Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Fabuła
Minął rok od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

1
2
3
4
Ogłoszenia
► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Eliksirów, Numerologii, Starożytnych Run, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Ukazał się nowy Prorok Codzienny!

100
100
100
100
W Sieci


Grudzień 1999r.
Pełnia: 21-24.12 (20-23.12)
Pora powitać mróz i zaspy śniegu. Prószyć będzie niemal codziennie. W dzień ok. -3'C, w nocy ok. -8'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
I Piętro
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3447
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Wto Cze 28, 2016 8:52 pm   I Piętro
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Urazy magizoologiczne: ukąszenia, użądlenia, oparzenia, wbite kolce itd.

 
     

Dołączył: 22 Sty 2014
Posty: 64
Wiek: 25 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Miłka
Różdżka: heban, pióro znikacza, 12,5 cala, elastyczna
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 25
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pią Wrz 16, 2016 8:13 pm   

Coś ją użądliło. Nie udało się jej jednak określić co to był za owad, więc w razie czego postanowiła udać się do Munga, tym bardziej, że ślad po tym ukąszeniu nie znikał. Najpierw zatrzymała się w recepcji proszą o krótką poradę, bo przecież nie często bywało się w Mungu, raczej tylko w szczególnych wypadkach poważnych urazów. Nawet zwykłe przeziębienia leczyło się samodzielnie specyfikami zakupionymi w aptekach po konsultacjach ze sprzedawcami. Teraz jednak nie wystarczyła zwykła maść czy zwykłe tabletki, spodziewała się, że potrzeba będzie czegoś więcej dlatego zgłosiła się tutaj. Uzdrowicielka pracująca w recepcji skierowała ją na pierwsze piętro. Chyba już tu była, ale ładnych parę lat temu, więc nie pamiętała za bardzo tego pomieszczenia. Białe ściany prawie jak wszędzie w Mungu, dalej była część dla leżących, na szczęście nie było z nią tak źle. Jeszcze żyła i nie zamierzała się tak szybko poddawać.
Rozejrzała się trochę niepewnie po wnętrzu. Była życzliwą osobą, miłą dla swoich klientów w Czarnym Kocie, ale jednocześnie nieco nieśmiałą w innym towarzystwie. Zawsze zresztą tak bywa i pewnie to nie tylko jej dotyczy. Nie wiedziała do kogo się konkretnie zwrócić, jeden z Uzdrowicieli akurat wyszedł do innego pomieszczenia, została w środku właściwie sama, przynajmniej na chwile.
 
     

Dołączył: 13 Lip 2010
Posty: 339
Wiek: 19
Krew: Czysta
Pupil: Sowa Uszata o imieniu Giro
Różdżka: Wiąz, 10cali, Skrzydło Chochlika, giętka.
Ekwipunek: No... różdżka i towar oczywiście ;D
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 00
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Nie Wrz 18, 2016 8:07 pm   

Rozwalił sobie rękę. Przypadek, zdarza się przecież. Projektował jedną z zabawek do sklepu, samoeksplodującą i oczywiście musiało się to skończyć nieplanowaną eksplozją. Nie udzielał się już tak w sklepie Weasleyów jak kiedyś z uwagi, że stracił zapał do dawnych żartów, zdecydowanie rzadziej się uśmiechał i trudno spotkać go takiego jak kiedyś. Spoważniał, co tu dużo mówić, niektórzy go nie poznawali, ale nie zamierzał zaprzepaścić wszystkiego co wspólnie z bratem osiągnął do tej pory. Fred na pewno nie byłby z tego zadowolony, w końcu razem tworzyli ten biznes i teraz... może było trudno, ale to nie mogło od razu oznaczać, że wszystko zamieni się w pył.
Od recepcji skoczył na piętro, rozglądając się pobieżnie, ale nikt mu nie wpadł w oko tak, żeby wiedzieć do kogo się zgłosić. Spotkał za to młodą dziewczynę, którą kojarzył z czarnego kota, do którego kiedyś zdarzało mu się zaglądać.
- Hej. Coś ugryzło czy oparzyło? - zagadał dość żywo, nie widząc, żeby dziewczyna była jakoś bardzo poszkodowana, ale z drugiej strony nie przyglądał się aż tak bardzo, kto wie, może rany nie widać na pierwszy rzut oka, on miał rękę na prowizorycznym temblaku, którego sam sobie ukręcił.
_________________


