► Poszukujemy nauczycieli Astronomii oraz Mugoloznastwa! Mile widziani śmierciożercy oraz aurorzy!
► Ruszyły zapisy do Klubu Pojedynków!
► Na boisku quidditcha trening Krukonów!
► Rozpoczyna się lekcja Obrony Przed Czarną Magią!
► Rozpoczynamy bal! Uczestników zapraszamy tutaj! Dostępna bilokacja. Szczegóły o zabawie.
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

146
157
135
141

Kwiecień 2000r.
Pełnia: 14-15.04 (07-09.09)
Pierwsze powiewy ciepłego powietrza zastępują zimowe chłody, a roślinność zaczyna coraz śmielej budzić się do życia. W dzień ok. 10'C, w nocy ok. 4'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Obraz Ślepego Grajka
Autor Wiadomość
James Vernette
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Wrz 06, 2010 11:30 pm   

I faktycznie Emma wydawała się dalej bawić jego reakcjami. Gdy zbliżyła się do niego, znów przebiegł go gwałtowny dreszcz, a on sam wydał krótki pisk, który nie pasował do żadnego słowa.
-To nie jest śmieszne. -powiedział trochę wyższym tonem niż normalnie, bo dla niego ta sytuacja nie była komedią, a totalną tragedią.
Zasłoniwszy rękami spodnią część swojego ciała odwrócił nieco głowę w bok tak, aby móc spojrzeć na Emmą, czy nadal się śmieje, jednak skończyło się to dwojako. Znalazł się za blisko Jej twarzy i tym razem sam się wkopał, zapominając języka w gębie. Kropelka potu ściekała mu też po czole.
-N-n-n-nie możesz mnie tak ... -wychrypiał w końcu choć wciąż siedział w komicznej pozie. Póki co wolał nie wstawać.
-To nie fair. -dodał już nieco pewniej, choć było jasne, że jest bliski padnięcia na podłogę.
 
 
Emma Wirkkala
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Wrz 06, 2010 11:37 pm   

Dziewczyna westchnęła cicho, choć wciąż była rozbawiona tą sytuacją. Miała ochotę albo spojrzeć w dół ponad ramieniem chłopaka, albo zmusić go do wstania.
- Czemu nie fair? To była kara - powiedziała i korzystając z tego, że Krukon odwrócił do niej twarz, pocałowała go lekko w usta. Po tym ruchu ustami musnęła skórę na szyi Jamesa. Spotkanie go nawet przypadkiem wprawiło ją w niesamowicie dobry nastrój, jednak nie mogła chłopaka dręczyć przez cały dzień.
- No dobrze. Ochłoń trochę, a ja pozbieram książki - powiedziała i odsunęła się od prefekta, by wyciągnąć różdżkę i z pomocą zaklęć naprawić swoją torbę. Wciąż siedząc na podłodze, zaczęła przywoływać książki.
 
 
James Vernette
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Wrz 06, 2010 11:54 pm   

James nie miał co okłamywać samego siebie. Gdyby był odważniejszy pewnie by wykorzystał okazję, ale niestety oszołomienie zrobiło swoje. Był bliski całkowitego rozbrojenia i to wszystko bez użycia różdżki. Był w takim stanie, że zgodziłby się na wszystko o czym tylko by mu Emma powiedziała.
-Czemu tak na mnie działasz ? Nie że nie chcę, bo to super uczucie, ale ... -i urwał, bo zdał sobie sprawę, że zamiast myśleć o tym, powiedział to na głos. Tak, po takiej przygodzie nie potrafiłby nawet otworzyć zamka przy użyciu różdżki.
-Cholera. -wyszeptał, gdy w końcu ugryzł się w język. Niemniej to co mówił i myślał zarazem było ciekawe. Owszem widział, że Emma jest żywsza i zdrowsza niż dawniej, ale jednak nie reagowała na każdy gest czy skinienie jak on. Czuł się trochę jak stęskniony piesek, rad z każdej najmniejszej nawet sekundy uwagi.
-Nie chodzi o to, że czegoś nie chcę robić, ale raczej o to, że boję się wszytko popsuć. -wyjaśnił drżącym głosem, próbując głębokimi oddechami się uspokoić. O dziwo trochę to pomagało. Gdy jednak pomyślał o Emmie w innym stroju niż szata szkolna, wrócił do punktu wyjścia, tym razem już otoczony aurą totalnego fiaska.
 
