► Rozpoczyna się lekcja Eliksirów.
► Trwa lekcja Mugoloznawstwa.
► Rusza krukońska lekcja wychowawcza!
Wyniki konkursu naukowego z ONMS!
► Zakaz wycieczek do Hogsmeade!
► Event Kadra vs Uczniowie zakończony!
► Poszukujemy nauczycieli Starożytnych Run, Numerologii, Zielarstwa, Wróżbiarstwa i Obrony przed Czarną Magią!

Minęły dwa lata od Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall, a życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Nie oznacza to jednak, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone, a tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony. Czytaj więcej.
Listopad 2000r.
Pełnia: 01-03.11 (22-25.08)
Pochmurno, nieustający deszcz i silne wiatry. W dzień ok. 6'C, w nocy temperatura spada do ok. 2'C. Możliwe okoliczne przymrozki.
129
362
132
180


Poprzedni temat «» Następny temat
Ruiny Komnaty Tajemnic
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3948
Wiek: 29 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri, Carter (nieoswojony)
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pią Lut 15, 2019 12:49 am   Ruiny Komnaty Tajemnic
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Legendarna komnata stworzona przez sławnego czarodzieja, Salazara Slytherina, jednego z założycieli szkoły. Przez wiele lat wszyscy założyciele Hogwartu (Godryk Gryffindor, Helga Hufflepuff, Rowena Ravenclaw i Salazar Slytherin) żyli w zgodzie. Po pewnym czasie Slytherin zażądał większej selekcji uczniów, czyli przyjmowania do szkoły tylko czarodziejów czystej krwi. Pozostali założyciele nie zgodzili się na to, a pomiędzy Slytherinem i Gryffindorem wybuchła kłótnia. Wzburzony Slytherin postanowił opuścić zamek, lecz nim to uczynił, wybudował i zapieczętował pomieszczenie zwane Komnatą Tajemnic, w której rezydować miał bazyliszek – potwór mający oczyścić szkołę ze wszystkich szlam, charłaków i mieszańców. Otworzyć Komnatę i uwolnić bazyliszka mógł jedynie prawowity dziedzic Slytherina. Wejście do Komnaty znajduje się w łazience dla dziewcząt, w której często przesiaduje Jęcząca Marta. Na boku jednego z mosiężnych kranów wydrapany jest mały wąż. Umywalka odsuwała się na słowa otwórz się wypowiedziane w języku węży, pokazując wylot ogromnej rury.

Wstęp: tylko wężouści albo pod nadzorem Mistrza Gry.
 
 
     

Avdotya A. Grigorievna
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 10 Kwi 2019
Posty: 241
Wiek: 16
Krew: Czysta
Pupil: Puchacz - Owl Capone; Rosyjski niebieski - Raijin
Różdżka: Cis -- Włókno z serca cerbera -- 8 cali -- Bardzo sztywna
Ekwipunek: Piniążki, różdżka, 2x Eliksir Ochrony Przed Ogniem, 1x Wywar Żywej Śmierci (słabszy), nożyk, korkociąg, zegarek, dwie puste fiolki, grubszy sznurek z drewnianą zawieszką z greckim theta w środku, skórzana bransoletka na prawej ręce z zaklęciem Homo Proprius (przyzywa różdżkę do ręki);
Sakiewka: Bieda.
Genetyka: wężousta
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 36
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 10 (+2)
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Pią Lip 19, 2019 11:48 pm   
   <Multikonta: Mildred Hamilton