Bo co dwie głowy, to nie jedna. ;D


link link
 
     

Dołączył: 22 Sty 2014
Posty: 64
Wiek: 25 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Miłka
Różdżka: heban, pióro znikacza, 12,5 cala, elastyczna
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 25
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Wto Wrz 20, 2016 8:08 pm   

Zerknęła na George'a. Kto by go nie znał, czasem przecież zawitał do Czarnego Kota gdzie była barmanką. Willow kojarzyła sporo osób właśnie stamtąd, nie zawsze po imieniu czy nazwisku, nie zawsze z każdym rozmawiała, nie zawsze zdarzało się jej prowadzić jakieś pogaduszki przy okazji obsługiwania klientów, rozlewania drinków i realizowania kolejnych zamówień, ale braci Weasleyów kojarzył każdy. No może prawie i tak się składa, że pojawiali się w Czarnym Kocie wcale nie rzadko, chociaż teraz to wiadomo... po śmierci Freda już nie tak często i nie w tym samym składzie.
Uśmiechnęła się lekko do rudzielca.
- Cześć. Akurat mnie coś ukąsiło. A ty... - spojrzała na jego rękę, jednak na pierwszy rzut oka nie potrafiła najlepiej ocenić co się stało. - ... wypadek przy pracy? - nie chciała być zbyt nachalna, w końcu to nie jej sprawa.
Rozejrzała się jeszcze, ale akurat nie było widać żadnego uzdrowiciela w pobliżu. Zastanawiała się czy lepiej tak czekać czy może zagłebić się bardziej w oddział. Jej schorzenie nie było jakieś bardzo groźne, nie doskwierało jej szczególnie, więc nie było to też nic wybitnie pilnego, ale przezorny zawsze ubezpieczony, więc wolała się zorientować czy powinna zastosować na to jakąś maść czy może samo minie i w rzeczywistości nie jest to nic groźnego.
 
     

Dołączył: 13 Lip 2010
Posty: 339
Wiek: 19
Krew: Czysta
Pupil: Sowa Uszata o imieniu Giro
Różdżka: Wiąz, 10cali, Skrzydło Chochlika, giętka.
Ekwipunek: No... różdżka i towar oczywiście ;D
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 00
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Czw Wrz 22, 2016 8:09 pm   

- Gdybym chciał powiedzieć, że coś mnie ukąsiło, musiałoby to być naprawdę drapieżne zwierzę. - sam zerknął na swoją rękę znajdującą się w temblaku, który nie wyglądał na zbyt solidny, bo sam go złożył na prędce, tyle, żeby ranna ręka nie zawadzała i bardziej jeszcze się nie poszkodowała na drodze.- Tak, można to tak nazwać. Drobny wypadek, chociaż takie się zdarzają... gdyby to był duży wypadek, zostałoby tylko pół z połowy. - wzruszył ramionami, chociaż mógł brzmieć jego głos na nieco rozbawiony, to George już zatracił dawną umiejętność nabijania się z wszystkiego, spoważniał... może nie całkiem, ale nie należało się już spodziewać spotkania z bliźniakiem, który traktuje rzeczywistość jak w krzywym zwierciadle, bez swojego drugiego odbicia był całkowicie innym chłopakiem, był kimś niekompletnym, źle się czuł, chociaż przecież na Fredzie się świat nie kończył i z taką właśnie myślą próbował żyć dalej.
- Robiłaś coś z tym czy jesteś od razu po ukąszeniu? A może przyniosłaś to ze sobą? - zagadał ciekaw w sumie czy dziewczyna może przyniosła tutaj tego monstrualnego owada... zmutowana pszczoła, osa, mucha... poddana magicznym eksperymentom... która spiła się na dodatek jakimś dziwnym eliksirem... natura przynosi czasem całkiem zabawne zbiegi okoliczności.
_________________


