► Poszukujemy nauczycieli Astronomii, Starożytnych Run, Numerologii oraz Mugoloznastwa! Mile widziani również śmierciożercy oraz aurorzy!
► Ruszyły zapisy do Klubu Pojedynków!
► W klasie na III piętrze trwa lekcja Zaklęć!
► Na boisku quidditcha trening Krukonów!
► Ukazał się nowy Prorok Codzienny!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

146
157
135
141

Kwiecień 2000r.
Pełnia: 14-15.04 (07-09.09)
Pierwsze powiewy ciepłego powietrza zastępują zimowe chłody, a roślinność zaczyna coraz śmielej budzić się do życia. W dzień ok. 10'C, w nocy ok. 4'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Lodziarnia Floriana Fortescue
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3631
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Wto Cze 28, 2016 10:43 pm   Lodziarnia Floriana Fortescue
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Jedyna takie miejsce na Pokątnej! Tu kupisz najlepsze desery lodowe na świecie! Zapraszamy.

Lody:

- truskawkowe - 3s
- malinowe - 3s
- pomarańczowe - 3s
- cytrynowe - 3s
- awokado- 3s
- kiwi - 3s
- agrest - 3s
- kawa - 3s
- toffi - 3s
- jabłkowe - 3s
- porzeczkowe - 3s
- morelowe - 3s
- śmietankowe - 3s
- waniliowe - 3s
- czekoladowe - 3s
- kakaowe - 3s
- orzechowe - 3s
- bakaliowe - 3s
 
     
Cosette Lesauvage
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Lip 04, 2016 7:16 pm   

Niespiesznym krokiem spacerowała po ulicy Pokątnej, a stukot obcasów jej butów ginął wśród naturalnego hałasu społeczności czarodziejów. Zewsząd słychać było okrzyki zachęcające do kupna jakiegoś produktu, skrzek sów lub śmiech kilkuletnich dzieci. Mimo typowo angielskiego, zachmurzonego nieba, temperatura była niezwykle wysoka i nawet cień budynków nie dawał ulgi, jakiej można by się spodziewać. Cosette postanowiła nie męczyć się gorącem i gdy tylko zauważyła fasadę lodziarni, natychmiast do niej wstąpiła. Już samo wejście do środka przyjemnie ją ochłodziło. Stare ściany nie były tak mocno nagrzane, jak bruk na zewnątrz.
- Dzień dobry!
Uprzejmie przywitała sprzedawcę, zbliżając się w tym samym czasie do lady. Wybór pośród różnych smaków był ogromny i chwilę zajęło jej zdecydowanie, które wybrać.
- Poproszę trzy gałki - truskawkowe, jabłkowe i malinowe - z sakiewki wyciągnęła dziewięć sykli, które położyła na blacie, podczas gdy mężczyzna nakładał lody do pucharka. - Dziękuję.
Chwyciła gotowy deser i odwzajemniła uśmiech. Przez moment zastanawiała się, gdzie go zjeść, ostatecznie jednak postanowiła wyjść na zewnątrz i spożyć go siedząc przy stojącym tam stoliku. Na ulicy i tak działo się więcej niż w środku, czemu więc nie poobserwować dramatów codziennego życia czarodziejów?
 
     
Aria Ross
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Lip 04, 2016 9:53 pm   

Upał nie sprzyjał tworzeniu, przynajmniej w przypadku Arii. Ta najlepiej czuła się, gdy na dworze hulał wiatr i szeleścił trawami i zbożami, pokrywającymi pola jej rodzinnej farmy. Pewnie dlatego, gdy tylko temperatura nieprzyjemnie podskoczyła, młoda kobieta porzuciła swoją pracownie, nieskończone płótna i przestała spędzać swój czas tylko i wyłącznie na malowaniu, a zajęła się także urządzaniem swojego sklepu.
Tak, taki mniej-więcej był powód tego, że szła przez pokątną trzymając w rękach szyld zrobiony przez jej brata, który był o wiele zbyt duży dla niej samej. Kiwała się na lewo i prawo, próbując jakoś wyrównać swoją trasę i obijając się o rozwścieczonych czarodziejów i bluźniące stare wiedźmy, które obrywały wielkim kawałem drewna. Pech chciał, że po jednym takim odbiciu szyld wypadł jej z rąk... przewracając lodziarniany stolik przy którym siedziała młoda dziewczyna. Aria przez dłuższą chwilę zachwycała się mieszanką kolorów jakie utworzyły lody na bluzce dziewczyny. A potem zdała sobie sprawę, że raczej nie takie było ich przeznaczenie.
- Ojej... przepraszam. Moja wina. Ale pasują Ci te kolory, może sobie zostawisz?
 
