► Poszukujemy nauczycieli Astronomii, Mugoloznastwa oraz Historii Magii! Mile widziani śmierciożercy oraz aurorzy!
► Trwa lekcja OPCM w klasie na I piętrze!
► Rozpoczęła się lekcja Wróżbiarstwa!
► Ukończono spisywanie forumowej Kroniki oraz Hali Sław. Niewielkie zmiany w organizacji zaakceptowanych podań o genetykę.
► Trwają zajęcia z miotlarstwa na boisku quidditcha!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

131
135
110
113

Marzec 2000r.
Pełnia: 15-17.03 (13-15.07)
Mrozy coraz mniejsze, a warstwy śniegu coraz szybciej się topią, pozwalając wyjść na wierzch pierwszym, zielonym pędom. W dzień ok. 4'C, w nocy ok. -3'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Dormitorium Chłopców nr 3
Autor Wiadomość

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Pią Gru 24, 2010 4:23 pm   

Ile chłopak mógł jeszcze znieść? Jak dużo bólu i ciosów przyjąć? Był tylko człowiekiem... którego i tak w życiu, od samego początku nawiedzały straszne rzeczy.
-Nie jesteśmy tacy sami!! - Znów wrzasnął. Był tak wściekły, że nie potrafił przekazać tego jedynie w myśli, darł się na całe gardło, nie zdając sobie nawet z tego sprawy... Biedny Ron... Harry nawet go nie widział, nie słyszał co ten do niego mówi... w dormitorium zostało tylko ciało chłopaka... jego umysł był gdzie indziej... jeszcze... póki jakoś się trzymał...
-Zabiję Cię! - Harry aż wrzał od sprzecznych emocji, nie wiedział czyje są silniejsze... nie potrafił przekazać tego co chciała tylko do jednego celu... słowa płynęły zarówno do Voldemorta jak i słyszał je Ron, który wciąż był przy Ciele Harry'ego.
Kolejne słowa i zaklęcie! Nie! To się nie dzieje! Rany Hermiony... dlaczego...
Widok Megan go zniszczył... Widział jak z żądzą krwi wymalowaną na bladej twarzy podchodzi na czworakach do jego przyjaciółki i pochyla się nad nią. Czemu musiał na to patrzeć, nie chciał... ale i chciał jednocześnie... musiał zobaczyć zakończenie, dowiedzieć się , gdzie są...
Hermiona krzyczała z bólu....Meg się nachyliła... resztę zasłoniły włosy, ale Harry wiedział co się stało... wampirzyca zatopiła kły w dziewczynie... Hermiona zamilkła i znieruchomiała.
Ten ostatni cios zabił Harry'ego... chłopak rozleciał się na miliony kawałków, czuł jak każdy kawałeczek oddziela się boleśnie od całości...
-NIE! -Tak zrozpaczonego i pełnego bólu krzyku chyba świat nie słyszał. Ron wiedział, że Harry zobaczył coś potwornego... Voldemort... gdyby w głowie normalnego człowieka wybuchł taki okrzyk wraz z falą żalu, rozpaczy i bólu padłby ogłuszony na ziemię...
W momencie, w którym Harry zobaczył śmierć Hermiony przestał istnieć... jego świadomość nie była w stanie przyjąć nic więcej... wiedział, że Voldemort coś mówi... ale co... pękł... jego obecność zniknęła... jego ciało znieruchomiało i zwiotczało... wyłączył się, zniknął, pękł... zemdlał...
_________________
 
 
 

Dołączył: 19 Maj 2010
Posty: 342
Wiek: 17 lat
Krew: mugolska
Pupil: kot Krzywołap
Różdżka: Winorośl, 10¾ cali, włókno z serca smoka, dość elastyczna
Ekwipunek: książka, różdżka, eliksir wielosokowy.
Sakiewka: 170g
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 11
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 12
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 18
Z. defensywne: 17
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pią Gru 24, 2010 4:57 pm   

