► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Astronomii, Numerologii, Starożytnych Run, Zaklęć, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Trwają zapisy do klubu pojedynków!
► Lekcja eliksirów zakończona!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

126
125
110
103

Luty 2000r.
Pełnia: 16-18.02 (10-13.05)
Wielka Brytania tonie w zwałach śniegu. Zaspy utrudniają transport miejski, a rzeki i jeziora pozostają skute lodem. W dzień ok. -8'C, w nocy jeszcze mroźniej, ok. -14'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Dormitorium Chłopców nr 3
Autor Wiadomość
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Lut 05, 2011 1:36 pm   

Usłyszała kroki oraz poczuła znajomy zapach. Tak dobrze wiedziała, że zbliża się Ron w chwili kiedy ten zaczął wchodzić po schodach na samą górę do tego pokoju. Patrzyła tak jeszcze na Harrego, po czym stwierdziła, że najlepiej będzie się stąd ulotnić. Ale... tak było jej dobrze, przy Harrym, że nie chciała tego robić. Wiedziała jednak, że Ron nie będzie miło do niej nastawiony, a nie miała zamiaru sobie pogarszać nastroju. Wstała więc i skierowała się w stronę okna aby przeskoczyć do swojego okna w dormitorium. Jednak nie zdążyła tego zrobić bo drzwi się otworzyły. Stojąc tak przy Harrym patrzyła na Rona ze spokojem, a nawet z dumą. Nie mogła sobie pozwolić na obelgi z jego strony. Wiedziała kim jest i była dumna z tego, że jest wampirem choć tak odmiennym od innych wampirów o jakich słyszała. Ale wiedziała, że się nie zmieni. Nikt nie zmieni jej nastawienia do świata. Będzie żyła jako wampir tak jak chce. I wiedziała, że Harry miał rację... jeśli Voldemort jej nie złamał to nie zrobi tego nikt. Nie pozwoli na to. Jest przecież wampirzycą, a oni są potężniejsi od każdej istoty ludzkiej. Voldemort nie sprawi, że będzie inna, nie złamie jej chociaż będzie ją poddawał najgorszym torturom.
Jednak wróćmy do Rona i Harrego, a raczej do rudzielca który pojawił się w pomieszczeniu. Obserwowała go dokładnie z dumą wypisaną na twarzy. Wyczuwała jak się spina, jak oddycha szybciej i jak krew szybciej płynie w jego żyłach. Ale nie obawiała się. Umiała się już na tyle powstrzymywać, że krew płynąca w żyłach człowieka nie była dla niej niczym. Już przestawała być dla niej płachtą na byka, choć czasami jeszcze jak była głodna i nie jadła parę dni mogła nie zapanować nad sobą, ale w końcu była Megan prawda? Potrafiła się powstrzymać kiedy była taka potrzeba. Harry dobrze o tym wiedział dlatego jej zaufał. Zastanawiała się kiedy w końcu Ron i Hermiona jej zaufają na tyle aby mogli zaakceptować jej towarzystwo przy Harrym. Megan chciała aby w końcu się wszyscy pogodzili. Przecież mogli teraz tworzyć nową paczkę, w czwórkę. Ona, Harry, Ron i Hermiona. Przecież to nie był żaden problem prawda? Tylko właśnie ale... nie wiedziała co tak naprawdę chodzi tej dwójce po głowie. Czy tak naprawdę oni nie chcieli być obok wampirzycy i bali się o przyjaciela , o siebie i o innych uczniów aby się im krzywda nie stała, czy po prostu jej nie lubili. Megan kiedyś po stracie rodziców była bezwzględna i ogólnie mało lubianą osobą. Nie gadała z nikim, była zamknięta we własnym świecie i miała gdzieś innych ludzi. Ale to się zmieniło kiedy poznała Harrego. On ją zmienił, wiedziała, że on potrafi zmienić człowieka, a Hermiona i Ron powinni to zauważyć. Powinni widzieć, że Megan się zmieniła.
Spojrzała zaskoczona na Rona kiedy powiedział do niej cześć. Po chwili jednak jej twarz znowu przybrała spokojny wyraz i odparła do niego kiwając głową.
- Cześć...- dodała po czy odwróciła się do Harrego i miała już zamiar się pożegnać aby nie przeszkadzać, kiedy Ron zaczął...przepraszać.
Odwróciła się w jego stronę powoli słuchając jego słów, aby żadnego nie przegapić, chociaż w jej przypadku to naprawdę by było trudno bo miała wręcz idealny słuch. Nie to co wilkołaki ale zawsze. Jednak skupiając się na słowach Rona powiedziała gdy tylko skończył.
- Nigdy nie miałam do Was żadnych pretensji o nic. Chciałam się z Wami zaprzyjaźnić ze względu na spędzanie czasu z Harrym. Myślę, że możemy zostać przyjaciółmi i tworzyć wspólną paczkę czyż nie? - spytała po czym podała mu rękę na zgodę i czekała aż ten ją uściśnie, bądź co bądź... nie chciała robić dodatkowych kłótni prawda?
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Sob Lut 05, 2011 4:02 pm   

