► Rozpoczyna się lekcja Eliksirów.
► Trwa lekcja Mugoloznawstwa.
► Rusza krukońska lekcja wychowawcza!
Wyniki konkursu naukowego z ONMS!
► Zakaz wycieczek do Hogsmeade!
► Event Kadra vs Uczniowie zakończony!
► Poszukujemy nauczycieli Starożytnych Run, Numerologii, Zielarstwa, Wróżbiarstwa i Obrony przed Czarną Magią!

Minęły dwa lata od Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall, a życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Nie oznacza to jednak, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone, a tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony. Czytaj więcej.
Listopad 2000r.
Pełnia: 01-03.11 (22-25.08)
Pochmurno, nieustający deszcz i silne wiatry. W dzień ok. 6'C, w nocy temperatura spada do ok. 2'C. Możliwe okoliczne przymrozki.
129
362
132
180


Poprzedni temat «» Następny temat
Dormitorium Dziewczyn nr 2
Autor Wiadomość

Laura Robertson
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 30 Wrz 2018
Posty: 239
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: brak
Różdżka: Pióro dirikraka, 11', Kasztanowiec, Sztywna
Ekwipunek: miotła Świetlista Smuga
Sakiewka: 79G i 14s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 13
Z. zwykłe: 13
Z. ofensywne: 3
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 24
Wysłany: Sob Cze 29, 2019 10:02 am   
   <Multikonta: --


Wzruszyłam tylko ramionami na komentarz dotyczący Verendala. Może Violetka skrycie się podkochiwała w nauczycielu? No no no… czyżby właśnie się urodził nowy temat do ploteczek? Puściłam mimo uszu uwagę o tym jak ja będę miała 30 lat. Przecież to jeszcze tyyyyyle czasu. W zasadzie drugie tyle ile mam. No prawie, jeśliby już liczyć dokładnie. Do tego czasu może zdarzyć się wszystko. Poza tym jak będę tak stara to już pewnie będę na modelskiej emeryturze, więc rzeczywiście zostaje mi tylko wybierać trumnę pod kolor cery. I koniecznie z atłasową wyściółką.


-Dobra, dobra, zrozumiałam! Same czyli tylko Ty i Ja. Już więcej nic nie mówię. Skapitulowałam. Widać Viola jest bardzo zaborcza w kwestii tego co do niej należy. Nie moim zmartwieniem było zmienianie tego. W końcu gdyby tak bardzo, ale to bardzo dokładnie poszukać, to pewnie u mnie też by można było znaleźć jakąś maluteńką wadę w charakterze. Albo i dwie. No, ale to ktoś by musiał mocno szukać, a i po co? Przecież jestem taka kochana i w ogóle.


-Podstawowe potrzeby, jedzenie, higiena, bezpieczeństwo. Tuż to zwykła egzystencja a nie życie. Ja chcę dla niej jak najlepiej. Nie żałuję jej. Odpowiedziałam, jednak zamiast jakiegokolwiek zrozumienia i współczucia dla Zenobii Violka zaczęła mnie atakować, że nigdy nie miałam zwierzaka i to ona tu wie więcej. No dobra, może i było w tym trochę prawdy. Co do poczucia piękna totalnie się nie zgadzałam. Przecież to żółw! Poza tym piękno nie musi się podobać Tobie, tylko Twojemu otoczeniu. No, ale nie chciałam już bardziej denerwować przyjaciółki, w końcu ze mnie dobra, miła koleżanka która wie kiedy ustąpić NAWET, jeśli ma rację, tylko po to by nie eskalować konfliktu.


-Oczywiście że musi być najładniejsza. Burkęłam do siebie pod nosem, ale już nie wchodziłam w polemikę. Wstałam z łóżka zbierając się do wyjścia. Jeszcze szybkie ogarnięcie wnęki i można było iść odebrać nowego członka rodziny. Trochę z naburmuszoną miną udałam się za Violką, jak prowadzona na rzeź, ale jak przekroczyliśmy próg dormitorium odzyskałam sprężystość kroków i uśmiech. W końcu idziemy po moje nowe zwierzątko! Coś, co będzie mnie kochało i w ogóle. Poza tym nie mogą mnie zobaczyć jak chodzę smutna, bo to przecież jest przeciwieństwo piękna.


[2x zt]
_________________
 
 
     

Laura Robertson
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 30 Wrz 2018
Posty: 239
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: brak
Różdżka: Pióro dirikraka, 11', Kasztanowiec, Sztywna
Ekwipunek: miotła Świetlista Smuga
Sakiewka: 79G i 14s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 13
Z. zwykłe: 13
Z. ofensywne: 3
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 24
Wysłany: Śro Lip 03, 2019 11:28 am   
   <Multikonta: --


W końcu doczekałam się na długo wyczekiwaną przesyłkę. Prosiłam tatę, by przysłał mi woreczek zawierający malutkie kamyczki szlachetne. Głównie szafiry, ale diamenciki czy jakieś rubiny też by wchodziły w grę. Nie na handel - bez przesady. Wszystko w szczytnym celu - udekorowania Zenobii! W małym woreczku przyniesionym przez randomową sowę znalazłam wiele maluteńkich kamyczków. Wielkości ok 1 - 2mm średnicy. Za takie okruszyny nie dostałoby się wiele u jubilera, ale jednocześnie były to najprawdziwsze kamienie szlachetne a nie jakieś podróby czy szkiełka.

