Ruszyły zgłoszenia do plebiscytu Złote Tiary!
► Nowy system Eliksirów i Zielarstwa!
► Poszukujemy śmierciożerców oraz aurorów!
► Ruszyły zapisy do Klubu Pojedynków!
► Trwa lekcja Zielarstwa!
► Rozpoczyna się lekcja Eliksirów!
► Bal zbliża się do końca! Prosimy o zakończenie wątków do 22 października włącznie!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

152
157
135
157

Maj 2000r.
Pełnia: 12-14.05 (14-18.11)
Coraz cieplejsze promienie słońca nie powinny nikogo zwieść. Wieczory wciąż chłodne, a aura deszczowa i nieprzewidywalna. W dzień ok. 14'C, w nocy ok. 8'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Cieplarnie
Autor Wiadomość
Martin Lyncis
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Maj 21, 2018 2:48 pm   

Martin zaśmiał się.
- Nie użyłem soku z koników, więc jeden - zero dla mnie, mała!-
Ona też kiedyś przekona się, że można każdy eliksir uważyć na kilka sposobów. A profesor Fawley trochę przypominała Snape'a. Tylko była troskliwa, dobroduszna i nie-ze-Slytherinu.
- Nic ponad roślinki i śluz gumochłona, a one i tak produkują go tyle, że niemal w nim pływają.- Doprecyzował.
A co do jej przytyków: nie bardzo wiedział jak na się do nich ustosunkować. Możliwe, że nawet mógłby przyznać, że obiektywnie Darcy Campanella była atrakcyjna, ale była poza tym wredną, zarozumiałą ślizgonką, więc w ogóle nie należało jej łączyć z tym wrednym, zarozumiałym gryfonem.
- I tak nie mam lepszych planów.- mruknął. Dopiero później miał mieć OPCM z profesorem Covenbreezem.- A co według ciebie jest "po gryfońsku", pannico?
 
     

Lily Thicket
Uczeń | IV rok
Dołączyła: 16 Maj 2018
Posty: 42
Wiek: 14 lat
Krew: mieszana
Różdżka: Pióro memortka, 12 cali, brzoza, bardzo sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 7
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pon Maj 21, 2018 3:04 pm   

Tym razem spojrzała na Martina z uznaniem. Nie była osobą która szła w zaparte nawet jak ktoś jej udowodnił, że się pomyliła. Na zajęciach jej nie było, stąd i brak najświeższej wiedzy, a receptura, którą znała wcześniej, różniła się z tą uczoną na dzisiejszej lekcji.
- Niech ci będzie - uśmiechnęła się. - A po gryfonsku znaczy odważnie i wprost a nie czając się za półsłówkami.
Przypomniało jej się, że nie zabrała torby, więc cofnęła się jeszcze po nią. Potem jednak nie było już niczego co miałoby trzymać ją w cieplarni.
- No to chodź, umieram z głodu - powiedziała i wyszła na zewnątrz.

[z tematu]
 
     
Martin Lyncis
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Maj 21, 2018 9:21 pm   

Wstał i kręcąc głową podążył za nią, wciąż zatopiony w myślach. Co tak na prawdę chodziło mu po głowie, kiedy drażnił "białego smoka"? Albo raczej żmiję? A skoro o smokach mowa, to chciał kiedyś zobaczyć jednego z tak bliska, jak uczestnicy ostatniego TT... To musiało być fajne, tak mierzyć się z potężnym gadem oko w oko i brzuch w brzuch, szpony przeciw różdżce.
Martin uśmiechnął się, zupełnie pomijając w myślach fakt, że Lily poniekąd całe spotkanie z nim flirtowała i ruszył za nią po chwili wyforsowując się naprzód.
//zt
 
     

Daniel McOwen
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 30 Sie 2018
Posty: 8
Wiek: 16
Krew: Czysta
Pupil: Wąż
Różdżka: Włókno ze smoczego serca, 12 cali, Cis, sztywna
Ekwipunek: Paczka papierosów, zapalniczka
Sakiewka: 5g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pią Sie 31, 2018 11:26 pm   

