► Rozpoczyna się lekcja Eliksirów.
► Trwa lekcja Mugoloznawstwa.
► Rusza krukońska lekcja wychowawcza!
Wyniki konkursu naukowego z ONMS!
► Zakaz wycieczek do Hogsmeade!
► Event Kadra vs Uczniowie zakończony!
► Poszukujemy nauczycieli Starożytnych Run, Numerologii, Zielarstwa, Wróżbiarstwa i Obrony przed Czarną Magią!

Minęły dwa lata od Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall, a życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Nie oznacza to jednak, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone, a tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony. Czytaj więcej.
Listopad 2000r.
Pełnia: 01-03.11 (22-25.08)
Pochmurno, nieustający deszcz i silne wiatry. W dzień ok. 6'C, w nocy temperatura spada do ok. 2'C. Możliwe okoliczne przymrozki.
129
362
132
180


Poprzedni temat «» Następny temat
Sala rozpraw
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3948
Wiek: 29 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri, Carter (nieoswojony)
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Czw Lut 14, 2019 11:18 pm   Sala rozpraw
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Z głównego korytarza skręca się lewo, do wejścia, za którym widać biegnące w dół schody. Ściany są z pociemniałych kamiennych bloków, oświetlonych mdłym blaskiem pochodni. Po obu stronach wznoszą się rzędy pustych ław. Na środku sali stoi krzesło, z którego poręczy zwisają łańcuchy - ożywiające i oplatające każdego, kto na nim siada.
 
 
     

Nathaniel Lancaster
II rok | Aurorstwo
Dołączył: 29 Maj 2010
Posty: 1376
Wiek: 22 lata
Krew: czysta
Pupil: memortek
Różdżka: włos lwa nemejskiego, 11 cali, giętka, cis
Ekwipunek: różdżka, guma do żucia
Sakiewka: 0g
Genetyka: Animag
Poziom życia: 65%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 60
Z. zwykłe: 19
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 17
Wysłany: Wto Lip 16, 2019 11:16 pm   
   <Multikonta: Oliver, Leo Ch.


Nath ostatnio był wiecznie zajęty. Sam nie ogarniał jak udało mu się to wszystko połączyć. Szczególnie teraz gdy miał za sobą dwa tygodnie przymusowej przerwy w zajęciach, musiał się jako tako zająć Jaimem. Do tego wszystkiego jeszcze wchodziły patrole w Hogwarcie od których chwilowo miał spokój, ale dla odmiany wszystkie codzienne czynności zajmowały mu dużo więcej czasu niż zazwyczaj. Nawet nie spodziewał się, ile rzeczy zrobi się irytująco nieporęczne.
Z tego też powodu ostatnio ubierał się nieco mniej wyjściowo. I szczerze mówiąc liczył na to, że na sali rozpraw nie obowiązywał jakiś ścisły dress code. Unikał jak mógł wszelkich nadprogramowych guzików i dlatego dzisiaj był ubrany w zwykły T-shirt, ciemną bluzę i zwykłe jeansy. Adidasów na szczęście nie musiał wiązać, bo wcale nie rozwiązywał sznurówek, żeby je ściągać. Wiadomo szybciej się zniszczą, ale ile mordęgi mniej?
W każdym razie, wlazł do środka licząc na to, że nikt go nie wywali za drzwi i zajął pierwsze lepsze wolne miejsce, a potem pozostało mu tylko czekać na to, aż przedstawienie się rozpocznie.
Czy był zdenerwowany samą otoczką miejsca? Niby istniało ( w tym momencie niewielkie ale jednak) prawdopodobieństwo, że sam kiedyś może wystąpić w roli przesłuchiwanego, ale Lancaster nie był typem, który martwiłby się na zapas. Zdenerwuje się jak faktycznie coś takiego będzie miało miejsce.
_________________


 
     
Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2716
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Lip 17, 2019 4:01 pm   