 
Emma Wirkkala
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Wrz 07, 2010 12:20 am   

Książki jedna po drugiej docierały do niej, a Emma ustawiała je w stosy. Jeden Jamesa a drugi jej.
Po tej małej przygodzie właściwie nawet była dumna z siebie. Czuła, że się zmieniła i to dzięki Jamesowi. Zmieniła się na trochę bardziej otwartą przynajmniej w stosunku do chłopaka. Po za tym podobał jej się fakt, że miała Krukona całkowicie pod swoją kontrolą i cieszyła się, że chłopak nie wykorzystał sytuacji. Będzie musiała w przyszłości troszkę bardziej uważać.
Spojrzała na prefekt, gdy ten się odezwał.
- Po prostu nie naciskaj zbyt mocno a zawczasu powiem ci, czy to mi odpowiada czy nie - odpowiedziała, po wysłuchaniu Krukona i złapała ostatnią książkę. - Po za tym chyba powinnam tak na ciebie działać przynajmniej częściowo. - Uśmiechnęła się wesoło. - W końcu jestem twoją dziewczyną. - Powiedziała to na głos i nie przeszkadzało jej to.
James też na nią działał ale w inny sposób. Bardziej o siebie dbała, chcąc wyglądać lepiej i najwyraźniej udawało jej się. W tych sprawach była niemal zielona i nagle znów coś wskoczyło jej do głowy.
- Robiłeś "to" kiedyś? - spytała wyraźnie zmieszana.
 
 
James Vernette
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Wrz 07, 2010 12:32 am   

-Mówiąc "to", masz na myśli -i urwał robiąc minę, która wszystko wyjaśniała:

-No wiesz ... jesteś drugą osobą z którą się całowałem, niby jak, kiedy ja miałem. -powiedział cały spanikowany, bardziej niż wszystkie wcześniejsze przypadki razem wzięte.
-To nie znaczy, że nie wiem, jak, ale ja ... -i urwał bo zapomniał o tym, że lepiej byłoby gdyby nie wstawał. Zrobił to jednak nieświadomie, na szczęście w pozie piłkarskiej przy rzucie wolnym, także uniknął większego speszenia.
-A Ty ? Robiłaś to ? A właściwie czemu pytasz ? -wyraźnie potok słów miał pomagać mu się uspokoić. Nie potrafił jednak dotrzeć do sedna tego, co znów rodziło się w głowie Emmy. Był jednocześnie przerażony i ciekawy tego dokąd może doprowadzić ich ta dziwna rozmowa.
 
 
Emma Wirkkala
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Wrz 07, 2010 12:41 am   

Nie widziała jego miny, bo po zadaniu pytania, dotarło do niej, co powiedziała. Zmieszana jeszcze bardziej zaczęła pakować książki do torby, odwrócona tyłem do Krukona. Nie zauważyła, kiedy wstał.
Rzeczywiście jej myśli popędziły troszkę za daleko i nie mogła tego ukryć. Przy Jamesie czuła się tak niezwykle swobodnie, bo jako tako nie musiała się za bardzo pilnować o czym mówi. Niestety znalazła coś, czego nie powinna powiedzieć, ale stało się.
-Ja tylko... Tak tylko z ciekawości - mruknęła, starając się, by jej język nie palną czegoś głupiego. - I nie... Nie robiłam. - Prefekt Ravenclawu mógł wyraźnie zauważyć, że kark dziewczyny pokrył się czerwienią. Sama wpakowała się tak niezręcznie. Chciała zapytać, skąd wie jak, ale ugryzła się w język. Zerknęła na chłopaka teraz będąc speszona tak samo jak Krukon.
 
