► Rozpoczyna się lekcja Eliksirów.
► Trwa lekcja Mugoloznawstwa.
► Rusza krukońska lekcja wychowawcza!
Wyniki konkursu naukowego z ONMS!
► Zakaz wycieczek do Hogsmeade!
► Event Kadra vs Uczniowie zakończony!
► Poszukujemy nauczycieli Starożytnych Run, Numerologii, Zielarstwa, Wróżbiarstwa i Obrony przed Czarną Magią!

Minęły dwa lata od Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall, a życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Nie oznacza to jednak, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone, a tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony. Czytaj więcej.
Listopad 2000r.
Pełnia: 01-03.11 (22-25.08)
Pochmurno, nieustający deszcz i silne wiatry. W dzień ok. 6'C, w nocy temperatura spada do ok. 2'C. Możliwe okoliczne przymrozki.
129
362
132
180


Poprzedni temat «» Następny temat
Klasa eliksirów
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3948
Wiek: 29 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri, Carter (nieoswojony)
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pią Lut 15, 2019 12:51 am   Klasa eliksirów
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Pierwszą rzeczą, którą zauważają inni nauczyciele, po przekroczeniu progu klasy eliksirów, jest błoga cisza. Każdy krzyk, każde kichnięcie, dźwięk pękającego kałamarza jest pochłaniany przez mur zaklęć nałożonych na pomieszczenie. Wiąże się to też z tym, że jeżeli w wyniku wypadku w trakcie zajęć wybuchnie kociołek – usłyszą to tylko osoby akurat obecne. Obok zaklęć wyciszających, są również te pochłaniające wszelkie zapachy, umożliwiające dokładną temperaturę i wilgotność. W związku z tym, że część składników jest czuła na nawet najmniejsze zmiany otoczenia, Jo nie chciała ryzykować, że świece zakłócą jej proces warzenia eliksirów, dlatego musiała znaleźć inne źródło światła. Idealnym rozwiązaniem okazał się mleczny minerał przetwarzający wchłoniętą magię na światło, którego poziom można było kontrolować prostym zaklęciem. Dzięki temu w sali mogły panować egipskie ciemności lub niemal oślepiająca jasność.
Samo pomieszczenie ma kształt dużej litery T, z wejściem u dołu. Wzdłuż węższej części ustawione są dwa rzędy stanowisk, które mogą pomieścić nawet do czterech osób w przypadkach, gdy do przyrządzenia eliksiru jest potrzebna więcej niż jedna para rąk, jednak Jo stara się, aby jej uczniowie pracowali jak najbardziej samodzielnie, więc jeżeli jest taka możliwość - każdy uczeń ma swój stół.
Naprzeciw wejścia, po drugiej stronie pomieszczenia, na niewielkim podwyższeniu znajduje się stanowisko nauczyciela, nie różniące się niczym od tych, z których korzystają uczniowie. Cała ściana za nim jest tablicą, na której znajdują się wszystkie potrzebne informacje dotyczące aktualnie przebiegającej lekcji.
Po lewej stronie znajdują się składniki podzielone na 3 główne kategorie – pochodzenia zwierzęcego, roślinnego i nieorganiczne. Dodatkowo im wyższa półka, tym bardziej niebezpieczny składnik. Na kilka najwyższych nałożona jest magiczna bariera, którą Jo zna jeszcze z czasów młodości – przepuszczająca tylko osoby, które posiadają Mroczny Znak (sama bariera nie jest niebezpieczna, w dotyku przypomina zimne szkło), co wiąże się z tym, że żaden uczeń, ani wstawiony nauczyciel nie będzie w stanie przypadkiem spowodować wybuchu, w wyniku którego po zamku zostałby tylko uroczy krater.
Po drugiej jest niewielka biblioteczka złożona głównie z prywatnych egzemplarzy nauczycielki, do których uczniowie mają dostęp, oczywiście te o mniej przyjaznej tematyce trzyma u siebie w gabinecie; nie chciała, żeby ktoś w ramach żartu lub zakładu uwarzył niewykrywalną truciznę, która powoduje zawał serca. Oprócz rzadkich egzemplarzy znajdują się tam też zapasowe podręczniki oraz nieoprawione notatki z jej badań. Uczniowie mają oficjalny zakaz wynoszenia tych rzeczy poza granice klasy.
 
 
     

Jo Schuyler
Prof. Eliksirów
Dołączył: 23 Cze 2018
Posty: 81
Wiek: 46
Krew: czysta
Pupil: Malezyjski Niebieski Wąż Koralowy, zwany również Kulką; Czarny Maine Coon bez jednego oka, w dobry dzień zareaguje na imię Hrabia
Różdżka: włókno z serca żmijoptaka, 13 3/4 cala, świerk, sztywna
Ekwipunek: różdżka, drobniaki, niewielka torebka (większa w środku) z podstawowymi eliksirami
Sakiewka: 20
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 80
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 0.
Wysłany: Pon Cze 24, 2019 1:03 am   
   <Multikonta: Vaughn Anson


Notka od autora:
1. Zajęcia rozpoczną się dziś o godzinie 20:00, jednak do Sali można przyjść wcześniej. (jak ktoś chce się fabularnie spóźnić – ależ bardzo proszę, nie trzeba dawać znać wcześniej)
2. Można nie przestrzegać kolejki, jednak proszę, aby nie pisać dwóch postów pod sobą (multi ofc są wyjątkiem). Nie wyznaczam też żadnego limitu postów na lekcji, ale wiadomo, że od aktywności będzie uzależniona ilość punktów, które dostaniecie.
3. Nauczyciel będzie się bardzo starał wrzucać jeden post na 24h (ale nie zlinczujcie mnie, jak mi się nie uda, bo w końcu mam urlop, a nauczyciele (ci fabularni) też mają się prawo cieszyć wakacjami 😉)
4. W związku z tym, że będziemy warzyć eliksir wielosokowy – lekcja zostanie rozłożona na dwa dni fabularne. Pierwszy będzie trwał od 24.06 do 30.06, drugi od 01.07 do 7.07.
5. Jeżeli ktoś ma jakieś pytania – zapraszam na priv.
6. (punkt dla chętnych) Jeżeli ktoś będzie chciał większej ingerencji nauczyciela w swój eliksir – proszę o wiadomość ze szczegółami na priv. (n.p.: Uczeń w poście napisze, że wziął z półki składnik x – nauczyciel może fabularnie zwrócić uwagę, że to wcale nie jest składnik x, tylko y)


Jak zawsze w sali zjawiła się dobre pół godziny przed uczniami żeby wszystko przygotować do lekcji. Otworzyła podręcznik na odpowiedniej stronie i zaczarowała kredę tak, aby na tablicy pojawiła się pierwsza część przepisu na eliksir wielosokowy. W międzyczasie przywołała z magazynu odpowiednią ilość miedzianych kociołków, które rozstawiła na stanowiskach. Jak zawsze – nie przygotowywała składników na stanowiskach, uczniowie byli na tyle kompetentni, że dadzą radę rozpoznać muchy siatkoskrzydłe, zwłaszcza, że większość była podpisana. No i uczniowie VI i VII klas jednak mieli już jakieś doświadczenie z eliksirami, więc to nie tak, że w sali znajdowali się po raz pierwszy.
Zerknęła w kierunku tablicy i gdy zorientowała się, że przepis jest już skopiowany, wzięła kawałek kredy do ręki i po lewej stronie dodała kilka zasad dotyczących zajęć.

