Są już wyniki plebiscytu Złote Tiary!
► Mile widziani śmierciożercy oraz aurorzy!
► Ruszyły zapisy do Klubu Pojedynków!
► Trwa lekcja Zielarstwa!
► Trwa lekcja Eliksirów!
► Rusza lekcja Transmutacji!
► Ruszają zajęcia z Wychowania do Społeczeństwa!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

162
186
170
202

Maj 2000r.
Pełnia: 12-14.05 (14-18.11)
Coraz cieplejsze promienie słońca nie powinny nikogo zwieść. Wieczory wciąż chłodne, a aura deszczowa i nieprzewidywalna. W dzień ok. 14'C, w nocy ok. 8'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Klasa Transmutacji
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3648
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri, Carter (nieoswojony)
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 90%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Czw Cze 30, 2016 3:55 pm   Klasa Transmutacji
   <Multikonta: Jasmine Gingers


"Transmutacja jest najbardziej złożonym i niebezpiecznym rodzajem magii, jakiego będziecie się uczyć w Hogwarcie. Każdy, kto będzie rozrabiał opuści klasę i już do niej nie wróci. Zostaliście ostrzeżeni." Transmutacja jest rodzajem magii, dzięki któremu można zamienić przedmiot w inny. Jest również możliwość zamiany nieżywych obiektów w żywe i na odwrót. Niektóre zaklęcia transmutacyjne przemieniają tylko część jakiegoś obiektu, na przykład zamiana uszu jakiejś osoby w uszy królika.
 
     

Rikard Lindberg
Uczeń | IV rok
Dołączył: 27 Wrz 2018
Posty: 14
Wiek: 15
Krew: czysta
Różdżka: morela | kieł cerbera | 10 | giętka
Ekwipunek: siostra
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 13
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 2
Wysłany: Pią Lis 02, 2018 10:05 pm   
   <Multikonta: MSP | VR


Naprawdę lubił Transmutację. Ciekawiła go i była za razem jedną z jego mocnych stron. Oczywiście do mistrzostwa sporo mu brakowało, ale przynajmniej lubił się jej uczyć i nigdy nie miał z nią większych problemów. Poza tym, była jedną z nielicznych rzeczy, o których mógł szczerze powiedzieć, że jest w nich lepszy od siostry. Biorąc pod uwagę to, jak pracowita potrafiła być Rikke, należało to dodatkowo podkreślić. Z niewyjaśnionych przyczyn, im bardziej ich rodzice naciskali na przyszłego dziedzica, tym bardziej brakowało mu zacięcia, żeby ścigać się z siostrą. Po pierwsze, nie była jego konkurencją tylko sojuszniczką, a po drugie – ich oceny niczego nie zmieniały: to on był spadkobiercą Lindbergów, nie ona. Wyniki z egzaminów mogły być co najwyżej sposobem na zaimponowanie innym arystokratom. Ewentualnie służyły Rikardowi jako przednie narzędzie do wyprowadzani siostry z równowagi, nawet jeśli taka sytuacja miała miejsce ze cztery razy od początku ich szkolnej kariery (i wcale nie mówimy tutaj tylko o egzaminach końcowych). Nie jego wina, że Frederike miała naturalny talent do pisania testów i wpasowywania się w gusta nauczycieli.
Pomimo jednak całej sympatii, którą młody Ślizgon żywił do przedmiotu, wcale nie przewidywał miłej i przyjemnej lekcji. Już parę razy miał okazję doświadczyć tego, jak przychylnym okiem profesor Harvin patrzy na ludzi z Domu Węża i ani trochę nie spieszyło mu się, by tracić punkty za samo tylko przewrócenie kartki podręcznika w złym momencie i narobienie w ten sposób niemile widzianego hałasu. Pewnie przesadzał, ale nauczycielka na pewno byłaby do tego zdolna. Może też dlatego wolał przyjść na zajęcia wcześniej, zająć miejsce gdzieś pośrodku sali i jeszcze odsunąć krzesło dla swojej ukochanej siostrzyczki, jak na prawdziwego gentlemana przystało.
Akurat to, że pojawił się na miejscu z Frederike przy boku rozumiało się samo przez się. Oboje przyszli do klasy prosto z Pokoju Wspólnego, więc głupim byłoby nagle zacząć udawać, że się nie znają albo że nie spędzają większości swojego czasu wolnego wspólnie. Poza tym, wciąż mieli sporo spraw do omówienia (jak chociażby ostatni list od rodziców, który otrzymali przez dziadków), a co nadawało się do tego lepiej niż pusta sala?
 
