Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Fabuła
Minął rok od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

1
2
3
4
Ogłoszenia
► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Eliksirów, Numerologii, Starożytnych Run, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Ukazał się nowy Prorok Codzienny!

100
100
100
100
W Sieci


Grudzień 1999r.
Pełnia: 21-24.12 (20-23.12)
Pora powitać mróz i zaspy śniegu. Prószyć będzie niemal codziennie. W dzień ok. -3'C, w nocy ok. -8'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Lustrzany Narożnik
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3447
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Czw Cze 30, 2016 4:13 pm   Lustrzany Narożnik
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Narożnik ciągnącego się wzdłuż całego piętra korytarza, którego specyfiką jest to, że w całości pokryty jest lustrami, których trasa ciągnie się aż do schodów prowadzących na niższy poziom. Lustra wiszące na ścianie są różnej wielkości i różnych kształtów, są i takie które mają pięknie zdobione ramy jak i odłamki wydawać by się mogło potłuczonego szkła. Idąc wzdłuż korytarza ma się dziwne wrażenie, że obserwuje nas kilkanaście (a może nawet kilkadziesiąt) par oczu...
 
     

Alan Brackman
Uczeń | VII rok
Dołączył: 28 Kwi 2015
Posty: 101
Wiek: 16 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz o imieniu Hades
Różdżka: czarny bez, włos chimery, 9,5 cala, elastyczna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Czw Sty 12, 2017 9:10 pm   

Brackman zaczął ten rok zwyczajnie. Bez żadnych przeszkód. Jedyne co wciąż mu dokuczało to brak kontaktu ze strony zapoznanej w zeszłym roku śmierciożerczyni. Próbował dostać się do jej kryjówki, wysłać wiadomość, ale nic z tego... dom był opustoszały, a przynajmniej na taki wyglądał, zaś wiadomości nie znajdowały adresata. We wrzeszczącej chacie też nie było po niej śladu. Sprawdził kilka miejsc, żeby mieć pewność. Gazety nic nie podawały na temat jej pochwycenia, mogła więc dalej przebywać na wolności. Albo ta informacja została utajniona. To też było możliwe, biorąc pod uwagę jak teraz pracowało Ministerstwo, nawet jeśli wizja pochwalenia się złapaniem śmierciożerczyni na pierwszy rzut oka wydawała się kusząca. Ostatecznie jednak przestał wysyłać wiadomości i sprawdzać znajome miejsca. Najwyraźniej kobieta przepadła. To był problem. Dla ślizgona aspirującego znacznie wyżej niż przeciętni uczniowie, duży problem. Ćwiczenia zaklęć niewybaczalnych, nauki klątw... wszystko stało pod znakiem zapytania, chociaż chłopak miał księge wykradzioną z Działu Ksiąg Zakazanych, miał też notatnik od samej śmierciożerczyni. Ale to za mało, dla niego to było wciąż zbyt mało.
Obecnie wracał z sowiarni. Spokojnym krokiem, nie zważając na przechodzących gdzieś od czasu do czasu uczniów. Mało co go interesowało oprócz tego czemu poświęcał szczególną uwagę. Był wybredny, nie lubił zaśmiecać swojej głowy niepotrzebnymi rzeczami. Na razie... musiał się skupić na nauce.
 
     

Astoria Greengrass
Uczeń | VII rok
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 81
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: bia�a sowa
Różdżka: wďż˝os z gďż˝owy willi, 10 cali, jarzďż˝bina, giďż˝tka
Ekwipunek: r�d�ka, rysownik z naostrzonymi o��wkami, ma�a torebka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 16
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Sob Sty 14, 2017 9:12 pm   

