Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Fabuła
Minął rok od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

1
2
3
4
Ogłoszenia
► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Eliksirów, Numerologii, Starożytnych Run, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Ukazał się nowy Prorok Codzienny!

100
100
100
100
W Sieci


Grudzień 1999r.
Pełnia: 21-24.12 (20-23.12)
Pora powitać mróz i zaspy śniegu. Prószyć będzie niemal codziennie. W dzień ok. -3'C, w nocy ok. -8'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Dom Straussów
Autor Wiadomość

Violetta Strauss
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 202
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, miotła
Sakiewka: 125 galeonów, 1 sykiel
Poziom życia: 92%
Eliksiry: 9
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 9
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 14
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 18
Wysłany: Wto Kwi 15, 2014 7:10 pm   

- Ptaki się obrączkuje, by nikt obcy ich nie tknął - odparła z powagą Strauss, marszcząc nosek, gdy Bian przeszła do tej eskimoskiej pieszczoty. Cóż nie bardzo przejmowała się tym, że niektórzy mogą to odebrać jako zaręczyny. Jak już się ma jej oświadczyć to po mugolsku. Z nowym i pięknym pierścionkiem chociaż w sumie to i te rodowe miały jakiś swój urok. W każdym razie skoro ma czas to oczywiście przemyśli to wszystko.
- Ja bym bez problemu mogła przyjąć twoje nazwisko... Nieważne, co inni mogliby o tym sądzić. Ty jesteś dla mnie najważniejsza - odpowiedziała.
Co prawda gdyby ojciec nie zabił jej za to, że romansuje z dziewczyną to na pewno zrobiłby to, gdyby dowiedział się o zmianie nazwiska. Jednak nie przejmowała się tym. Matka za każdym razem powtarzała, że nie ma patrzeć na ojca, a robić wszystko, co będzie sprawiać jej radość. Dla niej nie robiło różnicy z kim spotyka się córka dopóki to była dobra osoba, ani to jaką decyzję podejmie. Ważne było dla niej dobro i szczęście córki, a nie to jaką reakcję może to wywołać u społeczeństwa.
- A jak powiem, że już się spakowałam? - zapytała, muskając delikatnie wargi blondynki.
Nie miała teraz ochoty na nic innego jak spokojne leżeć z dziewczyną tuż obok. Zwłaszcza, gdy czuła jej dotyk. Przeszedł ją dreszcz, gdy poczuła jak Bian przesuwa dłonią po jej brzuchu. Zdecydowanie była zbyt wyposzczona, bo teraz najmniejszy gest sprawiał, że czuła wielką przyjemność.
- Bianchie... - jęknęła niemal błagalnie. - Stęskniłam się...
 
 
     

Bianchie Ferro
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 14 Cze 2013
Posty: 278
Wiek: 17 lat
Krew: pół na pół
Różdżka: włókno z serca cerbera, 12 cali, czeremcha, sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, torba z przyborami szkolnymi (poza szkołą również Beretta), peleryna niewidka
Sakiewka: 10g
Genetyka: animag
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 40 (+1 drewno +4 genetyka)= 45
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 20 (+2 rdzeń) +3 = 25
Z. defensywne: 15 (+3 genetyka) + 2 =20
Miotlarstwo: 7 (+3 genetyka) = 10
Wysłany: Nie Kwi 20, 2014 10:49 pm   

