► Poszukujemy nauczycieli Zielarstwa, Numerologii, Opieki nad Magicznymi Stworzeniami oraz Historii Magii!
► Trwa lekcja OPCM w klasie na I piętrze!
► Ukazał się nowy Prorok Codzienny!
► Rozpoczęła się lekcja Wróżbiarstwa!
► Rozpoczęła się lekcja Starożytnych Run!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

126
125
110
103

Marzec 2000r.
Pełnia: 15-17.03 (13-15.07)
Mrozy coraz mniejsze, a warstwy śniegu coraz szybciej się topią, pozwalając wyjść na wierzch pierwszym, zielonym pędom. W dzień ok. 4'C, w nocy ok. -3'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Jezioro
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3523
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Cze 29, 2016 9:25 pm   Jezioro
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Jezioro należy do części Hogwartu i mieści się tuż przy błoniach. Pierwszoroczniacy musieli je przepłynąć w łódkach, aby dostać się do Hogwartu. W jeziorze pływała olbrzymia kałamarnica. Utopce wychodzą w tym miejscu żeby się poopalać. Wodniki kappa pływają leniwie w wodzie.
 
     
Alexander Thorne
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Kwi 16, 2017 9:20 pm   

Po obiedzie z braku laku ruszył w kierunku terenów przyzamkowych coby się trochę przewietrzyć. Co prawda było dość mroźno i nieprzyjemnie, ale w zasadzie wolał taką pogodę niż wszechogarniający skwar a i parę minut w takich okolicznościach nie zrobi mu większej różnicy. Poza tym, zawsze może rzucić zaklęcie chroniące przed deszczem i wiatrem i chwilę później to zrobił. Powoli stąpając o lasce ruszył w kierunku jeziora, natomiast Hasan dreptał za nim blisko nogi niekoniecznie zadowolony z wyjścia poza mury zamku.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2422
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Kwi 16, 2017 9:32 pm   

Nie było jeszcze tak mroźno, zima dopiero przed nami. Ale powietrze było chłodne, wiatry coraz bardziej dawały się we znaki. Nic zatem dziwnego, że uczniowie już coraz rzadziej wychodzą na błonia oraz spacerują na zewnątrz. Częściej przesiadywali w szkole, grupując się w pokojach wspólnych bądź w komnatach, w których nie groziło im przyłapanie przez nauczyciela na łamaniu regulaminu. Powierzchnia jezioro wydawała się spokojna, toń była idealnie równa, woda czyściutka... do czasu. Do czasu aż mniej więcej na środku jeziora, woda zaczęła bulgotać. Coraz większe bąbelki, wyglądało to tak jakby woda się gotowała. Przez chwilę. Potem wyłonił się z niej okręt. Taki średni. Ociekający wodą, która wylewała się wręcz z pokładu. Stateczek wyglądał na późnośredniowieczny okręt uzbrojony w armaty o zniszczonych żaglach, zrujnowanym przez czas wyglądzie i maszcie, na którym widniała piracka flaga czaszki i skrzyżowanych kości na czarnym tle. Stateczek chybotał się chwilę na wodzie aż w końcu powierzchnia na powrót się uspokoiła.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     
Alexander Thorne
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Kwi 16, 2017 10:14 pm   

Idąc przez błonia w stronę jeziora, pogrążył się całkowicie w myślach, co w jego przypadku nie było najlepszym pomysłem. Na wspomnienie Bitwy pod Hogwartem przełknął ślinę, która w przypadku kiedy czułby jej smak, byłaby przepełniona goryczą. Czy nie po to wziął sobie drugi wakat, żeby spróbować o tym zapomnieć? W sumie było to tak niedalekie przeżycie, że nie będzie tak łatwo i zajmie mu to z pewnością więcej czasu niż przewiduje.
Zbliżył się do tafli jeziora zatrzymując na chwilę, a jego oczy zerknęły w kierunku środka akwenu aby dostrzec bulgotanie. Jakieś stworzenie pobiera tlen? Zainteresował się tym bardziej ruszając ku pomostowi, na który wszedł upewniając się wcześniej że nie jest zbyt śliski i z pewnością stabilny. Zmrużył oczy i uniósł brew kiedy jego oczom pokazał się wyłaniający się, zaraz zaraz, piracki statek? Co do...?
Lis nawet nie wszedł na pomost, a jedynie czmychnął z powrotem ku zamczysku.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2422
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Kwi 17, 2017 9:14 pm   