     

Beatrix Black
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 22 Mar 2018
Posty: 139
Wiek: 17
Krew: krystalicznie czysta
Pupil: wąż - Hiresh, koń - Set
Różdżka: głóg, włókno z serca testrala, elastyczna, 10 i 3/4 cala
Ekwipunek: różdżka, torba z zawartością
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 23
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 11
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 1
Wysłany: Pią Lis 02, 2018 10:43 pm   
   <Multikonta: --


Transmutacja może nie znajdowała się na samym szczycie piramidy lubianych przez nią przedmiotów, ale z pewnością ulokowała się całkiem wysoko. Przede wszystkim Trix uważała ją za dziedzinę wyjątkowo przydatną, no i zajęcia nie były dla niej jakoś bardzo trudne. Z resztą mogła tak powiedzieć o większości przedmiotów w Hogwarcie. Dziewczyna miała po prostu wrodzoną umiejętność uczenia się. Pochłaniała wiedzę jak gąbka, właściwe nieistotne jaka była to dziedzina, ale te, które dążyła większą sympatią okazywały się dla niej jeszcze prostsze.
Pojawiła się pod salą niedługo przed rozpoczęciem zajęć. Choć wierzyła, że damie wypada spóźnić się kilka minut, nie obejmowało to zajęć, na nie należało stawiać się punktualnie, niezależnie od płci. Mogłaby nawet stwierdzić, że pojawienie się te kilka minut wcześniej jest wskazane. Weszła spokojnie do klasy i zajęła miejsce przy oknie. Póki co nie było wiele osób, ale z pewnością zaraz się to zmieni. Wyjęła podręcznik i pergamin. Ułożyła wszystko równiutko na ławce, wyciągając też pióro i kałamarz.
 
     

Frederike Lindberg
Uczeń | IV rok
Dołączył: 27 Wrz 2018
Posty: 23
Wiek: 15
Krew: czysta
Różdżka: włos lwa nemejskiego, 10 cali, grusza, elastyczna
Ekwipunek: Brat
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 6
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 6
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 2
Wysłany: Sob Lis 03, 2018 1:04 am   
   <Multikonta: RW | MD


No i znów musieli przytargać się aż na piąte piętro, żeby wziąć udział w lekcji transmutacji. Mimo że nigdy jakoś szczególnie nie przepadała za tą dziedziną, przykładała się do zajęć w równym stopniu, co do każdych innych. Nie chodziło u nawet o chęć dogonienia brata w wynikach, bo mimo oczywistych przytyków od czasu do czasu, raczej nie rywalizowali ze sobą w nauce. Było jasne, że Rikke nieco lepiej radzi sobie ze zdobywaniem ocen, ale nikt nie przywiązywał do tego żadnej wagi. Rodzice już dawno dali jej do zrozumienia, że zwracają uwagę wyłącznie na wyniki panicza dziedzica, jak w myślach ironicznie nazywała młodszego bliźniaka. Starała się wyłącznie dla siebie, mając mimo wszystko nadzieję, że plany przebywających w ukryciu "mamusi i tatusia" nie zrujnują jej normalnej dorosłości. Groźba różnych zawichrowań nadal wisiała nad głową młodej Lindbergówny jak miecz Damoklesa, ale liczyła przynajmniej na to, że aż do ukończenia szkoły zostawią ją w spokoju. Potem się zresztą będzie tym martwić.
Kiedy zjawili się w sali jako pierwsi, rozważała napomknięcie na temat otrzymanego wcześniej listu. Bez świadków mieliby szansę szczerze porozmawiać z Rikiem i wymienić spostrzeżenia, jednak nim z ust Frederike padło choć jedno słowo, kolejna osoba pojawiła się w klasie. No i to by było na tyle z rodzinnej pogawędki, będą musieli z nią zaczekać, aż lekcja się skończy. Rikke nie była zresztą pewna, czy warto rozgrzebywać temat tuż przed rozpoczęciem zajęć, a potem musieć przerwać przynajmniej na czas części teoretycznej. Przy ćwiczeniach dało się czasem zamienić kilka słów, ale to i tak nie były warunki na omawianie treści listu. Cokolwiek rodzice pisali do bliźniąt, zazwyczaj powodowało wrzenie krwi u starszej z potomstwa Lindbergów. Taka ciekawa właściwość.
_________________


A King may be the most important piece on the board,
but he cannot last long without the Queen.
 
     

Terrence Lee
Uczeń | V rok
Dołączył: 23 Wrz 2018
Posty: 45
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Różdżka: Włókno z skrzydła chochlika, 12 cali, jarzębina giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 6
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 13
Wysłany: Sob Lis 03, 2018 1:04 pm   
   <Multikonta: Bianchie