 
James Vernette
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Wrz 07, 2010 3:41 pm   

-No właściwie to chyba normalne, nie ? Chodzimy ze sobą, to i możemy tak pogadać. To w końcu tylko teoria. Nie robimy nic ... takiego. -powiedział, jakby całe wydarzenie próbował wepchnąć między pułki z książkami o magii. Takie tłumaczenie Emmie, jak również sobie, pozwalało wiele ukryć i uniknąć dalszego peszenia się nawzajem.
-No tak mi się wydaje. -dodał spokojnie i podszedł bliżej Ślizgonki, jakby się zastanawiał, czy powinien Ją teraz przytulić, czy może jednak pozostawić w spokoju. Nie znał się na takich zachowaniach.
-Emm ... jak sądzisz ? -zapytał, kładąc delikatnie dłonie na Jej ramionach. Wolał się nie narzucać, zwłaszcza w takiej chwili. Jeszcze uznałaby Jamesa za jakiegoś zbyt kochliwego i dopiero miałby się z czego tłumaczyć.
 
 
Emma Wirkkala
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Wrz 07, 2010 3:58 pm   

Słowa chłopaka ją uspokoiły i właściwie dobrze, że jej nie przytulił, bo by sobie coś jeszcze pomyślała. Uśmiechnęła się lekko, już w pełni się do niego odwracając przodem.
- Wiesz, masz rację. W końcu rozmawiając o tym nie robimy nic złego - postarała się uśmiechnąć i nawet jej to wyszło. Chwyciła za stos książek, które niósł chłopak. - Szedłeś do biblioteki, prawda? Całkiem sporo się tego uzbierało - powiedziała z uśmiechem. - Wiesz, właściwie zastanawiałam się, czyby nie poprosić ciebie o dodatkowe lekcje z transmutacji. Troszkę nie nadążam za programem i... - podniosła głowę, by spojrzeć na chłopaka, ale zamilkła, widząc znajomą sówkę za najbliższym oknem.
Powoli odłożyła książki, po czym momentalnie zerwała się z podłogi. Na pierwszy rzut oka widać było, że sowa nie przyniosła jej listu. Otworzyła okno z taką siła, że omal nie zbiła szyby i wyciągnęła dłonie, by pochwycić zmarzniętego ptaka. Sówka miała przy nóżce przywiązany skrawem papieru. Emma niemal nie oddychała, gdy odwiązywała wiadomość., by po chwili ją rozwinąć. Wąski kawałek pergaminu wyglądał, jakby ktoś go oderwał od większej części kartki, Emma jednak tego nie zauważyła, bo po raz kolejny odczytywała krótką wiadomość. Zaczęła szybko oddychać, jakby zaraz miała wpaść w panikę, dłonie jej drżały.
 
 
James Vernette
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Wrz 07, 2010 4:15 pm   

James nie od razu zareagował na nagłe zerwanie się Emmy. Nie było jego sprawą z kim koresponduje, nawet jeśli faktycznie był tego ciekawy. Aby zatem nie stać w miejscu jak kołek, znalazł sobie inne zajęcie.
-To ja wezmę książki. -powiedział i jednym machnięciem sprawił, że wszystkie książki, zarówno jego jak i Ślizgonki, wylądowały mu w ramionach. Ciężar jednak zrobił swoje i zmusił Krukona do wytężenia mięśni bardziej, niż miał to w zwyczaju na co dzień.
Łapiąc w końcu równowagę i pewny krok, przybliżył się nieco do Emmy i zerknął na Nią niepewnie. Za długo się nie odzywała, a na dodatek trzęsła się i to bynajmniej nie z zimna.
-Co się stało ? -zapytał cichym i suchym głosem, choć jego srebrne oczy zdawały się oświetlać teraz postać dziewczyny w oczekiwaniu na jakikolwiek gest.
 
