych uczuć jakie teraz odczuwała by wylała w ramię chłopaka do którego się tuliła a ten przytulał ją mocno. Wypuściłaby z siebie te wszystkie emocje które się w niej tłumiły, a nie mogła tego zrobić. Poczuła jednak na swojej skórze jak łzy Harrego lecą z jego policzków. Podniosła delikatnie głowę aby go widzieć po czym jedną ręką strąciła łzy z jego policzków i ponownie się do niego przytuliła. Ta obietnica.... to było piękne słowa które padły z jego ust. Ale wiedziała, że i tak nadejdzie dzień w którym nie będzie mógł jej spełnić. Kiedyś zawsze on nadejdzie. I wiedziała, ze wtedy nie będzie miała do niego pretensji. Starał się... był dla niej oparciem, był wszystkim dla niej. To on wyciągnął do niej dłoń, nie tylko wtedy kiedy powiedziała mu o swojej nowej umiejętności, ale to on zaczął z nią rozmawiać jak ze zwykłą osobą. Przyjaciółką. A ta przyjaźń przerodziła się w coś więcej.
Oboje byli dla siebie oparciem. Musieli się wspierać, bo jak nie oni siebie na wzajem to kto?
- Mam nadzieje Harry... wiem, że nie pozwolisz... wiem... - mówiła również łamiącym się głosem choć nie wiedziała z jakiego mogła powodu , bo łzy nie leciały z jej policzków.
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Pon Gru 20, 2010 5:36 pm   

Co mieli więcej mówić?... nie musieli nic chyba mówić... każde doskonale zdawało sobie sprawę z sytuacji w jakiej się znaleźli, każde tylko trochę odbierało po czyjej stronie za to wszystko leży wina. Harry obwiniał siebie, a Megan siebie... o to nie było sensu się kłócić, bo Harry doskonale wiedział, że nie przegadają sobie nawzajem. Pozostało im więc tulić się i czekać na psorkę, modląc się, by Pani Astronomi poszła za jego wskazówkami, bo jeśli nie wyczyszczą im pamięci... one chyba też zdawały sobie sprawę jakie konsekwencje ściągnie Lucjusz Malfoy nie tylko na Harryego i paczkę, ale na całą szkołę i Dumbledore'a...

-Musimy wziąć się w garść. Będzie dobrze. Ona nie są głupie. - Zapewnił wciąż słabym głosem. Modlił się w duchu, by to co powiedział było prawdą, by w tym momencie psorki kasowały pamięć Malfoya i Kali...
Nie pozostało im nic... jak czekać i się przekonać...
_________________
 
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Gru 20, 2010 5:52 pm   

- Niech mi da najgorszy sprawdzian. Niech sprawi mi te ochydne tortury i bóle jakie sprawiłam im... czuje do siebie wstręt, że zrobiłam coś takiego, byle tylko nie zrobiły to o czym myślę - odparła dziewczyna drżącym głosem zamykając oczy choć wcale nie musiała tego robić, bo jej oczy dawno przestały reagować na jakiekolwiek bodźce.
Przytuliła się mocno do chłopaka. Tylko to jej pozostało. Pozostało im... czekanie, wyczekiwanie tego co może dalej nastąpić, a mogło nastąpić wiele. Wyrzucenie ze szkoły to zaledwie pikuś w porównaniu z tym co mogło się dziać dalej i dalej. Wiedziała jedno, że i tak nie pozwoli sobie się poddać. Dalej będzie walczyć.
Poprawiła się aby położyć głowę na ramieniu Harrego i patrzeć w jego szyję. Nie dlatego, że czuła chęć wypicia jego krwi. Ale dlatego , że tak było jej wygodnie. Megan się uspokoiła i teraz nie potrzebowała, przynajmniej na razie pożywić się w Zakazanym Lesie, choć wiedziała, że ten czas neidługo nastąpi.
Zerknęła na Harrego i delikatny uśmiech wypłynął na jej usta. Tylko tyle, ale nie mogła się nie uśmiechać gdy je wymawiała.
- Kocham cię Harry... nie zależnie od tego co się stanie.. - odparła szeptem patrząc na jego smutną twarz.
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Pon Gru 20, 2010 6:04 pm   