Statek bujał się lekko na powierzchni jeziora. Nie wyglądał może zbyt imponująco, aczkolwiek taki widok nie należał do normalnych nawet w tym rejonie. Niby nikt z tego okrętu nie wychodził, nie widać było żadnego członka załogi tej pływającej jednostki. Ale to nic! Przecież tam ktoś musiał być! Bo inaczej łuzy, którymi zasłonięte były działa nie otworzyłyby się same. Po jednej stronie statku były cztery otwory, z których wynurzyły się cztery czarne działa. Jak na jakąś bezgłosą komendę działa wystrzeliły. Pech, że na ich linii strzału tak mniej więcej znajdował się nauczyciel opieki nad magicznymi stworzeniami.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     
Alexander Thorne
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Kwi 17, 2017 10:24 pm   

Miał refleks, oj miał. Teraz, kiedy tylko wysunęły się działa natychmiast wyciągnął różdżkę. Uważnie wpatrywał się w stateczek próbując dostrzec najmniejszy szczegół, a zanim zastanowił się nad znaczeniem armat te wystrzeliły. - Reducto! - rzucił zaklęcie w kierunku kul, mając nadzieję, że to zadziała. Oczywiście pokierował patyk na wszystkie, które mknęły z morderczą prędkością w jego kierunku, a jeśli to nie pomogło nie pozostało mu nic jak po prostu spróbować się uchylić, nawet jeśli miałby paść na pomost. Był tak zaskoczony sytuacją, że nawet nie pomyślał o kontrataku.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2422
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Kwi 18, 2017 9:27 pm   

Któż to stroił sobie takie żarty z profesora opieki nad magicznymi stworzeniami. Statek na środku jeziora? Piracka łajba, która posłała w stronę nauczyciela salwę kul? A może to delegacja z Durmstangu wpadła z niezapowiedzianą wizytą? Oni w końcu lubili podobne metody na zdobycie pierwszego wrażenia. Ale, żeby od razu strzelać do profesora? Jak się okazało, zaklęcie nie było potrzebne. O dziwo. Czar nie wywarł żadnego wpływu na kulę. Jedna z nich trafiła nieszczęsnego nauczyciela w klatkę piersiową. I przeleciała przez niego bez wyrządzania mu szkód. Dosłownie. Materia niematerialna. Mężczyzna mógł poczuć tylko mrożące uczucie chłodu, które przemknęło przez niego gwałtownie. Nic więcej. Żadnych wybuchów, eksplozji... żadnych ran, żadnych szkód.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     
Alexander Thorne
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Kwi 19, 2017 1:57 pm   

Gdyby to był durmstrang, to od razu poszłaby w nich salwa pożogi. Oj jak on nienawidził ludzi z Durmstrangu, a szczególnie tych rozkapryszonych, uważających się za najlepszych chłopców, których by najchętniej wychłostał średniowiecznymi metodami na palu. Póki co wyglądało to jak zwykła, piracka łajba, która wpłynęła na ich jezioro.
Cóż, nie powiem że nie przeszedł go dreszcz strachu kiedy zaklęcie na kulę nie podziałało, a ta mknęła w jego kierunku z prędkością znaną samej sobie. Już miał czuć ból miażdżonej klatki piersiowej, kiedy kula po prostu przez niego przeszła. W szoku cofnął się kilka kroków i złapał za brzuch patrząc czy aby na pewno nic mu nie jest, a nawet odwrócił się tam gdzie pocisk powinien wylądować. Spojrzał pytająco na statek, jakby mu to miało jakkolwiek pomóc.
- Homenum Revelio. - mruknął pod nosem rzucając zaklęcie wokół siebie i obszar aż do statku. Jeśli ktoś tu jest, to z pewnością zaraz się o tym dowie. Jeśli to jakiś uczeń stroi sobie z niego żarty, to zniszczy mu życie, jeśli okaże się że nie, to miał jeszcze jedno zaklęcie w zanadrzu.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2422
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Kwi 19, 2017 9:33 pm   

Zaklęcie, którego użył profesor zadziałało... w ten sposób, że nic i nikogo nie pokazało. Zupełnie. Czyżby statek był pusty? A może nałożono na niego jakieś specjalne bariery? Profesor nawet nie zauważył jak niedaleko obok, również przy brzegu jeziora przystanął Prawie Bezgłowy Nick. Mógł tylko poczuć, zrobiło się trochę chłodniej.
- Delegacje z Durmstangu zawsze muszą się czymś popisać. Doprawdy... ich samoocena musi stać naprawdę nisko. - stwierdził jakby do siebie duch patronujący Gryffindorowi, a z okrętu zsunięto kładkę, która w jakiś cudowny sposób po kilku wydłużeniach dosięgnęła brzegu.
Dopiero wówczas można było dostrzec... duchy. Dwóch na czele ubranych w stroje niczym z bułgarskiej rewolucji, obszyte futrami z grubymi czapami jakby właśnie znajdowali się gdzieś w wyjątkowo chłodnej części świata. I dwójka była za nimi, w nieco bardziej pospolitych strojach. No tak, to chyba trochę wyjaśniało...
- Sir Nicholas de Mimsy−Porpington... jak dobrze cie znów widzieć. - zaśmiał się wąsaty duch z przodu zstępując z kładki na brzeg. - Jak ta twój wniosek o przyjęcie do Polowania Bez Głów? Znowu bez skutku? - mimo drażliwego tematu, bułgarskie widmo uśmiechało się od ucha do ucha.- Zanim dołączą do nas żywi... pozwól, że się u was chętnie rozgościmy.
- Wasił Aleksandyr Popow... jak miło cie widzieć. - odpowiedział u Prawie Bezgłowy Nick, chociaż z wyraźnie mniejszym entuzjazmem.- Ach to wiesz, niebyła już sprawa...
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     
Alexander Thorne
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Kwi 20, 2017 3:54 pm   

