Są już wyniki plebiscytu Złote Tiary!
► Mile widziani śmierciożercy oraz aurorzy!
► Ruszyły zapisy do Klubu Pojedynków!
► Trwa lekcja Zielarstwa!
► Trwa lekcja Eliksirów!
► Rusza lekcja Transmutacji!
► Ruszają zajęcia z Wychowania do Społeczeństwa!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

162
186
170
202

Maj 2000r.
Pełnia: 12-14.05 (14-18.11)
Coraz cieplejsze promienie słońca nie powinny nikogo zwieść. Wieczory wciąż chłodne, a aura deszczowa i nieprzewidywalna. W dzień ok. 14'C, w nocy ok. 8'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Kawiarnia Grzesznicy
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3648
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri, Carter (nieoswojony)
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 90%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Wto Cze 28, 2016 10:09 pm   Kawiarnia Grzesznicy
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Ciemna kawiarenka urządzona w starym stylu, w której przesiadują Ci mniej i Ci bardziej podejrzani goście. Panuje tu raczej cicha atmosfera, nikt nie wznosi toastów, a zwykłe rozmowy zastąpiono przyciszonymi szeptami.

Herbaty:

- czarna - 2s
- zielona - 2s
- malinowa - 2s
- owoce leśne - 2s
- dzika róża - 2s

Kawy:

- kawa czarna - 3s
- kawa biała - 3s
- capuccino - 3s
Słodycze:

- czekoladowy ekler - 2s
- pudding Yorkshire - 4s
- nadziewane rogaliki - 1s 10k każdy

Ciasta:

- szarlotka - 2s kawałek
- sernik - 3s kawałek
- keks - 2s kawałek
- miodownik - 4s kawałek
- piernik - 3s kawałek

 
     

Draco Malfoy
II rok | Starożytne języki i liczby
Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 715
Wiek: 17 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Jaspis
Różdżka: włókno z serca testrala, 12,5 cala, dąb, słabo elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 18
Miotlarstwo: 14
Wysłany: Pon Sie 08, 2016 8:24 pm   
   <Multikonta: James Harvin


Nokturn to już nie ten sam Nokturn co kiedyś. Inna ulica, inny klimat, nawet jeśli wciąż tu się utrzymywało paru znanych z dawnych czasów sklepikarzy. Malfoy zaglądał tu coraz rzadziej, chociaż niegdyś było to miejsce częściej przez niego odwiedzane. Z rodziną czy bez, sam czy ze swoją kompanią. Trudno. Teraz wszystko było inne. W pierwszej kolejności pognało go do Gringotta, wpadł jeszcze załatwić coś na Pokątną i dopiero znalazł się tutaj. Do kawiarni nie przywiało go nic konkretnego, żadne ciemne interesy, których teraz było jak na lekarstwo. Wszędzie można było czuć spojrzenie wtyk z Ministerstwa, miało się wrażenie, że urzędnicy dmuchają na zimne jakby zaraz drugi Voldemort miał im wyrosnąć spod ziemi. I kto tu bardziej się bał? To wszystko wyglądało żałośnie.
W przelocie zamówił coś do picia, śpieszył się, chociaż zatrzymał go widok nagłówka jednej z gazet wystających ze stojaka. Sięgnął po czasopismo i z wyraźnym znudzeniem na twarzy niedbale przerzucił kilka stron, żeby co niego tekstu wyłapać o porwaniach jakiś mugoli. Zabawne, że to jego już nie dotyczyło. Jakby teraz żył w pewnym odcięciu od tego co się działo dawniej, chociaż wciąż przecież odczuwał tego skutki. Nie dało się przejść obojętnie wokół tego co kiedyś wszyscy przeżyli, przeszłość będzie się za nimi długo ciągnąć.
Na twarzy blondyna pojawił się kpiący grymas. Mugole zawsze będą słabsi, taka ich natura i prędzej czy później znajdzie się ktoś kto to wykorzysta. Może wtedy jego rodzina odbije się od tego co musiała znosić przez ostatni rok. Teraz było lepiej, zresztą... wpływy starych rodów magicznych wciąż trzymały się mocno mimo wszystko.
Przerzucił kolejną stronę gazety stojąc z nią tuż przy ladzie.
 
