Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Fabuła
Minął rok od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

1
2
3
4
Ogłoszenia
► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Eliksirów, Numerologii, Starożytnych Run, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Ukazał się nowy Prorok Codzienny!

100
100
100
100
W Sieci


Grudzień 1999r.
Pełnia: 21-24.12 (20-23.12)
Pora powitać mróz i zaspy śniegu. Prószyć będzie niemal codziennie. W dzień ok. -3'C, w nocy ok. -8'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Vanessa Harvin
Czw Mar 06, 2014 4:38 pm
Ukryty Pałac Rodu van Morgenfel
Autor Wiadomość

Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 140
Wiek: 53 lata
Krew: Czysta
Pupil: wąż
Różdżka: smok, 12,5 cala, Czarny Dąb, Twarda
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 128g
Poziom życia: 90%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 65
Z. ofensywne: 65
Z. defensywne: 65
Miotlarstwo: 40
Wysłany: Sob Mar 19, 2011 12:21 am   Ukryty Pałac Rodu van Morgenfel

Gdy człowiek będzie maszerował przez trzy dni i trzy noce na północ od tysiącletniego dębu, napotka w końcu rozciągające się po krainie jezioro. Wielu kąpało się w nim, a jeszcze więcej istot słyszało o jego istnieniu. Legendy głoszą, że co jakiś czas w nocy widać poświatę olbrzymiego pałacu boga jeziora nazwanego Sajedes. Czarodzieje wiedząc, że musi być logiczniejsze wyjaśnienie poszukiwali go, jednak nikt niczego nie znalazł...



Gdy jednak przybędzie z krwi i kości dziedzic tych ziem wiedzieć on będzie co zrobić, by kraina ujawniła swą tajemnicę. Zanurzy on swą różdżkę w wodzie i wypowie niemieckie hasło upuszczając na taflę jeziora kroplę własnej krwi. To wtedy ziemia rozedrze się, a oczom gościa objawi się bogaty pałac chroniony od wielu lat przez magię rodziny van Morgenfel. Zbudowany na długo przed tym jak na stałe prze prowadzili się do Anglii i dlatego zabezpieczony przed oczami innych.

Budynek od zewnątrz cechuje budownictwo przypominające okres renesansu, jednak przez lata ściany wyblakły co sprawiło, że obraz przypominał w nocy bardziej widmo niż autentyczny budynek.
Wnętrze za to przechodziło wielokrotne rewolucje i remonty. Sprawiło to, że mimo antycznych mebli i wystroju sprawiało wrażenie nowego.

Po wejściu do domu Korytarz prowadzi do dużej sali. Jest to salon. Przed kominkiem w którym niemal zawsze pali się ogień stoi kanapa po której przeciwległych końcach rozstawiono dwa fotele. W reszcie pokoju znajduje się również szafa ze zbiorem rozmaitych ksiąg, oraz kilka krzeseł i stołów przy których odbywały się dyskusję gości niegdyś masowo zapraszanych do pałacu.

W budynku znajduje się również duża jadalnia, kuchnia i łazienka na pierwszym piętrze, a wyżej 5 dużych sypialni z łazienkami.
Odwiedzającym towarzyszą nieustannie elementy złoceń, oraz antyczne żyrandole, oraz meble. Wszystko jednak dzięki magii zachowane w stanie niemalże nowości.

Gdy jednak ktoś wie gdzie znajduje się odpowiednia dźwignia, a to jest coś co posiada jedynie dziedzic to może otworzyć zejście do niższego piętra pałacu. Mroczna legenda bowiem nie mogłaby się obejść bez zimnego, mokrego lochu zbudowanego z kamienia. Stalowe drzwi z kratami umożliwiają strażnikom obserwacje więźniów, a odpowiednie wyciszenie sprawia, że nawet krzyki dochodzące z tamtejszej sali tortur nie wydostaną się poza to miejsce... Tak na prawdę to nawet poza pojedyncze pomieszczenie, gdyż z czasem każda cela została magicznie wyciszona, by dźwięki głośniejsze były odpowiednio przyciszane.
 