Potrzebuję takiego miejsca... chciałabym się gdzieś zaszyć. Sama. Ktoś coś poleca..?
...that's how it kinda started. W tym momencie nie byłaby w stanie wskazać, kto rzucił dla beki super tajemniczą komnatą Salazara, o której kilka lat temu było całkiem głośno przez tego całego Pottera czy kij wie kogo. No, trzeba umieć w wężowy, bo inaczej się nie wejdzie, he he he... Not a problem. Właściwie dawno, NA PRAWDĘ DAWNO próbowała mówić w języku jej ludu, ale z tym było trochę jak z jazdą na rowerze - tego się nie zapomina. Zrobiła więc mały research i... TO BYŁ TEN JEBANY, WIECZNIE NIEDZIAŁAJĄCY KRAN W ŁAZIENCE MARTY. SCREW YOU, BITCH. Tyle się przez niego nazłościła zapominając o takim dobru jak Aquamenti, że aż szkoda język strzępić. Damn... Był dosłownie na wyciągnięcie jej ręki. Hogwart jest trochę jebnięty jeśli chodzi o budowę i rozkład pomieszczeń. Nie była jednak w nastroju na denerwowanie się na architekturę, serio. Jej nastrój był już wystarczająco chujowy przez wyniki konkursu, które dotarły w końcu do szkoły i mówiąc szczerze... Nie wiedziała, jak ma się z tym wszystkim czuć. Otworzyła przejście niemal mechanicznie, nie zastanawiając się szczególnie nad czymkolwiek. Co prawda obejrzała się, czy nikt za nią nie idzie czy nie nadstawia uszu, ale zrobiła to dość po macoszemu. Nie wiedziała też, jak z powrotem zamknąć przejście więc zostawiła je z myślą, że jest inteligentne i zamknie się w końcu samo. Jej myśli zaprzątało coś absolutnie innego, by zastanawiać się nad czymś podobnym jak mechanizm zamykający ukryte przejścia w magicznej szkole.
Przegrała. Znaczy jebać to w sumie. Sam fakt porażki nie był aż tak ważny. Ale... Przegrała z jakąś trzecioroczną Gryfonką. Przegrała z Dianą.... Nosz kurwa mać... Przeklęła siarczyście pod nosem krocząc ciemnym korytarzem rozciągającym się ku zakończeniu spiralnych schodów. Tutaj mogła. Tutaj nikt nie będzie jej mówił, jakże pięknie się wyraża, że nie powinna, a może minus pięć dla Kruków... Gorzej by było chyba tylko, jakby przegrała z Igą. Wzięłaby chyba tasakiem się pocięła. I dlatego właśnie nienawidziła konkursów ani innych takich pierdół. Fajnie jest wygrać, ale nie wygrywa się zawsze. Porażka zaś czasami boli.
I może nawet to nie byłoby aż taki problemem: chcąc nie chcąc i tak nie poświęciła temu tyle czasu, ile by chciała. Ta się postarała, stanęła na wysokości zadania, to ma, right? Tylko że... Ona nawet nie bardzo to robiła dla siebie. Że co, że dla hajsu? Ma tak dzianego ojca, że równie dobrze mogłaby zawinąć mu z konta wystarczająco kasy, że by jej do końca życia starczyło, a ten by MOŻE zauważył brak jakiegoś zera, ale pewnie nie. A może dla Rumunii...? Well... Yes but actually no. Jasne, pojechałaby, tylko miała cały czas w głowie tylko jedną konfigurację, w której odbyłaby taką podróż. A teraz to musztarda po obiedzie, jak to mówią. Z każdym przebytym krokiem utwierdzała się jedynie w przekonaniu, że cały ten esej to był zły pomysł, przez który teraz jedynie gorzej się czuje. Nie było ani jednej rzeczy z nim związanej, z której byłaby zadowolona.
Przystanęła na moment kładąc dłoń na wilgotnej kamiennej ścianie. Gdzieś w międzyczasie minęła kolejne drzwi nie poświęcając im większej uwagi, a teraz była... Gdzie ona teraz była? Wiedziała, że za sobą ma wyjście. Gdzieś przed nią chyba majaczyła w oddali główna część. Szła absolutnie nie patrząc. Szła jakimś podejrzanym, ukrytym przed światem korytarzem cholera wie gdzie pod Hogwartem absolutnie nie bacząc na zagrożenia. Jakby miała absolutnie w dupie, czy w tym momencie coś ją zeżre czy nie. Ale to też odzwierciedlało jej nastrój.
Może powinna udawać, że wcale nie wysłała jednak tego eseju? Może jej się jakoś lepiej wtedy zrobi, czy coś...?
_________________

Owl Capone x Raijin x Relacje x Akta x Theme x Senbonzakura
Forget the risk and take the fallIf it's what you want then it's worth it all...



 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 693
Wiek: 17 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, kieszonkowe bagno, talia przeklętych kart, eliksir przeczyszczający, eliksir przebudzenia, eliksir króliczych uszu
Sakiewka: 53 galeony, 3 sykle
Poziom życia: 20%
Eliksiry: 17
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 27
Z. ofensywne: 23
Z. defensywne: 19
Miotlarstwo: 27
Wysłany: Sob Lip 20, 2019 3:18 pm   
   <Multikonta: Cassiopeia, Jimin


