► Rozpoczyna się lekcja Eliksirów.
► Trwa lekcja Mugoloznawstwa.
► Rusza krukońska lekcja wychowawcza!
Wyniki konkursu naukowego z ONMS!
► Zakaz wycieczek do Hogsmeade!
► Event Kadra vs Uczniowie zakończony!
► Poszukujemy nauczycieli Starożytnych Run, Numerologii, Zielarstwa, Wróżbiarstwa i Obrony przed Czarną Magią!

Minęły dwa lata od Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall, a życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Nie oznacza to jednak, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone, a tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony. Czytaj więcej.
Listopad 2000r.
Pełnia: 01-03.11 (22-25.08)
Pochmurno, nieustający deszcz i silne wiatry. W dzień ok. 6'C, w nocy temperatura spada do ok. 2'C. Możliwe okoliczne przymrozki.
129
362
132
180


Poprzedni temat «» Następny temat
Gabinet prof. Miotlarstwa
Autor Wiadomość

Christopher Verendal
Prof. Miotlarstwa | Op. Ravenclawu
Dołączył: 09 Cze 2018
Posty: 509
Wiek: 31 lat
Krew: Czysta
Pupil: Płomykówka Moha, biały norweski leśny kociak Knapsack
Różdżka: Włos wampusa, 11,5 cala, elastyczna, jarzębina
Ekwipunek: Różdżka, zegarek na rękę, książka, rękawice do Quidditcha. Eliksir na sen bez snów i dwa wywary wzmacniające, pergamin
Sakiewka: 20 galeonów
Genetyka: Oklumencja, Magia Bezróżdżkowa
Poziom życia: 80%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 8
Z. zwykłe: 53
Z. ofensywne: 22
Z. defensywne: 27
Miotlarstwo: 44
Wysłany: Nie Sie 18, 2019 2:54 pm   Gabinet prof. Miotlarstwa
   <Multikonta: Wheller, Magnier


Gabinet profesora Miotlarstwa znajdujący się na najwyższym piętrze Hogwartu nie jest zjawiskowy. W każdym razie w tej bardziej oficjalnej części. Pokój jest średniej wielkości, a w jego centrum uwagę przykuwa hebanowe biurko, przy którym stoi dość wygodnie wyglądające krzesło. Zwykle utrzymane w czystości, biurko jest obecnie coraz częściej zawalone książkami i papierami. Po lewej i prawej stronie stoją regały z książkami, różnymi mugolskimi przyrządami jak i również mniejszymi, kieszonkowymi lunetami. Są tu również drzwi prowadzące do prywatnego gabinetu, w którym Chris przebywa w wolnym czasie (zakładając, że nie robi nic innego).

Połączony pokój natomiast zdecydowanie nie przypomina żadnego z typowych gabinetów znajdujących się w Hogwarcie. Mimo że jest całkiem spory, to przez jego całkowite zaaranżowanie i wypełnienie wydaje się mniejszy. Ściany mają kolor bladoniebieski, a w całym pokoju góruje typowo skandynawski wystrój. Na jednej ze ścian znajdują się dwa, duże okna, pod jednym z nich stoi obszerne — i wyglądające na bardzo wygodne — łózko pokryte milionem poduszek, a pod drugim stoi wysunięty lekko przez nie [okno] teleskop zerkający swoją soczewką w najładniejsze konstelacje gwiazd. Na samym środku stoi ogromne biurko, pokryte wszelakiego rodzaju sprzętem elektronicznym (niedziałającym) i narzędziami, następne — umiejscowione jest pod jedną ze ścian, jest typowym stołem inżynierskim z mnóstwem szuflad wypełnionych mniejszymi lub większymi pierdołami. Obok niego stoi przykryte kocem pianino. Pod ostatnią ze ścian znajduje się biały regał pełen książek o tematyce ogólnej, mugolskiej i astronomicznej, a nad nim wisi wielki, czarny, hebanowy łuk trzymający się na wbitych kołkach i elegancka miotła w tym samym kolorze, z miedzianymi okuciami.
_________________
 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 693
Wiek: 17 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, kieszonkowe bagno, talia przeklętych kart, eliksir przeczyszczający, eliksir przebudzenia, eliksir króliczych uszu
Sakiewka: 53 galeony, 3 sykle
Poziom życia: 20%
Eliksiry: 17
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 27
Z. ofensywne: 23
Z. defensywne: 19
Miotlarstwo: 27
Wysłany: Nie Sie 18, 2019 7:20 pm   
   <Multikonta: Cassiopeia, Jimin