''Kot Hermiony przybłąkał się do Harrego i Rona.
Widać było że koty są mądrzejsze niż jakieś tam szczury.
Krzywołap przeszedł pod nogami Ronalda i udał się do Harrego.
Lizał go po twarzy tak aby się obudził i przypomniał o Hermionie.
Będzie go tak lizał i lizał puki się nie obudzi i dowie się że dziewczyna żyje.
''
_________________


    Od narodzin szukamy swoich ścieżek
    Lecz czy odnajdujemy...trudno powiedzieć
    Czasami brodząc po mokradłach...
    Zaplątujemy się w sieci życia
    Skąd nie ma już wyjścia


KLIK
 
 
 
Ron Weasley
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Gru 24, 2010 5:29 pm   

Harry wydzierał się na całe gardło. Ronald jednak stał jak posąg, wiedział że i tak jego gadanie tu nic nie da. Był pewny, że to Voldemort chodzi teraz po jego głowie, nie wiedział że także w to zamieszana jest Hermiona, bo gdyby wiedział z pewnością by tutaj sobie tak nie stał. Zostawiłby Harryego i powędrowałby sam w poszukiwaniu jej. Spoglądał na Harryego, zbity nieco z tropu. Współczuł Harryemu, dlaczego to właśnie on tak cierpi? Jest tyle innych czarodziei, dlaczego los wybrał akurat jego? Jednak nie ma co nad tym rozkminiać, tak już jest i tak będzie. Harry stracił rodziców właśnie przez Voldemorta i on chce skończyć dzieło Potterów zabijając młodego czarodzieja. Jednak będzie mu trudno do tego dopuścić. Przyjaciele będą go wspierać i pomagać. Oblizał wargi ze zdenerwowania. Głupio się czuł nie wiedząc nawet jak pomóc mu w potrzebie, o czym teraz myśleć. Nie znał jego wspomnień, które właśnie teraz go nawiedzały. Po chwili wszystko ustało, Harry przestał się wydzierać i nastała cisza. Cholerna cisza, taka niespokojna. Ron nie wiedział co się dzieje, czy aby nie za chwilę pojawi się tu Voldemort? Ron wszystkiego się już spodziewał, nic go już nie zdziwi. Nie żyję długo na tym świecie, ale widział już tyle i przeżył tyle bólu, radości co nie jeden dorosły człowiek.
Nagle poczuł coś ocierającego się o jego nogę. Spojrzał w dół. Krzywołap?! W dormitorium Rona i Harryego? Coś mu tutaj nie pasowało. Tym bardziej, że on po prostu zaczął lizać Harryego po twarzy. Tak długo... Ron nie miał pojęcia o co w tym wszystkim chodzi. Jak się zaraz nie dowie to po prostu zwariuje.
- Harry słyszysz mnie?! Co się do cholery dzieje? Co ten kot tutaj robi bez Hermiony? Dlaczego się tak dziwnie zachowuje?
Chciał się dosłownie wszystkiego dowiedzieć, bo nic mu się tutaj nie podobało. Nawet ten głupi rudy sierściuch, nie dawał mu spokoju. Nigdy nie widział kota w ich dormitorium, a tu nagle Krzywołap bez swojej właścicielki?
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Pią Gru 24, 2010 6:54 pm   

Dlaczego coś zaczęło tykać... gdzieś na samym dnie jego świadomości... taka upierdliwa kropelka która uparcie dzwoniła o patelnię... Dla czego nie zostawi go w spokoju... ten niebyt był dobry... kojący... nic nie czuł... była nicość w czystej formie... bez strachu, bez innych emocji... bez ciała... ale to dzwonienie było coraz mocniejsze... do tego robiło się mokro...
-Moja głowa... - Jęknął niemal niedosłyszalnie... wszystko uderzyło go ze zwielokrotnioną siłą... głos Rona, szorstki język kota, nawet wiatr za oknem ranił jego uszy...
Wspomnienia jedynie docierały do niego opóźnione i zamglone... leżał powoli otwierając oczy... ruda grzywa... Ron? Krzywołap?...

