► Poszukujemy nauczycieli Astronomii oraz Mugoloznastwa! Mile widziani śmierciożercy oraz aurorzy!
► Ruszyły zapisy do Klubu Pojedynków!
► Na boisku quidditcha trening Krukonów!
► Rozpoczyna się lekcja Obrony Przed Czarną Magią!
► Rozpoczynamy bal! Uczestników zapraszamy tutaj! Dostępna bilokacja. Szczegóły o zabawie.
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

146
157
135
141

Kwiecień 2000r.
Pełnia: 14-15.04 (07-09.09)
Pierwsze powiewy ciepłego powietrza zastępują zimowe chłody, a roślinność zaczyna coraz śmielej budzić się do życia. W dzień ok. 10'C, w nocy ok. 4'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Dormitorium Chłopców nr 3
Autor Wiadomość

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Czw Mar 31, 2011 10:16 pm   

Uciekał? Chyba tak. Musiał pogadać ze sporą ilością osób, powiedzieć o przepowiedni, wyjaśnić tą tragiczną podróż do Londynu... Musiał porozmawiać z Ronem i Hermioną... z Jamesem... z Issie... z Megan, nie wiedział jak to zrobić, jak to ogarnąć.
Siedział więc znowu w swoim dormitorium i leniwie pakował kufer. Skarpetka po skarpetce...

//sorry, no ale na dzień dobry nie mam co więcej pisać XD//
_________________
 
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 31, 2011 10:24 pm   

Megan podjęła swoje poszukiwania Harrego po części uciekając, o zgrozo, przed nowym nauczycielem, z którym rozmawiała jakby byli dobrymi starymi znajomymi. O zgrozo... niech tylko uczy przedmiotu z którego zrezygnuje w 6 klasie. Tak więc, Megan podjęła poszukiwań Harrego, mając nadzieje, że go znajdzie. Jeśli nie to w sumie miała zamiar zacząć się pakować tak jak to sobie zaplanowała.
Ruszyła schodami na górę po czym stanęła przed drzwiami do dormitorium chłopaków. Nie wiedziała w sumie czy może wejść, nawet nie wiedziała czy ktokolwiek tam jest. No ale teraz trzeba by było się tego dowiedzieć prawda? Zapukała delikatnie po czym niepewnie otworzyła drzwi, w sumie nawet nie czekając na odpowiedź. Nie czuła aby ktokolwiek tam był, ale mogła się mylić.
No i się pomyliła. Na jednym z łóżek siedziała właśnie jej zguba. Harry, który smętnie pakował swój kufer skarpetka po skarpetce. Spojrzała na Niego smutno i ze współczuciem. Wiedziała, a raczej domyślała się, że nadal mu brakuje Syriusza. Ironia... znali się tak krótko ( Megan i Syriusz), praktycznie siebie nienawidzili, ale jedna rozmowa sprawiła, i to pogodzenie się, że Megan chciała go bardziej poznać. I... niestety nie dała rady. Niemal czuła smutek Harrego jak fala docierała do wampirzycy.
Stała tak w drzwiach po czym powoli je zamknęła i zaczęła podchodzić do chłopaka. Usiadła obok Niego i jakby od niechcenia chwyciła jedną jego koszulkę i zaczęła składać, bardzo powoli po czym włożyła ją do kufra przechylajac się przez Harrego.
Po chwili jednak przestała patrząc na chłopaka ze smutkiem. Nie wiedziała co powiedzieć. Jest tak wiele rzeczy jakie chciała, ale nie wiedziała czy to odpowiedni moment. Położyła więc mu dłoń na ramieniu delikatnie je ściskając wciąż patrząc na chłopaka.
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Pią Kwi 01, 2011 12:07 am   