Październik był naprawdę ekscytującym miesiącem. Naprawdę sporo rzeczy się wydarzyło i aż dziw, że Verendal nie zwołał tego całego spotkania wychowawczego dużo wcześniej. Jak widać jednak nawet on powoli nie wytrzymywał już z Krukonami, którzy wyjątkowo w tym roku dawali mu popalić i sprawiali, że profesor McGonagall odwiedzała go z niezwykłą częstotliwością i to bynajmniej nie po to, żeby mogli sobie razem wypić herbatkę. I chyba dosyć trafnie mogła założyć, że nazwisko Strauss padało w czasie tych pogawędek niezwykle często. I to pewnie nie w najprzyjemniejszych kontekstach.
Natury całego spotkania mogła się domyślić już w momencie, kiedy Chris wyraźnie zaznaczył, że jej obecność na wychowawczej jest bardziej niż wymagana. Czyżby była jakimś głównym powodem zebrania tego całego motłochu? Cóż po pobycie w Mungu i wylaniu eliksiru na Laurę było to niezwykle prawdopodobne. Pewnie znów dane jej będzie zobaczyć Kanadyjczyka w roli rozgniewanego czy też rozczarowanego postępowaniem swoich pociech ojca.
Szczęśliwie droga z wieży do gabinetu Verendala nie była aż tak długa i męcząca. Po przybyciu na miejsce, zapukała do drzwi po czym przekroczyła próg pomieszczenia, gotowa na to, żeby zostać solidnie zruganą za wszystkie swoje przewinienia. W końcu kto zrobi to lepiej niż wychowawca, prawda?
_________________
 
 
     

Avdotya A. Grigorievna
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 10 Kwi 2019
Posty: 241
Wiek: 16
Krew: Czysta
Pupil: Puchacz - Owl Capone; Rosyjski niebieski - Raijin
Różdżka: Cis -- Włókno z serca cerbera -- 8 cali -- Bardzo sztywna
Ekwipunek: Piniążki, różdżka, 2x Eliksir Ochrony Przed Ogniem, 1x Wywar Żywej Śmierci (słabszy), nożyk, korkociąg, zegarek, dwie puste fiolki, grubszy sznurek z drewnianą zawieszką z greckim theta w środku, skórzana bransoletka na prawej ręce z zaklęciem Homo Proprius (przyzywa różdżkę do ręki);
Sakiewka: Bieda.
Genetyka: wężousta
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 36
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 10 (+2)
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Nie Sie 18, 2019 7:57 pm   
   <Multikonta: Mildred Hamilton


Po co zwoływać wszystkich Krukonów na wychowawczą? Nie no, słyszała, że Violka potrafiła nieźle zaszaleć, a z samym Śmiercią to ona urządzała sobie czwartkowe obiadki. I nie tylko czwartkowe, no bo po co się ograniczać. Tym bardziej nie widziała powodu, by na zebranie przychodziła też Dunia. No ale jak wszyscy, to wszyscy. Z trudem powstrzymywała się od zabrania ze sobą popcornu. To jednak nie WDS i za to mogłaby zostać oskórowana żywcem. Znaczy pewnie nie, bo Verendal w gruncie rzeczy kocha swoje dzieciaczki, tylko czasami by je zrzucił z Wieży Astronomicznej. Nie zakładała, że będzie w dobrym nastroju ale nie zakładała też, że będzie edukował jeszcze kogoś niż Strauss. Ostatecznie wpakowała paczkę zrobionego popcornu w torbe. Na zaś. Bo wiadomo, w kubełku to niebezpiecznie. A tak sneaky snekay, jak do kina. Bo w kinie drogo. W tym na przykład można przypłacić zebraniem Wpierdolu. Taka hogwarcka waluta, tylko dziwna, bo jej lepiej nie zbierać, a rozdawać. No i ma dwa nominały, Wpierdol i Opierdol. Ten drugi niby mniej boli, ale w nadmiarze jednak... jednak boli.
Z drugiej strony była to okazja, by zaczerpnąć trochę mało wymagającej rozrywki. Strauss zbierająca opieprz od profesora miotlarstwa jakoś tak wydawało jej się klasyfikować jako komedia warta obejrzenia, a jednak nie pogardziłaby obecnie niczym, co by ją trochę rozweseliło. Pewnie niedawne wydarzenia dalej ją trzymały i nie bardzo chciały puścić, chociaż ostatnimi czasy chyba zaczynało im się nudzić i same zaczęły rezygnować z gnębienia duniowego nastroju.
- Dzień... dobry? - rzuciła do zgromadzonych w pokoju samej lokując się gdzieś obok drzwi, które kulturalnie zamknęła. Nieco była niepewna. No bo dla niej dzień na przykład był całkiem niezgorszy, ale na przykład dla profesora mógł być beznadziejny. No ale głupio było jej się witać w ojczystym z opiekunem Domu. Bardziej z tego powodu, że raczej nie chciała by pomyślał, że na wejściu obraziła całą jego rodzinę do trzynastego pokolenia wstecz, a nie była pewna, czy podirytowanego Kanadyjczyka (chyba podirytowanego, tak sobie na wejściu założyła, no bo w końcu zrobił im wychowawczą i groził uwaleniem punktów) na pewno na to nie stać. Po co ryzykować? Splotła przed sobą ramiona, a następnie oparła się o ścianę szybko ilustrując wzrokiem gabinet.
_________________

Owl Capone x Raijin x Relacje x Akta x Theme x Senbonzakura
Forget the risk and take the fallIf it's what you want then it's worth it all...



