► Rozpoczyna się lekcja Eliksirów.
► Trwa lekcja Mugoloznawstwa.
► Rusza krukońska lekcja wychowawcza!
Wyniki konkursu naukowego z ONMS!
► Zakaz wycieczek do Hogsmeade!
► Event Kadra vs Uczniowie zakończony!
► Poszukujemy nauczycieli Starożytnych Run, Numerologii, Zielarstwa, Wróżbiarstwa i Obrony przed Czarną Magią!

Minęły dwa lata od Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall, a życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Nie oznacza to jednak, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone, a tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony. Czytaj więcej.
Listopad 2000r.
Pełnia: 01-03.11 (22-25.08)
Pochmurno, nieustający deszcz i silne wiatry. W dzień ok. 6'C, w nocy temperatura spada do ok. 2'C. Możliwe okoliczne przymrozki.
129
362
132
180


Poprzedni temat «» Następny temat
Boisko
Autor Wiadomość

Vincent Rowle
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 07 Wrz 2018
Posty: 159
Wiek: 16 lat.
Krew: Półkrwi.
Różdżka: pióro żmijoptaka, 12,5 cala, buk, sztywna
Genetyka: oklumencja
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 9
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 9
Z. zwykłe: 13
Z. ofensywne: 7
Z. defensywne: 9
Miotlarstwo: 44
Wysłany: Pon Sie 05, 2019 12:56 am   
   <Multikonta: MSP | RL


 Vinnie obserwował uważnie ścigających, którzy zdecydowanie odnajdywali się dużo lepiej na boisku niż zawodnicy drużyny nauczycielskiej. Mało tego nawet pozbawieni jednego z towarzyszy potrafili bez problemu zmajstrować jakiś manewr, by odebrać kafel przeciwnikom i oddalić się nim tłuczek wymierzony przez Gwoka sięgnął celu w postaci profesora mugoloznastwa, który został wyeliminowany z gry na dobre. Zaliczyli jeszcze jedno dobre trafienie, które zmniejszyło i tak niską już populację graczy na boisku.
 Tym razem jednak tłuczki nie znajdowały się w zasięgu ich pałek i musieli przejść do defensywy, by obronić graczy, którzy mogliby paść ofiarą Cartera lub też Harvin. Vince wyraźnie obserwował poczynania przeciwnych pałkarzy, gotów do odbicia posłanego w ich zawodników tłuczka.
 Po krótkiej wymianie znaczących spojrzeń z Ilem Rowle postanowił zająć się piłkami, które miałaby miotać profesor transmutacji. Dlatego też, gdy zauważył jak ta celuje w kierunku ich ścigających, ruszył w kierunku tłuczka, by się nim zająć.
Jeżeli byłby w stanie odbić tłuczek w wybranym przez siebie kierunku to za cel zapewne obrałby Wespucciego, który dopiero dołączył do gry.
 
     

Il Jae Gwok
Uczeń | V rok
Dołączył: 19 Wrz 2018
Posty: 29
Wiek: 16
Krew: mugolska
Pupil: Kot - Stephen
Różdżka: Lipa Pióro Hipogryfa 7 cali, bardzo giętka
Ekwipunek: Brązowy znicz.
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 6
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 6
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 6
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Pon Sie 05, 2019 1:05 am   
   <Multikonta: Matthew Willson


Po raz kolejny Gwok sięgnął celu. Właśnie to przemknęło mu przez głowę, gdy z satysfakcją spoglądał na to jak Walton, w którego wcześniej mierzył spada na pokrywającą boisko trawę. Znowu jednego mniej. Wyglądało na to, że tworzyli z Vincem naprawdę dobrany duet pałkarski skoro udało im się wyeliminować w zasadzie całą trójkę ścigających, bo Eiffel pomimo, że nie spadła z miotły to musiała zrezygnować z dalszej gry przez problemy techniczne powstałe po uderzeniu tłuczka. Jeszcze trochę i może uda im się wybić wszystkich.
Teraz jednak musieli się bardziej skupić na obronie swoich zawodników kiedy tłuczki znajdowały się bliżej nauczycieli. Skinął Rowle'owi głową, dając znać, że zajmie się Carterem cokolwiek ten by kombinował i zajął się zarówno śledzeniem ruchów przeciwnego pałkarza jak i towarzyszącego mu tłuczka, by w razie jego interwencji móc wystarczająco szybko zareagować na ruch tłuczka.
 