Cóż, Harry czuł podobnie co Megan, miał ochotę wyjść, albo wyrzucić Rona... jedno z dwóch... widział z resztą jak reagowała Megan... kolejna kłótnia, tylko nie to.
Ale nie zanosiło się na to, Harry przeniósł wzrok na przyjaciela, gdy ten mówił, a kiedy Megan mu odpowiedziała wyszczerzył się do obojga i wyskoczył żwawo z łóżka.
Tak się cieszył, przynajmniej jemu mózg się otworzył, cały Ron, wątpi w Harryego a potem musi przepraszać, głupie nie... oby nigdy więcej.
-
Wiesz co Ron?
- Zaczął z uśmiechem stając przy rówieśnikach. -Jesteś totalnym palantem - Zawołał, wybuchnął śmiechem i uściskał go jak kumpel kumpla. Oby to był początek nowej paczki, większej i silniejszej. Nie rozpamiętywać tego co było, to BYŁO i MINĘŁO, ważniejsze jest co będzie i muszą być razem, silni i zjednoczeni by stawić temu czoło, Harry i Megan już się o tym przekonali, w pojedynkę świata się nie zwojuję, nawet Voldemort potrzebuje do tego Śmierciożerców co nie, a oni mają coś więcej... przyjaźń i niech będzie ona ich przewagą.
_________________
 
 
 
Ron Weasley
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Lut 05, 2011 4:44 pm   