 

Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 140
Wiek: 53 lata
Krew: Czysta
Pupil: wąż
Różdżka: smok, 12,5 cala, Czarny Dąb, Twarda
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 128g
Poziom życia: 90%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 65
Z. ofensywne: 65
Z. defensywne: 65
Miotlarstwo: 40
Wysłany: Sob Mar 19, 2011 10:09 pm   

Czarny kłąb dymu pojawił się nieopodal jeziora... Marcus wraz z Emmą deportowali się tutaj unikając starcia w sali śmierci. Morgenfel trzymał młodą ślizgonkę na rękach czując jak jej ciepła czerwona krew spływa ma jego szatę. Postać śmierciożercy delikatnie przykucnęła nad brzegiem, by ostrożnie położyć nieprzytomną dziewczynę na trawie. Sięgnął dłonią do twarzy by zdjąć maskę i odsłonić umartwioną nad losem dziewczyny twarz.
- W coś ty się wpakowała moja mała...
Powiedział ciepłym jak na swoje możliwości głosem pochylając się z różdżką nad jej ranami. Delikatnie dotknął nią jej rannego ciała, by szeptem wypowiedzieć jedno z zaklęć leczących. Była w ciężkim stanie po otrzymaniu rany od zaklęcia czarno magicznego, więc musiał włożyć to wiele ze swojej mocy. Leczył ją, by utrzymać przy życiu... Fakt, że zemdlała źle świadczył o jej stanie, więc nie miał wielkiego wyboru jak działać natychmiast po przybyciu.

Gdy udało mu się stwierdzić, że Emmie nie zagraża niebezpieczeństwo postanowił przenieść się w wygodniejsze i co ważniejsze bezpieczniejsze miejsce. Nabił swój polec na małe wystające ostrze przy jego szanie. Podszedł do wody i lekko brudząc czubek różdżki własną krwią włożył ją do wody wyszeptując pod nosem kilka niezrozumiałych słów wywodzących się ze staroniemieckiego. Były one hasłem do pałacu, który począł wynurzać się spod jeziora ukazując swą postać. Do wejścia prowadziła kilkunastometrowa ścieżka toteż Marcus ponowie wziął nieprzytomną ślizgonkę na ręce, by zanieść ją do środka, gdzie czekała już na niego służba.

Gdy wszedł do budynku wszystko było jak zwykle w idealnym porządku. Nie zrobił jednak tego co zawsze i nie zniknął w swoim biurze, a ruszył po schodach na górę do jednej z sypialni gościnnych. Zastał tam ogromne posłane antyczne łóżko przy ścianie po przeciwnej stronie drzwi, szafa z ubraniami po lewej stronie i półka z dużym lustrem, która służyła jako swego rodzaju "kosmetyczka".
Marcus ułożył nieprzytomną w łóżku okrywając ją kołdrą. Nie mógł jednak pozostawić całej sprawy w takim stadium... Potrzebował większej szansy na to by ta sytuacja nigdy się nie powtórzyła. Powróciła do jego głowy myśl z sali śmierci, gdy spostrzegł chłopaka, który siedział obok Emmy...
Wyjął różdżkę i przystawił ją jej do głowy, by wejść w jej umysł i nagiąć wspomnienia minionych już dla niej wydarzeń:


Nowe wspomnienie:
Emma była w sali śmierci. Ranna prawie leżała opierając się o kamienną ścianę. Dumbledore odszedł w stronę Pottera, w wtedy w całym pomieszczeniu buchnął ogień. Języki groźnego żywiołu przemieniały się w węże, które poczęły atakować wszystkich jej "towarzyszy"... Poza nią samą. Jedynie zamaskowana postać ruszyła spokojnie w jej kierunku. Czuła się zbyt zmęczona i nie była w stanie się opierać... Tak jakby zaraz miała stracić przytomność i odejść w głębokim śnie. To wtedy James upadł przed jej nogami pchnięty zaklęciem przez innego ze śmierciożerców, który został uwolniony przez wpływy "tego który nosił maskę".
- Błagam... Zostawicie mnie... Bierzcie ją tylko mnie nie zabijajcie...
Mówił skamląc młody prefekt. Dwaj śmierciożercy zmierzyli go wzrokiem, jednak człowiek w masce odepchnął go w bok jakimś czarem odpychając od dziewczyny.
- Zniknij więc i trzymaj się swego nędznego życia.
Odpowiedział chłopcu... Emma czuła jej jej wzrok się rozmywa, jednak dostrzegła że James ucieka tarzając się wręcz na czworakach w stronę wyjścia, gdy reszta walczyła z trawiącym wszystko ogniem. To właśnie wtedy straciła przytomność przez zbytnią utratę krwi.