-Będzie dobrze. - powtórzył na głos, a w myślach powtarzał to jak mantrę. Będzie dobrze... musi być dobrze... nie po to tyle zrobili, tyle się narażali, tyle poświęcili już i wycierpieli, by teraz to wszystko się zawaliło a ich poświęcenie i praca poszły na marne... będzie dobrze.
Kiedy Megan zmieniła pozycje, by ułożyć mu głowę na ramieniu twarzą w stronę jego szyi nie drgnął nawet, nie obawiał się, że może go ugryźć... nie... mogłaby to zrobić, nie miałby nic przeciwko... jeśli tylko mogło jej to jakoś ulżyć, dodać sił...
Patrzyła przed siebie póki nie wypowiedziała magicznego hasła. Uśmiechnął się i kątem oka spojrzał na nią. Pogładził ją po policzku. -Ja Ciebie też Megan. Zawsze i nawet wbrew wszystkim. - zapewnił, i było słychać tą pewność w głosie. Cała prawda i tylko prawda... i nie wiem jak Hermiona i Ron mogliby się starać i tak nic nie zmienią... jedynym ich osiągnięciem może być zniszczenie ich wieloletniej przyjaźni... -Harvin i Nastka nie są głupie. Do tego Nastka miała nam pomóc, choć liczyłem się, że szlaban i tak nie minie za ten numer. Obie muszą postąpić właściwie, bo dobrze wiedzą, że jeśli stary Malfoya się o tym dowie polecimy wszyscy... one też, nie tylko ja czy Ty. Będzie dobrze. Musi być.



Ile można siedzieć? Czekać? -Chodź Megan. Ile będziemy na nią czekać. Najwyżej dostanę kolejny szlaban, ale muszę się położyć spać. Padam z nóg, nie wiem kiedy ostatnio widziałem poduszkę. - mruknął wstając. Iść spać, tak, to dobry plan. -Dobranoc. - Powiedział i pocałował ją na pożegnanie. -będę w Gryffindorze jeśli będziesz mnie potrzebować. - Oznajmił, posłał jej delikatny pełen wsparcia i otuchy uśmiech po czym ruszył w stronę wyznaczonego celu.

<zt>
_________________
 
 
 
Oliver Brown
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Gru 23, 2010 9:37 pm   

Tup. Tup. Tup... Kroki ciągnęły się echem po pustych korytarzach wieży astronomicznej. Ta przytłaczająca samotność podkreślana echem była prawie nie do zniesienia. Ten moment bardzo przypominał mu zdarzenie jakie miało miejsce w piwnicy szkoły. Tylko czemu go to smuci ? Jakoś nie potrafił się cieszyć z tego co się stało, dlatego też jego mina wyrażała głębokie zamyślenie oraz smutek. W głowie rozbrzmiewała dobrze znana mu melodia, której autora, ani tytułu nie znał. Jedyne co mu się z nią kojarzyło to moment kiedy w dzieciństwie jego kota przejechał samochód. Miał wtedy około 12 lat. Było mu tak smutno, że pobiegł do domu i zamknął się w pokoju płacząc. W radiu akurat leciała ta piosenka. Następnego dnia z rana obudził się w tym samym ubraniu i podszedł do okna, by ujrzeć jak ekipa sprzątająca pozbywa się przykrego śladu.
Z zamyślenia wyrwał go widok nieznajomej mu osoby. Na jej twarzy też czaił się smutek, który za wszelką cenę chciał wyjść na wierch. Dlaczego tu zawędrował ? Dopiero teraz się nad tym zastanowił. Chyba dlatego, że stąd najlepiej widać niebo, a uwielbiał w samotności usiąść i oglądać sunące po niebie chmury. Otoczony cienką skorupą muzyki, która skutecznie powiększała jego smutek jednocześnie nie pozwalając mu oszaleć. Z początku chciał się nie odezwać, tylko bezgłośnie przejść obok dziewczyny jak duch Hogwartu. Zapomniana, biała poświata. Jednak zaniechał tego pomysłu, to byłoby wielce niestosowne wobec dziewczyny. Gdy był niedaleko niej przystanął i spojrzał na jej twarz - Witaj - Powiedział głosem cichym i spokojnym. Wymusił uśmiech, jednak nie wyrażał on szczęścia.
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Gru 23, 2010 9:43 pm   

Megan siedziała na ziemi przytulona do Harrego dopóki ten nie oznajmił, że idzie spać. w sumie dobrze. Pewnie był zmęczony i wyczerpany. Nie to co ona. Ona była tylko zmęczona duchowo i psychicznie. Ale i tak nie mogła odpocząć. Kiedy się z nią pożegnał kiwnęła tylko głową i oparła się o parapet po czym spojrzała przez okno. Było już ciemno. Niedługo sama powinna skierować się do Pokoju Wspólnego. Została zawieszona, ale to nie oznacza, że może nie zostać wyrzucona.
Ale wpierw powinna pójść na polowanie. Wiedziała jednak kogo spotka w Zakazanym Lesie. Tak... pełnia nie umknęła jej bystremu oku, więc dobrze wiedziała czym grozi skierowanie się w stronę Lasu. Issabelle. Na pewno tam była pod postacią wilkołaka bądź też nie. Miała jednak nadzieje, że nie zaatakuje nikogo. Może wytrzyma do rana bez krwi ( mowa o Megan ) i nie zaatakuje nikogo.
Usłyszała kroki, i nie znajomy zapach krwi. Odwróciła natychmiast głowę w tamtą stronę i dostrzegła Puchona. Chyba też nie był w za dobrym nastroju bo na jego twarzy widniał smutek. Coś dzisiaj nie był za szczęśliwy dzień, dla nikogo z którymi się spotykała. Patrzyła na niego, mając nadzieje, że ją ominie, ale ten stanął obok niej i się przywitał. Zlustrowała jego oczy po czym kiwnęła głową i powiedziała.
- Witam....
 