Ron był naprawdę głupi zachowując się wcześniej z negatywnym stosunkiem co do Megan wiedząc, że jest ona dziewczyną Harrego Pottera i jego przyjacielowi się to na pewno nie spodoba. Był głupi, że tak dawał się ponosić emocjom i okazując zazdrość o wampirzycę. Powinien już dawno zaakceptować takie towarzystwo, bo nie czystość krwi ani wygląd jest najważniejszy u człowieka tylko to jak potrafi się zachowywać odpowiednio wśród ludzi. Megan w gruncie rzeczy nie wydawało się być złą osobą. To, że Harry spędzał z nią trochę więcej czasu (no może nie takie trochę) to normalne między dwojgiem ludzi, którzy się darzą uczuciem i Ronald powinien to zrozumieć. Zanim to jednak zrozumiał musiał chyba minąć jakiś kawałek czasu skoro dopiero teraz do nich przyszedł i zaczął przyznawać się do winy oraz, co było ciekawsze, przepraszać. Nie było to jednak tak proste jak mu się mogło wydawać gdyż każde słowo ciężko wywlekał na zewnątrz ze swoich ust. Serce mu waliło jak skurczybykowi i dodatkowo przełykał ślinę ze stresu. A podobno to przed egzaminami powinien się stresować, a nie przed obliczem przyjaciela i jego wybranki serca.. no cóż.. w końcu po kilku chwilach udało mu się sklecić coś co brzmiało jak przeprosiny. W pierwszych chwilach nie był pewny czy Megan i Harry mu wybaczą, bo mieli pełne prawo z nim nie gadać za wcześniejsze podejście do sytuacji ale przynajmniej jak rozgrzeszą go to będzie miał czyste sumienie. Choć będzie mu niezwykle ciężko gdyż Harry to jest..był.. no właśnie.. nawet nie wiedział czy Harry nadal uważa go za przyjaciela.. gdy skończył Megan spojrzała na Harrego, a on na nią.. oboje byli zaskoczeni żalem Rona za grzechy co było widać po ich minach. Potem przemówiła Megan. Jej słowa zaskoczyły rudzielca, bo myślał, że albo podejdzie i strzeli mu w pysk albo zacznie wyzywać ot tak żeby sobie zapamiętał i poczuł jej gniew. Jednak było inaczej.. zaproponowała aby utworzyć nową paczkę przyjaciół.. miała na myśli siebie, Harrego, Rona i.. Hermionę.. chociaż Hermiona pewnie jeszcze nie wiedziała co zrobił w tym momencie rudzielec. Gdy Megan skończyła pokiwał tylko głową na znak, że zrozumiał, bo był w szoku na taką postawę dziewczyny. Harry nie mógł trafić na lepszy skarb. Nie mógł uwierzyć na tak pozytywne słowa wampirzycy. Teraz przeniósł wzrok na przyjaciela, który przemówił. No tak.. faktycznie Ron musiał być palantem.. ale przeprosił.. dobrze, że Harry się uśmiechnął, a następnie uściskał go jak kumpla. Co było minęło.. nie ma powodu by wracać do rzeczy przeszłych.
- Megan, Harry.. będziemy przyjaciółmi na zawsze i mimo wszystko. – powiedział twierdząco Ronald Weasley. Chciał najpierw zapytać ale reakcja obojga wystarczała mu za odpowiedź. To była jedna z najpiękniejszych chwil jakie spotkały go w Hogwarcie. I po stresie.. ale..
- Tak w ogóle to chyba wam przeszkodziłem w jakiejś rozmowie. Mam sobie iść? – spytał, bo zakochani pewnie chcieli sami ze sobą spędzić czas. No ale jego obecność zależy od tego co teraz powiedzą.
 
 
Diana McCorin
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Lut 05, 2011 7:14 pm   

Pszeszła przez pokój wspulny i weszła na chody prowadzące do dormitoriów chłopców. W którym z nich mieszkał Harry? nie miała zielonego pojęcia. Postanowiła kierować się intuicją. Gdy stanęła przed drzwiami z numerem trzecim usłyszała śmiech młodego Pottera i głos Rona. Chciała zapukać, ale się zawachała. Chwyciła naszyjnik wiszący na jej szyi i obijający sie pod pidżamą o jej pierś. Ścisnęła go i podniosła do ust. Po chwili zapukała nieśmiało do drzwi po czym je otworzyła.
-Yyy... cześć... nie przeszkadzam?- spytała nieśmiało stając w drzwiach. Widząc, ze wszyscy dziwnie się na nią patrzą postanowiła się usprawidliwić.
-Obudziłam się i nie umiem zasnąć... i nagle zrobiło mi się smutno... Pomyślałam, że przyjdę do Harrego...- patrzyła na wsystkich niepewnie, a po chwili spuściła wzrok.- Jeśli przeszkadzam to moge sobie iść...
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Lut 05, 2011 9:20 pm   