Bo co dwie głowy, to nie jedna. ;D


link link
 
     

Dołączył: 22 Sty 2014
Posty: 64
Wiek: 25 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Miłka
Różdżka: heban, pióro znikacza, 12,5 cala, elastyczna
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 25
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Sob Paź 15, 2016 8:12 pm   

Uśmiechnęła się pociesznie spoglądając na jego rękę. Nie wyglądało to bardzo poważnie, ale z drugiej strony niczego nie można zbyt pochopnie lekceważyć. W końcu nawet z małej chmury może być duży deszcz. A w ich świecie magicznym tym bardziej. Pełno było zakażeń, dziwacznych chorób czy niezbadanych przypadłości. A przecież magiczna medycyna rozwijała się trochę inaczej niż ta mugolska, tutaj nie było tych wszystkich dziwnych, mechanicznych sprzętów. Mimo to, nie trwali przecież w epoce kamienia łupanego, potrafili uzdrawiać wiele przypadków, chociaż oczywiście nie wszystkie.
- Więc to naprawdę dobrze, że jest całość. - odpowiedziała chłopakowi i pokręciła głową. - Nie, nie mam tego czegoś. Po prostu upłynęło już trochę czasu, ślad po ukąszeniu nie znika i wcześniej się z tym nie spotkałam, a gryzły już mnie kiedyś osy i... inne dziwne owady. Nawet kleszcze.
No tak, z byle czym nie pojawiłaby się w Mungu. Przeżyła już trochę swojego życia, ćwierć wieku za nią, więc nie panikowała na widok kleszcza czy czegoś fruwającego. Wiedziała jak sobie z tym radzić, ten przypadek był po prostu zbyt podejrzany, żeby go zignorować, a nie chciała później męczyć się ze zbyt trudnymi komplikacjami. Lepiej to szybko załatwić i mieć z głowy.
 
     

Dołączył: 13 Lip 2010
Posty: 339
Wiek: 19
Krew: Czysta
Pupil: Sowa Uszata o imieniu Giro
Różdżka: Wiąz, 10cali, Skrzydło Chochlika, giętka.
Ekwipunek: No... różdżka i towar oczywiście ;D
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 00
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Czw Paź 20, 2016 8:16 pm   

- Czyli masz już w tym doświadczenie. - przyznał i skinął głową z niewielkim, ale za to pociesznym uśmiechem, nie był ostatecznie aż takim ponurakiem. - W razie czego będę wiedział do kogo się zwrócić z kleszczem.
Wiele stracił ze swojego dawnego humoru, jeden bliźniak nie znaczy zbyt wiele bez drugiego bliźniaka. Od śmierci Freda minęło już półtora roku, to dużo czasu, ale wiadomo, że za mało, żeby te rany wciąż nie były dość odczuwalne. Prawdopodobnie zawsze już to będzie odczuwał, taką pustkę. Nie wiedział czy kiedykolwiek uśmiechnie się tak zupełnie szczerze albo będzie z kimś żartował tak całkiem swobodnie. To trudno było przewidzieć.
- Może rozejrzymy się tam dalej? Pewnie uzdrowiciele mają sporo roboty. - skinął głową w kierunku korytarza, a potem skierował się wolnym krokiem, tak, żeby dziewczyna mogła się z nim zrównać.
Nie wyglądała na wiele starszą od niego, kojarzył ją co nieco z Hogwartu, ale w naprawdę niewielkim stopniu. Świat braci Weasleyów był zupełnie zakręcony, nieprzewidywalny i szalony, a nie taki jak teraz. Teraz to było tylko pół świata.
_________________