     

Terrence Lee
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 23 Wrz 2018
Posty: 155
Wiek: 17
Krew: pół na pół
Różdżka: Włókno z skrzydła chochlika, 12 cali, jarzębina giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5+1+1=7
Zielarstwo: 5+1=6
Transmutacja: 6+1+1=8
Z. zwykłe: 9+2=11
Z. ofensywne: 11+2=13
Z. defensywne: 11+1=12
Miotlarstwo: 13+2+2+1+1+6+2=27
Wysłany: Pon Sie 05, 2019 3:42 pm   
   <Multikonta: Bianchie || Cecile


I znowu obyło się bez konieczności obrony. Wychodzi na to, że jedyne momenty w których może się wykazać wiązały się z obroną karnych. Widowiskowe ale w ciul denerwujące. Póki co jednak, kafel był po ich stronie, więc mógł się rozkoszować oglądaniem meczu z najlepszej, możliwej perspektywy. Widział wiec dokładnie, jak tłuczki dopadają nauczycieli, a Eiffeel, czarny koń tego meczu musi zejść z boiska. Czy w zasadzie ma już wolne? To Francuzka stwarzała mu największe zagrożenie, także teraz mecz powinien potoczyć się bardzo szybko. Oby na tyle, żeby zdążyli zdobyć te 160 punktów nim Verendal złapie znicz. Podmiana zawodnika zaś kompletnie nie przypadła mu do gusty. Czy nie było mowy o braku takiej możliwości czy coś źle zrozumiał? Cudownie. Miejmy tylko nadzieję, że ten cały Historyk utrzymuje poziom Waltona i jesteśmy w domu.
Tak więc, Lee poza pilnowaniem, czy tłuczek na niego nie leci by zrobić unik, nie robi nic szczególnego.
 
     

Christopher Verendal
Prof. Miotlarstwa | Op. Ravenclawu
Dołączył: 09 Cze 2018
Posty: 509
Wiek: 31 lat
Krew: Czysta
Pupil: Płomykówka Moha, biały norweski leśny kociak Knapsack
Różdżka: Włos wampusa, 11,5 cala, elastyczna, jarzębina
Ekwipunek: Różdżka, zegarek na rękę, książka, rękawice do Quidditcha. Eliksir na sen bez snów i dwa wywary wzmacniające, pergamin
Sakiewka: 20 galeonów
Genetyka: Oklumencja, Magia Bezróżdżkowa
Poziom życia: 80%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 8
Z. zwykłe: 53
Z. ofensywne: 22
Z. defensywne: 27
Miotlarstwo: 44
Wysłany: Wto Sie 06, 2019 7:38 pm   
   <Multikonta: Wheller, Magnier


....Jego długie i szczupłe palce zacisnęły się mocniej na trzonku, a sam mężczyzna pochylił się nad nim, przybierając bardziej opływowy kształt w celu dodania nieco pary do prędkości. Zdawał sobie nie robić kompletnie nic z tego, że był wysoki, bo jego miotła była idealnie dopasowana do jego dość ponadprzeciętnego wzrostu i kontrastującej z tym szczupłej budowy ciała. Poza tym… nie od wczoraj ma ponad sto dziewięćdziesiąt centymetrów wysokości i nie pierwszy raz latał z nim zawodowo na miotle. W końcu tak wysoki jest już od ponad dziesięciu lat.
....Znicz oczywiście nie zamierzał się poddać bez walki w postaci jedynej znanej mu taktyki w postaci ucieczki. Co więcej tym razem postanowił rozgrywać wszystko w największym tłumie, więc trzeba było być naprawdę bardzo ostrożnym, żeby nie doprowadzić do kolizji, nie wspominając o powietrznym karambolu, bo wtedy mecz musiałby się już zakończyć, a tego byłoby szkoda.
....Zważywszy, że nauczyciele przegrywali.
....Kącik ust Verendala uniósł się do góry, kiedy zauważył, że ślizgoński ścigający stara się zachować zimną krew. No cóż, bynajmniej profesor miotlarstwa nie miał zamiaru tylko z powodu tak błahego przerażenia wycofać się albo wytracać prędkość jeszcze bardziej. Byłby skończonym kretynem, gdyby do tego doszło. To William powinien się cofać, bo to on gorzej oberwie, jeśli się zderzą i chyba miał to na uwadze szczególnie, że znicz przeleciał tuż przed jego nosem.
....Czuł, że za chwilę zacznie się zapewne największe manewrowanie, nie tylko dlatego, że złota piłeczka gwałtownie skręciła, problemem był też zwiększający się tłum w postaci żyjących jeszcze nauczycieli i atakujących ich uczniów. Kątem oka widział szarżującą Violkę, pannę Harvin i parę innych zamazanych postaci, ale zdawał się tym nie przejmować. Tłuczki zdawały się o nim zapomnieć, szczególnie że mimo nakazu Laury, pałkarze nic sobie z tego nie robili i nawet nie mieli zamiaru celować w niego. Tego, który właśnie był najbliższy zakończenia tego meczu.
....Uścisk na trzonku miotły zelżał, aby łatwiej mu było wykonywać manewry i przerzucać ciężar ciała na różne strony w celu wymijania. Starał się omijać każdą napotkaną przeszkodę. Kiedy tylko znicz zmieniał kierunek lotu, próbował kręcić identycznie jak on i się lecieć z nim równolegle, przybliżać się coraz bardziej bokiem, aby tylko wyciągnąć po nań rękę. Kto powiedział, że znicza trzeba łapać przodem? Panna Robertson zdaje się, że zniknęła gdzieś za nim, więc miał przewagę. Jeśli jednak tylko pojawi się znów i faktycznie w sposób klasyczny spróbuje wyciągnąć rękę po świętego Graala tego meczu lub mu zagrozić, to zacznie ją spychać. Tylko i aż. Bo nikt nie powiedział, że zrobi to lekko, ba! nawet nie miał zamiaru się delikatnie patyczkować tym razem.
_________________
 