Megan widziała jak Ron się ucieszył na fakt, że wszystko zostało mu wybaczone. Harry się ucieszył na tą wiadomość. To było miłe oglądać jak dwaj przyjaciele się ściskają, że w końcu się pogodzili. Megan nawet się uśmiechnęła a kiedy Ron zadał pytanie ta popatrzyła na Harrego jakby zadając pytanie czy chce pogadać z przyjacielem czy woli porozmawiać na temat tego co się stało. W sumie nie chciała wyrzucać Rona kiedy się pogodzili i postanowili się siebie znosić dlatego powiedziała.
- Może tak poszukajmy Hermiony i powiedzmy jej wesołą nowinę? - spytała ale w tym momencie do pomieszczenia ktoś wszedł.
No tak... znowu siostra Harrego. Nie to, że jej nie lubiła ale po prostu nie ufała jej jeszcze. Może i wyglądała podobnie do matki Harrego, ale i tak jej nie ufała. I nie chciała tutaj zostawać kiedy ona jest.
- To ja poszukam Hermiony... - powiedziała po czym minęła dziewczyną i posłała jeszcze Harremu oczko po czym wyszła z pomieszczenia.
<NMM>
// Sorry, ale ja mam dość tego, że człowiek chce pogadać a ktoś musi się zawsze wtryniać. ( Nie nie chodzi o ciebie Ron) Dlatego ja nie będę tutaj siedzieć i idę gdzieś indziej //
 
 
Diana McCorin
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Lut 06, 2011 1:40 pm   

Widząc, ze w czymś przeszkodziła, postanowiła sie wycofać.
-Chyba jednak przeszkadzam...- spojrzała jeszcze po wszystkich i już sie odwracała do drzwi, gdy Megan powiedziała, że wychodzi. Gdy ją mijała Diana skuliła się w sobie.
-To ja...- zdołałą powiedzieć tylko tyle, po czym z bijącym jak oszalałe sercem wyszła z pokoju i zbiegła po schodach.
[zt]

//sorry, więcej nie będę. Zadowoleni?!!//
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Pon Lut 07, 2011 1:32 pm   

Jaki tłok się zrobił. Za Ronem przyszła Diana... z resztą po co?! Mówił chłopak przecież, że z nią porozmawia, no ale trudno. Sytuacja sama się rozwiązała, Meg wyszła, za nią Diana, więc Harry został sam z Ronem.
Opadł na łóżko wzdychając i przecierając zaspane oczy. -Dobrze mieć Cię znów po swojej stronie Ron. - Skwitował zadowolony i wstał. Umył się chłopak i ubrał. Ciekawe, gdzie Hermiona... może w bibliotece... kto wie, Harry właśnie tam zamierzał się udać, kurde no egzaminy zaraz a on nie zaglądał do książek zdecydowanie zbyt dawno temu. -Ron, ja idę do biblioteki, muszę wziąć się w końcu za naukę, bo obleje wszystko po kolei. - jęknął pakując do torby jakieś księgi i pergaminy. - Tam mnie szukaj stary. - Powiedział, poklepał PRZYJACIELA po ramieniu i wyszedł.

<zt>
_________________
 
 
 
Ron Weasley
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Lut 07, 2011 3:56 pm   

Następne wydarzenia w dormitorium działy się dość szybko. Wpierw weszła Diana jakby przestraszona mówiąc, że nie mogła spać, a następnie pomieszczenie opuściła Megan> Było widać, że niezbyt przepada za panną McCorin. Może to dlatego, że Diana była siostrą Harrego i chciała tak samo jak wampirzyca spędzać z nim dużo czasu i rozmawiać. Wszystko byłoby okej gdyby nie to, że takie sytuacje mają miejsce gdy Harry i Meg są razem. Ron jednak nie miał wyrobionego zdania na temat cudownie odnalezionej siostry Harrego.. jeszcze..
- Również się cieszę przyjacielu. - rzekł uśmiechając się do Chłopca Który Przeżył. Był on najlepszym kumplem rudzielca odkąd poznali się w pierwszej podróży wspólnej pociągiem do Howartu. Harry wyszedł do biblioteki wcześniej klepiąc po przyjacielsku Ronalda. Kilka chwil minut Ron powędrował za nim.