I wszystko wróciło... już wiedział, gdzie był i co się stało... Obrócił się na brzuch i wstał na klęczki targany odruchem wymiotnym... piał się i skręcał, ale nie mógł zwymiotować, rozkaszlał się tylko... kaszel mieszany był ze szlochem. -Hermiona... Voldemort...to... - jęczał coś bez ładu i składu. Wstał chwiejnie i podszedł do komody, nalał do misy lodowatej wody i zanurzył w niej całą głowę.
Wyjął ją z rozmachem i głośnym wciągnięciem powietrza w płuca, po czym osunął się plecami o komodę na podłogę. Dyszał ciężko a woda mieszana ze łzami spływała po jego twarzy i kapała z włosów... Trząsł się cały...
-Ron powiedz... powiedz... że to tylko sen... błagam... - załkał. Płakał... łzy leciały mu z oczu i targał nim szloch. Nie wiedział co ma ze sobą zrobić... nic nie mógł zrobić... Hermiona nie żyła, a Megan była z Voldemortem... Czuł się jakby jego duszę pokrojono i zostawiono tylko mały, okaleczony brutalnie, krwawiący kawałeczek...
Siedział tak wyjąc jak dziecko nie wiedział ile... niech ktoś mu powie, że miał tylko koszmar... ale koszmary nie były takie realne... to nie był sen... do tego blizna wciąż go piekła a głowa pulsowała bólem... -Ron...proszę...
_________________
 
 
 

Dołączył: 19 Maj 2010
Posty: 342
Wiek: 17 lat
Krew: mugolska
Pupil: kot Krzywołap
Różdżka: Winorośl, 10¾ cali, włókno z serca smoka, dość elastyczna
Ekwipunek: książka, różdżka, eliksir wielosokowy.
Sakiewka: 170g
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 11
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 12
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 18
Z. defensywne: 17
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pią Gru 24, 2010 8:52 pm   

''Krzywołap miałczał w stronę Harrego. Gdy ten się obudził zasyczał i szybkim ruchem wybiegł z pokoju chłopców. Po drodze otarł się o rudzielca.
Gdzie pobiegł ? Gdyby byli na tyle mądrzy poszli by za nim a on doprowadził by ich do Skrzydła Szpitalnego w którym znajdowała się nieprzytomna Hermiona.''

_________________


    Od narodzin szukamy swoich ścieżek
    Lecz czy odnajdujemy...trudno powiedzieć
    Czasami brodząc po mokradłach...
    Zaplątujemy się w sieci życia
    Skąd nie ma już wyjścia


KLIK
 
 
 
Ron Weasley
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Gru 25, 2010 11:42 am   