Dlaczego wybrał akurat chłopaka? Bo widział jak wcześniej bronił dziewczyny przed klątwą uśmiercająca. Widział, że są razem blisko, a to mogłoby ją trzymać pośród zdrajców krwi. Taka zmiana jej pamięci miała zniechęcić ją za równo do niego jak i całej tej "armii gówniarzy pottera"

Po Tym zabiegu postanowił pójść się umyć i przebrać w strój w jakim chodzi jego drugie ego... Auror i szanowany pośród czarodziejów pracownik Ministerstwa Magii: Marcus van Morgenfel. W tym już bardziej dopasowanym i bezpiecznym stroju wrócił do chrześniaczki, by usiąść na fotelu na drugiej stronie pokoju, by nie odstraszyć jej nagłym widokiem swojej facjaty zaraz po obudzeniu... Nie widzieli się ponad półtorej roku, więc mogłoby to być dla niej nie małym szokiem.
 
 
Emma Wirkkala
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Mar 19, 2011 10:39 pm   

Ogień. Wciąż widziała ogień. Wszędzie był on. Ktoś do niej chciał podejść. Obrazy nagle zaczęły się dziwnie przemieszczać, naginać. Wyskoczyła postać, zaczęła błagalnie mówić. A może jej tam nie było. Czy to był James? Odszedł. Wszystko pochłonęła ciemność...

Poczuła się dziwnie słaba i obolała. Zawieszona w jakiejś dziwnej rzeczywistości pozbawionej obrazu. Do jej nosa dotarł znajomy zapach, ale skąd go znała. nie miała pojęcia. Poruszyła palcami i poczuła materiał, dopiero teraz do niej dotarło, że leży w łóżku i wciąż ma zamknięte oczy. Czyli jest w dormitorium, ale dlaczego wszystko ją boli? Próbowała sobie przypomnieć ostatnie chwilę przed zaśnięciem, jednak ujrzała tylko obrazy z Ministerstwa Magii. Więc rzeczywiście tam była i walczyła, ale końcówka... Nie dostrzegła, że została nagięta i przez chwilę miała ochotę się rozpłakać. Krukon ją zawiódł. Był większym tchórzem niż przypuszczała i mimo że wcześniej chciał ją chronić, w końcu był gotów oddać ją, by samemu przeżyć. Urwała swoje rozmyślania, chcąc się uspokoić. Wróciła do innych aspektów minionej nocy. Jeśli walka się skończyła, a ostatnie co widziała, to śmierciożercy...
Otworzyła oczy i musiała przyznać, że jednak nie trafiła do dormitorium i z pewnością nie był o szpital. Zmarszczyła brwi, bo spodziewała się już prędzej wilgotnych lochów, niż wystrojonej elegancko sypialni. Chyba już tu kiedyś była. Rozejrzała się i spostrzegła Marcusa siedzącego w fotelu obok. Tego już zupełnie się nie spodziewała.
- Marcus, ale co...- Zebrała w sobie siły i zaczęła się unosić na rekach. Opadła nad wyraz szybko, bo ręce odmówiły utrzymywania takiego ciężaru. No i ból, choć ten nie był taki straszny, bo całe ciało było jakby zdrętwiałe.
 
 

Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 140
Wiek: 53 lata
Krew: Czysta
Pupil: wąż
Różdżka: smok, 12,5 cala, Czarny Dąb, Twarda
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 128g
Poziom życia: 90%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 65
Z. ofensywne: 65
Z. defensywne: 65
Miotlarstwo: 40
Wysłany: Sob Mar 19, 2011 11:16 pm   

Marcus popatrzył na Emmę w chwili, gdy ta się obudziła. Na jego twarzy pojawił się bardzo rzadki gość: Uśmiech. Cieszył się, gdyś wreszcie poczuła się na tyle dobrze, by otworzyć oczy, a nawet spróbować się poruszyć. Nie poruszył się zbytnio z miejsca, a jedynie poprawił leżącą na nim kosztowną brązową szatę z symbolami przynależności do niemieckiego rodu van Morgenfel.
- Spokojnie... Nie ruszaj się...
Powiedział cicho do ślizgonki. Starał się, by jego głos zabrzmiał ciepło, jednak zbyt długo jego struny głosowe nie otrzymały takiego zadania i w tym momencie nie do końca spełniły tę funkcję. Był bardziej lodowo spokojny, niż przyjaźnie ciepły.
- Pewnie chciałabyś wiedzieć jak się tu znalazłaś...
Uśmiechnął się patrząc na nią, a jeżeli jej twarz była zwrócona w jego kierunku to jej oczy. Ten gest akurat mu wyszedł i okazał się wiele bardziej przyjazny niż uprzednie słowa... Robił to w końcu nieustannie wyciągając informację od pracowników ministerstwa. Wewnątrz nie wiedział co powiedzieć swojej chrześniaczce. Jej matka była jedyną osobą, która wiedziała o jego alter-ego, ale czy Emma będzie w stanie to zrozumieć? Mało kto jest w stanie pojąć to, że nawet gdyby chciał to nie miał wyboru... Jeszcze mniej zrozumie, że on nie chce wybierać i cieszy się, że jest kim jest. Czy dziewczyna, która nie dawno przyłączyła się do największego wroga śmierciożerców byłaby w stanie to zrozumieć?
- Ale zanim zagłębię się w swoją opowieść to powiedz mi... Dlaczego musiałem zabrać cię ciężko ranną z ministerstwa?
 