<zt>
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 8:20 pm   

Spać. Harry musiał odpocząć, choć domyślał się, że sen nie będzie spokojny. Przyjaciele ranni, porwane dziewczyny... śmierć Syriusza... ucieczka Voldemorta. Jedyne co dobre, to to, że Minister chyba przejrzał na oczy... z resztą okaże się po przeczytaniu nowego numeru proroka, co tym razem tam napiszą, czy odwrócą kota ogonem i zrzucą wszystko znów na Harry'ego i Dumbledora czy wreszcie napiszą prawdę?
Harry rozebrał się, umył i przebrał. Wśliznął się do łóżka, ale jeszcze jakiś nie mógł zasnąć, wciąż widział przed oczami Syriusza i Megan. Nawet z nikim nie rozmawiał... dzień jest a on idzie spać... a niech się wszyscy odczepią.
Zasunął wszystkie kotary wokół łóżka, żeby słońce mu nie przeszkadzało i wreszcie osunął się w niespokojny sen.
_________________
 
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 11:03 pm   

Wszystko się działo tak szybko. Najpierw Megan była w kuchni u Voldemorta. Spędziła u Czarnego Lorda ponad tydzień i nie był to miły pobyt. Miała nadzieje, tylko, że szybko stamtąd ucieknie i wróci do Hogwartu, a potem wskoczy do Zakazanego Lasu aby się pożywić na baaaaardzo długi czas. Ale patrze państwo... oto nadeszła taka okazja. Pojawiła się Issie... zmęczona, wykończona poobijana Issie. Która widocznie musiała przeżyć coś więcej niż tylko bolesne przemiany w wilkołaka. Ktoś musiał ją bardzo zranić. Ale i tak... pojawiła się... i nadeszła szansa na ucieczkę, co Meg... w sumie nie miała jak wykorzystać bo ją zmuszono. Karmelka która pojawiła się w domu Malfoy'ów zabrała je obie. A gdzie.... no właśnie tutaj... do Hogwartu.
A gdzie dokładniej... do dormitorium Harrego. Czemu akurat tutaj, Megan nie wiedziała. Ale zanim się zorientowała o co chodzi, to stała właśnie w dormitorium chłopaków. I patrzyła na Issie zszokowana. Chciała wyjaśnień i to będzie bardzo długa rozmowa. Ale wpierw trzeba było się udać do Zakazanego Lasu. Głód jakoś powstrzymywała ale ledwo. Kły nadal był widoczne. Huk który można było usłyszeć mógłby obudzić umarłego. Czyli na pewno by obudził Harrego którego Megan na razie nie spostrzegła. Patrzyła wciąż na swoją kuzynkę. W szoku ale też było tam podziękowanie.
- Issie... ja... dziękuję... - szepnęła jeszcze dopóki nie poczuła tego zapachu, znaczy on cały był w tym pokoju , ale jakoś intesywniejszy. Dziwne... jakby ta osoba tutaj właśnie była.
Odwróciła się... w stronę Harrego*. Jej ukochanego Harrego. Był żywy... i stał przed nią... tak bardzo się o Niego bała, ale nie chciała podjeść. Bała się co on o niej myśli... czy nadal uważa, że jest po jego stronie... no i bała się, że może się na Niego rzucić....
- Harry... - szepnęła patrząc na chłopaka z tęsknotą w oczach

* Tak napisałam jakbyś Harry wstał, bo raczej cię ten huk obudzi @_@
 
 
Isabelle Stewart-Rosier
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 11:34 pm   