Panna Greengrass chodziła ze swoim notesem. Notesem pełnym szkiców wykonanych w różnych miejscach, w różnych warunkach, przedstawiających różne sytuacje. Czasem były to zwykłe, codzienne widoki, innym razem coś nieuchwytnego co udało się jej zatrzymać na kartach tego notatnika. Między kartki miała wsunięty ołówek. Było to jej standardowe wyposażenie, z których się niemal nie rozstawała. Była twórcą, lubiła tworzyć. Coś z niczego. Na tych białych, czasem lekko pożółkniętych kartkach tworzyła element rzeczywistości. Ten prawdziwej bądź fikcyjnej. Właściwie potrafiła przenieść wszystko na papier o ile oczywiście miała na to ochotę i wenę. Bo do takiego tworzenia potrzeba było coś więcej niż zwykłej chęci. To musiało być coś specjalnego, coś czego czasem trzeba naprawdę długo szukać. Jej to przychodziło raz lepiej, raz gorzej... zdarzały się takie okresy kiedy czuła, że nic jej nie wychodzi i była bliska niemal rzucić w kąt notatnik, a bywało i tak, że nie rozstawała się z nim ani na krok co jakiś czas zapełniając jego kartki.
Akurat obecnie szukała tej weny, szukała czegoś co mogła by uchwycić. Zatrzymała się przy lustrzanym narożniku. Spojrzała na jedno z luster. Prosto na siebie. Na swoje odbicie. Nie... nie przepadała za formą autoportetu, na coś takiego nie szukała weny. Wtem, w jednym ze zwierciadeł dostrzegła sylwetkę znajomego ślizgona. Tutaj wszyscy się znali. Jedni mniej, inni bardziej, ale w końcu to jeden Dom, zbliżony wiek. Ona była starsza, Alan o rok młodszy, trudno się więc nie kojarzyć.
- Cześć. - przywitała się, zachowując jednak pewną dystansowość, nawet się nie uśmiechnęła. - Czego szukasz na górze? - mogła zapytać? Mogła. Nie należała może do zbyt ciekawskich personek, ale mogła.
 
     

Alan Brackman
Uczeń | VII rok
Dołączył: 28 Kwi 2015
Posty: 101
Wiek: 16 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz o imieniu Hades
Różdżka: czarny bez, włos chimery, 9,5 cala, elastyczna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pon Sty 16, 2017 10:37 am   

Lustrzany narożnik. Miejsce pełne zwierciadeł, w którym można zobaczyć nie tylko siebie, ale również i innych. I w takim miejscu spotkał Greengrass. Ślizgonkę. Rok starsza. Niewiele o niej wiedział, ale wynikało to pewnie z tego faktu, że nie interesował się osobami, które nie uznał za interesujące. A w takich kategoriach postrzegał tylko tych, którzy w jakiś sposób mogli się okazać dla niego pożyteczni. Nie zawsze chodziło o bezpośrednią użyteczność, aczkolwiek była to jedna z głównych cech, które interesowały pana Brackmana. Nie należała do tej grupy dziewczyna, chociaż to ostatecznie nic złego. Nie zamierzał traktować jej przez to szczególnie źle. Raczej obojętnie. Jak resztę. Dom był dla niego oczywiście pewnym wyznacznikiem, jednak nie na tyle istotnym, żeby od razu zaprzyjaźniać się z jego mieszkańcami. Poza tym, u tego osobnika przyjaźń była raczej trudną definicją, którą nie zamierzał sobie przyswajać.
- Cześć. - przywitał się, zatrzymując się w miejscu. - Sowiarni. - wzruszył ramionami jakby odpowiedź była aż zbyt oczywista. - Czego innego można szukać tam na górze...
Obejrzał się w stronę schodów. Na górze nie było nic aż nadto wartościowego. Sowiarnia, pokoje gryfonów i krukonów, gabinet dyrektora... raczej większość z tych miejsc pozostawała poza jego dostępem, a i szczególnie zaciekawiony ich zawartością nie był.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2360
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Sty 19, 2017 9:14 pm   