 
Emma Wirkkala
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Mar 19, 2011 11:32 pm   

Znieruchomiała, a raczej zwyczajnie w świecie się rozluźniła. Przez chwilę docierał do niej większy ból, ale ciało przyzwyczaiło się. Podniosła tylko głowę i spostrzegła, że leży pod kołdrą, choć wciąż miała na sobie zakrwawione ubranie.
Przeniosła wzrok na ojca chrzestnego, czując trochę wstydu, jednak jej uwagę przykuły słowa mężczyzny. Wiedziała, że auror był bliskim przyjacielem jej rodziny, albo raczej powinna myśleć, rodziny od strony jej matki. Jednak śmierć Anny nie przeszkodziła mu w odwiedzaniu Wirkkalów w Helsinkach od czasu do czasu. Z tych wizyt Emma zapamiętała Morgenfela jako miłego i opiekuńczego, co dawało duży kontrast w porównaniu z zachowaniem ojca ślizgonki. Lubiła go w jakiś sposób, tak jak dzieciak może lubić miłego wujka. Babka Em też lubiła aurora.
Dziewczyna poczuła się bezpiecznie, choć wciąż nie wiedziała, co się właściwie stało.
- Ja... - zaczęła cicho, próbując sobie przypomnieć. - Walczyliśmy tam ze śmierciożercami. Nie widziałeś ich? - odparła w końcu, nie wiedząc, jak na to zareaguje Marcus. Czuła się jak mała dziewczynka, która zrobiła jakąś głupotę i teraz dobry wujek stara się na spokojnie ustalić, co się stało. Różnica polegała jednak na tym, że sprawa była o wiele bardziej poważna.
 
 

Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 140
Wiek: 53 lata
Krew: Czysta
Pupil: wąż
Różdżka: smok, 12,5 cala, Czarny Dąb, Twarda
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 128g
Poziom życia: 90%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 65
Z. ofensywne: 65
Z. defensywne: 65
Miotlarstwo: 40
Wysłany: Sob Mar 19, 2011 11:53 pm   

Marcus zastanawiał się jak zacząć... Chciałby spełnić obietnice daną jej matce, ale skoro ma ją chronić to nie chce jej przy tym okłamywać. Potrafił okłamać wszystkich, a nawet pozabijać aurorów, którzy z nim pracowali, ale nie chciał ukrywać się przed dziewczyną, która nie mniej była dla niego jedyną rodziną w tych stronach.
- Jak wiesz poznałem twoją matkę jeszcze w szkole...
Zaczął w dziwny sposób zmieniając temat i odsuwając Mizisterstwo i walkę ze śmierciożercami na drugi plan. Może w ten sposób chciał ją jakoś "nastawić" do informacji jako od niego otrzyma.
- Była jedyną osoba, która wiedziała o mnie wszystko. Ufałem jej, a ona mi na tyle, żeby powierzyć mi w opiekę wszystko co po sobie zostawiła... Ciebie...
Powiedział do niej wstając z fotela i klękając przed jej łóżkiem. Delikatnie pogłaskał ją jak to ojciec czasem stara się okazać swoją miłość dziecku. Jego zazwyczaj zimne oczy wyrażały dziwną mieszankę bólu i radości... Wspomnienie śmierci jej matki pomieszane z kolejnym spotkaniem z jej dorastającą córką.
- Obiecaj mi, że już nigdy nie będziesz tak się narażać... Jeżeli będzie trzeba jak ona zginę by cię chronić, ale nie pozwól by jej poświęcenie poszło na marne.
Powiedział patrząc jej w oczy... Traktował ją jak skarb... Nie chciał stracić drugiej szansy. Nie zdołał uratować przyjaciółki, a teraz nie chce stracić powierzonej jego opiece córki. Ale ta jednak stoi po drugiej stronie... Jak on będzie mógł ją chronić, gdy będą swymi przeciwnikami?
 