     
Ophelia Nightshade
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Sie 08, 2016 10:15 pm   

Wakacje trwały w najlepsze, dlatego też panienka Nightshade wypełzła z barłogu, w którym zwykła ostatnimi czasy sypiać dopiero po godzinie dwunastej. Ze zniesmaczeniem dostrzegła na etażerce zaledwie do połowy opróżnioną szklankę po whisky. Jeżeli miała zamiar spędzić w ten sposób kolejny miesiąc wolnego, to we wrześniu będzie zmuszona przeżyć bardzo bolesny detoks. Należy wiedzieć, że Ophelia nie rozdrabniała się praktycznie w żadnej kwestii, oczywiście, łącznie z alkoholem. Może picie w samotności wydaje się dość depresyjne, jednak inni ludzie pod wpływem krążących w żyłach promili byli dla niej zbyt irytujący, aby ich zdzierżyć.
Nagle przeszywającą ciszę przerwało głośne westchnienie byłej Ślizgonki. Musiała w końcu ruszyć swój kościsty tyłek z domu, żeby całkiem nie zgnuśnieć w zakurzonym pokoju pustego domu. Moc potrzebna na wyjście na światło dzienne przybyła dopiero po kilku godzinach bezsensownego ślęczenia na kanapie. Wyszykowanie się, co by nie nastraszyć przypadkowych przechodniów, zajęło jej około dziesięciu minut, a tuż po tym zmaterializowała się przy ulicy Pokątnej.
Spacerowi wzdłuż opustoszałej alei akompaniował stukot jedynej pary butów w okolicy. Ophelia nigdzie właściwie się nie spieszyła, jednak w mgnieniu oka stopy poniosły ją na Nokturn do Kawiarni "Grzesznicy". Pamiętała, jak za dawnych czasów wpadała tutaj ze znajomymi, ale to było w zupełnie innej rzeczywistości. Dziewczyna otworzyła drzwi z pewną dozą nieśmiałości i powędrowała do lady.
Czarną kawę, proszę — powiedziała, przeciągając lekko sylaby. Zamyślona rozejrzała się po pomieszczeniu i dostrzegła tak bardzo jasne włosy, że mogły one należeć tylko do jednej osoby. - No, witam, witam... panie Malfoy — przywitała się, odwracając całe ciało w jego stronę, a jej usta rozciągnęły się w lekkim uśmiechu.
 
     

Draco Malfoy
II rok | Starożytne języki i liczby
Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 715
Wiek: 17 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Jaspis
Różdżka: włókno z serca testrala, 12,5 cala, dąb, słabo elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 18
Miotlarstwo: 14
Wysłany: Wto Sie 09, 2016 8:17 pm   
   <Multikonta: James Harvin


Kolejny artykuł. Gdzie te czasy, w których prasowe szmatławce pisały to co się im kazało? Teraz pewnie też piszą, próbując bronić Ministra i Ministerstwo, chociaż z tego co się Dracon orientował pewnie wkrótce głowa Kingsleya poleci. Gość kompletnie się nie nadawał na to stanowisku, nie mówiąc o tym, że przypominał zwykłego frajera wstawiającego się niegdyś za Potterem i tą całą resztą. Wszyscy zadowoleni z siebie, że przeżyli i właściwie wygrali bitwę o Hogwart, a tak naprawdę byli w tym żałośni. Co się jednak stało, tego już się nie da zmienić, trzeba czekać na lepsze czasy, które dadzą więcej możliwości starym rodom. Teraz nie było to zbyt wiele, a na pewno nie tyle na ile zasługiwali.
Przewrócił gazetę na kolejną stronę od niechcenia obracając szklankę z napojem w dłoni. Dopiero gdy usłyszał swoje nazwisko, uniósł głowę napotykając wzrokiem znaną jej osobowość. Nie wyglądał z tego powodu na zadowolonego, ale na niezadowolonego raczej też nie. Zwyczajnie, nie było to nic nadzwyczajnego.
- Nightshade, co cie tu poniosło? - zapytał, przyglądając się jej dość zobojętniale, chociaż w dłoni trzymał wciąż gazetę i nawet jeśli niespecjalnie go interesowała jej zawartość, to zawsze było to jakieś zajęcie.- Zaczynasz już patrolować Nokturn, żeby podwyższyć sobie oceny na aurorstwie?
Ciekawe, że ten kierunek przeżywał takie oblężenie po tym jak słynny Potter postanowił zostać aurorem. I tak część osób odpadała nie potrafią sprostać wysokim wymaganiom albo... kończyli jako kiepscy aurorzy z manią wielkości jak choćby ten Shacklebolt. Może Ophelię ominie ten los. A może nie. Ludziom po tej całej bitwie zupełnie zaczęło odbijać.
 
