► Uczniowie V i VII roku przed wami SUMy i OWUTEMy! Oprócz tego apel do nauczycieli.
► Mile widziani śmierciożercy i aurorzy!
► Poszukujemy nauczycieli Starożytnych Run, Numerologii i Historii Magii!
Minęły dwa lata od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

137
268
371
369

Czerwiec 2000r.
Pełnia: 11-13.06 (10-13.01)
Ciepłe promyki słońca przeplatają się nieustannie z deszczową aurą. Możliwe poranne mgły i pierwsze burze. W dzień ok. 18'C, w nocy temperatura spada do ok. 10'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Biblioteka
Autor Wiadomość

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2525
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Sie 25, 2018 10:34 am   

Próby ślizgona na niewiele się zdały. Treść księgi ograniczała się najwyraźniej tylko do makabrycznych ilustracji i trudno doszukiwać się w niej jakichkolwiek adnotacji czy wyjaśnień. Z kolei panna Black w przeszukiwanym tomiszczu nie znalazła większej ilości nieznanych receptur. Rozpoczęły się kolejne poszukiwania. W ręce uczennicy dostała się kolejna lektura, ale zaraz po jej otworzeniu ze stronic tajemniczego woluminu zaczął się wydzielać dziwny zapach. Bardziej obeznani z eliksirami powinni skojarzyć go ze swądem przypalającej się zawartości kociołka z warzoną miksturą. Zanim dziewczyna się zorientowała nastąpił wybuch. Jak to bywa ze źle przyrządzanymi eliksirami, szczególnie tymi o dość silnych właściwościach. Ta eksplozja nie zraniła ślizgonki, więcej tutaj było dymu i odpychającej siły niż faktycznych fajerwerków, ale to wystarczyło. Pannę Black odepchnęło, księga wyleciała jej z ręki, a regał przy którym znajdowała się wówczas dziewczyna zaczął się niebezpiecznie bujać to w jedną stronę, to w drugą, prawdopodobnie na skutek tej siły odpychania związanej z wybuchem. Pan Bułhakow nawet nie zdążył chwycić po kolejny tom z dziedziny transmutacji. Regał, który się tak niebezpiecznie przechylał w końcu pod wpływem siły grawitacji, znacznie wychylił się do tyłu, opierając się o regał, który znajdował się za nim, a ten z kolei również się przechylił lądując na regale z tyłu, który tak samo odepchnięty wylądował na regale za sobą i...
Przypominało to efekt domina. Jedno pchnięte domino, zaczynało popychać kolejne i następne i następne... i tak właśnie regały jeden za drugim kładły się po sobie. Szczęście, że Dział Ksiąg Zakazanych nie był tak dużym pomieszczeniem jak biblioteka główna i tutaj liczba tych regałów z księgami jednak była ograniczona. Tak czy inaczej, narobiło to sporo huku, jeszcze więcej zamieszania, kolejne księgi wypadały z przechylonych regałów, poszczególne lektury zsuwały się z półek i wszystko zaczęło się ze wszystkim mieszać.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Beatrix Black
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 22 Mar 2018
Posty: 160
Wiek: 17
Krew: krystalicznie czysta
Pupil: wąż - Hiresh, koń - Set
Różdżka: głóg, włókno z serca testrala, elastyczna, 10 i 3/4 cala
Ekwipunek: różdżka, torba z zawartością
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 28
Zielarstwo: 13
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 14
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 1
Wysłany: Nie Wrz 02, 2018 12:17 pm   
   <Multikonta: --


Nie zdążyła nawet przeczytać co było na tej stronie, nim wybuch wyrwał jej wolumin z ręki i cisnął nią o regał. Ten, na Merlina, stwierdził, że dziewczyna jest wystarczająco ciężka by go przewrócić i zaczął przechylać się w stronę kolejnych regałów. Całe szczęście, że pomieszczenie nie było duże, a regały nie stały w jakimś kole czy coś. Gdyby tak było z pewnością przewróciłyby się wszystkie, tak poleciały tylko z jednej strony. Reszta stała nienaruszona, choć tyle mniej sprzątania. Tylko czy w ogóle opłaca się sprzątać? Co jeśli ktoś to usłyszał? Zdawała sobie sprawę, że biorąc pod uwagę godzinę, wielkość zamku i niewielką ilość patrolujacych, szansa taka jest prawie równa zeru, ale pewien niepokój i tak się pojawił. Podniosła się i przyłożyła dłoń do bolacych pleców. No nic, nie czas teraz na takie rozmyślania.
Szybko wycelowała różdżką w pierwszy z regałów i rzuciła zaklęcie Chłoszczyść. Zrobiła tak z kolejnym regałem i gdy oba stały, zabrała się za układanie książek. Oczywiście nie ręcznie, użyła zaklęcia Designato. Kiedy to skończy, ruszy do kolejnych regałów, w ten sposób nie powinno im to zajść bardzo długo.