- Lancaster przed czasem? - ozwał się głos wchodzącego do sali rozpraw aurora, za którym kierował się jakiś zakuty w kajdany brodaty czarodziej ubrany w podniszczone i łatane szaty. - Śpieszyło ci się. - odchrząknął pod nosem machnięciem różdżki przysuwając sobie krzesełko i znacząco spojrzał na aresztowanego, który nie spuszczając wzroku z pracownika Biura Aurorów ostrożnie usiadł na przeznaczonym mu krześle. - No to zaczynajmy. Podejrzany o to, że w okresie od czerwca roku tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego dziewiątego do września roku dwutysięcznego ukrywał dwójkę śmierciożerców w swoim domu położonym na Ulicy Śmiertelnego Nokturnu i umożliwił im ucieczkę. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Magii z czerwca tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego ósmego roku jak i obowiązującym prawem każdy kto wie o miejscu pobytu śmierciożerców podlega karze. Kara jest surowsza jeśli pomaga w ich ukryciu bądź wspiera w inny sposób zarówno materialnie bądź każdą inną możliwą metodą. Podejrzany Fred Williams. Wiek czterdzieści dwa lata, zatrudniony w Banku Gringotta jako Starszy Rachunkowy. Na utrzymaniu żona i dwójka dzieci. Oboje uczęszczają do Hogwartu. Czy wszystkie dane się zgadzają? - zapytał auror skupiając się na siedzącym naprzeciwko mężczyźnie i tylko od czasu do czasu postukując piórem w trzymane na kolanach akta z wszystkimi zebranymi danymi, a w tym czasie Fred niepewnie skinął głową.- Dobrze. Fred... nie ukrywajmy, grozi ci Azkaban... i to na wiele, wiele lat. Co masz nam do powiedzenia?
Zakuty w kajdany mężczyzna otworzył usta, ale zaraz je zamknął spuszczając wzrok na podłogę i przez chwilę milcząc.
- Fred... twoja sytuacja jest poważna. Bardzo poważna. Musimy wiedzieć co dokładnie się działo. Wiesz, że konsekwencje cie nie ominą bez względu na wszystko... milcząc i nic nie mówiąc nie pomożesz nikomu, a już na pewno nie swojej żonie i dzieciom. - auror odłożył na stolik obok dokumenty i pióro, splatając palce dłoni ze sobą.
- Zmusili mnie... nie miałem wyboru. Grozili, że mi zabiją żonę... dzieci... nie mogłem inaczej. - zaczął mężczyzna łamiącym się głosem. - Nałożyli na moją żonę jakąś klątwę... nie wiem co to było. Powiedzieli, że to będzie ich środek zabezpieczenia. Jeśli komuś powiem to... - aresztowany pokręcił z rezygnacją głową i zamilkł z powrotem, a w tym czasie pióro samoczynnie zaczęło notować każde wypowiedziane słowo.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Nathaniel Lancaster
II rok | Aurorstwo
Dołączył: 29 Maj 2010
Posty: 1376
Wiek: 22 lata
Krew: czysta
Pupil: memortek
Różdżka: włos lwa nemejskiego, 11 cali, giętka, cis
Ekwipunek: różdżka, guma do żucia
Sakiewka: 0g
Genetyka: Animag
Poziom życia: 65%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 60
Z. zwykłe: 19
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 17
Wysłany: Śro Lip 17, 2019 4:33 pm   
   <Multikonta: Oliver, Leo Ch.