     
Ophelia Nightshade
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Sie 09, 2016 9:38 pm   

Świat się zmieniał, temu nie można było zaprzeczyć. Stare rody, które niegdyś stanowiły potęgę czarodziejskiego świata, zaczynały stopniowo tracić na swojej pozycji, a takie szlamy jak Granger lśniły w blasku chwały. Co pozostawało takim małolatom jak Ophelia? Chyba tylko oblać ten cały bajzel ciepłym moczem i nadal robić swoje. Dobro jak zawsze zwyciężyło i teraz nazywa się Harry-Klękajcie-Narody-Potter.
Dziewczyny nie zdziwiła chłodna reakcja panicza Malfoya, bo przecież czego innego mogła się po nim spodziewać. Jak widać świat gna do przodu, ale Draco zawsze pozostanie sobą.
- Proponowałabym rozejrzeć się dookoła. Wszystkie przyzwoite knajpy w promieniu kilkuset metrów zostały zamknięte, a jeżeli są otwarte, to przesiadują tam dzieciaki z Hogwartu - wzruszyła ramionami i odwróciła się w stronę sprzedawczyni, rzucając jej na blat trzy sykle w zamian za kawę. Wzięła do ręki filiżankę, z której pociągnęła spory łyk.
Następne słowa Dracona wywołały u niej jeszcze większą wesołość. Parsknęła cicho i odstawiła naczynie na blat.
- Ta... od razu spacyfikuję cię i zaciągnę do lochu w swoim domu na przesłuchanie... proszę, nie bądź śmieszny. To, mój drogi, nazywa się adaptacja. Wielu aurorów zginęło w trakcie wojny, więc teraz mamy zapotrzebowanie. A ty? Co masz zamiar robić po tych swoich starożytnych językach, znawco run? - Zapytała trochę ironicznie, traktując te dziwne znaczki z przymrużeniem oka. Właściwie, to nie miała zamiaru jakoś specjalnie urazić towarzysza, chciała tylko odrobinę się podroczyć. Z resztą Ophelia była Ślizgonką, a czy dzieci z domu Slytherina są milusie i pokorne? - Wiesz, teraz gdy do koryta dopchały się wreszcie aniołki, chyba nie możesz liczyć na stanowisko niewymownego. - Dodała poważnie. Bo taka była prawda. Teraz wszyscy potomkowie Śmierciożerców mieli pod górkę.
 
     

Draco Malfoy
II rok | Starożytne języki i liczby
Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 715
Wiek: 17 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Jaspis
Różdżka: włókno z serca testrala, 12,5 cala, dąb, słabo elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 18
Miotlarstwo: 14
Wysłany: Czw Sie 11, 2016 8:09 pm   
   <Multikonta: James Harvin


Wakacje, więc na pewno mnóstwo dzieciaków gdzieś tu się kręciło. Uczniowie z Hogwartu korzystają z pozornej wolności, sam nawet minął kilka młodszych smarkaczy na Pokątnej, a Nokturn pomimo tego iż tracił na swojej złej sławie, wciąż był miejscem, do którego inni niechętnie zaglądali. Niepochlebna opinia ciągnęła się za tą ulicą i ciągnąć będzie dopóki jej nie zburzą albo nie postawią tu czegoś innego. W każdym razie niespecjalnie dbał o to co robili młodzi. Dopóki nikt nie wchodził mu w drogą to po co roztrząsać takie rzeczy. Kawiarnia dobra jak każde inne miejsce.
- Jest jeszcze parę korytarzy w Ministerstwie, nie myśl sobie, że udało im się wyrzucić wszystkich, którzy tam się zaczepili. - odchrząknął i wcale nie zabrzmiało to zbyt przyjemnie.- Nie miałby kto tam wydawać te ich śmieszne dekrety i ustawy.
Kierunek studiów rzeczywiście nie był zbyt trafiony, ale zgodnie z propozycjami rodziny miał mu uchylić drzwi do pracy gdzieś w Ministerstwie. Faktycznie, liczba ich zwolenników i sprzymierzeńców w urzędzie zmalała, ale wciąż istniało jeszcze parę dróg, które można wykorzystać. Jego ojciec przecież musiał pomyśleć wcześniej o zapewnieniu mu dobrej przyszłości. Nie będzie aż tak łatwo jak mogłoby być, ale może się uda.
- Więc... będziesz tańczyła tak jak ci zagrają.- odsunął szklankę na bok, chociaż była do połowy pusta, bardziej opierając się tyłem o bar.- To naprawdę dobry pomysł na adaptację. - było w tym trochę kpiny, chociaż nawet ktoś taki jak Malfoy zdawał sobie sprawę, że właściwie nie pozostawiono im wyboru... musieli żyć tak jak inni chcieli, żeby żyli. Może kiedyś będzie lepiej, ale na pewno nie teraz kiedy wszyscy tak radośnie cieszyli się z tej iluzorycznej wolności i bezpieczeństwa.
 