Na sam koniec dnia miał dwie godziny eliksirów, czyli ulubione zajęcia Daniela. Nie oznacza to jednak, że zawsze chętnie na nie idzie i to był jeden z tych dni, gdy po prostu mu się nie chciało. Jednakże nadal musiał udawać idealnego ucznia, więc chcąc nie chcąc spędził ostatnie sto dwadzieścia minut w lochach i wpatrywał się tępo w swój kociołek. Obudził się dopiero w połowie lekcji, ale jakoś udało mu się ze wszystkim zdążyć. Zajęcia jednak minęły i przyszedł czas na trochę relaksu i odreagowania, a chłopak nie zna lepszego sposobu niż dokarmienie swojego przyjaciela.

Jego przyjaciel miał na imię Dionizos. Pochodzi ono od greckiego boga, który uznawany był za bóstwo płodności, oraz używek. I chociaż w mitologii nawiązuje to do spożywania wina w dużych ilościach, to czemu by nie podciągnąć tego pod tytoń? W ten sposób Daniel miał swojego Dionizosa, który nie opuści go do grobowej deski. Jednak teraz spragniony on jest nikotyny, a więc McOwen jako dobry kumpel zamierza mu go dostarczyć.

Dziesięć minut po zakończeniu zajęć eliksirów już był na błoniach. Podejrzliwym wzrokiem rozejrzał się po otaczających go uczniach i wypatrywał nauczycieli lub pracowników szkoły. Nie chciał mieć problemów, ale też potrzebował zapalić. Są rzeczy ważne i ważniejsze, jak to rzekła pewna mądra osoba, a w tym przypadku papieros jest tym drugim. Po upewnieniu się, że nikt nie obserwuje, udał się na tereny cieplarni, gdzie też usiadł za jedną ze szklarni i wyciągnął zapieczętowaną paczkę papierosów. Z natury nie trawił mugolów, ale uważał, że wynaleźli wiele ciekawych rzeczy, aby obyć się bez magii. Jedną z tych rzeczy jest tytoń i zapalniczka. Nie czekając długo, otworzył opakowanie i ustami wyciągnął jedną z fajek, po czym płynnym ruchem poruszył krzesiwem i odpalił ulatujący gaz, aby następnie podpalić tytoń. Zaciągnął się głęboko, po czym wypuścił przed siebie dużą ilość dymu.
 
     

Madelaine Davies
VI Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 60
Wiek: 16
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: notatka z zielarstwa, różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 9
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 12
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Sob Wrz 01, 2018 12:00 am   
   <Multikonta: RW | FL