 
     

Laura Robertson
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 30 Wrz 2018
Posty: 239
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: brak
Różdżka: Pióro dirikraka, 11', Kasztanowiec, Sztywna
Ekwipunek: miotła Świetlista Smuga
Sakiewka: 79G i 14s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 13
Z. zwykłe: 13
Z. ofensywne: 3
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 24
Wysłany: Wto Sie 06, 2019 10:04 pm   
   <Multikonta: --


No i tak się kończy współpraca w tej drużynie. Oczywiście pałkarze kolejny raz dają ciała (a konkretnie dolną jego część). Prawdopodobnie tłuczki wybiły im resztę mózgu i jedyne o czym mogą myśleć by trafić pałką w piłkę. Nie ważne jaką, a cel? A po co celować. Po co słuchać innych, po co myśleć, oni “grają”. No i co z tym zrobi Pani Kapitan? Drużyna nie tylko nie jest zgrana, ale i totalnie nie ogarnia, poza tym zawodnicy całkowicie ignorują jej polecenia.

- Verendal idioci! Krzyknęłam gdy jakimś cudem ścigając znicza znalazłam się w okolicy Vincenta i Ila. Czy oczu nie mają? Bo już nie miałam wątpliwości że mózg zostawili w szatni. Szukający przystąpili do ostatniej, decydującej fazy meczu a Ci machają pałkami jak na jakiejś rozgrzewce celując? Nie celując? Zapominając i przeoczając najważniejsze.

Mimo szarży na Willa nie udało mi się przegonić przeciwnika, przewaga jego miotły wysunęła go nieco na prowadzenie. I znowu gdyby pałkarze zrobili choć raz to co do nich należy byloby wszystko ok. A tak pozostawało mi tylko gonienie złotej piłeczki. Na szczęście jej zwinność i ciągłe zmiany kierunków powodowały, że Verendal nie mógł korzystać z przewagi prędkości miotły, a jeśli chodzi o zwinność moja Smuga nie pozostawała daleko w tyle. Tak więc powoli zbliżałam się do znicza, zgodnie z zasadą Euklidesa starając się lecieć po najkrótszym możliwym dystansie zmniejszając tym samą odległość od celu. W skrócie, gdy nauczyciel miotlarstwa odwalał dziwne akrobacje lotu bokiem, to ustalałam kierunek zawsze w linii prostej do celu korzystając ze zwinności miotły.

Gdy byłam na “wyciągnięcie ręki” od Verendala zaczęły się zwykłe przepychanki między dwoma szukającymi. Co prawda nauczyciel był cięższy, ale te zagrania były w granicach dozwolonych, więc nie sprawiały niebezpieczeństwa. Ot, uprzykrzały życie i uniemożliwiały sięgnięcie po znicz.

Zamiast wyciągać rękę próbując pewnie chwycić znicza przed przeciwnikiem postanowiłam zastosować zagranie Plumptona, w tym przypadku po prostu starając się wlecieć w mój cel, by zaplątał się w moje ubranie, wtedy zamiast łapać wystarczy będzie go przycisnąć do własnej piersi i nigdzie już nie odleci.
_________________
 
 
     
Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2716
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Sie 10, 2019 11:47 pm   

Kafel w posiadaniu Strauss, uczniowie zyskiwali przewagę, aczkolwiek wstąpienie Wespucciego do gry zamiast Eiffel wprowadziło trochę zamieszania, bowiem nauczyciel Historii Magii zdołał podlecieć dość blisko od boku krukonki, co przynajmniej teoretycznie mogło stanowić dla niej zagrożenie w przypadku rzutu na pętle. Tym samym Strauss była zmuszona wykonać podanie do Fitzgeralda. Rowle obronił ślizgona przed tłuczkiem posłanym przez Harvin celując te piłkę w profesora Historii Magii, aczkolwiek Wespucci miał najwyraźniej trochę szczęścia, bo tłuczek go minął bokiem. Drugi tłuczek - puszczony przez Cartera pomknął łukiem zaraz również celując w Wespucciego i przelatując mu tuż przed nosem, co spowodowało, że nauczyciel Historii Magii musiał gwałtownie wyhamować. A to dało już spore możliwości ruchu ślizgonowi będącemu w posiadaniu kafla, który przy rzucie na pętle zaskoczył Winchester na tyle, że tablica wyników pokazała 30:0 dla uczniów. Kafel trafił w ręce Wespucciego, który rozpoczynał kolejną rundę. Szukający w tym czasie wchodzili w ostatnią fazę meczu. Wyminęli ślizgona tak, że ten poczuł tylko spychający świst powietrza, który początkowo utrudnił mu wejście w kolejną rundę meczu. Złota piłeczka zniżyła gwałtownie lot, lecąc po półkolu tuż obok trybun i zmuszając obu szukających do tego by o mały włos się nie porozbijali o te trybuny. Verendal był na prowadzeniu, ale taktyka Robertson pozwalała się jej systematycznie zbliżać do nauczyciela miotlarstwa. Znicz pomknął w górę niemal pionowo, zawrócił obok Strauss i pomknął tuż za Gwoka wykonując slalom, który obu szukającym miał jak najbardziej utrudnić zadanie. Trudno było utrzymać jednakowo maksymalną prędkość przy takich zwrotach. Tam, gdzie możliwy był prosty lot Robertson traciła na prędkości, za to Błyskawica Verendala sobie świetnie radziła. Krukonka nadrabiała dopiero przy częstszym manewrowaniu, aczkolwiek to również było ryzykowne, bo nigdy nie było pewności, w którą stronę znicz akurat pomknie.