Akurat tego dnia był słoneczny poranek, w który wszystkie dziewczyny z dormitorium gdzieś się rozlazły. W pokoju nie został nikt. Mogłam więc spokojnie przystąpić do operacji związanej z dekorowaniem naszego pięknego żółwika, by był jeszcze bardziej piękny. Wyjęłam Zenobię z terrarium i postawiłam na biurku umieszczonym pod oknem, z dobrym oświetleniem. Do tego lupa na stelażu, pincetki no i specjalny klej, który byłby bezpieczny dla zwierząt (w zasadzie był bezpieczny dla ludzi, ale to chyba to samo), no i aktywator do kleju by szybko wiązał. Tak przygotowana rozpoczęłam całą operację.

Przyglądałam się pod światło Zenobii wybierając odpowiednie miejsca, gdzie można by było umieścić jej na pancerzu kamyczki. Tutaj z boczku, trochę na “karku” - a przynajmniej tej części pancerza, która by za kark mogła uchodzić, trochę z tyłu. Ale tylko na górnej stronie. Nie zamierzałam ozdabiać jej skóry, ani miejsc, gdzie stykała się ona z pancerzem - to mogłoby wywołać nieprzyjemne otarcia albo coś. Tak samo nie zamierzałam dekorować ją “od spodu”. Po pierwsze i tak tego nie widać, po drugie szurając “brzuchem” po ziemi również mogłaby się zarysować. Tak więc zostają tylko “plecki” - górna skorupa.

Przytrzymując Zenobię jedną ręką - bo małej włączył się jakiś tryb zwiedzania albo podróży i chciała po prostu zwiać i oglądać świat z innej perspektywy niż zwykłe terrarium, drugą ręką sięgnęłam po aplikator kleju. Jedna malutka kropelka w odpowiednim miejscu. Nie za dużo, by klej się nie rozlał. Ale też nie za mało, by jednak związał kamyczek. Potem pincetą wybrałam ładny szafir o regularnych kształtach (choć malutki) i umieściłam dokładnie na kropelce kleju. Potem kolejny, i kolejny, aż utworzyła się piękna, cienka linia z kamieni szlachetnych idąca po obwodzie skorupy żółwika. Potem prysnęłam na wszystko aktywatorem, aby klej się związał i po chwili nie był już groźny dla moich palców, czy innych drobinek które mogłyby się przykleić. Cała operacja była czasochłonna, ale ja się nigdzie nie spieszyłam, do tego dokładność wymaga powolnych, lecz pewnych ruchów. Ktoś mógłby powiedzieć, że całe to klejenie jest strasznie nudne i nigdy nie starcza mu cierpliwości, jednak dla mnie było to odprężające. Móc skupić się na konkretnych, powtarzalnych, ale wymagających uwagi czynności. No i z tyłu głowy był ciągle efekt który przyświecał całemu temu zabiegowi - Piękna Zenobia.

Po nałożeniu pierwszej warstwy tworzącej obwód szafirów i diamentów naprzemiennie wokół pancerza sprawdziłam jak klej trzyma i czy nie ma jakichś zacieków czy innych “niepożądanych” artefaktów. Trzymał. Wszystko było tak, jak być powinno. Elegancko, dokładnie, pięknie. No i ktoś pewnie mógłby znowu się zastanawiać, po co używać klejów, aktywatorów i się tak bawić, narażać na wypadki (jak sklejenie palców, czy coś), zamiast po prostu użyć Glutinum czy coś tego typu. Jednak z zaklęciami był mały problem - łatwo było je zdjąć. Wystarczy odpowiednio silne Finite i wszystko by się posypało, a tak jak się trochę pomęczę (co swoją drogą wcale męczące nie było, tylko czasochłonne), to będzie już na stałe.

Ok, teraz czas na kolejne ozdoby. Może by takiego ładnego orła (kruka?) Ravenclaw ułoyć na samym szczycie skorupy? Ale to już grubsza sprawa. Wzięłam ołówek i zaczęłam obrysowywać kształt logo domu. Kilka razy musiałam poprawiać, ołówek też nie był najlepszym narzędziem do robienia oznaczeń na skorupie, ale nie zaryzykowałabym pióra czy atramentu. Ot- miękki ołówek B ileś, im większy numerek tym lepiej. Linia była co prawda gruba, ale była dobrze widoczna, można łatwo było ją zmazać gumką i nie trzeba było trzeć, no i w końcu udało mi się nanieść żądany kształt na pancerz. Przyjrzałam się swojej pracy wyobrażając sobie wypełnienie obrysu kolejnymi kamyczkami. Ciekawe czy mi ich starczy, czy może sam kontur loga i czerwony rubin jako oko ptaka. To byłoby wow.
No dobra, zaczniemy od konturu a potem się zobaczy ile kamyczków zostanie.

Przed rozpoczęciem pracy popatrzyłam Zenobii głęboko w oczu i się uśmiechnęłam. -No, mały żółwiu, będziesz najpiękniejszym zwierzątkiem w Hogwarcie. Cieszysz się? Ja bym się cieszyła. Nie wyrywaj mi się, bo jak krzywo nakleje to będzie problem. Gdzie Ci niby tak śpieszno? Włączyć Ci lampkę? Wygrzejesz się, a ja Cię dalej będę ozdabiać. Pasuje? No, dobry żółwik, dobra Zenobia. Tylko mnie nie dziabnij! Chciałam paluszkiem pogłaskać ją po główce, ale jak tylko go do niej zbliżyłam, to żółw już otwierał swoją paszczę by mnie ugryźć. -A Ty mała gadzino! Powiedziałam uśmiechając się, bo byłam wystarczająco szybka (albo żółw wolny), by uniknąć ugryzienia.
_________________
 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 693
Wiek: 17 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, kieszonkowe bagno, talia przeklętych kart, eliksir przeczyszczający, eliksir przebudzenia, eliksir króliczych uszu
Sakiewka: 53 galeony, 3 sykle
Poziom życia: 20%
Eliksiry: 17
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 27
Z. ofensywne: 23
Z. defensywne: 19
Miotlarstwo: 27
Wysłany: Sob Lip 06, 2019 2:11 am   
   <Multikonta: Cassiopeia, Jimin