Nie dawniej jak w ostatnie ferie zimowe, przy okazji nieodłącznego powrotu do domu na Święta, wciśnięto jej w ręce kolorową koszulkę z nadrukiem w kaktusy i znamiennym napisem Plants are friends. Na zadowoloną z siebie minę matki Madelaine zareagowała ironicznym uśmieszkiem, których w swoim repertuarze miała przecież cała gamę. Rodzice doskonale wiedzieli, z których szkolnych przedmiotów była najbardziej do tyłu i jak bardzo była z tego niezadowolona, ale najwyraźniej uznali, że podobne żarciki będą dla młodej adeptki magii w jakiś sposób motywujące. Nie były, choć po pierwszej minucie udawanego zniesmaczenia rzeczywiście śmiała się razem z nimi. Dodatkowe popchnięcie w kierunku nauki zielarstwa nie było jej jakoś szczególnie potrzebne, bo sama doskonale zdawała sobie sprawę, że musi kilka rzeczy nadgonić. Tak ogólnie to z żadnej dziedziny nie odstawała jakoś rażąco w dół, może za wyjątkiem miotlarstwa, ale tego to już w ogóle nie uważała za istotny przedmiot.
Tak czy inaczej, jako że miewała skoki ambicji od czasu do czasu, tego popołudnia postanowiła urządzić sobie lekką powtórkę materiału. Wcześniej przygotowała sobie skróconą notatkę na temat omawianych przez lata roślin i po zajęciach wybrała się do cieplarni. Krążyła pośród najróżniejszych zielenin i innych barw, raz czytając informacje ze swojej listy, a innym razem starając się przywołać je z głowy. Wiedziała już, że najlepiej jej się uczy w oderwaniu od biurka i książek, stąd z efektów owej spontanicznej powtórki była raczej zadowolona. Może powinna robić sobie coś takiego częściej? A już na pewno przed egzaminami.
Zakończywszy obchód, wsunęła notatki do przepastnej kieszeni zdecydowanie zbyt dużej bluzy i wyślizgnęła się z cieplarni, mając zamiar obejść cały ich blok od tej rzadziej uczęszczanej strony i wrócić do zamku. Obranie okrężnej drogi było przypadkowo powstałym kaprysem i nie miała szans spodziewać się, że na tej drodze uda jej się napotkać innego ucznia. Skoro przesiadywał tutaj, a nie gdziekolwiek indziej, prawdopodobnie chciał być sam; na jego nieszczęście, Madelaine nie należała do gatunku respektującego cudze preferencje.
- Co wy wszyscy macie z tym paleniem? - zapytała, o dziwo brzmiąc bardziej na szczerze zaciekawioną niż oburzoną w jakikolwiek sposób. Nie, choć nie przepadała za tytoniowym smrodkiem, to potrafiła znieść fakt czyjegoś nałogu. Jednej tylko rzeczy wciąż nie potrafiła pojąć. - Udowodniono, że wciąganie do płuc tego syfu upiększa, wydłuża życie czy zwiększa możliwości intelektualne? Bo ludzie się na to rzucają jak żul na drobne.
_________________


 
 
     

Daniel McOwen
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 30 Sie 2018
Posty: 8
Wiek: 16
Krew: Czysta
Pupil: Wąż
Różdżka: Włókno ze smoczego serca, 12 cali, Cis, sztywna
Ekwipunek: Paczka papierosów, zapalniczka
Sakiewka: 5g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Sob Wrz 01, 2018 12:43 am   

Daniel uwielbiał takie chwile jak te. Był sam, więc na te kilka minut mógł zrzucić maskę idealnego ucznia ze szlacheckiego rodu czarodziejskiego. Nie musiał udawać kogoś, kim nie do końca był. Mógł się poszczycić tym, że przez sześć lat nikt nie nakrył go na tym, że nie jest wcale taki idealny, jak wszyscy myślą. W końcu jednak nadeszła ta chwila, gdy przez zwykły przypadek został przyłapany. Siedział na ziemi, opierając się plecami o ścianę szklarni. W dłoni trzymał papierosa, a na dodatek nie posiadał aktualnie swojej szlachetnej maski na twarzy. Teraz przypominał zwykłego chłopaka, który wakacje spędzał albo w slamsach, albo w dziurawych kotle. Była to twarz osoby, która mentalnie była o wiele starsza niż jego rówieśnicy. Była to też twarz osoby, która posiada wiele problemów, ale stara sobie z nimi poradzić w samotności.

Tylko czy można wyczytać z twarzy tyle emocji w ciągu dziesięciu sekund? Bo tyle właśnie czasu potrzebował chłopak, aby powrócić do swojej maski szlachcica. Jak za dotknięciem różdżki jego mimika uległa zmianie. Teraz przedstawiała nie chłopaka ze slumsów, a młodzieńca, który pochodzi ze znamienitych czarodziejskich rodów. Chłód i obojętność, a jednocześnie przeszywające i elektryzujące spojrzenie. Jeśli ktoś szuka następnego Charliego Chaplina to siedzi właśnie za szklarnią w Hogwarcie.