     
Cosette Lesauvage
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Lip 04, 2016 10:22 pm   

Zamieszanie stworzone rudowłosa rozbawiło dziewczynę, jednocześnie jednak czuła niesmak, kiedy żaden mężczyzna nie zaoferował jej pomocy. Wzrok Cosette wciąż podążał za czarownicą, nawet gdy ją mijała. Nabrała na łyżeczkę kolejną porcję dosyć już roztopionego deseru i wsadziła ją do ust, kiedy szyld wypadł z rąk przechodzącej. Hałas, którego narobił, przewracając stolik i pobliskie krzesło niezajęte przez nastolatkę, potoczył się echem wśród ścian ulicy Pokątnej. Przez chwilę blondynka siedziała nieruchomo, będąc w zbyt wielkim szoku, kiedy zimne lody wylały się na jej białą, obcisłą koszulkę. Zmełła w ustach przekleństwo i przeniosła martwy wzrok na czarownicę. Prychnęła w środku, słysząc jej słowa i już chciała odpowiedzieć jej ciętą ripostą, ale powstrzymała się. Nigdy nie zadzieraj z nieznajomym, bo nie wiesz, czy ta znajomość ci się nie przyda, prawda?
- Nic się nie stało - odpowiedziała, uśmiechając się, jednak w grymasie była pewna ukryta złośliwość.
Podniosła się, odkładając szklany pucharek na parapet, po czym poprawiła przewrócone krzesło i stolik.
- Może i mi pasują, ale nie uśmiecha mi się chodzenie w klejących się ubraniach. Czy mogłabyś...? - wskazała na plamę. - Pewnie by mnie nie namierzyli, ale wolę nie narażać się Ministerstwu za używanie czarów. Nigdy nie wiesz, kto jest w tłumie, prawda?
 
     
Aria Ross
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Lip 05, 2016 7:40 pm   

Przez chwilę Aria wpatrywała się w podejrzliwym wzrokiem w dziewczynę, ale najwidoczniej po jakimś czasie doszło do niej o co została poproszona.
- Ach, tak, tak, tak...! Już, chwileczkę...!
Najwidoczniej nie widziała nic złego w noszeniu klejących się ubrań... i było to po niej widać. Kobieta miała na sobie jeansy z licznymi kieszeniami poplamione w wielu miejscach farbą, stare, znoszone trampki od których odklejała się już podeszwa. T-shirt mógł nawet wyglądać na nowy, gdyby nie to, że był bardzo pognieciony. W końcu udało jej się znaleźć różdżkę w jednej z kieszeni spodni. Wycelowała ją w bluzkę dziewczyny i machnęła nią sprawnie.
- Chłoczyść!
Widać Aria miała wprawę w usuwaniu zanieczyszczeń z ubrań innych ludzi... Bluzeczka w ekspresowym tempie wróciła do wcześniejszego stanu.
- I jeszcze lody. Jakie smaki to były? No i może jeszcze przeprosinowa gałka ekstra? Może być?
 
     
Cosette Lesauvage
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Lip 05, 2016 9:42 pm   

Zaklęcie czyszczące nie jest najtrudniejszym, jakie istnieje, ale szybkość, z jaką pozbyła się plamy rudowłosa, szokowała, biorąc pod uwagę, jak wyglądały jej ubrania. Wygładziła dłońmi czystą już bawełnę, a kąciki jej ust podniosły się lekko, po czym wróciła wzrokiem do czarownicy.
- Jabłko, truskawka i malina.
Odpowiedziała, marszcząc brwi w wyrazie zdezorientowania. Pytanie było dosyć dziwne, kogo interesuje jakie lody je nieznajomy, ale nie zszokowało to blondynki jakoś szczególnie. Już patrząc na samą prezencję kobiety, można było stwierdzić, że nie jest w stu procentach normalna. Wtedy też usłyszała propozycję przeprosinowego deseru i w sumie to czemu nie?
- Jasne, dzięki - uśmiechnęła się, ale jej spojrzenie przyciągnął szyld, który wciąż leżał na ziemi. - Ale nie musisz tego najpierw zanieść?
 