1) Chłoszczyść
Wymowa: Chłoszczyść
Opis: czyści oraz porządkuje.
2) Designato
Wymowa: Designato z akcentem na "to"
Opis: sortuje, układa, rozmieszcza, porządkuje przedmioty. Jedno z zaklęć gospodarskich, pomocne przy układaniu książek na półce, zachowaniu porządku w kredensie z ingrediencjami, ustawianiu pucharów w Izbie Pamięci
 
     

Alex Bułhakow
Uczeń | VII rok
Dołączył: 22 Mar 2018
Posty: 110
Wiek: 17
Krew: Czysta
Różdżka: Włókno z wątroby chimery, 9.5 cala, Cis, Giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 3
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 2
Wysłany: Nie Wrz 16, 2018 8:59 pm   

Z lekkim rozczarowaniem wpatrywał się w kartki księgi. Nic jednak nie mógł na to poradzić. Postanowiły nie ujawniać swoich tajemnic a Alex nie miał za bardzo pomysłu jak zmusić je do współpracy. Już miał odłożyć księgę gdy mały wybuch oderwał go od lektury. Podniósł wzrok akurat by zobaczyć jak dziewczyna uderzyła o regał. Natychmiast wycofał się o kilka kroków w stronę wyjścia unosząc różdżkę. Sam raczej nie miał żadnych wątpliwości, że hałas jaki zrobili zaraz kogoś ściągnie. Nie chciał się z nikim pojedynkować ale taki był jego odruch. Przyciskając książkę do boku wycofał się z zakazanego działu nasłuchując czy ktoś się zbliża.
Lepiej chodźmy… Powiedział, bo nie chciał być przyłapany.
 
     

Beatrix Black
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 22 Mar 2018
Posty: 160
Wiek: 17
Krew: krystalicznie czysta
Pupil: wąż - Hiresh, koń - Set
Różdżka: głóg, włókno z serca testrala, elastyczna, 10 i 3/4 cala
Ekwipunek: różdżka, torba z zawartością
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 28
Zielarstwo: 13
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 14
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 1
Wysłany: Nie Wrz 30, 2018 11:40 pm   
   <Multikonta: --


Ogarnęła szybko tyle ile była w stanie. Właściwie wyglądało to prawie tak jak powinno, może kilka książek było nie tam gdzie trzeba, jedna na przyklad na podłodze. Szybko włożyła ją na odpowiednie miejsce i ruszyła za Alexem. Magia to jednak wspaniała rzecz, bez niej nie daliby rady tego tak szybko ogarnąć, nie mówiąc już o tym, że nie podnieśliby żadnego z tych regałów.
Zamknęła za nimi drzwi na klucz, otworzyła drzwi biblioteki i szybko podążyła w stronę bibliotekarki. Włożyła jej klucze do kieszeni, nie szybko chyba się zorientują... Oby. Spojrzała jeszcze na filiżankę, wyglądało na to, że Alex już oczyścił ją z wszelkich śladów eliksiru. Teraz nikt nie znajdzie tu śladów ich małej zbrodni.
Po tym ruszyła do wyjścia i ulotniła się z biblioteki. Było późno, więc musieli uważać na patrolujących korytarze. Starała się wybrać jak najkrótszą drogę do lochów.

//zt
 
     

Alex Bułhakow
Uczeń | VII rok
Dołączył: 22 Mar 2018
Posty: 110
Wiek: 17
Krew: Czysta
Różdżka: Włókno z wątroby chimery, 9.5 cala, Cis, Giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 3
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 2
Wysłany: Pon Paź 01, 2018 10:50 pm   

Alex przyglądał się książką powracającym na swe miejsca. Nie trwało to długo ale i tak czuł boleśnie każdą przemijającą sekundę. Wydawało mu się, że lada moment ktoś się pojawi by ich złapać na tym gorącym uczynku. Mimo to gdy dziewczyna była zajęta wsunął trzymaną pod ręką książkę do torby. Przez głowę przeszła mu myśl, że ktoś może go na tym złapać. Chyba jednak warto było zaryzykować? Odpowiedź była jedna. Poklepał zamkniętą torbę i ruszył za Beatrix w kierunku lochów.

z/t
 
     