- Przy stanowisku może się znajdować tylko jedna osoba.
- Długie włosy (do brody lub dłuższe) muszą być związane
- Przejście pomiędzy stanowiskami musi pozostać puste (wszelkie torby, plecaki proszę trzymać pod stanowiskami)
- Wszelkie nieścisłości z opisami w przepisie proszę NATYCHMIAST zgłosić nauczycielowi.
- Nie pochylamy się nad kociołkiem, nie wdychamy oparów i przede wszystkim NIE PRÓBUJEMY NIESKOŃCZONEGO ELIKSIRU
- Nie dotykamy składników bez aktywnego zaklęcia Ceastamen.
- Przed rozpoczęciem warzenia upewnij się, że zaklęcie Ocutuitio zostało poprawnie rzucone.
- Rozmowy ograniczamy dziś do minimum – eliksir wymaga skupienia i ŚCISŁEGO PRZESTRZEGANIA INSTRUKCJI.


Jej charakter pisma nie był może zbyt ozdobny, ale przynajmniej czytelny; z artystycznych zawijasów, które kładła jej do głowy matka nie pozostało już nic.
Nie zdążyła nawet usiąść przy biurku, a do sali powoli zaczęli się schodzić pierwsi uczniowie, choć do rozpoczęcia zajęć zostało jeszcze dobre piętnaście minut, ale nawet ich za to nie winiła. W ich wieku też wolała być wcześniej, żeby w ostatniej chwili odświeżyć sobie niezbędny materiał.
Skinęła każdemu wchodzącemu głową na przywitanie, w międzyczasie przygotowując karty pracy na następną lekcję pierwszoklasistów.
 
     

Avdotya A. Grigorievna
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 10 Kwi 2019
Posty: 241
Wiek: 16
Krew: Czysta
Pupil: Puchacz - Owl Capone; Rosyjski niebieski - Raijin
Różdżka: Cis -- Włókno z serca cerbera -- 8 cali -- Bardzo sztywna
Ekwipunek: Piniążki, różdżka, 2x Eliksir Ochrony Przed Ogniem, 1x Wywar Żywej Śmierci (słabszy), nożyk, korkociąg, zegarek, dwie puste fiolki, grubszy sznurek z drewnianą zawieszką z greckim theta w środku, skórzana bransoletka na prawej ręce z zaklęciem Homo Proprius (przyzywa różdżkę do ręki);
Sakiewka: Bieda.
Genetyka: wężousta
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 36
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 10 (+2)
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Pon Cze 24, 2019 1:11 am   
   <Multikonta: Mildred Hamilton


Lekcja eliksirów miała się zacząć stosunkowo niedługo, a jak wiadomo - gdzie eliksiry, tam i Dunia. Niby to szło jakoś w stylu "jak szukasz Duni to pewnie nakurwia eliksiry w Łazience Marty", ale to właściwie to samo, right? Wahała się trochę, czy listowanie nie zapytać o kociołek. Bo niby na sali są miedziane, ale przecież ona nie ma jakiegoś plebejskiego cynowego, tylko mosiężny. Nie, żeby to miało większe znaczenie. O, eliksir się szybciej uwarzy o kilka minut szybciej, no fajnie. Szybko jednak sobie przypomniała, jakim bólem jest noszenie całego sprzętu z wieży Ravenclawu na II piętro, a co dopiero do podziemi. Ała... Kierując się więc czystą wygodą zabrała z pokoju jedynie torbę z podręcznikiem, pergaminem i przyborami do pisania, a następnie potupała sobie w kierunku dobrze jej znanej sali. Skorzystała też sobie z chwili, by zerknąć szybko na Eliksir Wielosokowy i tak oto przekroczyła próg pomieszczenia.
- Dzień dobry. - rzuciła krótko, jak nakazywała kultura, do znajdującej się już w sali pani profesor. Nie chciało jej się szczególnie kombinować z tym, gdzie usiąść. Zajęła więc drugie stanowisko po prawej stronie licząc od drzwi. Wyciągnęła książkę kładąc ją w miejscu, gdzie nie będzie szczególnie przeszkadzać, a następnie sięgnęła do kieszeni szat po gumkę do włosów, którą tak jakoś "zapomniało" jej się zwrócić Shelby'emu, po czym związała czarne kosmyki w niezgrabny kok. No kurde, zdarza się, może później mu ją odda. Swoją drogą była ciekawa, czy Archi przyjdzie na zajęcia czy jednak po warzeniu rzeczy z Grigorievną ma dość zabawy z tym na jakiś czas. Byłoby trochę smutno, jakby mu eliksirowarstwo przez nią zbrzydło, ale wciskanie go komukolwiek na siłę jako "najlepszy, najzajebistszy przedmiot w szkole" byłoby jeszcze słabsze. Wiadomo, dla niej to faktycznie były najprzyjemniejsze zajęcia, ale przecież każdemu pasowało co innego...
- Można już powoli przygotowywać stanowisko? - zapytała po chwili szybko ogarniając, że do rozpoczęcia jest jeszcze chwila czasu i chyba ją nie zaboli, jak weźmie już składniki. Oszczędzi czas i nie będzie musiała gnieździć się z innymi ludźmi przy półce. Jak dostanie pozwolenie - weźmie potrzebne ingredienty. Jak nie, to nie. Poczeka. Nigdzie się nie paliło ani nic.
_________________

Owl Capone x Raijin x Relacje x Akta x Theme x Senbonzakura
Forget the risk and take the fallIf it's what you want then it's worth it all...