To było niecodzienne. Zwykle to Terrence był tym, za którym trzeba było biegać, by go zagonić na zajęcia, pilnować czasu i czasem używać siły, by wyciągnąć z łazienki. Tym razem, było inaczej. Był już w połowie swojej typowej rutyny, kiedy jego najlepszy przyjaciel spał w najlepsze nie myśląc nawet o tym, że wypadałby już od dawna być na nogach. Nie przypominał sobie by Rowle coś wspominał o tym, że zamierza opuścić zajęcia. Z reszta z ich trójki, to właśnie najstarszy był tym, którego o takie zachowanie można by podejrzewać w pierwszej kolejności. Poza tym, gdyby to było coś innego niż transmutacja, to może i by jeszcze zrozumiał, ale zdecydowanie coś tu było nie tak. Ok, mieli jeszcze dobre pół godziny do rozpoczęcia zajęć, więc nie było jeszcze tragedii, ale warto było już się tematem zainteresować.
-Księżniczko, wstajemy, bo wiedźma Harvin zamieni cię w ropuchę jeśli się spóźnisz na jej lekcje – potrząsnął lekko chłopakiem, nie chcąc go aż tak gwałtownie wyrywać z objęć morfeusza. Powtórzył ten ruch jeszcze raz dopiero wtedy dostrzegając większy ruch ze strony przyjaciela i w końcu otwierające się oczy. –Dzień dobry Vinnie, mam nadzieję, że spało się dobrze, a teraz się pospiesz masz pół godziny do spotkania ze smoczycą – wyszczerzył się do niego odsuwając od łóżka i dla pewności jeszcze wyciągając różdżkę i rzucając lekkie aquamentin w jego stronę. Ot ledwie malutki strumyczek na dosłownie sekundę, ale przynajmniej będzie miał pewność, że jego przyjaciel na dobre się obudził. Zupełnie jakby wizja spotkania z nauczycielką nie działała jak kubeł zimnej wody dostatecznie mocno. Sam Lee na tym etapie, zajął taktyczne miejsce pryz lustrze planując ostatnie 20 minut wykorzystać na dopieszczenie swojego nienagannego wizerunku, nałożeniu BB kremu i starannym ułożeniu włosów. To, że tym razem to on musiał popędzać Vinnca nie mieściło mu się w głowie, ale znając tego ciołka, to pewnie siedział do niewiadomo której nad książkami, zamiast zająć się tym rano ze świeżym umysłem.
Do Sali dotarli jeszcze przed rozpoczęciem zajęć, a patrząc po frekwencji w środku to spokojnie nie musieli aż tak gnać po schodach by zdążyć. Terry śmiało wkroczył do środka odsuwając sobie krzesło przy ślizgońskiej grupce. Miał nie być uprzedzony prawda? Poza tym, może Vanessa mając inne ofiary obok, zlituje się nad nim i nie będzie go zbytnio męczyć? Marzenie ściętej głowy. Wyjął swój podręcznik tak samo jak i pergamin i narzędzia piśmiennicze, po czym z cichym westchnięciem strzelił z kręgów rozmasowując sobie przy tym kark.
 
     

Vincent Rowle
Uczeń | V rok
Dołączył: 07 Wrz 2018
Posty: 52
Wiek: 15 lat.
Krew: Pół na pół.
Różdżka: pióro żmijoptaka, 12,5 cala, buk, sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 8
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 7
Z. defensywne: 9
Miotlarstwo: 14
Wysłany: Sob Lis 03, 2018 4:58 pm   
   <Multikonta: MSP | RL