 
Emma Wirkkala
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Wrz 07, 2010 4:27 pm   

Spojrzała na Jamesa a jej twarz wyrażała ogromne niedowierzanie i szok. Z początku otworzyła tylko usta, ale nic nie powiedziała. Wciąż oddychała szybko i zbyt głęboko jak na normalne nabieranie powietrza. Najwyraźniej nie potrafiła wykrztusić z siebie słowa, więc pokazała zwitek pergaminu Krukonowi. Wiadomość zawierała tylko trzy zdania: Już jej nie ma. Nie pisz. Nie wracaj. I tyle, nic więcej.
Emma poczuła się niesamowicie słabo. Oparła się o parapet, ale po chwili już siedziała na podłodze, wciąż nie mogąc zapanować nad oddechem. Cały świat wirował. mrugając dziwnie i nagle zgasł.
Emma nieprzytomna osunęła się na ziemie.
 
 
James Vernette
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Wrz 07, 2010 7:27 pm   

Dla Jamesa który nawet nie spojrzał na karteczkę, wszystko działo się jak w zwolnionym tempie. Puściwszy książki rzucił się ku Emmie, bielszy nawet od niej na twarzy. Wszystko robił tak szybko, że gdy klęczał już po ostrym hamowaniu obok Ślizgonki, książki dopiero sięgnęły podłogi.
-Hej Emma. Emma!!! -zawołał dotykając Jej policzków i czoła, jednak nie odważył się klepnąć weń, choćby i najlżej jak potrafił.
Zamiast tego, ignorując bałagan jaki zrobił znów książkami, chwycił bezwładne ciało i ruszył pędem w kierunku schodów. Nie zamierzał bawić się w uzdrowiciela. Tu trzeba było specjalisty.

[zt oboje]
 
 
Hanna Slyta
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Wrz 27, 2010 5:24 pm   

Przechodziła sobie tym korytarzem. Nagle zauważyła swą sówkę z listem od rodziców. Wzięła list i zaraz wyjęła swój do nich. Przywiązała liścik do nóżki sowy i szepnęła po francusku, by odleciała do domu jej rodziców. Wtem zaczęła czytać list. Gdy go skończyła prawie się rozpłakała, lecz zaczęła patrzeć na Grajka. Bardzo tęskniła za rodzicami, lecz chciała zostać tu w Hogwarcie.
 
 

Albert Camont
II rok | Magiczna Medycyna
Dołączył: 26 Wrz 2010
Posty: 539
Wiek: 19 lat
Krew: czysta
Pupil: brak
Różdżka: włókno ze smoczego serca, 14 cali, buk, sztywna.
Ekwipunek: różdżka, portfel
Sakiewka: 80g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 40
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 30
Z. defensywne: 15
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Czw Wrz 30, 2010 10:19 am   