 
 
     

Lynne Patterson
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 10 Wrz 2018
Posty: 82
Wiek: 17 lat
Krew: pół na pół
Różdżka: Łuska węża morskiego, 13 cali, daglezja, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 12
Zielarstwo: 13
Transmutacja: 13
Z. zwykłe: 14
Z. ofensywne: 9
Z. defensywne: 17
Miotlarstwo: 2
Wysłany: Wto Sie 20, 2019 4:45 pm   

Nie była ani trochę zdziwiona, kiedy zobaczyła ogłoszenie, wywieszone przez ich opiekuna. Biorąc pod uwagę, ile zdążyli odwalić w ciągu dwóch miesięcy, było do przewidzenia, że prędzej czy później Verendal zarządzi takie spotkanie. Była ciekawa, od czego zacznie i na czym się skupi najbardziej, a nie było to takie oczywiste. Na ogłoszeniu widniało o coś odbieraniu punktów, więc zakładała, że finalnie przemagluje ich za wszystko, a osiągnięcia będą odbierane w kategoriach indywidualnych i grupowych. Miała już nawet swoich kandydatów do pierwszych miejsc.
Wolała pojawić się na spotkaniu wcześniej, żeby zająć sobie jakieś sensowne miejsce. Podzieliła się tym przemyśleniem z Dorianem, który przyznał jej rację, więc w dniu godziny wychowawczej spotkali się wcześniej w pokoju wspólnym i razem podreptali do gabinetu profesora.
- Ciekawa jestem, jak on ma zamiar to wszystko rozwiązać. - Mruknęła, kiedy szli pustym korytarzem. - Nakrzyczy na nas? Powie, że jesteśmy drużyną i musimy wspierać się nawzajem, bo gramy do jednej bramki? W mugolskim liceum pewnie zrobiłby nam pogadankę i puścił umoralniający film. Tutaj może być ździebko problem.- Uśmiechnęła się na wizję Verendala, który odpala im wideo. - Czuję, że to będzie godzina wychowawcza, która zdecydowanie nie potrwa godzinę i będzie obfitować w burzliwe dialogi i ciekawe wydarzenia. Proponuję usiąść tak, żeby mieć dobry widok. Chyba, że jako prefekta wezwie cię do przodu i każe się spowiadać, czemu prewencyjnie nie zakładasz pastucha na schodach naszych dormitoriów. - Wyszczerzyła się do przyjaciela.
W końcu dotarli pod drzwi gabinetu. Lynne delikatnie zapukała i weszli do środka.
W pomieszczeniu były już Viola i Dunia. Przywitała się z nimi cicho. Miała wrażenie, że mówienie głośno zepsułoby aurę tej przestrzeni.
Za parę chwil pewnie się przekona, ile w tym prawdy.
_________________
Living at Hogwarts in 1990s be like:


 
     

Laura Robertson
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 30 Wrz 2018
Posty: 239
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: brak
Różdżka: Pióro dirikraka, 11', Kasztanowiec, Sztywna
Ekwipunek: miotła Świetlista Smuga
Sakiewka: 79G i 14s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 13
Z. zwykłe: 13
Z. ofensywne: 3
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 24
Wysłany: Śro Sie 21, 2019 12:07 am   
   <Multikonta: --


Nie bardzo uśmiechało mi się dzisiaj gdzieś wychodzić. Tym bardziej że nie miało to najmniejszego związku ze zdobywaniem wiedzy czy polepszaniem swoich umiejętności. Ot - wychowawca zwołał wszystkich krukonów.
Niby ok, ale czemu jak Snape, Verendal nie mógł urządzać takich spotkań w pokoju wspólnym? Czyżby mu się nie chciało ruszyć swoich szanownych 4 liter by wspinać się na wieżę? A może kolana już ze starości nie domagają? Tak czy siak, zamiast wygodnych foteli i miejsca gdzie spokojnie zmieściliby się wszyscy, to cały dom będzie musiał gnieździć się w jakimś kantorku. No i chyba łatwiej by to jedna osoba (nie ważne jak ważna) przyszła do wszystkich, niż ściągać wszystkich w jedno miejsce. Nie ma szans by wszyscy przybyli na czas. Chociaż Ravenclaw to Ravenclaw. Jeśli ktoś mógłby stawić się na wyznaczoną godzinę całym domem, to tylko my - niebiescy.

Weszłam do coraz bardziej zatłoczonego gabinetu opiekuna przeciskając się przez tłumy koleżanek i kolegów (bardziej lub mniej znanych), szukając swoje przyjaciółki. Gdzieś w oddali mignęła mi Dunia, zauważyłam też Violkę do której skierowałam swoje kroki, ale niestety tłum nie pozwolił mi przejść. Zajęłam więc jakieś miejsce półsiedzące na parapecie i wyciągnęła lusterko (takie samo jak to, które na meczu rozbiła Viola) i zaczęłam poprawiać szminkę. W sumie co innego miałam robić? Jak się zacznie to się zacznie. A na razie i tak trzeba czymś zabić czas.
_________________
 
 
     

Dorian Campbell
VII Rok | Prefekt Ravenclawu
Dołączył: 02 Wrz 2018
Posty: 107
Wiek: 17 lat
Krew: półkrwi
Pupil: czarny orientalny długowłosy kocur Lucivar
Różdżka: włókno z serca testrala | 12 cali | klon | giętka
Ekwipunek: różdżka | torba na ramię wraz z zawartością [kilka książek, pióro, czysty pergamin]
Sakiewka: 20g
Genetyka: animag
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 27
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Śro Sie 21, 2019 1:41 am   
   <Multikonta: RC | RV | WF