 
Emma Wirkkala
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Mar 20, 2011 12:10 am   

Zmarszczyła brwi, słysząc początkowe słowa. Nie spodziewała się wspomnienia o matce. Mogła o tym rozmawiać normalnie, w końcu była kilkumiesięcznym niemowlakiem, gdy ją zamordowano. Wspomnienie jej przez Marcusa jednak było troszkę dziwne, przynajmniej dla Em.
Informacja, że auror ma nad nią czuwać, by spełnić prośbę jej matki, dolała jeszcze więcej zdziwienia do umysłu ślizgonki. Nidy wcześniej o tym nie słyszała, nikt nic nie powiedział. To nie pozwoliło jej zareagować na pogłaskanie. Tylko babcia to robiła i gest mężczyzny sprawił, że coś ścisnęło lekko jej gardło. Słuchała jednak dalej.
Prośba mężczyzny przypomniała jej o Jamesie i jego staraniach, by w nic się nie wplątała. Od razu stanął przed jej oczami obraz, jak Krukon ucieka, by ją zostawić na pastwę śmierciożerców. Zacisnęła usta, czując dziwną mieszaninę emocji, która rozrastała się w jej piersi i umyśle.
- Nie mogę tego obiecać - odpowiedziała nieco chłodniej niż zamierzała, ale tylko taki ton jej wyszedł po próbie zniewolenia nowych uczuć. - Nie w obecnych czasach.
Najwyraźniej Em miała nieco inne pojęcie tego, w jaki sposób poświęcenie jej matki mogło pójść na marne.
 
 

Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 140
Wiek: 53 lata
Krew: Czysta
Pupil: wąż
Różdżka: smok, 12,5 cala, Czarny Dąb, Twarda
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 128g
Poziom życia: 90%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 65
Z. ofensywne: 65
Z. defensywne: 65
Miotlarstwo: 40
Wysłany: Nie Mar 20, 2011 12:44 am   

- Nawet nie wiesz jak bardzo jesteś do niej podobna...
Powiedział wstając. Zaczął chodzić jakby czymś podenerwowany przed jej łóżkiem. Przysiągł chronić dziewczynę, ale wierność Czarnemu Panu była zawsze na pierwszym miejscu. Teraz może jeszcze ją wybronić, ale musiałaby przysiąc, że nie będzie walczyć przeciw śmierciożercom... Musiałaby zrozumieć, że to nie jest wybór między dobrem, a złem... On nigdy nie nazwałby swojego postępowania tym gorszym tylko dlatego, że zabił wielu ludzi. Walczył o swoje przekonania krwawą drogą, ale zgodnie ze swoimi przekonaniami, więc co w tym złego?
- Twoja matka też tak mówiła, aż w końcu nawet ja nie mogłem ochronić jej przed nimi...
Powiedział wspominając dni kiedy jej matka żyła. Była przeciwko Czarnemu Panu. Marcus przekonywał o tym, że nie zagraża jego pozycji, więc Voldemort darował jej życie, ale jednak zginęła.
- Gnidy które ją zabiły nie były typami słuchającymi rozkazów. Chcieli się Mu przypodobać... Nie wyobrażasz sobie nawet jaką bezradność czułem, gdy dowiedziałem się o jej śmierci.
Powiedział odruchowym nerwowym gestem przeczesując włosy dłonią.
- Nawet śmierć tych ścierw nie przyniosła choćby najmniejszej ulgi... Ale... Nie mogę pozwolić, by to o co walczyła poszło na marne. Chciała cię chronić, dać możliwość wyboru. Nawet twój ojciec bojąc się, że to sam Voldemort zawziął się na waszą rodzinę przystał do bractwa, by cię chronić.
Odruchowo nazwał śmierciożerców "bractwem"... Zrobił to podświadomie, choć nie było to nawet, aż tak rażące jak wspomnienie ojca Emmy. Był jednym z tych, którzy "witali" go w szeregach. Nawet Morgenfel starał się za niego potajemnie ręczyć, by mógł liczyć na zaufanie reszty czarnoksiężników. Nie pasował tam... Nie urodził się jako jeden z nich, a jego przekonania były wymuszone lękiem, ale to dało Emmie ochronę, aż do teraz.
 