Vincent Rowle
Uczeń | V rok
Dołączył: 07 Wrz 2018
Posty: 63
Wiek: 15 lat.
Krew: Pół na pół.
Różdżka: pióro żmijoptaka, 12,5 cala, buk, sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 8
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 7
Z. defensywne: 9
Miotlarstwo: 17
Wysłany: Sob Paź 20, 2018 6:59 pm   
   <Multikonta: MSP | RL


Po ostatniej lekcji Obrony Przed Czarną Magią pozostał jakiś niesmak. Vince był zbyt młody żeby brać czynny udział w Bitwie o Hogwart, ale tamten feralny rok nawet bez niej odcisnął na uczniach szkoły poważne piętno. Wywlekanie tamtych traumatycznych przeżyć na pierwszy plan było po prostu okrutne, nawet jeżeli empiryczna nauka podobno działała lepiej niż tylko omawianie zaklęć w teorii. Pewnych rzeczy po prostu nie powinno się robić.
Właśnie dlatego ciężko mu było usiąść nad książkami do tego nieszczęsnego przedmiotu. Notatki dotyczące magii żywiołów zostały zagrzebane pod stosem innych zalegających na biurku chłopaka, lecz nie mogły pozostać tam na zawsze. Trudne czy nie, musiał w końcu zakasać rękawy i zabrać się do pracy. Sobotni poranek okazał się przełomowym momentem – Puchon nie mógł uciekać przed swoimi obowiązkami ani dnia dłużej, zwłaszcza w dzień, w którym miał w zwyczaju porządkować materiał z całego tygodnia. Chociaż było to trudne, po powrocie ze śniadania wrzucił do torby podręcznik, plik pergaminu oraz przybory do pisania i ruszył do biblioteki.
Był jednym z pierwszych uczniów (nie to, żeby w weekendy bibliotekę okupowały tłumy), dlatego miał ten przywilej wybrania dogodnego dla siebie stolika. Wybrał jeden z mniejszych, stojących na uboczu i relatywnie daleko od czułych uszu bibliotekarki… nie to, że zamierzał z kimkolwiek rozmawiać, bo jego najlepsi przyjaciele w najlepsze leniuchowali w dormitorium, ale wolał nie zwracać na siebie niczyjej uwagi. Rozłożył materiały na blacie i otworzył odpowiedni rozdział, pogrążając się w lekturze.
 
     

Dorian Campbell
VI Rok | Prefekt Ravenclawu
Dołączył: 02 Wrz 2018
Posty: 40
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: czarny orientalny długowłosy kocur Lucivar
Różdżka: włókno z serca testrala | 12 cali | klon | giętka
Ekwipunek: różdżka | torba na ramię, a w niej kilka książek, pióro, czysty pergamin i kilka innych niezbędnych rzeczy
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 12
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 16
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Pon Paź 22, 2018 1:31 am   
   <Multikonta: Raphael C.


Niesmak to dobre określenie tego, co i Dorianowi pozostało po ostatnich zajęciach z Obrony Przed Czarną Magią. Krukon naprawdę starał się podchodzić do takich spraw otwarcie i nie patrzeć na nie przez pryzmat własnych doświadczeń, a nawet był zdania, że tym bardziej powinno się mierzyć z podobnymi zagadnieniami, ale są pewne granice, które zostały na tamtej lekcji przekroczone przez zwykły brak wyczucia. Sam przedmiot nie stracił w jego oczach, co innego jeśli chodzi o nauczającego go profesora, a niestety jedno z drugim było złączone nierozerwalnie i jednak trudno trochę było na to patrzeć zupełnie oddzielnie. I chyba głównie przez to zadania z OPCMu zostawił sobie na sam koniec. A może też po prostu potrzebował do tego nabrać z powrotem dystansu.
Tak czy owak, nie mógł tego odkładać w nieskończoność, a poza tym to była jedyna rzecz, która mu pozostała do ogarnięcia jeśli chodzi o zajęcia z mijającego tygodnia. Jak to zrobi, to będzie mógł z czystym sumieniem poczytać jedną ze swoich mugolskich powieści, którą całkiem niedawno zaczął. Sobotni poranek to dla wielu uczniów okazja do wyspania się, ale Dorian akurat zawsze należał do rannych ptaszków i niezależnie od dnia tygodnia wstawał dość wcześnie, często ku niezadowoleniu pozostałych Krukonów zajmujących to samo dormitorium. Nie inaczej było tym razem, a skoro już był na nogach, to uznał, że równie dobrze może się zająć zadaniem z OPCM teraz, przynajmniej będzie miał je w końcu z głowy.
Chłopak początkowo planował pozostać w Pokoju Wspólnym, w którym o tej porze nie kręciło się zbyt wiele osób, ale okazało się, że nie ma jednej z potrzebnych ksiąg, więc nie zostało mu nic innego jak po prostu spakować niezbędne przybory i udać się do biblioteki. Nie to, żeby narzekał, lubił tam przebywać i robił to często, nawet w czasie wolnym od wszelkiej nauki. Dotarłszy na miejsce, wcale nie poczuł się zaskoczony widokiem tak nielicznego grona osób okupujących tą skarbnicę wiedzy wszelakiej. Sobota rano i wszystko jasne.
Dorian na tyle poznał strukturę biblioteki, że dość szybko odszukał brakujące mu dzieło, po czym zajął miejsce przy stoliku ulokowanym bardziej na uboczu, tym samym, przy którym zazwyczaj siadywał, kiedy tu przychodził. Znajdował się on jeden stolik dalej od tego zajmowanego przez Puchona, z którym ostatnio miał okazję współpracować na OPCM przy części praktycznej z zaklęć żywiołowych. Jeśli Vincent zwrócił na niego uwagę, to mu skinął głową w ramach powitania, a jeśli nie, to zostawił go w spokoju, widząc że jest pogrążony w jakiejś lekturze. Sam zaś porozkładał przybory do pisania, wyciągnął arkusz czystego pergaminu i zaczął wertować książkę w poszukiwaniu niezbędnych informacji, robiąc przy tym notatki, które później będzie mógł wykorzystać.
_________________