Naprawdę nie powinna szaleć i się nadwyrężać. Medycy z Munga wyraźnie mówili o tym, że zabroniony jest jej jakikolwiek wysiłek fizyczny co najmniej do końca miesiąca, ale pieprzyć to! Koniec miesiąca wyraźnie się zbliżał także powoli dziewczyna pozwalała sobie na coraz to więcej. I czasem miało to naprawdę złe skutki, ale jebać to. Najważniejsze było to, że musiała teraz znaleźć Dunię i podzielić się z nią wieściami o konkursie. A gdzie najlepiej szukać Grigorievny? Oczywiście, że w łazience, którą sobie zagarnęła jako nielegalną warownię eliksirów, które rzecz jasna działały idealnie nawet jeśli w jej fabryce wyjątkowo nie przestrzegano wszelkich zasad BHP. W dodatku win-win był taki, że prawie nikt nie zapuszczał się na tereny zamieszkane przez ducha, a Jęcząca Marta w końcu miała towarzystwo, którego tak jej przez długie lata brakowało. No, ale nie o tym teraz.
Zlezienie z wieży na odpowiednie piętro zajęło jej nieco czasu i niestety energii. Po tym jak dotarła na miejsce czuła, że po całym wysiłku mięśnie wyraźnie się buntują. I o ile przywykła już do tego, że po wszelkich aktywnościach fizycznych może czuć się zmęczona i obolała tak teraz czuła jeszcze dodatkowo nieprzyjemne choć o wiele już mniejsze niż wcześniej drżenia mięśni, przez które musiała się na chwilę oprzeć o jedną z umywalek. Tym bardziej, że wyjątkowo odczuła jeszcze dodatkowo falę mdłości. Naprawdę? Teraz? Przecież przez długi czas było naprawdę dobrze. Jebane mięsożerne rośliny. Pewnie rzucały się na ludzi za to, że nie słuchali tych wbitych w trawnik tabliczek z napisem Szanuj zieleń o deptali po trawie. Wszystko możliwe.
Dopiero, gdy niejako się uspokoiła, dostrzegła, że może i Duni nie ma w łazience, ale za to w podłodze widnieje jakiś otwór, którym można zejść niżej. Może właśnie tam polazła? Całkiem możliwe. Dla bezpieczeństwa Strauss sięgnęła jeszcze po swoją różdżkę, bo kto to wie co może się czaić w ciemnościach i zeszła na dół do... prawdopodobnie osławionych ruin Komnaty Tajemnic. Chwilowo nawet nie połączyła faktów, że aby otworzyć przejście trzeba było powiedzieć Sezamie otwórz się po wężowemu i aby to zrobić Dunia winna być wężoustą. W zasadzie nawet jeśli była to co? Jedynie Strauss mogła jej zazdrościć jakiś zajebistych talentów czy raczej zdolności.
Zanim jednak dostrzegła postać swojej koleżanki musiała przejść dosyć pokaźną długość tego rynsztoku, a ściekowe zapaszki na nowo striggerowały u niej mdłości. Dobrze przynajmniej, że tutaj, a nie gdzieś na publicznym widoku. Naprawdę nie chciała potem wysłuchiwać plotek, które mówiły o tym, że kapitan krukonów najprawdopodobniej zaszła w niechcianą ciążę, bo rzyga po kątach i chodzi do nauczycielki eliksirów podobno po to, żeby wyżebrać eliksir aborcyjny. Niestety uczniowie Hogwartu czasami mieli wybujałą wyobraźnię.
- Dunia! - zawołała jedynie do przyjaciółki... i to był błąd, bo czuła jak odór znajdujący się w podziemnym apartamencie ogarnął ją i zakręcił w głowie, gdy wołała szóstoroczną.
Zdążyła jedynie oprzeć się ramieniem o pobliską ścianę i schylić, gdy zawartość żołądka zakotłowała się w brzuchu i wydostała na zewnątrz przy targających siedemnastolatką torsjach.
Ugh... Jak ona nienawidziła wymiotować. Zawsze miała przy tym dziwne uczucie jakby miała się za chwilę udławić. I ten podły posmak w ustach. Odkaszlnęła kilka razy, spluwając kilkukrotnie, starając się pozbyć tego nieprzyjemnego uczucia, które towarzyszyło jej jeszcze przez chwilę. Bardzo jebane rośliny. Fick euch! Trzeba było ich spalić więcej w tym lesie.
_________________
 
 
     

Avdotya A. Grigorievna
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 10 Kwi 2019
Posty: 241
Wiek: 16
Krew: Czysta
Pupil: Puchacz - Owl Capone; Rosyjski niebieski - Raijin
Różdżka: Cis -- Włókno z serca cerbera -- 8 cali -- Bardzo sztywna
Ekwipunek: Piniążki, różdżka, 2x Eliksir Ochrony Przed Ogniem, 1x Wywar Żywej Śmierci (słabszy), nożyk, korkociąg, zegarek, dwie puste fiolki, grubszy sznurek z drewnianą zawieszką z greckim theta w środku, skórzana bransoletka na prawej ręce z zaklęciem Homo Proprius (przyzywa różdżkę do ręki);
Sakiewka: Bieda.
Genetyka: wężousta
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 36
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 10 (+2)
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Sob Lip 20, 2019 6:19 pm   
   <Multikonta: Mildred Hamilton


...no tak, przecież mogło być gorzej, right? Mogła przegrać z Igą, a w to jednak wątpiła. W przegraną z Dianą też wątpiła but here we are ALE BEZ PRZESADY. Chciała, żeby ta myśl chociaż odrobinę podniosła ją na duchu, jednak nie liczyła na to, by absolutnie zaleczyła jej zranioną dumę. Nie mogła wymagać aż tyle.
Tak więc, zawsze mogło być gorzej.
Mogła przegrać z Igą.
Mógł też ktoś wleźć niezauważony za...

