► Poszukujemy nauczycieli Astronomii oraz Mugoloznastwa! Mile widziani śmierciożercy oraz aurorzy!
► Ruszyły zapisy do Klubu Pojedynków!
► Na boisku quidditcha trening Krukonów!
► Rozpoczyna się lekcja Obrony Przed Czarną Magią!
► Rozpoczynamy bal! Uczestników zapraszamy tutaj! Dostępna bilokacja. Szczegóły o zabawie.
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

146
157
135
141

Kwiecień 2000r.
Pełnia: 14-15.04 (07-09.09)
Pierwsze powiewy ciepłego powietrza zastępują zimowe chłody, a roślinność zaczyna coraz śmielej budzić się do życia. W dzień ok. 10'C, w nocy ok. 4'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Gabinet Prof. Obrony Przed Czarną Magią
Autor Wiadomość

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2478
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 03, 2011 7:39 pm   

//Wybacz Ginny, że nie czekamy, ale jak tak dalej pójdzie to to akcja zajmie nam miesiąc oO//

[color=red]I tak oto ten mały wstrętny Gryfon znalazł się u niej na dywaniku. A nie ładnie panie Potter... wpadł pan po uszy. A wampirzycą i tą małą Weasleyówną Dolores się nie przejmowała. Najwyżej spędzą reszte swojego życia w Azkabanie...
- Potter... co robiłeś w moim gabinecie?! - cofnęła się o krok obejmując całą trójkę wzrokiem. - Co wyście tu robili? Z kim się komunikowaliście? - jej oczy zwęziły się niemal tak jak u Snape'a zwykle do dwóch wąskich szparek, a jej głos nie miał już nic wspólnego z miłym i uprzejmym.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 03, 2011 7:57 pm   

Spojrzenie Harrego dodało Meg siły. Minimalnej ale zawsze. Patrząc na ropuchę miała ochotę walnąć ją jakimś porządnym zaklęciem, ale się powstrzymała. Wpatrywała się w to w Harrego to w nią.
A jej pytanie... co niby miała odpowiedzieć. Przecież nie powie od tak prawdy, nie jest nienormalna. Musiałaby nakłamać, ale w sumie nie miała pojęcia co powiedzieć. Teraz straciła część swojej pewności siebie i musiała po prostu stać i patrzeć na to wszystko.
Miała nadzieje, że albo Ginny albo Harry coś wymyśli, zanim... no właśnie zanim...zanim Syriusz zostanie zabity przez Voldemorta. Wiedziała, że spojrzenie Harrego mówi, właśnie o tym. Syriusza nie ma tam gdzie miał być. Czyli to oznacza, że jest z Voldemortem. Przymknęła na chwilę oczy nie mogąc uwierzyć w coś takiego. Teraz jedynym problem jest ropucha. Z nią trzeba zrobić porządek, aby potem dostać się do Ministerstwa...tylko...co potem. No właśnie przecież nie mogą od tak walczyć z Voldemortem. Przynajmniej nie Harry, bo to by było samobójstwo. A ona na pewno na coś takiego się nie zgodzi.
Ale teraz stała, stała i nie wiedziała co robić.
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Czw Mar 03, 2011 8:08 pm   

Mało czasu mało czasu, a nie zapowiadało się, żeby Ropucha szybko ich wypuścił. Różowa triumfowała i miała zamiar napawać się tym chyba do usranej śmierci. Harry tyle czasu nie miał, Syriusz tyle czasu nie miał. Zadała pytania... no tak... ale co jej odpowiedzieć... powie jej prawdę, tak, to dobre wyjście, Harry jakoś nigdy specjalnie dobry w kłamaniu nie był. -Stałem i stoję w Pani gabinecie. One też stoją. A mi zebrało się na pogaduszki, więc skontaktowałem się ze swoim skrzatem domowym, strasznie gadatliwy jest. - odpowiedział z teatralną swobodą. No co? Powiedział prawdę, nieco ją ubarwił, ale powiedział prawdę, rozmawiał ze skrzatem domowym koniec końców tak. No właśnie. Ropucha pewnie się wkurzy, ale co tam. Gdyby mógł to zrobić niepostrzeżenie Harry odwróciłby się do dziewczyn i wyszczerzył do nich wiedząc, że one też będą miały satysfakcję jak ropuchę po tych słowach krew zaleje. No ale... stał nieruchomo i patrzał na różową.
_________________
 
