► Uczniowie V i VII roku przed wami SUMy i OWUTEMy! Oprócz tego apel do nauczycieli.
► Mile widziani śmierciożercy i aurorzy!
► Poszukujemy nauczycieli Starożytnych Run, Numerologii i Historii Magii!
Minęły dwa lata od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

137
268
371
369

Czerwiec 2000r.
Pełnia: 11-13.06 (10-13.01)
Ciepłe promyki słońca przeplatają się nieustannie z deszczową aurą. Możliwe poranne mgły i pierwsze burze. W dzień ok. 18'C, w nocy temperatura spada do ok. 10'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Korytarz
Autor Wiadomość

Bianchie Ferro
II rok | Transmutacja
Dołączyła: 14 Cze 2013
Posty: 300

Wiek: 20 lat
Krew: pół na pół
Różdżka: włókno z serca cerbera, 12 cali, czeremcha, sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, torba z przyborami szkolnymi (poza szkołą również Beretta), peleryna niewidka
Sakiewka: 10g
Genetyka: animag
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 40 (+1 drewno +4 genetyka)= 45
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 20 (+2 rdzeń) +3 = 25
Z. defensywne: 15 (+3 genetyka) + 2 =20
Miotlarstwo: 7 (+3 genetyka) = 10
Wysłany: Wto Paź 16, 2018 8:57 pm   
   <Multikonta: Terry || Cecile


Studia są tym magicznym okresem, w czasie którego z jednej strony masz mnóstwo wolnego czasu, a z drugiej brakuje ci chwili na złapanie oddechu. Biegasz z klasy do klasy, później godziny pisania prac domowych, esejów i referatów, a do tego ćwiczenia. A mimo to nie możesz powiedzieć, że jesteś przesadnie zapracowany. Przynajmniej ona tak to postrzegała. A może to wynikało po prostu z jej nieco lżejszego podejścia do życia i całkiem dobrze opracowanego planu działania, dającego jej właśnie tej potrzebnej swobody? Bo raczej nie sądziła, że w jej dobrych wynikach, swój udział miał talent do Transultacji i szczęście. Nie była w tym zła, ba mogła powiedzieć, że akurat w tej dziedzinie magii była całkiem uzdolniona, a jej pierzasty dodatek często ułatwiał wiele rzeczy. Ale znowu, była na takim a nie innym kierunku, na Transmutacjie chodzili jej podobni i osoby, których taka transfiguracja zwyczajnie fascynowała. Także według Ferro, nie mogła się zbytnio na ich tle wyróżniać. A jednak…
Szła jednym z uniwersyteckich korytarzy, bez większego zainteresowania mijając grupki studentów pogrążonych w swoich własnych sprawach. Typowe, mało oryginalne. Do czasu. Postać Nathaniela, czy raczej chłopaka, którego imiennie raczej nie mogła znać, wyróżniała się na tle tego szarego tłumu. Zwłaszcza, ze mijający ją ludzie ze śmiechem komentowali zasłyszaną propozycję. Coś, co w przeciwieństwie do nich zainteresowało drobną włoszkę, choć z zupełnie innego powodu.
-Nie jesteś zbyt subtelny wiesz? – zagadała do niego nic sobie nie robiąc z tego, jak bezpośrednia musiała być i jak tym jednym zdaniem łamie wszelkie zasady dobrego wychowania. A gdzie „cześć”, „Dzień dobry”? –Nie tak rozprowadza się pytania i notatki. Nie jesteś w żaden sposób wiarygodny – posłała mu raczej pobłażliwy uśmiech i bez większego trudu wskoczyła na znajdujący się w pobliżu parapet, na którym to z gracją posadziła swoje cztery litery.
_________________
Kruczek: xXx
 
 
     

Nathaniel Lancaster
I rok | Aurorstwo
Dołączył: 29 Maj 2010
Posty: 1096
Wiek: 21 lat
Krew: czysta
Pupil: memortek
Różdżka: włos lwa nemejskiego, 11 cali, giętka, cis
Ekwipunek: różdżka, guma do żucia
Sakiewka: 27g
Genetyka: Animag
Poziom życia: 100
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 56
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Wto Paź 16, 2018 9:45 pm   
   <Multikonta: Oliver, Leo Ch.


Wszyscy go mijali, raczej nie zainteresowani tematem. Co najwyżej rozbawieni stylem w jaki Nath próbował opchnąć te pytania. Może jednak powinien spróbować szczęścia bliżej egzaminów. Kto niby teraz przejmuje się egzaminami? No ale funduszy potrzebował tak na już. To nie mogło czekać... zbyt długo. W najgorszym wypadku zawsze mógł, tak jak zwykle wyciągnąć galeony od swojego staruszka. Problem był w tym, że powoli zaczynały mu się już różne 'ważne' powody, dla których mu te galeony są potrzebne, kończyć. Do tego starszy Lancaster zaczynał trochę krzywo patrzeć na Nathaniela, który sobie nie znalazł jeszcze stałego zajęcia.
Może powinien przemyśleć przyłączenie się do jakiejś drużyny quidditcha? Przynajmniej byłoby, że coś robi w swoim życiu. Praca na etacie raczej nie była dla niego. Albo Nath by tym wszystkim rzucił w cholerę, albo jego potencjalny szef po pewnym czasie musiałby pójść na urlop dla poratowania zdrowia. No a przynajmniej takie było ryzyko.
Już miał zrezygnować gdy podbiła do niego jakaś dziewczyna. Mniej więcej ją kojarzył. Tak mniej niż więcej, ale zawsze coś. W koncu też była Krukonką, tyle że z młodszego rocznika. No i latała na miotle, całkiem nieźle, z tego co pamiętał. Wiecej niestety za bardzo nie kojarzył na jej temat.
-A jakbyś dorzuciła tę nutę subtelności do mojej propozycji?- zapytał po prostu, bez specjalnego wyrzutu w głosie. Przy okazji poczęstowal blondynkę swoim firmowym uśmiechem. Kto wie, może miała jakiś dobry pomysł jak to zrobic?
Chwilowo porzucił swoje jakże twórcze zajęcie, żeby móc skupić się na rozmowie z blondynką. Przy okazji oparł się o parapet na którym usiadła dziewczyna. Słońce przyjemnie grzało w plecy przez szybę, na tyle przyjemnie, że zaczął rozważać czy nie wyciągnąć się w tym właśnie miejscu w postaci kota. No, ale na razie przerwał te rozważania i myślami wrócił do prowadzonej konwersacji.
-A ty? Jakbyś się za to zabrała? - był ciekawy jej opinii. -na razie kwestie wiarygodności zostawmy w spokoju-zaproponowal
_________________


 
     

Bianchie Ferro
II rok | Transmutacja
Dołączyła: 14 Cze 2013
Posty: 300

Wiek: 20 lat
Krew: pół na pół
Różdżka: włókno z serca cerbera, 12 cali, czeremcha, sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, torba z przyborami szkolnymi (poza szkołą również Beretta), peleryna niewidka
Sakiewka: 10g
Genetyka: animag
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 40 (+1 drewno +4 genetyka)= 45
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 20 (+2 rdzeń) +3 = 25
Z. defensywne: 15 (+3 genetyka) + 2 =20
Miotlarstwo: 7 (+3 genetyka) = 10
Wysłany: Śro Paź 17, 2018 4:51 pm   
   <Multikonta: Terry || Cecile