So wake me up when it's all over
When I'm wiser and I'm older
All this time I was finding myself
And I didn't know I was lost
 
     

Vincent Rowle
Uczeń | V rok
Dołączył: 07 Wrz 2018
Posty: 63
Wiek: 15 lat.
Krew: Pół na pół.
Różdżka: pióro żmijoptaka, 12,5 cala, buk, sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 8
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 7
Z. defensywne: 9
Miotlarstwo: 17
Wysłany: Śro Paź 24, 2018 8:39 pm   
   <Multikonta: MSP | RL


Kiedy już zagłębił się w lekturze tematu dotyczącego magii żywiołów, nauka stała się o wiele łatwiejsza, niż wskazywałyby na to trudności, z którymi mierzył się przed przyjściem do biblioteki. Przynajmniej na ten moment udało mu się wyrzucić z głowy drugą część lekcji, jeżeli pokaz okrucieństwa, który zaserwował im profesor Covenbreeze, w ogóle powinien się do tej kategorii zaliczać. Zaklęcia niewybaczalne były niewybaczalne z jakiegoś powodu i nigdy wcześniej Vince nie przypuszczałby nawet, że zobaczy ich użycie za sprawą nauczyciela w Hogwarcie. Nawet jeśli chodziło o niebezpieczne magiczne stworzenie, a nie o człowieka, coś takiego powinno być karalne, prawda? Rowle nie mógł też chyba zabrać się do nauki dlatego, że w pewnym sensie obawiał się tego, co mógł zobaczyć na kolejnych, nieuchronnie zbliżających się zajęciach… oczywiście musiał na nie pójść, a na dodatek tuż za kolejnym zakrętem czyhały na niego także egzaminy. Może i Puchon radził sobie całkiem dobrze (obiektywnie: wyśmienicie), ale w jego wypadku to wcale nie oznaczało spokojnego snu i pewnych „Powyżej Oczekiwań” na świadectwie. Jeśli nie chciał zawalić, musiał pracować jeszcze ciężej.
Nieświadomie przygryzł dolną wargę, z uwagą wertując spis zaklęć związanych z żywiołem ziemi. Na pergaminie obok zdążył już zamieścić kilka zdań notatki, jednak im dłużej zgłębiał temat, tym bardziej czegoś mu brakowało. Mógłby wprawdzie wykuć na pamięć formułki niektórych zaklęć, ale zrozumienie tego, co się za nimi kryło z pewnością przyniosłoby więcej efektów. Niestety, kojarzył może pięć z dziesięciu, a pobieżne wyjaśnienia w podręczniku rzucały na sytuację chłopaka co najwyżej słabe światło. Skreślił ostatnią napisaną przez siebie linijkę i zrezygnowany odchylił się na swoim krześle.
Dopiero teraz dostrzegł, że nie był w tej części biblioteki sam. Normalnie nie zmieniałoby to niczego, ale tym razem frustracja piętnastolatka sięgnęła chyba zenitu. Ponownie pochylił się nad podręcznikiem, przesuwając wzrokiem po plątaninie słów, które pomału przyprawiały go o ból głowy. Znowu spojrzał w górę, na drugiego chłopaka, dopiero teraz rozpoznając w nim swojego partnera z ostatnich zajęć. Z Dorianem pracowało mu się dobrze, ale nie znał go na tyle, by ot tak sobie zacząć rozmowę… Nawet jeżeli potrzebował pomocy, Vince nigdy nie był najlepszy w proszeniu o nią, szczególnie jeśli sprawę miałby wciągnąć kogoś, z kim nie łączyły go bardziej zażyłe relacje. Nie planował więc przeszkadzać Krukonowi, aż do momentu, gdy ten nie spojrzał w jego stronę. Rowle od razu obdarzył go przyjaznym uśmiechem i skinieniem głowy, ale jeszcze przez dłuższą chwilę siedział na swoim miejscu, bijąc się z myślami. Nerwowo obracał w dłoni swoje pióro, zanim wreszcie podniósł cztery litery z krzesła, zgarniając książkę i pergamin z blatu.
Skoro wreszcie zebrał w sobie dość odwagi, żeby to zrobić, nie zamierzał pozwolić, by rozpłynęła się w eter i, starając się zdusić w sobie całą nieśmiałość, podszedł do starszego chłopaka, zatrzymując się przy jego stoliku.
Cześć… bardzo przeszkadzam? – zapytał, dopiero w tej chwili zerkając na podręcznik, który towarzyszył Dorianowi. Cóż, przynajmniej jedno mu wyszło – obaj skupiali się na tym samym, więc może nie zepsuje mu planu pracy aż tak bardzo?
 