 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 693
Wiek: 17 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, kieszonkowe bagno, talia przeklętych kart, eliksir przeczyszczający, eliksir przebudzenia, eliksir króliczych uszu
Sakiewka: 53 galeony, 3 sykle
Poziom życia: 20%
Eliksiry: 17
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 27
Z. ofensywne: 23
Z. defensywne: 19
Miotlarstwo: 27
Wysłany: Pon Cze 24, 2019 1:31 am   
   <Multikonta: Cassiopeia, Jimin


Lekcja eliksirów była czymś czego wyczekiwała od dawna. Zwłaszcza, że ostatnimi czasy głównie za sprawą znajomości z Dunią i Lexą zaczęła się nimi nieco bardziej interesować i doszła do wniosku, że wrzenie wcale nie jest takie złe, a takie gotowe produkty mogły dawać naprawdę czadowe efekty. Nic tylko próbować samemu coś upędzić.
Strauss nie miała w zwyczaju spóźniać się na lekcje. Dlatego i na tę prowadzoną przez profesor Schuyler zjawiła się przed czasem. Od progu zauważyła, że jej współlokatorka znajduje się już w sali. Uśmiechnęła się jedynie na ten widok. Cóż... Grigorievna w końcu mogła pojawić się na swoim ulubionym przedmiocie. Nic tylko się cieszyć jej szczęściem.
- Dzień dobry, pani profesor! - rzuciła jeszcze w kierunku blondynki po czym podeszła jeszcze do młodszej koleżanki. - Ach, Duniek... Chciałam ci powiedzieć, że ten twój eliksir ochrony przed ogniem działał. Wielkie dzięki za niego.
Tylko tyle z jej strony nim w końcu upatrzyła dla siebie własne stanowisko, które zagarnęła. Oczywiście znajdowało się ono dosyć blisko drugiej Krukonki, ale to chyba było dosyć oczywiste. Ufała jej i wiedziała, że w razie czego zawsze może liczyć na radę lub pomoc choć od tego była również nauczycielka w sali, ale akurat musiała obsługiwać tyle osób, że czasem lepiej byłoby dać jej po prostu spokój. Zamiast tego schowała torbę tak, by nikomu nigdzie nie przeszkadzała, leżąc pod nogami i poprawiła jeszcze związane jeszcze w dormitorium włosy. Zwykle robiła to na potrzeby Quidditcha,ale jak widać i przy eliksirach było to niejakim wymogiem.
_________________
 
 
     

Lynne Patterson
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 10 Wrz 2018
Posty: 82
Wiek: 17 lat
Krew: pół na pół
Różdżka: Łuska węża morskiego, 13 cali, daglezja, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 12
Zielarstwo: 13
Transmutacja: 13
Z. zwykłe: 14
Z. ofensywne: 9
Z. defensywne: 17
Miotlarstwo: 2
Wysłany: Pon Cze 24, 2019 3:04 am   

Przez większość edukacji w Hogwarcie nie przepadała za lekcjami eliksirów. Jednak od kiedy zaczęła prowadzić je profesor Schuyler, Lynne podchodziła do nich z nieco większą pasją. Drugą sprawą było to, że nie szło jej w tej dziedzinie za dobrze, a owutema z tego przedmiotu wymagano od kandydatów na jej wymarzony kierunek. Miała nadzieję, że uda jej się podciągnąć swoje umiejętności. Dobrym początkiem była zeszłoroczna lekcja, na której wspólnie z Laurą pichciły Amortencję. Chociaż, z tego co pamiętała, eliksir nie do końca im wyszedł, to mimo wszystko sporo się wtedy nauczyła. Była ciekawa, co ciekawego czeka ich dzisiaj.
Kiedy weszła do klasy, profesor Schuyler była już na miejscu. Lynne grzecznie przywitała się z kobietą i rozejrzała się po sali. Na tablicy były wypisane zasady obowiązujące na zajęcia i przepis, nad którym mieli dzisiaj pracować. Zapowiadało się naprawdę interesująco.
Oprócz niej w środku były tylko jej dwie współlokatorki z dormitorium, Dunia i Viola. Ruszyła w ich kierunku, stawiając swoje rzeczy przy jednym ze stolików w pierwszym rzędzie, niedaleko stanowisk koleżanek.
- Cześć! - przywitała się, poprawiając włosy. I tak, jak zwykle, miała je spięte, uznała jednak, że w koku będzie jej wygodniej niż w warkoczu. Wyjęła podręcznik i przybory do pisania, po czym schowała torbę pod stół, coby nie daj Merlinie nikt nie potknął się i nie wpadł twarzą do kociołka.
_________________
Living at Hogwarts in 1990s be like:


 
     

Archie M. Shelby
Uczeń | VII rok
Dołączył: 13 Kwi 2019
Posty: 52
Wiek: 17 lat
Krew: Czysta
Pupil: Sowa uszatka - Yarra
Różdżka: Popiół z popiełka, 13 cali, czarny bez, bardzo giętka.
Ekwipunek: Różdżka, polaroid, klisze, musy-świstusy, portfel, kozik.
Sakiewka: 1g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 11
Z. ofensywne: 22
Z. defensywne: 20
Wysłany: Pon Cze 24, 2019 11:59 am   
   <Multikonta: Leona Eiffel, Heike Hass



Nie, eliksiry na pewno mu nie zbrzydły po łazienkowym warzeniu z Dunią. Podniesiony na duchu, przez uwarzone wspólnie - i, na Merlina, udane! - eliksiry z Grigoriewną, postanowił się jednak nie obijać przy tym przedmiocie i pojawić się na zajęciach. W końcu, skoro miał zamiar wybrać się na taki a nie inny kierunek studiów, nie mógł zaniedbać... Właściwie niczego. Aktualnie kierowała nim jeszcze większa motywacja, od kiedy jego siostrzyczka wylądowała w Skrzydle Szpitalnym pokiereszowana przez śmierciożercę. Archibald naprawdę wziął się do roboty.
Chłopak nie miał daleko, ale też nie lubił się spóźniać, toteż wyszedł sporą chwilę przed rozpoczęciem zajęć ze swojego dormitorium. Skłamałby, gdyby powiedział, że nie miał nadziei na spotkanie Avdotyi jeszcze przed lekcją - a był pewny, że na pewno się na dziewczynę natknie, nie było opcji, żeby przegapiła warzenie Eliksiru Wielosokowego.
Rzecz jasna, sam przygotował się bardzo pilnie - w teorii - do tematyki zajęć. Choć naprawdę obawiał się skutków własnego eliksiru...
Ubrany w nienaganny ślizgoński mundurek, z włosami zebranymi w węzeł na karku, wmaszerował do klasy eliksirów, automatycznie schylając się nieco przy wejściu.
Dzień dobry Pani Profesor! — rzucił do Schuyler, od razu rozglądając się po klasie. Pierwsze na czym skupił swój wzrok to oczywiście Grigoriewna. Długim krokiem podszedł do Krukonki, szczerząc się od ucha do ucha - naprawdę cieszył się, że ją widzi. W międzyczasie sięgnął jeszcze wielką dłonią w kierunku Strauss, przyjacielsko strzelając mukę w jej ramię i machając jeszcze jednej znajomej Krukonce, Lynne na powitanie. Robiło się niebiesko.
Hallå Doty! — przywitał się po szwedzku, nachylając ku czarnowłosej Rosjance. — Gdybyś potrzebowała moździerza, to jestem w pobliżu — mruknął, dmuchając zaczepnie w grzywkę Grigoriewny. Szelmowski uśmieszek nie schodził mu z ust, kiedy usiadł możliwie najbliżej Krukonki - nie żeby liczył w razie czego na jej pomoc... Ale liczył. Rozpaczliwie wręcz. Moździeżowanie było czystą wymówką.
Ułożył wszystko tak, żeby nie przeszkadzać ewentualnym postronnym, a także sobie samemu. Jeśli mógł - poszedł za przykładem Duni, także przygotowując sobie składniki, z nieodłączną książką od eliksirów w dłoniach. Jeszcze by się jebnął na samym początku i by było...