Harry na początku nie zwrócił na nic uwagi, obojętnie składał swoje rzeczy. Jego myśli wciąż i wciąż wracały do pojedynku Syriusza z jego nawiedzoną kuzynką... do tego jak wpadał za tą przeklętą zasłonę. Dopiero gdy Megan położyła mu dłoń na ramieniu oprzytomniał wyrwany z krainy własnych myśli. -Przepraszam - Szepnął i przytulił wampirzycę. Ścisnął ją mocno jakby chciał powiedzieć jak bardzo się cieszy, że tu jest ile to dla niego znaczy... no tak było. Teraz Megan była najważniejszą osobą na świecie dla jego serca... i to niestety mógł brutalnie wykorzystać Voldemort, ale mniejsza z nim.
-Tak się bałem, że Cię stracę. - mruknął puszczając ją spoglądając w jej oczy. Kiedy zniknęła z atrium... Świat chłopaka się zawalił i nie mógł pozbierać z resztą do teraz. -Tak się bałem... jeśli byś zginęła... ja... ja nie wiem... Zginął Syriusz... byli ranni... to wszystko moja wina. - jęknął załamując ręce. Dumbledore mógł twierdzić inaczej, ale on nie mógł pozbyć się wyrzutów sumienia. Gdyby nie dał się i nie poleciał... gdyby posłuchał ich... to wszystko by się nie stało...
_________________
 
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Kwi 01, 2011 12:18 am   

Megan widziała, że jest w swoich myślach i nawet nie miała pojęcia jak go z nich wyciągnąć. Fakt, pewnie ugryzienie by pomogło, ale nie chciała stosować drastycznych środków dlatego czekała cierpliwie aż w końcu się ocuci z tych myśli.
Zdziwiła się na te przeprosiny. Za co on przeprasza? Ale zanim mogła zrobić cokolwiek poczuła jak ten mocno ją przytula. Co miała zrobić, od razu odwzajemniła uścisk samej w sumie tego potrzebując. A potem zaczął mówić. I Megan czuła dokładnie to samo. Strach o chłopaka... ale nie mogła znieść jego słów, że to jego wina.
Pokręciła głową i chwyciła jego twarz w dłonie kładąc jeden palec na jego ustach aby go uciszyć.
- Ciiii... nie mów tak... to nie była twoja wina. Chciałeś ratować... - przerwała bo w sumie... po to polecieli... a i tak zginął. Stwierdziła, że nie warto schodzić na ten tor rozmowy i powiedziała. - Nie mogłeś wiedzieć, że tak to się skończy. Ale Harry... nie możesz siebie obwiniać... Nie możesz brać całej odpowiedzialności za siebie. Robiłeś co mogłeś... - powiedziała głaszcząc go po policzku. - Proszę Harry.... to nie twoja wina...A Syriusz... - zaczęła... trzeba wrócić do tego tematu - Syriusz nie pozwoliłby na to aby tobie się stała krzywda i każdej osobie która tam była... Nie obwiniaj się... - opuściła obie dłonie i chwyciła go za ręce... - Harry... ja przepraszam... przepraszam, że tak głupio dałam mu się złapać... tak strasznie cię przepraszam, za to, że chciałam ratować twoje życie idąc z nim. Chciałam wybrać ciebie później... ale i tak... przepraszam - Megan nie wiedziała nadal czy chłopak wciąż uważa ją za zdrajcę czy nie...
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Pią Kwi 01, 2011 12:27 am   

Pewnie gdyby uważał ją za zdrajce tej rozmowy by nie było, nie byłoby ulgi i radości na jej widok, nie byłoby objęć. Nie byłoby nic, ale jest to wszystko. Siedzą rozmawiają, pocieszają się, obejmują. Wciąż ją kochał. W atrium nie stało się nic co mogłoby spowodować, że coś się zmieni. Gorszą próbę przetrwali wcześniej, z tym, że Harry tym razem bał się o jej życie, stracił nadzieję.
-Chciał ratować... i ratował, dlatego zginął. Naraziłem was wszystkich i połowę Zakonu Feniksa, która przybyła by nam pomóc. - westchnął wciąż patrząc na nią. Tak ją kochał... -Nie masz za co przepraszać kochana. On jest silniejszy od nas wszystkich... Mocniejszy... udowodnił to w atrium, byliśmy bezradni. Ale obiecaj mi, że nigdy... już nigdy nie pójdziesz do niego, nie zgodzisz się z nim, nie zrobisz co on będzie chciał z mojego powodu dobrze? Bo to będzie koniec. Mój i Twój pewnie też. Nic tym nie zyskasz. - poprosił przypominając sobie jak Voldemort miał go w szachu grożąc Megan. Wystawił się... dałby się zabić... ale czy to miałby sens? Nie będzie miało sensu na pewno wystawienie się Megan Voldemortowi, żeby ratować chłopaka. On i tak zrobi wszystko żeby go zabić. -Tylko ja mogę go zabić. Słyszałem przepowiednię. - mruknął po kilku chwilach ciszy zmieniając nieco temat. Musiał jej to powiedzieć, żeby zrozumiała, że nic nie da poświęcanie siebie za niego.
_________________
 
