Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Fabuła
Minął rok od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

1
2
3
4
Ogłoszenia
► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Eliksirów, Numerologii, Starożytnych Run, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Ukazał się nowy Prorok Codzienny!

100
100
100
100
W Sieci


Listopad 1999r.
Pełnia: 21-23.11 (26-28.05)
Coraz więcej deszczowej pogody, coraz silniejsze wiatry. Odczuwalny spadek temperatury. W dzień ok. 7'C, w nocy ok. -4'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Boisko
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3447
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Cze 29, 2016 9:35 pm   Boisko
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Boisko do quidditcha ma owalny kształt. W obu jego końcach umieszczone są słupki bramkowe: trzy tyczki zwieńczone obręczami, przez które ścigający przerzucają kafla. Słupków bramkowych pilnuje obrońca. Na boisku znajdują się także pałkarze, odbijający tłuczki i starający się nie dopuścić do tego, aby wyrządziły krzywdę zawodnikom z ich drużyny. Ostatnim zawodnikiem jest szukający, który ma najtrudniejsze zadanie – musi odszukać złotego znicza spośród zamieszania, jakie panuje na boisku, i złapać go, co kończy mecz. Za złapanie znicza drużyna otrzymuje sto pięćdziesiąt punktów, co przeważnie przechyla szalę zwycięstwa na jej korzyść (choć nie zawsze jest to regułą). Złapanie znicza jest bardzo trudne, jednak dopóki nie zostanie złapany, mecz musi trwać. Najdłuższy odnotowany dotąd mecz quidditcha trwał trzy miesiące.
 
     

Simon Ridley
Uczeń | IV rok
Dołączył: 26 Mar 2017
Posty: 15
Wiek: 14
Krew: połówka
Pupil: Kotka - Wenus
Różdżka: Włókno z serca testrala, 11 cali, Heban, Giętka
Ekwipunek: Szata, Różdżka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Sob Kwi 08, 2017 1:15 pm   

Rodzieństwo ruszyło w stronę stadionu o owalnym krztałcie. Po drodze rozmawiali o wydarzeniach z ostatnich dni lub o totalnych bzdetach o których nastolatkowie mogli by rozmawiać. Mimo to gdy tylko stadion się zaczął zbliżać i mogli ujrzeć trzy obręcze po obu jego stronach Simon mimowolnie uciekł myślami w stronę fantazji. Zastanawiał się czy ich przyjmą. Miło by było zobaczyć wreszcie mecz po tylu latach przerwy. Jeszcze milej było by grać w tym meczu no ale to nie zależało od niego, poniekąd. Wreszcie dotarli na stadion i chłopak zatrzymał się by popatrzeć na wysokie trybuny. Teraz wystarczyło zobaczyć czy nie ma tu pani kapitan.
-Wiesz, że najdłuższy mecz trwał trochę ponad TRZY miesiące?
Po tej randomowej ciekawostce ruszył w stronę szatni Ravenclavu licząc, że tam znajdzie Violettę.
 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 202
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, miotła
Sakiewka: 125 galeonów, 1 sykiel
Poziom życia: 92%
Eliksiry: 9
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 9
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 14
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 18
Wysłany: Sob Kwi 08, 2017 4:08 pm   