-Nie, robi się to po to by jak ktoś je złapie to by wiedział, gdzie je odesłać kochanie- zaśmiała się cicho. W sumie to też były by monitorować migracje i tym podobne. Ej Violcia nie rzuciła na sygnet jakiegoś czaru śledzącego co? Nah i tak zawsze do niej wróci i zbyt daleko oddalać się nie zamierzała. Te kilka tygodni jej w zupełności wystarczyło by stęsknić się za nią straszliwie. Co zaś samych zaręczyn, jak dla niej mogły to zrobić, w końcu oficjalnie żadna jeszcze tak przed ołtarzem mówić nie zamierzała. Chociaż, Viol była na to raczej za młoda, w końcu w tym roku miała dopiero zaliczać sumy...
-Na prawda? Mogłabyś? Chciałabyś stać się Ferro?- zapytała zabawnie akcentując własne nazwisko. Tak trochę z francuszczyzny ale nie ważne. To było bardzo miłe, że gotowa była zmienić miano dla niej. Nawet jeśli oznaczałoby to wojnę domową. Przecież jej ojciec od tak tego nie zaakceptuje. Z drugiej strony jak się rzucać za bardzo będzie to się go uciszy. Bardzo skutecznie uciszy, przecież z mafią się nei zadziera nawet jeśli ta była jeszcze tylko w mugolskim świecie.. Jeszcze....
-Taaaak? No proszę, a podobno cię w domu nie było, byś miała kiedy to zrobić- odpowiedziała na chwilę odrywając sie od tych słodkich ust. Nie oszukujmy się, jej brakowało tego równie mocno. Zwłaszcza, że ją nie męczyły paskudne wizje, które mogłyby odwracać jej uwagę od fizycznych potrzeb. Ale teraz, gdy leżały obok siebie te wracały bardzo szybko. Czuła jej napięcie, zniecierpliwienie. Jej ciało drżało przy każdym ruchu. Jak miło.
-Taaaaak? Bardzo?- zapytała przekręcając się nieco by móc muskać wargami jej szyję i szeptać do jej ucha. Dłoń zaś wsuwała się coraz wyżej zaczepiając lekko o stanik, jednak nigdzie dalej. -Czego pragniesz kochanie?- zapytała drażniąc się z nią jeszcze trochę.
_________________

Will you stay by my side? If I let go of your hand, you’ll fly away
I’m scared of that


Kruczek: xXx
 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 202
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, miotła
Sakiewka: 125 galeonów, 1 sykiel
Poziom życia: 92%
Eliksiry: 9
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 9
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 14
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 18
Wysłany: Nie Kwi 20, 2014 11:38 pm   

Mruknęła nieco niezadowolona, gdy Bian sprostowała jej wypowiedź odnośnie obrączkowania ptaków. Nie jej wina, że sów jakoś nie obrączkowała, bo te inteligentne stworzenia zawsze wiedziały, gdzie lecieć i jak wrócić, a na mugolskim systemie dotyczącym zasad hodowli ptaszyn nie znała, bo i po cok jej to? Pewnie i sami mugole się na tym nie znają.
- Ty jesteś inną ptaszyną to i powód jest inny... - mruknęła w odpowiedzi.
Nie rzuciła oczywiście tam czaru tropiąco-śledzącego. Nie widziała potrzeby, a gdyby taka zaistniała to pewnie i tak zapomniałaby o tym, nie chciałoby jej się z tego korzystać i coś tam jeszcze. Najważniejszw jednak, że ufała Bian i wiedziała, że dziewczyna jej nie zostawi, a nawet jeśli się oddali to i tak wróci jak grzeczny piese... znaczy ptaszyna! W sumie obie nie umiały zbyt długo bez siebie wytrzymać, a zwłaszcza, gdy miały od siebie taką przerwę. A co do jej wieku... może i była niezwykle dojrzała, ale jednak i tak wciąż zyt młoda. Chociaż teoretycznie by mogła...
- Jasne, że bym mogła. Kto by mi zabronił? Bo ojca na pewno bym nie słuchała... - odpowiedziała prosto z mostu.
Dla niej nie liczyło się jego zdanie. Po prostu chciałaby naprawdę stać się częścią rodziny Ferro, co nie znaczy, że nazwisko Strauss nic dla niej nie znaczyło! Było to nazwisko szanowanego czystokrwistego rodu, ale jednak dla Bian była w stanie zrobić i poświęcić wszystko. To nie było nic miłego... To po prostu była Violka, której do główki wpadają takie pomysły.
- Bo mnie nie było... ale zawsze trzymam pod łóżkiem spakowaną walizkę. Tak na wszelki wypadek - odpowiedziała, drażniąc się z nią.
Właśnie Viol od dłuższego czasu o tym nie myślała. Wszystko przez to, co ją męczyło, nie mogła tego znieść. Cały czas czuła irracjonalny strach przed wszystkim. Uciekanie od strachu przed jedną rzeczą powodowało strach przed drugą. To było niepojęte błędne koło strachu wywołane obrazami, które malowały się przed jej oczyma.
- Bardzo tęskniłam... - odpowiedziała, nie myśląc o swojej klątwie. Wzdychała jedynie cując jej pocałunki na szyi. Zbytnio jej tego brakowało, by pozostać obojtną. Przez swój celibat stała się jeszcze bardziej wrażliwa i podatna na każdy dotyk. - A jak myślisz czego chcę Ferro? - spytała zaczepnie.
Oczywiście, że teraz chciała tylko i jedynie jej bliskości i to nieważne w jakiej postaci. Liczyło się to, że miała ją przy sobie i tyle.
 
