► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Astronomii, Numerologii, Starożytnych Run, Zaklęć, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Trwają zapisy do klubu pojedynków!
► Lekcja eliksirów zakończona!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

126
125
110
103

Luty 2000r.
Pełnia: 16-18.02 (10-13.05)
Wielka Brytania tonie w zwałach śniegu. Zaspy utrudniają transport miejski, a rzeki i jeziora pozostają skute lodem. W dzień ok. -8'C, w nocy jeszcze mroźniej, ok. -14'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Piwnice
Autor Wiadomość
Carl Joachim Howard
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Lut 11, 2011 4:54 pm   

Po tym co powiedział nastała dłuższa chwila milczenia, bo żadne z nich nie miało pomysłu i pewnie chęci mówić na jakikolwiek temat. Właściwie ów ciszę Carl chciał przerwać jednak w jego kierunku został mu wymierzony cios z tak zwanego liścia, a jego nadawcą była trzecioroczna Puchonka. Aż otworzył swoje usta by krzyknąć z bólu jednak nie wydał z siebie żadnego dźwięku by nie dać do końca satysfakcji dziewczynie. Gryfon był wielce zszokowany tak ostrą reakcją Eveliny i nie do końca rozumiał czemu za jego poglądy mu przyłożyła. Może i kochała Alberta ale czy aby na pewno słusznie ulokowała w nim swoje uczucia? Carl szczerze w to powątpiewał. Spojrzał na nią, a wyraz jego twarzy nie oddawał żadnych emocji.. no może lekkie zdziwienie.
- To za to, ze wypowiedziałem szczerze co o nim myślę? Po prostu go nie trawię dlatego, że szarpnął Cię wtedy nad jeziorem. Czy to tak trudno zrozumieć? Czy prawdziwy facet szarpie swoją kobietę za rękę jak jakąś zabawkę? No powiedz.. – skierował się do niej tymi słowami nadal ocierając swoją ręką o policzek, na którym czuł ból.
- Ja bym tak nigdy nie zrobił, moja droga Ev. - dodał po chwili.
 
 
Evelina Everden
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Lut 11, 2011 11:28 pm   

No i dobrze że był zszokowany i niech się lepiej przyzwyczaja do takich akcji, jeżeli nadal będzie wygadywał tak wkurzające komentarze na temat jej chłopaka. Nic ich nie łączyło więc dlaczego tak się zachowywał? Dziewczyna jedynie położyła rękę na jego policzku i nie wiadomo co sobie wtedy pomyślał. Podobał się Ev, ale teraz dał taką plamę. Nawet jeśli by z Albertem nie chodziła to takie stwierdzenia by ją wkurzały. To że jest dziewczyną nie znaczy że lubi plotki, wręcz przeciwnie. Nikogo nie obgadywała, bo dobrze wiedziała że jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. Dobrze znała to przysłowie i się jego trzymała. Nie miała żadnych perspektyw żeby kogoś obgadywać, no może jak była sam na sam z Mel, to wtedy obgadywała inne osoby, ale tylko z typu urody czy co na siebie włożyła. Każdy jest sobą i dobrze. Właśnie za to kochała Alberta, że jest sobą a nie udaje osoby którą nie jest. Jest wredny jak prawdziwy zielony i taki ma już zostać, to leży w jego charakterze, a ona nie miała zamiaru tego zmieniać.
- On mnie wcale nie szarpał, a nawet jeśliby szarpnął to jestem jego własnością, a Tobie nic do tego. Jakbyś mógł to proszę otworzyć mi te drzwi. Nie chce wysłuchiwać Twoich bezsensownych komentarzy. To, że dziewczyna dała Ci kosza czy cokolwiek Ci się stało nie znaczy, że masz tak na mnie reagować. Skoro nie chcesz mojego towarzystwa to powiedz. Zresztą i tak mam zamiar stąd wyjść. Odezwij się jak zmienisz swoje beznadziejne poglądy na temat Alberta...
Powiedziała to co chciała i się wcale tego nie wstydziła. Poznała na tyle chłopaka, że mogła mu powiedzieć parę słów za dużo. Wcześniej próbowała być dla niego jak najbardziej miła, ale teraz to sobie przegiął, a ona sobie nie pozwoli na takie traktowanie.
- To czy być tak nie zrobił, to jest Twoja sprawa, on jest inny i nie porównuj siebie do niego, bo nie dorastasz mu nawet do pięt. Zachowujesz się jak pierwszoroczny ślizgon, któremu wszystko wolno i uważa się za najważniejszego typa pod słońcem, a uwierz mi że nie jesteś jeden na tym świecie...
Palnęła i odwróciła się od niego, czekała aż ten otworzy jej drzwi, dobrze wiedziała że zwykłe zaklęcie otwierania drzwi nie zdziała tutaj nic. A innego zaklęcia nie znała, bo takie zaklęcia jak najmniej ją interesowały. Nie spodziewała się, że kiedykolwiek takie jej się przyda.
 