Dunia aż podskoczyła w miejscu. Dlaczego słyszy swoje imię? W miejscu, w którym powinna by tylko i wyłącznie ona? I dlaczego dochodzi zza niej? Jej serce szybciej zabiło. Co do kurwy? Obróciła się automatycznie dostrzegając znajomą jej sylwetkę, obecnie zgiętą i wypuszczającą na światło dzienne treść swojego żołądka. Co robić, cholera? Jak ona ma się teraz tłumaczyć, że jest w takim miejscu, sama i... Rosjanka miała nadzieję, że niczego nie podejrzewa. Wtedy jeszcze pewnie jakoś wybrnie. Teraz jednak był większy problem. Obecny enviroment chyba nie działał pozytywnie na Strauss. Mruknęła coś po rusku, po czym skierowała się w stronę Krukonki. Nie bardzo wiedziała, jak jej pomóc. Jedyne, co mogła, to podejść szybko, stanąć obok i przytrzymać jej włosy, jak na dobra koleżankę z dormitorium przystało.
- Oj Violu... Wszyscy w twojej rodzinie mają tak niebywałą zdolność pojawiania się co chwilę w mało bezpiecznych miejscach, czy to jakaś unikalna umiejętność zarezerwowana tylko dla ciebie? - zapytała unosząc brew. Jak Strauss sam się nie zabije, to zrobi to Verendal przeprowadzając Holocaust na Krukonach. - Nie powinno cię tu być. - dodała ciszej patrząc, czy ktoś jeszcze nie wparował za nimi włócząc się za ich plecami, ale chyba nie. Czy ten dzień może być w jakikolwiek sposób bardziej paskudny? Nie lubiła takich sytuacji. Nie lubiła, jak niedobre rzeczy nakładały się na siebie, następowały jedna po drugiej, a ktoś w górze patrzył na Dunię z takim "deal with it all, dude". Damn... Obserwowała Strauss spod na wpół przymkniętych powiek. Violka, jakby na nią nie spojrzeć, wyglądała na zmęczoną. Podobnie jak Duns, tylko ona była dużo bardziej zmęczona mentalnie, niż fizycznie. Na tyle, że było to widać, tyko może nie w tym chujowym oświetleniu.
- Więc... Co cię tu sprowadza? - zapytała w końcu gotowa tak na prawdę na każdą odpowiedź. Jak jej powie, że jest na spacerze z psem to pewnie uzna, że faktycznie wyszła na spacer i jakoś magicznie się tu znalazła. Bo to Strauss. Ją ciągnęło do niebezpieczeństwa jak ćmy do światła.
_________________

Owl Capone x Raijin x Relacje x Akta x Theme x Senbonzakura
Forget the risk and take the fallIf it's what you want then it's worth it all...



 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 693
Wiek: 17 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, kieszonkowe bagno, talia przeklętych kart, eliksir przeczyszczający, eliksir przebudzenia, eliksir króliczych uszu
Sakiewka: 53 galeony, 3 sykle
Poziom życia: 20%
Eliksiry: 17
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 27
Z. ofensywne: 23
Z. defensywne: 19
Miotlarstwo: 27
Wysłany: Nie Lip 21, 2019 1:26 am   
   <Multikonta: Cassiopeia, Jimin