Miejscem, w którym najlepiej było szukać Violetty było oczywiście boisko Quidditcha i to nie tylko ze względu na to, że była kapitanem drużyny Ravenclaw i urządzała tutaj treningi swojego zespołu. Szczerze lubiła to miejsce, które wiązało się nie tylko z jej ulubionym sportem, ale także z wieloma miłymi wspomnieniami. W końcu to tutaj poznała miłość swojego życia, a także pochłaniała na trybunach książki, które pozwoliły jej zaliczyć SUM-y z samymi wybitnymi. Prawda była taka, że jeśli nie było tu żadnych treningów to stadion był naprawdę spokojnym i pozbawionym ludzi miejscem, gdzie mogła w spokoju czytać.
Tym razem urządzała sobie kolejny trening indywidualny, by móc spokojnie przećwiczyć kilka trudniejszych manewrów z kaflem, który wyjęła z kufra zawierającego cały zestaw do gry, który zostawiła u podnóża jednej z pętli. Oczywiście zapewne prościej by było jakby ktoś mógł jej podawać jej piłkę, ale po co. Taka już z niej była indywidualistka.
Latała zatem z jednego końca boiska na drugi, rozkoszując się pędem powietrza, targającym jej zebrane w kucyk włosy. Uwielbiała to uczucie. Szarżując na pole obrońcy z zawrotną prędkością poderwała nagle trzonek miotły, by wykonać w powietrzu pętlę i zmienić tor lotu, odbijając nieco w prawą stronę. Po powrocie do pozycji wyjściowej wykonała rzut kaflem. Co prawda udało jej się zdobyć tym razem punkt, ale była to chyba bardziej zasługa szczęścia niż celności. Z pewnością nie zadowolił ją dźwięk piłki odbijającej się od wewnętrznej części metalowej obręczy. Potrzebowała wciąż większej precyzji... Westchnęła ciężko i obniżyła się, by zejść na ziemię. Chyba przyszła pora na małą przerwę. Była już nieco zmęczona, ale wciąż chciała spróbować kilka sztuczek, które chodziły jej po głowie od pewnego czasu. Skierowała się do szatni Ravenclaw, gdzie zostawiła swoje rzeczy. Musiała się czegoś napić, bo zaschło jej w gardle i może coś przekąsić. Co prawda czekoladowe żaby raczej nie stanowiły jakiegoś pożywnego posiłku, ale przynajmniej były smaczne. I dawały odrobinę endorfin lub energii. Jak kto woli... Kiedy jedna z żabek już została skonsumowana, a Strauss przyglądała się karcie, której strzegł płaz drzwi do szatni się otworzyły i zobaczyła w nich dwójkę Krukonów. Posłała im lekki uśmiech i postanowiła się z nimi przywitać.
- Witam. Urządzacie sobie wycieczkę po stadionie? - spytała, bo w sumie nie bardzo wiedziała czemu mogliby się tu znaleźć. W końcu nie zakładała z góry, że może być poszukiwaną przez nich osobą.
 
 
     

Simon Ridley
Uczeń | IV rok
Dołączył: 26 Mar 2017
Posty: 15
Wiek: 14
Krew: połówka
Pupil: Kotka - Wenus
Różdżka: Włókno z serca testrala, 11 cali, Heban, Giętka
Ekwipunek: Szata, Różdżka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Sob Kwi 08, 2017 9:19 pm   

Simon razem z Yasmin weszli do przejścia zarezerwowanego dla drużyny. Korytarz ciągnął się kawałek rozwidlając się w końcu na dwoje. Przed skrzyżowaniem były drzwi z sporym symbolem domu namalowanym na każdym z nich. Ridleyowie nie mieli większego problemu by znaleźć tego z prakiem identycznym jak ten na ich szatach. Przez dobre trzy lata zdążył się napatrzeć na godło Ravenclawu. Wejście do szatni Krukonów było uczylone więc chłopak uśmiechnął się do siostry porozumiewawczo i zapukał wchodząc do środka. Uśmiechnął się jeszcze bardziej gdy w środku zobaczył dziewczynę o czarnych włosach. Z tego co kojarzył to właśnie była Violetta lecz w kucyku wyglądała inaczej niż zazwyczaj. Jej ogólna kondycja, wygląd i ubiór jasno mówiły, że niedawno skończyła trening co nawet dobrze się składało bo temat był świerzy. Pewniej wszedł do środka.
-Cześć. Ty musisz być Violetta. Simon Ridley a to moja siostra Yasmin.
Podszedł kawałek i podał rękę. Znali się raptem z widzenia no i przecież nie ma obowiązku znać każdego ze swojego domu. Zwłaszcza młodszych.
-Wycieczka i owszem ale nie ukrywam, że cię szukaliśmy. Słyszało się pogłoski, że drużyna Krukonów się znów reaktywuje. To prawda?
 