|| Blok ścigających: czas na odpis do 12.08. godz. 23.00 ||
|| Blok pałkarzy: czas na odpis od 12.08 godz. 22.00 do 14.08 godz. 11.00 ||
|| Blok obrońcy i szukającego: czas na odpis od 14.08. godz. 11.00 do 15.08. godz. 23.00 ||
|| Każdy blok obejmuje zawodników obu drużyn! ||
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

William S. Fitzgerald
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 11 Maj 2019
Posty: 69
Wiek: 17 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz Ulisses
Różdżka: kieł cerbera | 12,5 cala | sykomora | sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 3
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 7
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 28
Wysłany: Pon Sie 12, 2019 7:34 pm   
   <Multikonta: DC | RC | RV


  Drobne zamieszanie spowodowane podmianą graczy pozwoliło Wespucciemu zbliżyć się do Strauss na tyle, żeby rzucić drobny cień zagrożenia na wynik jej samotnej szarży, więc dla bezpieczeństwa kafel wylądował w jego dłoniach, bo zawsze lepiej dmuchać na zimne; rudzielcowi z kolei nic już nie stanęło na przeszkodzie w dalszym natarciu na bramki i wkrótce konto drużyny uczniów wzbogaciło się o kolejne dziesięć punktów, powodując, że Fitzgerald uniósł kąciki ust w uśmiechu. Łatwo czy nie, dźwięk zdobycia bramki zawsze był satysfakcjonujący, gdy chodziło o własny team. Nie czarujmy się, na tym polu kadra nie miała z nimi żadnych szans – przepaść umiejętnościowa i sprzętowa była jednak zbyt duża, a miał szczere wątpliwości, że profesor od Historii Magii zostanie nowym czarnym koniem tego meczu.
  Zacisnął mocniej palce na trzonku swojej Błyskawicy, gdy podmuch powietrza pozostały po wymijających go w pogoni za zniczem szukających dał radę zepchnąć go z toru lotu i jednocześnie odrobinę zdestabilizować. Ot, drobna niedogodność, zawsze w końcu któryś mógł się w niego wrąbać, co miałoby znacznie groszy finał. Postarał się możliwie jak najszybciej odzyskać równowagę i bez dalszej zwłoki pomknąć za dzierżącym obecnie kafla Wespuccim, wykorzystując przy tym pełnię możliwości jaką dawał mu jego sprzęt latająco-zamiatający. Nawet jeśli nauczyciel dał radę zdobyć wcześniej jakąś przewagę, to dzięki Błyskawicy nie powinien mieć problemu z jej zredukowaniem. Ślizgon miał zamiar nieco wyprzedzić Wespucciego i zastosować na nim transylwakę, chcąc go tym nieco wytrącić z równowagi, by od razu to wykorzystać (o ile mu się powiodło) i wbić się z niego bokiem z zamiarem odebrania mu kafla. Ewentualnie umożliwienia tego Violi, gdyby już też się z nimi zrównała.
  Jeżeli wszystko by się udało i odzyskałby kafel, to bez zbędnej zwłoki zawróciłby i pomknął z powrotem na bramki przeciwników. W takiej sytuacji albo sam spróbował wykonać rzut na wolną pętlę, albo podałby tuż przed polem bramkowym piłkę Strauss, gdyby coś miało mu w tym przeszkodzić (i gdyby ta znalazła się w zasięgu rzutu), żeby ona mogła to zrobić. Jeżeli to Krukonka wcześniej odebrała kafla to miał zamiar jej asystować, żeby nic jej w tym nie przeszkodziło w zdobyciu kolejnych punktów. Tak czy owak, całość jego planu obejmowała odzyskanie kafla i później od razu atak na pętle kadry. Pogoń za zniczem trwała, więc mecz najwyraźniej wchodził już w ostatnią fazę i nie było czasu do stracenia; tym bardziej, że Fitzgerald nie pokładał zbyt dużych nadziei w Robertson, jeśli chodzi o łapanie tej złotej piłeczki.
 