  Niby minęły zaledwie dwa miesiące (i to nawet niecałe!) bieżącego roku szkolnego, a tyle już zdążyło się zadziać i to niekoniecznie w dobrym tego słowa znaczeniu; szczególnie jeśli chodzi o Krukonów i niektóre ich wyczyny w ostatnim czasie. Kwestią czasu pozostawało, kiedy opiekun ich Domu postanowi jakoś szerzej zaadresować temat i zwołać tego typu spotkanie; Campbell nie czuł się więc ani trochę zaskoczony, kiedy dormitoria Ravenclawu obiegła wieść o lekcji wychowawczej organizowanej przez profesora Miotlarstwa, na której obecność jest obowiązkowa dla każdego bez wyjątku. A nawet jeśli miałoby być inaczej i te zajęcia tyczyłyby się przede wszystkim paru konkretnych jednostek, natomiast dla reszty byłyby jedynie opcjonalne, to i tak wypadałoby, żeby jako prefekt Krukonów się na nich pokazał, choć sam stał poza gronem ‘winowajców’ wszelkich zajść. Aczkolwiek momentami miał wrażenie, że chyba nieco zawiódł w pełnieniu swoich obowiązków, bo między innymi należało do nich pilnowanie, żeby takie rzeczy się, cóż, nie działy. Welp.
  W każdym razie spóźnienie na pewno nie byłoby mile widziane, więc jak najbardziej zgodził się z sugestią Lynne, żeby do gabinetu profesora udać się odpowiednio wcześniej; wprawdzie nie czekało ich tym razem użeranie się z kapryśnymi schodami, ale lepiej dmuchać na zimne. Spotkawszy się więc z przyjaciółką w pokoju wspólnym o umówionej godzinie, razem z nią udał się na siódme piętro zamczyska, gdzie mieściło się pomieszczenie będące miejscem spotkania.
  — Bądź co bądź, można powiedzieć, że najbliższa godzina czy ile to tam ostatecznie zajmie, zapowiada się dość… interesująco — odparł, unosząc przy tym lekko kąciki ust w pozbawionym wesołości uśmiechu, kiedy rówieśniczka skończyła mówić. — I mam dziwne przeczucie, że założenie czegoś tego typu absolutnie nic by nie dało. A wydawałoby się, że osobom, które w świetle prawa są już uznawane za dorosłe, można dać nieco większy kredyt zaufania. — Westchnął i pokręcił nieznacznie głową, przywołując ponownie ten niewesoły uśmiech na usta. Pilnowanie uczniów tych najmłodszych roczników, żeby zachowywali się jak należy, to zazwyczaj masa roboty, a tu wychodzi na to, że ci starsi momentami wcale nie są lepsi. Gorsi nawet można by rzecz, w końcu mają większe możliwości. Może to jednak zupełnie normalne i to on po prostu średnio wpasowuje się w to towarzystwo ze swoim spojrzeniem na świat; w końcu jakby nie spojrzeć pewne zdarzenia zmusiły go do tego, by dorósł nieco szybciej. Mniejsza jednak w sumie z tym.
  Wszedł za dziewczyną do środka gabinetu i po skinięciu głową już obecnym na powitanie, przystanął gdzieś nieopodal Lynne z rękami skrzyżowanymi na klatce piersiowej by oczekiwać na rozpoczęcie.
_________________

×××
so wake me up when it's all over
when I'm wiser and I'm older



all this time I was finding myself
and I didn't know I was lost
×××

akta × zwierzęca forma × kot
 
 
     

Iga Ewans
Uczeń | III rok
Dołączył: 08 Cze 2018
Posty: 88
Wiek: 12
Krew: poł na pół
Pupil: kot i sowa
Różdżka: 11 cali jabłoń,Łuska węża morskiego,wydaje swist przy machnięciu
Ekwipunek: to co jest na liście do szkoły
Sakiewka: 70
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 6
Z. zwykłe: 7
Z. ofensywne: 6
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Śro Sie 21, 2019 11:19 am   

Mała krukonka też postanowiła się zjawić na niby zajęciach w reku trzymała duży okrągły lizak w spiralne czerwono białe wzory wreszcie stanęła przed drzwi gabinetu opiekuna.
Lekko zdyszanym głosem powiedziała:-Dzień dobry-Iga uśmiechnęła się i weszła do środka.Przywitała się zamykając za sobą drzwi. Ruszyła powoli w strone parapetu gdzie znajdowała się Laura,po czym przysiadłam obok.Odpoczęła trochę i już nie było śladu po przyspieszonym oddechu. Poprawiła swoją szatę wyglądała dość śmiesznie w szacie dziennej, która sprawiała wrażenie za dużej.
 