 
Emma Wirkkala
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Mar 20, 2011 1:10 am   

Nie wiedziała czy to dobrze, czy źle, że przypominała w dużym stopniu matkę. Nie znała jej. Kolejne słowa Morgenfel wprawiały dziewczynę w dziwny niepokój. Zapewne usiadłaby, gdyby miała choć trochę więcej siły. Wodziła wzrokiem za Marcusem, zaciskając usta w wąską kreskę. Czuła dziwne napięcie we własnym umyśle.
Zwrot typu "...nawet ja nie mogłem ochronić jej przed nimi...", "przystał do bractwa" wprawił ją w mocniejszy niepokój. Em przełknęła ślinę, ale ponownie uspokoiła się, czując chłód, który ją wypełniał od środka.
- Wiem, kto zabił matkę. On już nie żyje, ale to nie ma znaczenia - powiedziała cicho, po czym zamilkła na kilka chwil.
Miała wrażenie, że Marcus jest kimś więcej niż tylko zwykłym aurorem i przyjacielem jej matki. Czuła, że kolejna twarz Morgenfela raczej jej się nie spodoba.
Chcąc zagłuszyć swoje obawy, skierowała myśli na matkę, jej poświęcenie i konsekwencję jej działania.
- Nie mogę się chować, tylko dlatego, że moja matka oddała za mnie życie - warknęła, wybuchając nagłą złością. Gniew dodał jej sił, by mogła usiąść. - Jednak nie jestem jej już nic winna. Ona nie żyje, ja żyję. Jestem wdzięczna, że dała mi możliwość wyboru, ale moje życie należy tylko do mnie! A ojciec niech spłonie za to co zrobił! - Ostatnie słowa wypowiedziała z takim uczuciem, które można było zaliczyć do tych na skraju furii.
Ten nagły zryw aktywności przerwało nagłe wyłączenie obrazu i nim dziewczyna się zorientowała, już leżała. Na krótką chwilę utraciła świadomość.
 
 

Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 140
Wiek: 53 lata
Krew: Czysta
Pupil: wąż
Różdżka: smok, 12,5 cala, Czarny Dąb, Twarda
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 128g
Poziom życia: 90%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 65
Z. ofensywne: 65
Z. defensywne: 65
Miotlarstwo: 40
Wysłany: Nie Mar 20, 2011 1:31 am   

-Spłonie za to co zrobił?
Wyszeptał kumulując w sobie emocje które wyzwalała w nim rozmowa. Na jego twarzy pojawił się nawet krzywy grymas przypominający uśmiech, choć wcale nim nie był. Ona myślała pewnie, że to takie proste, że po proste...
- Nie wiem co sobie myślisz, ale zrobił dla ciebie więcej niż banda tych cholernych aurorów, którzy nawet nie raczyli przybyć do ministerstwa!
Nie wytrzymał... Wybuchł oznajmiając w dziwny sposób, że aurorów nie ma w ministerstwie. Oznajmiając, że w tym wypadku jego też nie powinno tam być. Nie było to specjalne i dziewczyna może nawet tego nie zauważyć, ale... Powiedział to.
- Ty masz wybór, a ja go nigdy nie miałem! Mnie też znienawidzisz za to, że zanim jeszcze się narodziłem moje imię zostało wpisane w poczet śmierciożerców!?
Mówiąc to początkowo podszedł do ściany uderzając w nią pięścią... Odwracając się rzucił jej na łóżko maskę którą miał na sobie w ministerstwie.
- Wszyscy twoi są bezpieczni.
Powiedział uspokajając się już trochę, choć było to bardziej wymuszone niż szczere. Serce w nim się wręcz gotowało. Nie potrafił jej nawet wytłumaczyć tego, że nie warto tracić życia za taką sprawę.
- Odkąd ona zginęła jedyne czego pragnąłem to twojego dobra, ale sądzę, że dla mnie też przewidziałaś jedynie stos... Ja wydobrzejesz postaram się przyciszyć twoją sprawę.
Odwrócił się w stronę drzwi, ale w jego oczach dało się dostrzec kilka łez i wręcz rozdzierający ból.
- Jeżeli już nie chcesz mnie widzieć to postaram się byś nie musiała...
 
 
Emma Wirkkala
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Mar 20, 2011 11:52 am   