     
Alexander Jackson
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Lip 06, 2016 2:11 pm   

// dołączam za pozwoleniem Cosette //

Koniec roku szkolnego... Pomimo tego, że Alex uwielbiał Hogwart, tutaj czuł się jak w drugim domu, to jednak cieszył się, że kolejny rok ma już za sobą. Teraz będzie musiał solidnie odpocząć przed wrześniem, bo właśnie wtedy rozpocznie się jego piąty rok nauki. A wszyscy wiedzą z czym to się je – SUMy – Standardowe Umiejętności Magiczne. Każdy czarodziej w szkole Hogwart musi przez nie przejść. Młody Jackson trochę się tego obawiał, ale ostatecznie podobno nie będzie tak źle. Niektórzy mówią, że to zwykła formalność i że znacznie gorsze są OWUTEMy. Zresztą… Co on będzie się tym przejmował? Ma przecież wakacje i zamierza korzystać z nich w pełni.
Niewiele się zastanawiając nad wszystkim i niczym, udał się na Ulicę Pokątną. Z chęcią wybrałby się do Hogsmeade, ale tam w wakacje nie bardzo dało się radę dostać, a już na pewno nie uczniom. Miał więc wybór – albo zostać w domu, albo szwendać się po jednej z najbardziej zaczarowanych ulic na świecie. Pokątna to magiczna ulica znajdująca się w Londynie, gdzie dostać się przez tyły pubu o nazwie Dziurawy Kocioł lub przy użyciu proszku Fiuu. Aby użyć wejścia przez pub, należy odpowiednio stuknąć różdżką w cegły ściany na tyłach Dziurawego Kotła. Ulica Pokątna to jedyne miejsce w Londynie, gdzie czarodzieje prowadzą swoje sklepy z magicznymi rzeczami.
Jego kroki skierowały się do Lodziarni Floriana Fortescue. Mieli tu najlepsze lody w całej Wielkiej Brytanii – przynajmniej według Alexa. Kiedy wszedł do środka zauważył znajomą z twarzy Ślizgonkę w towarzystwie jakieś starszej od niej kobiety.
- Cześć Cosette. – przywitał się z nią Gryfon. - I dzień dobry. – skierował wzrok na dorosłą dziewczynę. Nie widział jej nigdy, nie rozmawiał z nią, była dla niego „nowością”.
- Jak tam wakacje? Zaczynasz od kalorii widzę? – zapytał pół żartem pół serio wciąż jeszcze czwartoroczny Gryfon.
 
     
Aria Ross
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Lip 06, 2016 9:41 pm   

- I odpuścić sobie darmową reklamę? Nigdy w życiu!
Aria uśmiechnęła się ustawiając szyld do pionu i opierając go o stolik. Teraz każdy przechodzeń mógł zobaczyć co jest tam napisane i jakoś się do tego odnieść. Kobieta nie wspomniała o tym, że szyld był już wymieniany kilka razy - a każdy z nich zamalowywany jeszcze częściej z powodu zmieny nazwy. Teraz już nie było odwrotu, nie tylko dlatego, że drewniane deski były ładnie wyszlifowane, a ramy szyldu ozdobione ornamentami w stylu art deco. Litery na szyldzie były wypukłe, chociaż jeszcze nie pomalowane. "Galeria A&J Ross" rzucały się w oczy nawet bez farby, reszta napisów potrzebowała dodatkowego wyróżnienia kolorem, bo słoje drzewa skutecznie utrudniały odczytanie słów.
- No to cho... o, hej, chłopczyku - przywitała się Aria. Spojrzała na niego krytycznym okiem. - Tobie też by się trochę przydało, bo z takimi rękami to byś dnia na żniwach nie wytrzymał!
 