_________________
I have been bent and broken
- but I hope - into a better shape


I will win
maybe not immediately
but definitely


 
     

Laura Robertson
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 30 Wrz 2018
Posty: 239
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: brak
Różdżka: Pióro dirikraka, 11', Kasztanowiec, Sztywna
Ekwipunek: miotła Świetlista Smuga
Sakiewka: 79G i 14s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 13
Z. zwykłe: 13
Z. ofensywne: 3
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 24
Wysłany: Pon Cze 24, 2019 12:47 pm   
   <Multikonta: --


Kolejny szary dzień, kolejny nudny przedmiot… Wróć. Nie było już tak źle. Chyba. Wciąż jesienna chandra wisiała w powietrzu, jednak wraz z pierwszymi promieniami poranka pojawiała się iskierka nadziei na lepsze jutro. W końcu gorzej być już nie może? Wolę tego nie sprawdzać. Tak czy siak dzisiaj w planie lekcja eliksirów. Prawdziwa lekcja! A nie tam jakieś udawanki czy dziwne “zawody”. W końcu będzie można się czegoś ciekawego dowiedzieć. Uczepiłam się tej myśli jak brzytwy.

Wstałam rano i w całkiem znośnym nastroju przygotowałam się do zajęć. Nawet nie musiałam wymuszać uśmiechu gdy schodziłam przez cały zamek by dotrzeć do klasy eliksirów. Dużo schodów dobrze działa na pośladki, więc zawsze jakiś plus. Poza tym w końcu na zajęciach będziemy pracować w pojedynkę. Nie trzeba będzie zwracać uwagę jak Ci partner coś partaczy, no i w ogóle można się nie odzywać do nikogo, a skupić się na najważniejszym. Żyć nie umierać. Czemu inne zajęcia nie są tak fajne?

Gdy weszłam do klasy część stanowisk zostało już zajętych. Nie było dziwne, że 75% obecnych to niebiescy. Zawsze pierwsi. No i na dodatek cały skład Niebieskich pochodził z jednego dormitorium. Przypadek? Nie sądzę. Podeszłam z uśmiechem do Violki i przy szybkim przytuleniu dałam jej buziaka w powietrzu na przywitanie. To samo powtórzyłam z Dunią i Lynne. Na Ślizgona siedzącego obok Duni po prostu popatrzyłam, a potem się odwróciłam jakby był jakimś nieco ciekawszym meblem. Przyciągnął wzrok, ale nie zdołał go utrzymać. Tak samo jak mojej uwagi.

Teraz w sali już 80% było Krukonów. Czyli co, że ja jestem tylko 5%? Trochę się zawiesiłam… Nie, to chyba nie tak się liczy. Mniejsza. Ważne że mamy przytłaczającą większość.

Podeszłam do pierwszej ławki najbliżej tablicy zajmując najlepsze miejsce. Z uśmiechem zaczęłam rozpakowywać przybory, które miały mi się przydać. W końcu szkoła (jak każda) zapewniała tylko minimum. W tym wypadku - kociołek. Wyjęłam zestaw szczypczyków, nożyków, łyżeczek itp. Część złotych, część srebrnych, kilka miedzianych czy ze stali nierdzewnej - w zależności od tego jaki składnik ma być poddawany obróbce. Do tego waga szalkowa, zestaw pipetek, miseczek i probówek. Na rogu ławki położyłam opasłe tomisko z przepisem. Tak na wszelki wypadek. Lepiej mieć i nie potrzebować, niż potrzebować a nie mieć. Związałam włosy w kucyk i na dodatek założyłam kaptur. Lepiej kaptur niż siateczka do włosów - w niej to chyba nikt nie wygląda ładnie. A w takim kapturze nawet jakby jakiś pojedynczy włosek by się wydostał, to nie wpadnie do kociołka. Miałam też okulary ochronne. Oczy są zbyt ważne by ufać magii w tej kwestii. Natomiast na ręce jak najbardziej użyłam zalecanego zaklęcia lateksowych rękawiczek. Tak przygotowana wrzuciłam torbę pod ławkę by nikomu już nie przeszkadzała.

Rozejrzałam się już przygotowana do zajęć. Obok mnie, niedaleko przygotowywała się Lynne. Uśmiechnęłam się do niej wspominając jaki cudowny eliksir uwarzyłyśmy ostatnio. Normalnie pierwsza klasa, nic nie można było zarzucić. W końcu jaki pan taki kram i musiało mi się udać. No i krukonka była nienajgorszą pomocnicą. Mimo wszystko cieszyłam się że dzisiejsze zadanie będzie bardziej indywidualne.

Siedziałam wyprostowana, spokojnie obserwując z uśmiechem nauczycielkę zajęta papierkową robotą. No, to był nauczyciel. Żadnych niepotrzebnych gier i zabaw. Tylko obowiązki. Zawsze przygotowana no i przekazująca prawdziwą wiedzę, a nie tam - idźcie na żywioł, byle byście się nie zabili. Czekałam aż zajęcia oficjalnie się rozpoczną.
_________________
 
 
     

Avdotya A. Grigorievna
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 10 Kwi 2019
Posty: 241
Wiek: 16
Krew: Czysta
Pupil: Puchacz - Owl Capone; Rosyjski niebieski - Raijin
Różdżka: Cis -- Włókno z serca cerbera -- 8 cali -- Bardzo sztywna
Ekwipunek: Piniążki, różdżka, 2x Eliksir Ochrony Przed Ogniem, 1x Wywar Żywej Śmierci (słabszy), nożyk, korkociąg, zegarek, dwie puste fiolki, grubszy sznurek z drewnianą zawieszką z greckim theta w środku, skórzana bransoletka na prawej ręce z zaklęciem Homo Proprius (przyzywa różdżkę do ręki);
Sakiewka: Bieda.
Genetyka: wężousta
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 36
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 10 (+2)
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Pon Cze 24, 2019 2:28 pm   
   <Multikonta: Mildred Hamilton