 
     

Bianchie Ferro
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 14 Cze 2013
Posty: 278
Wiek: 17 lat
Krew: pół na pół
Różdżka: włókno z serca cerbera, 12 cali, czeremcha, sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, torba z przyborami szkolnymi (poza szkołą również Beretta), peleryna niewidka
Sakiewka: 10g
Genetyka: animag
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 40 (+1 drewno +4 genetyka)= 45
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 20 (+2 rdzeń) +3 = 25
Z. defensywne: 15 (+3 genetyka) + 2 =20
Miotlarstwo: 7 (+3 genetyka) = 10
Wysłany: Śro Kwi 23, 2014 11:34 am   

Oj i Bian się na tym nie znała. Znała ogólniki zasłyszane w telewizji w czasie wakacji przy okazji jakiegoś programu dokumentalnego. To wszystko. Ale nie oszukujmy się, magiczne zwierzaki były znacznie inteligentniejsze niż te mugolskie, albo ona miała takie mylne przeświadczenie. Sowy tego najlepszym przykładem! Mniejsza z tym.
-Oj droczę się tylko z tobą, już się tak nie denerwuj- zamruczała w duchu jednak przyznając, że Violcia wygląda uroczo kiedy się złości. Może nie zauważyła ale marszczy lekko nosek, co sprawia, że przypomina jej takiego małego królika. I nie, nie powie jej tego na głos, bo Strauss gotowa jej wydrapać oczy za takie porównanie.
Dokładnie czar nie był potrzebny. Ta rozłąka chyba obie utwierdziła w przekonaniu, że na dłuższą metę nie mogą bez siebie żyć. Że zawsze wrócą do siebie i będą się kręcić wokół siebie. Poza tym to co razem przeszły stanowiło bardzo mocny fundament ich więzi. Skoro przetrwały wspólną walkę przetrwają wszystko. Przecież była szansa, że ich związek nie przetrwa próby.
-Dobrze, to jak się będziemy hajtać to wtedy postanowimy ja cię przemianujemy słonko. Co prawda będziemy musiały to zrobić w Anglii, we Włoszech takie ślub są nielegalne, paskudy jedne. Chociaż papcio może i by umiał to obejść- zażartowała i tak pozostawiając kwestię formalizowania związku w strefie luźnych pomysłów i dowcipów. Na poważne ustalenia przyjdzie czas po skończeniu przez Viol Hogwartu. Wcześniej przed ołtarz ciągnąć jej nie będzie.
Dlatego miała teraz ją, by wyciągnąć ją z tego błędnego koła strachu. Będzie przy niej, ratując sytuację. Uspokoi i zapewni że nie ma się czego bać, bo jest tutaj i ją obroni, nawet jeśli wszystko pozostanie w jej głowie. Szkoda, że nie są z jednego domu, byłoby łatwiej to zorganizować.
-To dobrze, na to właśnie liczyłam – zamruczała wreszcie posuwając dłoń dalej by ta muskała skórę jej piersi. Skoro tak ładnie prosi, nie może jej dłużej męczyć. Podniosła się by zawisnąć nad nią, siadając na jej udach. Usta blondynki szybko odnalazły te drugie, a uścisk dłoni stał się zdecydowanie bardziej natarczywy. I tak szczerze mówiąc już miała gdzieś, czy ktoś tu wejdzie czy nie.
_________________

Will you stay by my side? If I let go of your hand, you’ll fly away
I’m scared of that


Kruczek: xXx
 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 202
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, miotła
Sakiewka: 125 galeonów, 1 sykiel
Poziom życia: 92%
Eliksiry: 9
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 9
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 14
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 18
Wysłany: Śro Kwi 23, 2014 8:09 pm   