Rzeczywiście, Vincent nie miał w zwyczaju opuszczać zajęć, a już tym bardziej tych spośród nich, które były obowiązkowe i dotyczyły wiodących przedmiotów. Jeszcze ciężej mówić w jego przypadku o zasypianiu na nie, szczególnie wtedy, gdy odbywały się popołudniu… nic więc dziwnego, że obecna sytuacja powinna się każdemu wydać co najmniej głupia. Nie mniej jednak, faktom ciężko zaprzeczyć i podczas gdy Terry oddawał się swoim rutynowym zabiegom upiększającym, Rowle spał w najlepsze i jedyne co burzyło idealny obrazek to fakt, że miał na sobie szkolny mundurek (a przynajmniej większą jego część). Wystarczyło jednak spojrzeć na kalendarz, by trochę lepiej zrozumieć sytuację młodszego z Puchonów – SUMy zbliżały się wielkimi krokami, a przecież Vince miał głupi zwyczaj zamartwiania się nawet najprostszym sprawdzianem i zarywania nocy również wtedy, gdy był już całkiem dobrze przygotowany do jakiegoś egzaminu. Minionego wieczora prawie przegapił godzinę ciszy nocnej (chwała bibliotekarce, że na czas wygoniła go do dormitorium), pochylony nad książką do Zaklęć i Uroków. Nieszczęsną Transmutację miał powtórzyć dopiero po obiedzie, ale ledwie rozsiadł się na łóżku z notatkami, zaczął przysypiać i zdecydowanie nie wróżyło to niczego dobrego.
Na całe szczęście miał swój osobisty budzik pod postacią Terry’ego, który ani myślał pozwolić mu opuścić Transmutację. Było to tym ważniejsze, że Rowle naprawdę miał z tym konkretnym przedmiotem sporawe problemy i nie mógł sobie pozwolić na wagary… nie to, żeby w jego słowniku istniało takie określenie – Vince był na to zbyt obowiązkowy.
W pierwszej chwili nie zarejestrował słów przyjaciela, próbując najpierw odgonić go od siebie ręką, a później odwrócić na drugi bok. W procesie jeszcze bardziej pomiął swoje nieszczęsne notatki, które najwyraźniej czytał zanim zasnął, ale to stanowiło kwestię drugorzędną. Dopiero druga próba przyniosła odpowiedni efekt, a leżący na plecach Vince wreszcie uchylił powieki, skonfundowany wpatrując się w swojego najlepszego przyjaciela. Zamrugał, próbując zrozumieć sens słów Terry’ego, ale zanim wrócił do pełni świadomości we własnym tempie, Lee zapewnił mu ekspresową pobudkę. Chociaż krzyknął na niego, oburzony tym brutalnym atakiem zimnej wody, nie potrafił rzeczywiście się zezłościć. Nawet nie miał na to czasu, co uświadomiło mu zerknięcie na stojący na jednej z komód zegar. Powstrzymał cierpiętniczy jęk. Nie powtórzył wszystkiego, więc ostatni temat tylko kojarzył. Harvin go zabije, tak po prostu.
Użalanie się nad sobą też nie miało większego sensu, więc Vince wreszcie zebrał się w sobie i bezceremonialnie wpakował się Terry’emu do łazienki, nie zamierzając czekać aż ten skończy nakładać na makijaż czy inne świństwo. On sam musiał tylko umyć zęby i przepłukać twarz, więc wcale nie zajmował dużo miejsca i w niczym przyjacielowi nie przeszkadzał. Czekając później na niego, spakował swoją torbę (przezornie wrzucając do niej jeszcze jeden komplet przyborów do pisania i pergaminów, bo zawsze należało dmuchać na zimne, a każdy mógł czasem czegoś zapomnieć) i w ciszy wrócił do czytania notatek (wygładzonych za pomocą zaklęcia po brutalnym sprasowaniu pomiędzy ciałem chłopaka, a materacem), raz w życiu ani myśląc pośpieszać przyjaciela. Jeśli już, to był mu dozgonnie wdzięczny, że nie przespał zajęć.
Wychodząc z dormitorium, z Pokoju Wspólnego zgarnęli jeszcze Ila, więc koniec-końców, Puchońskie trio w komplecie zawitało w progach klasy. O dziwo, przed czasem. Vince niewiele myśląc podążył śladem najstarszego z ich grupki i usadowił się obok, wcześniej witając jeszcze pozostałych uczniów z lekkim, choć niewątpliwie zmęczonym, uśmiechem na ustach.
Potrzebuję kawy – mruknął pod nosem, gdy chwilę później nie udało mu się stłumić ziewnięcia. Potarł twarz dłonią, ale i tak pochylił się nad podręcznikiem, starając się nadrobić te cenne minuty, które wcześniej stracił na sen.
 
     

Bella Wilson
Uczeń | I rok
Dołączyła: 10 Lip 2018
Posty: 23
Wiek: 11
Krew: pół na pół
Pupil: puchacz - puszek
Różdżka: szpon hipogryfa,10 cali, dąb, sztywny
Ekwipunek: papier i pióro, torebka, portfel, różczka
Sakiewka: 10 g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 4
Miotlarstwo: 1
Wysłany: Sob Lis 03, 2018 5:55 pm   
   <Multikonta: --


Nigdy co prawda, nie była na lekcjach transmutacji, czuła, że szybko się oswoi z tym rodzajem magii i będzie ciekawa. Nie za bardzo wiedziała, na czym to polega, jednak słyszała, że ma to coś wspólnego z przemienianiem rzeczy w coś innego. Tym razem miała szansę się zapoznać bliżej. Niespiesznie wtargała się na V piętro - nogi ją trochę, co prawda bolały po łażeniu na schodach - i weszła na salę. Rozglądając się po nowej sali, usiadła na jednej z pustych (na razie) ławek, spokojnie czekając na nauczyciela.
- Ciekawe, kto to będzie? - przez chwilę się zastanawiała. - I ciekawe, czy przyjdzie Diana?
Nie wiedziała, czy tak jest, ale po chwili wydawało jej się, że nauczyciel się spóźnia. Może ona już przywykła do tego, że się zwykle spóźnia. A tu proszę, wyszło tu jakoś na odwrót.
 