Przegranie z Igą na esej można by było porównać do porównania Rowu Mariańskiego w celu zniżenia się do czyjegoś poziomu. Nie ukrywajmy w końcu faktu, że poziom Ewans był napraaaawdę niski. Jak głębokość owego rowu na oceanie. No, ale nic straconego. Może i praca Duni nie znalazła się wśród wybranych, ale wcale nie znaczyło to, że może się obejść smakiem jakiejkolwiek nagrody. Od czego w końcu byli przyjaciele?
Czyżby nieco przestraszyła Dunisławę? Całkiem możliwe. Nic tylko być dumną z tego, że dzięki niej kokoro Duni-chan zrobiło doki doki. Chociaż może lepiej, żeby takiego zestresowanego doki doki nie robiło, bo to może doprowadzić do palpitacji albo zawału nie daj Boże jeszcze, a tego z pewnością nie chciała. W końcu chodziło o jej ulubioną towariszkę. To była taka dziewczyna, z którą śmiało mogłaby robić najazdy na Polskę. Najlepiej w roku 39. W końcu jej mały Mołotow jako solidny sojusznik zajął się trzymaniem za włosy, gdy tak rzygała na skraju tego cudnego akwenu wodnego gospodarstwa agrokulturowego czy jak tam można te ściekowe apartamenty inaczej nazwać.
- Podobno to po dziadku Johannie... I chyba objawia się co drugie pokolenie. Nie wiem zresztą - odpowiedziała odnośnie specjalnych zdolności znajdywanie niebezpieczeństw w rodzinie Straussów. Możliwe, że coś było na rzeczy, ale trudno było to w zasadzie potwierdzić. Może skłonności matki do niezbyt bezpiecznego sportu jakim był Quidditch i plany siostry odnośnie podjęcia kariery aurora były jakąś namiastką instynktów niemalże samobójczych Violetty?
Wyprostowała się po całym procesie zwracania zawartości żołądka i spojrzała na Dunię nieco pytającym wzrokiem. Nie powinno być jej w wielu miejscach, ale jakoś nie powstrzymało jej to nigdy wcześniej. Tym bardziej, że z paru względów nie straszna jej była wizja Holocaustu, bo w końcu kto by mógł podobny przeprowadzić? (DEUTSCHLAND!)
- A ty powinnaś? - kolejne splunięcie na ziemię nie było bynajmniej brakiem okazywanego Grigorievnie szacunku, ale spowodowane było ohydnym posmakiem w ustach. Sami rozumiecie, prawda? To taka siła wyższa.
Na pytanie o to co tu robi sięgnęła jedynie do kieszeni po to, by wyjąć z niej schowany wcześniej list z Bukaresztu i wcisnąć go do rąk Duni przy włączeniu Lumosa. Niech ma, widzi i czyta. Chociaż może nie powinna jej dobijać faktem, że dostało jej się miejsce w konkursie kiedy sama Ruska została pokonana przez młodą Gryfonkę.
- Duns... Jedziemy razem do Rumunii? - wypaliła po prostu, spoglądając na nią z wyczekiwaniem.
Tylko tyle chciała. Naprawdę niewiele. Niech tylko dziewczyna powie jej sakramentalne tak i mogą pakować walizki do rezerwatu smoków.
_________________
 
 
     

Avdotya A. Grigorievna
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 10 Kwi 2019
Posty: 241
Wiek: 16
Krew: Czysta
Pupil: Puchacz - Owl Capone; Rosyjski niebieski - Raijin
Różdżka: Cis -- Włókno z serca cerbera -- 8 cali -- Bardzo sztywna
Ekwipunek: Piniążki, różdżka, 2x Eliksir Ochrony Przed Ogniem, 1x Wywar Żywej Śmierci (słabszy), nożyk, korkociąg, zegarek, dwie puste fiolki, grubszy sznurek z drewnianą zawieszką z greckim theta w środku, skórzana bransoletka na prawej ręce z zaklęciem Homo Proprius (przyzywa różdżkę do ręki);
Sakiewka: Bieda.
Genetyka: wężousta
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 36
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 10 (+2)
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Nie Lip 21, 2019 12:41 pm   
   <Multikonta: Mildred Hamilton


