► Poszukujemy nauczycieli Astronomii, Mugoloznastwa oraz Historii Magii! Mile widziani śmierciożercy oraz aurorzy!
► Trwa lekcja OPCM w klasie na I piętrze!
► Rozpoczęła się lekcja Wróżbiarstwa!
► Ukończono spisywanie forumowej Kroniki oraz Hali Sław. Niewielkie zmiany w organizacji zaakceptowanych podań o genetykę.
► Trwają zajęcia z miotlarstwa na boisku quidditcha!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

131
135
110
113

Marzec 2000r.
Pełnia: 15-17.03 (13-15.07)
Mrozy coraz mniejsze, a warstwy śniegu coraz szybciej się topią, pozwalając wyjść na wierzch pierwszym, zielonym pędom. W dzień ok. 4'C, w nocy ok. -3'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Wielka Sala
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3544
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Czw Maj 13, 2010 10:57 pm   Wielka Sala
   <Multikonta: Jasmine Gingers


W Wielkiej Sali zazwyczaj stoją cztery stoły - po jednym dla każdego z domów. Najbliżej wejścia jest stół Ślizgonów, potem stół Krukonów, Puchonów i Gryfonów. Nauczyciele zasiadają przy stole u szczytu. Wielka Sala znajduje się bezpośrednio nad kuchnią, z której skrzaty domowe wysyłają w magiczny sposób posiłki. Sklepienie pomieszczenia jest zaczarowane tak, by wyglądało jak niebo na zewnątrz i zmieniało się wraz z pogodą i porą dnia. Oprócz posiłków odbywają się tutaj Ceremonie Przydziału, egzaminy, bale i lekcje teleportacji.
 
 
Reed Christensen
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 8:09 pm   

Wielka sala. To było pomieszczenie, które najbardziej go fascynowało. A pisząc "go", mam na myśli Reeda, ucznia siódmego roku. Wpadł on na Wielką Salę, rozglądając się uważnie. Dzierżył on w dłoni plik kartek, a za uchem założone miał pióro. Nie, nie zamierzał odrabiać pracy domowej, czy coś w ten deseń. On zamierzał szkicować. Piórem i atramentem. To była jego ulubiona metoda.
Złożył wszystkie przybory na blacie stołu gryfonów, nie wyłączając kałamarza, który też miał ze sobą. Przysiadł na ławce i pochylił się nad kartą. Pochwycił pióro i musnął jego czubkiem atrament. Przyjrzał się końcówce umoczone teraz w tej substancji, dmuchnął i przyłożył do papieru.
Zamarł. Nie miał pojęcia, co tak naprawdę chce uwiecznić na karcie. Krajobraz? Portret pamięciowy? Martwą naturę? Pustka w głowie. Nic mu do niej nie wpadło i raczej w czasie najbliższym nie zamierzało. Nie odłożył pióra, czekaj, upierając się przy tym, że w końcu coś naszkicuje.
Czy wygra jego wena, a raczej jej brak, czy może samozaparcie? Któż to mógł wiedzieć?
 
 
Gabriela Frees
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 8:36 pm   

Weszłam do Wielkiej Sali. Ten cały Malfoy tak mnie zirytował, że mam ochotę coś komuś zrobić. Rozejrzałam się niepewnie dookoła przy jednym ze stołów siedział ktoś. Patrzył uważnie na jakiś pergamin co sprawiło, ze stwierdziłam, że uczy się. Westchnęłam cicho i podeszłam do stołu Krukonów. Usiadłam na ławce i położyłam nogę na nogę. Dokończyłam napis na nogawce. Był on do góry nagami, a pisało na nim Wróbel. Uśmiechnęłam się na widok tego napisu. Spojrzałam zamyślonym wzrokiem na moje ręce, na których było mnóstwo małych blizn. Moja własna walka o wolność. Nie wiem dlaczego ale wieże temu całemu Potterowi. Tak nie wygląda osoba, która kłamie. W sumie to nawet nie wiem czemu tak pomyślałam. Jednak chyba to było dla mnie ważne.
 