     

Jasmine Gingers
II rok | Starożytne języki i liczby
Dołączył: 06 Lip 2010
Posty: 394
Wiek: 18 lat
Krew: czysta
Pupil: kotka - Cleo
Różdżka: pióro feniksa, 11 cali, wrzos, giętka
Ekwipunek: różdżka (w torbie: nowy numer Czarownicy, szczotka do włosów, lusterko, pióro i pergamin, czekolada)
Sakiewka: 10g
Genetyka: Widząca
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 17
Z. zwykłe: 40
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Wrz 21, 2016 12:09 am   
   <Multikonta: Vanessa Harvin


Czy tu podają gdzieś jakąś dobrą kawę?
Śpieszyła się, miała jeszcze kilka rzeczy do zakupienia na Pokątnej, ale skręciła na Nokturn. Ach, ta kobieca logika! Dopiero w połowie drogi zorientowała się, że z witryn sklepowych nie widać już gustownych kapeluszy czy nowych modeli mioteł, a zupełnie coś innego. Większość budynków przypominała opuszczone rudery zabite dechami, było tu smutno, szaro i ponuro. A przecież wciąż jeszcze trwało lato i szał na krótkie sukienki dla czarownic, krótkie spodenki dla czarodziei i szerokie kapelusze z rondem. Mniej więcej mogła wyglądać tak jakby dopiero co wróciła z wakacji. W dodatku lekko opalona, chociaż wcale nie była na Ibizie czy innej Majorce... w końcu dostrzegła lokal przynajmniej mniej więcej przypominający z zewnątrz kawiarnię. Gustowny szyld pośród mało zachęcającego wystroju, trudno. Wpakowało się to to do środka, rozejrzało po wnętrzu i doszło do wniosku, że może być. A co się pije w kawiarniach jak nie kawę? Tak więc podeszła, zamówiła, obróciła się i trąciła łokciem chłopaka o bardzo jasnych włosach. Merlinie... jak go mogła przegapić, to wszystko przez to, że nie miała ze sobą kota! Kot działał niemal jak nawigator, nie było lepszego czujnika osób trzecich niż Cleo.
- Draco! Wybacz... wpadłam na kawę i... tak jakoś. - wzruszyła ramionami ze standardową niewinnością i miną mówiącą o tym, że na nią się złościć nie można, to była żelazna zasada, której należy koniecznie przestrzegać w stosunku do panienki Gingers. - Zakupy tu robisz? Brakuje mi jeszcze paru rzeczy na studia, rok akademicki już zaraz się zacznie. - od kiedy Jasmine stała się taką pilną uczennicą? Ta zagadka proszę państwa wciąż czeka na rozwiązanie, bo prawdę powiedziawszy jakoś szczególnie to do książek się ona nie przywiązywała, ale nauka nie szła jej najgorzej.
_________________

She was like April sky
Sunrise in her eyes
Child of light, shining star
Fire in her heart
Brightest day, melting (snow)
Breaking through the chill
October and April

He was like frozen sky
In October night
Darkest cloud in the storm
Raining from his heart?
Coldest snow, deepest chill?
Tearing down his will?
October and April
 
     

Draco Malfoy
II rok | Starożytne języki i liczby
Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 715
Wiek: 17 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Jaspis
Różdżka: włókno z serca testrala, 12,5 cala, dąb, słabo elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 18
Miotlarstwo: 14
Wysłany: Pią Wrz 23, 2016 8:10 pm   
   <Multikonta: James Harvin


Z Ophelią raczej się nie dogada, dziewczyna zamilkła albo straciła zainteresowanie rozmową, a Draco nie zamierzał rozmawiać ze ścianą. Nie wspominając o tym, że do szczególnie rozmownych osób nie należał, chyba, że akurat miał się czym pochwalić. W przeciwnym wypadku lepiej trzymać język za zębami, pewne doświadczenie zdążyło go już tego nauczyć. Mimo wszystko Malfoy całkiem nieźle potrafił edukować się na własnych błędach i dopilnowywać tego by za kolejnym razem nie popełniać tych samych pomyłek.
Najpierw kiedy poczuł trącenie łokciem w ramię, uniósł tylko brwi, krzywiąc się z niesmakiem i mając zamiar oczywiście zjechać tego kogoś za brak uwagi. Nie będzie pozwalał się byle przypadkowym osobom popychać czy trącać, bo pan Malfoy nie takie miał mniemanie o sobie, nawet jeśli został nieco sprowadzony do parteru po porażce Czarnego Pana. Kiedy jednak tylko usłyszał głos i dostrzegł znajomą dziewczynę, odpuścił, chociaż nadal nie wyglądał na jakoś wybitnie zachwyconego.
- Co ty robisz w takim miejscu jak to? - żadnego przywitania, zmierzył ją od dołu do góry wątpliwym spojrzeniem nie mając pojęcia co tak osobliwa panienka robi na Nokturnie, który zupełnie nie pasował mu do tego jaka była Jasmine... Nokturn był raczej ponurym miejscem, a była gryfonka zwykle tryskała specyficznym optymizmem, co jednak na dłuższą metę było dla niektórych denerwujące. - Nie, skończyłem już zakupy. - odpowiedział krótko.- Co ty nie powiesz... - parsknął jakoś nie wyrażając żadnej radości na wieść o rychłym rozpoczęciu roku akademickiego, gdyby nie to, że dzięki temu miał niemal gwarantowaną pracę w Ministerstwie, nigdy nie poszedłby na taki dziwaczny kierunek z takimi dziwacznymi ludźmi.
 