Roześmiała się cicho na jego pytanie. Naprawdę musiał być nowy w temacie ciemnych interesów i niekoniecznie legalnego handlu, skoro szukał u niej wskazówek. Z drugiej strony, nie każdy miał mieć okazję poznawać półświatek od podszewki, nawet jeśli ten był raczej w tym mugolskim świecie. Zasady były jednak te same. –Po pierwsze mój drogi stojąc po prostu od ścianą i proponując materiały komu popadnie, wiele nie osiągniesz. Wyglądasz raczej na desperata, a to w handlu nie pomaga. Rozejrzyj się. Co widzisz? Grupę ludzi, gdzie każdy spieszy w swoją stronę i raczej nie myśli o egzaminach. Oni od ciebie tego nie kupią, nawet za knuta. – zamiast odpowiedzieć mu wprost postanowiła zmusić go chociaż częściowo do przemyśleń, czy chociaż wyciagnięcia własnych wniosków. Nie pamiętała, w jakim domu był ten chłopak. Na pewno nie był Puchonem tak jak ona, zapamiętałaby go z jednego dormitorium. Ślizgon czy Krukon? To pierwsze wydawało jej się bardziej prawdopodobne, ale znowu przedstawiciele domu węża byli znacznie bardziej przebiegli i subtelni w swoich działaniach, choć faktycznie interes jaki chciał rozkręcić miał czysto ślizgoński wydźwięk.
-Ja? Po pierwsze zaczęłabym w innym miejscu. Tam gdzie takie pytania będą bardziej potrzebne i nikogo nie zdziwi ich obecność. W bibliotece. Po drugie, nie proponowałabym tego każdemu jak popadnie, tylko wybrałabym z tłumu najbardziej zdesperowaną jednostkę. Taką otoczoną książkami, pergaminami i ewidentnie potrzebującą kawy lub eliksiru na koncentracje. Ten ktoś zdecydowanie bardziej zainteresuje się tematem dodatkowej pomocy, nawet nielegalnej, byle zdać egzamin, zamiast przypadkowy przechodzień. Do tego, zawsze warto dać na początek próbkę materiału, by ktoś mógł się przekonać, ze masz sprawdzony towar, a jego wydany hajs nie poszedł na marne. Wtedy sam do ciebie wróci po więcej. Ale co ja tam mogę wiedzieć. – uśmiechnęła się do niego niewinnie, zupełnie jakby opowiadała mu właśnie o przepisie na ciasto a nie na zarobek na czarnym rynku uczelnianych pytań. Nie miała pojęcia, czy faktycznie Nathaniel ma te pytania, jak je zdobył i czy są prawdziwe, ale znowu przecież ona nie zamierzała ich od niego kupować. Bez przesady. Zawsze mogła je zdobyć sama, nikt przecież nie podejrzewa ptaka na parapecie o szpiegowanie i przysłuchiwanie się pytaniom na egzaminie ustnym. Albo że przez okno zerka na przygotowane notatki. Animagia czasem miała wiele plusów, choć znowu jej pierzasta forma nieco zbyt rzucała się w oczy by móc z niej w pełni korzystać. –Jestem Bianchie tak pryz okazji.
_________________
Kruczek: xXx
 
 
     

Nathaniel Lancaster
I rok | Aurorstwo
Dołączył: 29 Maj 2010
Posty: 1096
Wiek: 21 lat
Krew: czysta
Pupil: memortek
Różdżka: włos lwa nemejskiego, 11 cali, giętka, cis
Ekwipunek: różdżka, guma do żucia
Sakiewka: 27g
Genetyka: Animag
Poziom życia: 100
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 56
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Paź 17, 2018 7:20 pm   
   <Multikonta: Oliver, Leo Ch.


Och, w sumie to nie tak, że nie miał całkowitego lpojęcia o tym jak się brać do sprzedaży pytań na egzamin. Po prostu nie wpadł na lepszy pomysł. Jego okres studiów przypadł na dość burzliwy czas, więc niewiele kojarzył z typowego studenckiego życia. Potem musiał chować się przed śmierciożercami i przy okazji spróbować wkęcić się do Zakonu, a potem po prostu go wsysło. No, ale to stare dzieje. Teraz z powrotem był w Anglii i raczej nikt na niego nie polował. Przynajmniej póki, co.
- Na prawdę? Aż tak bardzo wyglądam na zdesperowanego? - może faktycznie był zbyt natarczywy... - powiedz mi zatem, kiedy profesorowie planują egzaminy? - w sumie wtedy mógłby sobie przygotować pytania z jakiś innych przedmiotów. Spisać to co pamiętał, albo perfidnie wykradł jakieś arkusze pergaminu z testami. Możliwości było wiele.
Bianchie jeśli była fanką quidditcha mogłaby skojarzyć Natha z drużyną Kruczków. W końcu przez chwilę nawet był ich kapitanem. Może za jego czasów drużyna nie była wybitna, ale też nie latały w niej pokraki.
Nathaniel poprawił się trochę na parapecie i wysłuchał tego co miała do powiedzenia Bianchie. Przy okazji chłopak się trochę skupił i wyglądał jakby nieco inteligentniej.
-Zapomniałem o bibliotece, nie byłem tam zbyt częstym gościem - plasnął się ręką w czoło, a jeśli Bianchie była uważna to mogła zobaczyć na jego dłoni niewielką bliznę po poparzeniu. Pamiątka po awanturze w ministerstwie.
-W sumie z tym szukaniem najsłabszego ogniwa to masz rację, tylko dodaj do tego jeszcze jedną rzecz. Ten desperat powinien pisać długaśną ściągę, nie? Głupio byłoby trafić na kogoś uczciwego. - dorzucił jeszcze swoje przemyślenie.
-W sumie to mógłbym jeszcze chodzić za innych na zaliczenia. Przynajmniej z transmutacji, ale do tego potrzebowałbym kogoś jeszcze. Do przesiewu potencjalnych chętnych - do głowy wpadł mu kolejny pomysł, chyba nawet lepszy niż rozprowadzanie notatek
-Miło poznać- wyszczerzył się w szerokim uśmiechu- Nathaniel - przedstawił się krótko.
_________________


 
     

Bianchie Ferro
II rok | Transmutacja
Dołączyła: 14 Cze 2013
Posty: 300

Wiek: 20 lat
Krew: pół na pół
Różdżka: włókno z serca cerbera, 12 cali, czeremcha, sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, torba z przyborami szkolnymi (poza szkołą również Beretta), peleryna niewidka
Sakiewka: 10g
Genetyka: animag
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 40 (+1 drewno +4 genetyka)= 45
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 20 (+2 rdzeń) +3 = 25
Z. defensywne: 15 (+3 genetyka) + 2 =20
Miotlarstwo: 7 (+3 genetyka) = 10
Wysłany: Nie Paź 21, 2018 2:55 pm   
   <Multikonta: Terry || Cecile