 
Carl Joachim Howard
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Lut 11, 2011 11:58 pm   

Evelina się wkurzyła i to mocno co było można sądzić po jej dość dobitnych słowach, które to wolno, a nawet bardzo wolno przewijały się przez umysł Gryfona. Nie chciał jej zaleźć za skórę choćby nie wiem co, bo wydawała mu się być sympatyczną dziewczyną i na znajomości z nią mu cholernie zależało, a tutaj tak spieprzył sprawę. Zdecydowanie nie powinien się tak zachować. W tym momencie w oczach Puchonki był jak pospolity mieszkaniec Slytherinu z pierwszego roku. Jak najbardziej rozumiał jej zachowanie jednak nie zasłużył sobie na rzucenie takich słów pod swoim adresem jednak nie chciał już jej tego wypominać by nie pogorszyć czasem swojej i tak już ciężkiej sytuacji. Trzeba przyznać, że Carl miał klawe życie z tymi laskami. Jak nie Issie, która okazała się wilkołaczycą to Evelina, która mimo swojego wieku potrafi narobić swym krzykiem hałasu niczym ostrzał z dwustu grzmiących armat. Nie podobało mu się, że Ev mówi o sobie jako o własności Alberta ale cóż.. jak tu mówią, miłość jest ślepa. Puchonka chciała wyjść o czym zresztą raczyła poinformować swojego starszego kolegę. Ten jednak pozostawał w miejscu niewzruszony na jej słowa.
- Przepraszam.. ale powiedziałem to co myślałem.. Ty zresztą też.. każdy ma prawo do swoich poglądów i o to nie powinniśmy mieć do siebie pretensji.. a poza tym nie krzycz tak, bo ściągniesz tutaj Snape'a i jeszcze zarobimy ujemne punkty dla naszych domów plus szlaban do kompletu. – powiedział do niej licząc na to, że ona się jakoś w miarę uspokoi i będzie można z nią porozmawiać już na luzie nie zbaczając na niewygodne. Kiedy jednak zaczęła mu wyrzucać, że być może dziewczyna go rzuciła w Carlu powoli gotowała się złość i przelała się czara goryczy.
- Żadna dziewczyna mnie do cholery nie rzuciła! Proszę bardzo! Chcesz wiedzieć o co chodzi? Dopięłaś swego.. jedna z uczennic z Ravenclaw, rok starsza od Ciebie, z którą zresztą miałem okazję porozmawiać przez dłuższy czas jest.. wilkołakiem! Zadowolona!? A ja z Tą dziewczyną rozmawiałem, pływałem w jeziorze gdzie świadków nie było więc spokojnie mogła mnie zagryźć na śmierć i nikt by się pewnie o tym nie dowiedział.. teraz już znasz powód mojego kiepskiego humoru.. - powiedział do niej i wstał odchodząc gdzieś na bok niemalże w kąt i założył ponownie kaptur, a pięścią uderzył trzy razy mocno w kamienną ścianę.
 