– Czasem mi się zdarza…- odpowiedział przy okazji wzruszając niedbale ramionami. Umówmy się takie teksty nie robiły na nim większego wrażenia, można było się przyzwyczaić.
Student obrzucił szybkim spojrzeniem aresztowanego. Nie wyróżniał się zbytnio na tle innych czarodziejów w podobnej sytuacji. Widać było, że miał przerąbane. Cóż, to akurat nie była sprawa Lancastera. Animag rozsiadł się wygodniej na swoim miejscu spodziewając się, że cała ta szopka zajmie dobrą chwilę i przysłuchiwał się uważnie temu co mówił najpierw auror, a potem sam przesłuchiwany. Cóż ten ostatni zbyt rozmowny nie był. Swoją drogą, czterdzieści dwa lata i starszy rachunkowy? Oszałamiającej kariery u Gringotta nie zrobił. Ciekawe czy Senior, który w sumie też pracował w słynnym banku w ogóle kojarzył nazwisko tego nieszczęśnika. Pewnie nie. Kto by spamiętał tych wszystkich rachunkowych, co nie? On by na pewno nie pamiętał.
Nathaniel nie miał zamiaru się wtrącać w robotę aurora. Niby wiedział, że mógł zadać swoje pytania, ale nie też… czy nie był tutaj trochę na doczepkę?
Szantaż ze strony śmierćków nie był niczym dziwnym. Fred ewidentnie miał pecha, że ich drogi się skrzyżowały, ot życie.
Mimo, że jeszcze chwilę temu miał zamiar siedzieć cicho Nathaniel jednak się odezwał. – Dlaczego akurat użyli klątwy? Po co mieliby się tak męczyć? Są prostsze sposoby by zmusić kogoś do… posłuszeństwa…- wiadomo, stare dobre imperio. Proste i skuteczne, albo znacznie większego kalibru, ale za to niezawodna przysięga wieczysta. Obie opcje były łatwiejsze do wykonania. Poza tym rzucenie klątwy na żonę Freda nie gwarantowało milczenia czarodzieja w stu procentach.
Po tym krótkim przerywniku Lancaster zamilkł, miał nadzieję, że auror nakłoni Williamsa do opowiedzenia całej historii od początku. Jak to się w ogóle stało, że jego ścieżki się skrzyżowały ze śmierciożercami?
_________________


 
     
Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2716
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Lip 18, 2019 3:49 pm   

Spłoszony mężczyzna przez chwilę spoglądał z pewną bezradnością na palce swoich dłoni, którymi nerwowo przebierał, a potem wzruszył ramionami.
- Nie wiem. - odpowiedział po chwili z rezygnacją. - Nie chcieli zostać wykryci, obawiali się tego. Zastanawiali się coś czy... Ministerstwo mogło nałożyć namiar na zaklęcia niewybaczalne czy... mogą zostać wykryci... nie mam pojęcia. - pokręcił głową z rezygnacją, podczas gdy pióro skrzętnie notowało każde wypowiedziane słowo.
- Klątwa to był jedyny powód, dla którego nie zgłosiłeś nigdzie ich obecności? Bo to jednak trochę trwało, Fred... miałeś czas, żeby wszystko przemyśleć, żeby zadziałać w jakiś sposób, ale ty niczego nie zrobiłeś. Żadnych prób zgłoszenia sprawy, żadnych sygnałów o tym, że masz w domu niechcianych gości... - kontynuował auror rozsiadając się wygodniej na krześle naprzeciwko przesłuchiwanego.
- Oprócz tej klątwy... byli spokojni. Nie sprawiali żadnych problemów. Obawiałem się, że jeśli to będzie trwało dłużej to... może coś zrobią, ale nic. Czasem było tak jakby... zupełnie ich nie było w naszym życiu. - wymamrotał mężczyzna ze speszeniem.
- Czyli tak sobie spokojnie koegzystowaliście i nie robiło na tobie żadnego wrażenia, że są to niebezpieczni śmierciożercy odpowiedzialni za śmierć twoich kolegów z pracy, kolegów twoich dzieci ze szkoły... - auror westchnął pod nosem, a aresztowany po raz kolejny bezradnie wzruszył ramionami.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Nathaniel Lancaster
II rok | Aurorstwo
Dołączył: 29 Maj 2010
Posty: 1376
Wiek: 22 lata
Krew: czysta
Pupil: memortek
Różdżka: włos lwa nemejskiego, 11 cali, giętka, cis
Ekwipunek: różdżka, guma do żucia
Sakiewka: 0g
Genetyka: Animag
Poziom życia: 65%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 60
Z. zwykłe: 19
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 17
Wysłany: Pią Lip 19, 2019 11:16 pm   
   <Multikonta: Oliver, Leo Ch.