Bianchie przekrzywiła lekko głowę słuchając jego pytania i przy okazji przesuwając po nim całym wzrokiem. Wyglądał jak jeden ze studentów, przynajmniej wiekowo wpasowywał się w ich obraz. Niemniej był wyjątkowo mało doinformowany, by faktycznie mógł być jednym z braci uczniowskiej. Z drugiej strony, w tym gmachu było tak wiele różnych ludzi, nie tylko z Wielkiej Brytanii ale i zza granicy, może Nathaniel dopiero do nich dołączył? Chociaż Maj nie jest chyba na to najlepszym momentem.
-Tak, a przynajmniej na kogoś, kto nie do końca wie co robi. Troszkę mi się kojarzysz z takim dzieckiem, które na ulicy zaczepia każdego, czy widział jego mamę, bo nie może jej znaleźć. A na pytanie jak wyglądała odpowiada, ze ładnie. Cos w tym stylu. Nie wiem jak to lepiej opisać – wzruszyła ramionami mając nadzieję, że zrozumiał o co jej chodzi. Ogólnie nie jak ktoś, godny zaufania a raczej ktoś, kto potrzebuje pomocy. A może to tylko ona go tak odbierała, ciężko powiedzieć, choć statystyki sprzedanych notatek mówiły same za siebie. –Jesteś studentem i o to pytasz? Teraz tym bardziej nie kupiłabym twoich pytań. W połowie czerwca – odparła ze śmiechem przyglądając mu się z lekkim pobłażaniem. Naprawdę, ten chłopak miał coś w sobie, co poprawiało jej humor. Powinna chyba gdzieś zgłosić, ze po szkole kręci się obcy próbujący swoich sił w nielegalnym handlu, ale cóż, póki co nie miała na to ochoty. Za bardzo była ciekawa, co ten chłopak jeszcze mógł wymyślić. I nie, choć sama była kapitanem drużyny Puchonów i grała na pozycji szukającej, nie kojarzyła go. Może to dlatego, że była skupiona na innych rzeczach, albo po prostu okresy władzy w drużynach im się nie pokrywały. Ciężko powiedzieć. Im dłużej z nim siedziała, tym bardziej znajomy jej się wydawał, ale znowu Binachie dołączyła do Hogwartu dopiero na 5 roku i nie miała tyle czasu by oswoić się ze wszystkimi twarzami. Zwłaszcza, że była później za bardzo zaangażowana w Bitwę o Hogwart by zwracać uwagę na ludzi, z którymi nic ja nie łączyło.
-Niekoniecznie musi mieć ściągę. Wystarczy chwilę go poobserwować. Jeśli masz dobrą intuicje i wiesz czego szukać, będziesz wiedział, czy doniesie na ciebie, czy kupi materiały. Widzisz, nawet uczciwi ludzie w desperacji sięgają po środki którymi mogli wcześniej gardzić. A egzaminy są często momentem, w którym wszelkie przyjęte przez ciebie zasady odchodzą w niepamięć, a liczy się ocena końcowa. Nawet najszlachetniejszy gryfon, może się skupić na pytania, jeśli może je samemu opracować, bądź potraktować je jako wskazówkę. Musisz wiedzieć co mówić– Chyba naprawdę się wkręciła w ta rozmowę, a przynajmniej brzmiała jak ktoś kto wie co mówi, ma jakieś doświadczenie. Osobiście jednak nigdy nie handlowała notatkami. W jej wypadku to bardziej były transakcje wiązane, ty mi dasz to, ja co dam tamto. Mafijna rodzina robiła za to swoje. Widziała jak pracują jej bracia, kuzyni, ojciec, podsłuchiwała negocjacje i szybko się przekonała, że kluczem do sukcesu jest zwykłe poprawne dobieranie słów.
-Żeby za nich chodzić, musisz raz dobrze poznać osobę którą zastąpisz, by nie zdradzić się jakąś głupotą, po drugie musisz być dobrym warzycielem, żeby móc zrobić dobry zapas wielosoku. Kupowanie go za drogo wychodzi jeśli chcesz się często pod kogoś podszyć. Ale fakt, w kilka osób, lepiej się pracuje – przyznała mu to, dodatkowo od razu wskazując mu luki w jego planie. Jak dla niej, chodzenie za kogoś na egzaminy było nieco zbyt ryzykowne. Zwłaszcza jeśli nie znasz tej osoby, a egzaminator chce cię uwalić jak najszybciej. Plus, jeśli jesteś marny z transmutacji, a raczej tylko takie osoby by się na to zdecydowały, to musisz się bardzo pilnować z poziomem magii. To byłoby zbyt podejrzane gdyby ktoś z Trolem nagle dostał wybitny czy powyżej oczekiwań n egzaminie praktycznym.
_________________
Kruczek: xXx
 
 
     

Nathaniel Lancaster
I rok | Aurorstwo
Dołączył: 29 Maj 2010
Posty: 1096
Wiek: 21 lat
Krew: czysta
Pupil: memortek
Różdżka: włos lwa nemejskiego, 11 cali, giętka, cis
Ekwipunek: różdżka, guma do żucia
Sakiewka: 27g
Genetyka: Animag
Poziom życia: 100
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 56
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pon Paź 22, 2018 11:05 am   
   <Multikonta: Oliver, Leo Ch.


Hej, może i był mało zorientowany, co do poszczególnych miejsc na Uniwerku, ale bez przesady. W końcu nie bywał zbyt często w tym szacownym gmachu, tylko wtedy kiedy musiał. Chociaż miało się to wkrótce zmienić. O ile na transmutacji mógł sobie bimbać ile wlezie tak na aurorstwie będzie trudniej. W sumie to w pewnym sensie cud, że go przyjęli bez większych problemów.
-Aż tak źle? – mruknął lekko zamyślony. Z jednej strony może faktycznie tego nie przemyślał i wyszło przypałowo z drugiej… wolał, żeby go ludzie nie brali zbyt na poważnie. To chyba mu póki co wychodziło.
-To powinna być akurat dobra rzecz, nie?- wyszczerzył zębiska – no wiesz, wszystko mam tu- wskazał palcem na swoją łepetynę. Może wyglądał niepozornie ale do transmutacji miał talent no i z jakiegoś powodu trafił do tego Ravenclawu, co nie?
-Hmmm, to może lepiej poczekać do poprawek… wtedy desperatów jest znacznie więcej- zaczął zastanawiać się na głos. Chociaż w sumie to prawdopodobnie po dzisiejszym dniu cały plan odejdzie w zapomnienie, ale fajnie było poteoretyzować. No ale potem przeszli do problemu podszywania się pod innych.
-Och, raczej nie należę do osób utalentowanych do warzenia eliksirów, ale od czegoś jest transmutacja, nie? – wzruszył ramionami. Podejrzewał, że Bianchie podejdzie do jego deklaracji nieco sceptycznie, więc postanowił zrobić mały pokaz – oczywiście to ma swoje ograniczenia, ale profesorowie na ogół znają studentów dość pobieżnie. Patrz na tamtego chłopaka – wskazał na blondynka o typowo nordyckim typie urody. Nath wyciągnął różdżkę i zaczął zmieniać swój wygląd. Przy okazji dziewczyna mogła zauważyć, że tym razem chłopak był skupiony na tym co robił. Na moment aura lekkoducha go opuściła, ale tylko na moment.
Po chwili przed Bianchie stał chłopak dość podobny do tamtego, którego wskazał jej Nath wcześniej. Może nie byli identyczni, ale mogliby spokojnie uchodzić za kuzynów, a w porywach nawet na braci.
-Chyba ujdzie nie? – zapytał. Zanim Bianchie zdążyła odpowiedzieć wrócił do swojego normalnego wyglądu
_________________


 
     

Bianchie Ferro
II rok | Transmutacja
Dołączyła: 14 Cze 2013
Posty: 300

Wiek: 20 lat
Krew: pół na pół
Różdżka: włókno z serca cerbera, 12 cali, czeremcha, sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, torba z przyborami szkolnymi (poza szkołą również Beretta), peleryna niewidka
Sakiewka: 10g
Genetyka: animag
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 40 (+1 drewno +4 genetyka)= 45
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 20 (+2 rdzeń) +3 = 25
Z. defensywne: 15 (+3 genetyka) + 2 =20
Miotlarstwo: 7 (+3 genetyka) = 10
Wysłany: Czw Paź 25, 2018 12:14 am   
   <Multikonta: Terry || Cecile