     

Christopher Verendal
Prof. Miotlarstwa | Op. Ravenclawu
Dołączył: 09 Cze 2018
Posty: 509
Wiek: 31 lat
Krew: Czysta
Pupil: Płomykówka Moha, biały norweski leśny kociak Knapsack
Różdżka: Włos wampusa, 11,5 cala, elastyczna, jarzębina
Ekwipunek: Różdżka, zegarek na rękę, książka, rękawice do Quidditcha. Eliksir na sen bez snów i dwa wywary wzmacniające, pergamin
Sakiewka: 20 galeonów
Genetyka: Oklumencja, Magia Bezróżdżkowa
Poziom życia: 80%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 8
Z. zwykłe: 53
Z. ofensywne: 22
Z. defensywne: 27
Miotlarstwo: 44
Wysłany: Śro Sie 21, 2019 8:52 pm   
   <Multikonta: Wheller, Magnier


....Zwykle nie miał w zwyczaju robić pogadanek na temat zachowania swoim uczniom, i zdawałoby się, że teraz też im odpuści. Kiedy jednak ponownie do jego gabinetu zawitała profesor McGonagall i nie musiała nic mówić, aby odczytał to, co zechciała powiedzieć, to stwierdził, że czas najwyższy, aby się tą sprawą zająć. Szybko więc sowa powędrowała do absolutnie każdego ucznia, a także w pokoju wspólnym Krukonów zawisło ogłoszenie o spotkaniu wychowawczym. W gabinecie Verendala. Można by było rzec, że zdecydowanie lepszym miejscem byłby pokój wspólny, natomiast Christopher bynajmniej tak nie uważał. Chciał im dać ostatnią możliwość wyjścia ze swoich dormitoriów, zanim zamknie ich w środku i osobiście będzie wyprowadzał na każdą lekcję, wycieczkę czy posiłek. Najwyraźniej tak trzeba było zacząć robić, bo szczerze wątpił, że zaproponowanie pastucha przyniosłoby jakiś skutek.
....Nie było go, kiedy pierwsze osoby przyszły do gabinetu, ale już chwilę później drzwi otworzyły się szeroko ukazując sylwetkę opiekuna Ravenclawu. Tuż za nim pojawiło się jeszcze kilka nie widzianych od dawna osób, w tym Jeremy Meyer, i szybko zajęło miejsca gdziekolwiek, we wcale nie tak małym pomieszczeniu, najwyraźniej powiększonym na dziś na potrzeby spotkania. Profesor miotlarstwa machnął różdżką i zaraz pojawił się rząd krzeseł ustawiających się w kolejnych rządkach na półkolu, a każde jedno miało przydzielone nazwisko. Z jakiegoś powodu najaktywniejsi użytkownicy forum mieli usiąść z przodu. Drugo- i pierwszoklasistów najwyraźniej nie wzywał, bo dzisiaj ich tu nie było.
....Mężczyzna oparł się o biurko, krzyżując ręce na piersi i chowając różdżkę, po czym omiótł ich spojrzeniem czarnych oczu. Jego twarz nie wyrażała absolutnie nic, natomiast nie było to nic dziwnego, zważywszy, że w większości czasu przejawiał beton na twarzy. Jego wzrok na ułamki sekund zatrzymał się na Strauss i Campbellu, ale tylko jeżeli patrzyli, to sami zainteresowani mogli to zauważyć. Później Verendal spojrzał po prostu ‘na wszystkich’.
....- Ktoś chce mi coś powiedzieć? – zapytał, dając im na odpowiedź maksymalnie dziesięć sekund. Kiedy nikt nie podniósł ręki ani nie wyraził takiej chęci, wyjął spod klapy marynarki niewielką z pozoru karteczkę, która chwilę później rozwinęła się w solidny kawał pergaminu, dość długi, a już z cała pewnością zapisany atramentem w formie listy. O ile punkt pierwszy było widać, tak punkt-któryś-z-rzędu sięgał mu do kostek. A przypominam, że miał ponad 1,9m wzrostu.
....- A teraz?
_________________
 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 693
Wiek: 17 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, kieszonkowe bagno, talia przeklętych kart, eliksir przeczyszczający, eliksir przebudzenia, eliksir króliczych uszu
Sakiewka: 53 galeony, 3 sykle
Poziom życia: 20%
Eliksiry: 17
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 27
Z. ofensywne: 23
Z. defensywne: 19
Miotlarstwo: 27
Wysłany: Śro Sie 21, 2019 10:21 pm   
   <Multikonta: Cassiopeia, Jimin