Ostatnio życie dało Strauss naprawdę nieźle w kość. Całe szczęście żyła i chyba miała się nie najgorzej chociaż o tym można było dyskutować w momentach, gdy zbierało się jej na wymioty lub dostawała nagłych dreszczy, a mięśnie drgały bez wyraźnego powodu. Resztki trucizny pozostałe w organizmie wciąż były uciążliwe i zmuszały ją do ograniczenia aktywności fizycznej. Niestety. Miała tyle rzeczy, które z chęcią by zrobiła, ale jej stan ją od tego powstrzymywał. To było naprawdę frustrujące.
Jedynym co poprawiło jej humor był fakt, że otrzymała całkiem przydatne informacje na temat opieki nad żółwiami od wujka Mike'a, a Isaac dodatkowo zaopatrzył ją w kilka ciekawych książek, które wciąż miała przy sobie mimo że opuściła już Munga.
Wracała właśnie z sowiarni, gdzie wysyłała list do Michaela Michaelsona, w którym dziękowała za jego cenne porady odnośnie opieki nad Zenobią. Naprawdę miło jej się z nim korespondowało. Powinna przy najbliższej okazji go odwiedzić i obejrzeć cały ten jego zwierzyniec. Chociaż coś czuła, że pewnie będzie miała nieco inne atrakcje w czasie wakacji. Zwłaszcza, że podejrzewała, iż ojciec będzie próbował wydać ją za mąż jak tylko skończy Hogwart. Narzeczonego już miała także teraz sprawy mogą się potoczyć naprawdę szybko...
Wolała jednak chwilowo się tym nie przejmować. Musiała się wpierw skupić na tym, co działo się obecnie. Czekało ją nieco prac domowych, które wciąż czekały na odrobienie. W tym musiała jeszcze wyczyścić terrarium żółwia i nakarmić go w świeżutkiej wodzie. Zadziwiającym był fakt, że żółwie czerwonolice odżywiają się jedynie w wodzie, bo przez brak mięśnia odpowiadającego za ruchy języka nie mogłyby inaczej normalnie jeść. To była prawdziwa ciekawostka, którą odkryła w czasie reasearchu na temat gatunku Zenobii.
Z podobną myślą weszła do dormitorium. Miała już dokładny plan na to, co miałaby zrobić i jak. Nacisnęła klamkę, przekroczyła próg i... jej oczy spoczęły na Laurze, której się nie spodziewała zastać w sypialni o tej porze. Zmarszczyła brwi, wiedząc, że musi się święcić coś niedobrego, bo nie dostrzegła ich małej koleżanki w terrarium. Trochę kurwa podejrzane...
Strauss podeszła do blondynki i dopiero wtedy zauważyła żółwia, którego pancerz był... obklejony jakimś świecącym gównem (mogły to być kamienie szlachetne, ale w takim układzie wyglądały naprawdę kiczowato). Jak tu nie współczuć zwierzęciu, które znalazło się w takim położeniu?
- Roweno Miłosierna... - wyrwało jej się po czym w myślach dodała jeszcze daj mi cierpliwości, bo jeśli użyczysz mi siły to ją zajebię. Mówiła. Mówiła tyle razy, że Zenobia nie ma mieć żadnych cekinów i innego szajsu na sobie... Oczywiście Robertson nie mogła jej posłuchać. Tak jak zawsze. Ostatnimi czasy miała coraz bardziej dość tego, że nie można jej było przemówić do rozsądku.
- Musiałaś to zrobić, prawda? - spytała z wyrzutem po czym spojrzała na niezbyt zadowoloną Zenobię. Wiem, dziewczyno. Też nie przepadam za taką przesadzoną ilością błyskotek. Współczuła zwierzakowi jak jasna cholera. Przyjrzała się bliżej jego pancerzowi, zastanawiając się za pomocą jakiego zaklęcia najlepiej byłoby usunąć to tałatajstwo tak, by nie wyrządzić zbyt wielkiej krzywdy Zenobii lub przysporzyć jej większego dyskomfortu.
- Lepiej byś jej terrarium wyczyściła. O wiele lepiej by się prezentowała w czystym środowisku - mruknęła jeszcze, wciąż rozmyślając nad tym, co takiego mogła zrobić by pozbyć się cholernych cekinów.
_________________
 
 
     

Laura Robertson
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 30 Wrz 2018
Posty: 239
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: brak
Różdżka: Pióro dirikraka, 11', Kasztanowiec, Sztywna
Ekwipunek: miotła Świetlista Smuga
Sakiewka: 79G i 14s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 13
Z. zwykłe: 13
Z. ofensywne: 3
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 24
Wysłany: Sob Lip 06, 2019 10:57 am   
   <Multikonta: --


Spokojnie dalej zajmowałam się coraz piękniejszym żółwikiem, gdy nagle usłyszałam za plecami czyjeś westchnięcie. Aż podskoczyłam w miejscu. Nie spodziewałam się nikogo, poza tym w całości byłam oddana dekorowaniu żółwika, więc bodźce z zewnątrz były podwójnie zaskakujące. Gdy się gwałtownie odwróciłam zobaczyłam Violkę, co trochę obniżyło poziom stresu. Trochę.