Być może była to tylko maska, specjalnie wybrał postawę tego niepozornego, zagubionego chłopaka próbującego sprzedać materiały. Nie jej w to wnikać. Jeśli taki obraz chciał kreować to mu to wyszło. Z resztą ludzie bardzo często pokazywali tylko to co chcieli by było zobaczone. Nawet ona. Dopiero w Hogwarcie nauczyła się, że w ukazywaniu prawdziwej twarzy nie ma nic złego, że nie musi wiecznie trzymać gardy. Już samo to, ze przedstawiła mu się swoim prawdziwym, pierwszym imieniem pokazywało, ze w jej życiu zaszło wiele zmian. Ale o tym Nathaniel nie mógł wiedzieć.
-Skoro tak twierdzisz? Nie zaśpij na egzamin w takim razie. Na czym w ogóle jesteś? – przewróciła oczami zaraz uśmiechając się do niego lekko. Nie mógł być na Transmutacji, w ogóle nie kojarzyła go z wykładów, czy właśnie egzaminów pisemnych. A co jak co, ale pamięć do twarzy jako taką miała. A przynajmniej do tych, które często się w jej towarzystwie przewijały.
-I tak i nie. Bo owszem przy poprawkach będą bardziej zdesperowani, ale znają już pytania z pierwszego terminu, wiedzą co muszą poprawić, czego się douczyć, więc tutaj bardziej potrzebny by był gotowiec, a nie giełda pytań. Teraz zaś może jest mniej desperatów, ale za to większy rynek zbytu. Część może chcieć specjalnie kupić sobie taką ściągę właśnie po to by uniknąć poprawek. Najlepiej więc zacząć już teraz, rozsiać wici, by ci, którzy nie kupili nic od ciebie, mogli wrócić przy poprawce. Ma to sens? – zapytała z lekkim błyskiem w oczach i pewnym siebie uśmiechem. Poza tym, rozmawiali czysto teoretycznie czyż nie? Była to też miła odmiana od tych wszystkich sztywnych ludzi którzy ją otaczali. W Hogwarcie tacy nie byli, ale może to wina dorastania i minionej wojny? Ta zawsze zmienia ludzi, plus czasem niektórzy ponoszą większe ofiary niż inni. Od razu przed oczami stanęła jej Viol, ale akurat ten obraz odsunęła od siebie jak najdalej mogła. Nie dlatego, że nie chciała o dziewczynie myśleć, ale dlatego, że powinna skupić się na swoim rozmówcy. O Krukonce mogła rozmyślać po powrocie do domu.
Zaczynało robić się ciekawie. Podążyła wzrokiem we wskazanym kierunku, szybko odnotowując w pamięci kluczowe elementy wyglądu chłopaka. Nordyckie rysy, blond włosy, mocno zarysowana szczęka, załatwione. Na wyciągnięta różdżkę odruchowo się spięła. Wciąż nie czuła się pewna w starciu jeden na jeden, a co jak co, nie spodziewała się, że Nath postanowi nagle bawić się magicznym patykiem. Dopiero jego zabiegi sprawiły, że nie tylko się rozluźniła ale i zainteresowaniem przyglądała się temu co robi. Szybko też wyjęła swoją, rzucając na nich czar prywatności. W końcu lepiej żeby nikt nie zauważył co takiego tutaj robią.
-Po pierwsze nie powinieneś tego robić tutaj. Mogą Cie wylać za podszywanie się pod kogoś bez jego zgody nawet jeśli jest to ćwiczebnie. Po drugie, niezły pokaz – to już dodała o wiele łagodniej z pełną aprobatą. Zeskoczyła też z parapetu, by podejść do niego i z bliska przyjrzeć się jego pracy. –Nieźle, ale brakuje szczegółów, ostatniego szlifu. Widać, że to nie on. Musiałbyś to bardziej dopracować i przede wszystkim mieć dokładniejszy obraz tego w kogo chcesz się przemienić. Transmutacja ma swoje ograniczenia i raczej musiałbyś wybierać osoby podobnej postury do ciebie i raczej tej samej płci. Ale jestem pod wrażeniem. Pozwolisz mi dokończyć twoje dzieło? – zapytała wyciągając różdżkę w jego kierunku i po otrzymaniu zgody zaczęła nanosić te subtelne poprawki, których on nie mógł zauważyć nie mając dobrego obrazu. Ze swojego miejsca, model był dobrze widoczny i Biance było o wiele łatwiej nadać ten ostateczny szlif – Ora è perfetto- rzuciła po skończonym dziele i odsunęła się by mógł się przejrzeć w odbiciu w szybie. Akurat traf chciał, ze przy sobie lusterka nie posiadała.
_________________
Kruczek: xXx
 
 
     

Nathaniel Lancaster
I rok | Aurorstwo
Dołączył: 29 Maj 2010
Posty: 1096
Wiek: 21 lat
Krew: czysta
Pupil: memortek
Różdżka: włos lwa nemejskiego, 11 cali, giętka, cis
Ekwipunek: różdżka, guma do żucia
Sakiewka: 27g
Genetyka: Animag
Poziom życia: 100
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 56
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Czw Lis 01, 2018 8:16 pm   
   <Multikonta: Oliver, Leo Ch.


//OjaCieprzepraszamzetakdlugo

Poniekąd Bianchie miała rację. Po części Nathaniel faktycznie chciał by inni go odbierali jako lekkomyślnego studenta. Kogoś, kto nie nadaje się za bardzo do poważnych rozmów, albo kogoś kto nie powinien dostawać odpowiedzialnych zadań.
-Jasne, na pewno nie...- na początku się zaśmiał i już miał zapewnić, że na pewno nie zaśpi na egzamin. Jednak po chwili przyszła refleksja... już mu się to kiedyś zdarzyło. -Uhm... dzieki - zakończył trochę koślawo. - Skończyłem transmutację, a teraz jestem na aurorstwie - odpowiedział na pytanie Bianchie. Skończył studia nie mogło być z nim, aż tak tragicznie, nie? Chociaż student aurorstwa handlujący ściągami... to nie brzmiało najlepiej. Miejmy nadzieję, że nikt go nie złapie. A zresztą nawet jeśli to może nikt go nie weźmie na poważnie?
Chłopak zamyślił się nad słowami dziewczyny. W sumie to mówiła całkiem z sensem.
-Hmmm, gotowiec w sumie też byłby możliwy do zdobycia. Tylko ryzyko by wzrosło. Przy złapaniu na rozprowadzaniu zmiksowanych pytań zawsze można rżnąć głupa, że to tylko zlepek z ostatnich dwóch lat. Przy gotowcu tak się nie da... - westchął od razu odrzucając ten plan. W sumie równie duże ryzyko było przy zdawaniu za kogoś egzaminu, ale tu mógł jeszcze jako tako rżnąć głupa "Bo wie profesor, była taka impreza i się założyłem i przegrałem zakład". Może z litości by mu odpuścili.
- Zdecydowanie ma sens - potwierdził przy okazji szczerząc się szeroko. No i przeszedł do zmieniania wyglądu.
- Oj tam - machnął ręką - Teoretycznie nie wolno i nie powinno się, ale jak nie zrobisz nic głupiego to nikomu nie będzie się chciało z tobą użerać - dodał jeszcze.
- Jesli przemieniałbym się w kogoś kogo mam naprzeciwko siebie wyszłoby zdecydowanie lepiej. Co do postury i płci... cóż, wiem. Ale to nie byłaby oferta dla wszystkich. Proszę bardzo - zgodził się na pomoc Bianchie i znów się zaśmiał. Gdy skończyła przejrzał się w lustrze. Wyglądał jak brat bliźniak blondyna. Perfekcyjnie. Normalnie, aż kusiło by teraz zrobic coś głupiego i zwalić na niego.
- Też jesteś niezła w te klocki -- spojrzał na Bianchie nieco uważniej. De tej pory jedynie akceptował Harvin jako będącą niezłą z transmutacji. Profesorowie na Uniwerku się nie liczyli, przynajmniej wedle Natha, który z nimi darł koty. Teraz jego aprobatę mogła uzyskać jeszcze Bianchie, chociaż ją to chyba specjalnie nie obchodziło.
_________________


 
     