Ta... wyjaśniało bardzo dużo, szczególnie, że jego zaklęcie zadziałało, problem w tym, że zadziało na obecność, ale duchów, które pojawiły się w mgnieniu oka jeden za drugim, poczynając od Prawie Bezgłowego Nicka. Alexander zerknął na niego kątem oka, prychając w stronę delegacji. Też mu cos, nie mieli lepszych efektów na wejście tylko celowanie w niego armatami? - Cóż Sir Nicholasie, jak widzę nasza opinia co do Durmstrangu jest bardzo podobna. - stwierdził, chowając różdżkę w rękaw. Jego opinia o tej szkole nie brała się znikąd, ba! byli gorsi od Slytherinu i równie paskudni. Jakby mógł to by spalił całą tę szkołę i nie pozostawił po niej najmniejszego śladu w historii, no ale cóż, nie mu to dane. Polizał wargi przypominając sobie wypalone rany. Brr.
- Dołączą żywi?- spytał, wyraźnie kierując słowa w stronę ducha zwanego Wasił. zaraz zaraz. Ma tu przyjechać ktoś z Durmstrangu? Ale po co? Jeszcze brakowało mu tej bandy tu na miejscu...
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2422
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Kwi 20, 2017 9:17 pm   

Prawie Bezgłowy Nick tylko kiwnął głową na pierwszy komentarz nauczyciela, nie ciągnąć jednak tematu, bo przy gościach nie wypadało. Rezydent wieży Gryffindoru starał się najwyraźniej nadrabiać dobrą miną do złej gry, a zjawa zwana Wasiłem od razu gestem wskazała na zamek, nie zamierzając najwyraźniej spędzać całego czasu na świeżym powietrzu. Kiedy ów Popow spojrzał w stronę profesora, na jego niematerialne wargi wśliznął się szerszy uśmiech. Wyglądał na szczery.
- Tutejsza kadra? Ach tak, żywi, żywi... dyrekcja. Dostaliśmy oficjalne pozwolenie na przybycie przed żyjącymi. - zerknął w stronę swojego okrętu.- Mam nadzieję, że wymyślą coś równie spektakularnego. Sir Nicholasie... Zemsta Królowej Anny to się by u was nie zmieściła. Nie dacie rady powiększyć tego bajorka? - duch zmarszczył brwi, krytycznie spoglądając na jezioro.- Wie pan... współpraca między szkołami, może znowu będą mieli ochotę na jakiś turniej.
- To by wypadało w tym roku...
- wtrącił się Prawie Bezgłowy Nick.
- No właśnie, właśnie... ale co oni z tym zrobią, to ja nie wiem. Chodźmy... porozmawiamy o naszych pozaziemskich sprawach. - Wasił ochoczo skierował się ze swoją bandą do zamku, a rezydent Gryfonów siłą rzeczy im towarzysząc zniknął tam razem z nimi i tylko okręt bujał się lekko na tafli jeziora.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     
Alexander Thorne
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Kwi 21, 2017 1:35 pm   

Cóż, skoro oni poszli, to i on nie będzie tu stał jak ostatni palant, tak więc skierował swoje kroki za duchami, powoli wracając do zamku [zt bo tu będzie lekcja xd]
 
     
Alexander Thorne
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Kwi 21, 2017 3:14 pm   