Bo co dwie głowy, to nie jedna. ;D


link link
 
     

Dołączył: 22 Sty 2014
Posty: 64
Wiek: 25 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Miłka
Różdżka: heban, pióro znikacza, 12,5 cala, elastyczna
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 25
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Nie Paź 23, 2016 8:16 pm   

- Służę pomocą. - przyznała kiwając głową z uśmiechem.
Wydźwięk tych słów był dość zabawny, chociaż wiedziała, że George'owi nie przychodzi to tak łatwo jak kiedyś. Wszystko się zmieniało z czasem, czas upływał i wszystko ewoluowało. Zmieniały się miejsca, ludzie, nawet tradycje, które przez wieki wydawały się nienaruszone.
- Jak zawsze, czarodziejów do wyleczenia nie brakuje. - odpowiedziała mu kierując się w ślad za rudzielcem. - Chociaż od kiedy zaczął się rok szkolny w Hogwarcie, na pewno mają mniej pracy jeśli chodzi o uczniów. Za to Skrzydło Szpitalne będzie przeżywać oblężenie. - kolejne kroki, weszli do następnego korytarza, kręciły się tutaj jakieś osoby, ale najwyraźniej byli to pacjenci i odwiedzający, brakowało uzdrowicieli ubranych w charakterystyczne szaty, które łatwo można rozpoznać już z oddali.
Ale faktycznie, to był zawód, w którym zawsze było dużo pracy, zawsze mieli dużo obowiązków. Wciąż były choroby, które były ciężkie do wyleczenia, wciąż różne uszkodzenia prześladowały czarodziejów. Skutki nieudanych zakleć, wypadki, trucizny i to nie były rzeczy, które nie łatwo zażegnać. Czasem to były losowe wypadki, czasem skutki magicznych bitew, ale i jedno i drugie było równie przykre i trudne do zaakceptowania.
 
     

Dołączył: 13 Lip 2010
Posty: 339
Wiek: 19
Krew: Czysta
Pupil: Sowa Uszata o imieniu Giro
Różdżka: Wiąz, 10cali, Skrzydło Chochlika, giętka.
Ekwipunek: No... różdżka i towar oczywiście ;D
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 00
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Śro Paź 26, 2016 9:18 am   

- Z moim uchem też mieli sporo do wyleczenia. A raczej z jego brakiem. - przyznał rozglądając się po korytarzach Munga, po czym jego wzrok znów wrócił na dziewczynę.
No tak, zawsze będzie mu brakować tej pełni radości, tego zadowolenia, nawet jeśli jakieś resztki humoru mu pozostały. To pokazuje jak jedno wydarzenie może zmienić dosłownie wszytko. Chyba nawet nikt się nie spodziewa jak całe życie może wywrócić się do góry nogami. Teraz był tu z raną ręką, normalnie gdyby miał ranną rękę pewnie z Fredem znaleźliby tysiąc sposobów by sobie z tego żartować. Co prawda obecnie fakt rany jakoś go nie smucił, ale czegoś brakowało i to się dało odczuć.
- Wrzesień. Faktycznie, mieliśmy w sklepie na Pokątnej na wakacjach więcej kupujących. - przyznał, wolną dłoń wsuwając do kieszeni. - Zdaje się, że Hogwart znowu będzie pełen naszych towarów. To przyjemne. Nas tam nie ma, ale tak jakbyśmy byli. - zauważył, że nawet mówi przez "my", chociaż czy to było coś złego, przyzwyczajenie, którego nie da się wyrzucić z głowy tak sobie.
Nie da się tak wprost zapomnieć, że było się dwoma, a nie jednym. Niestety. Tak czy inaczej teraz był tu sam. Z barmanką z Czarnego Kota i chociaż to była dobra towarzyszka, nikt nie zastąpi mu Freda.
_________________