 
Oliver Brown
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Gru 23, 2010 9:57 pm   

Właśnie takich sytuacji nie lubił. Co odpowiedzieć ? Co zrobić ? Chyba rzeczywiście mógł po prostu przejść obok dziewczyny i zniknąć za kolejnym zakrętem, w sumie wtedy mógłby pobyć sam na sam ze swoimi smutkami. Właściwie to nie wiedział dlaczego był smutny. Może to sprawka czegoś w powietrzu ? Może nawdychał się czegoś na eliksirach ? Kto wie ... Fakt, że dziewczyna dalej była smutna, a jej głos jasno mówił o tym, że nie miała ochoty widzieć nikogo trochę go speszył. Spojrzał na nią, jednak tak aby nie było to widoczne. Z reguły ludzie nie lubią, gdy ktoś ich obrzuca takim spojrzeniem. Choć niechętnie Oliver musiał przyznać, że smutek pasował do dziewczyny. Wyobrażenie sobie jej ze szczęściem na twarzy było naprawdę trudne i chyba nie był to wynik jego złego stanu psychicznego. Gdyby wiedział kim jest naprawdę niewątpliwie uciekłby od niej, jednak błoga nieświadomość zatrzymała go w tym miejscu i rozkazała przemówić. Postanowił zrobić to po raz kolejny. Tym razem nie uśmiechając się, a przyjmując ten sam wyraz twarzy co wcześniej. - Jestem Oliver - Powiedział o wiele smutniejszym tonem niż przedtem. Głos pełen był bólu, jednak gdyby poddać go głębszej analizie można wywnioskować iż jakieś szczęście się tam skryło. - Co robisz o takiej porze sama w wieży astronomicznej ? - Spytał.
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Gru 23, 2010 10:24 pm   

Megan ciągle patrzyła na chłopaka chcąc jakby wyczytać z jego oczu czemu się zatrzymał przy niej i czemu chciał z nią porozmawiać. To było dziwne. Od tak do niej podszedł. Większość ludzi po prostu ją omijała. Teraz patrzyli na nią szyrderczo bo w końcu... chodził z Chłopcem który przeżył. Osobiście ją nie obchodziło to co sobie ludzie myślą, na jej i Harrego temat. Jednak ostatnio tyle wydarzeń miało miejsce w jej życiu, że myśl, że mogłaby się tym nie przejmować byłaby dla niej ukojeniem. Wszystko się jej waliło, i tylko Harry jej pozostał. Zastanawiała się czy chłopak nie podszedł do niej tylko dlatego, że miał sprawę do Harrego, może chciał aby go czegoś pouczył? Jakiegoś zaklęcia? A ona była pod ręką i mogłaby coś przekazać. Okazało się, że jednak nie.
Najpierw się przedstawił. Megan spojrzała na niego trochę nie ufnie, zresztą jak zawsze , gdy widziała się i rozmawiała z pewną osobą po raz pierwszy. Potem odepchnęła się od parapetu i spojrzała na chłopaka, po czym delikatnie się uśmiechnęła.
- Megan Vaye.. - przedstawiła się i wyciągnęła dłoń
Miała nadzieje, że myśl, czemu ma takie zimne ręce , w jego głowie pojawi się szybko z odpowiedzią, że trzymała ręce, na zimnym parapecie. I miała wielką nadzieje, żę nie będzie kolejną osobą która będzie kombinować, czemu tak jest.
Kiedy zadał pytanie, znowu się zdziwiła. Jednak nie miał do niej sprawy, a raczej do Harrego. A może jakoś chciał nawiązać rozmowę? Megan tego nie wiedziała, ale wiedziała, że pachniał niesamowicie, i miała coraz większą ochotę na krew. Może nie jego, ale jakiegoś zwierzaka.
- Cóż... rozmyślam. To jest idealne miejsce na oglądanie gwiazd. Można się uspokoić. Ty chyba też miałeś podobny powód nieprawdaż? - spytała zerkając na niego kątem oka.
 