Dwójka ślizgonów spotkała się w dość charakterystycznym miejscu. Lustrzany narożnik to dość specyficzne miejsce, w którym każdy fragment muru pokryty jest zwierciadłem. Jedne są obramowane, inne to po prostu tafla szkła zawieszona na murze. Bardziej czy mniej dekoracyjne pełniły ozdobną rolę, a niektóre nawet nieznacznie zniekształcały odbicia. I nic się nie działo, nikogo nie było. Jedno z luster zaczęło cichutko i powolutku pękać. Sąsiednie tak samo. Najpierw pojawiała się rysa, coraz bardziej się ona pogłębiała aż pojawiały się odpryski. Mniejsze czy większe zwierciadła identycznie. Ale nie wyglądały ona jak przypadkowe ofiary tego zjawiska. Pękały w linii falującej, posuwającej się cały czas na przód, wydając ciche, aczkolwiek wyraźne odgłosy zarysowania i odprysków. Przezroczyste drobinki opadały na korytarz, tworząc na posadzce ledwo widoczny pył.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Astoria Greengrass
Uczeń | VII rok
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 81
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: bia�a sowa
Różdżka: wďż˝os z gďż˝owy willi, 10 cali, jarzďż˝bina, giďż˝tka
Ekwipunek: r�d�ka, rysownik z naostrzonymi o��wkami, ma�a torebka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 16
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Sob Sty 21, 2017 9:11 pm   

Wzruszyła ramionami. O panu Brackmanie nie było jej wiadomo zbyt wiele. Zresztą, wśród ślizgonów nie brakowało jednostek, które raczej nie odkrywały swoich kart, a jednak w pewnych okolicznościach stawały się bardzo ważnymi figurami. Ich Dom był specyficzny. Nie tak jak inny, nie był stereotypowy. Z jednej strony tradycyjny, ale z drugiej składający się z wielu indywidualności. Astoria szanowała ten fakt, chociaż w jej przypadku miało to już coraz mniejsze znaczenie. Ostatecznie zostało jej naprawdę mało czasu w tej szkole. Nie cały rok. Teraz liczyło się głównie by jak najlepiej zdać egzaminy, a później zapewne iść na dobre studia bądź wkroczyć na własną ścieżkę kariery.
- Kto wie. - odpowiedziała krótko.
Nie mogła zatem przewidzieć co chłopakowi chodziło po głowie. Zachowywała bezpieczny dystans, ale nie była uszczypliwa. Nie było powodu, skoro to przedstawiciel jej Domu. Wąż własnego ogona nie zjada, aczkolwiek w każdej rodzinie zdarzały się mniejsze czy większe nieporozumienia. Tak również było wśród nich.
Jej uwagę przykuł dziwny dźwięk. Jakby coś pękało. Zwróciła spojrzenie w kierunku odgłosu aby spojrzeć prosto na zwierciadła zawieszone na ścianie. Nie brakowało ich. Było mnóstwo. Nie to jednak było teraz istotne, a te pęknięcia, którym szkło ulegało. Rozpryskiwało się, zarysowywało, a wszystko w ściśle określonym kierunku. To chyba nie można nazwać przypadkiem bez względu na to jak na to spojrzeć na tą sytuację. Dziwne. Rozejrzała się. Była tu tylko ich dwójka. Na moment zerknęła na ślizgona. Nic nie robił. Więc kto za to odpowiadał? Czy to jakiś magiczny żartowniś?
 
     

Alan Brackman
Uczeń | VII rok
Dołączył: 28 Kwi 2015
Posty: 101
Wiek: 16 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz o imieniu Hades
Różdżka: czarny bez, włos chimery, 9,5 cala, elastyczna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pon Sty 23, 2017 10:17 am   