-Ach, to Ty… Gdzie się podziewałaś cały tydzień? Wiesz jak się Zenobia martwiła? W ogóle nie chciała nic jeść! Ja jej kładę to kawałek szynki, to sera, to jakieś zielone coś, to jej bobki, a ona nic! W ogóle biedaczka była taka smutna że Cię nie ma. Jak mogłaś! No to w końcu wzięłam ją na pectocure by choć troszkę lepiej się poczuła z ozdóbkami. Jak tak mogłaś ją - nas - porzucić! W ogóle nie masz serca. Odwróciłam się z powrotem do żółwicy, która znów próbowała skubnąć mnie za palec. Pogłaskałam ją.

“Terrarium wyczyścić” niemo przedrzeźniałam przyjaciółkę. Przecież sama się deklarowała że będzie to robić i nagle Puff.. i znika jak murzyn po zobaczeniu 2 kresek na teście ciążowym. Co 2 dni kupowałam żółwikowi nową poduszeczkę, w różnych kolorach i z różnych materiałów, by wprowadzić jej jakąś radość z życia. Do tego od czasu do czasu głaskałam… No dobra, w zasadzie jak znalazłam choć jakąś wolną chwilkę to przychodziłam ją pogłaskać. Choć pod koniec tego tygodnia terrarium nie wyglądało najlepiej, mimo stosów kolorowych poduszeczek. No ale przecież Viola zabroniła wołać skrzaty by je wyczyściły. Trochę szczęście w nieszczęściu że Zenobia ostatnio z powodu braku Violi nic nie jadła, to i terrarium nie zafajdała aż tak bardzo.

-Nie martw się mała, w końcu mamusia wróciła, to Ci wyczyści w końcu terrarium. Widzisz, mówiłam Ci że wróci, a Ty nie chciałaś wierzyć i odmawiałaś jedzenia. I kto miał rację? Uspokajająco zwróciłam się do Zenobii ignorując uwagi Violki.
_________________
 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 693
Wiek: 17 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, kieszonkowe bagno, talia przeklętych kart, eliksir przeczyszczający, eliksir przebudzenia, eliksir króliczych uszu
Sakiewka: 53 galeony, 3 sykle
Poziom życia: 20%
Eliksiry: 17
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 27
Z. ofensywne: 23
Z. defensywne: 19
Miotlarstwo: 27
Wysłany: Sob Lip 06, 2019 6:09 pm   
   <Multikonta: Cassiopeia, Jimin


Niespodziewany powrót do dormitorium? Może trochę, ale sądziła, że akurat jej współlokatorki mniej więcej będą wiedziały z jakiego powodu nie było jej przez ostatni tydzień w szkole. Znaczy... Dunia, Lexa i Lynne zapewne się tym zainteresowały. Po Laurze w zasadzie nie powinna się spodziewać czegoś podobnego. W końcu to ona zawsze powinna być w centrum uwagi.
- Wybacz. Byłam trochę zajęta umieraniem - odpowiedziała, może i nieco opryskliwie.
Nie wylądowała przecież w Mungu na własne życzenie, prawda? Chociaż okej... Może łażenie w pobliżu Zakazanego Lasu wprost prosiło się o kłopoty, ale to nie tak, że chciała skończyć tak, a nie inaczej. Mimo wszystko raczej samobójczynią nie była. Masochistką? Może i tak, ale zakończenie żywota jej się nie marzyło.
Może i niejako się zobowiązała do zajmowania się czyszczeniem terrarium i tym podobnymi, ale dla niej było to oczywiste, że jeśli przez dłuższy czas się nie pojawia to druga osoba powinna się tym zająć. Nie żeby coś, ale ona na pewno by zajęła się częścią obowiązków Laury, gdyby nie było jej w pobliżu. W zasadzie... jakimi obowiązkami? W zasadzie jej przypadały najlżejsze rzeczy.
- Mogłabyś dla odmiany czasem zrobić coś pożytecznego zamiast zajmować się głupotami - stwierdziła Strauss, podchodząc do rzeczonego terrarium. Spojrzała krytycznym okiem na stos kolorowych poduszek, które były tam upchnięte. Westchnęła głośno i podeszła do okna dormitorium, które otworzyła szeroko. Następnie sięgnęła ku swojej różdżce i odpowiednim zaklęciem lewitującym uniosła rzeczone poduszki, by wyrzucić je za okno. Tak po prostu. Dopiero wtedy zabrała się za dalsze czyszczenie terrarium.
- Przygotuj lepiej jakieś jedzenie dla Zenobii. Wyczyszczę jej terrarium i możemy ją nakarmić - oświadczyła po czym przy pomocy Arificus osuszyła powierzchnię pojemnika. Wszystko po to, by następnie wyjąć z niego wszystko i zająć się jego czyszczeniem przy pomocy zaklęć. Chłoszczyść było całkiem dobrym początkiem podobnych zmagań.
_________________
 
 
     

Laura Robertson
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 30 Wrz 2018
Posty: 239
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: brak
Różdżka: Pióro dirikraka, 11', Kasztanowiec, Sztywna
Ekwipunek: miotła Świetlista Smuga
Sakiewka: 79G i 14s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 13
Z. zwykłe: 13
Z. ofensywne: 3
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 24
Wysłany: Pon Lip 08, 2019 1:00 pm   
   <Multikonta: --


Umieraniem? Jakim umieraniem? Co ona znowu wymyśla? Chociaż… wszyscy każdego dnia po trochu umieramy. W zasadzie to Violka nawet ma bliżej do grobu niż ja. O rok, ale zawsze to 365dni. No, albo tam mniej czy więcej w zależności od urodzenia. Gdy ona sobie tam nie wiadomo gdzie umierała, to ja umierałam sama bez przyjaciół w Hogwarcie. No, ale przynajmniej była Zenobia. Choć ciężki z niej przyjaciel… Lekki wagowo, ale ciężki w sensie że ani to pogadać, ani nic. Włosów nie rozczesze, paznokci nie pomaluje… O… W sumie mogłabym jej pazurki pomalować - zwróciłam uwagę na długie “szpony” żółwicy.