Issie była wyczerpana już wcześniej, zaś teleportacja wycisnęłą z niej resztki sił. Kiedy więc pojawiłą się w DOrmitorium razem ze Skrzatką, upadła bezwładnie, uderzając o kamienną posadzkę. Kuguchar zeskoczył z miauknięciem z jej kolan i wskoczył na baldachim łóżka Pottera. Jakby chciał powiedzieć, że on ma dość pomagania jej jak na jakiś czas. Dziewczyna musiałą wzią parę głębokich oddechów by zmusić się do podniesienia. Podczołgała się do łożka Harry'ego i oparła o nie plecami. Potem przymknęła oczy. Odemknęła jedno z nich, kiedy Megan jej dziękowała i skinęła lekko głową. Spłacała tylko zaciągnięty dług. Było nie było, teraz nie miała już drogi odwrotu.
- Idź coś zjeść Meggie, ma cherie. - powiedziała, przypominając sobie zwrot jakiego używała wobec niej babka Catherine. - W takim stanie zaraz nas pozabijasz. - dodała, mówiąc z zamkniętymi oczami.
Potem spojrzałą na skrzatkę. Wiedziała, że powinna coś zjeść i ogólnie odpocząć, ale nie była głodna. I to właśnie trochę ją martwiło.
Musiałą poza tym porozmawiać z Harrym sam na sam. Megan była jej kuzynką, ale to nie zmieniało faktu, że była wampirem. I choć Issie w żadnym wypadku nie zyczyła jej źle, to wątpiła aby tamta była w stanie ją zrozumieć.
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Pią Mar 25, 2011 11:51 pm   

Tak mijały Harry'emu dni na bezczynności i apatii. Patologia jakaś. Spał albo siedział na parapecie gapiąc się na błonia jakby miał tam coś zobaczyć. Tak w kółko, zjadł, posiedział i spał. Był w dołku. Nic nie mógł zrobić na to, że jego ukochana została porwana, że Emma została porwana, że Syriusz zginął, że Voldemort znów był górą, że to on, tylko ON może i musi go zabić. Tego było wszystkiego za dużo na raz i chłopak po prostu sobie przestał z tym radzić mimo, że do słabych nie należał.
Któregoś dnia już, kiedy miał przekręcać się na drugi bok i spać dalej, coś huknęło, strzeliło... usiadł jakby go ktoś zimną wodą oblał, wyrwany brutalnie ze swojej błogiej krainy ciszy, krainy w której nie musiał myśleć, choć która czasem przypominała mu to wszystko, od czego chciał uciec.
Siedział tak z szybciej bijącym sercem, no przestraszył się. Rozejrzał po pokoju. Ktoś był w dormitorium, przez kotary z początku nie poznał kto. Na pół po omacku sięgnął po okulary i włożył je na nos. To było niemożliwe... Megan... skrzatka domowa... i Issie?!
Harry wyszedł z łóżka nie wierząc własnym oczom. Stanął na boska, w bokserkach i koszulce na ramiączkach przed nimi i gapił się tak chwilę na te sceny jakby były snem, jakimś omamem, czy czymś. Jak to możliwe, marzył o tym, by odzyskać Megan a ona PACH! aportuje się w jego dormitorium... w dodatku z obitą jak kwaśne jabłko Issie.
Wybacz Issie, ale nawet w takim stanie póki co musisz pozostać na drugim planie, przynajmniej póki chłopak nie dojdzie do siebie po szoku jaki wywołało wasze pojawienie się w sypialni. Nie spuszczając oka z wampirzycy zrobił krok w jej stronę. Usta miał lekko rozchylone w wyrazie zaskoczenia, niedowierzania, ale i szczęścia przecież. Zrobił kolejny krok. On żyła... prawda, to musiała być ona, ten wygląd, ten głos, ten zapach... to jego Megan, JEGO wampirzyca. Właśnie, wampirzyca, Harryemu przez głowę nie przeszło w tym momencie, że może być głodna, że może stanowić dla nich zagrożenie, miał to gdzieś, a i chętnie odda jej swoją krew byle tylko ją zatrzymać, przecież wróciła, niech nie idzie, nie może... tak szybko? Nie. Nie bacząc na nic w następnej chwili był już przy Meg i obejmował ją. Trzymał mocno, jakby zaraz postanowiła uciec, nie ma! -Megan... - szepnął nieco łamiącym się głosem. Ramiona trzymały ją jak stalowe obcęgi, nie była duchem, ducha nie mógłby objąć prawda... była zimna... twarda... to Megan, to naprawdę ona. Myśli chłopaka szalały, ale ciało było jakby odrętwiałe, w tej chwili mógł tylko stać nieruchomo obejmując dziewczynę.
_________________
 