-Nie twój interes. - Odpowiedział chłodnym głosem, po czym po raz kolejny zaciągnął się dymem. Co innego miał powiedzieć? Prawdę? Że jest to dla niego sposób na odprężenie się i zapomnienie o tym, jak syfiaste ma życie? Przecież szlachcic żyje w dostatku i nie musi się niczym zamartwiać, a właśnie taką osobę odgrywał. Nie mógł też zdradzić, że liczył na to, że skróci sobie życie jak najbardziej, bo jest zbyt wielkim tchórzem, aby wziąć sprawy w swoje ręce.

-Nie interesuje mnie, co robią inni i ciebie też nie powinno. - Kolejna chłodna odpowiedź. Liczył na to, że jakoś ją spławi i będzie mógł kontynuować pogrążanie się w samotności. Z drugiej strony kojarzył dziewczynę i wiedział, że może być ciężko się jej pozbyć. Chociaż nadal jest nadzieja, że z jakiegoś powodu obrazi się i sobie pójdzie czy coś w tym stylu.
 
     

Madelaine Davies
VI Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 60
Wiek: 16
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: notatka z zielarstwa, różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 9
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 12
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Sob Wrz 01, 2018 1:00 am   
   <Multikonta: RW | FL


Zabawne, bo Davies ani przez moment nie miała zamiaru wyczytywać czegokolwiek z twarzy nieznajomego chłopaka. Nie, dopóki nie postanowił nagle zmienić swojej naturalnej ekspresji i przybrać oblicze zupełnie inne, a więc z pewnością w jakiś sposób sztuczne i wyuczone. O ile więc wcześniej dziewczyna miała w absolutnie głębokim poważaniu wszystko, co dotyczyło ukrytego za cieplarniami palacza, w jednej sekundzie on sam sprawił, że postanowiła mieć się na baczności. Może zwyczajnie spiął się, bo nie chciał być przyłapany na hodowaniu raka, ale może... może coś ukrywał. Nigdy nie wiadomo, drodzy państwo.
- Nie, zdecydowanie nie mój - odparła z rozbrajającym uśmiechem, wręcz nieodpowiednim przy tego rodzaju konwersacji. Wyglądała na zadziwiająco zadowoloną z siebie, choć jej pytanie właśnie zostało chamsko spławione. Z pewnych jednak powodów owo oschłe "nie twoja sprawa" w dowolnym swoim wariancie było nie tylko tym, co co spodziewała się usłyszeć, ale też nawet na to czekała. Generalnie to podobne teksty padały w jej stronę z częstotliwością co najmniej kilku dziennie, więc ani jej już nie dziwiły, ani się nimi nie przejmowała. Choć zdawały się nie przekazywać żadnej informacji, wiele można było z nich wywnioskować.
Na przykład to, że ktoś tu jest durnym jełopem. Wybornie.
- Ależ właśnie, ja nie pytałam wcale co robisz, pytałam o cel. Cel, mój drogi,w dodatku nawet nie twój. Mógłbyś mi podać dowolne znane ci wytłumaczenie, niemające z tobą nic wspólnego i zachować swoją ukochaną prywatność, ale zamiast zachować się jak dobry kolega i pomóc zaspokoić czyjąś ciekawość świata, wolisz zostać gburliwym palantem. - Ani na moment nie straciwszy zadowolonej miny, perorowała w najlepsze. Nie bez powodu wiele co mniej cierpliwych osób miało jej naprawdę, naprawdę serdecznie dość. - I widzisz, powód tego zjawiska też mnie interesuje. Co ci szkodziło być miłym? Tak powiedzmy na... dwie minuty. Może byś mi odpowiedział, a ja bym sobie poszła i miałbyś mnie z głowy, a tak to będę cię dręczyć i bombardować kolejnymi pytaniami tylko dlatego, że odmówiłeś udzielenia mi odpowiedzi na pierwsze. Sam sobie zgotowałeś ten los - zakończyła, demonstracyjnie rozłożywszy ręce na boki. Takie są fakty, zdawała się mówić, niczym główna prezenterka w telewizji.
_________________


Ostatnio zmieniony przez Madelaine Davies Sob Wrz 01, 2018 6:28 pm, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     