Pożytecznymi rzeczami? Niby jakimi? Całymi dniami albo się uczę, albo dbam o wystrój Zenusi czy swój. Jakie mogą być ważniejsze rzeczy? A… no próbowałam karmić żółwia. Nie chce jeść bo tęskni.

-Wiesz, mogłaś te poduszki oddać np. Lexie. Wyżywiłaby za nie te swoje 100 owiec przez rok. No ale jak chcesz, mogę kupić nowe, tamte i tak się trochę pobrudziły. Wzruszyłam ramionami jak majątek w puchu i atłasowych czy jedwabnych poszewkach wyleciał przez okno.

Zwróciłam uwagę na żółwicę. -Widzisz, już jesteśmy tutaj obie, nie musisz smutać. Na co masz ochotę dzisiaj? Może jakaś baraninka? Albo szaszłyk? Może coś wegetariańskiego - hamburger z boczniakiem? Lub na lekko - sałatka Cezara? Bo mój żółwiuś to imperator wśród wszystkich żółwi. Ostatnie zdanie wymówiłam tym gaworzącym tonem którym madki zwracają się do swoich bombelków.

Zaczęłam też chować kamyczki, klej i inne przybory. W sumie przy Violce to raczej nie będę miała okazji z nich skorzystać. No chyba że znów wyjedzie na kolejny tydzień czy coś. Ja bym nigdy w trakcie roku szkolnego nie wyjechała na takie tygodniowe wakacje. Przecież zaległości z tygodnia mogłyby się tak upiętrzyć, że nigdy bym ich nie nadrobiła. A przecież przyjaciółka była w ostatniej klasie, przecież przed nią owutemy! Kompletny brak odpowiedzialności i myślenia o swojej przyszłości.
_________________
 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 693
Wiek: 17 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, kieszonkowe bagno, talia przeklętych kart, eliksir przeczyszczający, eliksir przebudzenia, eliksir króliczych uszu
Sakiewka: 53 galeony, 3 sykle
Poziom życia: 20%
Eliksiry: 17
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 27
Z. ofensywne: 23
Z. defensywne: 19
Miotlarstwo: 27
Wysłany: Czw Lip 11, 2019 11:41 pm   
   <Multikonta: Cassiopeia, Jimin


Jasne każdy może umiera lub jest martwy w środku, ale akurat ostatnimi czasy Strauss miała okazję bliżej poznać się ze śmiercią, z którą powoli zaczynała już chyba randkować. Niestety nie były to zbyt szczęśliwe spotkania, które dziewczyna mogłaby mile wspominać. I choć ostatnie jej doświadczenia nie należały może do najboleśniejszych jakie ją spotkały to mimo wszystko znajdowała się najbliżej przekroczenia granicy zaświatów niż kiedykolwiek dotąd.
Było naprawdę wiele pożytecznych rzeczy, które można było robić. Skupić się na nauce, treningach Quidditcha albo co ważniejsze pogłębieniu swojej wiedzy na temat zwierzątka, którym musiały się zajmować. I mogła zadbać o jakieś podstawowe potrzeby tego niezwykle mało wymagającego zwierzątka. Czy to aż takie trudne? Najwidoczniej tak.
- Chyba przeceniasz wartość tych szmacianek - stwierdziła krytycznie, zerkając jeszcze na okno, za którym wylądowały poduszki. - Wyżywienie setki owiec przez jeden dzień jest kosztowniejsze od tych poduszeczek.
Takie było jej zdanie i mogłaby nawet powołać rzeczoznawcę, by wycenił wyrzucone przez nią dobra. Nie miała problemu z podobnym rozwiązaniem. Strauss była po prostu pewna tego, że miała rację, bo myślała o wiele mniej emocjonalnie i przede wszystkim była rozsądna. Wielokrotnie patrząc na Laurę właściwie byłą wdzięczna za to, że Peter był jej ojcem i trzymał ją w dzieciństwie twardą ręką. Chociaż biorąc pod uwagę charakter siódmorocznej Krukonki całkiem możliwe, że nawet z frywolnym tatuśkiem wyszłaby na ludzi.
- Żadnej baraniny! Nie słuchałaś mnie jak mówiłam ci o diecie dla Zenobii? - Roweno Miłościwa... Daj jej tę cierpliwość, bo inaczej zacznie bolesny proces edukacji obijając czyjąś czaszkę grubym tomiszczem na temat życia wodnych gadów. Chyba ostatnio miała jakieś problemy z agresją. Wszystko dlatego, że nie dane jej było wyżyć się na pewnym aurorze za to, że spierdolił z miejsca akcji. - Powinna zadowolić się krewetkami, odrobiną kiełży i moczarką kanadyjską...
Taki oto egzotyczny miks dla ciebie Zenobia. Może nie jadła przez tydzień bo po prostu nie miała czego? Biedny żółw, ale teraz przynajmniej może się to zmienić. Wróciła opieka zwierzęca czy coś w tym guście. Muszą tylko jeszcze nieco się przemęczyć i to będzie koniec tego zadania, w którym biedna żółwica została poszkodowana.
Terrarium doczyszczone przy pomocy zaklęć. Cudownie. Brunetka jeszcze przez chwilę przyglądała się czy aby na pewno doczyściła odpowiednio szklany kontenerek. Wyglądało na to, że wszystko było okej. Dlatego zaraz zaczęła układać kamienie na spodzie w odpowiedni sposób, aby zrobić w środku wysepkę dla Zenobii. Następnie rzuciła Aquamenti i sięgnęła po żółwicę... Ostrożnie, układając ją na swoich kolanach. I co ona ma teraz zrobić? Delikatnie dotknęła różdżką w doklejone cekiny, by rozpuścić pod nimi klej i odkleić je od skorupy żółwia, a następnie usunąć ten super glue za pomocą zaklęcia czyszczącego. Biedulka....
_________________
 