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Mar 26, 2011 6:33 pm   

Pewnie by przyklęknęła obok Issie i pomogła jej wstać i pójść do Skrzydła Szpitalnego, pewnie by też wzięła do serca odnośnie atakowania Harrego i dziewczyny z powodu głodu i braku krwi przez cały tydzień. Tak pewnie by się tym wszystkim przejęła gdyby nie fakt, że przed nią stał właśnie Harry. Jej Harry, jej kochany Harry. Czuła dokładnie jego zapach, czuła dokładnie jego krew w żyłach, widziała go na własne oczy, czuła jego ciepło, a więc to naprawdę musiał być Harry no bo niby kto inny jak nie on?! To właśnie był jej Harry, stał przed nią cały i zdrowy, choć... no powiedzmy sobie szczerze, w niecodziennym stroju, ale Meg to jakoś nie obchodziło. Odruchowo odsunęła z twarzy parę kosmyków włosów jakby nie chcąc spuszczać wzroku ze swojego ukochanego.
Jej twarz zmieniła się w chwili kiedy zobaczyła Harrego, z ogromnego szoku i roztargnienia, na jej twarzy zawitał uśmiech. Niepewny, ale uśmiech. W sumie ciężko powiedzieć czemu. Czy z radości, że w końcu wróciła do domu, że jest bezpieczna w Hogwarcie, czy dlatego, że widzi Harrego, jej ukochanego czy może z powodu wyrazu twarzy Pottera, który pewnie był tak samo zaskoczony jak ona sama. Ciężko było stwierdzić, ale może to też było powodem wszystkiego na raz? Naprawdę ciężko...
Megan była zaskoczona też szybkością czarnowłosego który z szybkością godną wampira doskoczył do niej i przytulił ją tak mocno, że pewnie by mógł złamać jej rękę gdyby byłą wciąż normalną dziewczyną. Minęła chwila dopóki nie przywykła do ciepła i zapachu jej chłopaka. Objęła go za szyję jedną ręką, w końcu drugą nadal ma bez kości, Voldemort jakoś się nie pokwapił aby jej wyleczyć tą rękę, Objęła go mocno, choć nie aż tak aby mu zrobić krzywdę. Wtuliła się w niego, choć wiedziała,że choćby taka bliskość jej nie wystarczy. Tak bardzo za nim tęskniła. Tak bardzo się o Niego bała gdy Voldemort powiedział jej o swoim planie dotyczącym jej i Harrego. Miała nadzieje, że nigdy nie wejdzie w życie, i nadal się bała, ale może to zostawimy na później.
Bo w sumie teraz ważniejszą sprawą nawet nie było to, że w końcu ukochani się spotkali. Ale kiedy Megan wyczuła, że krew Harrego jest tak blisko, jej oczy momentalnie zmieniły swoją barwę na krwistą czerwień, a kły się wydłużyły. Wyglądała strasznie przerażająco... w końcu była wampirem nie? Trzeba by uważać na nią kiedy jest głodna, zwłaszcza, że nie jadła tak długi czas.
Szybko się odsunęła od Harrego odwracając się do Niego plecami i biorąc parę głębszych oddechów dla uspokojenia się. Ale czerwień z jej oczu i kły nie chciały zniknąć. Musiała iść się pożywić. Dopiero teraz sens słów Issie, wpadł do jej głowy. Stała tak nadal tyłem do Harrego, nie chcąc się rzucić ani na dziewczynę ani na chłopaka. Tym razem ona pewnie by się nie powstrzymała. Musi wypić dużą ilość krwi.
- Trzeba.... trzeba zabrać Issie... do skrzydła szpitalnego... zabierz ją Harry... zabierz ją ... ja... ja muszę iść do Lasu... - powiedziała przez zaciśnięte zęby próbując się opanować przy okazji prawie miażdżąc półkę kredensu którą ściskała w pięściach.
 