Daniel McOwen
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 30 Sie 2018
Posty: 8
Wiek: 16
Krew: Czysta
Pupil: Wąż
Różdżka: Włókno ze smoczego serca, 12 cali, Cis, sztywna
Ekwipunek: Paczka papierosów, zapalniczka
Sakiewka: 5g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Sob Wrz 01, 2018 5:24 pm   

Daniel nigdy nie był w takiej sytuacji, więc nic dziwnego, że źle zareagował z nagłym założeniem maski na twarz. Szkoda tylko, że zapewne przy następnej okazji postąpi identycznie, chyba że ktoś go nagle oświeci. Wracając jednak do tej denerwującej osoby, która stała naprzeciw chłopaka, to Daniel już zdążył jej znienawidzić. Nie mógł po prostu znieść osób, które na siłę próbują z nim gadać, zagadywać do niego, a jeszcze gorzej, gdy zaczynają atakować go potokiem słów. Chłopak zrozumiałby, gdyby to chociaż była jakaś interesująca wypowiedź.

-Tak, tak, oczywiście. Masz rację. - Powtarzał w kółko te same słowa, jednocześnie przytakując. Dodatkowo co chwilę zaciągał się papierosem, aż w końcu ten się skończył i musiał go odrzucić gdzieś na bok.

-Skończyłaś już? - Spojrzał na nią znudzony wzrokiem. Widać było, że jej nie słuchał i miał gdzieś jej osobę, jak i jej słowa. Niby wyłapał kilka słów, ale wyrwane z kontekstu nie miały one większego sensu, więc się nimi nie przejmował nawet. Jednakże skoro w końcu skończył papierosa, to mógł jej poświęcić więcej swojej uwagi. Na sam początek bardzo dokładnie przyjrzał się jej, zatrzymując wzrok na dłużej przy paru elementach wyglądu. Nie była ona zła, chociaż jej paplanina automatycznie ją dyskwalifikuje z listy potencjalnych partnerek. Że też nie może poznać kogoś normalnego.
 
     

Madelaine Davies
VI Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 60
Wiek: 16
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: notatka z zielarstwa, różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 9
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 12
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Sob Wrz 01, 2018 7:21 pm   
   <Multikonta: RW | FL


- Skończyłaś już?
O mało nie parsknęła na głos, ostatecznie tylko zaciskając wargi w desperackiej próbie stłumienia śmiechu. A to jej się trafił aparat, nie ma co! Przyzwyczajona była do tego, że wielu irytowało jej gadulstwo, ciekawość i ogólne zachowanie, jednak reakcja nieznajomego była aż nazbyt książkowa. Madelaine znała ten motyw: podobnie wyglądały jej rozmowy przez telefon z mamą, kiedy spędzała wakacje w domu, a rodzice wyjeżdżali gdzieś na urlop. Seria "mhm, tak" przetykana "okej mamo, muszę koń- mhm, tak" ciągnęła się zawsze tak długo, jak było to konieczne.
Zapadła chwila milczenia, podczas której Davies oparła się bokiem o ścianę cieplarni. Jedna ręka ułożyła się luźno gdzieś wokół jej talii, drugą oparła łokciem o biodro i złapała w palce jeden z rudych kosmyków. Lekkie poszarpywanie w kilka sekund nabrało regularnego rytmu, choć dziewczyna nie przykładała do tego ani odrobiny wagi. W chwili obecnej jej wzrok padł na osobę Krukona, którego do tej pory kojarzyła wyłącznie z twarzy, ale teraz mogła mu dopisać do kartoteki kilka ciekawych spostrzeżeń. Jej uwadze nie umknęło też, że sama znalazła się pod obserwacją; nie żeby miała coś za lub przeciw, bo w gruncie rzeczy cudza opinie nieszczególnie ją interesowała - a już tym bardziej nie w tym przypadku. Cóż, było zabawnie podrażnić się z typem przez kilka minut, ale na razie wystarczy. Nie od dzisiaj wiadomo, że zbyt intensywna eksploatacja materiału szybko czyni go bezużytecznym.
- Milczeć też mogę - stwierdziła tak cicho, że niemal szeptem. Wzruszyła przy tym ramionami na potwierdzenie swojej absolutnej obojętności, po czym wróciła do biernej obserwacji. Skoro teraz tak się bawią, to niech będzie.
_________________