Dobra nieco już się udobruchała, słysząc słowa dziewczyny. Zdecydowanie... Uwielbiała jej łagodność i to jak szybko Bian potrafiła diametralnie zmienić jej nastrój najdrobniejszym słowem czy gestem. Po prostu czarowała, ale oczywiście tak wszem i wobec jej tego nie obwieści. No, a na przyrównanie do tak puszastego i słodziasznego stworzonka to nie wydrqpałaby oczu... Co najwyżej wyrwałaby paznokcie.
Najlepiej ocenić siłę więzi przez postawę w przypadku nieszczęścia, więc zdecydowanie miały chyba najgorsze za sobą. Nie ukrywajmy, że to był niezwykle trudny czas dla nich pomimo młodego wieku i niezbyt dużego stażu w związku. Przeżyły i miały się dobrze, a skoro coś takiego przetrwały to i z innymi rzeczami dadzą sobie radę, bo to nic w porównaniu do tego niepewnego czasu.
- Jestem pewna, że twój papcio coś wymyśli. Zawsze możemy wziąć ślub dwa razy... - uśmiechnęła się, dskonale zdając sobie sprawę, że na coś takiego przyjdzie czas po Hogwarcie, albo i nawet po studiach! Nie spieszy im się jakoś w końcu.
Wiedziała, że może na niej liczyć. Zawsze będzie mogła. Przy niej jakoś to wszystko się uspokajało i czuła taki dziwny i zupełnie niepojęty spokój. Oby już nigdy nie musiała się o nic bać. Żeby nie martwiła się o to, co będzie ją prześladować do końca życia. Żeby nigdy nie musiała widzieć przerażających trupich twiarzy, ani słyszeć rozdzierających przeraźliwych wrzasków. Przy niej chciała o wszystkim zapomnieć.
Zamruczała cicho zadowolona z delikatnego dotyku blondynki, uśmiechając się, gdy Ferro usiadła na jej udach. Tego jej zdecydowanie za bardzo brakowało. Oddawała pocałunki, mrucząc do jej ust na każdą pieszczotę i bezwiednie wsunęła dłonie pod jej bluzkę, błądząc po nagich plecach, gdy... Ktoś im uprzejmie przeszkodził.
- Fräulein? - rozległ się niepewny i cichy głosik.
Violetta odwróciła głowę, odrywając się od wcześniejszych czynności. Nie spodziewała się, że zabawę im przerwie niepozorny i uczciwy skrzat domowy, który miał na sobie płaszczyk ze starego prześcieradła.
- Fräulein... Entschuldigung. Ich... - zaczął jak zwykle niezbyt silnym głosem mały stworek.
- Hänsel, proszę mów po angielsku - przerwała mu niemal od razu Viol, ktora wolała oszczędaić ukochanj słuchania języka niemieckiego pomimo tego, że mieszkańcy tego domu (moża poza ojczulkiem) nie mieli tego stereotypowego akcentu i groźnej nuty w głosie, a zwłaszcza ten niepozorny skrzat.
- Jawohl... Znaczy oczywiście Fräulein... Herr Strauss właśnie wrócił do Ministerstwa, dlatego Frau Strauss poprosiła, abym spytał kiedy Fräulein wraz ze swoją towarzyszką zechciałaby opuścić domostwo - wytłumaczył nieporadny stworek po czym ukłonił się jeszcze kilka razy.
Brunetka podniosła się z łóżka. Zdecydowanie domowe skrzaty były niezwykle dobrze wychowane nawet jeśli nieco rozpieszczone były przez rodzinę Straussów, której żeńska część prosiła o coś zamiast rozkazywać swoim stworzeniom. Jednak nie o tym tu... Violka westchnęła.
- Chyba naprawdę powinnyśmy się zbierać. Chodź Bian. Danke Hänsel - podziękowała jeszcze skrzatowi nim zdecydowała się opuścić dom wraz z Ferro po krótkim pożegnaniu z mieszkańcami.

zt x2
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Współpracujemy z:
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight










SnM

















Image and video hosting by TinyPic









Dragon Ball New Generation Reborn



















Dragonst







Król Lew











Fairy Tail Path Magician











Vampire Kingdom











Silver Baner

Vampire Diaries



SnM: Naruto PBF









Toplisty








Stopka
Nie kradnij
zawartości forum!
Zapytaj o
pozwolenie jeśli
chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek
Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).

Strona wygenerowana w 1,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10