 
Reed Christensen
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 8:53 pm   

I ślęczył tam nad tym pergaminem, obracając w palcach pióro. Nie mógł za nic wymyślić, co też tam nabazgrze.
Kątem oka wychwycił zbliżającą się postać. Przesunął końcówką pióra po dłoni, zostawiając atramentową smugę na skórze. Chwilę potem złożył gęsie pierze na ławce i westchnął cicho. Nic, brak weny zwyciężył.
Zepchnął przybory na bok, po czym odwrócił się i odchylił do tyłu, opierając o stół, a łokcie układając na jego blacie. Rozejrzał się uważnie, po czy uśmiechnął sam do siebie, nie wiedząc czemu.
Przyjrzał się swojej dłoni, na której był atrament. Nie zdołał wyschnąć, więc jego nadmiar spływał po ręce, zostawiając za sobą granatowy ślad. Zaczął zmieniać układ ręki w taki sposób, aby ta kropla atramentu tworzyła przeróżne kształty. Przydatna mu zabawa. Może to co wyjdzie mu na dłoni, przeniesie na papier?
 
 
Gabriela Frees
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 9:00 pm   

Podniosłam wzrok do góry i spojrzałam na dziwne zachowanie chłopaka. Dopiero po chwili zobaczyłam, że na dłoni Gryfona jest atrament. Uśmiechnęłam się do siebie. Zastanawiałam się przez chwile czy podejść do niego i zagadać. W sumie wyglądał na ciekawsze towarzystwo niż "zadufany w sobie królewicz z domu węża". Niepewnie podeszłam do chłopaka i spojrzałam z ciekawością na ścieżkę, którą tworzył ciemny płyn.

-Fajnie wygląda- powiedziałam cicho ale byłam pewna, że mnie usłyszał. -Ach gdzie moje maniery jestem Gabi. A ty?- Zapytałam na razie na twarzy miałam delikatny uśmiech. Był artystą, choć na takiego nie wyglądał. Tacy jakoś zawsze wyglądali dla mnie na godnych zaufania i interesujących.
 
 
Reed Christensen
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 9:16 pm   

Reed nawet nie miał pojęcie, ze znowu automatycznie przygryzł wargę, kiedy tak "tworzył" na dłoni. To już chyba wrodzona.. wada? Nie, nie nazwałby tak tego. To po prostu... brakuje na to słowa. Przyzwyczajenie!
Czując na sobie wzrok krukonki, na moment podniósł spojrzenie, po czym powrócił do "malowania". Rysunek teraz do niego przemówił. Był do lew, wokół którego owijał się wąż. Jakie to banalne, a zarazem fascynujące. W końcu nie każdemu wyjdzie tak precyzyjny rysunek, kiedy będzie od tak sobie potrząsał ręką z atramentem. W końcu, w momencie, w którym podeszła dziewczyna, wyschła cała kropla, tak jak rysunek. Wypowiedź dziewczyny wyrwała go z zamyślenia.
"Fajnie wygląda" - na to odpowiedział dość... elokwentnie. Ujmując to słowo w cudzysłów.
- Da? - rosyjski wplótł mu się do rozmowy. Cóż, trochę wspomnień z ojczyzny nie zaszkodzi. Zwłaszcza, ze bywał w niej dwa razy do roku. Kiedy się przedstawiła, powstał, by okazać swój "szacunek".
- Reed, kak Lou Reed. - odparł. Jego akcent, rosyjski akcent, który w rozmowie objawiał się twardym angielskim i przeplatanką słów z ojczyzny był jego chlubą. Ba, bywało i tak, że nabijano się z niego. Ale zdobył swój szacunek i to mu wystarczało.
Na szczęście nie wpadały mu do zdań słowa trudne, jeśli chodzi o język rosyjski, więc ze zrozumieniem go nie było problemów. Czasem "Da", czasem "Niet", może "kak". I inne. Ale to nic.
Na opinię o jego "arcydziele" uśmiechnął się lekko, po czym skinął głową w geście podziękowania.
 
 
Gabriela Frees
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 9:33 pm   

-Ciekawy akcent- powiedziałam bacznie przyglądając się jego arcydziełu. Prawdę mówiąc było interesujące z czymś mi się kojarzyło. Uśmiechnęłam się do chłopaka radośnie.- Co robisz samotnie w Wielkiej Sali?- Spytałam cały czas bacznie przyglądając się temu dziełowi. Tak jakby miał zaraz miał z niego wyjść jakiś wielki potwór i jednym ruchem swoich łapsk zniszczyć wszystko na swojej drodze.
 