 
 
     

Daniel McOwen
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 30 Sie 2018
Posty: 8
Wiek: 16
Krew: Czysta
Pupil: Wąż
Różdżka: Włókno ze smoczego serca, 12 cali, Cis, sztywna
Ekwipunek: Paczka papierosów, zapalniczka
Sakiewka: 5g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Sob Wrz 01, 2018 9:16 pm   

W końcu zamilknęła, ale za to o wiele uważniej zaczęła obserwować chłopaka, ale i on cały czas badał ją wzrokiem. Musiał przyznać że w tej pozycji wyglądała nawet pociągająco i gdyby tylko nie jej charakter. Na dodatek wypowiedziała tak niesamowite słowa jak "Milczeć też mogę". Bez dwóch zdań, gdy milczała można ją uznać za jedną z fajniejszych dziewczyn w tej zapchlonej szkole. Z taką osobą mógł w końcu spróbować się porozumieć. Wyciągnął paczkę papierosów i ją otworzył, po czym wyciągnął je w kierunku dziewczyny.

-Chcesz? Mentolowe. - Mimo że lubił palić to jakoś naturalny smak tytoniu mu nie pasował. Wolał te smakowe, a szczególnie przypodobał sobie mentolowe. Szkoda tylko że w okolicy się ich nie kupi, a jedynie w mugolskich sklepach, a do nich nie miał dostępu podczas roku szkolnego. Pytanie tylko czy da radę jakoś wytrzymać, czy też znajdzie powód aby wrócić do domu na jakieś dwa, trzy dni.
 
     

Madelaine Davies
VI Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 60
Wiek: 16
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: notatka z zielarstwa, różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 9
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 12
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Sob Wrz 01, 2018 9:50 pm   
   <Multikonta: RW | FL


Gdyby Hogwart miał swoje reality show, na tę dwójkę z pewnością nie głosowano by w rankingach popularności. Po dobrze zapowiadających się początkach, obietnica sensacji i krwawych rozgrywek rozpłynęła się jak sen złoty. Niejeden pomyślałby w tym momencie, że Davies wywiesiła biała flagę, ale było to dalekie od prawdy. Najzwyczajniej w świecie zmieniła taktykę, obierając tę bardziej sensowną i zawierającą mniejsze ryzyko oberwania klątwą w przeciągu najbliższych pięciu minut. Na jej nowego znajomego dobrze działała cisza, a skoro tego mu było trzeba, by stał się bardziej przyjazny - była gotowa dokonać pewnych poświęceń.
I proszę, nie trzeba było wiele, by już pojawiły się pierwsze gesty uprzejmego zachowania. Nawet jeśli nietrafione, bo na propozycję zapalenia Maddie tylko pokręciła głową, przybierając wreszcie na twarz delikatny uśmiech.
- Dzięki, nie trzeba - odmówiła grzecznie. - Pewnie ciężko je dostać w okolicy.
Nie były jej obce zmagania z zapasami mugolskich rzeczy, bo sama chomikowała to czy owo przez cały rok szkolny. Chociaż w przypadku Davies kontrabanda obracała się głównie w kierunku ulubionych słodyczy, czasopism z łamigłówkami i gier planszowych. Później tymi skarbami dzieliła się z zainteresowaną młodzieżą, bo część z nich w ogóle nie miała gdzie się zapoznać z tak cudacznymi wynalazkami. Biedne dzieciaki z rodów czystej krwi, które nigdy nie jadły prawdziwie dobrych ciągutek i nie grały w Monopoly! A wszystko to dało się przecież zmienić przy odrobinie dobrej woli, by trochę połączyć oba światy i pomóc im się zrozumieć. Nawet rodzice Mad rozumieli tę potrzebę i regularnie przysyłali jej przez sowę tyle różnorakich dobroci, ile tylko się dało.