     

Madelaine Davies
VI Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 84
Wiek: 16
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: notatka z zielarstwa, różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 9
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 12
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Nie Lis 04, 2018 12:30 am   
   <Multikonta: RW | FL


Ostatnie na co miała ochotę w przerwie między zajęciami to tłumaczenie grupce rozentuzjazmowanych pierwszoklasistów, że wyścigi na schodach to nie najlepszy pomysł. Niestety, skoro już przyłapała ich na ryzykownym precedensie, wypadało dokonać odpowiedniego pouczenia. I tak wiecznie odnosiła wrażenie, że dzieciaki tylko kiwają grzecznie głowami, a ledwie się odwróci i zniknie za zakrętem, wrócą do narażania zdrowia i życia. Wracała się dwa razy, żeby sprawdzić, czy na maluchy na pewno rozeszły się do swoich zajęć, przez co oczywiście znalazła się na krawędzi spóźnienia na kolejną lekcję. To było do przewidzenia.
Konieczność prawienia kazań dzieciakom już na samym wstępie ją nabuzowała, a choć spacerek szybkim krokiem w kierunku klasy pozwolił jej się nieco wyładować, wciąż dało się od niej wyczuć pewien element poirytowania. Nie byłaby jednak sobą, gdyby po przekroczeniu progu sali nie przywitała się z już obecnymi i nie posłała radosnego wyszczerzu znajomym z Domu Borsuka. Zajęła sobie miejsce o dość neutralnym położeniu - ani na odludziu, ani też nie bezpośrednio obok kogokolwiek. Opadła na ławkę tak półprzytomnie, wrażając łokcie na blat, a głowę układając w dłoniach i przymykając oczy jak do drzemki. Pozostawało już tylko zaczekać, aż pani profesor pojawi się w sali.
_________________


 
 
     

Iga Ewans
Uczeń | II rok
Dołączył: 08 Cze 2018
Posty: 46
Wiek: 12
Krew: poł na pół
Pupil: kot
Różdżka: 11 cali jabłoń,Łuska węża morskiego,wydaje swist przy machnięciu
Ekwipunek: to co jest na liście do szkoły
Sakiewka: 70
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 5+1
Wysłany: Nie Lis 04, 2018 11:38 am   

Na zajęciach z transmutacji pojawiła się również Iga.Nadszedł czas, kiedy warto zarobić jakieś punkty dla domu.
Nie chciałam ich tracić, ale zarobić zawsze warto. Siedziałam bezczynnie w Pokoju Wspólnym. Dużo osób zbierało się na zajęcia, więc pomyślałam, że tez mogę pójść.Dziewczyna poszła razem z innymi uczniami na zajęcia.
Ubrana jak zwykle w szkolną szatę na ramieniu torbę z ewentualnymi książkami, które mogą być mi potrzebne.
- Cześć wszystkim- rzuciła z radosną miną,zajęłam ławkę gdzieś tam z tyłu za Bellą wyciągając z torby podręcznik i różdżkę.
Czekałam na rozwój wydarzeń.
 
     

Diana Irving
Uczeń | I rok
Dołączyła: 24 Wrz 2018
Posty: 36
Wiek: 11
Krew: pół na pół
Różdżka: pióro z ogona hipogryfa, 10 cali, jarzębina, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 3
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 4
Z. zwykłe: 4
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 4
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Nie Lis 04, 2018 6:31 pm   
   <Multikonta: --


Zazwyczaj Diana bardzo lubiła schody Hogwartu i niespodzianki z nimi związane, dzisiaj jednak przez taką właśnie niespodziankę musiała czekać, a tymczasem lekcja transmutacji zbliżała się szybkimi krokami. Diana - jak to Diana - miała dziesięć innych zajęć i wybrała się na lekcję z jedynie niewielkim zapasem czasu, który teraz się kończył. Kiedy już schody raczyły łaskawie wrócić na swoje miejsce, natychmiast popędziła na piąte piętro, jedną ręką podtrzymując torbę, z której wysypywały się pióra, pergaminy, a także próbował wyskoczyć podręcznik, drugą zaś ściskała całą garścią swoją różdżkę, aby na pewno jej nie uciekła.
Ku jej wielkiej uldze lekcja się jeszcze nie zaczęła. Diana rozejrzała się po klasie i zobaczyła znajome twarze: Igę i Bellę.
-Igaaaaaaaaa! Bellaaaaaaaaa! - zawołała wesoło na całą salę, po czym, nieco już zdyszana, podeszła do koleżanek i usiadła w ławce obok Belli.
-To się nazywa zdążyć na czas - zauważyła. -Jak tam po balu, dziewczyny? Lepiej, niż Jamal, co nie? Szkoda, że nie zdążyłyśmy potańczyć, nie, Bella? Ale może jeszcze będzie okazja. Może jeszcze mi kiedyś zdążysz pokazać te jak im tam... figury. Ciekawe, co będzie na zajęciach. Będziemy zamieniać meble w zwierzęta? Ja by chciała kangura, ale takiego małego. Albo psa. Dużego, nie takiego, jak mamy w domu. A może to ludzi będziemy w coś zamieniać? Może w innych ludzi? - zachichotała. -Bellę w Igę. Igę w Dianę. Dianę w Bellę - mówiła, wyraźnie zachwycona taką perspektywą. -Chociaż nie, to jeszcze nie nasz poziom. Ale może już za kilka lat... - dodała z nadzieją.
 