 
Reed Christensen
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 9:54 pm   

Skinął głową, w podzięce, słysząc jej pochwałę, a raczej zwykłą wypowiedź. Uniósł pokreśloną dłoń na wysokość oczu i przyjrzał się. Tak, to będzie dobre. Dodać tylko cienie, rysy, zabarwić. Dobrze wiedział, że w końcu coś wynajdzie.
Usłyszawszy pytanie, przeniósł wzrok na dziewczynę, po czym odpowiedział:
- Starałem się znaleźć wenę i coś konkretnego stworzyć. Da, na papierze. Nie na dłoni. - odparł, uśmiechając się kątem ust. - A Ty na przykład? - spytał w końcu, składając dłoń na blacie stołu. Odchylił głowę do tyłu, westchnął ciężko i wrócił spojrzenie na krukonkę.
 
 
Gabriela Frees
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 10:00 pm   

Usiadłam na podłodze odgarniając włosy za prawe ucho i pokazując chłopakowi swoje trzy kolczyki. Zamyśliłam się po co ja tu przyszłam.
-W sumie to nie wiem taki impuls. Z irytowała mnie pewna osoba i chciałam pójść jak najdalej od niej. Przechodziłam obok to weszłam i dokończyłam napis.- Powiedziałam dumnie pokazując nowemu znajomemu słowo "Wróbel" napisane czarnym markerem.- Miała to być aluzja dla tej denerwującej osoby ale chyba nie zrozumiał prostej metafory. Smutne.- Dodałam na koniec jakby do siebie. Odruchowo zaczęłam wystukiwać jakiś tylko sobie znany rytm o podłogę.
 
 
Martin Lames
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 10:39 pm   

Wszedł..Tak. Wszedł. Po prostu. Spokojnie..Bo jakżeby inaczej? Z uśmiechem lekkim na ustach..A za nim kotka jego szła, dumnie wyprostowana, ogonem leniwie machając. Nie była owa kotka gruba, ani chuda..Że tak powiem, szczupła. Taka, jaką kotka być powinna. Spojrzał na magiczne sklepienie z lekkim uśmiechem, godło Ravenclawu na piersi postukał. Lubił to robić..Nie czuł się jednak przez to kimś lepszym. W sali jeszcze dwie osoby zobaczył. Gryfon i jakaś dziewczyna z jego domu. Gorzej chyba trafić nie mógł. Usiadł przy stole krukonów, nogami poza stół. Kotka wpierw na ławkę wskoczyła, następnie na kolana chłopaka, zwijając się na nich w kłębek. Spojrzenie na kotkę. Krótkie. Ręka machinalnie skierowała się na grzbiet zwierza, by głaskać. Mruczenie wypełniło salę..Może nie w pełnym stopniu. W wielu miejscach owo mruczenie było ledwie słyszalne. Wyjął jedną z fasolek Wszystkich Smaków Bertiego Botta. Spojrzał na fasolkę. Ona spojrzała na niego. Paskudne. A jak to krew? Cholera wie. Wrzucił fasolkę do ust. Zamruczał jak jego kotka. Truskawka. Doskonale.
 
 
Gabriela Frees
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 10:50 pm   

Usłyszałam czyjeś kroki i machinalnie odwróciłam twarz w stronę nowej postaci. Był to jakiś chłopak, na piersi miał godło Ravenclawu. Uśmiechnęłam się jakoś obecność Reeda poprawiła mi humor. Podeszłam parę kroków stronę nowej osoby. Dopiero teraz zauważałam, że Krukon ma na kolanach kota. Niepewnie podeszłam trochę bliżej. Z własnego doświadczenia widziałam, że zwierzęta mnie nie lubią. Jedyne zwierzątko, które mnie jako tako toleruje to moja sowa, która tak czy owak lubi mnie porządnie dziobnąć w rękę i zjadać moje tosty.

-Cześć jestem Gabi, a wy.- Powiedziałam wyciągając delikatnie rękę do przodu. Żeby chłopak ja uściskał.
 