[zt oboje, idk, fabuła umarła]
_________________


 
 
     

Immanuel Matveyev
Prof. Zielarstwa
Dołączył: 23 Cze 2018
Posty: 44
Wiek: 34
Krew: czysta
Pupil: wozak bez imienia
Różdżka: wiąz, łuska węża morskiego, 14 i pół cala, giętka
Ekwipunek: różdżka, siekiera, szaleństwo
Sakiewka: 50 g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 45
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 30
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Pon Paź 01, 2018 9:30 pm   
   <Multikonta: --


/lekcja Zielarstwa, Immanuel przyjdzie w moim kolejnym poście. I nie, wyjątkowo nie spóźni się fabularnie, więc to co piszecie to wszystko jest przed lekcją/

    Jet rano jest chłodno i jest mokro. Na błoniach wciąż widać wiosenną mgłę, chociaż słońce a przed wami kolejna z wielu lekcji z profesorem Matveyevem. Szczęście, czy też nie? Niektórzy z was idą smętnym krokiem niczym straceńcy, inni za to się wyspali i nie przeszkadza im rosa, która moczy nogawki. Na śniadanie mieliście jajecznicę z czosnkiem i szpinakiem (skrzaty mają fantazję), po czym zostało dość czasu, aby przebrać się w szatę roboczą, wymaganą na zajęciach praktycznych. Urocze.
    Zajęcia odbywają się w cieplarni numer pięć. Nikt nie wie jednak co tym, razem was czeka. Jeżeli ktoś pytał się o materiał nauczyciela, ten informował tylko, że ma dla was niespodziankę. Tymczasem musicie na niego poczekać przed drzwiami. Chyba pamiętacie, że rosyjski profesor lubi spać? Na śniadaniu go chyba nie było...



    Ważne informacje!

Immanuel Matveyev napisał/a:
♣ To nie są wasze pierwsze zajęcia z Immanuelem, on tu pracuje od dwóch miesięcy.
♠ Uczniowie czwartego roku i wyższych muszą napisać, czy dokładnie umyli zęby po śniadaniu, czy tylko pobieżnie.
♣ W ramach zabawy wylosujcie czy macie ze sobą rękawiczki, czy też nie. Na początku pierwszego postu wpiszcie jeden numer od 1 do 15. Numery mogą się powtarzać. Odkrycie na co trafiliście już w piątek!
♠ Napiszcie mi na PW do piątku (do mojego postu, gdy Immanuel przyjdzie na lekcję), czy chcecie mieć na odpis 24, 36, czy 48 godzin na odpis, ewentualnie inną kombinację. Skłaniam się ku 24h w weekendy i 48h w tygodniu roboczym.
 
 
     

Dołączył: 08 Cze 2018
Posty: 34
Wiek: 12
Krew: poł na pół
Pupil: kot
Różdżka: 11 cali jabłoń,Łuska węża morskiego,wydaje swist przy machnięciu
Ekwipunek: to co jest na liście do szkoły
Sakiewka: 70
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Wto Paź 02, 2018 7:06 pm   

Kolejny dzień a ona pojawiła się na zajęciach czysta i schludna nawet umyła zęby, ludzie trzeba to gdzieś zapisać! Iga była ubrana w długie ogrodniczki, trampki po przejściach i koszulkę polo w kolorowe paski na to wszystko dodatkowo szata robocza.
Włosy związała w koński ogon, żeby jej nie przeszkadzały w pracy. Jedną z kieszeni spodni wypychały jej rękawiczki a w drugiej kieszeni miała mały notes i różdżkę.
Tak oto młoda blądynka przeszła pierwsze ścieżki cieplarni, żeby dostać się do nauczyciela.
Stanęła sobie gdzieś z boku czekając na reszte uczniów oglądała jakieś dziwne rosliny przez szybe (może pobawi się z roślinkami.)