 
     

Yasmin Ridley
Uczeń | IV rok
Dołączyła: 26 Mar 2017
Posty: 12
Wiek: 14
Krew: Połówka
Pupil: Szczur Mars
Różdżka: Włókno z serca testrala, 7 cali, cedr, sztywna.
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 3
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 2
Wysłany: Sob Kwi 08, 2017 9:58 pm   

No i tak wycieczka po błoniach skończyła się na stadionie, miejscu, do którego wciąż i wciąż uciekały myśli Simona. Sama Yasmin chętniej przywitała osłonę od wiatru niż wypełnione sportowym duchem korytarze, a quidditchowe ploteczki wpadające jednym jej uchem, zaraz wypadały drugim. Trzy miesiące gry?
- Przecież ty jesteś uzależniony od słowa pisanego. Połowy tego czasu byś nie wytrzymał, drogi braciszku. - zauważyła, nie decydując się na nurtujące ją w rzeczywistości pytanie, na ile zmian zawodnicy wówczas grali.
Zamilkła zresztą zaraz po tym, bo zbliżając się do opatrzonej herbem Krukolandii szatni, dostrzegła uchylone drzwi. Właściwie nie spodziewała się, że natkną się na jakiegokolwiek członka drużyny, skoro jednak przeszli już całą drogę, głupotą byłoby nie zapytać. Przepuściła Simona przodem z założeniem, że w środku mogli się spodziewać w zasadzie wszystkiego. Absolutnie wszystkiego. Tym razem jednak szczęście z pewnością się do nich uśmiechnęło - a w każdym razie dla Simona. Panienka Ridley również rozpoznała w starszej uczennicy kapitan drużyny Niebieskich. Skinęła jej głową z lekkim uśmiechem, również wątpiąc, by ciemnowłosa kojarzyła młodsze od siebie rodzeństwo Krukonów.
Podeszła do Violetty, wymijając zupełnie Simona, i odezwała się do niej, przybierając konspiracyjną pozę:
- Jeśli mu powiesz, że pozycja szukającego jest już zajęta, z żalu pewnie się potnie stronami podręcznika od transmutacji - mruknęła głośnym szeptem, z pewnością doskonale słyszanym przez wszystkich w pomieszczeniu.
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 202
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, miotła
Sakiewka: 125 galeonów, 1 sykiel
Poziom życia: 92%
Eliksiry: 9
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 9
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 14
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 18
Wysłany: Sob Kwi 08, 2017 11:56 pm   

Szczerze powiedziawszy faktycznie nie kojarzyła owego rodzeństwa nawet jeśli znajdowali się obecnie na czwartym roku. Nigdy jakoś nie zwracała szczególnej uwagi na otaczających ją ludzi, poświęcając się na ogół temu, co ją akurat interesowało. Po prostu żyła we własnym świecie i nikt nie powinien jej za to winić. W zasadzie, gdyby nie fakt, że sama piastowała stanowisko kapitana drużyny Krukonów to zapewne sama należałaby do tych mniej znanych osób. Ot tak: Quidditch jest uwielbiany przez sporą część uczniów także tak czy siak była nieco popularna. Chociaż sama stwierdziłaby, że jest to nieco zbyt mocne słowo.
- Owszem, Violetta Strauss. Miło mi was poznać - odpowiedziała, samej się przedstawiając, by nie mieli żadnych wątpliwości na kogo się właśnie natknęli. W końcu sportowe szaty i zmieniona fryzura odmieniają człowieka. Podobnie jak zmęczenie widoczne po pewnym czasie spędzonym na miotle.
Na ogół osoby spoza drużyny nawet przy zwykłym spacerze nie docierali aż do szatni zawodników, ale czemu tym razem miałoby być tak jak zawsze? Ot uchylone drzwi to zajrzeć zawsze można było. Podobno u mugoli powszechne było zwiedzanie stadionów sportowych wraz z pomieszczeniami do przebierania się także może sami chcieli tak wędrować mugolskim sposobem turystycznym?
- Tak. Znów szukam jakichś Krukonów, którzy chcieliby dołączyć do drużyny. Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się skompletować mocny skład - przyznała, bo mimo całej swojej ambicji to jednak Violka nie była w stanie osiągnąć zadowalających ją wyników. Nawet nie miała już zaprzyjaźnionych kapitanów w przeciwnych drużynach, by organizować sobie wspólne treningi czy też mecze poza turniejem Hogwartu. - Oboje chcielibyście dołączyć? - spytała jeszcze z czystej ciekawości. Oby. Naprawdę brakowało jej tu nieco zadków na miotły także im więcej tym lepiej! Zresztą nawet jakby miała pełen skład wypełniony to mogłaby ich powołać jako rezerwowych czy coś w tym guście. Już Strauss by to wszystko załatwiła!
Spojzała na Yasmin, która stanęła przed nią, by wstawić się za bratem, który najwyraźniej naprawdę chciał znaleźć się w drużynie. Kiedy tylko dosłyszała wypowiedzianą przez nią uwagę uśmiechnęła się nieco szerzej, autentycznie rozbawiona. Proszę, czyżby jednak znalazła w domu Kruka jeszcze kogoś kto pałałby silną miłością do sportu?
- Akurat miejsce dla szukającego się znajdzie. Jeśli chcesz to możemy od razu iść na boisko i przetestować twoje umiejętności - zwróciła się do chłopaka.
W końcu co się będą wstrzymywać. Lepiej od razu przetestować Simona i stwierdzić czy nadaje się na daną pozycję i urządzić mu ewentualny trening indywidualny.
 