 
Martin Lames
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 10:58 pm   

Spojrzał na dziewczynę i uśmiechnął się. Ujął jej dłoń i uścisnął lekko.
-Martin.
Kotka zaś stanęła na tylnych łapkach, podparła się na nadgarstku swojego pana i polizała kciuk dziewczyny.
-A to jest Sophie. Dłoni ci nie uściśnie. Ale polizać może.
Zaśmiał się. Przyjrzał się uważnie dziewczynie. Ładna jest. To musiał przyznać. Nawet gdyby inny typ kobiety miał.
-Miło mi cię poznać. Też jesteś z Ravenclawu?
Odsłonił białe zęby.
-Który rok? Ja piąty. Byłbym w szóstym, ale miałem problemy i zawaliłem jeden.
Był strasznie otwarty. Nie krępowało go to, że mówił coś, czym inni woleliby się nie chwalić..

//Idę;) Jutro odpiszę na następny tekst..//
 
 
Gabriela Frees
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Maj 21, 2010 11:05 pm   

-Ja jestem na szóstym roku.-Powiedziałam i spojrzałam na kotkę wielkimi oczami. Polizała mnie, może będzie drugim zwierzęciem na mojej liście, który mnie polubi. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. Niepewnie dotknęłam opuszkami palców łepek kotki. Była tak urocza.- Jesteś przeurocza Sophie czego nie mogą powiedzieć o mojej sowie. Jest wrednym i wyrodnym stworzeniem dziobiącym mnie po palcach.- Powiedziałam wskazując na niewielkie pół okrągłe blizny na palcach. Zasłaniając drygą ręką te małe, które miałam po zaklęciach, którymi uraczyli mnie moi ukochani rodzice.
Kucnęłam tak by mieć główkę kotki na wysokości oczu. Swoimi wielkimi brązowymi oczami przyglądałam się jej z ciekawością. Była tak słodka, że miałam ochotę ją schrupać.
 
 
Martin Lames
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Maj 22, 2010 10:33 am   

Uśmiechnął się..No..Dlaczego tylko on ma zdobywać nowych znajomych? Kot też, prawie jak człowiek, ma uczucia.
-Hmm..Zwierzęta nie są wredne. Po prostu wyczuwają uczucia ludzi. Trochę minęło, nim Sophie zaakceptowała to, jakim jestem.
A fakt, że gdy on brał, kotka drapała go ciągle i gryzła swymi ząbkami jak szpilki..Tak, jakby chciała go od tego odciągnąć.
-Jeżeli okazujesz strach, zwierzę zaatakuje. Tak naprawdę zwierzę boi się bardziej niż ty, ja, czy ktokolwiek inny. Spróbuj się zaprzyjaźnić ze swoją sową. Może owo dziobanie jest czysto pieszczotliwe. Ale nigdy nic nie wiadomo.
Kotka wysunęła języczek, oblizując się po pyszczku. Kotka ponownie się położyła na kolanach Martina i zaczęła przyglądać się tak samo Gabrieli, jak ona jej. Mimo to nie chciała jej schrupać. Raczej ocierać się o nogi, aż dostanie to co chce, czyli pieszczoty. I to właśnie zrobiła Sophie. Zeskoczyła z nóg chłopaka i zaczęła delikatnie ocierać się o kostki dziewczyny.
 
 
Gabriela Frees
Gość
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Maj 22, 2010 11:25 am   

Delikatnie pogłaskałam kotkę za uchem.

-Nie prawda moje sowa jest wrednym zwierzęciem. Dziobie mnie nawet wtedy kiedy nic nie robię. -Powiedziałam robiąc minę tej biednej pokrzywdzonej. Podniosłam się do pozycji stojącej. Usiadłam obok chłopaka przy krukońskim stole. Spojrzałam do góry na sufit, który jak zwykle przedstawiał niebo. -Piękne.-Powiedziałam niby do siebie ale tak by mój nowy kolega to usłyszał.- Choć widziałam to tyle razy zawsze mnie zachwyca. Magia jest wielka. Choć urodziłam się w magicznej rodzinie to nie widziałam zbyt wiele dobrego użycia magii.-Westchnęłam ostatnie zdanie powiedziałam prawie bezgłośnie.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom







over-undertale



Eclipse







Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 9