 
Oliver Brown
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Gru 23, 2010 10:38 pm   

Hm ... to byłoby bardzo nie w jego stylu podejść do kogoś tylko po to aby poprosić go o przekazanie komuś jakiejś wiadomości. W sumie musiałaby to być naprawdę ważna sprawa, szczególnie jeżeli miałaby to być młoda dziewczyna siedząca sama w wierzy astronomicznej. Oliver ujął dłoń i schylił się by lekko musnąć ją ustami. Zawsze witał się tak z kobietami. W końcu jego przekonania co do płci pięknej nakazywały mu nienaganną wręcz uprzejmość. Nakazywały ? Może i tak, ale najczęściej nie musiały tego robić, gdyż miał to po prostu w nawyku. To zależało również od nastroju jednak w tym momencie chciał zachować się naprawdę tak jak przystało. Fakt iż dłoń kobiety była zimna nie zaprzątał jego myśli. Nie zwrócił na to uwagi, bo natłok różnych wspomnień, wizji i ciężkich myśli utworzył swego rodzaju nieprzenikalną barierę dla innych powodów do rozmyślania. Dziewczyna uśmiechnęła się, to lekko ogrzało jego skostniałe serce. Tak dawno nie widział szczerego uśmiechu... Świat pozbawiony ludzi prawdomównych, pełny zaś kłamców, właśnie takim postrzegał go czasami. - Tak, w rzeczy samej to dobre miejsce do rozmyślania. W dzień, kiedy białe chmury suną po niebieskim niebie, lub nocą gdy gwiazdy żarzą się na niebie. W sumie masz rację. - Powiedział wzruszając ramionami i uśmiechając się leciutko, prawie niewidocznie. - Nie boisz się, że ktoś Cię złapie ? - Dodał po chwili.
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Gru 23, 2010 10:45 pm   

Megan spojrzała na Niego zdziwiona gdy pocałował ją w dłoń. Ostatnim razem gdy ktoś całował ją w dłoń był jej kuzyn gdy spotkali się po raz pierwszy. Tak, to było okropne spotkanie które przyczyniło się do tego, że teraz jest tym kim jest. Wampirem. Ale dobrze to wszystko pamiętała. Była ubrana w czarną sukienkę, a ten podszedł do niej i ucałował ją w dłoń po czym uśmiechnął się szelmowsko. Nigdy nie zapomniała tego uśmiechu.
Jednak wracając do rzeczywistości. Spojrzała na Niego gdy już pocałował ją w dłoń. Czuła, jakby jej uśmiech coś zmienił, ale raczej to było mylne stwierdzenie.
- Idealne miejsce - wtrąciła się po jego wypowiedzi - Można się położyć i patrzeć na gwiazdy nie martwiąc się niczym. Wszystkie problemy odchodza w dal. Ale nie trzeba być akurat tutaj aby rozmyślać. Można być w każdym miejscu skąd widać gwiazdy. Mi one pozwalają odetchnąć od brutalnej rzeczywistości - szepnęła jeszcze po czym zerknęła na chłopaka gdy zadał jej pytanie.
Uśmiechnęła się szerzej. Nigdy by się tym nie przejmowała. A raczej do dzisiaj się tym nie przejmowała. Dopóki nie została zawieszona w prawach ucznia. Kolejny wybryk i zostanie wyrzucona. Właśnie dlatego pilnowała czasu. Aby wrócić do Pokoju Wspólnego.
- Może trochę... przynajmniej od ostatniego czasu...
 
 
Oliver Brown
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Gru 23, 2010 11:01 pm   

Nie do końca. Tutaj przychodzi mało osób, zaś w innych miejscach przeważnie roi się od ludzi wytykających cię palcem i szydzących z siebie nawzajem. - Powiedział i jego uśmiech zmienił się w smutny uśmiech. Brutalna rzeczywistość... tak nie opisał świata jeszcze nigdy i chyba czas najwyższy to zrobić. Nie lubił tego świata. Tego jacy są ludzie, tego jaki jest on sam. Tego, że ludzie go nie akceptowali oraz wielu innych rzeczy, jednak jest tego zbyt wiele by wypisywać tudzież wyliczać. - Może to i samolubne jednak cieszę się, że nie tylko ja muszę uciekać przed światem - Powiedział, chociaż raczej nie chciał tego robić. Nie chciał, żeby ktokolwiek inny czuł się tak jak on. Nie życzyłby tego nawet najgorszemu wrogowi, a miał takich.
Oliver zrobił trochę zdziwioną minę - Powiedziałaś od ostatniego czasu... czyżby w Hogwarcie zrobiło się niebezpiecznie po zmroku ? - Spytał nie bardzo rozumiejąc co dziewczyna miaa na myśli. Rozglądnął się wokoło. Nie było nikogo. Zaraz potem powoli podszedł do parapetu i oparł na nim dłonie. Spojrzał w niebo. - Ten widok zawsze koił serce - Powiedział prawie szeptem.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom



Vampire Diaries

SnM: Naruto PBF

www.zmiennoksztaltni.wxv.pl





Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 9