 
     

Simon Ridley
Uczeń | IV rok
Dołączył: 26 Mar 2017
Posty: 15
Wiek: 14
Krew: połówka
Pupil: Kotka - Wenus
Różdżka: Włókno z serca testrala, 11 cali, Heban, Giętka
Ekwipunek: Szata, Różdżka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Nie Kwi 09, 2017 9:53 am   

Przedstawienie i poznanie siebie mieli już za sobą. Niemniej jednak Yas rzuciła takim tekstem w którego świetle Simon wyszedł na jakiegoś maniaka. Od razu widział siebie jako typową dziewczynkę goniącą za super sławą by zdobyć jej podpis. Na całe szczęście Viola chyba tak nie uważała co Simon uznał za plus. Chłopak tylko przewrócił oczami i sprostował.
-Nie ukrywam, że szukający mnie najbardziej interesuje ale jak mnie przydzielisz na ścigającego to też będzie dobrze.
Na pytanie czy oboje chcą dołączać postanowił milczeć jak grób. Jego deklaracja była jasna. Co do siostry nie miał pewności więc tylko spojrzał na nią pozwalając jej zdecydować za siebie. Kim on w końcu był by jej wydawać rozkazy. W końcu był młodszym o kilkadziesiąt sekund szczylem. Wreszcie padła wzmianka, że jego wymarzona pozycja nie jest zajęta i jeśli tylko ma ochotę może się wykazać. No i jasne, że chciał. Skinął głową i ruszył dwa kroki w stronę ławki. Szybko zdjął torbę i zrzucił na nią szatę. Chciał ją złożyć lecz dwie panie doskonale wiedziały, że nic z tego mu nie wyszło i daleko mu do perfekcji w tej dziedzinie.
-Zakładać jakieś ochraniacze czy coś?- rzucił do pani Kapitan.
Jeśli dostanie jakiś sprzęt od Violetty to oczywiście go odzieje jak na szukającego przystało a jak nie to będzie latał w zwykłej szacie. Na koniec zostanie mu tylko wziąć miotłę z składzika, najpewniej którąś wersję Komety, i udać się za starszą Krukonką na boisko.
 
 
     

Yasmin Ridley
Uczeń | IV rok
Dołączyła: 26 Mar 2017
Posty: 12
Wiek: 14
Krew: Połówka
Pupil: Szczur Mars
Różdżka: Włókno z serca testrala, 7 cali, cedr, sztywna.
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 3
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 2
Wysłany: Nie Kwi 09, 2017 11:59 am   