     
Cosette Lesauvage
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Lip 06, 2016 10:31 pm   

- Masz galerię? To cudownie, uwielbiam sztukę! Mogłabym zobaczyć jakieś twoje obrazy? - zapytała z autentycznym zaciekawieniem, a jej oczy zaiskrzyły radośnie.
Podziwiała przez dzieło stolarza, kiedy uświadomiła sobie, że nadal nie wyjawiła swojego imienia. Gdzie jej maniery? Oczywiście, że powinna zrobić to jako pierwsza, była przecież wyraźnie młodsza. Babcia byłaby zawiedziona.
- Przepraszam, jeszcze się nie przedstawiłam. Jestem Cosette Lesauvage - wyciągnęła opaloną rękę do rudowłosej.
W tym samym momencie usłyszała swoje imię i jej głowa automatycznie skierowała się w stronę dźwięku. Ciemnowłosy chłopak podszedł do nich, jakby je znał. Zmarszczyła lekko brwi, a uśmiech zniknął z jej twarzy. Przez moment zastanawiała się, czy nie jest to jakiś dziwny prześladowca, ale kolejne spojrzenie wystarczało. Kojarzyła go, prawdopodobnie z licznych zajęć w Hogwarcie, ale nie potrafiła sobie przypomnieć jego imienia. Z pewnością nie był Ślizgonem, osobę ze swojego domu na pewno by znała, chociażby z nazwiska. Już miała odpowiedzieć na powitanie, kiedy z ust chłopaka wyszedł w jego mniemaniu udany żart. Zanim zdążyła coś powiedzieć, czarownica sama go zripostowała. Mniej lub bardziej udanie, ale zareagowała. Kto wie, może to początek całkiem niezłej znajomości?
- Nie jestem osobą, której mogłyby zaszkodzić, czyż nie? Chciałam ci poradzić, abyś nie mówił takich rzeczy swojej dziewczynie, ale cóż... pewnie jej nie masz? - posłała mu uroczy uśmiech, nieobejmujący jednak oczu.
 
     
Alexander Jackson
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Lip 07, 2016 9:18 am   

// przepraszam za poślizg czasowy //

- Chłopczyku? – zapytał sam siebie Alexander, ale w taki sposób żeby starsza kobieta nie usłyszała jego oburzenia. Zdziwił się, że go tak nazwała, bo miał już piętnaście lat, za dwa lata będzie dorosły według prawa czarodziejów, a ona do niego mówi chłopczyku? No ale że była starsza to nie chciał jej podskakiwać. Jeszcze w ramach kary zamieniłaby go w jakąś fikuśną tchórzofretkę albo inne zwierzę i byłyby niezłe jaja, oczywiście nie dla niego.
- Jestem Alexander. Alexander Jackson. – odparł. - Jeśliby ktoś pytał i był zainteresowany tą jakże wspaniałą informacją. – z lekka ironią dodał młody Gryfon, a następnie spojrzał na Ślizgonkę, która uraczyła go ripostą, która spowodowała, że przez chwilę zamilkł. Musiał przyznać, że dawno go nikt tak nie zgasił w tak subtelny i elegancki sposób.
- Jeden zero dla Ciebie. Jestem stanu wolnego. – puścił oczko do Cosette. - Na pewno będę miał Twoją radę na uwadze jeśli kiedykolwiek przyjdzie mi ochota na czyn podobnie haniebny jak ten mój z przed chwili. – powiedział i lekko skinął głową. - Swoją drogą, miał być to żart i mam nadzieję, że żadna z Pań nie została urażona? – i przez chwilę spoglądał to na Arię, to na Cosette. Stanął po prawicy Ślizgonki, a następnie rozejrzał się dookoła.
- Czy mógłbym się dosiąść? Jeśli nie, to powiedzcie szczerze. – dodał po chwili Alexander.
 
     
Aria Ross
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Lip 07, 2016 8:30 pm   

- Galeria nie jest jeszcze otwarta...no i jest tam straszny bałagan. Chociaż właściwie to czemu nie...
Zaskoczona Aria spojrzała na rękę dziewczyny i uścisnęła ją... bardzo po męsku. Mocno i pewnie z pojedynczym szarpnięciem.
- Aria Ross, ale... mogłabyś jeszcze raz powtórzyć swoje nazwisko? Jak to się wymawia poprawnie? Jest takie dziwne...