     

Jasmine Gingers
II rok | Starożytne języki i liczby
Dołączył: 06 Lip 2010
Posty: 394
Wiek: 18 lat
Krew: czysta
Pupil: kotka - Cleo
Różdżka: pióro feniksa, 11 cali, wrzos, giętka
Ekwipunek: różdżka (w torbie: nowy numer Czarownicy, szczotka do włosów, lusterko, pióro i pergamin, czekolada)
Sakiewka: 10g
Genetyka: Widząca
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 17
Z. zwykłe: 40
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Nie Paź 09, 2016 4:36 pm   
   <Multikonta: Vanessa Harvin


Zauważyła, że rozmawiał z jakąś dziewczyną. Chyba. A właściwie skończył już rozmawiać, bo zapewne studentka (tylko, że innego kierunku), nie przejawiała chęci kontynuowania dalszych pogawędek z Malfoyem. A może zawstydziła się? Albo poczuła skrępowana? Panna Gingers nie miała pojęcia czym i z jakiego powodu, ale jeśli chciałaby się wrócić do pogawędki nie ma problemu, chociaż była gryfonka specjalnie namawiać nikogo nie będzie.
- Szukam kawiarni. Nie mogłam się natknąć na żadną na Pokątnej, więc... jak skręciłam tutaj to od razu znalazłam. - oczywiście, to wszystko wyjaśniało, prawda?
Nieważne gdzie, nieważne jak, ważne za to, że cel został zrealizowany. Jasmine nie przejmowała się tym, że to Nokturn, że tutaj chowają się największe szumowiny, że jest to ulica, na której raczej nie pojawiają się przeciętni czarodzieje nie mający nic na sumieniu. Cóż... ostatnio Nokturn stał się spokojniejszy, może to cisza przed burzą, kto wie?
- Tęskni ci się już za uczelnią? - zapytała nie zważając na jego ciut lekceważący ton, ostatecznie nie było to przecież niczym dziwnym.- Znowu nauka... tyle nauki... dużo nauki. - a trzeba wiedzieć, że czarnowłosa nie była fanką długiego i męczącego siedzenia nad książkami, ale co robić, jak tutaj co rusz straszą jakimiś kolokwiami czy egzaminami, nie ma tak łatwo.
Dostała swoją upragnioną kawę, dietetycznie nie słodziła, poczekała tylko aż pani doleje jeszcze kilka łyżeczek mleczka i ujęła filiżankę w dłoni. Aromatyczny zapach od razu uniósł się w powietrzu, ale trzeba uważać, żeby się nie sparzyć wrzątkiem. Była bardzo delikatną osóbką, powinna więc wystrzegać się wszystkiego co złe. Nauka była zła.
_________________

She was like April sky
Sunrise in her eyes
Child of light, shining star
Fire in her heart
Brightest day, melting (snow)
Breaking through the chill
October and April

He was like frozen sky
In October night
Darkest cloud in the storm
Raining from his heart?
Coldest snow, deepest chill?
Tearing down his will?
October and April
 
     

Draco Malfoy
II rok | Starożytne języki i liczby
Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 715
Wiek: 17 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Jaspis
Różdżka: włókno z serca testrala, 12,5 cala, dąb, słabo elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 18
Miotlarstwo: 14
Wysłany: Pią Paź 14, 2016 8:09 pm   
   <Multikonta: James Harvin


To było tak proste wyjaśnienie, że nie spodziewał się od byłej gryfonki niczego innego. Cóż, najwyraźniej taki był urok czarnowłosej. Co do Ophelii wydawało się, że rozmowa jest już zakończona skoro żadne z nich nie przejawiało chęci kontynuacji. Studentka aurorstwa zajęła się sobą, a on tymczasem wdał się w pogawędkę z dawną znajomą. Nie można powiedzieć, że ją lubił. Jeszcze pare lat temu pogardliwie rzucał okiem na każdego w barwach Gryffindoru. Teraz, po ukończeniu szkoły dawne zawiści pozostały, jednak już nie w takim stopniu. Akurat w przypadku Gingers sytuację dodatkowo komplikował fakt, że dziewczyna czasem prowadziła z nim wymianę. Jeszcze czasem w Hogwarcie, ona mu odrobiła zadania domowe, on jej udostępnił coś, co akurat mu nie było potrzebne. Interesy są dobre w każdej postaci, a jeszcze niestety od byłej gryfonki czasem trudno się było odciąć.
- Chyba żartujesz. - skwitował krótko, co miało być odpowiedzią na pytanie czy tęskni.- Żebym jak najszybciej dostał papier z uniwersytetu i mogę się pakować do Ministerstwa. Tylko do tego mi to jest potrzebne, a ten kierunek... i tak mi się do niczego nie przyda. - wzruszył ramionami nie kryjąc się z prawdą, właściwie to było dość zastanawiające po co ludzie wybierali akurat ten kierunek, co po tym chcieli robić, ale to już nie jego problem. - Sama sobie to wybrałaś. - podsumował ją, rzucając okiem na jej kawę, ale sam w tej chwili nie miał ochoty na nic podobnego.
Miał nadzieję, że dziewczyna nie będzie go długo męczyć. Przecież i tak nie wyobrażał sobie rozmawiać z nią na jakieś interesujące go tematy. To zupełnie nie ta liga, nie ten typ. Tak czy inaczej uciekać od niej nie zamierzał skoro już wdał się w tą pogawędkę.
Postukał palcami o ladę, rozglądając się pobieżnie po kawiarni.
 