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Kwi 01, 2011 12:34 am   

Fakt... przybył aby im pomóc, a zginął, ale czy zginął na próżno? Nie... żadna śmierć nie jest na próżno. Nawet jej śmierć przed przemianą w wampira nie poszła na marne. Teraz stała się istotą o wiele silniejszą od człowieka która naprawdę może zrobić wiele.
Obietnica... taka niby prosta, ale kiedy się pomyśli, że nawet gdy się obieca to ciężko się jest nie rzucić na pomoc ukochanej osobie. Niestety tak jest. Ale trzeba... obieca... w końcu go kocha... nikogo tak bardzo nie kochała jak jego. Po raz kolejny pogłaskała go po policzku i powiedziała cicho
- Obiecuję Harry... obiecuję - powiedziała całując go w kącik ust i kładąc swoją głowę na jego ramieniu.
Przepowiednia... Megan przez cały ten czas zapomniała o przepowiedni która była głównym powodem przybycia Voldemorta do ministerstwa. Spojrzała na Niego zaskoczona podnosząc głowę. Ale jakim cudem ją usłyszał... przecież się rozbiła. Megan podzieliła się swoimi przemyśleniami z nim.
- Ale... jak... przecież się rozbiła... przecież widzieliśmy... o czym była... co to za przepowiednia? - spytała się choć tak naprawdę nie wiedziała czy chce znać odpowiedź na to pytanie. Coś czuła po jego tonie głosu, że nie jest to zbyt miły tekst przepowiedni. Zwłaszcza jak powiedział, że tylko on może go zabić. Jak... ale ... czemu?
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Pią Kwi 01, 2011 1:09 am   

-"Jeden musi zginąć z ręki drugiego... bo żaden nie może żyć, gdy rugi przeżyje..." - zacytował beznamiętnie ten kluczowy wers. -To jej cały czas szukał. By zrozumieć. Mordując moją rodzinę i zostawiając mi to... - pokazał na bliznę. -...naznaczył mnie jako równego sobie i dał cząstkę siebie. Dlatego możemy wniknąć w swoje umysły... dlatego potrafię rozmawiać z wężami... i dlatego tylko ja mogę go zabić... dlatego on tak pragnie mojej śmierci. - Westchnął. Nie było odwrotu, teraz czuł ciężar swojego obowiązku... jeśli Voldemort ma upaść, to Harry będzie musiał go zabić... nastolatek, przeciw potędze czarnoksiężnika. Nie ma to jak wyrównane szanse. -Przepowiednię słyszał Dumbledore, została wypowiedziana przed moim narodzeniem. Widziałem ją w myślodsiewni. - wyjaśnił. Nie słyszał jej wtedy w Ministerstwie, nikt jej wtedy nie był w stanie usłyszeć. Harry popatrzał jeszcze raz na Meg po cym oparł się o swoje kolana i zwiesił głowę. Wyglądał teraz na sporo starszego niż był.
_________________
 
 
 
Ron Weasley
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Kwi 01, 2011 11:27 am   

Właściwie gdyby ostatnie dni potoczyły się tak jak zwykle toczą się dni gdy zbliża się koniec roku szkolnego to pewnie Ron wałęsałby się z Harrym, Megan i Hermioną po zamku. Może nawet pan Potter zabrałby rudzielca na boisko Quiditcha i trochę poduczył latać. Panu Weasleyowi marzyło się aby w końcu dostać się do drużyny chociażby jako rezerwowy. Teraz jednak marzenia zeszły na dalszy plan ze względu na ostatnie wydarzenia, bo nie mógł się skupić na lataniu na miotle. W głowie mu wirowała akcja z Sali Przepowiedni i Sali Śmierci. A najgorsze było to, że jeden członek Zakonu Feniksa, Syriusz Black, poniósł śmierć. Przykro było Ronaldowi ale na pewno nie odczuwał tego tak jak Harry. Nie mając nic do roboty skierował się do swojego dormitorium. W końcu trzeba się spakować, bo niedługo zakończenie roku w Wielkiej Sali i trzeba spakować swoje manatki, a potem.. do Nory. Wszedł do swojego dormitorium, a tam..
- Harry.. Megan.. nie spodziewałem się was tutaj razem. - powiedział i spuścił głowę w dół. Nie wiedział co powiedzieć. Jemu też żal było Syriusza. Wogóle Ronald miał do siebie pretensje, że tak słabo sobie radził w Departamencie Tajemnic. Podszedł do swojego łóżka nie patrząc na Harry'ego i Megan i zaczął pakować swoje rzeczy. Gdy skończył spojrzał na dwójkę przyjaciół.
- Spotkamy się w Wielkiej Sali. Dziś zakończenie roku prawda? Ech.. - westchnął i wyszedł z dormitorium.