Nie zdziwiło go to, że ślizgonka nie była specjalnie gadatliwa. Trudno spotkać w ich Domu takie jednostki, co było nawet dość dobrym rozwiązaniem. Wolał jak ktoś mniej mówił niż marnował powietrze na bezsensowne bzdury. Po co zużywać powietrze kiedy się nie ma do powiedzenia nic sensownego? Lepsze jest milczenie niż bezproduktywne mielenie językiem i tylko przedstawiciele Domu Węża zdawali się rozumieć o co w tym chodzi.
Odpowiedzi Astorii nie skomentował w żaden sposób, właściwie nawet niespecjalnie zamierzał kontynuować te pogawędkę, bo nie widział żadnego wspólnego tematu, o którym mogliby rozmawiać. Nie byli zbyt dobrymi znajomymi, a posługiwanie się takimi półsłówkami nie było raczej niczym interesującym. Tym samym pan Brackman uważał, że lepiej zwyczajnie się rozejść kończąc to spotkanie po tych kilku słowach.
Jednak wydarzyło się coś, co zatrzymało tutaj ślizgona na dłużej. Lustra. Zaczęły pękać. Nie losowo, chaotycznie jak pod wpływem przypadkowego uderzenia, ale liniowo jakby w określonym kierunku. Chłopak od razu zwrócił uwagę na to zjawisko i na tą prawidłowość, chociaż pojęcia nie miał co miało z niej wynikać. Czemu miało to służyć. Odruchowo sięgnął do kieszeni szaty po różdżkę, ale nie wyciągał jej jeszcze. Zaledwie zacisnął palce na tym drewnianym kijku będąc tym samym gotowym do tego, żeby go użyć w każdej chwili. Ostatecznie trudno definiować charakter zjawiska po tak krótkim pokazie. Co to mogło być...
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2360
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Sty 25, 2017 9:12 pm   

Zwierciadła coraz szybciej się kruszyły. Pęknie za pęknięciem, rysa za rysą. Odpryski pojawiały się na kolejnych lustrach i to coraz większe. W końcu całe kawałki szklanej powierzchni zaczęły odpadać ukazując czerwony tekst. Napisy wytworzone ze szkarłatnej posoki powoli ściekającej w dół. Za pierwszym zwierciadłem kryło się słowo "idź". Następne lustro, kolejny odprysk i słowo "za". W miejscu gdy lustrzany narożnik się kończył, od ramy odpadł ozdobny kawałek szkła odsłaniając frazę "mną". Zwierciadła przestały się kruszyć, napisy spłynęły w dół, lecz nić czerwonej posoki sączyła się dalej w załamaniach fragmentów murów biegnąc dalej przez korytarz i dalej niczym sznurek wyznaczając kierunek pożądanej trasy. I szybko, by kolejne przeciągająca się linia od końca spływała na posadzkę.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Astoria Greengrass
Uczeń | VII rok
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 81
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: bia�a sowa
Różdżka: wďż˝os z gďż˝owy willi, 10 cali, jarzďż˝bina, giďż˝tka
Ekwipunek: r�d�ka, rysownik z naostrzonymi o��wkami, ma�a torebka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 16
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Pią Sty 27, 2017 9:08 pm   

Zjawisko to było co najmniej dziwne i chyba każdy mógł się z tym zgodzić. Wszystko działo się tak jakby za czyimś udziałem, ale w pobliżu nie znajdowała się żadna osoba trzecia. Astoria nie potrafiła dokładnie tego faktu wyjaśnić. Lustra w takim miejscu, pełniły rolę ozdobną, a poza tym nie jeden kącik w Hogwarcie był specyficznie udekorowany. Były korytarze pełne obrazów, ruchomych zbroi to czemu nie luster? Chociaż uczniowie zwykle nie poświęcali im uwagi, to jednak było to dość inspirujące i na pewno ciekawe. A tutaj jak za machnięciem różdżki część z tych zwierciadeł została zniszczona. Na początku wydawało się to zupełnie bezsensowne, jednak z czasem okazało się, że część zwierciadeł zawiera za sobą ukryte frazy. Krótkie wyrazy napisane czymś co trudno zidentyfikować, bo zaraz spływało na posadzkę. Szkarłatna maź przypominała krew, chociaż z drugiej strony panna Greengrass wątpiła w to aby ktoś podjął się czegoś takiego. Jak? Skąd? Cóż...
Obejrzała się znów na towarzyszącego jej ślizgona. Czerwona stróżka mknęła po ścianie wskazując im zapewne drogę.
- Idziesz? - zapytała nie podejmując tematu tego wydarzenia jakby było to coś zwykłego, powszedniego, codziennego.
Ona sama ruszyła szybkim krokiem korytarzem właśnie w ślad za tą szkarłatną strugą. Nie chciała jej zgubić, bo ciecz prędko spływała z murów na posadzkę. Wystarczyła chwila nieuwagi, a przepadła by im z oczu. Ślizgonka była zaciekawiona tym zjawiskiem. To się nie działo samo z siebie, ktoś za tym stał i postanowiła sprawdzić o co w tym chodzi. Czy to w ogóle chodziło o nich? Dziwne. A jeśli pojawia się tyle pytań, warto poszukać odpowiedzi, bo temat wydawał się inspirujący co najmniej.
 