 
     

Henryk Wespucci
Prof. Historii Magii
Dołączył: 12 Lip 2019
Posty: 20
Wiek: 53
Krew: czysta
Różdżka: Pióro dirikraka, 15 cali, buk, bardzo sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 50
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 35
Z. zwykłe: 41
Z. ofensywne: 44
Z. defensywne: 45
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Wto Sie 13, 2019 12:00 am   
   <Multikonta: --


Nikt się go nie spodziewał, jak hiszpańskiej inkwizycji. Skutecznie wprowadził zamieszanie, swoim wejściem do gry. A nie. Zaraz. To zamieszanie miało go zaraz wyprowadzić z gry. Jakie było jego zdziwienie gdy uniknął zderzenia z dwoma kaflami? Nie... zaraz... jak one... piłkami! O. Tymi piłkami, chyba to tłuczki. Niestety. Drugi tłuczek wymusił na nim zatrzymanie właściwie w miejscu, przez co nie miał już jak realnie zagrozić temu... uczniowi. 30:0 to bardzo dobry wynim. Czekaj... bo to nie dla kadry te trzydzieści.... no żesz kurwa. Przegrywamy z tymi dzieciorami. O nie nie nie. Gdzie ogólnie jest drugi ścifający? Co oj sobie wyobraża. Mniejsza. Wespucci dostał kafla. No trochę waży, ale cięższe rzeczy się trzymało. Rozpoczął tym samym swoją gonitwę w stronę tych jak one... dziur przeciwnika. Nie. To źle brzmi... obręczy? Chyba tak... W każdym razie. Wespucci zdawał sobie sprawę, że te darmozjazdy są sprawniejsze i szybsze, niż on. Jednak wątpił w ich intelekt. Dlatego też, postanowił zastosować manewr zwany przez niego "Slalomem Polskiego Kierowcy". Próbował lawirować i wykorzystywać fakt, że jego miotła może być bardziej zwrotniejsza od tej Błyskawicy. Przy każdym manewrie uczeń musiał zwolnić, więc odległość pozostawała dosyć podobna, prawie się nie zmniejszając. Jeżeli jakimś cudem Wespucciemu uda się tym pijanym slalomem dolecieć do pętli przeciwnika, postara się zmylić obrońcę i rzucić do którejś z pętli.
_________________
/-/ H. Wespucci
 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 693
Wiek: 17 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, kieszonkowe bagno, talia przeklętych kart, eliksir przeczyszczający, eliksir przebudzenia, eliksir króliczych uszu
Sakiewka: 53 galeony, 3 sykle
Poziom życia: 20%
Eliksiry: 17
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 27
Z. ofensywne: 23
Z. defensywne: 19
Miotlarstwo: 27
Wysłany: Wto Sie 13, 2019 12:18 am   
   <Multikonta: Cassiopeia, Jimin


Wespucci może i nie stanowił większego zagrożenia dla dwójki uczniowskich ścigających, ale zdecydowanie mógł im przeszkadzać. w zdobyciu cennych goli. Na szczęście szybkie podanie do Fitza okazało się po raz kolejny być dobrą decyzją, która dawała im coraz to większe prowadzenie nad nauczycielami. I dobrze.
Ruszyła tuż za Willem, gdy ten pomknął ku nauczycielowi Historii Magii. Wolała pozostać za profesorem, by w razie czego mogli próbować odebrać mu kafla atakując od przodu i od tyłu. Jeśli Transylwanka Willa nie udała się na tyle, by sam mógł zgarnąć kafla to z pewnością wyrwałaby swoją Błyskawicą do przodu, by spróbować odebrać piłkę zajętemu Ślizgonem psorowi i ruszyć w kierunku pętli bramkowej, by wykonać na nią rzut lub podanie do rudzielca.
Jeśli jednak Fitzowi udało się samodzielnie przejąć kafel tu razem z nim ruszyła w kierunku Raylene, oczekując podania i pilnując, by Wespucci nie zbliżył się zanadto do jej towarzysza.

/sorka za obsuwę czasową... bardzo ciężki dzień :v
_________________
 
 
     

Vincent Rowle
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 07 Wrz 2018
Posty: 159
Wiek: 16 lat.
Krew: Półkrwi.
Różdżka: pióro żmijoptaka, 12,5 cala, buk, sztywna
Genetyka: oklumencja
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 9
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 9
Z. zwykłe: 13
Z. ofensywne: 7
Z. defensywne: 9
Miotlarstwo: 44
Wysłany: Śro Sie 14, 2019 12:32 am   
   <Multikonta: MSP | RL