- Harry co Ty wygadujesz? Co Hermiona?! Mów!!
Był zły, że nic się nie mógł dowiedzieć, on tylko zadawał głupie pytania. Wystraszył się o życie Hermiony, więc jak najszybciej podszedł do Harryego łóżka, zaczął szukać mapy, która pokaże czy dziewczyna znajduję się w szkole, bo jeśli nie...
Zresztą Ron nie chciał myśleć o niepowodzeniu. Hermiona musiała być w szkole i tyle.
- Harry gdzie masz tę pieprzoną mapę?!
Szukał wszędzie pod poduszką, pod kołdrą. Ale wreszcie zajrzał pod łóżko. Znalazł ją, rozłożył na jego łóżku i wyjął różdżkę. Nie wiedział jak się ją ukazuję. Nie miał zielonego pojęcia.
- Pokaż się!
Nic, Ron już nie wiedział jak można ją wywołać, bliźniaki nigdy nie mówili mu, że coś takiego znaleźli w szkole, więc... A Harry... Harry rzadko używał mapy w jego obecności, bo zazwyczaj to Ron nawalał i już dawno spał.
- Powiedz mi jak się ją odczytuje!!
Krzyknął do Harryego, musiał jak najszybciej ją odczytać, bo musiał się dowiedzieć gdzie jest Hermiona. Spojrzał na niego i rozszyfrował jego minę, minę troski i żalu.
- Hermiona nie żyje?! Vold... Voldemort?
Nic więcej nie powiedział, tylko usiadł bezradny na jego łóżku i spojrzał tęskno za okno. Ile on by dał, żeby spojrzeć na Hermionę, dotknąć ją. Obiecał sobie w duchu, że jak tylko ją zobaczy żywą, bo nie mógł przyjąć do wiadomości, że ona może nie żyć to powie jej całą prawdę co do niej czuje. Skoro oni są w takim niebezpieczeństwie, to na pewno teraz zajmą się Ronem, a potem na deser wezmą sobie Harryego. Tylko dlaczego akurat zaczęli od tej biednej mugolki? Czekał, musiał spojrzeć w mapę.
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Sob Gru 25, 2010 12:56 pm   

Harry chciał umrzeć... tu i teraz... nie mógł nic poradzić na to co widział... nic... a teraz Hermiona ni żyła... Kto następny? Ron?... Czy Voldemort może uzna już, że Harry więcej nie potrzebuje i od razu weźmie się za niego? Tak byłoby najlepiej... może nikt więcej nie musiałby za niego umierać... za niego... przez niego... czuł się tak potwornie winny... do granic...

Mapa... tak to dobry pomysł, ale czy na pewno chciał zobaczyć... a raczej nie zobaczyć kropek dwóch tak ważnych dziewczyn w jego życiu... Krzywołap... czego chce ten durny kot... chwila... Krzywołap wcale nie jest głupi...
Harry wygrzebał ze spodni różdżkę... -Uroczyści..... przysięgam, że... knuję coś... n... n... niedobrego. - Wyjąkał wciąż trzęsąc się od tłumionego szlochu. Mapa się ukazała... Sypialnia dziewczyn... nie ma Megan... nie ma Hermiony... Pokój wspólny, tam też nie... Harry tak bardzo chciał umrzeć... Hermiona szła do swojej sypialni!! Wieża astronomiczna... tam była Megan... nic...
Nie potrafił spojrzeć na Rona... czuł się jakby to on zamordował przyjaciółkę... Spojrzał za kotem... on coś chce... wskazać ciało Hermiony! Odesłał ją do szkoły?! Dalej przeglądał mapę... Serce mu stanęło. Trzecie piętro... Skrzydło Szpitalne... Dwie tak wyczekiwane kropki... Megan... Hermiona...

Nawet nie zaczekał na Rona. Bez słowa zerwał się na nogi i ściskając różdżkę w ręku wybiegł z pokoju.

<zt>
_________________
 
 
 
Ron Weasley
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Gru 25, 2010 5:28 pm   

Spoglądał z poddenerwowaniem na Harryego i tą całą mapę. Właśnie ten kot coś chciał, może wie gdzie jest Hermiona. Wierzył, że znajduje się w szkole i tak też było. Spojrzał na mapę i zauważył imię i nazwisko jego przyjaciółki. Hermiona Granger. Skrzydło szpitalne, od razu pobiegł za Harrym.

zt
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Śro Lut 02, 2011 9:56 pm   

Harry wczołgał się niemal do swojego pokoju, po drodze do łóżka rozebrał się do bokserek, wszystko wrzucił byle jak do kufra i był już pod kołdrą. Ledwo zdążył odłożyć okulary i różdżkę na szafkę nocną... głowa spoczęła mu na poduszce i już spał... Miał nadzieję po otworzeniu oczu zobaczyć tylko jedną osobę... Megan... tylko ją, z nią najpierw chciał porozmawiać, potem Diana i cała reszta...
_________________
 