<zt>
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Kwi 01, 2011 6:38 pm   

To nie było możliwe. W gruncie rzeczy Megan zdawała sobie sprawę z tego, że to właśnie Harry zabije Voldemorta. Ale teraz w końcu się wyjaśniło, czemu tak naprawdę chce go zabić. Bo to właśnie Harrego dotyczyła ta przepowiednia. To on musi zabić Voldemorta. To on musi położyć temu wszystkiemu kres. Bo jeśli nie... Megan wolała tego nie wiedzieć, co się stanie.
To taki wielki obowiązek. Taka odpowiedzialność jest na jego barkach... to było okropne. Nie mogła patrzeć jak on się męczy z tymi myślami. Kiedy się pochylił, wyglądał na o wiele starszego i jeszcze bardziej zmęczonego niż Megan się wydawało. Biedny Harry... taka odpowiedzialność. Dziewczyna chciała coś powiedzieć, ale w tym momencie wszedł... Ron. Nie zdołała nic powiedzieć, i nie odzywała się dopóki chłopak nie spakował się i nie wyszedł. Dopiero wtedy spojrzała na Harrego i pogłaskała go po policzku chcąc mu dodać otuchy. Nie zostawi go samego w tej chwili.
- Pomogę Ci Harry... Ron i Hermiona pewnie też ci pomogą. Nie zostawię cię samego. Pomogę ci Harry go pokonać... - powiedziała z nikłym uśmiechem dalej głaszcząć go po policzku i obracając jego twarz w swoją stronę po czym całując go w policzek.
- Trzeba iść na ucztę... - powiedziała po czym zaczęła pomagać Harremu w pakowaniu się, po czym stanęła w drzwiach i wyciągnęła w jego kierunku rękę aby ją chwycił i aby razem udali się na ucztę.

<z/t Ja i Harry>
 
 
Ron Weasley
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Kwi 03, 2011 8:15 pm   

Wszedł dość powolnym krokiem do swojego dormitorium. Harry'ego nie widział więc pewnie albo już się spakował albo dopiero co to zrobi. No cóż.. nie pozostawało nic innego do roboty jak tylko spakować wszystkie swoje przybory szkolne, książki i inne pierdoły, a potem zasuwać do Hogwart Express. Jeszcze był czas do odjazdu ale nie chciał się zbytnio ociągać. Gdy skończył wszystko co miał do roboty obejrzał się raz jeszcze za siebie i wyszedł na pociąg.


<Zt>


// sorry za krótki post //
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Nie Kwi 03, 2011 10:11 pm   

No to co też się działo. Dużo pewnie. Po tym jak Megan wyciągnęła go na ucztę poszli do Wielkiej Sali. Nie bardzo chciał się znaleźć w tłumie uczniów, znów obserwowany, wystarczający ciężar już miał, żeby dźwigać spojrzenia i myśli innych. Obawiał się spotkania z przyjaciółmi. Miał nadzieję, że go zrozumieją, że nie będą mieli mu za złe że tyle czasu wszystkich unikał, załamany i apatyczny przez porwanie Megan i śmierć Syriusza. Jednej nocy stracił dwie najważniejsze w swoim życiu osoby, to musiało się tak skończyć, oby mieli wyrozumiałość.
Po uczcie każdy wrócił do swoich pokoi żeby się spakować i ruszyć do pociągu. Tak też zrobił Harry. Choć nie miał pojęcia co dalej. Czy ma wrócić do wujostwa... czy może pojedzie do Carla... a może do Nory... wszystko miało swoje plusy i minusy. Każda decyzja będzie zła i dobra... i co tu wybrać...
Smętnie więc spakował resztę ubrań i ksiąg, by wytaszczyć kufer i klatkę z Hedwigą z Hogwartu i zapakować to do pociągu.

<zt>
_________________
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom







over-undertale











AbsitOmen

Northland Highschool

Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 9