     

Dorian Campbell
VI Rok | Prefekt Ravenclawu
Dołączył: 02 Wrz 2018
Posty: 40
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: czarny orientalny długowłosy kocur Lucivar
Różdżka: włókno z serca testrala | 12 cali | klon | giętka
Ekwipunek: różdżka | torba na ramię, a w niej kilka książek, pióro, czysty pergamin i kilka innych niezbędnych rzeczy
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 12
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 16
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Pon Paź 29, 2018 9:52 pm   
   <Multikonta: Raphael C.


Wszelkie myśli związane z zaklęciami niewybaczalnymi i makabrycznym pokazem ich działania na żywo z ostatnich zajęć prędko zostały zepchnięte na najdalszy tor, kiedy umysł Doriana skupił się na opracowaniu tematu związanego z magią żywiołową. Chłopak był pewien, że z samym zagadnieniem nie będzie miał większych problemów, kwestią głównie było tylko zebrać się w sobie i do tego zasiąść. Błękitne oczy Krukona przesuwały się po słowach zapisanych w księdze, czasem kierując się na pergamin, który powoli zapełniał kolejnymi linijkami tekstu pisanego dość drobnymi, czytelnymi literami. Raz na jakiś czas zdarzyło mu się także coś skreślić albo dopisać gdzieś na boku jakieś słowo ze znakiem zapytania, by później daną rzecz jeszcze dla pewności sprawdzić w innym źródle i ewentualnie uzupełnić. Pozwalał sobie to robić ze względu na to, że były to tylko notatki na brudno, które miał zamiar potem wykorzystać, gdy już zabierze się za właściwą pracę. Nie wspominając, że takie notatki również będą bardzo pomocne przy późniejszych powtórkach do egzaminów. Zawsze tak robił, bo o wiele wygodniej było przewertować kilka stron pergaminu niźli całą - zwykle dość grubą - księgę w poszukiwaniu jednej rzeczy, a poza tym to pozwalało mu też usystematyzować i lepiej przyswoić sobie dany materiał.
Zaczął właśnie zagłębiać się w informacje odnośnie zaklęć związanych bezpośrednio z żywiołem ognia i pochłonęło go to na tyle, że prawie zupełnie przestał zwracać uwagę na otoczenie. Obecność Puchona nie uwierała go w żaden sposób, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że towarzystwo było mu w tej chwili po prostu obojętne, szczególnie kiedy było zajęte własnymi sprawami, choć podświadomie cały czas pamiętał o młodszym chłopaku. I pewnie właśnie dlatego pojawienie się piątoklasisty przy jego stoliku nie sprawiło, że wzdrygnął się nagle z zaskoczenia czy coś, a na spokojnie dokończył właśnie zapisywane zdanie i uniósł wzrok znad pergaminu, kierując go w stronę Vincenta.
- Cześć. W ogóle nie przeszkadzasz, siadaj jeśli chcesz. - Campbell skinął głową w stronę wolnego krzesła. Jego słowa nie były kwestią uprzejmości czy chęci nie urażenia rozmówcy odpowiedzią negatywną. Piątoklasista naprawdę mu nie przeszkadzał; w innym przypadku z pewnością nie omieszkałby go o tym poinformować, żeby im obu zaoszczędzić trudu oraz czasu. Dorian, jako taka trochę ameba towarzyska, nigdy nie bawił się w żadne konwenanse społeczne, szczególnie kiedy to było zupełnie zbędne i okazywało się jedynie marnotrawstwem czasu. - Magia żywiołów? - odezwał się po krótkiej chwili, rzucając okiem na książkę trzymaną przez ciemnowłosego, a potem znów skupiając wzrok na jego twarzy.
_________________