 
Isabelle Stewart-Rosier
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Mar 26, 2011 8:31 pm   

Isabelle nie interesowało zbytnio co robią zakochani. Zamknęła oczy i odpoczywała. Wierzyła w to, że szybko dojdzie do siebie, potrzebowała tylko trochę odpoczynku i jedzenia. Przede wszystkim jedzenia. Białka, wysokoproteinowego, węglowodanów i witamin. Cóż, niewątpliwie miała awitaminozę, choć dosyć wczesnego stadium. Tylko problem w tym, że ona nie była głodna! Na samą myśl o jedzeniu czuła w żołądku nieprzyjemne skurcze. Skupiła się więc na oddechu, próbując odciąć się od bólu. Jednak ponowne wejście w letarg z którego została dopiero co wybudzona nie było już takie łatwe. Kiedy Megan odsunęła się od Harry'ego i odwróciła, Issie wiedziała, że jest na granicy. Nie mogła czekać ani chwili dłużej.
- Karm... elko... Zabierz.... Megan... Do... Lasu... - wykrztusiła z siebie. Skrzatka spojrzała, wielkimi, przerażonymi oczyma na wampirzycę. Jednak rozkaz to rozkaz. Powoli do niej podeszła i dotknęła jej nogi. Potem obie zniknęły z cichym "puff".
- Wbyacz... Harry, że Ci... Ją... Odbieram... Ale teraz już... Jest bezpieczna... - wydusiła z siebie Isabelle, nie otwierając oczu. Starała się ograniczyć zużycie swojej energii do minimum.
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Nie Mar 27, 2011 6:38 pm   

To wszystko działo się dla Harryego zdecydowanie za szybko, dopiero co ją przytulił, a ta zaczyna mówić coś o Issie... jakiej Issie, potem odchodzi i pach skrzatka ją gdzieś zabiera. NIE! Nie teraz, dopiero się pojawiła i już znika. Harry przez moment wyglądał jakby wpadł w panikę, zrobił przerażoną minę i zaczął nerwowo chodzić po pokoju jakby może Meg schowała się za którymś z łóżek. Ale to też trwało chwilę, zanim chłopak nie otrząsnął się z szoku. Odetchnął. Issie. ISSIE!! -Rany dziewczyno! - Zawołał podbiegając i klękając przy niej. Sam tu nic nie zrobi, nie zna dobrze zaklęć leczących... praktycznie to wcale nie ma z nimi praktyki... choroba jasna. -Muszę Cię zabrać do Skrzydła Szpitalnego. - Powiedziała oglądając jej obrażenia i siniaki... Zaraz poderwał się na nogi i podszedł do swojej szafki nocnej po różdżkę. -Trzymaj się Iss. - Powiedział chwytając drewniany kijek. Sprawiał wrażenie jakby nie słyszał poprzednich słów dziewczyn. Był tak ożywiony pojawieniem się ich, że ledwo utrzymywał serce w piersi, ale teraz spokój. Issie potrzebuje pomocy i to zdecydowanie lepszej niż on może jej tu udzielić.
Chłopak podszedł do niej, skupił się, wypowiedział zaklęcie i machnął różdżką, po czym wilkołaczyca uniosła się delikatnie. No teraz może z nią iść do Skrzydła Szpitalnego. Miał tylko nadzieję, że nie ma nikogo w pokoju wspólnym bo dopiero będzie... -Trzymaj się. - Powtórzył i ostrożnie prowadząc Issie zaklęciem wyszedł.

<zt ja i Iss>
_________________
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom



Vampire Diaries

SnM: Naruto PBF

www.zmiennoksztaltni.wxv.pl





Strona wygenerowana w 0,24 sekundy. Zapytań do SQL: 9