 
     

Laura Robertson
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 30 Wrz 2018
Posty: 239
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: brak
Różdżka: Pióro dirikraka, 11', Kasztanowiec, Sztywna
Ekwipunek: miotła Świetlista Smuga
Sakiewka: 79G i 14s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 13
Z. zwykłe: 13
Z. ofensywne: 3
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 24
Wysłany: Pią Lip 12, 2019 12:11 pm   
   <Multikonta: --


- Zależy jakiej wartości mówisz. Mogę Ci pokazać fakturki. Nie wszystko co drogie musi błyszczeć. Niektóre z nich były przeszywane szczerozłotą nicią, a wszystkie zawierały najlepszy, ręcznie zbierany puch z gatunków którym grozi wyginięcie. Np. z takich Takahe. Uwielbiam poduszki z nich zrobione. Są warte swojej ceny. Chociaż pewnie nie każdy to docenia. Przewróciłam oczami. Może i była na co dzień rozsądna i nie kierowała się emocjami, ale widać nie miała zbytniego doświadczenia w cenach rynkowych towarów luksusowych. Oraz to jak zwykłe towary mogą się takimi okazać mimo, że na pierwszy rzut oka nie wyglądają. Ale czy ja jej żałuję? Z tego powodu nie zbiednieje. A Zenusia jakby była totalnie obojętna na te poduszki.

- Za dużo mówisz bym pamiętała wszystko co mówisz. Ale ok. Baraniny nie będzie. Poza tym wspominałaś że większa część diety to powinny być jakieś rośliny a chcesz dać jej skorupiaki, które normalnie są tylko suplementami. W sumie można dać jej i to i to, niech sama sobie wybierze na co ma ochotę. Może coś w końcu zje. Oczywiście zakładam że mała Zenobia nie jest świeżo wyklutym żółwiem które jedzą tylko skorupiaki. W sumie u takich małych żółwi to nigdy nie wiadomo jaka jest płeć. Dopiero po 2-3 latach można to rozpoznać, a wtedy to bilans posiłków zmienia się na bardziej roślinożerny. A skoro wiemy że Zenobia to ona, znaczy że nie może być zbyt młoda.

- Trzeba spytać Duni czy nie ma jeszcze wodorostów gdzieś na zbyciu. W końcu ta azjatycka kuchnia jest dziwna, wcinają surowe ryby owinięte wodorostami. Wyobrażasz sobie? Próbowałam. Nie jest aż tak złe jak mogłoby się wydawać.

Viola dokończyła czyszczenie terrarium więc podałam jej Zenobię. Terrarium prezentowało się zacnie. Choć tak trochę nudnawo bez tych kolorowych poduszeczek czy innych zabawek kupionych specjalnie dla Zenobii, którymi i tak się ta nie bawiła. Obserwowałam z uśmiechem nieudane próby usunięcia ozdób z żółwia. Specjalnie robiłam to ręcznie a nie zaklęciami właśnie na taką ewentualność. Może za kilka tygodni i dałoby radę to usunąć zaklęciami, ale obecnie jest nie do ruszenia. Chyba, że Viola chciałaby zdjąć kawałek skorupy razem z ozdobami, ale wątpię by aż tak jej to przeszkadzało. W sumie ozdóbki były tak umieszczone, że żółwiowi też nie przeszkadzały. Ot, tylko irytowały biedaków którzy na nią by patrzyli. No i widać pannę Strauss też, mimo że nie zaliczała się do tej grupy.

- Ten, no, więc gdzie byłaś jak Cię nie było? Tak trochę tęskniliśmy z Zenobią. Spytałam w końcu by tak bardziej zagaić przyjaźnie. W końcu chyba przyjaciółka nie czuła się najlepiej. Może zjadła coś nieświeżego na tej wycieczce, czy po prostu sama świadomość, że po wakacjach znowu musi wrócić do Hogwartu. No i stała się trochę oschła i opryskliwa. A ja tam zawszę lubię wracać do Hogwartu. W końcu tylko tutaj mam przyjaciół. I w ogóle.
_________________
 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 693
Wiek: 17 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, kieszonkowe bagno, talia przeklętych kart, eliksir przeczyszczający, eliksir przebudzenia, eliksir króliczych uszu
Sakiewka: 53 galeony, 3 sykle
Poziom życia: 20%
Eliksiry: 17
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 27
Z. ofensywne: 23
Z. defensywne: 19
Miotlarstwo: 27
Wysłany: Czw Lip 18, 2019 2:45 am   
   <Multikonta: Cassiopeia, Jimin