Spojrzała na Alexa i uśmiechnęła się do niego, a gdy powiedział, że nie ma dziewczyny jej oczy dziwnie rozbłysły.
- Ah, ale temu da się zaradzić! Absolutnie! Mogłabym Cię poznać z moją siostrą, ale musiałbyś sobie doczepić sztuczne wampirze kły i regularnie nawilżać cerę. No i nie mógłbyś się opalać, a na takim słońcu...
Szybkim zamachem wzięła kolejne krzesło ze stolika obok, tak, żeby przy stole wcześniej zajmowanym przez Cossete były trzy.
- To pójdę po desery. Czego sobie państwo życzą?
 
     
Cosette Lesauvage
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Lip 07, 2016 11:51 pm   

- Lesavaż - wymówiła powoli i wyraźnie, aby kobieta zrozumiała wymowę nazwiska. - Francuskie.
Nie było ono specjalnie trudne, w kraju, z którego pochodziła bywały gorsze, ale czasami sprawiało kłopot, szczególnie kiedy ktoś widział je na papierze po raz pierwszy. Niektóre przypadki próby wypowiedzenia go sprawiały, że dziewczyna nie wiedziała, czy zacząć się śmiać, czy płakać.
- Może po prostu zmieńmy go w wampira? Byłoby łatwiej - zaproponowała ze śmiechem. - Poproszę gałkę pomarańczowych, dziękuję.
Kiwnęła czarownicy głową, potwierdzając swoje słowa, po czym usiadła przy stoliku, zwracając się do chłopaka.
- Możesz dotrzymać nam towarzystwa, czemu nie. Jako prawdziwy mężczyzna poratujesz Arię i pomożesz jej zanieść szyld... gdziekolwiek miał trafić, pewnie do jej galerii - wskazała lekkim ruchem dłoni na obrobione drewno.
Przez chwilę stukała paznokciami w blat, zastanawiając się, jak ubrać myśli w słowa.
- Nie powinieneś był tego mówić. Chodzi mi o ten tekst o kaloriach - sprecyzowała. - Nie był mocno obraźliwy, ale...
Westchnęła ciężko i spojrzała poważnie w jego piwne oczy.
- Słuchaj, nigdy nie wiesz, na kogo trafisz, prawda? Co, jeśli osoba, do której tak się zwróciłeś, ma zaburzenia odżywiania i to pierwszy deser od wielu dni, po którym nie ma ochoty rzucić się do toalety i zwymiotować? Mógłbyś zniszczyć czyjąś ogromną pracę nad swoją psychiką, a to... Cóż, to nie jest dobre - wyjaśniła.
Posłała mu łagodny uśmiech, jakby na potwierdzenie słów, że nie ma mu tego za złe. Po prostu nie chciała, aby przez nieświadomość chłopaka komuś coś się stało. Raczej mało Ślizgońskie zachowanie, ale Cosette dbała o ludzi. Kto wie, może takie problemy dolegały jednemu z jej przyjaciół i przez brak dbałości innych mogłaby go stracić? Lepiej dmuchać na zimne.
 
     
Alexander Jackson
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Lip 08, 2016 4:14 pm   

- Wampirze kły? Czyżby Pani siostra była… Wampirem? – spytał z wyraźnym przerażeniem w oczach. Nie żeby coś miał do mieszańców, sam nim tak naprawdę był, ale jednak wampir to nie do końca człowiek, tak samo jak wilkołak. Mówiąc szczerze wolałby nie mieć z tego typu istotami do czynienia, a już na pewno nie chciałby się w takie coś zamienić. Dobrze mu było w skórze człowieka, jako człowiek się urodził i jako człowiek umrzeć by chciał.
- Poproszę waniliowe lody, jeśli można. – odpowiedział na pytanie starszej z dziewczyn. Trochę mu głupio było, że to nie on zaproponował, ale może następnym razem będzie okazja by się odwdzięczyć.
- Jaki szyld? – zapytał wyrwany jakby ze snu. Może Alexander czegoś nie zauważył? A może już zaczął ślepnąć w tak młodym wieku? Kto wie…
- Dobrze, przepraszam Cię… Źle zacząłem. To miał być żart. Nie wyszedł. Moja wina, moja wina. Napiłbym się z Tobą wina. – stuknął się trzy razy w pierś prawą pięścią, a następnie uśmiechnął szczerze do Ślizgonki. Kiedyś nie do pomyślenia było, że mieszkańcy Gryffindoru i Slytherinu będą ze sobą normalnie rozmawiać. Panowało przeświadczenie, że są to zaprzysiężeni wrogowie od momentu przydziału przez Tiarę. A tutaj jak gdyby nigdy nic Alex rozmawiał sobie z Cosette.
- Jak tam po zakończeniu roku? Jedziesz gdzieś na wakacje? – zadał pytania żeby podtrzymać jakoś atmosferę dobrej konwersacji. On raczej nie mógł sobie pozwolić gdzieś na wyjazd. Nie było go stać, jego rodziców też.
- Może odwiedzisz mnie kiedyś u mnie w domu? – zaproponował Gryfon.
 