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Lut 02, 2011 10:10 pm   

Można powiedzieć, że marzenie Harrego się spełniło...szkoda tylko, że w takiej postaci. Megan siedząc przez parę godzin na dachu widząc wschodzące słońce postanowiła, że popatrzy trochę na Harrego. Wiedziała, a raczej miała taką nadzieje, że chłopak śpi. Ostrożnie kierując się po dachu w kierunku sypialni chłopców wskoczyła przez okno które na jej szczęście było delikatnie uchylone.
Weszła przez nie i podeszła do łóżka Harrego. Jej twarz mówiła tylko jedno. Coś się stało...była załamana... to było widać gołym okiem. Ale i tak patrząc na Harrego uklęknęła obok jego łóżka tak cicho, aby nie zbudzić jego snu po czym położyła głowę na ramieniu aby widzieć jego twarz i delikatnie palcem muskać jego policzek.
Tak bardzo chciała aby ten się już obudził i ją przytulił. Tak bardzo chciała usłyszeć od niego szczere słowa, że wszystko będzie dobrze., że wszystko będzie ok. Miała nadzieje, że Harry znajdzie jakąś radę na to, aby Megan nie musiała opuszczać Hogwartu zanim Umbridge ją złapie i wyda Ministerstwu.
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Śro Lut 02, 2011 11:22 pm   

Harry spał, o tak... błogi relaksujący sen, życiodajna siła. Nie ruszył się, gdy Meg wpadła do pokoju, ale gdy jej palec dotknął jego policzka uśmiechnął się a chwilę później otworzył oczy. Kiedyś pewnie zdziwiłby się jej obecnością, ale nie teraz. Już nie. Była jego, a on jej, mogła tu być zawsze kiedy tylko chciała, a przy nim wręcz powinna być, jeśli czuła do chłopaka co on do niej. Uśmiech jednak nie trwał długo, Harry od razu poznał, że coś ją gryzie. Usiadł i objął dziewczynę nie zważając, że jego fryzura z pewnością jest epicka. -Co się stało? - Zapytał bez ogródek, prosto z mostu, z nim zawsze mogła być szczera... teraz już nic nie mogło zachwiać jego zaufania do dziewczyny, zaufania które zostało brutalnie sprawdzone przez Voldemorta już dwakroć, a które przetrwało, choć Meg miała jeszcze sporo do tłumaczenia chłopakowi, bo jeszcze wszystko dla niego nie było jasne. -Mów Megan - Zachęcił i pocałował ją, a tak dla otuchy. Nie mógł jednak odmówić tego, że był spragniony jej dotyku, jej warg, jej zimnych policzków...
_________________
 
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Lut 02, 2011 11:30 pm   

Widziała i czuła jak się budzi. Tempo jego oddechu się zmieniło a on sam wyglądał na wyspanego. Gdy się do niej uśmiechnął, ona nie mogła nie odwazajemnić tego uśmiechu, ale jej uśmiech był blady i taki pusty. Od razu usiadł i choć jego fryzura naprawdę była dość zabawna to Megan nie zwróciła na nią uwagi.
Od razu się do niego przytuliła zamykając oczy i wdychając jego zapach. Tak bardzo tęskniła za tym, a myśl, że Voldemort mógł go zabić sprawiała, że miała ochotę niszczyć i płakać. Chciałą mu powiedzieć, ale czuła się źle z tym. Spojrzała na Niego a ten w tym momencie ją pocałował. Odwzajemniła pocałunek dotykając dłonią jego policzka. Po chwili jednak przerwała bo musiała mu się wygadać. Nadal trzymając swoją dłoń na jego policzku i odgarniając jego włosy z twarzy powiedziała drżącym głosem.
- Ona niedługo się dowie....Umbridge... - powiedziała aby wszystko było jasne - Co raz więcej osób wie...co raz więcej osób zaczyna się domyślać co się dzieje. Dzisiaj spotkałam kolejne osoby które o tym wiedzą... a jedną z nich jest ślizgon... - mówiła a ona sama zaczęła drżeć. - To się nie uda Harry... Ona się dowie...wyda mnie Ministerstwu... nie mogę tutaj dłużej zostać... - mówiła a gdyby mogła płakać pewnie by teraz łzy jej by leciały ciurkiem
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Czw Lut 03, 2011 12:07 am   