Wolała już nie komentować wartości owych poduszeczek. Szczerze wątpiła w to, by faktycznie nawet widniejące na jakiś fakturkach kwoty wykazały, że równowartością poduszeczek jest wykarmienie całego gospodarstwa rolnego przez dłuższy okres czasu. Bądźmy szczerzy, ale słowa Laury odnośnie wszelkich dóbr materialnych zawsze traktowała ze sporym przymrużeniem oka, zakładając, że ta jednak nie jest ekspertką od kosztowności. To, że coś ma nieraz wysoką cenę wcale nie oznacza, że jest oryginalne i prawdziwie cenne.
Dobra punkt dla niej, bo jednak pamiętała nieco o tym, że wraz z wiekiem żółwie czerwonolice z pokarmu mięsnego przestawiają się na bardziej roślinny choć wciąż lubią poskubać sobie jakieś rybki czy owoce morza lub inne wodne stworki. Niech jej będzie. Strauss westchnęła ciężko, przecierając jeszcze palcami oczy. Wciąż czuła się cholernie zmęczona i zaspana nawet jeśli pozwalała sobie na długie godziny snu. Efekt uboczny zatrucia organizmu czy coś w tym stylu.
- Dobra to zamiast krewetek dorzuć jej do kiełży babki lancetowatej i mleczy - oto zielenina dozwolona w diecie Zenobii, która zapewne po całym tygodniu była niezwykle wygłodniała. W końcu kilka posiłków ominęła, ale nie mogła pozwolić na to, żeby ta się przejadła z tego powodu, bo to mogłoby się naprawdę kiepsko skończyć.
- Jeśli chodzi ci o sushi to nie jada się go w Japonii zbyt często... Zresztą to nie tylko surowa ryba w wodorostach. Polecam ci spróbować - wzruszyła ramionami na wspomnienie o azjatyckiej kuchni. Nie nazwałaby się jakimś kulinarnym znawcą ani wielbicielem, ale jakoś smakowały jej dalekowschodnie dania, których próbowała wielokrotnie przy różnych okazjach.
Pierwsze próby zdjęcia cekinów może i faktycznie były nieudane, ale nie było rzeczy, której odrobina magii nie byłaby w stanie załatwić. Przy odrobinie pomyślunku i wysiłku z pewnością jakieś mugolskie szarlataństwo nie miało szans przy determinacji czystokrwistej czarownicy, która postawiła sobie konkretny cel, a siódmoroczna zdecydowanie chciała pozbyć się tych durnych świecidełek. choćby i z pomocą takiego Diffindo, które precyzyjnie rzucone pod odpowiednim kątem z pewnością sprawiłoby, że jakiś cekin za długo nie pozostałby na grzbiecie żółwicy.
- W Mungu - odpowiedziała lakonicznie na pytanie Robertson, nie widząc chwilowo większego powodu, by jakoś wybitnie rozwijać swoją wypowiedź. Nie miała też żadnych powodów do tego, by kłamać także śmiało mogła zarzucić prostą i konkretną odpowiedzią. Cóż... nigdy nie należała do zbytnio towarzyskich i rozgadanych osób. Chyba, że znajdowała się wyjątkowo w bardzo dobrze znanym sobie towarzystwie, które darzyła sympatią.
_________________
 
 
     

Laura Robertson
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 30 Wrz 2018
Posty: 239
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: brak
Różdżka: Pióro dirikraka, 11', Kasztanowiec, Sztywna
Ekwipunek: miotła Świetlista Smuga
Sakiewka: 79G i 14s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 13
Z. zwykłe: 13
Z. ofensywne: 3
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 24
Wysłany: Czw Lip 18, 2019 10:15 am   
   <Multikonta: --


Czyli jednak Violka zdecydowała się na skrobanie pancerza i zdzieranie jego wierzchniej warstwy (mikroskopijnej, ale zawsze). No i co jej tak przeszkadzały te ozdóbki? Przecież to ma jedynie walory estetyczne. Co prawda co gust to gust, ale narażać zwierzę na ryzyko gdyby przypadkiem zaklęcie weszło zbyt mocno tylko po to, by pozbyć się czegoś co jej nie może przeszkadzać, to mała przesada. No, ale w drugą stronę niektórzy poddają się operacjom zagrażającym życiu tylko po to by ładnie wyglądać. W tą stronę to nawet rozumiem, ale w drugą? Chociaż niby pobudki te same - estetyka. Więc powinnam zrozumieć i nie oceniać. Nawet jeśli przyjaciółka miała wypaczone gusta. W sensie… no naturystką była? Mniejsza. Szkoda Zenobii.

Rozejrzałam się w koło za czymś zielonym do jedzenia. Akurat w szufladzie miałam małą sakiewkę z zieleninką. Przecież nie będę parę razy dziennie wychodzić zbierać. Wystarczy raz na dwa dni, albo czasem nawet codziennie, tak jak zajęcia się układają. Akurat przy miotlarstwie czy opiece nad magicznymi stworzeniami, przechodząc przez błonia mogę sobie nazbierać prowiantu dla żółwika. Więc mały zapas był. Wzięłam kilka listków i położyłam na piasku przed “domkiem” (czymkolwiek ten domek był - kamykiem?) żółwika. Jak Violka w końcu ją postawi do terrarium będzie mogła podejść i zjeść. W końcu nie można na siłę do gardła wpychać żarcia, co nie? Musi się nauczyć samodzielności. Jeszcze brakowało bym butelką ze smoczkiem ją karmiła.