Wszystko szło po prostu doskonale. Wyglądało na to, że jedno z życiowych marzeń Simona wkrótce będzie mieć przynajmniej szansę na realizację i warto było poświęcić temu chwile uwagi, nawet jeśli sama Yasmin niespecjalnie miała tu jakikolwiek prywatny interes. Bo nie miała złudzeń co do własnych umiejętności miotlarskich, a i wszelkie gry lepiej wychodziły jej wtedy, gdy nogami mocno znajdywała się na ziemi. Na przykład szachy. Albo popularne wśród Mugolaków, kółko i krzyżyk...
Lubiła twierdzić, że w łonie matki Simon zagarnął przydział sportowego ducha za ich oboje, dla niej nic już nie zostało.
I choć czuła w pewnym stopniu jego oburzenie na własne słowa, nie widziała żadnego powodu do jakichkolwiek wyrzutów sumienia. Cel był jasny i warto było do niego dążyć, nawet jeśli on sam preferował zasłaniać się elegancką gadką i skromnym obniżaniem własnych oczekiwań.
- Wiesz, ja za bratem to w ogień bym nawet poszła, ale moje miotlarskie umiejętności mecz przeobraziłyby w kabaret. - wyjaśniła z pogodnym uśmiechem, rozkładając bezradnie ręce - W ostateczności sądzę, że w rezerwie odnajdę swoje powołanie. Ale i to raczej naiwne z mojej strony.
Zawsze uważała, że trzeba mierzyć siły na zamiary. A siebie w drużynie po prostu nie widziała. Jeszcze przyjść i pomoc w treningach byłoby może wykonalne, ale robienie z siebie i całej drużyny niebieskich pośmiewiska na oficjalnym meczu nie było czymś, do czego planowała dążyć.
- Bierz ochraniacze. Będę w ciebie z ziemi tłuczkami miotać - pogroziła mu, być może znów wychodząc przed szereg, ale skoro już mieli zaprezentować Violetcie umiejętności miotlarskie Simona, powinno chociaż towarzyszyć temu jakieś wyzwanie.
A nie raz ćwiczyli w ten sposób właśnie. Ona na ukochanej ziemi, on zaś śmigał sobie w powietrzu.
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 202
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, miotła
Sakiewka: 125 galeonów, 1 sykiel
Poziom życia: 92%
Eliksiry: 9
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 9
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 14
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 18
Wysłany: Nie Kwi 09, 2017 2:10 pm   

Oj tam. Co w tym złego, że jest się maniakiem Quidditcha? Violka sama do takich należała i kiedy tylko mogła to oglądała nawet mecze trzecioligowe z czego jej matka się nieraz śmiała. Po prostu uwielbiała ten sport i tyle. Przynajmniej przy takim Simonie miałaby o czym rozmawiać. Przy niej nie trzeba było się tego wstydzić.
- Zobaczymy jak sobie poradzisz jako szukający. To twój priorytet - powiedziała, ucinając wszelkie dyskusje na temat ewentualnej pozycji w drużynie. Zamarzył sobie szukającego to niech teraz nie zmienia zdania. Owszem jeśli zobaczy, że dobrze porusza się na miotle, ale nie umie wyszukać złotego znicza to zobaczy czy poradzi sobie na innych pozycjach. Chwilowo jednak póki nie zobaczy to nie może podjąć żadnej decyzji.
Spojrzała jeszcze w kierunku Yasmine, która stwierdziła, że jej umiejętności można ocenić jako poniżej przeciętnej delikatnie mówiąc. Violetta zastanowiła się chwilę, zerkając to na jedno to na drugie z rodzeństwa. W sumie może to nie byłby zły pomysł, żeby przygarnąć dwójkę? Oczywiście jeśli uda jej się jakoś zająć dziewczyną i jej nieszczęsnym miotlarstwem. W sumie nie ma rzeczy niemożliwych. Strauss z pewnością temu podoła. Przeżyła bitwę o Hogwart to i zrobi z niej chociażby średniego zawodnika.
- Tak. Przygotuj się do tego tak jakbyś miał grać za chwilę w meczu. Zupełnie inaczej się lata na miotle w pełnym rynsztunku - kwestię tego, że samej zdarzało się jej nie zakładać ochraniaczy wolała pominąć. Jak to mawiała mama Strauss "bez ryzyka nie ma zabawy". Skoro jednak w grę miały wchodzić tłuczki, do których zgłosiła się chętnie Yasmine to lepiej być w pełni przygotowanym.
- Pani też polecam się przygotować, panno Ridley - zwróciła się do dziewczyny, rzucając jej jedną z ćwiczebnych mioteł. - Nie ma mowy, by ktokolwiek stał na murawie. Trochę cię podszkolimy w kwestii latania na miotle.
Może i zabrzmiało to nieco oschle, ale cóż... Taka już była Viol. Jeśli chodziło o kwestię Quidditcha to włączał jej się pełen profesjonalizm. Zresztą od czasu, gdy sama była pogodną i awanturniczą czwartoklasistką zdążyła nieco dojrzeć i spoważnieć. Może nie była to wyłącznie zasługa naturalnego procesu dorastania, ale fakt był faktem. Obserwując krzątające się po szatni rodzeństwo, oparła o swoje ramię ukochaną Błyskawicę, czekając, aż owa dwójka będzie gotowa do tego, by wyjść i pokazać na co ich stać.
 