Bianchie Ferro
II rok | Transmutacja
Dołączyła: 14 Cze 2013
Posty: 300

Wiek: 20 lat
Krew: pół na pół
Różdżka: włókno z serca cerbera, 12 cali, czeremcha, sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, torba z przyborami szkolnymi (poza szkołą również Beretta), peleryna niewidka
Sakiewka: 10g
Genetyka: animag
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 40 (+1 drewno +4 genetyka)= 45
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 20 (+2 rdzeń) +3 = 25
Z. defensywne: 15 (+3 genetyka) + 2 =20
Miotlarstwo: 7 (+3 genetyka) = 10
Wysłany: Pią Lis 09, 2018 4:44 pm   
   <Multikonta: Terry || Cecile


Ah czyli mamy do czynienia z tym jednym w swoim rodzaju Krukonem, dla którego budzik był złem koniecznym, a spóźnianie się nie było czymś wyjątkowym. Naprawdę była całkiem niezłym obserwatorem, zwłaszcza, jeśli ktoś sam jasno dawał wskazówki. Tego śmiechu realizacji nie dało się z niczym pomylić. – Nie jesteś rannym ptaszkiem co? –zaśmiała się zarzucając włosy za ucho. I żeby nie było, nie było w tym nic złego, chociaż akurat dla niej wstawanie o świcie nie stanowiło najmniejszego problemu. Ah te ptasie nawyki, nie ma to jak piać kiedy tylko słońce wzejdzie. Ogólnie miała teorię, że animadzy wraz z przemianą przejmują bardzo wiele cech ze swojej zwierzęcej formy. Same ich preferencje dotyczące spania chyba to potwierdzały, a i więcej przykładów na to dałoby się znaleźć.
-Serio? Ale… nie wydajesz się wiele starszy ode mnie… jak? – zapytała nieco skonfundowana. Mogłaby przysiąc, że różnica między nimi nie może być duża, chociaż znowu nie kojarzyła go zbytnio z Hogwartu. Musiał więc w roczniku albo dwóch wyżej. No dobra, miało to trochę sensu, ale i tak była zaskoczona. Miała też ochotę zapytać, po co mu drugi kierunek, ale ostatecznie ciekawość zostawiła dla siebie. –Wybacz zaskoczenie, ale sama jestem na drugim roku Transmutacji i raczej nie widziałam cię wcześniej – wyjaśniła uśmiechając się przepraszająco do niego. Mogło nieco niegrzecznie wyglądać jej zaskoczenie i to wyrażone w tak ostentacyjny sposób. Cóż, widać ten chłopak naprawdę nie chciał pokazać wszystkiego co miał w zanadrzu kreując się na kogoś o wiele bardziej niepozornego.
-Bez ryzyka nie ma zabawy czyż nie? Poza tym kupujesz to na własną odpowiedzialność. Możesz się nauczyć odpowiedzi na pamięć i wtedy gotowca nikt nie zauważy. A jeśli go podmieniasz, cóż, bądź szybki i nie daj się złapać. Poza tym, jeśli ty go wykradasz z gabinetu nie robisz tego bez przygotowania czyż nie? – wbrew niej samej, było po niej widać lekką ekscytację. Lubiła planować takie rzeczy, akcje które niekoniecznie były legalne. Te sycylijskie geny robiły swoje. Czy sama by się podjęła wykradania pytań? Tak, jeśli miała by ku temu sposobność, jak również musiałaby wszystko dokładnie zaplanować. Od wybawienia profesora z gabinetu, przez zostawienie otwartego okna, po dokładne rozplanowanie czasu. Chociaż znowu, akurat transmutacja była dla niej czymś, czego zdanie o własnych siłach było priorytetem. Animag oblewający praktyczny to dopiero skandal.
-Dobra oferta musi zawierać wszystkie warianty inaczej to niepotrzebne ograniczenia – dodała jeszcze zanim zabrała się do pracy. Naprawdę, taka transmutacja nie była dla niej dużym wyzwaniem. Nie kiedy Nathaniel zrobił większość roboty, a jej zostawały szczegóły stanowiące o powodzeniu. –Nie jestem najgorsza- przyznała z fałszywą skromnością przekrzywiając nieco głowę z zadziornym uśmiechem wypisanym na twarzy. Czy zależało jej na aprobacie z jego strony? Niespecjalnie. W końcu się nie znali czyż nie. –Korci cię, żeby to wykorzystać czyż nie? – zapytała przyglądając mu się nieco podejrzliwie. Gdyby udało jej się usłyszeć głos tego nordyka i to mogliby transmutować. Wtedy Nathaniel mógłby być bezkarny, przynajmniej przez pewien czas.
_________________
Kruczek: xXx
 
 
     

Nathaniel Lancaster
I rok | Aurorstwo
Dołączył: 29 Maj 2010
Posty: 1096
Wiek: 21 lat
Krew: czysta
Pupil: memortek
Różdżka: włos lwa nemejskiego, 11 cali, giętka, cis
Ekwipunek: różdżka, guma do żucia
Sakiewka: 27g
Genetyka: Animag
Poziom życia: 100
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 56
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Lis 14, 2018 12:27 pm   
   <Multikonta: Oliver, Leo Ch.


Czy jedynym w swoim rodzaju? Pewnie nie. Biorąc pod uwagę, że świat jest całkiem sporym miejscem to na pewno w historii Hogwartu trafił się ktoś o podobnym charakterze do Nathaniela.
-Nie… - westchnął ciężko – zupełnie nie rozumiem dlaczego wszyscy na świecie uzgodnili, że wszystko musi się zaczynać od rana. Kto to w ogóle wymyślił, że akurat ta pora dnia jest odpowiednia – ostatnie zdanie bardziej wyburczał pod nosem.
Pytanie czy to animadzy przejmują cechy zwierzęcia w jakie się przemieniają, czy jednak bardziej od ich charakteru nie zależy w jaki gatunek się zamieniają? To chyba było zagadnienie z gatunku „co było pierwsze jajko czy kura?”
-Och… no wiesz… bywam na zajęciach jak już muszę. Szczególnie tych porannych. – wzruszył ramionami – a jak są jakieś na których nie ma obowiązkowych obecności to po prostu przychodziłem tylko na egzamin. – wyjaśnił. Przez to w zasadzie nie spędzał zbyt dużo czasu na uczelni. – Nie szkodzi- wyszczerzył zęby w swoim firmowym uśmiechu- czasem ludzie z mojego roku byli zaskoczeni jak mnie widzieli, przynajmniej na początku drugiego roku – dodał jeszcze. W sumie jego pierwszy rok studiów był mocno pokręcony, ale czyj nie był?
-Co do gabinetu… w sumie nie potrzebuję większych przygotowań – stwierdził dość beztroskim tonem. – jestem animagiem, a zamieniam się w czarnego kota – wyjaśnił Bianchie. Czarnych kotów nawet z białymi plamami pałęta się po mieście całkiem sporo. Jeden w tę czy w tamtą stronę nie robił większej różnicy.
Samo planowanie również go bawiło. Poza tym nikt nie mówił, że musieliby wprowadzać od razu te plany w życie. Jakoś podczas rozmowy Nath uznał Bianchie za swoją wspólniczkę. Bo w zasadzie… dlaczego nie?
-Niby tak, ale z drugiej strony zawsze mogę zaproponować pasującej osobie „ekskluzywny wariant”, prawda? – czekał na opinię Bianchie na ten temat i spokojnie pozwolił jej działać z ostatnimi szlifami. W sumie to według Nathaniela te ostatnie szlify były właśnie najcięższe do zrobienia. Jeden błąd i już twarz będzie wyglądać nieco „dziwnie”.
-Trochę tak – przyznał szczerze. – Ale zwykle jak mam siać zamęt i zniszczenie to wolę zamieniać się w kogoś kto nie istnieje. Wiesz nos od tego, oczy od innego. – W taki sposób tropy były nieco bardziej zatarte. No chyba, że akurat musiałby wykorzystać tożsamość jakiejś konkretnej osoby.
_________________


 
     