Co prawda, z racji pory roku pogoda nie była najlepsza na to, aby robić zajęcia na zewnątrz, z drugiej jednak strony nie chciał aby się zasiedzieli w salach i bite parę godzin słuchali nudnej w opinii powszechnej teorii. To nie ma być wykład, na którym zasną, a interesujące ćwiczenia, które mają przygotować ich w razie spotkania z krwiożerczymi bestiami. Tak więc, od paru dni przy jednym z brzegów jeziora wrzało, kiedy postawiono przy jego brzegu dwa zbiorniki wielkości kilkunastu metrów kwadratowych, które napełniał się słodką wodą prosto ze źródła za pomocą zaklęcia. Wokół była też bariera ochronna przed wiatrem i deszczem, coby nie narobić kłopotów pielęgniarkom, które i tak mają uczniów na pęczki we wzmożonym okresie na przeziębienia i grypę.
Mężczyzna szybkim krokiem, mocno wbijając laskę w trawę podążał w stronę zbiornika, aby sprawdzić czy wszystko jest aby na pewno przygotowane. W pierwszym pływały dwie kelpie, jedna była zdecydowanie młodsza od drugiej i zawodziła nieszczęśnie jakby ktoś robił jej tu krzywdę. Pewnie nadchodzi burza. Upewnił się też, że wszystko jest na swoim miejscu, łącznie z wędzidłami, a także manekinami zrobionymi z bliżej niejadalnej mielonki z kuchni, za którą skrzaty go zabiją, no, ale czego nie robi się dla przedmiotu! W drugim zbiorniku pływały dwa radosne, młode hipokampy, które najwyraźniej chciały się pobawić. Nie wiedział, czy łączone zajęcia o różnych tematach to dobry pomysł, ale w sumie dowiedzą się o jednym i drugim, a praktykę otrzymają tylko odpowiednio do wieku.
 
     

Darcy Campanella
Uczeń | V rok
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 62
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz Zeus
Różdżka: jesion, łuska smoka, średnio elastyczna, 9 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pią Kwi 21, 2017 9:17 pm   

Zapowiadała się lekcja. Panna Campanella zastanawiała się czy nie spróbować się wykręcić chorobą brzucha albo bolący gardłem, ale na dobrą sprawę musiałaby wtedy udać się do Skrzydła Szpitalnego po jakieś zaświadczenie od pielęgniarki, a tą wścibską babę niestety nie tak łatwo oszukać. Wszystko więc wskazywało na to, że będzie musiała wziąć udział w tych zajęciach. Z wielkim bólem i zapewne nie trudno zauważalnym brakiem zadowolenia udała się w miejsce, w którym miały odbyć się zajęcia. Był zimno, a oni musieli spędzić czas na świeżym powietrzu. Ten profesor chyba nie był zbyt ogarnięty wymyślając coś takiego. Czy on nie widzi, że may jesień? A może ze swej dbałości o uczniów życzy im masowego pochorowania się? No tak, po tej lekcji na pewno wyląduje już w Skrzydle Szpitalnym z bolącym gardłem i to nie będzie już fikcja. Wtedy oczywiście powoła się na nauczyciela, który kazał im się tu zjawić w ten jesienny ziąb.
Ślizgonka stanęła gdzieś bardziej z tyłu, nie dbając tym razem czy dostanie dostrzeżona czy nie. Zależało jej tylko na tym, żeby szybko odbyć te zajęcia. Już czuła, że nie za ciepłe powietrze ochładza jej dłonie. Zacisnęła wargi w wąską kreskę i z wyrazem obrażenia na cały świat tkwiła w miejscu zapewne do czasu rozpoczęcia lekcji. Wcale nie była z tego zadowolona, naprawdę... i nie zamierzała tego nie okazywać.
 
     

Ellen Spooner
Uczeń | VII rok
Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 158
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Honey
Różdżka: lipa, pióro feniksa, 10 cali, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 15
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Pią Kwi 21, 2017 11:17 pm   

Wypadła z zamku i niemal od razu udała się w stronę jeziora. Zdaje się, że miały się tam odbyć kolejne zajęcia. Jeszcze po drodze przeszukiwała swoją torbę, sprawdzając pobieżnie czy wzięła potrzebne materiały. Nie była może typem kujonki, ale wolała być jakkolwiek przygotowana niż wcale. Nie no, coś trzeba ze sobą mieć! Nie mniej, była dość pozytywnie nastawiona do lekcji, bez względu na to co będą dzisiaj omawiać. Jakoś nie miała powodu jeszcze, żeby zrazić się do magicznych zwierząt, chociaż jak wiadomo z nimi różnie bywa. Były takie gatunki, z którymi można posympatyzować, a były też takie stwory, do których lepiej się nie zbliżać.
- Dzień dobry! - przywitała się, rozglądając po pozostałych.
Pewnie jeszcze przybędzie trochę osób. Może. Chyba. Nie widziała nigdzie Huntera, skłonna była jednak sądzić, że może jeszcze nie wrócił z treningu quiddicha albo poszedł na boisko trochę się rozruszać na miotle. No nic, nie będzie mu przecież specjalnie przypominać o lekcji, mógł mieć swoje powody. W każdym razie gryfonka przystanęła gdzieś z boku, obserwując przebieg sytuacji.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom



Vampire Diaries

SnM: Naruto PBF

www.zmiennoksztaltni.wxv.pl







over-undertale



Eclipse









Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 9