     

Jasmine Gingers
II rok | Starożytne języki i liczby
Dołączył: 06 Lip 2010
Posty: 394
Wiek: 18 lat
Krew: czysta
Pupil: kotka - Cleo
Różdżka: pióro feniksa, 11 cali, wrzos, giętka
Ekwipunek: różdżka (w torbie: nowy numer Czarownicy, szczotka do włosów, lusterko, pióro i pergamin, czekolada)
Sakiewka: 10g
Genetyka: Widząca
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 17
Z. zwykłe: 40
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Nie Paź 16, 2016 8:11 pm   
   <Multikonta: Vanessa Harvin


No tak. Ten miał do tego zupełnie inne podejście. Po co mu w ogóle studia? I tak rodzina załatwi mu dobrą pracę. Pewnie miał już ją załatwioną zanim się urodził, to był taki typ człowieka. To taki typ rodziny. Potrzebował jedynie papierka. Co prawda Jasmine wiedziała, że jego familii nie powodzi się już tak dobrze jak kiedyś. Jego ojciec miał jakieś zarzuty, dwór Malfoy'ów na pewno był pod nadzorem i obowiązywały ich jakieś ograniczenia. W szczegóły była gryfonka nie wchodziła, ostatecznie to nie jej sprawa, nie jej życie, a nawet jeśliby zapytała wprost, to pewnie Draco zbyłby ją unikając odpowiedzi. Po co więc dopytywać i strzępić sobie język? Panienka Gingers woli strzępić język na bardziej interesujące sprawy!
- No tak. To zmienia postać rzeczy. - przyznała kiwając głową i uniosła filiżankę do ust upijając drobny łyczek wciąż jeszcze gorącej, parującej kawy.- Ja to myślałam zostać tym... no... łamaczem klątw. - wyjawiła coś o co często była pytana, bo większość znajomych jakoś nie widziała ją na studiach, tym bardziej na takim kierunku, a prędzej wyobrażali sobą ją w jakiejś gazecie plotkarskiej albo jako redaktorkę działu modowego czy tego dotyczącego sztuki makijażu.- To wydaje się dość kreatywne, ale tyle nauki... czym ja sobie na to zasłużyłam. - tak, lubiła marudzić, a która kobieta za tym nie przepadała.- W Hogwarcie zaczął się rok szkolny. To dziwne, że mnie tam nie ma o tej porze, trudno się odzwyczaić. - upiła jeszcze łyka, wydymając lekko wargi w grymasie, bo cóż... skończyło się noszenie gryfońskich spódniczek, skończyło się przemykanie do łazienki prefektów.
_________________

She was like April sky
Sunrise in her eyes
Child of light, shining star
Fire in her heart
Brightest day, melting (snow)
Breaking through the chill
October and April

He was like frozen sky
In October night
Darkest cloud in the storm
Raining from his heart?
Coldest snow, deepest chill?
Tearing down his will?
October and April
 
     

Draco Malfoy
II rok | Starożytne języki i liczby
Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 715
Wiek: 17 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Jaspis
Różdżka: włókno z serca testrala, 12,5 cala, dąb, słabo elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 18
Miotlarstwo: 14
Wysłany: Pią Paź 21, 2016 8:20 pm   
   <Multikonta: James Harvin