Albert przemierzał korytarz w humorze…nieokreślonym. Chyba nawet…dobrym? Jak na siebie oczywiście. Oznaczało to mniej więcej tyle, że nikt go dziś nie wkurzył za to on zirytował przynajmniej kilka osób, kilka obraził a jedną doprowadził do płaczu. Dzień, pewnie w tym wypadku, zaliczał się dla niego do tych udanych. Prychnął rozbawiony widząc malowidła wisząca na ścianie. Gdyby to od niego zależało wywaliłby większość tych irytujących bohomazów. Włożył dłonie do kieszeni kątem oka obserwując przemieszczające się na obrazach postacie. Co jakiś czas niektóre łypały złowrogo widząc jego spojrzenie. Uśmiechnął się kpiąco i ruszył szybciej przed siebie nie poświęcając już swojego zainteresowania zamieszaniu w ramach. Przystanął dopiero, kiedy przy jednym z tych ‘dzieł sztuki’ zobaczył dziewczynę. Wyglądała na zasmuconą. Zamierzał ją minąć, ale w końcu coś go tknęło, odwrócił się na pięcie i stanął obok Hany podążając za jej spojrzeniem ku ‘ ślepemu grajkowi’.
- Jak byłem mały i go pierwszy raz zobaczyłem, tez miałem ochotę się rozpłakać… bleh – wymruczał pod nosem, ale na tyle głośno, ze dziewczyna spokojnie mogła usłyszeć jego słowa – Powinni nim straszyć gnojków z pierwszej klasy, byłby skuteczniejszy niż szlabany – dodał, spoglądając na dziewczynę. Cóż nigdy nie był specjalnie wrażliwy na sztukę. Ten obraz za to, wyjątkowo mu się nie podobał, tak samo jak pierwszoroczniacy. Spojrzał na dziewczynę, dopiero teraz poznał Hane, miał z nią zajęcia czasem. Skrzywił się lekko, prawie niezauważalnie. Zawsze i tak lepszy Krukon niż Gryfon.
 
 
 
Hanna Slyta
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Wrz 30, 2010 4:13 pm   

Była zamyślona, dopóki ktoś nie przyszedł. Swój list od rodziców schowała do kieszeni. Spojrzała w jego stronę. Zauważyła, że przyszedł Albert. Uśmiechnęła się do niego, lecz patrzała w stronę ''grajka''.
- Właśnie zauważyłam. - szepnęła delikatnie, aby usłyszał. Nie chciała głośno mówić, bo może zachciałoby się jej płakać.
- Masz całkowitą rację. Ci maluchy nie mają za grosz szacunku dla starszych. - dodała z francuskim akcentem. Co to tego nie miała żadnych wątpliwości. Przynajmniej ona zachowywała się godnie, a nie latała jak jacyś szaleńcy. Spojrzała dopiero na chłopaka. Widziała go chyba raz albo ywa na zajęciach, lecz nie byli nigdy tak blisko. Przynajmniej on jest lepsze niż jakiż wymądrzały gryfon pomyślała.
 
 

Albert Camont
II rok | Magiczna Medycyna
Dołączył: 26 Wrz 2010
Posty: 539
Wiek: 19 lat
Krew: czysta
Pupil: brak
Różdżka: włókno ze smoczego serca, 14 cali, buk, sztywna.
Ekwipunek: różdżka, portfel
Sakiewka: 80g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 40
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 30
Z. defensywne: 15
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Pią Paź 01, 2010 4:56 pm   

Jedna z brwi chłopaka powędrowała do góry w wyrazie delikatnego zdziwienia. Nie dokładnie mu o to chodziło, dziewczyna, źle go zrozumiała. Nie zamierzał jednak, tłumaczyć. Jej sprawa. Uśmiechnął się trochę szerzej słysząc jej francuski akcent. Brzmiał dla niego wyjątkowo zabawnie, no, ale mniejsza z tym. Mimo, uśmiechu, wcale nie miało się wrażenia, ze Albert jest miły. W jego spojrzeniu, uważny obserwator mógł dostrzec coś niepokojącego. Całą swoją postawą dawał znać, ze uważa się za lepszego od rozmówcy.
- A czemu tu się dziwić? Skoro nauczycielami zostają pospolite szlamy? – spytał, akcentując mocno ostatnie słowo.
Wcale się w tym wypadku gówniarstwu nie dziwił. Jak można przyjmować polecania od tego ścierwa? Sam najchętniej nie chodziłby na lekcje przez nich prowadzone. Jedyne, co go ku temu zmuszało, to jego wygórowane ambicje, które stawiał na pierwszym miejscu, nad swoimi uprzedzeniami. Przeniósł ciężar z jednej nogi na drugą. Trzymał cały czas dłonie w kieszeniach, mimo iż było to nie eleganckie podczas rozmowy z kimś.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom







over-undertale











AbsitOmen

Northland Highschool

Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 9