Zaraz po niej w sali zaczęły pojawiać się kolejne osoby, w tym jakże dobrze jej znana Viola. Jej wzrok automatycznie powędrował w stronę Krukonki, kiedy ta przywitała się z Schuyler. Pomachała jej na przywitanie raczej nie licząc na jakąś większą interakcję, a tu proszę - Strauss przyniosła jej całkiem niezłe nowiny. It worked!
- Jasne, że działa. Nie dałabym ci bubla. - Dunia uśmiechnęła się rozpierana dumą, że jej twór zrobił swoje. Nie, żeby wątpiła, że zadziała, ale zawsze jest taka myśl, że "co, jeśli...". Tymczasem Krukonka widocznie... przetestowała... eliksir ochrony przed ogniem... Co?
- Czekaj czekaj, Viola! - rzuciła opierając się dłońmi o blat. Trybiki zrobiły pełen obrót, a Strauss zdecydowanie zaintrygowała Rosjankę, która nie bardzo wiedziała... Nie była pewna... Cholera, jak ona to niby sprawdzała? Wskoczyła do wulkanu? - Skąd to właściwie wiesz? Miotałaś w ludzi płonącym kaflem czy co? - nie no, pewnie nie, ale to taka pierwsza myśl, jaka zrodziła jej się w głowie. Nie podpaliłaby raczej piłki, Verendal albo Hooch czy jak jej tam by ją zajebali. Pomachała szybko do Lynne dosłownie na moment odrywając zaciekawione i nieco zaniepokojone spojrzenie od Violetty. Damn... Zdążyła niejako ogarnąć, że z niej to taka masochistka jest trochę, ale to chyba ma jakieś logiczne i sensowne granice, prawda?
Było jednak coś, co w rankingu "fascynujących/ciekawych zdarzeń i historii" plasowało się nieco wyżej niż "Violetta's Bizarre Adventure". Słysząc znajomy głos, którego bardziej się nie spodziewała niż spodziewała, coś błysnęło w jej granatowych oczach, a na twarzy zaczął powoli formować się delikatny uśmiech. Naturalną koleją rzeczy było, że całą uwagę, jaką skupiała do tej pory na Violce, przeniosła na Ślizgona. Dobra, prawie całą. Jakaś jej część wyczekiwała odpowiedzi Strauss. Halo! Rozchodziło się o jej eliksiry przecież.
- Zdravstvuyte, tovarishch! - odparła w rodzimym języku, po czym przechyliła delikatnie głowę słysząc o moździerzu. Tak... Może się przydać, chociaż nie przewidywała, że będzie mu zawracać głowę mieleniem jej składników. Ale przyda się i tak. Że Archi jako Archi, nie jako moździerz. Znaczy... No kurde, wiadomo - jak się ma w ekwipunku swojego własnego "Pomocnika Eliksirowarstwa" to on daje +50 do robienia eliksirów. Well... Yes, but actually no... but yes. Z takim wytłumaczeniem żyło jej się całkiem dobrze. Nawet, jeśli to absolutnie nie działało w ten sposób i było inaczej sformułowanym "fajnie, że Shelby jest obok, chociaż absolutnie nie umiem wyjaśnić, dlaczego". Ten z kolei znowu zaczął ruszać jej grzywkę, która chcąc nie chcąc żyła przez chwilę swoim życiem, by ostatecznie ułożyć się w jakiś absolutnie losowy sposób. Głowa Grigorievny automatycznie cofnęła się nieznacznie w tył mrużąc przy tym oczy. Paradoksalnie jednak jej uśmiech zamiast maleć, to nawet trochę urósł. Nie, żeby ostatnim razem było jakoś diametralnie inaczej.
- Wygląda na to, że mam już w takim razie wszystko, czego potrzebowałam do eliksiru. - odpowiedziała przenosząc dłonie z blatu na biodra, po czym pozwoliła sobie zobaczyć, gdzie usiadł. Tak na zaś, jakby potrzebowała moździerza, no to oczywiste przecie. Tuż po tym jej oczy dostrzegły Laurę. Tak, tę Laurę. Właśnie tę, do której żywiła tak bardzo mieszane uczucia, że już sama nie wiedziała, czy bliżej Rosjance strzelenia jej kociołkiem w łeb czy poklepania po ramieniu przyjacielsko. Jakkolwiek by nie było, jej sposób witania się był dla Duni DALEJ strasznie creepy i bardziej chyba pasował jakimś dalszym ciotkom czy coś. Dobrze, że nie miała ciotek, tylko wuja. Ale takiego zajebistego, a nie protoplastę januszostwa. Stała więc jak wryta pozwalając Robertson odczynić przy Duni swój mistyczny rytuał.
- Ciebie też dobrze widzieć... - mruknęła, kiedy ta skończyła, zaś gdy ruszyła dalej - zerknęła nieco zmieszana na Archibalda. Wzruszyła ramionami. Damn, jeszcze rok... Chyba nigdy nie przywyknie do aż tak "przyjacielskich" powitań w wykonaniu Krukonki. Przecież machanie, jakieś tam słowne witanie się czy nawet salutowanie było o niebo lepsze. Nie trzeba było podchodzić! I zajmowało mniej czasu. I było praktyczniejsze...
- Shikata ga nai... - westchnęła cicho w języku swoich ludów ze wschodu. Tak czy inaczej nie wyglądało na to, żeby profesor miała coś do szykowania już stanowisk, to też podeszła do półki ze składnikami, a następnie uświadomiła sobie, że w sumie prawie zaczęła je ściągać bez tych zalecanych zaklęć. Jednocześnie dotarło do niej, jak bardzo w dupie ma BHP przy warzeniu eliksirów w Łazience Marty. NO TRUDNO, DZIAŁAJĄ? DZIAŁAJĄ. VIOLA APPROVED. Tylko tutaj nie bardzo mogła sobie pozwalać na taką samowolkę, to i sięgnęła po różdżkę rzucając odpowiednie czary. Jak babcię kocha, jakie to niewygodne. Halp!
Tak czy siak to, co ma dzisiaj do użycia, to ściągnęła z półki i odłożyła na stanowisko - przy okazji pomagając w razie potrzeby Archibaldowi w doborze składników. W gruncie rzeczy to się nawet trochę bała. Sama nie była pewna, jak jej ten Wielosokowy wyjdzie (i czy w ogóle) i chociaż jak najbardziej wierzyła w Ślizgona, tak coś jej mówiło, że coś może w sali solidnie jebnąć. Tak całkiem blisko niej.
To ten, let's the show begin?
_________________

Owl Capone x Raijin x Relacje x Akta x Theme x Senbonzakura
Forget the risk and take the fallIf it's what you want then it's worth it all...