Lancaster przysłuchiwał się uważnie odpowiedzi przesłuchiwanego czarodzieja. Wiele się nie dowiedział. Dalej mu trochę nie pasowało to użycie klątwy w tym przypadku, ale powiedzmy, że Fred faktycznie niewiele na ten temat wiedział. Na razie miał zamiar zostawić ten temat w spokoju. Zresztą to nie było takie istotne, a nawet jeśli było to zawsze mogą wrócić do tego później.
Słuchał dalej tego co mówił auror oraz mężczyzna. To chyba nie było zbyt proste utrzymać w tajemnicy obecność dwóch dodatkowych osób? Pewnie musiał włożyć sporo energii w to, żeby utrzymać ich obecność w tajemnicy. No ale to też mogło poczekać, bo do głowy przyszło mu kolejne pytanie. - Jak to się w ogóle stało, że zacząłeś ich ukrywać? Wątpię, żeby śmierciożercy po prostu sobie tak przechodzili ulicą i uznali twój dom za perfekcyjną kryjówkę. Znałeś któregoś z nich? – na pewno wcześniej zanim wpadli na przedłużające się odwiedziny musieli się zorientować, że pod dachem Williamsa będzie bezpiecznie. No chyba, że byli kretynami, ale wtedy najprawdopodobniej sprawialiby Fredowi problemy. -A właśnie… żona. Skoro była rzucona na nią klątwa to chyba też wiedziała, że ukrywają popleczników Sam-Wiesz-Kogo? – tutaj zwrócił się bezpośrednio do aurora. Ciekawe czy też była oskarżona. Cała historia nawet go zainteresowała. Co z tego wyjdzie? Zwykłe „zmusili mnie, nie miałem wyboru” czy jednak w życiu Freda wydarzyło się coś ciekawszego?
_________________


 
     
Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2716
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Lip 21, 2019 4:59 pm   

- Skoro... nie sprawiali problemów... - mruknął mężczyzna nadal w tym samym tonie bezradności i zrezygnowania.- No... - zająknął się w odpowiedzi na pytanie studenta marszcząc brwi przez chwilę i uparcie wpatrując się w posadzkę. - Tak właściwie to... była moja kuzynka. Daleka rodzina, ale... ale... co ja miałem zrobić? Ona wiedziała, że nie odmówię. Wiedziała gdzie mieszkamy, wiedziała... o wszystkim. - odchrząknął pod nosem.- Tak, wiedziała. Tylko nasze dzieci nic nie wiedziały. Chodziły do Hogwartu, a na wakacje wysłaliśmy je do dziadków.
- Jego żona jest teraz w Mungu. - auror rzucił okiem na studenta spoglądając na niego dość znacząco jakby nie chciał, żeby Lancaster ciągnął ten wątek, bo widać akurat ta kwestia była dość delikatna.- Dobrze. Chcieli od ciebie czegoś? Oprócz tego przechowania... domagali się jakiejś innej pomocy? Coś robili szczególnego, z kimś się spotykali? - kontynuował auror ignorując pióro zapisujące już kolejną rolkę pergaminu.
- Nie, nie... naprawdę. Byli tak, jakby ich zupełnie nie było. Nie wiem co robili, czy się z kimś spotykali... chyba... rzadko w ogóle wychodzili. - odpowiedział szybko aresztowany.
- W twoim domu nie znaleziono niczego, co mogłoby stanowić jakikolwiek dodatkowy ślad. Nie trzymali u ciebie żadnych ksiąg, artefaktów... te informacje by nam się naprawdę przydały Fred.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Nathaniel Lancaster
II rok | Aurorstwo
Dołączył: 29 Maj 2010
Posty: 1376
Wiek: 22 lata
Krew: czysta
Pupil: memortek
Różdżka: włos lwa nemejskiego, 11 cali, giętka, cis
Ekwipunek: różdżka, guma do żucia
Sakiewka: 0g
Genetyka: Animag
Poziom życia: 65%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 60
Z. zwykłe: 19
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 17
Wysłany: Śro Lip 31, 2019 11:10 pm   
   <Multikonta: Oliver, Leo Ch.