 
Evelina Everden
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Lut 12, 2011 12:24 am   

Tak dziewczyna była bardzo zła na siebie przede wszystkim, bo gdyby nie ona to o tej sytuacji nie byłoby mowy. Ale on na nią tak działał jak magnez. Chciała być przy nim jak najdłużej i jakby mogła to przykleiłaby się swoimi ustami do jego ust i tak by chciała tkwić całą wieczność. Dlaczego tak nie myślała o Albercie? Albert jest chłopakiem w którym się zauroczyła i nawet go pokochała z czasem, a Carla uwielbiała, być może i czuje do niego coś więcej. Niczego nie była pewna, żadnych uczuć, ale musiała bronić jak na razie ślizgona, on jest dla niej teraz najważniejszy. Nie chciała go stracić, bo zaś jak jest z nim świat także zamyka się i podobnie jest z Carlem. Czyżby oby dwóch kochała? Najlepiej jakby zerwała kontakty z oby dwoma, albo naraz z nimi była. Ale tak nie potrafiła, przynajmniej teraz nie wyobrażała sobie takiej opcji. Mogła się tylko domyślać, że chłopak był na nią zły, w ogóle po sobie nie dał poznać, że jest na nią zły zachowywał się normalnie tak jak zawsze. Gdy powiedział swoje pierwsze zdania tylko prychnęła, ale po chwili uświadomiła sobie że ma rację. Od początku roku postanowiła sobie, że Hufflepuff nie straci przez nią żadnych punktów więc po prostu się uspokoiła. Dopiero teraz gdy zaczął mówić o Issie zauważyła gniew jaki panował w głowie gryfona. Matko, a jak jej coś zrobi? Znowu martwi się tylko o swój tyłek, miała w swojej krwi w końcu czystość więc nie kiedy przelewała się przez nią fala ślizgoniastych. Gdy on zaczął jej opowiadać ona otwarła usta, zdziwienie ukazało się na jej twarzy. On sobie chyba żartuje... Wilkołak w szkole? Znała jednego wilkołaka, ale już go w ich szkole nie ma.
- Musiało Ci się coś przyśnić! Dyrektor nie pozwoliłby, żeby w szkole chodził wilkołak, jeszcze tym bardziej Dolores. Jakby się dowiedziała, a tym bardziej Ministerstwo sama by miała przechlapane, a ona dbała tylko o swój tyłek. Proszę Cię nie wygaduj takich bzdur!
Mógł się tergo spodziewać, ona mu nie uwierzyła i w najbliższym czasie nie uwierzy, a najlepiej żeby zostawić ten temat w spokoju, jeśli jest wilkołakiem to jej sprawa, a im nic do tego. Skoro dyrektor trzyma tutaj wilkołaka, to ma gwarancję, że uczniom nic nie grozi. Spojrzała na Carla, który załamany poszedł do konta i tam usiadł zakładając ponownie swój kaptur na głowę, nie chciała na razie podchodzić, czekała...
 
 
Carl Joachim Howard
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Lut 12, 2011 12:37 am   

Stał cały czas przy ścianie nie odwracając się do swojej jakże miłej i inteligentnej koleżanki z trzeciego roku, mieszkanki domu Hufflepuff. Raz, że nie chciał się narażać na kolejne ciosy z otwartej ręki od niej na swoim policzku, a dwa był taki rozgoryczony i zły, że ona zmusiła go do takiego sposobu wyjawienia ciężkiej tajemnicy. No bo jak inaczej nazwać owe zjawisko? Miał tylko nadzieję, że Evelina nie zna Issie, i ze nie będzie się potrafiła domyśleć, że to właśnie o nią chodzi. A nawet jeśli to żeby broń Boże nie powiedziała gdzieś tego dalej. Bo pomimo tego, że miał stracha przed Krukonką i jej prawdziwym obliczem to nie chciał aby więcej osób w szkole o tym wiedziało. Jak dotąd Umbridge jest dyrektorką i mogłaby robić z tego wielkie problemy.. wyrzucić dziewczynę albo co gorsza.. zesłać do Azkabanu i skazać ją na pocałunek dementora, czyli innymi słowy mówiąc na śmierć. Gdy powiedział jej co mu leży na sercu czuł, że jej usta szeroko się otworzyły ze zdziwienia. Po jej słowach łatwo było też wywnioskować, że nie wierzy mu, a szkoda.
- Myślisz, że zwariowałem? To zawieź mnie do św. Munga, a tam się mną na pewno zajmą. Ropucha i Ministerstwo pewnie nic o tym nie wiedzą, a znając Dumbledora, który daje wszystkim drugą szansę, tak właśnie postąpił wobec.. wobec niej. – nie chciał żeby dziewczyna poznała imię owej wilkołaczycy choć jak była inteligentna i obeznana po szkolnych twarzach to może i zorientowała się o kim Carl mówi. Oby jednak nie.. zdecydował się odwrócić do niej nie zdejmując nadal swego kaptura ze łba.
- Ale nie mów tego nikomu.. za żadne skarby nie mów tego..nikomu.. proszę.. droga Ev.. – mówił to powoli i dość znaczącym tonem.
 