 
 
     

Madelaine Davies
VII Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 295
Wiek: 17
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 18
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 11
Wysłany: Pon Cze 24, 2019 7:07 pm   
   <Multikonta: RW | FL | IS


 — Dzień dobry! — przywitała się dziarsko zaraz na wejściu, jak zwykle podekscytowana kolejną lekcją. Do większości przedmiotów miała podobne podejście, ale i w tym wyrównanym rankingu eliksiry wybijały się nieco ponad resztę. Nie była może w pichceniu wywarów tak dobra jak niektóre jej koleżanki z Domu Kruka, jednakowoż zapału miała tyle samo o ile nie więcej. Na pewno wspaniale będzie się nauczyć czegoś nowego.
 Po drodze do jednego ze środkowych stanowisk szczerzyła się radośnie do wszystkich już obecnych, kochanej Violce posyłając też buziaczka w powietrzu. Pomachała nawet do znajdującej się nieco na uboczu Laury, która właściwie dość taktycznie zajęła sobie miejsce przy samej tablicy. Z pewnością dobra taktyka, jeśli człowiek nie chciał dać się bardzo rozproszyć... albo na przykład był krótkowidzem.
 — Hej, świetnie ci w tej fryzurze — rzuciła też do Lynne, zaraz potem zerkając w kierunku drzwi. Brunatnopiórej gołębicy brakowało do kompletu jeszcze orło-sokoła, ale przy odrobinie szczęścia zjawi się wkrótce i nawet załapie na sąsiedni kociołek.
 Spojrzała na tablicę i zapoznała się z instrukcja. Dobijając wzrokiem do punktu drugiego od razu zgarnęła włosy w wysoki kucyk, posiłkując się przy tym gumką, którą przezornie wcześniej umieściła na nadgarstku. Ważne, żeby nie zamiatać włosiem po eliksirze, bo jak nic byłby potem tylko do wylania. Wszystkie instrukcje ze swojego miejsca widziała dobrze, pozostawało więc tylko czekać, aż wszyscy się zejdą i będzie można zaczynać.
_________________
 
 
     

Jo Schuyler
Prof. Eliksirów
Dołączył: 23 Cze 2018
Posty: 81
Wiek: 46
Krew: czysta
Pupil: Malezyjski Niebieski Wąż Koralowy, zwany również Kulką; Czarny Maine Coon bez jednego oka, w dobry dzień zareaguje na imię Hrabia
Różdżka: włókno z serca żmijoptaka, 13 3/4 cala, świerk, sztywna
Ekwipunek: różdżka, drobniaki, niewielka torebka (większa w środku) z podstawowymi eliksirami
Sakiewka: 20
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 80
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 0.
Wysłany: Pon Cze 24, 2019 9:00 pm   
   <Multikonta: Vaughn Anson


Uczniowie powoli się schodzili, a ona dalej siedziała nad tymi cholernymi Kartami Pracy. To nie tak, że taka ilość papierkowej roboty była od niej wymagana przez dyrekcję, czy inne ministerstwo, ale niestety na pierwszych etapach warzenia jakichkolwiek eliksirów trzeba wyrobić sobie pewne nawyki, a niestety powtarzanie i opisywanie poszczególnych etapów przygotowań było najlepszym sposobem, żeby jedenastolatkowie zapamiętali, że skalpel należy trzymać w ten sposób, a nie inny.
- Dziś można wcześniej przygotować stanowisko, ale proszę na przyszłość pamiętać, że niektóre składniki nie mogą być zbyt długo wystawione na działania powietrza, panno Grigorievna. – odpowiedziała uczennicy spokojnym tonem, po czym wróciła do tych cho…. Kart Pracy.
Gdy kolejny raz podniosła głowę, sporo uczniów siedziało już na swoich miejscach. Szybkie zerknięcie na zegarek powiedziało jej, że najwyższy czas rozpocząć zajęcia.
- Witam Państwa na kolejnych w tym roku zajęciach eliksirów. Jak zapewne większość z was się zorientowała, zaczniemy dziś przerabiać eliksir wielosokowy. W związku z tym, że na jego poprawne uwarzenie potrzebne są dwa dni plus okres dojrzewania, kolejne zajęcia nie odbędą się planowo, a jutro w południe. Tyle z wieści parafialnych na dziś. Jak zwykle na rozgrzewkę kilka pytań, żebym mogła sprawdzić, czy zapoznali się państwo z materiałem. – w trakcie mówienia wstała, przeszła przed biurko i lekko się o nie oparła, krzyżując ręce na klatce piersiowej. – Zacznijmy od czegoś prostego… Pytanie numer jeden – jak długo utrzymuje się efekt działania eliksirów; dwa – jak wygląda poprawnie uważony eliksir oraz jaki ma smak i trzy – jakie są jego ograniczenia? – rzuciła, a gdy ręce wystrzeliły w górę, wyznaczyła do odpowiedzi te osoby, które zgłosiły się jako pierwsze.
 
     

Madelaine Davies
VII Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 295
Wiek: 17
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 18
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 11
Wysłany: Pon Cze 24, 2019 9:12 pm   
   <Multikonta: RW | FL | IS


 Nie pomyliła się; zaraz po tym, jak sama weszła do sali i zajęła miejsce, nadszedł czas rozpoczęcia zajęć. Grono zebranych można było uznać za nieliczne, może nieco nawet podejrzanie wąskie. Czy inni uczniowie uznali temat za zbyt trudny, czy też mieli się jeszcze spóźnić? Ze smutkiem zauważyła, że była jedyną obecną Puchonką. Ech, trzeba będzie może zrugać nieco te borsucze dzieci, które marnowały tak wspaniałą okazję do podciągnięcia się w sztuce warzenia eliksirów. Chyba, że pojawią się wkrótce! Na to gdzieś tam jeszcze po cichu liczyła, bo aż wstyd by było. Nie tak ich wychowała.
 Już podczas pierwszych słów wprowadzających w temat lekcji pani profesor zyskała sobie pełną uwagę Davies, a na dźwięk pytania jej ręka błyskawicznie powędrowała w górę. Chociaż przygotowanie Eliksiru Wielosokowego nie było wymagane na poziomie SUM-ów, wiedza teoretyczna na jego temat przewijała się już we wcześniejszych latach nauki. Zresztą, prawie każdy swego czasu zainteresował się właściwościami tego wywaru, wystarczyło więc odgrzebać odpowiednią informację z mroków pamięci.
 — W zależności od tego, na ile dobrze eliksir był uwarzony, efekt może utrzymać się od mniej-więcej dziesięciu minut aż do dwunastu godzin — odparła, uzyskawszy pozwolenie od nauczycielki. Podanie pozostałych odpowiedzi zostawiła innym uczniom. Z reguły nie lubiła wychodzić na taką, co się niepotrzebnie wymądrza; w końcu okazjami do zabłyśnięcia wiedzą też można się podzielić!
_________________
 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 693
Wiek: 17 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, kieszonkowe bagno, talia przeklętych kart, eliksir przeczyszczający, eliksir przebudzenia, eliksir króliczych uszu
Sakiewka: 53 galeony, 3 sykle
Poziom życia: 20%
Eliksiry: 17
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 27
Z. ofensywne: 23
Z. defensywne: 19
Miotlarstwo: 27
Wysłany: Pon Cze 24, 2019 9:19 pm   
   <Multikonta: Cassiopeia, Jimin