I oto kolejni Krukoni przybywali do leża tego majestatycznego gromoptaka, który zajmował się tymi podrzuconymi pisklakami, wychowując je jak własne. Oczywiście, że wszyscy byli pisklakami Verendala, które przygotowywał do wypchnięcia z gniazda, by mogli sobie samodzielnie radzić w życiu i wzbić się w powietrze, aby sięgnąć swych marzeń oraz osiągać sukcesy. Chociaż nie... To chyba tak nie działało. W zasadzie byli jedynie bandą gówniarzy sprawiającą problemy, która przyczyniała się do tego, że nauczyciel miotlarstwa raczej przedwcześnie osiwieje, albo dorobi się załamania nerwowego... Jeszcze jedna wyprawa Strauss do Zakazanego i będzie o krok bliżej do tego? Można by to przetestować.
I na koniec wszedł on... Książę Ciemności o oczach czarnych niczym kir, o włosach rozwichrzonych koloru najmroczniejszego nocnego nieba, Arcykapłan Miotlarstwa, który stanowił inspirację dla wszystkich podlotków, zerkających nieśmiało w kierunku jego niebiańskiego blasku, Kanadyjski Ojciec, który kocha wszystkie swoje dzieci nawet jeśli są one lekko zjebane i narażają swoje życie na śmierć przy pierwszej lepszej okazji i szukają waleriany po lesie, kryjącym w sobie potworności okrutne, a zamiast niego znajdują tojad, będący dla niej całkiem zacnym zamiennikiem...
Mało tego! Miał przy sobie całą świtę swych krukońskich dzieci, które jakiś czas temu się gdzieś zawieruszyły. Może ktoś zamknął je w sowiarni pomyliwszy z innymi szlachetnymi ptakami, roznoszącymi paczki? Albo po prostu ci, którzy nie sprawiali kłopotów najzwyczajniej w świecie nie rzucali się reszcie Hogwartu w oczy i przez to można było przeoczyć ich obecność nawet jeśli miało się ich tuż przed sobą. Normalnie ludzie-peleryny niewidki! Czy też raczej ludzie-demimozy. Nic tylko ich łapać i golić na łyso, żeby sobie utkać taki płaszczyk zapewniający niewidzialność.
W każdym razie kiedy te krukońskie koboldy się rozsiadły, gdy tylko ich wielki czarodziej zrobił im krzesła (prawdopodobnie wykonane w Ikei i skręcone wcześniej przez profesora Waltona). Kto by się spodziewał tego, że wyznaczone dla niej miejsce będzie na samym przedzie tego peletonu. Możliwe, że to z powodu tego, że jej przewiny były najliczniejsze i znajdowała się na samym przedzie tabeli najbardziej zjebanych uczniów, których grzechy znane są już na całą szkołę. (Ale niech pierwszy kamieniem rzuci ten, kto prawie nie umarł chociaż raz!)
Spojrzała w kierunku Verendala, który zachęcił ich do mówienia teraz i na pewno nie do zamilknięcia na wieki po czym rozwinął listę, na której co najmniej trzysta pięćdziesiąt pozycji zawierało wszystkie osiągnięcia Violetty dokonane w czasie trwania jej edukacji. Zapowiadało się na to, że to spotkanie będzie naprawdę długie.
- Dunia chciała dołączyć do drużyny - powiedziała w końcu, chcąc jakoś przerwać tę ciszę i niejako odwrócić uwagę wychowawcy od tego, co się od września w tej szkole i poza jej murami odjebało, a było tego chyba naprawdę sporo jak na jakieś dwa miesiące. - Reeve chyba też chciał startować do drużyny jakiś czas temu. W zasadzie byłabym wdzięczna jeśli pomógłby pan przy następnym treningu. Może razem z panem pojawiłby się wreszcie Meyer, bo od dawna go nigdzie nie widziałam i już się martwiłam, że się zatrzasnął w wychodku na kilka miesięcy...
Tyle przynajmniej miała do powiedzenia Verendalowi, mając nadzieję, że go tym jednocześnie nie rozsierdzi. Przynajmniej dawała mu jakieś informacje na temat drużyny, co zapewne mogło go zainteresować. Chociaż patrząc na aktualny skład to zastanawiała się czy się Kanadyjczyk nie modlił po nocach do Matki Boskiej Żartobliwej i św. Rity od przypadków beznadziejnych, żeby tylko za dużo osób się z miotły nie spierdoliło i jakoś zagrali ten mecz.
_________________
 
 
     

Avdotya A. Grigorievna
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 10 Kwi 2019
Posty: 241
Wiek: 16
Krew: Czysta
Pupil: Puchacz - Owl Capone; Rosyjski niebieski - Raijin
Różdżka: Cis -- Włókno z serca cerbera -- 8 cali -- Bardzo sztywna
Ekwipunek: Piniążki, różdżka, 2x Eliksir Ochrony Przed Ogniem, 1x Wywar Żywej Śmierci (słabszy), nożyk, korkociąg, zegarek, dwie puste fiolki, grubszy sznurek z drewnianą zawieszką z greckim theta w środku, skórzana bransoletka na prawej ręce z zaklęciem Homo Proprius (przyzywa różdżkę do ręki);
Sakiewka: Bieda.
Genetyka: wężousta
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 36
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 10 (+2)
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Śro Sie 21, 2019 11:00 pm   
   <Multikonta: Mildred Hamilton