Bianchie Ferro
II rok | Transmutacja
Dołączyła: 14 Cze 2013
Posty: 300

Wiek: 20 lat
Krew: pół na pół
Różdżka: włókno z serca cerbera, 12 cali, czeremcha, sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, torba z przyborami szkolnymi (poza szkołą również Beretta), peleryna niewidka
Sakiewka: 10g
Genetyka: animag
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 40 (+1 drewno +4 genetyka)= 45
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 20 (+2 rdzeń) +3 = 25
Z. defensywne: 15 (+3 genetyka) + 2 =20
Miotlarstwo: 7 (+3 genetyka) = 10
Wysłany: Nie Lis 18, 2018 3:19 pm   
   <Multikonta: Terry || Cecile


Właśnie nie, według niej, każdy był wyjątkowy, inny od reszty. To stanowiło naszą największą wartość. A wynikało to z różnych doświadczeń, przeszłości, sposobu wychowania czy mieszkanki genów. Nie było możliwości, by dwoje ludzi, nawet w odległej sobie linii czasowej , mogło mieć taką samą historię i charakter, a to właśnie kształtowało nasze upodobania. To jednak znowu była dyskusja, w której każda strona miała swoją rację i raczej prowadziła do impasu niżeli jakiś logicznych wniosków, to też Bianchie nawet nie zamierzała jej poruszać.
-Według mugolskich badań, mózg jest najbardziej produktywny w godzinach wczesno południowych, więc to pewnie dlatego. Albo po prostu nauczyciele uwzięli się, żeby wszystko załatwić od rana i mieć resztę dnia wolną. Osobiście, mi wczesne wstawanie nie przeszkadza i nie jestem fanką siedzenia do późna. – Była w stanie go zrozumieć. Jego umysł nie działał trzeźwo, kiedy należało pracować od bladego świtu, tak samo jak ona czuła się totalnie wypluta z energii, kiedy za oknem zachodziło słonce. Nigdy też nie rozumiała zarywania nocek na nauce. Dla niej było to zupełną stratą czasu i wolała wstać o trzeciej- czwartej nad ranem i wtedy przyjąć odpowiednią dawkę wiedzy. Tak samo jak treningi Quidditcha, najlepsze były te jeszcze przed świtem, choć drużyna chciała jej za to pióra powyrywać.
-To wiele wyjaśnia w takim razie. W sumie to godne pozazdroszczenia, że omijasz zajęcia a udało ci się ukończyć jeden kierunek i zacząć następny. Czy to raczej kwestia gotowców? – zaśmiała się specjalnie wytykając mu jego tajną broń, która teraz tak ochoczo próbował rozprowadzać po uczelni. Cóż, każdy miał jakieś sposoby. Ona na ten przykład wolała pojawiać się na każdej lekcji chociażby tylko po to, żeby nie być w domu. Samotność nie była jej przyjacielem i nawet jeśli do nikogo się nie odzywała, przynajmniej nie była sama.
Parsknęła śmiechem słysząc to oświadczenie. Animag? No tak, to wiele wyjaśnia. Nie masz problemów z zaliczeniem kierunku, skoro masz w tej dziedzinie ponadprzeciętne umiejętności. A kradzież pytać, czy sama w razie czego nie użyłaby tej samej sztuczki? No właśnie. –No ładnie, tak bezkarnie używać podstępu. Ale już wiem, którego kota drapać za uchem jeśli pojawi się na uczelni – sama mu się od ręki nie przyznała do dzielenia z nim umiejętności. To trochę tak jakby odbierać sobie tajną broń, element zaskoczenia. Plus nie wiedziała, czy Nathaniel jest zarejestrowany czy nie. Ona nie była i raczej wolała by o jej pierzastej formie wiedziało dość wąskie grono jej najbliższych przyjaciół. Chociaż kto wie, może mu rzuci później wskazówkę? Niemniej, Lancaster zdobył w jej oczach kolejny punkt i wbrew niej, chciała dowiedzieć się o nim więcej. Może jednak są bardziej podobni do siebie niż myślała? – Od jak dawna jesteś mruczkiem? – zapytała stawiając na szczere zainteresowanie niż jakąś gierkę. Była ciekawa ile zajęła mu przemiana, dlaczego postanowił pójść w tą stronę i przede wszystkim co go do tego pchnęło. Jej historia z początkami animagii nie była kolorowa i szczerze miała nadzieję, że w jego wypadku nie wyglądało to tak drastycznie, a cena za zdobytą umiejętność nie była zbyt wysoka. W końca ona poświeciła więcej niż by chciała.
-Niby tak, ale wiesz, plotki żyją własnym życiem, nie sposób nad nimi zapanować. Możesz mieć chętnych, którzy nie załapią się na twój elitarny pakiet, a to może stanowić problem. Radzę poszukać wspólnika, który rozszerzy zakres twoich usług, nawet jeśli te wciąż nie będą w pełni dostępne dla wszystkich – zawsze lepiej jeśli możesz odmówić mniejszej grupce niż tylko akceptować nielicznych. To ten mechanizm tłumu, który ma wielką moc, ale może też przynieść więcej szkody niż pożytku.
-Mogę się jeszcze pobawić jeśli chcesz. Dawno nie ćwiczyłam na chętnym modelu - zaproponowała z uśmiechem godnym chochlika. To tylko zabawa czyż nie? A praktyka czyni mistrza.
_________________
Kruczek: xXx
 
 
     

Nathaniel Lancaster
I rok | Aurorstwo
Dołączył: 29 Maj 2010
Posty: 1096
Wiek: 21 lat
Krew: czysta
Pupil: memortek
Różdżka: włos lwa nemejskiego, 11 cali, giętka, cis
Ekwipunek: różdżka, guma do żucia
Sakiewka: 27g
Genetyka: Animag
Poziom życia: 100
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 56
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Lis 28, 2018 2:44 pm   
   <Multikonta: Oliver, Leo Ch.


Teoretycznie jakby się nad tym zastanowić to zarówno Bianchie jak i Nath mieli rację. Gdyby wziąć pod uwagę tylko główne cechy człowieka, takie które widoczne są przy powierzchownej znajomości, to niektórzy ludzie mogli być z grubsza do siebie podobni, prawda? Za to jak się wejdzie głębiej w szczegóły to można dopiero wyhaczyć te wszystkie subtelne różnice, które miała na myśli Bian.
Nath na moment zastanowił się nad słowami dziewczyny odnośnie porannego wstawania. Miało sens ale do końca przekonany nie był.
- podejrzewam, że te mugolskie badania były dużo później, niż jak ludzie zaczęli załatwiać wszystko z rana. - mruknął - bardziej podejrzewam właśnie nauczycieli, czy innych niemilców którzy uparli się na rano. – wydał z siebie ciężkie westchnienie -Czemu nie wpadłem na to żeby się zająć astronomią? Nikt by się nie czepiał i większość zajęć byłaby w nocy… [color]- dopiero teraz do głowy przyszła mu taka możliwość. Tyle przegrać.
-[color=Lightsteelblue]Powiedzmy, że transmutacja zawsze mnie interesowała.
– odpowiedział na kolejne pytanie dziewczyny. Może nie był przykładnym studentem, ale faktycznie transmutację lubił i jeszcze przed studiami zdołał zdobyć całkiem pokaźną wiedzę na ten temat. Nic dziwnego, że teraz siedzenie na zajęciach i słuchanie wykładów czy branie udziału w ćwiczeniach było dla niego zwyczajnie nudne. W końcu niektóre rzeczy wiedział, a niektórych mógłby się dowiedzieć sam. Bez tracenia czasu.
Nath roześmiał się słysząc deklarację Bianchie - będę Cię trzymać za słowo co do drapania za uchem – oznajmił szczerząc się od ucha do ucha.
-Udało mi się zostać animagiem w siódmej klasie. – odpowiedział Bianchie wprost. - założyłem się z Harvin, że jak mi się uda to nie będę musiał chodzić na poranne zajęcia. Sama rozumiesz, z taką motywacją nie mogło się nie udać – dodał jeszcze, przy okazji uśmiechając się szelmowsko na samo wspomnienie. Nath w porównianiu do dziewczyny nie miał jakiś dramatycznych przeżyć związanych z nauką animagii. Fakt kiedyś najadł się trochę wstydu jak zwierzęca natura wzięła nad nim górę. Na początku ciężko było mu nad tym zapanować, ale teraz wszystko było w porządku.
Znów wydał z siebie westchnienie słysząc opinię Bianchie. - chyba sobie odpuszczę ten temat. Faktycznie wygląda na za dużo roboty - jego wewnętrzny leń wziął górę.
- Proszę bardzo- zgodził się dalej na bycie królikiem doświadczalnym- zawsze się zastanawiałem jakbym wyglądał z hiszpańskim typem urody – rzucił propozycję na zmiany- albo jako rudzielec z piegami. Taki prawdziwy Irlandczyk- trochę był ciekawy w kogo przemieni go Bianchie. A że mogła mu niechcąco zrobić krzywdę? Trudno, czasem nawet idąc po prostej drodze można było sobie zrobić krzywdę. Poza tym ciekaw był umiejętności dziewczyny. Już wiedział, że jest niezła w transmutacji pytanie tylko gdzie kończyły się jej możliwości.
_________________