 
     

Simon Ridley
Uczeń | IV rok
Dołączył: 26 Mar 2017
Posty: 15
Wiek: 14
Krew: połówka
Pupil: Kotka - Wenus
Różdżka: Włókno z serca testrala, 11 cali, Heban, Giętka
Ekwipunek: Szata, Różdżka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Nie Kwi 09, 2017 4:19 pm   

A więc jednak zapalało się światełko nadziei dla Simona. Istniała jakaś szansa, że jeśli się postara to dostanie się do drużyny. Z uśmiechem na twarzy zapinał kolejne paski ochraniaczy. Viola już od samego początku mówiła mądre rzeczy. W końcu była Krukonką, co się dziwić. Cały komplet ochraniaczy faktycznie ważył trochę lecz nie było to coś do czego nie można się było przyzwyczaić. Gdy był gotowy ruszył do składzika obok i wyciągnął dwia Zmiatacze 11. Nie był to może super ultra dobry model lecz było to najlepsze co szkoła mogła zaoferować uczniom jako podstawowa miotła. W końcu nie każdego było stać na lepszą. Gdy wrócił jego wzrok zatrzymał się chwilę na miotle Violetty po czym gdy wychodzili szepnął do Yas.
-Na Błyskawicę to się pewnie ojciec nie zgodzi ale może jak się odstanę to mi dorzuci do Nimbusa.
Wreszcie stanęli na murawie stadionu. Chłopak popatrzył jak stadion od tej perspektywy. Wyglądał duuużo lepiej niż od zewnątrz czy z trybun. Olewając trochę dziewczyny wskoczył na miotłę i wystrzelił w górę pędząc niczym wiatr. Po chwili zrobił kilka łagodnych i ostrzejszych zakrętów przypominając sobie jak się to robiło. Zrobił szybki slalom między słupami bramek i ruszył w stronę dziewczyn nie lądując jednak na ziemi tylko wisząc z metr nad nią.
-Faktycznie w ochraniaczach się inaczej lata. To od czego zaczynamy?
 
 
     

Yasmin Ridley
Uczeń | IV rok
Dołączyła: 26 Mar 2017
Posty: 12
Wiek: 14
Krew: Połówka
Pupil: Szczur Mars
Różdżka: Włókno z serca testrala, 7 cali, cedr, sztywna.
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 3
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 2
Wysłany: Nie Kwi 09, 2017 5:00 pm   

Żarty żartami, ale ona nie była w tak dobrej sytuacji, by bez żadnego przygotowania wskoczyć na miotłę i śmigać sobie po stadionie. I nie całkiem nawet spodziewała się, że będzie brana pod uwagę jako kandydatka do drużyny, choć podobała jej się konkretna postawa Violetty. Yasmin naprawdę lubiła takich ludzi.
- Ostrzegałam - wymruczała tylko pod nosem i poszła przymierzać się do dość obcego jej sprzętu.
Trochę zerkając na Simona, trochę domyślając się przeznaczenia konkretnych elementów pancerza, jako tako zdołała wreszcie doprowadzić się do stanu względnej gotowości. Przemknęło jej przez myśl pytanie, jak właściwie wpakowała się w to wszystko. Dla Simona można zdobyć się na trochę wysiłku. Ujęła w dłoń podaną przez brata miotłę i odprowadziła go wzrokiem, gdy wyrwał się jako pierwszy na murawę. Nie ma się co dziwić, od zawsze chyba pałał ogromną miłością dla tego sportu, a jako mieszkańcy Londynu nie mieli zbyt często okazji do swobodnej zabawy na miotłach. Skrzywiła się oglądając manewry, które w jej wykonaniu zakończyłyby się pewnie popisowym upadkiem.
Stanęła obok Violetty, w przeciwieństwie do Simona nie pchała się wcale na swoją miotłę. Swoją obecność tutaj nadal odbierała jako jedno wielkie nieporozumienie, choć trzeba przyznać, że nie nastawiała się by specjalnie wypaść jak najgorzej. Przeciwnie. Taką już miała naturę, że kiedy coś robiła, starała się do tego szczerze przyłożyć. Po prostu nie wierzyła w cuda.
Spojrzała na kapitan Krukonów, czekając na dalsze instrukcje.
Ostatnio zmieniony przez Yasmin Ridley Nie Kwi 09, 2017 9:41 pm, w całości zmieniany 1 raz  
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 202
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, miotła
Sakiewka: 125 galeonów, 1 sykiel
Poziom życia: 92%
Eliksiry: 9
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 9
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 14
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 18
Wysłany: Nie Kwi 09, 2017 7:16 pm   