     

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3648
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri, Carter (nieoswojony)
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 90%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pon Lis 05, 2018 12:35 am   
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Panna Harvin nie była w dobrym nastroju. Standardowo nie była w dobrym nastroju, ale w obecnym czasie wybitnie z uwagi na nieobecność swojego... wiadomo kogo. Część eliksirów wyciszających działała dodatkowo usypiająco, więc nie mogła ich pić na dzień, żeby nie przysypiać przy okazji sprawdzania prac domowych czy wykonywania szeregu innych obowiązków. Dlatego wchodzenie jej teraz w drogę czy celowe irytowanie było dosłownie tak jak łaskotanie śpiącego smoka. Lepiej nie ryzykować. Chyba, że komuś nie zależy tak na życiu.
Wpadła do klasy. Niemal dosłownie. Szybki krok, stukot obcasów odbijający się po posadzce korytarza, machnięcie różdżką w powietrzu i drzwi tak trzasnęły, że aż odskoczyły z powrotem od framugi. Pani profesor zostawiła uchylone wejście gdyby jakaś duszyczka się spóźniła, a to, że towarzyszył temu efekt hukowy, to jak można się domyślić było konsekwencją jej nienajlepszego nastroju. Nawet nie spojrzała na "zawartość" klasy. Kto był to był, kogo nie było to lepiej, żeby nie spotkała na korytarzu w przyszłości, wiadomo. Zatrzymała się przed obszernym biurkiem znajdującym się od "jej" strony sali i dopiero wtedy rzuciła okiem na zgromadzonych. Milczenie trwało tylko kilka sekund, a wzrok był typowo cmentarny. Witamy na lekcji transmutacji!
- Transmutacja składnikowa czyli zamiana wybranego materiału. Podstawę stanowią cztery materiały czyli metal, papier, drewno, szkło. Materiałem nie mieszczącym się w podstawie jest kamień, ale do tego wrócimy potem. Zamiana drewnianej ławki w szklaną ławkę, zamiana rolki pergaminu w zwiniętą rolkę metalu... nie zmieniacie rzeczy, zmieniacie materiał. Po co? Do tego zaraz dojdziemy. Chwyt różdżki wykorzystywany do transmutacji składnikowej to chwyt beta czyli trzymamy różdżkę między kciukiem a pozostałymi palcami, ręka powinna przylegać do ciała i być zgięta w łokciu. Dłoń uniesiona na wysokość transmutowanego przedmiotu. - ujęła odpowiednio swój magiczny kijek w dłoni. - Wystarczy raz puknąć różdżką w przedmiot. Opór transmutacyjny czyli siła z jaką przedmiot poddawany zaklęciu będzie się opierał przed transmutacją będzie wynosił zawsze półtora wartości. Jest to transmutacja ciała stałego nieożywionego czyli według stałej Cristoffa wartość wynosi zero, według stałej Rohtera jako transmutacja letalna czyli martwego substratu w martwy produkt wartość wynosi półtora, po zsumowaniu... otrzymujemy... półtora. Nie jest to wysoka wartość, powinniście sobie poradzić nawet z... umiejętnościami na mizernym poziomie. Za tym chyba nadążacie. Cały zespół transmutacji składnikowej składa się... z dwunastu zaklęć. Nie liczymy zamiany metalu w metal, drewna w drewno... to nas nie interesuje. - podeszła do tablicy za sobą i zaczęła nakreślać tabelkę, która przedstawiała się mniej więcej tak:

-- Metal Drewno Papier Szkło
Metal Mezo- Hezo- Breo- Frezo-
Drewno Hezo- Geo- Azo- Zeo-
Papier Breo- Azo- Ezgo- Lakso-
Szkło Frezo- Zeo- Lakso- Kreo-

- Do każdego przedrostka dodajecie końcówkę morfio. Innymi słowy, żeby zamienić papierową rolkę pergaminu w drewnianą użyjemy zaklęcia Azomorfio, jeśli chcemy zamienić szklaną szybę w oknie na metalową użyjemy zaklęcia Frezomorfio. Proste? - obróciła się znów w stronę klasy. - Roczniki czwarte zamieniają podręcznik albo kartkę w szklany odpowiednik, roczniki piąte zamieniają ławkę w metalowy odpowiednik, roczniki szóste zamieniają regał z książkami w papierowy odpowiednik - kiwnęła głową w stronę ustawionej na boku półki z używanymi podręcznikami dla "zapominalskich". - Roczniki siódme zamieniają ławę, na której siedzą w szklany odpowiednik. Do was należy dobranie odpowiedniego zaklęcia. - wyszła zza biurka, spoglądając na trójkę pierwszoroczniaków.- Panny poćwiczą co innego. Przy okazji transmutacji wykonujemy kilka manipulacji różdżką. Pojedyncze puknięcie czyli pukamy w przedmiot jeden raz, wielokrotne puknięcie czyli pukamy w przedmiot kilka razy, ruch kłucia czyli dźgamy różdżką przedmiot. Oprócz tego ruch haczykowaty czyli pół obrotu nadgarstka, ruch okrągły nadgarstka czyli wykonujemy nadgarstkiem ruch obrotowy oraz ruchy złożone, które na razie nie powinny was interesować. Zaklęcie Densaugeo wydłuża przednie zęby. Panno Wilson, panno Ewans, panno Irving... popróbujcie na sobie to zaklęcie wykorzystując wszystkie manipulacje różdżką czyli wszystkie ruchy. Zobaczycie jaki wpływ ma ruch różdżką na efekt zaklęcia. Tylko na litość, nie powybijajcie sobie tych zębów, z różdżką i jej ruchami trzeba obchodzić się z wyczuciem. - miała cichą nadzieję, że "Wielka Trójca" nie skończy w gabinecie szkolnej pielęgniarki z powybijanymi zębami.
_________________