Chciała znów się unieść i wypowiedzieć się, co myśli na temat jej ojca-zdrajcy, który pozwolił na śmierć jej matki i babki. Tak. Wiedziała, że był przy obu morderstwach i możliwe, że Marcus nie miał o tym pojęcia. Jednak gdy mężczyzna oznajmił, że jest śmierciożercą, wszelkie emocje odpłynęły z twarzy dziewczyny wraz z krwią. Leżała blada niczym prześcieradło i patrzyła się dziwnie na aurora. Ostatnie iskierki umykały z jej oczu, ustępując mrocznej, chłodnej pustce. Spojrzała na maskę, która wylądowała tuż przy jej kolanie.
Co ją obchodzili teraz ludzie, za którymi poszła, by tylko odczuć, jak najbliższy jej sercu ją pozostawia na śmierć. Można by rzec, że Em zaczynała nienawidzić całego świata, ale ten po prostu walił się kawałek po kawałku na jej blond głowę.
-Wyjdź - powiedziała tylko cicho, nie mówiąc, by więcej się nie pokazywał. Teraz było jej to obojętne. Coś w niej pękło, pochłaniając emocje i jakąkolwiek nadzieję. Miała chyba pecha rodząc się w rodzinie, która właściwie już na początku była przekreślona.
Gdy Marcus wyszedł, ślizgonka spojrzała na szafkę i ujrzała swoją różdżkę. Wzięła ją i przez chwilę przyglądała się ciemnemu drewnu. Jej wzrok padł po chwili na jasne włosy, których część wyplątała się z warkocza. Em usiadła i zebrała je w jedno i przecięła zaklęciem.
- Diffindo - mruczała za każdym razem, by pozbyć się kolejnych pasm. Nie wiedziała czemu, ale w jej głowie pojawiła się myśl, że wszystkio pozostawia ślad we włosach. Chciała się tego pozbyć.
Gdy skończyła, opadła z powrotem na poduszki i zwinęła się w kłębek. Zasnęła, nie przejmując się obciętymi lokami, które zostały na poduszkach.
 
 

Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 140
Wiek: 53 lata
Krew: Czysta
Pupil: wąż
Różdżka: smok, 12,5 cala, Czarny Dąb, Twarda
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 128g
Poziom życia: 90%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 65
Z. ofensywne: 65
Z. defensywne: 65
Miotlarstwo: 40
Wysłany: Nie Mar 20, 2011 12:15 pm   

Minęło już kilka godzin odkąd Marcus wyszedł z pokoju dziewczyny pozostawiając ją samą. Poszedł na niższe piętro do swojego biura, by tam oczyścić swój umysł pracą. Mieszane uczucia, a także złość, że postanowiło się wyznać prawdę nie pozwalały mu jednak się skupić. Siedział po prostu przed swoim biurkiem i przeglądał dokumenty ślepo się w nie wgapiając.


Drzwi do pokoju dziewczyny nagle zaczęły się otwierać. Nie był to już jej chrzestny... Postanowił zostawić ją do momentu, gdy sama postanowi z nim porozmawiać. Nie będzie się narzucał z garściami nowych informacji, gdyż nie ma to żadnego znaczenia. Czy dziewczyna go nienawidzi? Nie wiadomo... Na pewno nie przepada za nim po tym co zdołała usłyszeć.

- Dzień dobry Panienko.
Emma mogła usłyszeć ciepły głos starszej pani, która weszła do pokoju obładowana wręcz różnymi rzeczami. Pierwszą zauważalną, była taca ze śniadaniem niesiona w rękach. Wylądowała ona na półce, by oczekiwała na swój czas. Następnie starsza pani położyła na jej łóżku czyste ubranie. Były to dopiero co kupione jeansy i bluzka. Marcus musiał pójść po nie w nocy, gdyż w pałacowych szafach posiadał jedynie staroświecką damską garderobę.
- Jeżeli nie pamiętasz to za tymi drzwiami jest łazienka.
Starsza pani uśmiechnęła się do niej miło pokazując drzwi po lewej stronie pokoju. Kobieta usiadła na jednym z foteli, by odpocząć po wędrówce po schodach.
- Panicz zamknął się w gabinecie i przez całą noc nie zmrużył oka... Nie pamiętam takiej sytuacji odkąd dwadzieścia lat temu zostawiła go jego ukochana.
Powiedziała jakby do siebie tym swoim ciepłym głosem. Jak to starsza pani musiała trochę powspominać.
 
 
Emma Wirkkala
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Mar 20, 2011 12:36 pm   

Obudził ją głos służącej. Tak. To chyba był najdziwniejszy aspekt tego domu, służba to ludzie nie skrzaty. Em otworzyła oczy i ujrzała znajomą twarz starszej kobiety. To zadziwiające, że wciąż nie pamięta jej imienia.
Em nic nie powiedziała, tylko wpatrywała się w ścianę przez cały czas, aż kobieta usiadła i zaczęła wspominać. Ślizgonka nie miała zamiaru odpowiadać, bo co miała powiedzieć. Czuła się jakby była pustą skorupą.
Usiadła, czując, jak każde miejsce z ranami się naciąga. Wstała, biorąc ubrania ze sobą, po czym skierowała się do łazienki. Spokojnie zostawiła burdel, który zaistniał w łóżku z jej włosami i szkarłatnymi plamami. No cóż, gdy Marcus ja kładł, może już nie krwawiła, ale jej ubranie wciąż było wilgotne.
W łazience spędziła trochę dłużej czasu. Nigdzie się nie spieszyła. Nigdzie nie musiała iść. Po powrocie z łazienki czysta i ubrana w nowe ciuchy, postanowiła wyjść z pokoju. Wciąż nie była w najlepszym stanie, ale zabieg z dyptamu na część ran a potem jeszcze leczenie u Marcusa nieco jej pomogło. Wzięła jednego tosta i wyszła, zostawiając służącą.
Schodząc na dół skierowała się w stronę gabinetu Marcusa. Dokładnie wiedziała gdzie to jest. Teraz sobie przypominała rozmieszczenie poszczególnych sal. Bez pukania otworzyła drzwi.
Pusta maska nie została zastąpiona niczym innym, w oczach nie było blasku. Auror mógł zauważyć tę nagłą zmianę fryzury.
- Chcę wrócić do szkoły na zakończenie roku - powiedziała bez zbędnych powitań. Nie miała nastroju na cokolwiek miłego.
 