 
Evelina Everden
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Lut 12, 2011 12:51 am   

Miała nadzieję, że chłopak nie wyjawił tej tajemnicy przez wymuszenie na nim. Ale to tak właśnie wyglądało, ale lepiej dla niego i dla tej dziewczyny że ona mu w nic nie wierzy, albo nie chciała mu wierzyć, bo nie to było teraz najważniejsze dla niej. Teraz najważniejsze było jak najlepiej spędzić czas z chłopakiem, którego na prawdę polubiła i to chyba nawet za bardzo. Parę minut wcześniej kłócili się, ale ona nie mogła się długo na niego fochać, nie potrafiła choćby nawet chciała. A Umbridge jakby się o tym dowiedziała to dziewczyna już dawno wylądowałaby na progu Hogwartu. Może ona by tak się nad tym nie rozczulała, ale Ministerstwo by na to nie pozwoliło. Jej to było obojętne, bo skoro jest wilkołakiem i uczy się już tutaj czwarty rok to nic nikomu nie zrobi jak do tej pory nikomu nie zrobiła. Kto wiedział cokolwiek o wilkołakach, to oni tylko żerują gdy jest noc, więc nikomu nic nie groziło. Tu nie chodzi tylko o nią, ale wiele jest stworzeń które mogą zabić kolejnego ucznia. Tym bardziej, że krukonka jak tylko będzie chciała może powstrzymać się od bycia wilkołakiem.
- Komu nie powiem, o to możesz być pewny. Nie znam tej dziewczyny, ale mam nadzieję, że ona sobie żartowała. A poza tym wierze Dumbledor'owi i wiedział co robi gdy przyjmował ją do Hogwartu! A jeśli on twierdzi, że nikomu nic nie grozi to tak właśnie jest.
Nie chciał w to wierzyć, ale chciała jakoś uporać się z tym problemem i żeby chłopak myślał trochę o bożym świecie, a nie tylko o niej.
 
 
Carl Joachim Howard
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Lut 12, 2011 1:04 am   