Do you now what it's like when
You're not who you wanna be?
Do you know what it's like to
Be your own worst enemy
Who sees the things in me I can't hide?
Do you know what it's like
To wanna surrender?
 
     

Beatrix Black
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 22 Mar 2018
Posty: 139
Wiek: 17
Krew: krystalicznie czysta
Pupil: wąż - Hiresh, koń - Set
Różdżka: głóg, włókno z serca testrala, elastyczna, 10 i 3/4 cala
Ekwipunek: różdżka, torba z zawartością
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 23
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 11
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 1
Wysłany: Pon Lis 05, 2018 1:23 am   
   <Multikonta: --


Nie musiała patrzeć w stronę wejścia, by wiedzieć kto pojawił się w sali. Nawet ślepy i głuchy pewnie wyczułby już te ciężką atmosferę, jaką zawitała do klasy wraz z przybyciem "może przyszłej Pani Carter". Oj biedny facet, nie wie chyba w co się wpakował. Trix nadal wspominała przedstawienie na balu z gorzkim uczuciem.
Spojrzała leniwie za kroczącą kobietą i ze spokojem wpisanym na twarzy wysłuchał jej słów. Póki Van nie odejmowala jej punktów, jak to zwykle za zupełną niewinność i przynależność do Domu Węża, jej zachowanie zupełnie nie robiło na Trix wrażenia. Z resztą, ona raczej zbierała punkty dla domu, jako właściwe chyba najbardziej utalentowana mieszkanka Domu Salazara, a może i całego Hogwartu. A co do zachowań Harvin... Trix siedziała tu już siódmy rok, łatwo przyzwyczajało się do niezmiennych zachowań nauczycieli. Trix po prostu akceptowana humorki Harvin i starała się traktować je jak nieodłączną cześć zajęć. Z resztą po co ma marnować na to energię, dużo lepiej skupić się na zajęciach, nauce i tak dalej.
Przepisała tabelkę z niesamowitą dokładnością i przeanalizowała w głowie każdy z możliwych przypadków. Dla niej wszystko było jasne i jakoś nie bardzo skomplikowane. Każda kombinacja, z uwzględnieniem kierunku zmiany maiła swój przedrostek, oznaczający właśnie rodzaj materiałów i kierunek, a drugi człon miał być tym, który oznaczał właśnie zmianę materiału w materiał, dlatego dla każdego z przypadków był identyczny.
Pozycja dłoni i układ jaki należało zastosować trzeba było po prostu zapamiętać, tak samo rodzaj manipulacji różdżką. Chwyt był jednym z podstawowych, więc nie powinien nikomu sprawiać kłopotu.
Podniosła się i spojrzała na swoją ławkę. Całkiem duży przedmiot z drewna, ma stać sie szklanym przedmiotem o identycznych gabarytach i kształcie. Nie najgorzej, w dodatku opór też nie był duży.
Ułożyła rękę wzdłuż ciała, tak by przylegała do boku, poprawiła chwyt by był dokładnie taki jaki być miał. Zginęła palce, na których oparła różdżkę trzymaną z drugiej strony kciukiem. Zgięła rękę w łokciu i uniosła część od łokcia w dół na tyle wysoko, by bez problemu delikatnie uderzyć końcem różdżki o oparcie ławki.
- Zeomorfio. - Zaklęcie wypowiedziała pewnie i wyraźnie. W tym samym czasie puknęła w oparcie swojej ławki. Powinno być dobrze.
 
     

Iga Ewans
Uczeń | II rok
Dołączył: 08 Cze 2018
Posty: 46
Wiek: 12
Krew: poł na pół
Pupil: kot
Różdżka: 11 cali jabłoń,Łuska węża morskiego,wydaje swist przy machnięciu
Ekwipunek: to co jest na liście do szkoły
Sakiewka: 70
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 5+1
Wysłany: Pon Lis 05, 2018 10:57 am   

Tak więc Iga od razu pojawiła się przed dziewczynami no i masz Diana bedziemy ćwiczycz na sobie podekscytowana?
Uwaga zaczynam. Wyszczerzyła się do Gryfonki po czym wycelowała w koleżankę końcówką swojej różdżki.
- Densaugeo!-Krukonka wykonała jeden z omawianych ruchów przez nauczycielke zrobiła okrągły ruch całego nadgarstka.
Wzięła głęboki wdech. Miała nadzieję, że zaklęcie się uda i zmieni tylko to co trzeba.
Nie chciała sprawić zbytnio problemu kolezance Gryfonce,ale co wyjdzie z tego zobaczy się dopiero po jakimś czasie.
- Do twarzy Ci - rzekła po chwili ciszy z rozbawieniem w głosie i czekała na kolej koleżanek.
Uśmiechnęła się tylko leciutko i założyła kilka kosmków za ucho.
 