Czyli rodzinne... No cóż. Może jej wnuki nie pomrą zbyt szybko. Albo sama Strauss, bo z jej obecnym trybem życia zaproponowałaby jej rezerwację miejsca na cmentarzu, tak na zaś. Wypadki chodzą po ludziach, wiadoma rzecz.
Czy powinna tu być? Może. Albo nie? Skąd miała to wiedzieć? Pewnie żadna z nich nie powinna, ale już to były. Kącik ust nieco jej upadł spoglądając na Violkę dalej chyba walczącą z organizmem w ten czy inny sposób.
- Ya ne znayu, no ya choczu... - mruknęła w odpowiedzi spoglądając przez chwilę wgłąb korytarza, skąd widać było nieco światła i zarys jakiejś białej konstrukcji na środku. - Było otwarte. - dodała, by nie było wątpliwości, że to przecież nie ona otworzyła przejście. No Dunia? Ona? A gdzie tam, ona przecież nie umie w takie rzeczy. Bo niby czemu? Wolała, by ludzie widzieli ją w taki, a nie inny sposób. Nie chciała problemów.
Nieco zaskoczona odebrała od Violi kartkę nie wiedząc do końca, w czym rzecz i o co chodzi, jednak rzucone przez Strauss światło i symbol ze smokiem na kartce powiedział jej dosłownie wszystko. Wraz z danymi odbiorcy. Westchnęła cicho nie dając po sobie znać, że coś ją w środku zakuło na ten widok. Nie, żeby uważała, że Violka nie zasłużyła na wygraną, skąd tam. Nie mniej chcąc nie chcąc przypomniała jej tym tylko o jej własnej porażce. I o całym planie psu w dupę...
- Nie wiem... Chcesz, żebym ci pogratulowała? Choroszaya rabota... - mruknęła nie czytając właściwie dalej listu, bo i po co? Miała niejako pojęcie, co w nim jest i bez czytania. Jakieś pierdoły że zajęła takie i takie miejsce, pewnie jakieś gratulacje i takie tam, prawda? Kolejne pytanie Krukonki jednak nieco zbiło ją z tropu i przez chwilę nie była w stanie zrobić nic innego, niż spoglądać na nią zaskoczona. Że co... Ze z Dunią chce jechać? Ale.. To absolutnie nie robiło sensu. Już pomijając fakt, że absolutnie nie tak sobie widziała, ale co jej powie? Sorry Viola, ale właściwie to brałam udział w tym, bo chciałam jechać z jedną konkretną osoba, a teraz to mi się nie chce? No, niby może, ale nie chciała, by zaraz zaczęła tworzyć na podstawie tego dziwne rzeczy ani insynuować inne, równie "ciekawe" teorie.
- Nie wolisz jechać z Mads...? - zapytała nie bardzo rozumiejąc, czemu nie chce wybrać się tam ze swoją gołąbeczką. OTP Hogwartu przecież. Z drugiej strony czy nie brzmiało to tak, jakby chciała zrzucić ten "zaszczyt" na kogoś innego? - Znaczy... Jeśli chcesz, to mogę. I tak nie mam nic lepszego... - do roboty, no tak, tylko czy w takim razie nie lepiej byłoby zostać? A może jednak jechać? Damn... Nie miała absolutnie pojęcia, co ma ze sobą zrobić. Nawet teraz włóczyła się bez celu w drodze do Komnaty Tajemnic jakby z nadzieją, że posiedzenie samemu gdzieś dobrze jej zrobi. A jak wyjdzie stąd pewnie dalej nie będzie wiedziała, gdzie iść ani co robić, bo ani nie miała na nic ochoty, ani nie czuła, by robienie czegokolwiek w tej sytuacji było jakkolwiek wymierne, więc chyba równie dobrze może towarzyszyć Violce.
_________________

Owl Capone x Raijin x Relacje x Akta x Theme x Senbonzakura
Forget the risk and take the fallIf it's what you want then it's worth it all...



 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 693
Wiek: 17 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, kieszonkowe bagno, talia przeklętych kart, eliksir przeczyszczający, eliksir przebudzenia, eliksir króliczych uszu
Sakiewka: 53 galeony, 3 sykle
Poziom życia: 20%
Eliksiry: 17
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 27
Z. ofensywne: 23
Z. defensywne: 19
Miotlarstwo: 27
Wysłany: Pon Lip 22, 2019 1:45 am   
   <Multikonta: Cassiopeia, Jimin