 
 

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2478
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 03, 2011 8:31 pm   

- Kłamca! - Dolores zrobiła się aż purpurowa na twarzy przy czym już jej drgnęła ręka, aby sięgnąć po różdżką, ale jeszcze tego nie zrobiła, a pewnie z chęci... taki mały Cruciatisek...- Za kogo ty mnie uważasz Potter? Myślisz, że uwierzę w te bzdury. Wystawiłeś straże wokół mojego biura... - skinęła głową w stronę Megan. - Więc to musiał być ktoś ważny? Czy to był Albus Dumbledore? - niemal syknęła wbijając swój wzrok w biednego Gryfona, ale przy tym jak na furie w które potrafiła wpadać była jeszcze całkiem delikatna.
Tych kroków chyba mało kto był w stanie ułyszeć. Sunący po ziemi nieto... znaczy się Opuiekun Slytherinu pozwolił sobie na przekroczenie gabinetu Dolores Umbridge.
- Czyżby Potter znowu coś narozrabiał? - spytał wymawiając nazwisko chłopaka ze znajomą kpiną w głosie.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 03, 2011 8:41 pm   

Megan o mało co się nie roześmiała ropusze w twarz. Stała tak i patrzyła na Umbridge, wiedząc, że Harry na pewno tez się dobrze bawi, choć ta sytuacja nie wyglądała za dobrze. Ona ich tutaj przetrzymywała a tam Syriusz właśnie w tej chwili mógł być zabijany przez Voldemorta. Chwyciła ramię Harrego aby dodać mu trochę otuchy, że niedługo uda im się stąd odejść.
Krzyk a raczej wrzask który się wydobył z gardła Dolores sprawił, że Megan prawie podskoczyła, ale jej absurdalne domysły z kim rozmawiała też ją rozbawiły. Albus Dumbledore?! No genialnie teraz wymyśliła. Już wiedziała, że Ministerstwo za bardzo nie przepada za byłym dyrektorem Hogwartu. To było bardzo idiotyczne rozumowanie ale kto to wszystko pojmie?
No właśnie... i niczym chmura ciemnego dymu do gabinetu wkroczył nie kto inny jak Severus Snape. Meg po raz pierwszy ucieszyła się na jego widok. Był w Zakonie prawda?! Może uda mu się jakoś powiedzieć co się stało z Syriuszem i ten mu pomoże, choć Harry uważał inaczej... tylko jak mu to przekazać. Przecież nie powie, że " Syriusz Black jest w Ministerstwie Magii i właśnie jest torturowany przez Voldemorta który ponoć nie wrócił, ale to wszystko co wygaduje ta stara ropucha to kłamstwo i Harry miał rację".. to była gruba przesada... więc co mogła ona biedna zrobić, jak nie polegać na Harrym?
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Czw Mar 03, 2011 8:50 pm   

Tego się można było spodziewać. ropucha się wściekła... a dobrze jej. Gdyby nie to, że ta wariatka wyskoczyła z Dumbledore'm to nawet byłoby to dość zabawne, ale... to, że wspomniała dyrektora świadczyło o jakiejś obsesji, a dla nich z kolei podejrzenia i zarzuty jakiś malwersacji, powiązań i spisku przeciw Ministerstwu razem ze starym czarodziejem. Zdrada? No to groziło im coś więcej niż szlaban, a nie mieli jak udowodnić, że sami bladego pojęcia nie mają gdzie jest Dumbledore. Z usta Harryego wyrwało się -Słucham? - Przez to absurdalne wręcz podejrzenie. Gdyby tylko Harry wiedział gdzie jest dyrektor... niestety ten przez cały rok miał go w nosie, pewnie nic się nie zmieniło.