RACZEJ MAM RĘKAWICZKI
numerek 13 na co trafiłam
 
     

Adrien Creed
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 09 Lip 2018
Posty: 20
Wiek: 16
Krew: czysta
Pupil: sowa płomykówka - Shavrei
Różdżka: Włos mantikory, 13 cali, cis, sztywna
Ekwipunek: Różdżka, trochę pergaminu, pióro, atrament
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 7
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 8
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Paź 03, 2018 11:09 am   
   <Multikonta: --


//Numer 6? *chuch na szczęście*

Ile lat nie uczyłby się w Hogwarcie, to i tak momentami nie mógł się przestawić na te chłodne, mokre poranki. Ubrał się ciepło i wygodnie, idealnie do jednej z najbardziej lubianych przez siebie lekcji. Może nie wróżył sobie kariery jako ogrodnik czy hodowca magicznych roślinek, ale wiedza zdobywana na zajęciach zielarstwa przydawała się na eliksirach, jego zdecydowanie najukochańszym przedmiocie. Zawsze to lepiej wiedzieć co jest lekiem w małej dawce a trucizną w dużej, jak ciężko zdobyć jest dany składnik, czemu mandragory wyglądają jak niedorozwinięte dzieci mugoli...
Szedł na zajęcia spokojnym krokiem, wierząc, że zdąży i jeszcze będzie miał chwilę dla siebie. Zęby miał porządnie wyszorowane i na dodatek użył jeszcze czegoś na odświeżenie. Choć czosnek był mu obojętny, to wolał nie powalić sąsiadów morderczym zapachem, kiedy przypadkiem zdarzy mu się ziewnąć. A to mogło się zdarzyć, jeśli inni uczestnicy lekcji by przynudzali. No i był jeszcze nieco zaspany, tak jak profesor - lubił się wysypiać, a poprzedniej nocy zasiedzieli się trochę w dormitorium. Dotarł jednak pod odpowiednią szklarnię i czekał, poprawiając roboczą szatę, żeby go nie przewiało. Wystarczy, że w lochach ciągnęło, a w Pokoju Wspólnym czasem im potrafiło kapnąć na głowy.
_________________
 
 
     

Beatrix Black
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 22 Mar 2018
Posty: 113
Wiek: 17
Krew: krystalicznie czysta
Pupil: wąż - Hiresh, koń - Set
Różdżka: głóg, włókno z serca testrala, elastyczna, 10 i 3/4 cala
Ekwipunek: różdżka, torba z zawartością
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 23
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 11
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 1
Wysłany: Śro Paź 03, 2018 11:58 am   
   <Multikonta: --


Nie żeby nie lubiła jajecznicy czy czosnku, ale dlaczego na śniadanie? Musiała wrócić do lochów by poprzednie wyszorować zęby, nie będzie przecież przez pół dnia raczyć ludzi czosnkowym oddechem. Całe szczęście do zajęć mieli na tyle czasu, że nie było to aż takim problemem (no ale jakby wiedziała co zafundują im skrzaty, nie brałaby ze sobą rękawic i w ogóle wszystkiego...).
Z już świeżym oddechem, w ogrodniczkach i ciepłej bluzie powoli szła w stronę szklarni. Lubiła te zajęcia, jak prawie wszystkie z resztą. Nie uważała ich za jedynie ciekawe, dodatkowo widziała ich przydatność. W końcu swoją przyszłość zamierzała wiązać z eliksirami, a jak najlepiej zdobywać składniki jeśli nie hodować je samemu?
Dotarła pod szklarnię i rozejrzała się po zgromadzonych uczniach. Rozpoznala twarz chłopaka z jej domu.
- Cześć. - Przywitała się z Adrienem i stanęła obok. Liczyła, że Profesor tym razem się nie spóźni, było naprawdę zimno.

// 9? Trafiłam?
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strona wygenerowana w 0,96 sekundy. Zapytań do SQL: 10