So wake me up when it's all over
When I'm wiser and I'm older
All this time I was finding myself
And I didn't know I was lost
 
     

Vincent Rowle
Uczeń | V rok
Dołączył: 07 Wrz 2018
Posty: 63
Wiek: 15 lat.
Krew: Pół na pół.
Różdżka: pióro żmijoptaka, 12,5 cala, buk, sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 8
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 7
Z. defensywne: 9
Miotlarstwo: 17
Wysłany: Czw Lis 01, 2018 1:46 pm   
   <Multikonta: MSP | RL


Gdy tylko Rowle dostał zielone światło, jego wargi wygięły się w szczerym, wdzięcznym uśmiechu.
Dziękuję. – Chociaż nie musiał tego mówić, zrobił to bardziej odruchowo (choć nie fałszywie, a to wypada jednak nadmienić). Dorian nie był władcą biblioteki, ale mógł sobie nie życzyć kogoś, kto będzie przeszkadzał mu w nauce, a swoje pytanie Vince postrzegał właśnie w ten sposób. Mimo wszystko, nie chciałby być upierdliwy ani nikogo rozpraszać. Żeby nie narobić hałasu, ostrożnie odsunął sobie krzesło na bok i usadowił się przy biurku obok Campbella. Już miał pogrążyć się z powrotem w lekturze (brawa dla ciebie, Rowle, znowu stchórzyłeś), gdy to Krukon nieświadomie wziął na swoje barki cały ciężar rozpoczęcia konwersacji.
Uhum – przytaknął, bo i przecież nie miał czego ukrywać, skoro książka którą miał przed sobą jednoznacznie wskazywała na temat ich ostatnich zajęć. Zresztą, jaki sens miałoby odwracanie kota do góry ogonem, jeżeli gdzieś tam, po cichu, liczył na pomoc ze strony nieco starszego chłopaka? Przez moment nienawistnie wpatrywał się w książkę (a trzeba podkreślić, jak rzadko ta mina pojawiała się na jego twarzy), w końcu westchnął i znowu skupił się na Dorianie.
Zaczynam żałować, że nie zabrałem się za to wcześniej – przyznał cicho, niemal cierpiętniczym tonem. Oczywiście to nie tak, że przez cały tydzień Vince nie zrobił nic, bo poświęcił czas normalnie przeznaczony dla OPCM na naukę innych przedmiotów, ale jednak łatwiej przerabiało się pewne tematy „na świeżo” niż z kilkudniowym opóźnieniem. Magia żywiołów najwyraźniej zaliczała się do nich i Rowle już wiedział, że prawdopodobnie nie opanuje całego materiału do najbliższych, wtorkowych zajęć. – Woda była w porządku, ale zupełnie nie potrafię przebrnąć przez ziemię – wyjaśnił, wciąż nie potrafiąc przemóc się na tyle, by wprost poprosić o pomoc. Jeżeli Dorian był bezpośrednią osobą, która bez owijania w bawełnę mówiła w czym rzecz, to Vince znajdował się po przeciwnej stronie spektrum, najchętniej nie odzywając się wcale, na wypadek gdyby miał coś na kimś wymusić alb uczynić niezręcznym. Sprawiało to sporo problemów, ale jednocześnie przyzwyczajenie wciąż przegrywało ze zdrowym rozsądkiem, nawet jeżeli chłopak czasami bardzo chciał taki stan rzeczy zmienić. Z drugiej strony, towarzystwo zawsze było widziane i niezależnie od tego, czy Puchon otrzyma pomoc czy nie, przysiadnięcie z kimś innym działało znacznie bardziej motywująco, niż izolowanie się od ludzi zupełnie.
A tobie jak idzie? – zapytał, podbródkiem wskazując na książkę leżącą przed Krukonem. Nie trudno było zauważyć, że pracują nad tym samym, więc Vincent pominął najbardziej oczywiste z pytań.
 