Bo co dwie głowy, to nie jedna. ;D


link link
 
     

Dołączył: 22 Sty 2014
Posty: 64
Wiek: 25 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Miłka
Różdżka: heban, pióro znikacza, 12,5 cala, elastyczna
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 25
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pią Paź 28, 2016 8:12 pm   

- A w ogóle... jak u ciebie ze słuchem? Nic złego się nie dzieje? - nie wiedziała jak ugryźć ten temat, bo w końcu dość delikatna sprawa... chłopak stracił ucho i co prawda mogła się z nim spokojnie komunikować, ale to nie znaczy, że wszystko jest w porządku, na pewno musieli go jakoś poskładać, coś poczarować, żeby całkiem nie stracił słuchu.
Przyglądała mu się z nutą zaniepokojenia, chociaż również w tym była ciekawość. Ostatecznie rudzielec wyszedł z tego z wszystkimi kończynami i wielkie szczęście, że tak się stało. Dlatego utrata ucha wydawała się niezbyt dużym kosztem, nawet jeśli również była bolesna.
- Zbiera się na wspomnienia? - ona sama też miło wspominała Hogwart, chociaż do takich pogawędek wybrali dziwne miejsce, bo korytarz Munga i oboje jakby nie było szukali pomocy, chociaż nie na gwałt. - Zrobiliście tyle, że będą was wspominać pokolenia, a wasze gadżety na pewno będą popularne przez całe lata. - skwitowała zupełnie o tym przekonana, bo rzeczywiście bliźniacy byli autorami wielu projektów, wielu zabawek, które teraz używało się w szkole do płatania psikusów... pewnie te artefakty sprawiały nie małe problemy nauczycielom, ale z drugiej strony... to był stały element szkolnej rzeczywistości.
 
     

Dołączył: 13 Lip 2010
Posty: 339
Wiek: 19
Krew: Czysta
Pupil: Sowa Uszata o imieniu Giro
Różdżka: Wiąz, 10cali, Skrzydło Chochlika, giętka.
Ekwipunek: No... różdżka i towar oczywiście ;D
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 00
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Nie Paź 30, 2016 9:10 pm   

- Skoro cie słyszę... to chyba nie jest tak źle. - na znak swoich słów poklepał miejsce, w którym miał ucho... dokładnie, tak, miał... bo obecnie to miejsce było przewiązane opaską, a wszystko zmieniło się w trakcie bitwy, tej samej, w której stracił brata i paru znajomych i dokładnie tej samej, która zmieniła dzisiejszy świat.
Nie miał aż takich problemów ze słuchem, z tego faktu był usatysfakcjonowały... na tyle ile mógł zadowolony, że słyszy. Zawsze mogło być gorzej. Mógł stracić i jedno ucho i drugie, a wówczas pewnie jego życie byłoby jeszcze bardziej pokomplikowane niż obecnie. Konieczność poradzenia sobie po śmierci bliźniaka i jeszcze słuch... to by było połączenie ekstremalne, szkoda tylko, że ekstremalnie niekorzystne dla niego.
- Na to liczę. - przeszedł wreszcie na mówienie o sobie jako "ja", a nie "my". - Ale prace nad nowymi gadżetami już nie dają tyle frajdy, wiesz... trzeba wprowadzać co jakieś czas nowości, coś ulepszać, a już mam do tego coraz mniej chęci. Nie chciałbym tego pogrzebać. - wyznał pozwalając sobie na trochę więcej melancholii, trochę szczersze wyznanie.
W końcu dostrzegł jednego z uzdrowicieli, który zajmował miejsce przy jakimś pacjencie i coś mu pokazywał i skinął głową w jego kierunku dając znać barmance, że chyba w końcu trafili na kogoś kto im pomoże z ich przypadłościami.
_________________


Bo co dwie głowy, to nie jedna. ;D


link link
 
     