- Łamacz klątw? - po prostu spojrzał na nią z niedowierzaniem jak to usłyszał.
Nie, nie widział w tym dziewczyny. Może nie znał jej jakoś szczególnie, zresztą... dziwne by było gdyby znał ją bardziej wnikliwie biorąc pod uwagę, że należała do Gryffindoru. Z tego co się orientował ten zawód połączony jet z bankiem Gringotta, chodziło o odzyskiwanie skarbów, ale do tego trzeba było mieć niezłe wyczucie, bawić się w łamanie szyfrów i magicznych blokad. Nie zwracał uwagi na to czy czarnowłosa radzi sobie w tym wystarczająco dobrze, chyba rzadko ją widział z różdżką, ale kto wie... mimo wszystko wciąż nie pasowała mu do tego obrazu, właściwie nie wiedział konkretnie z jakiego powodu.
- Nie powiedziałbym, że to do ciebie pasuje. - skwitował tylko z nutą obojętności w głosie, nie będzie przecież ukrywał tego co myśli na ten temat. - Ale jak to lubisz. - niech wybiera, on nie wyobrażał siebie w innej roli niż pracując w Ministerstwie, żaden zawód tak do niego nie pasował, był do niego już przypisany.
- Jesteś już na drugim roku, miałaś czas się odzwyczaić. - wsunął wolną dłoń do kieszeni marynarki.- Ja tam nie żałuję. Miałem już dość patrzenia na ciągle te same twarze, te same idiotyczne mordy. - nie mógł się powstrzymać od kpiącego prychnięcia. - Dobrze, że wreszcie się stamtąd wyniosłem, nie mogłem już tam wytrzymać. - właściwie pierwotnie miał trafić do Durmstangu, ale później coś nie wyszło, nie wnikał w to teraz dokładnie, teraz miał już daleko za sobą szkołę.
 
     

Jasmine Gingers
II rok | Starożytne języki i liczby
Dołączył: 06 Lip 2010
Posty: 394
Wiek: 18 lat
Krew: czysta
Pupil: kotka - Cleo
Różdżka: pióro feniksa, 11 cali, wrzos, giętka
Ekwipunek: różdżka (w torbie: nowy numer Czarownicy, szczotka do włosów, lusterko, pióro i pergamin, czekolada)
Sakiewka: 10g
Genetyka: Widząca
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 17
Z. zwykłe: 40
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Wto Paź 25, 2016 8:16 pm   
   <Multikonta: Vanessa Harvin


- Widzisz! - wytknęła go palcem w oskarżycielskim geście. - Zupełnie mnie nie znasz, więc nic dziwnego, że sądzisz, że to do mnie nie pasuje. - to było przecież bardzo mądre i oczywiste stwierdzenie.
Upiła jeszcze kolejnego łyczka kawy. Filiżanka była malutka, niewiele łyczków tak było w środku, ale nawet to nie było tak ważne. Ważne, żeby się trochę pobudzić. Czarnowłosa w ogóle w czasach szkolnych nie korzystała z tego napoju bogów, nie miała z nim do czynienia, ale studia miały to do siebie, że zdarzało się siedzieć jej do późnej godziny w nocy nad książkami analizując starożytne języki czy pradawne symbole. A potem kolokwia, egzaminy, zaliczenia... ten system nauki był zupełnie inny niż znany z Hogwartu, bardziej wymagający, ale równocześnie życie było inne, bo nie byli przecież zamknięciu w Uniwersytecie. Jasmine jak wielu studentów mieszkała w akademiku, ale i ten nie był przecież miejscem zamkniętym na klucz, można było wychodzić i wchodzić kiedy tylko się chciało.
- A za tymi twoimi dwoma... poddanymi nie tęsknisz? - zapytała, chociaż zgadywała, że jednak nie. - Pewnie zrobiło się dla ciebie nie do wytrzymania po tym... po naszym ostatnim roku. - wzruszyła lekko ramionami domyślając się, że w sytuacji Draco musiało nie być dla niego miło, przyłączył się dla Voldemorta, właściwie chyba to na nim wymuszono, potem porażka śmierciożerców... trudno się było mu dziwić.
_________________

She was like April sky
Sunrise in her eyes
Child of light, shining star
Fire in her heart
Brightest day, melting (snow)
Breaking through the chill
October and April

He was like frozen sky
In October night
Darkest cloud in the storm
Raining from his heart?
Coldest snow, deepest chill?
Tearing down his will?
October and April
 
     

Draco Malfoy
II rok | Starożytne języki i liczby
Dołączył: 15 Maj 2010
Posty: 715
Wiek: 17 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Jaspis
Różdżka: włókno z serca testrala, 12,5 cala, dąb, słabo elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 18
Miotlarstwo: 14
Wysłany: Wto Lis 15, 2016 4:43 pm   
   <Multikonta: James Harvin