Generalnie zapowiadało się dobrze. Wnosiła to po tym, że pojawiła się Laura i zacumowała daleko od Duni gdzieś na parapecie, a to nie mogło przecież źle zwiastować. Chociaż z drugiej strony tak ani me, ani be, ani dzień dobry. Nawet proste "pierdol się" by przyjęła, chociaż ogromną dozą zaskoczenia. Czy Dunia była z tego powodu zła? Nie. Smutna? Wcale. Rzecz w tym, że kłóciło jej się to z pewnymi założeniami, ale może to wina dużej ilości osób w niewielkim relatywnie pomieszczeniu? Well... Couldn't care less. Wzruszyła ramionami zerkając na Verendala, a następnie na wyczarowane krzesła. Nie chciało jej się siadać i w sumie dalej by stała gdyby nie fakt, że właściwie to były podpisane i to chyba ma działać tak, że nie zostały ustawione w powiększonym pokoiku z czystej dobroci. Z czymś będącym mieszanina niepewności i niechęci ruszyła w stronę przydzielonego jej miejsca siadając szczęśliwie tuż za Strauss, która prawdopodobnie zgarnie dzisiaj całe aggro Battle Bossa Verendala. Gut. Zdjęła torbę z ramienia kładąc ją obok nogi krzesła, a następnie sama usiadła elegancko, może nawet trochę spięta. Była za blisko. Tak absolutnie za blisko wszystkiego i mimo tego, że Viola zapewne będzie zgarniać całą atencję, dalej nie czuła się wybitnie dobrze w tej konfiguracji.
Czy miała coś do powiedzenia? No... Tak. Czy może pójść do siebie? Czy może otworzyć popcorn? Czy może usiąść dalej? Sęk w tym, że miała jakiś instynkt samozachowawczy i wiedziała, że tego zwyczajnie nie wypada. Liczyła na jakąś umoralniającą gadkę. Tyradę o tym, jak bardzo są pojeba... Znaczy Viola jest, bo reszta jest w zasadzie cacy. Znaczy Viola też jest wiadomo 12/10, tyko za bardzo ją ciągnie do survivalowych aktywności. Widząc rozwijający się pergamin otworzyła szerzej oczy. Nie. No nie. Nie mogła. Próbowała, ale nie - gwizdnęła z podziwu. Violu, good job. Na pewno jesteś już legendą tej szkoły.
Nie tylko Viola chciała przerwać po tym zaistniałe milczenie. Nie mniej Strauss ją ubiegła, więc mogła jedynie followować jak kouhai senpaia, chociaż w tym wypadku chodziło zawsze o to samo - żeby było zabawnie. Żeby coś się działo.
- Bardzo ładny pergamin profe... NaaaniI!? - dopiero teraz jej szare komórki przetrawiły to, co usłyszała. Albo może teraz do niej dotarło? Jakiej kurwa drużyny? Co ona, do cholery? - Violu, skarbie, wytłumacz mi - który element mojej egzystencji podsunął ci pomysł, że moim życiowym marzeniem jest systematyczne вебать w trybuny? - zapytała grzecznie, spokojnie, bardzo merytorycznym tonem skrzętnie ukrywając niestosowne słowa w najlepszy znany jej sposób. Całe szczęście adresatka powinna bez trudu wszystko zrozumieć. Splotła przed sobą ramiona, rozsiadła się wygodniej na krześle zakładając nogę na nogę, a następnie wlepiła wzrok w plecy koleżanki. Oj Violu, w co ty próbujesz Duns wkręcać?

_________________

Owl Capone x Raijin x Relacje x Akta x Theme x Senbonzakura
Forget the risk and take the fallIf it's what you want then it's worth it all...



 
 
     

Laura Robertson
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 30 Wrz 2018
Posty: 239
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: brak
Różdżka: Pióro dirikraka, 11', Kasztanowiec, Sztywna
Ekwipunek: miotła Świetlista Smuga
Sakiewka: 79G i 14s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 13
Z. zwykłe: 13
Z. ofensywne: 3
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 24
Wysłany: Czw Sie 22, 2019 1:59 am   
   <Multikonta: --


Pochłonęło mnie poprawianie nieskazitelnego makijażu, jednak zauważyłam, że tuż obok pojawiła się Iga. -Och, cześć kochanie. Dawno Cię nie widziałam. Co nowego? Jak sądzisz po co nas tu szef zebrał? Wiesz, profesor August odebrał nam 50 pkt i to tylko dlatego, że Violka przez przypadek wylała na mnie eliksir. To takie niesprawiedliwe! Nie wiem co on sobie myślał, że to specjalnie czy coś? Przecież z Violettą jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami, to niemożliwe by chciała to zrobić! To był czysty wypadek, a na dodatek zostaliśmy jako dom skrzywdzeni. To straszne!

W końcu pojawił się twórca zamieszania. Profesor Verendal zaczął nietypowo. O co mu w ogóle chodzi? Chyba nikt do końca nie wiedział po co jest to całe zebranie. W końcu wyciągnął jakiś strasznie długaśny pergamin.
- O! Pan profesor pisze wiersze! Z chęcią posłuchamy! Wypaliłam, może nie wte czy wewte, ale nie przychodziło mi na myśl nic innego co mogłoby być zapisane na takim pergaminie.