O no proszę, czyli rodzinka. To poniekąd wyjaśniałoby dlaczego akurat ta para śmierciożerców zamelinowała się u tego konkretnego gościa. - I co? Z rodziną najlepiej się wychodzi na zdjęciu, nie? - nie mógł się powstrzymać od komentarza. -Dlaczego wiedziała, że nie odmówisz? Z jakiegoś innego powodu niż klątwa? Miała coś na Ciebie? Nie wiem… defraudujesz galeony w wolnym czasie, czy jak? - Dopytywał dalej. Paradoksalnie gdyby tak było to pewnie kara za upłynnienie części środków Gringotta mogłaby być dla niego mniej dotkliwa niż pomaganie śmierciożercom. Chociaż nie był do końca pewien. Nigdy nie mógł się połapać za co i ile przysługuje kary. Kto by to wszystko spamiętał. -Uhm…- mruknął tylko na temat żony Freda. Wychwycił znaczące spojrzenie aurora i zgodnie z jego zamiarem nie drążył tego tematu. W końcu to nie on tutaj rządzi, co nie? Ciekawe co jej się w ogóle stało, że wylądowała w Mungu.
– A ten drugi śmierciożerca? Jak się nazywał? Masz w ogóle jakieś podejrzenie jak się nazywał? - Nathaniel postanowił zostawić na razie w spokoju to czym się zajmowali dzicy lokatorzy Williamsa, wyglądało na to, że faktycznie nie wiedział co robili w wolnym czasie zwolennicy Czarnego Pana, albo wiedział niewiele. Zresztą, tym wątkiem zajął się już jego kompan, jego samego znacznie bardziej ciekawiły personalia tajemniczego drugiego śmierciożercy.
_________________


 
     
Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2716
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Sie 19, 2019 9:12 pm   

- Rodzinie tak odmówić... - aresztowany po raz kolejny wzruszył z rezygnacją ramionami wyraźnie nie wiedząc już co powiedzieć i jak się wytłumaczyć. - Nie, nie... nic nie defrauduje, naprawdę. - zaczął zarzekać się od razu podnosząc wzrok na studenta i szybko przenosząc spojrzenie z powrotem na aurora. - Mamy wspólnych dziadków... kiedyś... kiedyś nasze relacje były dużo silniejsze. Jedna rodzina, jedna krew... za czasów dziadków to nazwisko jeszcze coś znaczyło, a nam... od zawsze wpajano, że rodzinie zawsze trzeba pomóc. To naprawdę nie ma żadnego drugiego dna. - dodał ponownie wpatrując się w swoje dłonie i nerwowo splatając palce.- Nie... nie znam go. Nie wiem kim był. Chyba sobie ufali. Może... może to był ktoś ważny dla niej? Nie wiem.
- Przekazali ci jakieś informacje? Gdzie uciekają? Co zamierzają dalej robić? - zapytał auror splatając ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Nie. Nic nie mówili. Nie dopytywałem, bo... wiedziałem, że to później może wypłynąć.
- Czyli zdawałeś sobie sprawę z tego, że możemy wpaść na twój trop.
- Tak.
- odpowiedział aresztowany po chwili milczenia.
- To oznacza działanie z premedytacją, Fred. Nie wiem co na to Wizengamot, ale nie będą z tego zadowoleni. - westchnął auror ciężko wstając z miejsca, a w drzwiach sali pojawił się kolejny auror. - Wyprowadzisz go, Sam? - zwrócił się do towarzysza, a ten skinął na mężczyznę, który po chwili opuścił z nim salę rozpraw, podczas gdy pozostały na miejscu podpisał wyjaśnienia zanotowane w czasie przesłuchania przez samopiszące pióro i podbił je aurorską pieczęcią. - To na tyle Lancaster... ach... jeszcze jedna rzecz do ciebie. - zwinął pergamin w rulon i podniósł wzrok na studenta. - Dolina Godryka... tam twoja rodzina miała posiadłość, tak? Kojarzę po nazwisku. - zmarszczył brwi w zamyśleniu. - Mieliśmy tam incydent... z jakimś... prawdopodobnie śmierciożercą. Cóż... obawiam się, że ta posiadłość nie nadaje się już do zamieszkania. Uległa zniszczeniu, ale zdaje się, że już tam nie mieszkasz, prawda? W każdym razie... Ministerstwo ma to wyjaśniać. Mam nadzieję, że nie miałeś tam żadnych cennych rzeczy. - rzucił skwapliwie na odchodne i również wyszedł z sali.

|| II rok Aurorstwo - Zadanie 1. Przesłuchanie - Ocena: Powyżej Oczekiwań ||
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Na forum wykorzystano materiały z angielskiej i polskiej potterowskiej wikipedii, pottermore, innych źródeł oraz pomysły własne. Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Hogwart Dream, 2010 - 2019.
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight
















Dragon Ball New Generation Reborn









Fairy Tail Path Magician

over-undertale









Amaimon



Eclipse



















Agrest



Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 10