Dołączył: 22 Sty 2014
Posty: 64
Wiek: 25 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Miłka
Różdżka: heban, pióro znikacza, 12,5 cala, elastyczna
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 25
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Sob Lis 05, 2016 9:12 pm   

- Jakbyś nie słyszał to pewnie porozumiewalibyśmy się inaczej. - odparła wzruszając lekko ramionami, po czym pokiwała zgodnie głową. - Wierzę, że sobie poradzisz. Życie się zmienia, musimy się przyzwyczajać do nowych zmian, próbować je akceptować, a to nie zawsze jest łatwe, ale dasz radę.
Wiedziała o czym rudzielec mówił, ale nie chciała do tego odwoływać się bezpośrednio. Nie chciała poruszać tematu śmierci Freda, bo wiedziała, że dla niego może to być wciąż bardzo bolesne i to z jej strony na pewno nie byłoby zbyt taktowne. Lepiej więcej po prostu pocieszać tak neutralnie, nie poruszać trudnych tematów jeśli tego nie trzeba.
Zerknęła na uzdrowiciela. W końcu na kogoś trafili, to dobrze. Nie była o to zła, że chwilę musieli się tu pokręcić, w końcu ci magiczni lekarze zawsze mieli ręce pełne roboty, pacjentów nie brakowało.
- To ja idę, załatwić swoje. Na razie. - pożegnała si e z George'm posyłając mu krótki uśmiech, żeby jeszcze tym go pocieszyć.
A potem skierowała swe kroki do uzdrowiciela. Zamieniła z nim kilka słów i udała się z tym mężczyzną na obowiązkowe badanie. Wreszcie dowie się co z tym ukąszeniem i czy jest to dla niej w jakiś sposób groźne.
<zt>
 
     

Dołączył: 13 Lip 2010
Posty: 339
Wiek: 19
Krew: Czysta
Pupil: Sowa Uszata o imieniu Giro
Różdżka: Wiąz, 10cali, Skrzydło Chochlika, giętka.
Ekwipunek: No... różdżka i towar oczywiście ;D
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 00
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Wto Lis 08, 2016 5:53 pm   

- Dzięki. Na pewno wpadnę na ognistą niedługo. - rzucił do dziewczyny doceniając jej starania, zdawał sobie sprawę, że pewnie i dla niej taka rozmowa nie do końca jest swobodna, pewnie starała się go nie urazić, chociaż nawet gdyby powiedziała wprost to nie miałby do niej żalu, to już półtora roku, ludzie nie musieli go traktować cały czas jak jajko i bać się, że przy byle uwadze pęknie mu skorupka.
- Trzymaj się. - pożegnał się z Willow, a sam udał się dalej w jeden z korytarzy, bo może tam znajdzie jakiegoś uzdrowiciela.
I nie pomylił się. Za zakrętem już czekał uzdrowiciel dyktując to co miało być napisane. Pióro notowało na pergaminie wiszącym w powietrzu. Chyba to dawki leków dla jakiegoś pacjenta, tak wywnioskował ze słuchu. Akurat pergamin zwinął się, uzdrowiciel chwycił pióro i razem z papierem wcisnął go do kieszeni. Zaraz potem dopadł uzdrowiciela i zagadał pokazując mu od razu rękę wiszącą na prowizorycznym temblaku. Na szczęście ręka była w całości. Uzdrowiciel zaprosił go dalej, a on udał się w ślad za nim załatwić sprawę.
<zt>
_________________


Bo co dwie głowy, to nie jedna. ;D


link link
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2360
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Sie 20, 2017 8:33 pm   