Nie skomentował tego. Co go to obchodziło... nie miał zamiaru bardziej poznawać czarnowłosej dziewczyny, nie widział powodu nawiązywania z nią lepszego kontaktu. Bardziej odpowiadało mu pozostawanie na obecnej stopie znajomości. Taka znajomość od czasu do czasu, od przypadku do przypadku. Zresztą, Dracon miał zupełnie inne wymagania co do swoich znajomych, wykorzystywał te powiązania, które mu odpowiadały. Trzeba wiedzieć, że wianuszek najbliższych osób dla tego byłego ślizgona skurczył się. Po zakończeniu przez niego Hogwartu, wszystko stało się inne. Tutaj już nie było dwóch głupków, którzy wykonywali jego rozkazy, nie było grona osób wpatrzonych w niego jak w obrazek. Nie specjalnie mu to przeszkadzało, chociaż tamten stan był dość praktyczny. Po ukończeniu szkoły bardziej liczył się on jako jednostka, sam osiągał swoje cele. Jakoś trwał na tych studiach, chociaż niespecjalnie w smak mu był wybrany kierunek, jednak tylko tak mógł uzyskać zarezerwowane dla niego miejsce w Ministerstwie.
- Tęsknić? Nie mówisz poważnie. - parsknął nie siląc się na inny głos niż opryskliwy.- To było tylko dwóch idiotów, którzy robili całą czarną robotę. Nigdy mnie specjalnie nie obchodzili. - w zasadzie tutaj nie kłamał, w końcu jak nie oni to ktoś inny na ich miejsce by się znalazł, w Hogwarcie nie brakowało podobnego mięsa armatniego.- Jest znośnie. - wzruszył ramionami siląc się na obojętność.- Tak cie to interesuje? - uniósł lekko brwi z pewnym pobłażaniem, nie lubił zbytniej wścibskości, a ta była chyba specjalnością czarnowłosej. Dlatego nie zamierzał udzielać jej informacji, które mogły okazać się ziarnem do rozsiania plotek.
 
     

Jasmine Gingers
II rok | Starożytne języki i liczby
Dołączył: 06 Lip 2010
Posty: 394
Wiek: 18 lat
Krew: czysta
Pupil: kotka - Cleo
Różdżka: pióro feniksa, 11 cali, wrzos, giętka
Ekwipunek: różdżka (w torbie: nowy numer Czarownicy, szczotka do włosów, lusterko, pióro i pergamin, czekolada)
Sakiewka: 10g
Genetyka: Widząca
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 17
Z. zwykłe: 40
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pią Gru 02, 2016 9:10 pm   
   <Multikonta: Vanessa Harvin


O tak, cały Draco. Taki nieczuły, oziębły. Właściwie sporo ślizgonów właśnie tak się zachowywało, to było wbudowane w ich osobowość, nawet jeśli zdarzały się pewne wyjątki. Pamiętała Alberta, może nie był akurat dokładnie taki, ale coś z tego pewnie w jego charakterze też by się odnalazło. Gryfonka poznała go od troszkę innej strony, zresztą... nigdy nie ukrywała, że z zielonymi ma całkiem dobre stosunki, a przynajmniej na tyle na ile może mieć dziewczyna z przeciwnego, rywalizującego Domu. Teraz nie miało to już aż takiego znaczenia, zostawili szkołę za sobą, a przed sobą mieli studia, dorosłe życie, w którym pewnie nie raz były ślizgon dogada się z byłym gryfonem. O ile nie będą wiedzieć w jakich wcześniej byli Domach, żeby nie podchodzili do sprawy zbyt schematycznie.
No dobrze, panna Gingers dopiła swoją jakże aromatyczną i smaczną kawę kilkoma łykami. Czekało ją jeszcze dzisiaj kilka zajęć, kilka jakże ambitnych czynności takich jak chociażby przymiarka nowej sukienki i ewentualna próba jej skrócenia przed kolanko... tak, bardzo ambitnie.
- Oj wiesz tam... ciekawość. - odpowiedziała niby wymijająco, ale przecież chyba każdy wiedział, że była gryfonka lubiła być... trochę ciekawa wszystkiego.- Ale w razie czego to wiesz... ja do ciebie nic nie mam. - dodała nie ze strachu, nie z żadnego niepokoju, zwyczajnie może w celu pocieszenia Dracona, może tak po prostu, kto ją tam zrozumie.- Dobrze Draco, ja lecę... miło było cie spotkać. Do zobaczenia! - machnęła mu jeszcze jak tylko znalazła się przy drzwiach, a potem dość zręcznie prześliznęła się obok trochę opasłego czarodzieja, który właśnie wchodził do lokalu i wybyła z kawiarni.
<zt>
_________________

She was like April sky
Sunrise in her eyes
Child of light, shining star
Fire in her heart
Brightest day, melting (snow)
Breaking through the chill
October and April

He was like frozen sky
In October night
Darkest cloud in the storm
Raining from his heart?
Coldest snow, deepest chill?
Tearing down his will?
October and April
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight




















Dragon Ball New Generation Reborn











Fairy Tail Path Magician





over-undertale















Strona wygenerowana w 0,35 sekundy. Zapytań do SQL: 10