     
Aria Ross
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Lip 10, 2016 10:18 am   

- Moja siostra nie jest wampirem, ale pewne bardzo chciałaby nim być. - odpowiedziała Aria z uśmiechem. Właściwie to dawno nie było jej w domu na dłużej wpadała tylko na chwilę, żeby porozmawiać z Jasonem. Wielkimi krokami zbliżała się pora żniw, a już teraz nie brakowało pracy. Wypadałoby pojechać tam na cały weekend i spotkać się z całym rodzeństwem.
- Szyld jest tutaj - rozbawiona Aria wskazała na wielki kawał drewna opierający się o stolik przy którym właśnie siedzieli. Właściwie to czarownica właśnie wstała, żeby pójść po zamówione desery.
- Waniliowe, pomarańczowe, waniliowe, pomarańczowe, waniliowe, pomarańczowe... - mruczała do siebie, odchodząc do wnętrza lodziarni i pozwalając dzieciaczkom na rozmowę o swoich szkolnych tematach. Wróciła po dłuższej chwili z trzema pucharkami lodów i podała waniliowe Cosette, a pomarańczowe Alexandrowi. Po chwili namysłu zamieniła pucharki miejscami i usiadła.
 
     
Cosette Lesauvage
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Lip 10, 2016 3:50 pm   

Jej wzrok podążył za odchodzącą rudowłosą i ponownie wrócił do chłopaka. Uśmiechnęła się z rozmarzeniem, słysząc pytanie chłopaka. Tak, oczywiście, że miała plany na wakacje. List od brata spoczywał na szafce nocnej obok łóżka dziewczyny, przypominając jej o odliczaniu dni pozostałych do wyjazdu.
- Będę w Marsylii, odwiedzę brata, nie widziałam go ponad pół roku. W końcu wrócę do domu.
Mimo lat siedmiu lat, jakie spędziła w Anglii, nadal nie czuła, aby był to jej dom. Serce Cosette wciąż należało do Francji, to tam się wychowywała i przeżyła najlepsze lata, wśród ciągłego słońca i słonego zapachu morza otaczającego całe miasto. Białe ściany budynków sprawiały, że w końcu mogła odetchnąć pełną piersią. Anglia sprawiała, że czuła się przygnieciona, jakby wciśnięto ją do zbyt małego pudełka, a kolory tego kraju wydawały się burą breją powstałą ze zmieszania wszystkich barw na palecie. Marsylia była bardziej wyrazista, jaśniejsza, radosna. Po prostu bardziej.
- Pewnie wpadnę też do Paryża, Paul posiada tam mieszkanie, ale rzadko je odwiedza, nie ma za dużo czasu - kontynuowała po chwili.
Włożyła srebrną łyżeczkę w deser, z cichym "dziękuję" skierowanym do Arii. Nabrała niewielką ilość lodów i uniosła je na wysokość oczu, przez jakiś czas wpatrując się w pomarańczowe drobinki iskrzące w promieniach przedzierającego się przez chmury słońca.
- A wy co planujecie? Pani Ross pewnie będzie pracować, prawda? - zapytała.
Jej różowe usta otoczyły łyżeczkę, a powieki przymknęły, kiedy Cosette rozkoszowała się zimnym smakiem pomarańczy na języku.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom







over-undertale











Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 9