Szansa zawsze istnieje. Tym bardziej, że miała naprawdę braki w składzie i naprawdę przydałby jej się jakiś nowy zawodnik. Musiała tylko się przekonać co właściwie miałaby sobie wziąć. Trzeba najpierw sprawdzić jego umiejętności, dać mu ewentualne wskazówki i wtedy może go śmiało powitać w drużynie Krukonów. Chociaż wiedziała, że więcej uwagi będzie musiała poświęcić dziewczynie, która wprost mówiła, że raczej do gry się nie nadaje.
- Dasz radę - odparła jej na to ostrzeżenie. Nie żeby Violka miała się za dobrego nauczyciela miotlarstwa, ale przecież swoje wiedziała i śmiało mogła się tą wiedzą podzielić z kimś innym skoro miała ku temu sposobność.
Owszem szkoła była gotowa zapewnić uczniom miotły, ale wiadomo było, że nie były one z najwyższej półki także jeśli tylko ktoś chciał latać na czymś godnym prawdziwego sportowca to musiał za to zapłacić z własnej kieszeni. Całe szczęście pannę Strauss było stać na kupno owej Błyskawicy po tym jak oszczędzała na nią przez dłuższy czas. Zawsze marzyła o tym, by mieć to co najlepsze, bo umiejętności umiejętnościami, ale odpowiedni sprzęt też daje przewagę nad przeciwnikami.
Już po chwili trójka Krukonów mogła wyjść na boisko w pełni przygotowana do latania. Simon oczywiście musiał od razu się wzbić w powietrze, ale Viol wcale to nie przeszkadzało. Mogła przynajmniej przez chwilę podziwiać jak bawi się na swojej miotle, zmieniając kierunek lotu przy wykonywaniu licznych skrętów. Wydawało się, że naprawdę wie co robi.
- Zaczniemy od tego, że wypuszczę znicz. Nie masz nic przeciwko temu, by chwilowo samemu za nim polatać, gdy ja zajmę się twoją siostrą? - zwróciła się do chłopaka, podchodząc do skrzynki z zestawem do gry, by po chwili wyciągnąć z niej małą złotą piłeczkę.
- Yasmin, wsiądź na miotłę i wzbij się w powietrze. Tak na dobry początek - powiedziała jeszcze w kierunku dziewczyny po czym sama przerzuciła nogę ponad trzonkiem Błyskawicy, unoszącej się z metr nad ziemią. Dopiero wtedy wyrzuciła znicz w górę, a ten natychmiast wysunął złote skrzydełka, którymi załopotał, odlatując w siną dal.
 
 
     

Simon Ridley
Uczeń | IV rok
Dołączył: 26 Mar 2017
Posty: 15
Wiek: 14
Krew: połówka
Pupil: Kotka - Wenus
Różdżka: Włókno z serca testrala, 11 cali, Heban, Giętka
Ekwipunek: Szata, Różdżka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Nie Kwi 09, 2017 8:02 pm   

No i zaczęło się. Chłopak wystrzelił w powietrze ciesząc się wiatrem uderzającym w jego i tak rozczochrane włosy. Dawno już nie latał na miotle a zawsze sprawiało mu to radość. Wreszcie zatrzymał się przed Violettą i zaczekał na instrukcje. Plan był prosty. On miał się wykazać jako szukający czyli złapać znicza a Yas miała pokazać, że wcale nie jest tak źle. Podleciał do niej i położył jej dłoń na ramieniu. Uśmiechnał się do niej promiennie i rzucił.
-Dasz sobie radę!
Po tych słowach odleciał kawałek w tył próbując znaleźć wzrokiem złotą piłeczkę. Gdy ją dostrzegł okazało się, że zdążyła już odlecieć ładny kawałek. Doścignięcie jej na Zmiataczu było w ogóle możliwe? Tak czy inaczej musiał spróbować. Rzucił jeszcze jedno spojrzenie w stronę siostry i wystrzelił prosto w stronę znicza. Im szybciej go złapie tym większe szanse, że się dostanie.
 