     

Dorian Campbell
VI Rok | Prefekt Ravenclawu
Dołączył: 02 Wrz 2018
Posty: 40
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: czarny orientalny długowłosy kocur Lucivar
Różdżka: włókno z serca testrala | 12 cali | klon | giętka
Ekwipunek: różdżka | torba na ramię, a w niej kilka książek, pióro, czysty pergamin i kilka innych niezbędnych rzeczy
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 12
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 16
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Śro Lis 07, 2018 12:50 pm   
   <Multikonta: Raphael C.


W odpowiedzi na jego podziękowanie lekko kiwnął głową. Fakt, biblioteka nie była jego własnością i nie mógłby nikomu niczego zabronić, więc po prawdzie Vincent nawet nie musiał się go pytać o nic, a po prostu mógł sobie usiąść obok i tyle. Byłoby to jednak dość... nietaktowne, szczególnie bacząc na to, że biblioteka wciąż pozostawała dość opustoszała i wokół było mnóstwo wolnych miejsc, ale znał ludzi, którzy by tak zrobili. Doceniał więc, że Puchon jednak zapytał, a nie postawił go przed faktem dokonanym.
- Widzę więc, że nie jestem jedynym, który postanowił to odłożyć na później - odparł, uniósłszy przy tym na moment kącik ust w nieznacznym, pozbawionym wesołości uśmiechu. Osobiście był zwolennikiem zajmowania się danym tematem właśnie „na świeżo” i zazwyczaj tak robił - siadał i systematyzował uzyskaną wiedzę jeszcze tego samego dnia albo góra następnego, dzięki czemu zwykle nie miewał zaległości i nie musiał potem . Przypadek ostatniego OPCM był więc dość wyjątkowy, może nawet powinien zostać odnotowany w jakimś kalendarzu. - A z czym konkretnie masz trudność? - zapytał, słysząc dalsze słowa chłopaka. Sam akurat jeszcze nie zajmował się zaklęciami związanymi z ziemią, ale nie widział nic przeciw, żeby zająć się nimi w następnej kolejności i przy okazji pomóc koledze z roku niżej. Dorian wprawdzie nie był z tych, którzy z własnej inicjatywy proponowaliby pomoc, ale jeśli ktoś by go o nią poprosił, to mało prawdopodobne, żeby uzyskał odpowiedź odmowną. No chyba, że chodziłoby o zrobienie czegoś za kogoś, to inna sprawa i na coś takiego w życiu by się nie zgodził, nie jest wszak jeleniem, żeby robić za innych. W każdym razie teraz po prostu uprzedził fakty, bo Rowle zdawał się właśnie do tego zmierzać.
- Nawet nie najgorzej, prawie już skończyłem część związaną z ogniem. - Na pergaminie spoczywającym obok otwartej książki zapisał wszystkie istotne informacje, które udało mu się znaleźć. Gdzieniegdzie dało się zauważyć dopiski na bokach, bo niektóre zagadnienia okazały się zbyt pobieżnie wyjaśnione i będzie jeszcze musiał zerknąć do innej księgi, żeby to uzupełnić. Wiele osób zapewne uznałoby to co jest w tej jednej książce za w zupełności wystarczające, ale nie Campbell; chłopak zawsze starał się dokładnie wszystko objaśniać, chociażby tylko dla własnej satysfakcji.
_________________

So wake me up when it's all over
When I'm wiser and I'm older
All this time I was finding myself
And I didn't know I was lost
 
     

Vincent Rowle
Uczeń | V rok
Dołączył: 07 Wrz 2018
Posty: 63
Wiek: 15 lat.
Krew: Pół na pół.
Różdżka: pióro żmijoptaka, 12,5 cala, buk, sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 8
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 7
Z. defensywne: 9
Miotlarstwo: 17
Wysłany: Sob Lis 10, 2018 9:52 pm   
   <Multikonta: MSP | RL