Wyglądało na to, że Dunia była naprawdę zadowolona z wieści o tym, że jej eliksir okazał się skuteczny. Niestety chwilę zajęło jej połączenie pewnych wątków i stwierdzenie, że nie chodziło o żadne eliksiry o działaniu humorystycznym a o miksturę chroniącą przed ogniem. Strauss już chciała odejść, ale Grigorievna zaczęła ją wypytywać o metody badania tego czy jej działo faktycznie działało. Uśmiechnęła się do nie niewinnie, gdy ta wspomniała o ognistym kaflu. W sumie takie urozmaicenia mogłyby być ciekawe w czasie meczu.
- Nie wygłupiaj się. Nie wciągnęłabym w to niewinnych ludzi. Sprawdzałam na sobie - odpowiedziała jakby to miało zaspokoić ciekawość dziewczyny i sprawić, że ta nieco się uspokoić.
Po chwili przywitała się z wchodzącym do sali Archiem, a potem została zaatakowana przez Laurę, której się zebrało na wylewne powitania. Ogólnie rzecz biorąc przywitała się z każdym kulturalnie, a Mads, której buziaka złapała w powietrzu odesłała również własnego. Naprawdę uroczy z niej borsuk czy też ratel miodożerny.
Dopiero wtedy Schuyler postanowiła rozpocząć lekcję, bo obecni uczniowie wyższych klas zajęli już swoje stanowiska. Oczywiście wpierw nastąpiła część teoretyczna. Pierwsze i najbardziej banalne pytanie uzyskało już odpowiedź także Strauss zdecydowała się odpowiedzieć na drugie w ślad za ukochaną.
- Przed dodaniem ostatniego składnika eliksir kolorem przypomina nieco gęste i ciemne błoto z tworzącymi się na jego powierzchni pęcherzykami powietrza. Końcowy kolor i smak zależy od tego czyj fragment dodamy, bo eliksir smakiem i barwą upodabnia się do charakteru osoby, w którą użytkownik chce się przemienić - odpowiedziała nieco wyczerpująco, ale miała nadzieję, że przynajmniej poprawnie. Akurat teoria nie sprawiała jej większego problemu. Oby to samo było z praktyką.
_________________
 
 
     

Laura Robertson
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 30 Wrz 2018
Posty: 239
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: brak
Różdżka: Pióro dirikraka, 11', Kasztanowiec, Sztywna
Ekwipunek: miotła Świetlista Smuga
Sakiewka: 79G i 14s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 13
Z. zwykłe: 13
Z. ofensywne: 3
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 24
Wysłany: Pon Cze 24, 2019 10:16 pm   
   <Multikonta: --


Do sali jeszcze doszła wesoła Maddie. Skinęłam jej głową na powitanie, ale zdecydowanie nie było ono tak wylewne jak powitanie moich przyjaciółek z którymi dzielę dormitorium. W końcu głos zabrała profesor Schuyler oznajmiając rozpoczęcie lekcji i krótką weryfikacyjną wejściówkę. Ale taką zbiorową, nie pisemną - stąd Ci mniej przygotowani (czyli pewnie ten Ślizgon na końcu sali) - nie mieli się czego obawiać. Pierwsze pytanie złapała Borsucza Matka. No i chyba całkiem dobrze jej poszło. W końcu nie było to trudne pytanie. Co prawda w ”Najsilniejszych Eliksirach” Fineasa Bourne'a było napisane że pojedyncza dawka trwa około godziny. Najprawdopodobniej autor musiał się pomylić, bo przecież to nie byłoby możliwe, żeby eliksir nagle w przeciągu dwóch książek lat zmienił swoje właściwości. Autorzy książek często popełniają takie dziwnie niespójne błędy. Szczególnie magicznych książek. Szczególnie TEN KONKRETNY autor.

Na kolejne pytanie odpowiedziała Violetka. Również bezbłędnie. Jestem pewna, że mój eliksir byłby najsmaczniejszy na świecie. Pewnie byłby różowy, pachnący i smakował jak… guma balonowa. Na pewno. Pozostało jeszcze trzecie pytanie. Najciekawsze. Jako że nikt nie rwał się do odpowiedzi podniosłam rękę i nie czekając na pozwolenie zaczęłam odpowiedź. - Jako ograniczenie eliksiru wielosokowiego można podać to, że działa wyłącznie na ludzi. Osoby niebędące człowiekiem (lub mające domieszkę innej krwi, jak półolbrzymy, półwile itp) nie będą mogły go użyć. Po prostu na nich nie zadziała. Podobnie nie można zamienić się w takie osoby. Eliksir ten pozwala na dokładną zamianę wyglądu, głosu, płci, rasy a nawet wieku, ale niemożliwa jest zmiana gatunku. Co prawda niektórzy czarodzieje eksperymentują w tej dziedzinie, jednak wyniki są całkowicie nieprzewidywalne. Dodatkowo w trakcie zamiany zyskujemy dokładną postać osoby w momencie pobrania od niej włosa czy innego składnika. Największą niedogodnością mogą być wady wrodzone jak kiepski wzrok, brak kończyny, znamiona, choroby przewlekłe czy tatuaże. Wiąże to się z informacją zawartą w komórkach. Mugole w swoich badaniach nazywają to DNA, aczkolwiek nie wiedzą o nim wszystkiego - my czarodzieje potrafimy wyciągnąć znacznie więcej informacji. Po zażyciu przejmujemy wszystkie cechy fizyczne osoby, jednak nie posiadamy jej osobowości, wspomnień ani umiejętności - choć wyjątkiem mogłaby być pamięć mięśniowa, jednak dopóki nie przyzwyczaimy się do innych wymiarów naszego ciała możemy poruszać się dość niezdarnie. Na koniec można dodać, że jeśli umrzemy będąc pod wpływem tej misktury to jej działanie zostanie tak jakby zamrożone - nie powrócimy już do naturalnej - pierwotnej postaci. Będąc pod wpływem tego eliksiru nie stajemy się inną osobą a jedynie przejmujemy w całości jej wygląd, stąd nawiązując do zajęć z WDS niemożliwe jest zajście w ciążę mężczyzny, który przyjmuje ten eliksir. No i zmiany które wprowadzimy na nowej postaci nie będą uwidocznione na oryginale (np. gdy zrobimy sobie tatuaż, nie pojawi się on u naszego źródła). Podobnie jeżeli osoba od której została pobrana próbka zmieni coś w swoim wyglądzie (np. utnie sobie rękę) już po tym, jak pobierzemy jej włos, po wypiciu eliksiru dalej będziemy daną rękę posiadali. Jeśli chodzi o makijaż i niemagiczne sposoby wpływające na wygląd - nie zostaną one powielone, natomiast użycie magicznych środków, np. zaklęcia na zmianę koloru włosów, zostanie uwzględnione przy zażyciu eliksiru wielosokowego.