     

Alan Brackman
Uczeń | VII rok
Dołączył: 28 Kwi 2015
Posty: 101
Wiek: 16 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz o imieniu Hades
Różdżka: czarny bez, włos chimery, 9,5 cala, elastyczna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Nie Sty 29, 2017 9:12 pm   

Brackman obserwował te sytuacje z uwagą. Już sam fakt pękania luster był dość specyficznym zjawiskiem. Nawet w Hogwarcie takie rzeczy nie zdarzały się bez przyczyny. Pytanie tylko, gdzie upatrywać źródło tych okoliczności i czemu mają one służyć. W końcu nieco bardziej się rozjaśniło. Za kolejnymi odpryskami zaczęły pojawiać się litery. Napisane czerwonym sznurkiem cieczy bliżej nieokreślonego pochodzenia. Również zastanawiał się czy to aby na pewno nie krew, ale miał co do tego zbyt duże wątpliwości. Tej cieczy było dużo. Za dużo jak na krew jednej osoby, chyba, że ktoś pozbawił jej paru osób. To zmieniałoby sytuację, nawet jeśli wciąż wydawało się dziwne i raczej mało prawdopodobne. Nie takie rzeczy jednak się zdarzały, miał tego świadomość.
- Jeszcze pytasz. - skwitował tylko.
Chyba nie trzeba tego wyjaśniać. Napisy mówiły same za siebie, ktoś chciał się z nimi widzieć w jakimś celu albo coś im pokazać. Inna sprawa, że naprawdę ciężko ocenić dlaczego.
Sam podążył szybkim krokiem w stronę tej czerwonej smugi poruszającej się po ścianach. Nie będzie po niej śladu już za chwilę, szybko znikała na posadzce. Dlatego należało się śpieszyć. Chwila nieuwagi i mogli zgubić ten ślad. Cóż... jeśli ta zagadka warta jest uwagi i tej pogoni będzie miło otrzymać jakąś nagrodę. Tak zupełnie bezinteresownie nie wchodziłby w taką zabawę.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2360
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Sty 31, 2017 9:11 pm   

Czerwona posoka rozlewała się dosłownie po ścianach brnąc korytarzem coraz wyżej i wyżej w kierunku schodów. Przyspieszała. Jakby nie zważając na to, że dwójka podążających jej śladem ślizgonów mogła mieć problem z nadążeniem za tą szybkością. Nie wiadomo skąd się brała, nie wiadomo kto nią sterował. Żyła jakby własnym życiem, ale z drugiej strony... to przecież niemożliwe. Pomknęła w górę wieży astronomicznej. W górę i w górę. Gdy tylko znalazła się przy samym wyjściu, wytrysnęła z ograniczających ją murów i rozlała się po posadzce. Czerwona kałuża na środku poddasza widokowego. Ciecz rozpostarła się idealnie w centrum, prosto pod stopami wysokiej postaci skrytej w ciemnym płaszczu, który doskonale zakrywał całą sylwetkę, zaś szeroki kaptur opadał niemal na całą twarz. Trudno zorientować się z kim mogli mieć do czynienia.
< 2x zt -> http://hogwartdream.cba.pl/viewtopic.php?t=4306 >
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Współpracujemy z:
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight










SnM

















Image and video hosting by TinyPic









Dragon Ball New Generation Reborn



















Dragonst







Król Lew











Fairy Tail Path Magician











Vampire Kingdom











Silver Baner

Vampire Diaries



SnM: Naruto PBF









Toplisty








Stopka
Nie kradnij
zawartości forum!
Zapytaj o
pozwolenie jeśli
chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek
Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).

Strona wygenerowana w 0,32 sekundy. Zapytań do SQL: 10