 

Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 140
Wiek: 53 lata
Krew: Czysta
Pupil: wąż
Różdżka: smok, 12,5 cala, Czarny Dąb, Twarda
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 128g
Poziom życia: 90%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 65
Z. ofensywne: 65
Z. defensywne: 65
Miotlarstwo: 40
Wysłany: Nie Mar 20, 2011 12:49 pm   

Marcus siedział przy biurko przeglądając papiery, gdy ta nagle weszła do środka. Chciała wrócić na zakończenie roku? Nie wiedział czy dziewczyna oszalała, ale też nie miał zbytniego humoru. Wybrano nowego ministra magii, a do tego miał jeszcze sporo spraw do załatwienia, gdyż z powodu zadania zapuścił się trochę w papierkowej robocie.
- Nie wrócisz...
Powiedział zimnym głosem przerzucając jedynie stos papierów do szuflady, którą po przepracowanej nocy mógł wreszcie zamknąć. Nie mógł jej wypuścić gdy nad jej losem wisiała klątwa niechybnej śmierci z rak któregokolwiek śmierciożercy. W szkole nawet nie mogła liczyć na pomoc bo niedługo zaczynały się wakacje i zacznie się swego rodzaju "polowanie".
- Wplątałaś się w większe bagno niż możesz sobie wyobrazić...
Powiedział wstając i obracając się w stronę szafki. Nie patrzył na nią. Wiedział, że jak to zrobi to zmięknie, a nie mógł. Szperał jedynie między półkami szukając czegoś. Byli właśnie ukryci po taflą wody w ukrytym pałacu. Nie bez powodu wybrał to miejsce... Tutaj nikt jej nie znajdzie i będzie mogła bezpiecznie przeczekać ten zły okres.
 
 
Emma Wirkkala
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Mar 20, 2011 1:06 pm   

- Jeden dzień. Ostatni, bym mogła zabrać swoje rzeczy i kota - powiedziała, słysząc jego odpowiedź. Ton jego głos nie zrobił na niej wrażenia, właściwie teraz nic nie czuła, więc mało co mogło na nią wpłynąć. - Nie wrócę pociągiem, tylko ty mnie zabierzesz z Hogsmeade. Jesteś aurorem, zapewne będziesz mógł wejść też na teren Hogwartu. - To była oczywista deklaracja, że wróci do tego domu z Marcusem. Do domu w Helsinkach i tak nie miała zamiaru wracać, wiedziała, że tam było niezbyt bezpiecznie. Teraz przynajmniej miała miejsce, w którym mogła spędzić wakacje i jeśli Morgenfel nie kłamał, to była tutaj bezpieczna.
- Da to też potwierdzenie dla tych, którzy chcieliby mnie szukać - dodała, wiedząc już, że inni raczej sądzą, że została porwana. Nie będzie nikomu nic tłumaczyć, po prostu wejdzie, spakuje się, posiedzi na uczcie i pójdzie. Może nawet nie posiedzi na uczcie. Chciała tylko odzyskać rzeczy. Wprawdzie mogłaby to osiągnąć w inny sposób, ale nie zamierzała prosić nikogo, by dotykał jej rzeczy.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Współpracujemy z:
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight










SnM

















Image and video hosting by TinyPic









Dragon Ball New Generation Reborn



















Dragonst







Król Lew











Fairy Tail Path Magician











Vampire Kingdom











Silver Baner

Vampire Diaries



SnM: Naruto PBF









Toplisty








Stopka
Nie kradnij
zawartości forum!
Zapytaj o
pozwolenie jeśli
chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek
Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).

Strona wygenerowana w 0,56 sekundy. Zapytań do SQL: 10