To chyba byłoby na tyle. Zadowolona z siebie siedziałam i czekałam na dalsze instrukcje od nauczycielki. Ciekawe czy będziemy też testować uwarzony eliksir na sobie. No i kogo mogłabym przetestować… Może wrzucić jeden włos Lexy i skraść buziaka Aidenowi? A może odwrotnie - zabrać włos Aidena i zerwać z Lexą? Hmmm. Potworne. Chyba nie byłabym aż tak okrutna. Chociaż? Nie dowiem się póki nie będę miała ku temu okazji.
_________________
 
 
     

Avdotya A. Grigorievna
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 10 Kwi 2019
Posty: 241
Wiek: 16
Krew: Czysta
Pupil: Puchacz - Owl Capone; Rosyjski niebieski - Raijin
Różdżka: Cis -- Włókno z serca cerbera -- 8 cali -- Bardzo sztywna
Ekwipunek: Piniążki, różdżka, 2x Eliksir Ochrony Przed Ogniem, 1x Wywar Żywej Śmierci (słabszy), nożyk, korkociąg, zegarek, dwie puste fiolki, grubszy sznurek z drewnianą zawieszką z greckim theta w środku, skórzana bransoletka na prawej ręce z zaklęciem Homo Proprius (przyzywa różdżkę do ręki);
Sakiewka: Bieda.
Genetyka: wężousta
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 36
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 10 (+2)
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Pon Cze 24, 2019 10:36 pm   
   <Multikonta: Mildred Hamilton


Lekcja rozpoczęła się, na co Dunia jedynie otworzyła, może nieco leniwie, podręcznik na właściwej stronie. I to w sumie do tej pory był jej cały wkład w zajęcia. Nie, żeby mały sprawdzian wiedzy teoretycznej był dla niej zaskoczeniem. Po prostu... nie przykładała do niego większej wagi. That's all. Przy żadnym z pytań jej ręka nawet nie drgnęła, prócz może zakreślania czegoś w książce. Zwyczajnie nie widziała potrzeby, by brać w tym udział nie z względu na brak wiedzy, a... nawet nie do końca lenistwa. Zwyczajnie nie widziała powodu, dla którego miałaby recytować Schuyler książkę, skoro mogły to zrobić jej towarzyszki z domu Kruka. I Mads, ale Mads w sumie była w trochę innej nacji. Nie mnie Dunia była zadowolona słysząc zapał przyjaciółek, chociaż odpowiedź Maddie nieco ją zdezorientowała. No bo w sumie sama znała raczej wersję godzinną, a nie dobową. Nawet zaczęła szukać tej wzmianki w książce. Co by nie było za alfę i omegę się nie miała w eliksirach i dopuszczała do myśli fakt, że czegoś nie wie. Inaczej by się nie uczyła, right?
Usiadła sobie nieco wygodniej czekając na tę ciekawszą część zajęć. Rosjanka raczej miała się za praktyka. Wolała mieszać, niż jedynie czytać, chociaż z drugiej strony wolała nie kombinować za bardzo, jak czegoś nie wiedziała. Takie tam dwa nieodłączne elementy. Nic się z tym nie zrobi. Tak czy inaczej siedziała, słuchała, jeździła piórem po swoim podręczniku i właściwie to była cała jej egzystencja, której opis zajął kilka dobrych linijek.

Nothing interesting here, no need to read.
_________________

Owl Capone x Raijin x Relacje x Akta x Theme x Senbonzakura
Forget the risk and take the fallIf it's what you want then it's worth it all...



 
 
     
Chris Levilington
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Cze 25, 2019 12:36 pm   

Kolejne spóźnienie. Na szczęście nie takie, jak na innych zajęciach. Czemu musiał tak się wczytywać we wszystkie te książki w bibliotece? Życia mu na nie nie starczy! Wszedł po cichu do sali, uważając, żeby się nie wywrócić, jak na Zaklęciach i ruszył przed siebie do stanowiska. Szybkim ruchem ogarnął tablicę i informację na niej zawarte. Odetchnął. Nie lubił eliksirów, nie czuł się w nich dobrze, ale mus zajęć to mus zajęć. Musiał wykonywać swoje obowiązki.
-Dzień dobry, przepraszam za spóźnienie, Profesor Schuyler. Szybkim krokiem przygotował swoje stanowisko. Na szczęście nie wziął ze sobą jakiegoś zbędnego bagażu w postaci ksiąg i papierzysk. Tylko różdżka, pergamin i pióro do napisania notatek i tyle.
Podszedł szybko do półek ze składnikami. Wyciągnął różdżkę i rzucił na potrzebne sobie flakoniki i słoiki zaklęcia potrzebne, aby Profesorka się nie zirytowała na brak wykorzystania przez nich informacji. Chociaż było to trochę upierdliwe lepiej, żeby się do tego stosować, wolałby nie stracić punktów swojego Domu i tak mieli ich za mało. Wszystkie potrzebne sobie rzeczy ułożył na stanowisku informacją wypisaną na nich do przodu, aby nic nie pomylić, nie miał do tego w ogóle pamięci.
Nagle wszyscy zaczęli odpowiadać. Znał odpowiedź, ale jak wszystkie dziewczyny ruszyły ze swoimi odpowiedziami, wolał się nie wtrącać. Zauważył, że Ravenclaw przeważa na tych zajęciach, jeden Slytherin i jedna dziewczyna z Puchonów. I jeden On. Znowu Ravenclaw zdobędzie najwięcej punktów. Wypadałoby się postarać o dodatkowe punkciki... Nagle zwrócił uwagę na Laurę, która runęła ze swoją odpowiedzią na ostatnie z pytań. Była dobra. Uśmiechnął się do niej delikatnie, machając dłonią na przywitanie. Znowu spłonął rumieńcem, jak przy ich pierwszym spotkaniu. Była mądra, nie mógł wyjść na idiotę, więc warto by było się postarać, żeby pokazać się z jak najlepszej strony.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Na forum wykorzystano materiały z angielskiej i polskiej potterowskiej wikipedii, pottermore, innych źródeł oraz pomysły własne. Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Hogwart Dream, 2010 - 2019.
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight
















Dragon Ball New Generation Reborn









Fairy Tail Path Magician

over-undertale









Amaimon



Eclipse



















Agrest



Strona wygenerowana w 0,35 sekundy. Zapytań do SQL: 9