 
     

Bianchie Ferro
II rok | Transmutacja
Dołączyła: 14 Cze 2013
Posty: 300

Wiek: 20 lat
Krew: pół na pół
Różdżka: włókno z serca cerbera, 12 cali, czeremcha, sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, torba z przyborami szkolnymi (poza szkołą również Beretta), peleryna niewidka
Sakiewka: 10g
Genetyka: animag
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 40 (+1 drewno +4 genetyka)= 45
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 20 (+2 rdzeń) +3 = 25
Z. defensywne: 15 (+3 genetyka) + 2 =20
Miotlarstwo: 7 (+3 genetyka) = 10
Wysłany: Pią Lis 30, 2018 5:30 pm   
   <Multikonta: Terry || Cecile


-Wiesz jak chcesz patrzeć na to pod tym kontem, to historycznie, ludzie prowadzili swój tryb życia w taki sposób, by jak najwięcej korzystać ze światła słonecznego, gdyż noce były zwyczajnie niebezpieczne. Wyrobiono więc nawyk wstawania o świcie, by jak najdłużej móc pracować na roli czy w jakimś innym zawodzie. W końcu lenistwo było grzechem śmiertelnym czyż nie? – przynajmniej w czasie średniowiecza tak było, później to przywiązanie do religii zniknęło, a na pewno zmalało. Dla magów już w ogóle. Jakby jednak nie patrzeć, wylegiwanie się w łóżku było źle postrzegane i każda jednostka, która odbiegała od standardowych reguł miała przekichane. Ludzkie przyzwyczajenia się wolno zmieniają, przynajmniej na taką skalę. Stwierdzenie o astronomii natomiast wydobyło z jej ust cichy śmiech i lekko pobłażliwe spojrzenie –No to już wiesz jaki możesz kolejny kierunek studiować jeśli odpuścisz sobie aurorstwo albo po jego ukończeniu. Chociaż czy nie uśniesz nad tymi nudnymi wykresami i mapami nieba? – zapytała podchwytliwie, szczerze wątpiąc czy Nathaniel faktycznie chciałby spędzić kolejne 3 lata nad ruchami planet, ich wpływem na różne rzeczy i tym co można w nich wyczytać. Jak dla niej nie było to nic ciekawego, a ślęczenie nad tym wywołałoby tylko większą senność.
-Cóż, to pod tym względem jesteśmy bardzo podobni – przyznała z uśmiechem. Sama zawsze lubiła ten przedmiot, całą technikę i moc pozwalającą zmienić jedną rzecz w drugą, to jak łatwo jest w ten sposób oszukać zmysły. To fascynujące. Nawet paskudny nauczyciel nie zabił w niej tej miłości do transmutacji. I kto wie, może częściowo wykorzysta ten talent w swoim dalszym życiu, zwłaszcza że ten nie miał być zbyt legalny.
-Byłam lepsza – rzuciła cicho bez większych wyjaśnień. W końcu jej się to udało w wakacje miedzy piata a szóstą klasą, chociaż na pewno kosztowało ja to więcej nerwów niż Nathaniela – Ale nie powiem, niezła motywacja. I totalnie w stylu Harvin. Jestem ciekawa jej miny, kiedy zobaczyła cię jako dumnie przechadzającego się kota przy jej biurku – chociaż znowu nie poszłaby na taki układ gdyby nie wiedziała, ze Nath nie jest w stanie tego dokonać. No i trzeba było się później z obietnicy wywiązać. W sumie faktycznie transmutacja była jedynym przedmiotem, gdzie taki układ mógł przejść. Dajmy na to z eliksirami czy z Zaklęciami już by nie poszło. Może jeszcze runy by się udało pod to podciągnąć. Bo jeśli znasz cały język perfekcyjnie, lekcje nie są ci potrzebne. Ale kto by się chciał go uczyć?
-Najpierw spróbuj, a później szukaj kogoś do pomocy. Nie poddawaj się już na starcie. – skarciła go kręcąc z dezaprobatą głową. No z takim nastawieniem to on za daleko nie zajdzie. A akurat ciemne interesy wymagają trochę zachodu.
-Latynos nie jest wyzwaniem. Trzeba by było ci nieco przyciemnić skórę i włosy, delikatnie poprawić rysy. Nie, to za łatwe. Opcja Irlandczyka bardziej mi się podoba- przyznała po chwili zastanowienia po czym wyjęła różdżkę i najpierw odwróciła wszystkie dotychczasowe zmiany jakich na nim dokonali. Dopiero mając przed sobą „czystego” modela zabrała się do pracy. W skupieniu i z lekko wysuniętym, przygryzionym językiem, przechodziła w kolejne etapy przemiany. Zaczęła od jego włosów, wydłużając je nieco i zmieniając ich strukturę na bardziej sztywną i falowaną. Chciała by przypominały smagane wiatrem i sztywne od soli. Następnie nadała im rudopomarańczową barwę. Cóż z pozostałymi, nie zmienionymi cechami, wyglądało to troszkę zabawnie, ale Bianchie zdawała się tego nie zauważać. Kolejnym krokiem było rozjaśnienie mu skóry na barwę przypominająca jej własną – białą, pergaminową i ewidentnie nie widzącą słońca od dawna. Na jego twarzy pojawiło się morze jasnych piegów zdobiących nos, policzki i czoło, podczas gdy z brody wyrosła bujna broda kolorem idealnie zgranym z resztą owłosienia. Wyostrzyła mu też rysy. Jedyne co zostawiła to jego oczy, teraz tylko oprószone jaśniejszymi rzęsami. –Finito. – transutowała jedną z książek w lusterko, po czym podała mu go w oczekiwaniu na reakcję.
_________________
Kruczek: xXx
 
 
     

Nathaniel Lancaster
I rok | Aurorstwo
Dołączył: 29 Maj 2010
Posty: 1096
Wiek: 21 lat
Krew: czysta
Pupil: memortek
Różdżka: włos lwa nemejskiego, 11 cali, giętka, cis
Ekwipunek: różdżka, guma do żucia
Sakiewka: 27g
Genetyka: Animag
Poziom życia: 100
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 56
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 34
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Nie Gru 30, 2018 9:54 pm   
   <Multikonta: Oliver, Leo Ch.