Trudno było powiedzieć w zasadzie czy rodzinne. Po prostu nieszczęścia i wypadki chodziło po ludziach i to można było odnieść do każdego. Chociaż faktem było, że Violety jakoś to wszystko bardziej się trzymało, a czasem wprost nawet można było odnieść wrażenie, że prosiła się o to, by coś złego się jej przytrafiło. Jak inaczej można było określić dwie wędrówki po Zakazanym Lesie? Chociaż akurat ta druga była spowodowana przez urok wili także aż tak dobrowolna nie była (choć Strauss nie mogła zaprzeczyć temu, że w innych okolicznościach nie polazłaby tam).
- Ty nie znayesh? - rzuciła raczej automatycznie, nie wiedząc co innego mogłaby odpowiedzieć na podobne mruknięcie ze strony Grigorievny. Tym bardziej, że rosyjski nie był językiem, z którym się wychowywała, a jedynie uczyła się go od relatywnie krótkiego czasu także pewnych odruchów i umiejętności rzucania szybkich ripost czy innych tekścików nie miała jeszcze opanowanej. No, ale może przy Duni to się kiedyś zmieni.
Okej tego jednego nie przemyślała, bo takie wciskanie jej listu faktycznie mogło nieco zranić uczucia szóstoklasistki i przypomnieć jej boleśnie o własnej porażce także faktycznie zabrakło nieco pomyślunku. Dlatego też zdziwiła się nieco, gdy usłyszała coś o gratulacjach. Nawet przez myśl nie przyszło jej przychodzenie do przyjaciółki wyłącznie w tym celu.
- Co? Nie... Nie chcę, żebyś mi gratulowała - odpowiedziała jeszcze szybko nim ostatecznie wyjawiła jej w jakim to celu też jej szukała. W końcu nie była jakąś Laurą, żeby chodzić i domagać się podziwu. Szczerze mówiąc to nawet dziwnie czuła się z myślą, że do szkoły i jej rodziny przesłano listy gratulacyjne. Z jakiegoś powodu nie przepadała za chwaleniem się jakimiś swoimi sukcesami. Było to dla niej naprawdę dziwne uczucie.
Przez chwilę przyglądała się Duni, gdy ta zaczęła najwyraźniej zastanawiać się nad złożoną jej propozycją. Doszło do jakiegoś zwarcia tam na łączach mózgowych czy czegoś? Znaczy domyślała się, że naprawdę późno z tym wyjeżdża, ale nie przemyślała wcześniej tego, że w razie wygranej przysługiwałoby jej prawo do te go, by wyjechać do rezerwatu z osobą towarzyszącą, której w zasadzie gotowej w myślach nie miała.
- Co? Czemu miałabym chcieć jechać z Mads? - spytała w pierwszym odruchu, nie wiedząc całkowicie o co chodzi Grigorievnie. Dopiero po jakimś czasie połączyła wątki i przypomniała sobie o takim fakcie, że przecież oficjalnie zaręczyła się z dziewczyną na wróżbiarstwie i podobny wypad mogłaby traktować niczym podróż przedślubną. Tak. To o to mogło jej chodzić. - Nie. Nie wolałabym. Jesteś moją przyjaciółką, Duns. I też brałaś w tym udział także pomyślałam, że może cię to zainteresować. Po prostu chcę z tobą wyjechać do Rumunii.
Naprawdę nie sądziła, że będzie musiała to wytłumaczyć Avdotyi, ale poczuła, że lepiej jest ją uświadomić odnośnie tego czemu jej wybór padł taki, a nie inny. Miała przy tym nadzieję, że nie zostanie przez nią odrzucona niczym pierwszoklasistka z listem miłosnym do senpaia, który nie odwzajemnia jej uczuć. To byłby lekki przypał czy coś w tym guście.
- W takim razie zgadzasz się? Mam to zgłosić do Cartera czy coś? - dopytała jeszcze dla pewności. Nie chciała jej do niczego zmuszać. Po prostu chciała mieć pewność, że Dunia nie wycofa się nagle i faktycznie chce z nią pojechać. Nawet jeśli będzie to w innej konfiguracji niż zamierzała. Wciąż w końcu mogą się dobrze bawić i zobaczyć coś ciekawego, prawda?
_________________
 
 
     

Avdotya A. Grigorievna
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 10 Kwi 2019
Posty: 241
Wiek: 16
Krew: Czysta
Pupil: Puchacz - Owl Capone; Rosyjski niebieski - Raijin
Różdżka: Cis -- Włókno z serca cerbera -- 8 cali -- Bardzo sztywna
Ekwipunek: Piniążki, różdżka, 2x Eliksir Ochrony Przed Ogniem, 1x Wywar Żywej Śmierci (słabszy), nożyk, korkociąg, zegarek, dwie puste fiolki, grubszy sznurek z drewnianą zawieszką z greckim theta w środku, skórzana bransoletka na prawej ręce z zaklęciem Homo Proprius (przyzywa różdżkę do ręki);
Sakiewka: Bieda.
Genetyka: wężousta
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 36
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 10 (+2)
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Pon Lip 22, 2019 12:50 pm   
   <Multikonta: Mildred Hamilton