     

Bella Wilson
Uczeń | I rok
Dołączyła: 10 Lip 2018
Posty: 23
Wiek: 11
Krew: pół na pół
Pupil: puchacz - puszek
Różdżka: szpon hipogryfa,10 cali, dąb, sztywny
Ekwipunek: papier i pióro, torebka, portfel, różczka
Sakiewka: 10 g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 4
Miotlarstwo: 1
Wysłany: Pon Lis 05, 2018 12:27 pm   
   <Multikonta: --


Z tych wszystkich zaklęć, które pani wymieniła nie zapamiętała ani jednej nazwy, brzmiały dosyć dziwnie. Jednak, jak pani narysowała tablicę, wszystko do niej dotarło.
Potem pisnęła do Diany:
- No, szkoda, że nie zdążyłyśmy potańczyć. Z drugiej strony, w sumie to i tak bym tego nie zrobiła przy zupełnie obcych ludziach, jeszcze bym narobiła wstydu! A potańczyć możemy sobie po lekcjach.
Po tym, jak Iga rzuciła zaklęcie, to na początku chciało się pośmiać, wyglądała dosyć śmiesznie. Właściwie, to sama chciała na nią rzucić zaklęcie - wiedziała, że coś takiego się stanie, jednak nie wiedziała, że będzie to tak śmiesznie wyglądać.
Na razie zaczęła od ćwiczenia ruchów ręki, żeby coś tam źle nie machnąć. Szło jej to całkiem pewnie i dobrze, jednak przy obrotowych robiła małe, żeby kogoś niechcący w oko nie trafić. Potem odezwała się do pierwszorocznych koleżanek obok jej:
- Dobra, teraz ja! Iga, Densaugeo! - nie czekając na odpowiedź, machnęła różdżką w kierunku Igi. Po chwili, kiedy rzuciła zaklęcie, zastanowiła się, jak odwrócić działanie zaklęcia, przecież nie chce, żeby koleżanka na zawsze miała takie zęby, byłoby z tego wielkie pośmiewisko. Chciała spytać nauczycielkę, ale w chwili otworzenia ust wycofała się. Warto byłoby w sumie spytać, jednak nie chciała przeszkadzać nauczycielce, i tak była w słabym nastroju, z resztą, na pewno zaraz do tego dojdą.
- Diana, teraz ty na mnie!
Teraz czekała na dalsze instrukcje od nauczyciela, oraz aż jej przyjaciółka rzuci na nią to ,,śmieszne" zaklęcie.
 
     

Diana Irving
Uczeń | I rok
Dołączyła: 24 Wrz 2018
Posty: 36
Wiek: 11
Krew: pół na pół
Różdżka: pióro z ogona hipogryfa, 10 cali, jarzębina, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 3
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 4
Z. zwykłe: 4
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 4
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Pon Lis 05, 2018 7:44 pm   
   <Multikonta: --


-Nie, na pewno nie narobiłabyś sobie wstydu - odezwała się Diana do Belli. -A na tańczenie możemy się jeszcze umówić, no nie?
Chciała mówić dalej, ale weszła nauczycielka. Dziewczynka z lekko otwartymi ustami słuchała jej monologu skierowanego do starszych klas. Jednak transmutacja była nieco bardziej skomplikowana, niż jej się wydawało i z zamienianiem mebli w zwierzęta trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.
Aż podskoczyła, kiedy usłyszała, jakie było ich zadanie na te zajęcia. Pierwsza próbowała Iga i wybrała właśnie ją na swój obiekt. Diana zachichotała na jej uwagę.
-Mowe powinnam tat woftać - zasepleniła z uciechą. Skutki zaklęcia rzuconego na Igę były równie zabawne. Teraz przyszła kolej na Dianę, jednak ta pomyślała, że wypadałoby wcześniej cofnąć skutki rzuconego na siebie zaklęcia.
-Reduftio - powiedziała sepleniąc, choć starała się mówić jak najwyraźniej, przy czym wykonała półkolisty ruch różdżką, którą stuknęła delikatnie w swoje zęby.
Niezależnie od efektu, spróbowała wymówić formułę zaklęcia Densaugeo, wykonując znowu półkolisty ruch i lekkie dźgnięcie w zęby Belli. Pomimo ekscytacji starała się pamiętać, żeby owo dźgnięcie nie było mocne.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight




















Dragon Ball New Generation Reborn











Fairy Tail Path Magician





over-undertale















Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 10