Panna Goldrey natychmiast została przetransportowana do Munga. Tam, zaprowadzono ją, a raczej zawleczono na oddział związany z oparzeniami magicznymi. Kobieta, która pomogła byłej krukonce zostawiła ją na łóżku i niemal natychmiast pojawili się uzdrowiciele. Dziewczynie podano odpowiednie środki, rany zostały zdezynfekowane, by następnie nałożyć na nie zaklęcia uzdrawiające, zaś w następnej kolejności obandażowane. Stażystka Proroka Codziennego mogła nawet nie być do końca świadoma jakie substancje podawano jej do wypicia. Na szczęście, rany, których doznała nie były poważne i ograniczały się do skaleczeń, obtarć, obić i drobnych oparzeń. Mimo tego Samantha musiała spędzić przynajmniej dwa dni w szpitalu, a przez ten czas spokojnie zdążyła dość do siebie. Niestety, gdy już wypisywano ją z Munga, w pokoju, w którym się znajdowała zjawił się wysłannik z Ministerstwa. Czarodziej w starszym wieku ubrany w purpurową szatę, ściągnął melonik i skinął głową w stronę stażystki czekającej na łóżku, przyglądając się jej dość uważnie.
- Panna... panna Goldrey, tak? Proszę wybaczyć, chciałbym zamienić z panią kilka słów na temat tego co zaszło w parku Hogsmeade. Obiecuję, że nie zajmę pani dużo czasu, ale może mieć t duże znaczenie w związku z poszukiwaniem zbiegłego śmierciożercy. - wyjaśnił podchodząc kilka kroków bliżej.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Dołączył: 20 Sty 2014
Posty: 135
Wiek: 17 lat
Krew: czysta
Pupil: kotka - Amnezja
Różdżka: lipa, włókno z pachwiny nietoperza, 10 cali, sztywna
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 18
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Wto Sie 22, 2017 8:32 pm   

Niewiele pamiętała z drogi do Munga. Ktoś ją musiał stamtąd zabrać w końcu i chyba to była jakaś kobieta. Coś do niej mówiła, ale Sam jakby nie rozumiała wszystkiego. Albo nie słyszała. Jakby docierało to do niej z oddali. Potem na szczęście znalazła się w miejscu pozbawionym płomieni, pozbawionym gorąca i duchoty. Mung. Uzdrowiciele dość szybko się ją zajęli i całkiem sprawnie im to poszło. W końcu była krukonka nie miała zbyt poważnych obrażeń, dało się z tym żyć, a dzięki ich profesjonalnej pomocy wszystko zaczęło się od razu goić i już na drugim dzień odzyskała przytomność. Nie wypuścili ją tak od razu, musiała spędzić jeszcze jedną noc w Mungu. Całkiem miło gawędziło się jej z jedną pielęgniarką i już dostawała kartę wypisu gdy w sali, w której leżała zjawił się ktoś z Ministerstwa. No tak, mogła się spodziewać, że będą ją dopytywać o te wszystkie zdarzenia. W końcu to był dość poważny incydent, o którym pewnie już było głośno i w Hogsmeade i nawet w samym Hogwarcie.
- O... dzień dobry. - przywitała się.- Chyba trochę szumu się z tego narobiło, jak sądzę. - dodała z pewnym zakłopotaniem.- Ale ja naprawdę nie mam z tym nic wspólnego, przechadzałam się tylko po parku Hogsmeade. To znaczy miałam w okolicy jedną rzecz do zrobienia, w związku z pracą... jestem stażystką w Prorok Codziennym i akurat kierowałam się przez ten park kiedy zobaczyłam mężczyznę. Na początku nie skojarzyłam kto to jest, trochę się zmienił od kiedy byłam w Hogwarcie, ale jak już przypomniałam sobie tą twarz... to się zaczęło. - rozgadała się.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Współpracujemy z:
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight










SnM

















Image and video hosting by TinyPic









Dragon Ball New Generation Reborn



















Dragonst







Król Lew











Fairy Tail Path Magician











Vampire Kingdom











Silver Baner

Vampire Diaries



SnM: Naruto PBF









Toplisty








Stopka
Nie kradnij
zawartości forum!
Zapytaj o
pozwolenie jeśli
chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek
Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).

Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 9