 Vincent powoli przestawał się przejmować każdą akcją z osobna, koncentrując raczej na całokształcie meczu i na tym, żeby – do cholery jasnej – wreszcie przesądzić o wygranej. Nawet gdyby darzył Laurę choć odrobinę cieplejszymi uczuciami, nie wierzył w jakąkolwiek jej przewagę nad Verendalem. Na dodatek komentarze od niej na temat ich gry, podczas gdy z Ilem wreszcie zaczęli się zgrywać i dbali o resztę drużyny i maksymalne ułatwienie rzutów do obręczy, zaczęłyby go denerwować nawet od kogoś innego. Blondyna tymczasem przesadzała, a Vince nie znajdował się ani w klasie, ani na ziemi, żeby być wzorem do naśladowania i przykładnym dziedzicem, który nikomu nie wygarnie.
 – Zamknij się wreszcie i skup na grze – burknął, gdy paniusia idealna inaczej przelatywała obok niego, po czym schwycił swoją miotłę mocniej i obrał kurs w stronę najbliższego tłuczka. Skoro Wespucci miał problemy z utrzymywaniem równowagi, należało to wykorzystać i przygrzmocić mu po raz trzeci. A bo czemu nie?
Jeśli nie miał sposobności do takiego odbicia, skupił się – zgodnie z „prośbą” Laury na Verendalu, ale zdecydowanie wolał wyeliminowanie większości ścigających z drużyny belfrów.
 
     

Il Jae Gwok
Uczeń | V rok
Dołączył: 19 Wrz 2018
Posty: 29
Wiek: 16
Krew: mugolska
Pupil: Kot - Stephen
Różdżka: Lipa Pióro Hipogryfa 7 cali, bardzo giętka
Ekwipunek: Brązowy znicz.
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 6
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 6
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 6
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Śro Sie 14, 2019 12:45 am   
   <Multikonta: Matthew Willson


Vincent wygarnął Laurze to co myśleli wszyscy - że nie była kapitanem i nie miała prawa decydować o ich strategii. Il tymczasem skupił się na grze, a mianowicie na odpowiednim ustawieniu się względem tłuczków. Chciał znaleźć taką pozycję, która umożliwi mu zarówno szybką obronę jak i atak. Gdyby zaś miał okazję trafić w Verendala w taki sposób, by nie uszkodzić przy tym Laury (a z jej temperamentem należało brać taką ewentualność pod uwagę), zamierzał ją wykorzystać. Generalnie skupił się zaś na obronie ścigających, na wypadek gdyby Carter i Harvin coś kombinowali.
 
     

Terrence Lee
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 23 Wrz 2018
Posty: 155
Wiek: 17
Krew: pół na pół
Różdżka: Włókno z skrzydła chochlika, 12 cali, jarzębina giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5+1+1=7
Zielarstwo: 5+1=6
Transmutacja: 6+1+1=8
Z. zwykłe: 9+2=11
Z. ofensywne: 11+2=13
Z. defensywne: 11+1=12
Miotlarstwo: 13+2+2+1+1+6+2=27
Wysłany: Śro Sie 14, 2019 12:45 pm   
   <Multikonta: Bianchie || Cecile


Obserwował ten pijany manewr zastanawiając się, co ten facet odwala. Wcale nie był przez to szybszy czy zwrotniejszy, ani też jakoś szczególnie jego zdaniem nie utrudniał pracy ścigającym. Wytracał szybkość, powoli będąc zamykanym w kleszcze. Nie miał pewności, ale ze swojej pozycji, ten nauczyciel wyglądał jakby totalnie nie ogarniał, co robi, co tam robi i jak ma to zrobić. Nie to, że się czepiał, ale to było żenujące. I też przy okazji cały ten mecz udowadniał, że nie są traktowani poważnie i powoli zawody zamieniają się w farsę. To tak tyle, jeśli chodzi o jego prywatne przemyślenia. Westchnął tylko, upewnił się, że tłuczki nie lecą go zabić, po czym wrócił do obserwowania tego ataku na jego obręcze. Zakładał, że jego ścigający zaraz odbiorą kafel i tyle będzie z konieczności obrony.
Jeśli jednak jakimś trafem Will i Violka nie przejęli kafla, to nie dął się zmylić do samego końca, rzucając się do obrony dopiero przy oddaniu strzału korzystając z szybkości Błyskawicy.
 
     

Christopher Verendal
Prof. Miotlarstwa | Op. Ravenclawu
Dołączył: 09 Cze 2018
Posty: 509
Wiek: 31 lat
Krew: Czysta
Pupil: Płomykówka Moha, biały norweski leśny kociak Knapsack
Różdżka: Włos wampusa, 11,5 cala, elastyczna, jarzębina
Ekwipunek: Różdżka, zegarek na rękę, książka, rękawice do Quidditcha. Eliksir na sen bez snów i dwa wywary wzmacniające, pergamin
Sakiewka: 20 galeonów
Genetyka: Oklumencja, Magia Bezróżdżkowa
Poziom życia: 80%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 8
Z. zwykłe: 53
Z. ofensywne: 22
Z. defensywne: 27
Miotlarstwo: 44
Wysłany: Czw Sie 15, 2019 8:39 pm   
   <Multikonta: Wheller, Magnier