Może to nie w czas, ale Harry gdy usłyszał słowa Meg zaczął się śmiać. Nie drwił, NIE! Śmiał się wesoło i ze swobodą, dlaczego, a no zaraz sam to wyjaśni. Chłopak ujął zapewne zdziwioną twarz dziewczyny w dłonie i spojrzał na nią z lekkim uśmiechem i pewnością bijącą z jego oczu. -Megan, Megan, Megan uspokój się. - powiedział i skinął głową. -Voldemort nie mógł Cię zmusić do zdradzenia mnie, nie mógł Cię sobie podporządkować, jesteś na tyle silna, żeby mu się oprzeć, a ropuchy się obawiasz? On Ci nie dał rady, ona tym bardziej. Masz tu wsparcie, są osoby, które staną za Tobą murem, ja w pierwszej linii. - Zapewnił. -Kochanie, spokojnie. Ona już tu długo nie zabawi. Zaraz koniec roku, bazyliszki pokonane ujawnione, Zakon wie o nich o bierności Ministerstwa i o tej akcji Voldemorta, era ropuchy mija, musimy wytrwać aby do egzaminów. - Powiedział. Nie wahał się, nie zadrżał mu głos przy ani jednym słowie. Wiedział co mówi. Baba trzęsła szkołą, to fakt, ale mimo, że to oni zdają się przegrywać, tak naprawdę to jej zaczyna uciekać grunt spod nóg. Ministerstwo lada moment będzie musiało oficjalnie zareagować, żeby opinia publiczna od razu go nie zjadła, żeby wyjść z twarzą... Teraz muszą spokojnie doczekać końca roku... Dumbledore na pewno wróci i przywróci porządek i dawny dobry ład.
_________________
 
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Lut 03, 2011 12:18 am   

Megan liczyła na jakieś słowa pocieszenia. Jakieś słowa które sprawią, że będzie mogła być pewna, że to o czym ona mówi się nie stanie. Zamiast tego usłyszała jego śmiech. Spojrzała na Niego zaskoczona a jej mina tworzyła tylko niedowierzenie. Czemu on się śmiał? Czyżby nie znał powagi sytuacji? DRWIŁ z niej?! Jak on mógł się śmiać w takiej sytuacji, w takim momencie. Patrzyła na Niego w szoku dopóki nie chwycił jej twarzy w dłonie i nie zaczął tłumaczyć.
Ale wtedy sobie uświadomiła, że Harry miał rację... miał całkowitą rację. Sprzeciwiła się Voldemortowi, największemu czarodziejowi, zaraz po Dumbledorze, a nie sprzeciwi się i nie pokaże głupiej ropusze , że nie jest byle kim tylko Megan Vaye? Jej wiara w samą siebie została zachwiana przez te wszystkie wydarzenia, które teraz miały miejsce... ale Harry jej uświadomił wszystko dlatego się uśmiechała. Spojrzała na Niego i się uśmiechnęła, tym swoim pięknym uśmiechem, a w jej oczach na nowo pojawiły się iskry radości.
- Masz rację Harry.... masz absolutną rację....dziękuję.... - powiedziała i ucałowała go w policzek.
Jednak wiedziała, że teraz czeka ich dosyć nieprzyjemna rozmowa, dlatego czekała aż sam pierwszy zacznie zadawać pytania...wiedziała, że to jej nie obejdzie, ale nie zamierzała uciekać.
 