Przeszukałam w myślach wszystkie regiony geograficzne w analizie odpowiedzi Staussówny. - Byłaś w australii? Spytałam zdziwiona. W końcu Mungo to było takie ogromne wyschnięte jezioro w Nowej Południowej Walii. W sumie to mogło być ciekawe miejsce. Jest na specjalnej liście UNESCO, mugole myślą, że to jakieś “obiekty dziedzictwa narodowego” czy jakoś tak, a tak naprawdę to przykrywka dla miejsc szczególnie obfitych w magię - po to by mugole przypadkiem nie wznosili tam swoich nowych budowli ani zbytnio nie niszczyli tego co tam się znajduje. Dla czarodzieja takie miejsce mogło przynieść naładowanie magicznych bateryjek, albo coś. Swoją drogą podobno znaleziono tam dwa trupy. Oczywiście zabite magią, ale mugole (ech, ci głupcy z zamkniętymi oczami, którzy nie potrafią dostrzec prawdy nawet jak patrzą bezpośrednio na nią), uważają że te trupy mają po 40 000 lat. W końcu magia zostawia taki ślad, który “trochę” przekłamuje ich przyrządy. Tak czy siak, - Co Ty tam robiłaś? W sumie to trochę daleko, na przeciwnej stronie globu. Ten time lag… To by wyjaśniało to dlaczego tak kiepsko wyglądasz. Pewnie strasznie chcesz się położyć i spać. Wyciągnęłam rękę by dodać jej otuchy poprzez dotknięcia ramienia. W końcu ze mnie dobra, współczująca i rozumiejąca przyjaciółka była. Brawo Ja.
_________________
 
 
     
Dołączył: 25 Lip 2018
Posty: 301
Wiek: 30 lat
Krew: Czysta
Pupil: sowa o zjebanym imieniu
Różdżka: ostrokrzew, łuska smoka, 11.5 cala, giętka
Genetyka: wilkołak
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 45
Z. ofensywne: 50
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 11
Wysłany: Pią Lip 19, 2019 4:05 pm   
   <Multikonta: RC | RW | AA


Bukareszt, 30 października 2000 r.


Szanowna Pani
Violetta Strauss
Dormitorium Ravenclaw
w Hogwarcie
Szanowna Pani,
  Z ogromną radością i dumą pragniemy poinformować Panią, że Pańska praca była jedną z najwyżej punktowanych w konkursie naukowym organizowanym przez Rezerwat Smoków w Rumunii i Szkołę Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Wobec powyższego informujemy, że Pańska praca otrzymuje wyróżnienie. Dziękujemy za udział i jednocześnie gratulujemy wygranej. Do listu załączona została nagroda pieniężna w wysokości pięćdziesięciu galeonów, listy gratulacyjne przesłane już zostały do Pańskiej rodziny i Dyrektora Szkoły. Z niecierpliwością wyczekujemy Pańskiego przybycia do Rezerwatu wraz z Pańską osobą towarzyszącą.
Z wyrazami szacunku,
Callum Whispers
Dyrektor Rezerwatu Smoków w Rumunii



_________________

    Black sheep, have you any soul? No sir, by the way, what the hell are morals?
 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 693
Wiek: 17 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, kieszonkowe bagno, talia przeklętych kart, eliksir przeczyszczający, eliksir przebudzenia, eliksir króliczych uszu
Sakiewka: 53 galeony, 3 sykle
Poziom życia: 20%
Eliksiry: 17
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 27
Z. ofensywne: 23
Z. defensywne: 19
Miotlarstwo: 27
Wysłany: Pią Lip 19, 2019 6:09 pm   
   <Multikonta: Cassiopeia, Jimin


Aż tak okrutna nie była. Zwłaszcza w stosunku do zwierząt, których skrzywdzić nie zamierzała (przynajmniej dopóki jej nie atakowały). Niemniej jednak musiała spróbować tego czy owego, by zobaczyć czy odniesie efekt, który zamierzała osiągnąć. Mimo wszystko nie chciała też za bardzo zamęczyć żółwicy i po chwili odłożyła ją do terrarium, przyglądając jej się dopóki jej uwagi nie przykuł list, który został dostarczony do dormitorium. Tym bardziej, że był do niej zaadresowany.
Strauss przez chwilę nie zwracała uwagi na to, co mówi i robi Laura, otwierając wiadomość i czytając jej treść. Nie spodziewała się, że wieści z Bukaresztu dotrą tak szybko. W międzyczasie słyszała, że współlokatorka coś odpowiada na wcześniejszą informację o pobycie w Mungu, ale Violetta była bardziej zainteresowana tym, co aktualnie czytała i jedynie przytakiwała jej jakimiś mruknięciami, wciąż nie dowierzając w to, że spośród tylu prac właśnie jej esej został wyróżniony. Załączone do listu galeony schowała do sakiewki, gdy tylko dokończyła czytanie. Przelotnie zerknęła na terrarium. Zmarszczyła brwi i przełożyła zieleninę do wody, bo żółwie czerwonolice nie były w stanie jeść na lądzie. Dopiero wtedy Zenobia skierowała się ku pokarmowi, by zacząć w końcu jeść. Strauss złożyła w pół list, wciskając go do kieszeni. Spojrzała jeszcze na żółwicę, by upewnić się czy wszystko w porządku po czym podniosła się z podłogi.
- Sorry, ale muszę lecieć kogoś znaleźć. Nie przyklejaj już nic więcej do Zenobii - poleciła jeszcze nim w końcu opuściła dormitorium w nagłym pośpiechu. Miała tylko nadzieję, że zbyt długo nie będzie musiała szukać osoby, którą upatrzyła sobie na towarzysza w drogę do Rumunii.

z/t x2
_________________
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Na forum wykorzystano materiały z angielskiej i polskiej potterowskiej wikipedii, pottermore, innych źródeł oraz pomysły własne. Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Hogwart Dream, 2010 - 2019.
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight
















Dragon Ball New Generation Reborn









Fairy Tail Path Magician

over-undertale









Amaimon



Eclipse



















Agrest



Strona wygenerowana w 0,43 sekundy. Zapytań do SQL: 10