....W tej chwili wszyscy zawodnicy byli dla niego wyłącznie bezosobowymi, ruchomymi przeszkodami, których należało unikać jak ognia, lub jak kto woli cholernych zombie w Zakazanym Lesie. Nie patrzył kogo aktualnie mijał – czy był to profesor z jego drużyny, ślizgon czy krukon. To nie miało znaczenia. Jedyne znaczenie w tej chwili miała jedynie mała, złota piłeczka uciekająca przed nim czym prędzej i nie mająca zamiaru poddać się tak łatwo, a także fakt, by nie oberwać tłuczkiem, ot.
....Trzonek jego miotły trzymany był z ogromnym wyczuciem i lekkością, pozwalając mu na lepsze manewrowanie miotłą. Tu docisnąć, tam pchnąć i magiczny kijek robił dokładnie to, co chciał jego właściciel. Czarne jak smoła oczy wbite były w Złotego Znicza uciekającego pomiędzy innych zawodników, aby tuż po chwili zrobić zwrot w kierunku trybun. Bardzo zabawne MG Zniczu. Bardzo. Oczywiście wszyscy doskonale wiedzieli jak bardzo nauczyciel miotlarstwa lubił się z tą częścią boiska, która była przeznaczona dla publiczności, ale tym razem nie miał zamiaru złamać sobie kręgosłupa, tylko po to by złapać piłkę. To nie Mistrzostwa Świata.
....Zgrabnie skręcił za zniczem i tylko kiedy miał okazję przyspieszał nieznacznie, aby jednak zachowywać odpowiednią odległość od Robertson, zapewne lecącą niedaleko za nim. Szybko zerknął w tył orientując się gdzie dokładnie jest dziewczyna, ale znów skupił się na locie i złotej piłce. Nie przesadzał jednak z tą prędkością, pozostawiając sobie możliwość manewru, jeśli piłka postanowi nagle zakręcić, polecieć w dół czy też wymyślić jeszcze inne harce. W zasadzie nigdy nie było wiadomo co zrobi i trzeba było być na to przygotowanym.
....Jak z procy wystrzelił na czarnej błyskawicy, kiedy tylko Znicz zrobił to samo, chociaż zamiast próbować gonić go bezpośrednio, przeleciał pod Strauss i Gwokiem, i dopiero za tym drugim wystrzelił jeszcze bardziej w górę wyciągając rękę po złotą piłeczkę. No dalej, chodź tu.
_________________
 
 
     

Laura Robertson
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 30 Wrz 2018
Posty: 239
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: brak
Różdżka: Pióro dirikraka, 11', Kasztanowiec, Sztywna
Ekwipunek: miotła Świetlista Smuga
Sakiewka: 79G i 14s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 13
Z. zwykłe: 13
Z. ofensywne: 3
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 24
Wysłany: Czw Sie 15, 2019 10:10 pm   
   <Multikonta: --


Och, chyba w końcu pałkarze wyciągnęli swoje głowy z tyłków, bo w końcu zaczęli rozglądać się za właściwym celem. To straszne, że osoby, które tak świetnie się czują i latają na miotle nie mają najmniejszego pojęcia o tym jak grać. A raczej o tym jak wygrywać. Całe szczęście że na co dzień nie gram z takimi ludźmi. Doskonale wiedzą jak latać, ale niestety do grania w quidditcha to za mało. Rozumiem że całymi dniami siedzieli na tych kijkach aż im przyrosły do pośladów, ale czasem trzeba ruszyć głową. W końcu istnieje coś takiego jak zasada Pareto, podział który mówi że większość naszych działań tak naprawdę jest zbędna i tylko kluczowe przynoszą największy efekt. Na tej podstawie stworzono całe koncepcje prowadzenia biznesu jak np. Kluczowe czynniki sukcesu, które zakładają, by swoje siły skupiać tylko na najefektywniejszych zagraniach które przyniosą najlepsze rezultaty. No ale jak ktoś nigdy w życiu książki nie otworzył… Atakowanie ścigających, gdzie i tak drużyna uczniowska ma przewagę (i zawsze miała) co nam da? To że kolejne gole będą wbijane jakieś 20% szybciej? Ale czy to wystarczy by nabić 150pkt? Wątpię. Za to atakowanie tam, gdzie przeciwnik ma przewagę - czyli w światowej sławy szukającego, podczas gdy nasza drużyna ma tylko mnie - zwykłą uczennicę - gdyby nawet tylko spowolnić albo rozproszyć Verendala drużyna zyskałaby dużo więcej a może zdobyła szansę na zwycięstwo (a na pewno przedłużyło by mecz na tyle by nabić te 150pkt). Ale nie, lepiej wsadzić mózg głęboko w tyłek i atakować najsłabszych przeciwników by pokazać że umiem operować pałką i nawet kogoś strącam (bo z pewnością nauczyciela miotlarstwa nie udałoby się strącić). W tym wypadku pałkarze starają się podbijać własne statystyki kosztem dobra drużyny. Jeśli przegramy… no cóż.Od początku wiadomo było że Verendal jest ode mnie lepszy. I czy ktoś coś zrobił by go powstrzymać? Nie, “lepiej strzelajmy w tych kogo łatwo trafić”. I z kim ja muszę grać. Na szczęście nigdy więcej nie będę grała z tymi “graczami” w tej samej drużynie. Jeden raz w zupełności wystarczy. Dobrze że choć słuchają gdy coś się im mówi - w sumie pewnie gdybym tak po prostu im coś mówiła, to by nie zwrócili na to uwagi, ale Violka kazała im by reagowali na moje wołanie o tłuczka. Chociaż nie zdziwiłbym się, gdyby to zignorowali. Cholerni faceci myślący tylko o sobie, by wypaść jak najlepiej.