Wzruszyła ramionami. Co miała jej jeszcze powiedzieć? Że szukała ustronnego zakątka, bo doła złapała i tak jakoś znalazła to miejsce? Z resztą - who cares? Zawalanie Violki własnymi problemami w ten czy inny sposób nie było w jej planach. Nie mniej zdziwiła się na reakcję Strauss na Mads, a Dunia przez chwilę miała wrażenie, że powiedziała coś niewłaściwego. No cóż... Bywa. Szybko jednak ta skojarzyła fakty i nadążyła za Rosjanką, to też ta drobna chwila niezręczności nie trwała dla niej aż tak długo. Czyli one jednak nie tak na poważnie z tym. Pewnie by się uśmiechnęła gdyby nie fakt, że mięśnie jej twarzy jakoś nie bardzo chciały wesprzeć ten pomysł. Pozwoliła Krukonce mówić dalej ani myśląc wchodzić jej w słowo. Teraz i tak bardziej zajęta była przetwarzaniem tego, co słyszy niż myśleniem nad odpowiedzią. Czyli, że co - ceni sobie towarzystwo Av bardziej, niż Maddie? To... Nieco zaskakujące. To nie była jedna z tych rzeczy, których by się spodziewała. No i halo - to Duns. Raczej nie przywykła do myśli, że KTOKOLWIEK może cenić sobie jej obecność. Ot she's just alive. Prędzej była założenia, że ludzie spędzają z nią czas z a) braku lepszej roboty b) ponieważ to nie jest najgorsza rzecz, jaką może spotkać człowieka w życiu. I ma alko pod łóżkiem. Nie wiedziała nawet, co ma zrobić z tym odkryciem. That's fine, I suppose? Nie szczególnie to jednak wpływało na jej motywację do tego całego wyjazdu. Albo na cokolwiek innego w tym momencie.
- Da. - mruknęła kiwając głową. - Jeśli trzeba zgłosić to zgłoś. A ja nie wiem... Jak powiesz, kiedy jest ten cały wyjazd to zacznę myśleć o jakimś spakowaniu... - jak jest za tydzień, to głupio pakować się teraz. No chyba, że ma godzinę na odjazd to wtedy trochę jej to psuło jej jakże zajebiście ambitne plany na najbliższy czas tj. kiszenie się w Komnacie Tajemnic ze swoim byciem przegrywem. No ale co zrobisz? Nic nie zrobisz.
_________________

Owl Capone x Raijin x Relacje x Akta x Theme x Senbonzakura
Forget the risk and take the fallIf it's what you want then it's worth it all...



 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 693
Wiek: 17 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, kieszonkowe bagno, talia przeklętych kart, eliksir przeczyszczający, eliksir przebudzenia, eliksir króliczych uszu
Sakiewka: 53 galeony, 3 sykle
Poziom życia: 20%
Eliksiry: 17
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 27
Z. ofensywne: 23
Z. defensywne: 19
Miotlarstwo: 27
Wysłany: Pon Lip 22, 2019 7:02 pm   
   <Multikonta: Cassiopeia, Jimin


Nie było chyba powodów do tego, żeby miała się czepiać tego, że Dunia postanowiła sobie poszukać schronienia w takim, a nie innym miejscu. No proszę was. Było tu nawet nieco stylowo. Porozrzucane gdzieś na poboczach kości dodawały lokalowi uroku i w ogóle. Można było tu zrobić jakąś swoją tajną bazę czy coś. Byłoby po prostu idealnie i przytulnie. Tak. To jest myśl. Trzeba ją podsunąć Grigorievnie jeśli wcześniej sama na to nie wpadła.
Prawda była taka, że nie miała w Hogwarcie żadnej wyjątkowej osoby, którą chciałaby zabrać ze sobą na wycieczkę. Zresztą najlepiej jakby jej towarzysz także wykazywał chociażby minimalne zainteresowanie tematem, a skoro Duns pisała sama esej to może też by z chęcią pooglądała smoki i czegoś więcej się o nich dowiedziała? To zawsze była jakaś myśl. I tak ot ze wszystkich mieszkańców zamku jej wybór padł akurat na Grigorievnę, która wydawała jej się być odpowiednią kandydatką. Tym bardziej, że Strauss po prostu lubiła swoją współlokatorkę i to bardzo. Zresztą jak wszystkie dziewczyny oprócz Laury, z którymi dzieliła dormitorium. Szczerze to oprócz tej jednej to nie chciałaby za nic zmienić składu w jakim mieszkały. Idealny Multi-Kulti dorm, w którym odjebywały się różne rzeczy.
- Okej. Dzięki, Duns. Cieszę się - nie bardzo wiedziała, co ma teraz jej powiedzieć, gdy dziewczyna już się zgodziła robić z nią najazd na ziemie rumuńskie. Najważniejsze, że uzgodniły wspólny wyjazd. - Jasne. Dam ci znać. W zasadzie sama musiałabym o to dopytać, Cartera. Pewnie dadzą nam choćby parę dni na przygotowanie.
Naprawdę nie orientowała się w tym kiedy owy wyjazd miałby być zorganizowany, ale na pewno zostaną o tym uprzedzone. Spokojna głowa wszystko się da jakoś ogarnąć. Viol odebrała od swojej wschodniej koleżanki swój list i nie marnując czasu ruszyła ku wyjściu z komnaty tajemnic, a Dunia mogła podążyć za nią lub pobyć jeszcze chwilę w samotności.

z/t x2
_________________
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Na forum wykorzystano materiały z angielskiej i polskiej potterowskiej wikipedii, pottermore, innych źródeł oraz pomysły własne. Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Hogwart Dream, 2010 - 2019.
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight
















Dragon Ball New Generation Reborn









Fairy Tail Path Magician

over-undertale









Amaimon



Eclipse



















Agrest



Strona wygenerowana w 0,27 sekundy. Zapytań do SQL: 9