Tak, Harry też po raz pierwszy w życiu ucieszył się na jego widok, on jeden mógł teraz pomóc i czy się to komu podobało czy nie to w jego rękach teraz wszystko leżało. Harry musiał mu powiedzieć, co jest grane, ale tak, żeby różowa nic się nie zorientowała... Dlaczego do ciężkiej zarazy to właśnie musi być Snape, dlaczego w Zakonie nie może być ktoś inny... no cóż, ie czas na marudzenie. -ON ma Łapę. Trzyma go tam... gdzie TO jest ukryte. - mało zrozumiały komunikat czyż nie? le dla osób, które wiedzą kto to jest Łapa i że Voldemort chce czegoś z Departament Tajemnic, wystarczająco bogate w informacje. No i tyle. Dalej wszystko zależy od nietoperza. Musi powiadomić dyrektora, zacząć działać. Jeśli nie zależy mu na Syriuszu niech zrobi to by powstrzymać Voldemorta od dostania tego czego nie zdobył ostatnim razem...
_________________
 
 
 

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2478
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 03, 2011 9:11 pm   

I Dolores spojrzała na Snape'a jakby zadowolona z tego, że on się tu znalazł. Jeszcze jedno krótkie, wymowne spojrzenie na Pottera i juć się cieszyła, że ma go w garści.
- Ach, profesor Snape... chciałabym prosić o kolejną buteleczkę veritaserum. Tak szybko jak to możliwe, proszę. - uśmiechnęła się do nauczyciela całkiem życzliwie, jak to przystało na sytuację gdy Dolores czegoś chciała.
- Ostatnio wzięła pani całą. Myślałem, że to wystarczy. - na moment wzrok Snape'a powędrował na Gryfona jakby badając prawdziwość jego słów.
-Ale może pan chyba sporządzić więcej.
- Oczywiście...
- uśmiechnął się, co u niego wyglądało bardziej jak skrzywienie warg. - Jego dojrzewanie zajmuje pełen cykl księżyca, więc powinien być gotowy za jakiś miesiąc.
-Miesiąc? Chwila... co to znaczy... co za Łapa?! Co on ma na myśli Snape? - Umbridge wodziła wzrokiem od Gryfona do Opiekuna Slytherinu.
- Nie wiem. Potter, kiedy będę miał ochotę posłuchać, jak drzesz się na mnie bez ładu i składu, to dostaniesz Bełkoczący Napój. A teraz wybaczy pani dyrektor, ale im szybciej zacznę sporządzać veritaserum tym chyba lepiej, prawda? - obrzucił ich pogardliwym spojrzeniem, po czym trzask... mało co dzrwi nie wyleciały z futrym z takim hukiem wyszedł je zamykając.
- No dobrze... Zostałam bez wyjścia... - Dolores wreszcie sięgnęła po różdżkę.-To już więcej niż sprawa szkolnej dyscypliny... To kwestia bezpieczeństwa Ministerstwa... Klątwa Cruciatisa z pewnością rozwiąże ci język Potter...
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 03, 2011 9:25 pm   

Zaraz, zaraz, zaraz chwila! Jak to Veritaserum?! Ale przecież... chyba nie zamierzała wlać tego płynu w gardło Harrego?! Przecież gdy to zrobi, ten jej wyśpiewa wszystko... powie jej gdzie jest Syriusz, co się stało i...kim jest Megan... nie mogła przecież na to pozwolić. Wiedziała, że mogłaby wyrwać Veritaserum z dłoni ropuchy, ale... w tym momencie usłyszała zbawcze słowa Snape'a... nie ma on już veritaserum... niemalże przypomniała sobie jak kiedyś z Harrym ukradła mu jedną fiolkę tego eliksiru... ta fiolka właśnie chyba świadczyła o ich ratunku w tej chwili.
Miesiąc przygotowania. Są uratowani... i na dodatek Harry powiedział coś, co widocznie tylko Snape mógł zrozumieć, no i Meg, bo już pojęła całą sytuację. Trzaśnięcie drzwiami... więc teraz widocznie ten poleciał powiadomić ludzi z Zakonu Feniksa... idealnie! Syriusz niedługo będzie w dobrych rękach ale i tak Meg razem z Harrym pewnie polecą do Ministerstwa.
Kiedy Umbridge wyjęła różdżkę i skierowała ją w stronę Harrego, Meg o mało co nie zawarczała. A jej słowa... Crucio... znała to zaklęcie i wiele razy poznała ten ból. Co prawda teraz pewnie poczuje go mniej ale poczuje, ale nie pozwoli rzucić tego zaklęcia na Harrego.
Stanęła centralnie pomiędzy nim a różdżką patrząc nienawistnie na ropuchę.
- Nie może Pani tego zrobić! Używanie tych zaklęć kończy się celą w Azkabanie! - mówiła czekając, że niemal na cios zaklęciem, oczywiście trzymając Harrego tak aby ten nie stanął przed nią ponownie.
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Czw Mar 03, 2011 9:47 pm   