Ta cała sytuacją z Krukonką Issie bardzo dotknęła Gryfona i miał nadzieję, że nie będzie musiał mówić o tym nikomu nim najpierw porozmawia z samą wilkołaczycą. Obrót spraw był jednak zupełnie inny. Wyjawił co mu leżało na serce osobie po której by się tego nie spodziewał, a była to Puchonka Evelina. Co najlepsze nie krzyczała teraz w tym momencie i stwierdził ze zdziwieniem, że chyba fochy i złość na niego jej przeszła co trochę podniosło go na duchu. Był jej wdzięczny za słowa, które powiedziała. Ufał jej, że naprawdę nikomu tego wszystkiego nie powie. Carl nic nie mówił, bo nie był w stanie. Patrzył tylko na swoją koleżankę i stwierdził, że nie będzie się na nią boczył po czym zdjął kaptur i podszedł do niej. Utkwił swoje spojrzenie w jej cudownie pięknych niebieskich oczach tak głęboko, że aż złapała rumieńca i na chwilę odwróciła swój wzrok na bok. Zupełnie nie wiedział co powinien zrobić w takiej sytuacji. W sumie to tak naprawdę on zawinił, bo gdyby powiedział od razu o co biega to nie pokłóciłby się z tak sympatyczną osobą jak Ev. W ogóle stwierdził, że im mniejsza odległość między ciałami jej i Carla jest tym mocniej bije mu serce. Ta pikawa waliła jak oszalała nie mogąc się ani na chwilę uspokoić, a Gryfon nie wiedział co to może oznaczać. Właściwie bez większego zastanowienia się i przemyślenia sytuacji złapał dziewczynę za rękę. Gdyby widział to pan Camont to na pewno nie byłby z tego zadowolony i rozpętałoby się istne piekło w piekle.
- Przepraszam.. wybacz mi za moje zachowanie.. – powiedział raz jeszcze spuszczając głowę w dół. Czuł się winny całej sytuacji choć nie wszystek wina leżała po jego stronie. To jednak w tym momencie było akurat najmniej ważne.
- Wiesz.. masz przepiękne oczy. – powiedział jej zmieniając nagle temat. Co teraz w głowie Gryfona się robiło? Istny kocioł i mętlik nie pozwalający myśleć. No chyba, że o tej która teraz w tym momencie stała przed nim.

Stali tak dłuższy czas w milczeniu patrząc od czasu do czasu w swoje oczy. Co jakiś czas próbował otwierać usta by coś powiedzieć jednak nie dał rady. Przypomniał sobie o tym, że właśnie w tym tygodniu zaczynają się egzaminy. Spojrzał ostatni raz na Ev.
- Muszę iść. Wiesz.. egzaminy.. Tobie też radzę się pouczyć. Spotkamy się później. Narazie. - pożegnał się z dziewczyną i nie oglądając się za nią opuścił miejsce.


<zt>
 
 
Evelina Everden
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Lut 13, 2011 10:19 pm   

Dziewczyna się po prostu zamyśliła nawet jego słów nie słuchała. Rozkojarzyła się niesamowicie i czekała, aż ktoś ją obudzi. Ale długo to nie trwało, bo sama się obudziła, gdy usłyszała jego słowa. No tak egzaminy, niech się chłopak lepiej idzie pouczyć, a nie bierze przykładu z puchonki. Ona nie pamięta kiedy miała książkę w rękach. Uwielbiała czytać, ale teraz miała sprawy inne, wcześniej nie miała nawet z kim porozmawiać, a teraz wszystko się zmieniło.
- No tak. Powodzenia! Ja... No tak pójdę się pouczyć...
Rzuciła za nim i uśmiechnęła się, ale sama do siebie, bo ona nawet się nie obejrzał za nią. Spuściła głowę i wyszła stąd gasząc za sobą światło i zamykając drzwi.

zt
 
 
Hanna Slyta
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Mar 15, 2011 5:25 pm   

No tak. Hanna w końcu ruszyła się powłóczyć po zamku, jak jakiś nawiedzony (oO) duch. Przenikała tak przez ściany, gdy sobie dotarła do piwnicy. Ten zielony kolor zaczął jej się podobać. Może zaczyna być własną matką, która była ślizgonką? Tylko to były jej domysły. Zaczęła się w ogóle zastanawiać, dlaczego tiara wybrała ją do domu krukonów. Zastanawiając się, spoglądała na jeden z obrazów.
 
 
Raisa Fiodorow
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Mar 15, 2011 5:34 pm   

Coś tłukło jej się w głowie. Coraz silniej, mocniej, krzyczało jej imię, wbijało się ostro w jej umysł. Towarzyszył temu ten mdły zapach, ten sam, charakterystyczny tak naprawdę dla wielu osób, tylko mało kto zwracał na niego uwagę. Raisa zwracała. Raiso, Raiso..
Teraz wszystkie koszmary znały jej imię. Zapach opuścił ją, kiedy dziewczyna prześlizgnęła się wątłym, za chudym ciałem do lochów. Najpiękniejsze jest to, że jest. Skołtunione włosy, ani trochę nie pociągające spojrzenie oczu. Raiso, Raiso...
Tak czy owak, znalazła się i w piwnicy, choć gdyby zapytać ją, jak, po co i czy ma w tym jakiś konkretny cel, jedynie skrzywiłaby się w odpowiedzi. Bo nie wie. Wiecznie niezadowolona, wiecznie naburmuszona.
 