 
Ron Weasley
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Lut 03, 2011 1:20 pm   

Ronald był zmęczony ostatnimi dniami w Hogwarcie, bo nauczyciele tyle im zadawali, a przecież niedługo miały być egzaminy. I jak tutaj biedny rudzielec ma się skupić na nauce skoro musi jeszcze zaliczyć te głupie Sumy? A końca zadań domowych nie było widać. Powoli już go szlag jasny trafiał. Do tego jeszcze wcześniej pokłócił się ze swoim najlepszym przyjacielem Harrym Potterem o dziewczynę Wybrańca, Megan. Harry dużo spędzał z nią czasu, a Rona i Hermionę Granger potrzebował tylko jak coś się działo. Przynajmniej w takim przekonaniu żył rudzielec. Ale sam tak naprawdę był nie lepszy, bo z Hermioną też dużo przebywał i szukający Gryfonów mógł mieć do niego o to pretensje. Czuł się jakby był w cieniu Harrego, podobnie jak to było w zeszłym roku gdy Wybraniec brał udział w Turnieju Trójmagicznym. Wtedy to zginął Cedrik Digorry, a Lord Voldemort powrócił. W tych trudnych czasach przyjaciele są na wagę złota i powinni trzymać się razem. Powinien zaakceptować Meg i przełknąć to, że czasami ona i Harry chcą być sami. To normalne, że dwoje bliskich sobie osób chce spędzać ze sobą jak najwięcej czasu. Postara się też przekonać Hermionę aby się pogodziła z Harrym. Ron właśnie wszedł do swojego dormitorum. W środku był Harry i Megan. Znów fala zazdrości go zalała ale spiął się i ją pokonał. Spojrzał na oboje. Westchnął.. przemówić czy nie? Jak oni zareaguję? Widać, że rozmawiali ze sobą o czymś za pewne ważnym, choć Ron nie usłyszał o co chodzi. W końcu przełamał lody.
- Cześć Harry.. - przywitał się z Harrym. Następnie znów spojrzał na Megan. Powinien się z nią również przywitać ale czy zdobędzie się na odwagę? Jego myśli biły się ze sobą. A w końcu..
- Cześć Megan.- sam był zszokowany, że powiedział CZEŚĆ Gryfonce. No ale w końcu trzeba się trzymać razem w tak trudnych czasach. Voldemort i jego sprzymierzeńcy mogą być wszędzie, a przyjaźń w takich chwilach musi być obrana jako priorytet.
- Ja.. ja was.. Ciebie Harry i Ciebie Megan..- jąkał się nie będąc w stanie sklecić poprawnie zdania w całość. Czuł się trochę winny za zaistniałą sytuację. A poza tym brakowało mu rozmów z Harrym. No i powoli zaczął się nawet przekonywać do Megan.
- Chciałem was poprostu przeprosić. Zachowałem się dziecinnie. Sami-Wiecie-Kto ze Śmierciożercami wszędzie może grasować, a ja byłem zazdrosny o to, że spędzacie ze sobą dużo czasu. Powinniśmy się wspierać jak przyjaciele. Czułem się trochę..zepchnięty.. na bok. Tak jak Hermiona zresztą. Ale.. chciałbym aby było jak dawniej, Harry. Żebyśmy byli najlepszymi przyjaciółmi. I.. nie będę miał nawet pretensji o Twoje spędzanie czasu z Megan. Przepraszam was. - skończył swoją mowę i spuścił głowę w dół, bo czuł się naprawdę winny. Tylko jak oni na to zareagują? I co powie na to Hermiona, że on się złamał? Liczył na to, że zrozumie, i że też postąpi jak on. A teraz czekał na wyrok, a raczej na to co powiedzą Harry i Megan, jak zareagują...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom







over-undertale



Eclipse







Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 9