Harry przez cały czas świdrował Snape natarczywym spojrzeniem, on musi zrozumieć, musi zareagować...Harry wiedział, że Snape dobrze odebrał przekaz... wiedział, o co chodzi Harryemu i podjął grę. Teraz pytanie czy dalej też podejmie odpowiednie kroki. Wyszedł... żeby powiadomił zakon, bo będzie koniec, do tego oni wcale nie przybliżyli się do wyjścia z tej sytuacji i dalej siedzą w gównie po uszy.
Oj Dolores jest chyba bardziej zdesperowana niż się wydawało, chce użyć Crucio? Harry wytrzeszczył na nią oczy i w tej chwili Meg stanęła przed nim drąc się na ropuchę... jakby to mogło coś dać. Jeśli zechce to Meg sparaliżuje jakimś zaklęciem, albo zwyczajnie ją zwiąże i po krzyku... -Ministerstwo kontroluje Azkaban... - Mruknął i wyślizgnął ręce z dłoni Meg jakkolwiek je trzymała... z resztą trochę dziwnie musiała wyglądać z wygiętymi do tyłu rękoma. -Meg puść... ona tego nie zrobi... - szepnął tak, że tylko wampirzyca mogła to usłyszeć, wystarczyło tylko usta otworzyć, w końcu ma dobry słuch, a Harry powiedział to z taką pewnością, jakby czytał różowej w myślach.
Kluczem z wyjścia z tej sytuacji była nie kwestia kogo zacznie ropucha torturować, tylko to, żeby wyszli z gabinetu, żeby zdołali uciec... ale jak... -Nie zrobi Pani tego. - Powtórzył już na głos i zrobił krok w bok, by stanąć obok Meg, która mogła trzymać go teraz za jedną rękę, on z resztą ją trzymał, więc cacy. Nie zastawiał jej, stanął obok, ramie w ramie czekając na dogodną sytuację do dobycia różdżki...
_________________
 
 
 

Ginny Weasley
I rok | Aurorstwo
Dołączył: 28 Maj 2010
Posty: 273
Wiek: 16
Krew: czysta
Pupil: Puszek Pigmejski - Arnold
Różdżka: dąb, rdzeń z włosa jednorożca, 6 cali, słabo elastyczna
Ekwipunek: rózdzka, żelki, rękawice ochronne ze smoczej skóry
Sakiewka: 20 galeonów
Poziom życia: 70%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 30
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 17
Wysłany: Czw Mar 03, 2011 9:49 pm   

// Nic nie szkodzi. Wybaczcie, że krótki post ale nie chce stopować akcji //

No i niestety to było zbyt piękne by mogło trwać wiecznie. Do swojego gabinetu jak gdyby nigdy nic wparowała to różowa jędza Umbridge, którą nienawidzili wszyscy. No może z wyjątkiem Ślizgonów i Brygady Inkwizycyjnej, której przedstawiciele zabrali się z nią do jej pokoiku. Harry co prawda sprawdził obecność, a raczej brak obecności, Syriusza na Grimmauld Place 12 i mogli śmiało iść do Ministerstwa. W końcu warzyło się życie jednego z członków Zakonu Feniksa! Mogli.. ale przeszkodziła ta franca Dolores. Potem wparował Snape i również szybko wyszedł aby przygotować Veritaserum. A tymczasowa dyrektorka? Ta wiedźma chciała użyć Cruciatusa na Harrym!
- Nie ma pani prawa tego robić! To nielegalne! Ministerstwo na pewno się temu sprzeciwi! - syczała przez zęby wściekła Ginny. Gdyby tylko mogła to rzuciłaby się na nią i wydrapała te oczy i zdarła głupawy uśmieszek z jej twarzy. Ale każdy atak na Wielkiego Inkwizytora Hogwartu mógłby jej przysporzyć problemów, ba.. nawet by mogła wylądować w Azkabanie i wpędzić w kłopoty resztę swojej rodziny, a tego nie chciała. Patrzyła na Umbridge okiem niemalże jakiegoś zabójcy. Czemu tutaj nie ma Dumbledore'a i innych trzeźwo myślących ludzi? Oni by na takie coś nie pozwolili.
_________________