 
     

Yasmin Ridley
Uczeń | IV rok
Dołączyła: 26 Mar 2017
Posty: 12
Wiek: 14
Krew: Połówka
Pupil: Szczur Mars
Różdżka: Włókno z serca testrala, 7 cali, cedr, sztywna.
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 3
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 2
Wysłany: Nie Kwi 09, 2017 10:11 pm   

Zabawne, prawa? To Simon koniecznie chciał dostać się do drużyny więc jak doszło do tego, że Yasmin znalazła się na boisku w sportowym oporządzeniu, sam na sam z kapitan Krukonów i poleceniem wzbicia się w powietrze. Gdyby jeszcze wczoraj ktoś jej to przepowiedział ze swoich fusów czy innego wróżbiarskiego medium, wyśmiałaby okrutnie. I co? Życie to jednak zabawnie pisze swoje scenariusze i chyba czasami samo nie bardzo wie, co robi.
- Ja go chyba jednak we śnie kiedyś uduszę... - podzieliła się przemyśleniem z Violettą, kiedy już kochany braciszek okazał jej całe swoje wsparcie i odfrunął gonić za złotym błyskiem.
A myślała już, że może dołoży mu się do Błyskawicy z własnej kieszeni, jak już podziękują jej za dobre chęci i tak dalej, bla bla bla. Zresztą, pozłości się, pozłości, ale i tak mu przecież pożyczy. Sam o tym na pewno wiedział doskonale.
Pożyczona Zmiataczka uniosła się w górę, ale nie tak swobodnie jak miotła starszej dziewczyny. Sama Yasmin również cechowała się teraz wyraźną sztywnością - mocno zaciśnięte wokół rączki dłonie, idealnie wyprostowane ramiona, głowa nisko przy ramionach - asekuracyjnie, jakby spodziewała się, że za chwilę przyjdzie jej mierzyć się z twardą murawą. Cała ta postawa mogła przypominać bardziej lekcje latania z pierwszego roku, bo choć Yasmin wzniosła się i wyżej, wszystko robiła spokojnie i w skupieniu, jakby chwila lekkiej chociaż nieuwagi miała jej zapewnić szybki lot w dół. Nie miała nawet szansy śledzić postępów brata. Po chwili dopiero oswoiła się z miotłą na tyle, by pozwolić sobie na nieco swobodniejszy lot, nie szalała jednak jak brat, świadoma własnych ograniczeń. Szału nie było, ale przynajmniej jeszcze nie zleciała.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2343
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Kwi 11, 2017 9:14 pm   

Złoty znicz był bezczelny. Musiał być, bo wówczas zabawa zakończyłaby się za szybko. Krukon pomimo sporych umiejętności jak na swój wiek, nie mógł liczyć na pomoc zaawansowanej technicznie i magicznie miotły. Dlatego pozostał w swych staraniach osamotniony. A znicz to bezczelnie wykorzystał robiąc pętelkę tuż obok jego prawego ucha i śmignął wysoko w powietrzu, stając się tylko maleńki, niknącym punkcikiem w powietrzu. Siostra chłopaka musiała zmagać się z chybotaniem. To na prawo... to na lewo... nie wiadomo czy to miotła zaczęła tak kołysać uczennicą czy może uczennica sama tak rozkołysała tą szczotkę... znaczy miotłę. Im wyżej panienka Ridley była, tym miotła bardziej zaczynała się kołysać aż w końcu krukonka rozbujała się niczym mała łódka wprawiona w ruch przez wielkie fale.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Współpracujemy z:
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight










SnM

















Image and video hosting by TinyPic









Dragon Ball New Generation Reborn



















Dragonst







Król Lew











Fairy Tail Path Magician











Vampire Kingdom











Silver Baner

Toplisty








Stopka
Nie kradnij
zawartości forum!
Zapytaj o
pozwolenie jeśli
chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek
Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).

Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 10