Bez ustanku goniłam za zniczem zgodnie z wcześniej przyjętą metodą. Skupiałam sie na wymijaniu przeszkód, tłuczków i konsekwentnym dążeniu do celu. Gdy zauważyłam że przeciwny szukający puszcza miotłę by wyciągnąć rękę po złotą piłkę nie zwalniałam, leciałam najszybciej jak się da, próbując wykonać zmodyfikowane zagranie Plumptona i po prostu wlecieć w znicza. Ręka nauczyciela nie mogła się równać z całym moim ciałem, więc nie mógł mnie zepchnąć. Chciałam staranować znicz. W najlepszym przypadku zaplątałby się w moje ubranie, skąd mogłabym go wyplątać i zakończyć grę, w najgorszym po prostu odbiłby się ode mnie, ale jako że byłabym pomiędzy zniczem a Verendalem przeciwnik nie widziałby kierunku w którym po uderzeniu pofrunęłaby piłka, więc role mogłyby się odwrócić i tym razem to on będzie z tyłu, na dodatek nie widząc celu.
_________________
 
 
     
Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2716
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Sie 17, 2019 6:11 pm   

Fitzgeraldowi udało się dogonić profesora Historii Magii korzystając z przewagi swoich umiejętności i sprzętu miotlarskiego. Strauss utrzymywała się za nimi, co było w tym przypadku najlepszym posunięciem, bo specyficzny lot Wespucciego sprawił, że manewr ślizgona nie skończył się przejęciem przez niego kafla, ale za to dał możliwość krukonce wykorzystania okazji w zdobyciu tej piłki. Tym samym Strauss przechwyciła kafla i mogła rozpocząć szarżę na pętle strzeżone przez Winchester. Tłuczek posłany przez Vincenta w stronę profesora Historii Magii tym razem nie spudłował i trafił nauczyciela w ramię tak, że zaczęło obracać go na miotle, co przez chwilę uniemożliwiło mu udział w rozgrywkach. Gwok nie miał pojęcia jak blisko niego przelatuje ta złota piłeczka, za którą teraz podążali szukający. Chcąc trafić w Verendala miał bardzo niewielkie pole manewru, bo nauczyciel miotlarstwa znajdował się tuż obok, przelatując właściwie za puchonem. Tym samym Gwok nie miał najlepszego ustawienia i odległości do wykonania celnego odbicia. Ale odbił. Posłał tłuczek bokiem, a ten zaczął zaraz zawracać w stronę szukających. W tym czasie Strauss ograła Winchester celnym rzutem na pętle i dzięki tej akcji tablica wyników pokazała 40:0 dla uczniów. Verendal miał przewagę, Robertson nie była w stanie przewidzieć wszystkich zwrotów znicza, więc traciła co jakiś czas na prędkości. Przez to jej zamysł staranowania znicza był utrudniony, bo ciągle musiała się skupiać na tym, żeby nadrabiać odległości, które traciła przy kolejnych manewrach znicza. Tłuczek zawracał. Verendal był na prowadzeniu. Sięgnął po znicza i udało mu się go pochwycić w dłoń... i sekundę po tym tłuczek uderzył w jego bok z całą mocą, zrzucając go z miotły aż przeturlał się po murawie boiska i uderzył w podstawę trybun. Znowu te trybuny...
Tablica pokazała wynik 150:40 dla nauczycieli.
Rozległ się gwizdek sędzi Hooch, koniec meczu, trybuny ożyły.

Cytat:
• Za udział w meczu obejmujący min. 5 postów fabularnych (licząc od startu meczu do jego zakończenia) każdy zawodnik otrzymuje 2 pkt statystyki miotlarstwo.

Laura: +2 pkt | Christopher +2 pkt | Terrence + 2 pkt | Il +2 pkt | Vincent + 2 pkt | Violetta + 2 pkt | William + 2 pkt | Vanessa + 2 pkt | August + 2 pkt | Raylene + 2 pkt

_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Na forum wykorzystano materiały z angielskiej i polskiej potterowskiej wikipedii, pottermore, innych źródeł oraz pomysły własne. Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Hogwart Dream, 2010 - 2019.
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight
















Dragon Ball New Generation Reborn









Fairy Tail Path Magician

over-undertale









Amaimon



Eclipse



















Agrest



Strona wygenerowana w 0,31 sekundy. Zapytań do SQL: 10