"To nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności"
 
 

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2478
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 03, 2011 10:02 pm   

- To czego Ministerstwo nie wie o to nie będzie musiało się martwić. - odpowiedziała nadal celując w Pottera różdżką. - Nigdy się nie dowiedzieili, że to ja rozkazałam Dementorom zaatakować Pottera ubiegłego
lata, a przecież ktoś musiał działać. Wszyscy marudzieli, że trezba cie uciszyć, zdyskredytować i to własnie ja podjęłam się tego zadania.
- mówiła dumnie zupełnie jakby czymś się chwaliła. - Ale zanim to... żeby uniemożliwć wam kolejne spotkania z Dumbldeorem albo z kimś innym... - cofnęła się o krok i jednym zaklęciem z których przecież Dolores nie była najlepsza rozwaliła kominek, tak, że zostały gruzy. - A teraz... - wycelowała różdżką w Harry'ego. - Cruc...
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
 
Megan Vaye
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 03, 2011 10:17 pm   

To co usłyszała Megan wprawiło ją w osłupienie i wściekłość. Ale to co zrobiła później Umbridge tylko jeszcze bardziej rozwścieczyło wampirzycę. Kominek...jedyna droga do Ministerstwa właśnie została zniszczona na małe gruzy. Postąpiła jeden krok do przodu, jakby chcąc powstrzymać ją od rzucenia tego zaklęcia, ale było już za póżno. Teraz ona celowała różdżkę w stronę Harrego.
Megan myśl! Trzeba ją jakoś powstrzymać! Megan wypaliła pierwsze o czym pomyślała, zwłaszcza, że była w fazie głodu
- Zakazany Las!! - wrzasnęła chcąc powstrzymać Umbridge od rzucenia zaklęcia... No dobrze, Zakazany Las.. i co dalej. Zakazany Las... tam są zwierzęta i nikt tam nie ma wstępu... - Wybacz, Harry, ale nie chce aby ci zrobiła krzywdę - szepnęła do Niego po czym powiedziała - Na pewno Pani pamięta GD... więc... to się nie kończyło tylko na ćwiczeniu zaklęć.. - ok wrobiłam w to GD... super... co dalej - Do Zakazanego Lasu nikt nie miał wstępu... Dumbledore powiedział, że w razie swojej ucieczki powiniśmy coś schować w lesie... nie wiem o co chodziło, bo nie byłam przy tym... - i tyle... brak pomysłów.. byleby coś powiedzieć... byleby coś dodać.
 
 

Dołączył: 14 Cze 2010
Posty: 1016
Wiek: 17 lat
Krew: Półkrwi
Pupil: Sowa Śnieżna - Hedwiga
Różdżka: giętka, 11 cali, ostrokrzew, pióro feniksa
Ekwipunek: Różdżka, Mapa Huncwotów
Sakiewka: 30g
Genetyka: Wężousty
Poziom życia: 85%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Czw Mar 03, 2011 10:27 pm   

Nie mogła... ale co z tego jak miała racje, nikt o niczym nie wie więc będzie dobrze... w Harrym najgorzej się zagotowało gdy wyznała, że to ona napuściła na niego i jego kuzyna Dementorów, a potem na przesłuchaniu chciała go udupić. W tym momencie Harry stracił pewność, że Dolores nie będzie w stanie użyć Crucio... Dementorzy mogli go zabić, więc co tam zaklęcie torturujące. W oczach chłopaka widniała jawna wściekłość i żądza mordu, miało babsko tupet no. A potem co... wysadziła kominek w powietrze... no to pięknie, jak się teraz dostać do Ministerstwa... bieda bieda... No i zaraz Harry mial poczuć zaklęcie, ten wszechogarniający, odbierający zmysły ból. Przymknął oczy, ale Meg nie wytrzymała i wyskoczyła z tekstem. Harry na nią spojrzał... zdziwiony... mówiła dalej, a Harry zrozumiał, że to gra, przybrał więc minę szoku i rozczarowania, jakby Meg właśnie go zdradziła, zdradziła jego, Dumbledora i ich plan... -Meg. - Syknął ganiącym tonem. - Jak mogłaś. Zamknij się. - Dodał, ona musiała uwierzyć, że Meg pękła i zaczyna sypać, myślał jednak gorączkowo jak pociągnąć tą bajeczkę dalej...
_________________
 