 
Hanna Slyta
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Mar 15, 2011 5:38 pm   

Patrząć na obraz i zastanawiając się, usłyszała czyjeś kroki. Odwróciła się i ujrzała jakąś dziewczynę. Nic dziwnego, gdyż na tym korytarzy czasem aż roi się od nich. Podeszła do niej.
- Hanna jestem - odparła grzecznie, po czym lekko się uśmiechnęła. Hanna nie chciała się interesować, po jakiego kota tu przyszła. Ona sama nawet nie chciała być spytana o tą rzecz.
 
 
Raisa Fiodorow
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Mar 15, 2011 5:43 pm   

Fiodorow przekrzywiła odrobinę główkę w prawą stronę, wbijając uważnie oczy w... postać? Obie dłonie splotła na bladej skórze karku, przymrużając ociężałe powieki. Groteskowe byłoby stwierdzenie, iż w tym momencie obie dziewczyny niewiele się od siebie różniły, z tą różnicą, iż Fiodorow nie przypominała sobie, żeby po Durmstrangu włóczyły się duchy. Tam wszystko było inaczej, Raiso.
- Raisa.
Odmruknęła, skubiąc wolnymi palcami opadły kosmyk mahoniowych włosów. Kołtuny rozgościły się na całej jej głowie, wtapiając w siebie zapach perfum młodej Rosjanki. Był dziwnie ciężki. Czy duchy odczuwały zapachy? Czy cokolwiek odczuwały?
Tak więc Fiodorow stała tak dalej, przeczuwając, że właśnie to będzie jej zagadką na następne bezsenne noce.
 
 
Hanna Slyta
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Mar 15, 2011 5:49 pm   

Raisa. Nie kojarzyła całkiem tej dziewczyny. No ale zresztą. Hannie zbytnio to nie interesowało. Nagle włosy Raisy opadły na ramiona tworząc kołtuny. Nie poczuła żadnego zapachu. No trudno, an pewno byłby bardzo przyjemny, bo każda dziewczyna przecież perfumuje się w zależności os swej osobowości. Hanna swym palcem zaczęła kręcić kilka swych włosów. No co, pannie się nudzi, to co ma robić? Bawić się w pomidora? No chyba nie.
 
 
Raisa Fiodorow
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Mar 16, 2011 5:02 pm   

- Dlaczego tu siedzisz.
Raisa wypięła chudziutką klatkę piersiową i ramiona w kierunku ducha. Skoro jest duchem, to musi siedzieć pod ziemią? Ma wystarczająco dużo czasu, żeby jeszcze pod nią siedzieć, choć teoretycznie wciąż to robi. Zresztą. Nie wiadomo, czy to przekleństwo czy nie, a wieczność jest bardzo nudna.. szczególnie pod koniec.
Fiodorow podciągnęła rękawy szarego rozciągniętego swetra na wysokość łokci, czując słodkie mrowienie w kredowych, szczupłych palcach. Wilgoć zaczęła ją przesycać.
 
 
Hanna Slyta
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Mar 16, 2011 6:44 pm   

Tylko wzruszyła ramionami. Swój wzrok już dawno odczepiła od obrazu, lecz ciągle chciała na niego patrzeć.
- Jestem tutaj i rozmawiam z tobą. - odparł duszek. Nie miała ochoty nikomu się zwierzać. Nie przestając się bawić swoimi włosami, zrobiła tylko krok do przodu. Teraz dopiero zauważyła, że jest ślizgonką. Hannie już nic nie dziwiło w jej zachowaniu. Ci ślizgoni są tacy skryci...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom



Vampire Diaries

SnM: Naruto PBF

www.zmiennoksztaltni.wxv.pl





Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 10