-Och... czyli w zasadzie to tradycja. Czemu ludzie nie mogli pójść z duchem czasu? - mruknął tylko, ale już jakoś specjalnie nie ciągnął tematu. Nath mógł tylko się cieszyć, że nie musiał żyć w średniowieczu i męczyć się o własną leniwą skórę. No chyba, żeby mu się trafiła rola jakiegoś książątka. Wtedy miałby całkiem fajnie. No gdyby tylko nikt nie chciał go otruć czy zabić w inny sposób, ale to tylko takie gdybanie.
-Pewnie usnę... w ogóle spanie to bardzo fajne zajęcie - nie widział powodu dla którego miałby zaprzeczać tezie Bianchie. W końcu była trafna.
Uśmiechnął się szeroko słysząc, że pod względem zainteresowań byli podobni. Jakby nie było transmutacja była dość skomplikowaną dziedziną i fanów tejże wcale nie było tak dużo jak mogłoby się wydawać.
-Coś wspominała, że fajny byłby ze mnie dywanik przy kominku.- wzruszył lekko ramionami. Swoją drogą główną motywacją dla chłopaka był właśnie brak porannych lekcji, których nie cierpiał z całego serca. Z tego też powodu zbyt często na nich nie bywał, a jak już był to miał minę godną niejednego męczennika.
-Zobaczę w sumie jak mi się poukłada- stwierdził raczej niefrasobliwie. Taki słomiany zapał to było u niego coś standardowego. A przynajmniej większość jego znajomych tak uważała.
-Proszę bardzo- dał jej zielone światło na zabawę z jego wyglądem. Cierpliwie znosił jej zabiegi, aż wreszcie skończyła i wręczyła mu książkę transmutowaną w lusterko. Gdy się przejrzał gwizdnął z uznaniem na robotę Bianchie. W Galway spokojnie wzięliby go za swojego.
-W ogóle mam dla Ciebie propozycję, ale to innym razem. Zastanawiam się, czy można transmutować już transmutowanego animaga. Na zasadzie czy jak jestem już w formie kota, to będziesz w stanie mi zrobić rude pręgi czy coś w tym guście. Sam na sobie nie mam jak sprawdzić...- zaproponował dziewczynie eksperyment. Może uzna go za ciekawy?
-- tymczasem muszę już lecieć- nie zmieniał z powrotem swojego wyglądu póki co. -Do zobaczenia!- pożegnał się i poszedł w swoją stronę
<zt>
_________________


 
     

Bianchie Ferro
II rok | Transmutacja
Dołączyła: 14 Cze 2013
Posty: 300

Wiek: 20 lat
Krew: pół na pół
Różdżka: włókno z serca cerbera, 12 cali, czeremcha, sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, torba z przyborami szkolnymi (poza szkołą również Beretta), peleryna niewidka
Sakiewka: 10g
Genetyka: animag
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 8
Transmutacja: 40 (+1 drewno +4 genetyka)= 45
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 20 (+2 rdzeń) +3 = 25
Z. defensywne: 15 (+3 genetyka) + 2 =20
Miotlarstwo: 7 (+3 genetyka) = 10
Wysłany: Wto Sty 01, 2019 8:29 pm   
   <Multikonta: Terry || Cecile


-Bo ludzie są zatwardzieli w swoich przekonaniach i nawykach. Nie chcą się zmieniać jeśli nie muszą. To nie jest dobre dla nikogo, chociaż jeśli dalej rozważamy to pod względem porannego wstawania, to wciąż zostanę przy zrywaniu się o świcie. – przyznała ze śmiechem. Nathaniel był całkiem uroczy w swoim uporze śpiocha i próbach udowodnienia głupoty ludzkiej na brak wylegiwania się do późna. W każdej innej dziedzinie zgadzała się z nim w pełni. Ludzie nie byli postępowi. Zwłaszcza czarodzieje. Nie potrafili iść z duchem czasu. Zatrzymali się te kilka wieków temu i od tamtej pory nie poczynili nic by chociaż częściowo dotrzymać kroku niemagicznym. Sama głupia elektryczność czy sposoby komunikacji. Nie prosiła o więcej. Owszem były przejawy pójścia na przód. Błędny rycerz był tutaj doskonałym przykładem, ale to raczej pojedynczy przepadek wywołany mieszanymi małżeństwami i pochodzeniem. Przekonania i sposób myślenia zastawały zaś daleko w tyle.
Nie skomentowała ponownie jego miłości do spania. Temat był chyba wyczerpany. Nathaniel był chodzącym śpiochem. W sumie to godne podziwu. Pomimo swojej miłości do łóżka jakoś normalnie funkcjonował, plus potrafił zasnąć w każdym miejscu i o każdym czasie. Sama czasem spędzała długie godziny na bezmyślnym patrzeniu w sufit kiedy sen nie chciał przyjść. O dziwo nasiliło się to wszystko po opuszczeniu Hogwartu i spotkaniu z brutalną rzeczywistością. Trochę tak jakby wróciła myślami do Dumstrangu. Wtedy było podobnie.
-Harvin i dywanik przed kominkiem? Brzmi to z jednej strony makabrycznie z drugiej widzę ją raczej z czaszkami w formie świeczników. Mam jakieś wewnętrzne rozdarcie co do jej osoby – Ta kobieta w równym stopniu ją fascynowała co przerażała. Jakoś łatwo było ją posądzić o różne makabryczne rzeczy choć prawdę mówiąc nigdy nie zrobiła nic, co był dowodziło, ze re podejrzenia są prawdziwe. Owszem była wymagająca i bezkompromisowa ale raczej nie pałała się morderstwami na szeroką skale.
-Nie poddawaj się, widzę w tym niezły interes. Każdy początek jest ciężki ale później ci to popłaci. Przetrwaj jedną sesję egzaminacyjną, a fama się rozniesie i obroty znacznie się zwiększą. Pomyśl o tym – znała ten typ. Dużo pomysłów, ale kiedy przychodziło do realizacji jakoś brakowało chęci by projekt wyciągnąć do końca. A szkoda. Czarny rynek notatek brzmiał naprawdę obiecująco. Bo oczywiście istniała samopomoc studencka, jakieś wymiany, ale była też cała szara strefa osób, które nie biały dość talentu by przygotować materiały na wymianę, albo zwyczajnie nie wiedziały do kogo uderzyć po to. Może sama powinna mu w tym pomóc? Zaproponować wspólne działanie? Może wtedy doszłoby to do skutku? Ale najpierw poczeka chwilę i zobaczy jak w ogóle mu się ta praca rozwinie. W ciemno wchodzić w to nie będzie, zwłaszcza jeśli cała praca miałaby spaść na jej barki.
-Myślę, że jest to możliwe. W końcu to transmutacja jak każda inna. Skoro jestem w stanie sprawić, byś stał się Irlandczykiem z krwi i kości to z kocim futrem też powinnam sobie poradzić. Bo ok, jesteś wtedy w formie animagicznej, ale jednocześnie jesteś kotem. To nie powinno być trudne – przyznała po chwili zastanowienia. Bo co to za problem? Istota żywa i tyle. Może zmiany nie byłyby tak trwale i zapewne po powrocie do ludzkiej formy, czar znika, ale to to wszystko. Była jednak więcej niż chętna by sprawić swoją teorię. Zwłaszcza że rzadko miała okazję prowadzić tego typu badania. -W razie czego wiesz gdzie mnie znaleźć i liczę, że nie będę musiała długo na ciebie czekać – pomachała mu na pożegnanie, po czym sama ruszyła wzdłuż korytarza będą w o wiele lepszym nastroju niż wtedy kiedy tu przyszła.

<z/t>
_________________
Kruczek: xXx
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight




















Dragon Ball New Generation Reborn











Fairy Tail Path Magician





over-undertale













Amaimon

Strona wygenerowana w 0,55 sekundy. Zapytań do SQL: 10