W międzyczasie zauważyłam, że Dunia rzuca mi spojrzenie. W sumie nie wiem czego by chciała, więc posłałam jej buziaczka. W końcu była jedną z moich przyjaciółek. Niestety niewiele innych osób mogło rościć sobie prawo do tego miana. Niełatwo być najpopularniejszą i najładniejszą dziewczyną w Hogwarcie. Albo to ludzie zazdroszczą, albo się zbyt boją odezwać. W rezultacie tylko kilka osób naprawdę jest w stanie zrozumieć co czuję. Najdziwniejsze (albo i nie), że jedną z tych osób, których mogłabym nazwać przyjaciółką stała obok mnie. Mała Iga, Violka, Dunia, moje jedyne przyjaciółki w całej ogromnej szkole. Jeszcze do niedawna wśród nich znajdowała się Lexa, ale chyba w świetle ostatnich wydarzeń nie mogła się do nich już zaliczać. A szkoda. Brakowało mi jej jak 150. Ale skoro ważniejszy dla niej był jakiś chłopak, to co ja mogę. Tylko płakać.
_________________
 
 
     

Lynne Patterson
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 10 Wrz 2018
Posty: 82
Wiek: 17 lat
Krew: pół na pół
Różdżka: Łuska węża morskiego, 13 cali, daglezja, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 12
Zielarstwo: 13
Transmutacja: 13
Z. zwykłe: 14
Z. ofensywne: 9
Z. defensywne: 17
Miotlarstwo: 2
Wysłany: Pią Sie 23, 2019 10:03 pm   

Drzwi otworzyły się i do środka wkroczył inicjator całego spędu. Lynne starała się wywnioskować po minie opiekuna, jak ma zamiar przeprowadzić całe spotkanie, ale póki co jego twarz pozostawała niewzruszona. Widocznie oszczędzał mięśnie twarzy i głos na później.
W gabinecie pojawiało się coraz więcej Krukonów. Najwyraźniej uczniowie wzięli sobie do serca informację o obecności obowiązkowej. No, może nie wszyscy, ale większość. Jej dormitorium było prawie w całości, bo pojawiła się też Laura. Młodsze Kruczki miały swojego przedstawiciela w postaci Igi. Przyturlał się nawet Jeremy.
Verendal machnął różdżką i w pokoju pojawiły się krzesła, ustawione w półkolistych rzędach. Każde z nich miało przypisane nazwisko, więc po chwili rozpoczęła się mała migracja, kiedy wszyscy zaczęli szukać przydzielonego im miejsca. Lynne ulokowana została obok Duni. Była więc zdecydowanie z przodu i wcale jej się to nie podobało. Dyskretnie pochyliła w kierunku koleżanki, udając, że poprawia sznurówkę, i szepnęła:
- Jak dużo wzięłaś popcornu?
Kiedy wszyscy juz usiedli, profesor oparł się o biurko, skrzyżował ręce na piersi i spojrzał się na nich. Ot tak, bez słowa. Nawet jeśli wiedziała, że raczej nic nie zrobiła (chociaż, kto tam wie, może coś jej umknęło, życie leciało tak szybko), to poczuła powagę sytuacji.
"Ktoś chce mi coś powiedzieć?" Ależ skąd, profesorze. Może jedynie, że Viola robi z siebie tatar na tyle regularnie, że zaczęłam zostawiać jej bandaże i spiryt do dezynfekcji na parapecie. Lexa i Laura są na wojennej ścieżce z powodu Aidena. Ta druga zaczyna przejawiać skłonności autodestrukcyjne. Atmosfera w dormitorium jest tak paskudna, że jedyne co w nim robię, to śpię. Spędzam przez to z Dorianem w bibliotece tyle czasu, że pana siostra chyba niedługo wyznaczy nam specjalne krzesła i zacznie mówić po imieniu. Siedzimy też dużo w Pokoju Wspólnym, więc czekam na moment, w którym ludzie zaczną myśleć, że jesteśmy parą. Idąc na każde zajęcia zastanawiam się, co tym razem się odwali. Poza tym, wszystko po staremu.
Przez dłuższą chwilę nikt się nie odezwał. Verendal bez słowa sięgnął pod klapę marynarki i wyjął pergamin. Papier zaczął rozkładać się w bardzo komiczny sposób, który bardzo przypominał jej sceny rozwijania zwojów z kreskówek. Spojrzała się na swoje kolana i zagryzła wargi, żeby powstrzymać uśmiech.
Viola przełamała ciszę i oświadczyła, że skład ich drużyny może się trochę zmienić. Lynne uniosła nieco brew, słysząc, że Dunia ma zamiar zasilić szeregi graczy quidditcha. Najwyraźniej sporo ją omijało w czasie nieobecności w dormitorium. Jednak reakcja dziewczyny siedzącej obok uświadomiła jej, że chyba nieco rozmija się to z prawdą. Grigorievna podsumowała sprawę charakterystycznym dla siebie sposobem, wplatając w swoją wypowiedź nieobce Lynne słowo. Dziewczyna udała kaszlnięcie i zasłoniła sobie usta pięścią, żeby ukryć parsknięcie śmiechem, którego tym razem nie zdołała powstrzymać. No, fakt, mecz kadra vs. uczniowie na długo pozostanie w pamięci wszystkich.
Zaczynało się robić coraz ciekawiej.
_________________
Living at Hogwarts in 1990s be like:


 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Na forum wykorzystano materiały z angielskiej i polskiej potterowskiej wikipedii, pottermore, innych źródeł oraz pomysły własne. Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Hogwart Dream, 2010 - 2019.
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight
















Dragon Ball New Generation Reborn









Fairy Tail Path Magician

over-undertale









Amaimon



Eclipse



















Agrest



Strona wygenerowana w 0,27 sekundy. Zapytań do SQL: 10