 
 

Ginny Weasley
I rok | Aurorstwo
Dołączył: 28 Maj 2010
Posty: 273
Wiek: 16
Krew: czysta
Pupil: Puszek Pigmejski - Arnold
Różdżka: dąb, rdzeń z włosa jednorożca, 6 cali, słabo elastyczna
Ekwipunek: rózdzka, żelki, rękawice ochronne ze smoczej skóry
Sakiewka: 20 galeonów
Poziom życia: 70%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 30
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 17
Wysłany: Czw Mar 03, 2011 10:34 pm   

Każde słowo Dolores Jane Umbridge było jak śmiertelny jad, który trzeba było usunąć z zatruwanego organizmu. Nienawidziła jej z każdym następnym słowem, a zamiar rzucenia przez nią na Chłopca Który Przeżył zaklęcia Cruciatusa zadziałał na nią jak płachta na byka. No i jeszcze te jej następne słowa, że to ona nasłała dementorów na niego zeszłego lata bardzo ją uderzyły w serce. Ginny doskonale wiedziała, że Lord Voldemort powrócił, a każdy kto twierdził inaczej i próbował to wszystko zatuszować był w ogromnym błędzie. Czasami ruda się zastanawiała czy różowa nie jest kimś w rodzaju podwójnego agenta podesłanego przez zabójcę rodziców Harry'ego. No ale to były tylko jej domysły niestety nie potwierdzone żadnymi dowodami. No ale wróćmy do akcji w gabinecie. Nie wiele brakowało, a Harry zacząłby się miotać po jednym z trzech niewybaczalnych zaklęć ale na szczęście w tym momencie Megan wpadła na jakiś pomysł i zaczęła coś mówić o Zakazanym Lesie. Może to i dobrze, że coś powiedziała, bo Ginny już miała ochotę skoczyć na Umbridge ale się powstrzymała słysząc słowa starszej Gryfonki. Ruda nie za bardzo wiedziała co panna Vaye miała na myśli ale postanowiła, że będzie jak na razie słuchać tylko i wyłącznie oraz udawać zażenowaną udawaną zdradą Megan. Zmrużyła złowieszczo oczy, a potem..
- Po co jej powiedziałaś Megan, co? Nie mogłaś trzymać języka za zębami!? – syknęła patrząc z wyrzutem na starszą koleżankę i starając się jak najwierniej odegrać swoją rolę. Choć mało wiedziała o życiu to na pewno umiała udawać i robić kawały, a to można powiedzieć, że był pewnego rodzaju kawał. Szczególnie jak się ma takich braci jak Fred i George, którzy ją częściowo tego nauczyli.
_________________

"To nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności"
 
 

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2478
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 03, 2011 10:45 pm   

Dolores zawahała się, co skończyło się na tym, że z jej różdżki posypało się tylko kilka niegroźnych iskier. Słuchała uważnie mierząc dziewczyne świdrującym wzrokiem, jakby samym spojrzeniem chciała od niej wyciągnąć więcej.
- Zakazanym Las... - powtórzyła po niej. - Co chcieliście schować w lesie? Chwila... to z Dumbledore'm się Potter kontaktował mam racje? - łypnęła niczym rozwścieczony bazyliszek na Gryfona rejestrując po kolei ich zachowanie aż w końcu powróciła z powrotem wzrokiem na Megan.- Mów dalej kochaniutka. - zachęciła ją nadal trzymając różdżkę skierowaną na Pottera.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom







over-undertale











AbsitOmen

Northland Highschool

Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 10