Najwyraźniej – przytaknął, samemu nie mając żadnych ograniczeń w odwzajemnianiu uśmiechu. Vince był całkiem przejrzystą osobistością i nie bez powodu uchodził za jednego z najbardziej przyjaznych uczniów na swoim roku. – Normalnie wolę przerobić temat w ten sam dzień, w który mam zajęcia, ale… – zamilkł, robiąc zakłopotaną minę. Szczerze mówiąc Dorian miał go zrozumieć i bez dalszych tłumaczeń, a mówienie o „pokazie” z zajęć wydawało się Puchonowi co najmniej niewskazane. Skoro obaj woleli unikać nauki OPCM dopóki nie stało się to absolutnie konieczne, to prawdopodobnie dzielili na ten temat podobne odczucia.
Zerknął na notatki Doriana, niewiele różniące się od swoich własnych. Najwyraźniej obaj mieli tendencję do czepiania się szczegółów i starania się, by jak najlepiej zgłębić zadany temat. Na samym początku szkoły, Vincent traktował naukę jako obowiązek i może też w jakimś stopniu sposób, by udowodnić ojcu i macosze, że nie jest totalną porażką (jak się wkrótce okazało, państwa Rowle niespecjalnie obchodziły oceny syna), ale z czasem zaczął doceniać godziny spędzone nad przeróżnymi podręcznikami. Polubił wertowanie grubych tomisk, robienie notatek, przygotowywanie się na zajęcia, jakby od tego miało zależeć jego przeżycie. Pod tym jednym względem, chyba naprawdę pasowałby do Krukonów, nie potrafiąc sobie odpuścić ani na chwilę.
Jest cała grupa zaklęć związanych z ziemią, ale zupełnie nie potrafię znaleźć korelacji między nimi? – zaczął, będąc naprawdę wdzięcznym, że starszy chłopak podchwycił temat, ratując go przed wewnętrzną rozterką. – Klasyfikacja z wodą jest w miarę prosta, kryteria podziału zresztą również… tylko że już na przykład rośliny są jedynie przymiotem żywiołu, więc część tego – tu wskazał na odpowiednią tabelkę – nie ma większego sensu. Jedno wyklucza drugie. Jak niby można skontrować pnącza piaskiem albo odwrotnie? Oczywiście zakładając, że czarodzieje są na podobnym poziomie, a ten sam żywioł jakimś cudem nam się nie wyzeruje… – Naprawdę miał cichą nadzieję, że Dorian dostrzeże jakąś logikę w tym, co przedstawiał ich wiodący podręcznik. Gdyby była to inna książka, Vince nie zawahałby się ani na moment, żeby wykreślić niepasujące do syllabusa kwestie, ale tym razem zaczynał wątpił, zwłaszcza że kryteria podziału zaczęły się w tym momencie zamazywać i równie dobrze mógłby w swoich notatkach uwzględnić lód, o którym profesor Covenbreeze jasno mówił, że nie zalicza się do podstawowych żywiołów. I bądź tu mądry, naprawdę.
 
     

Dorian Campbell
VI Rok | Prefekt Ravenclawu
Dołączył: 02 Wrz 2018
Posty: 40
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: czarny orientalny długowłosy kocur Lucivar
Różdżka: włókno z serca testrala | 12 cali | klon | giętka
Ekwipunek: różdżka | torba na ramię, a w niej kilka książek, pióro, czysty pergamin i kilka innych niezbędnych rzeczy
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 12
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 16
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Wto Gru 04, 2018 3:14 pm   
   <Multikonta: Raphael C.


.....– Podobnie, ale no... widzę, że sam rozumiesz. – Uciął temat, doskonale pojąwszy o co chodzi. Ten „pokaz” był ostatnią rzeczą, o której miał ochotę teraz dyskutować; zresztą wyglądało na to, że z Puchonem było podobnie i do rozmowy o tym palił się równie mocno co on sam, więc tym sposobem oszczędzał im obu nieprzyjemności i ewentualnego skrępowania. Zresztą co innego mieli teraz na głowie, a nie dyskutowanie o tym jak bardzo nieetyczne i nie na miejscu było to, co zrobił profesor Covenbreeze.
.....Dorian nigdy nie traktował nauki jako obowiązku, a ocenami nie próbował niczego udowadniać; nie czuł takiej potrzeby, a poza tym rodzice zawsze mu powtarzali, że uczy się wyłącznie dla siebie, a nie dla nich czy kogokolwiek innego. A że z natury był osobą bardzo ciekawą świata, to nauka zawsze sprawiała mu przyjemność; czerpał wręcz radość z dowiadywania się nowych rzeczy i w takich chwilach wyraźnie zaczynał ożywać. Nic dziwnego, że Tiara nie miała absolutnie żadnych wątpliwości, w którym Domu go umieścić – był niemal książkowym, hehe, Krukonem.
.....W skupieniu wysłuchał Vincenta, zawiesiwszy na nim spojrzenie i prawie przy tym nie mrugnąwszy – z racji nawyku – ani razu. Dopiero spuścił wzrok w momencie, kiedy piątoklasista wskazał na tabelkę, w której pojawiła się męcząca go nieścisłość. Dorian kilkukrotnie przebiegł ją wzrokiem, a zmarszczka na jego czole wskazywała, że zamyślił się nad kwestią poruszoną przez Puchona. Palcami wskazującym i kciukiem bezwiednie potarł brodę.
.....– Może powinno się to potraktować po prostu jako wyjątek? Istnieją rzeczy, których żadnym logicznym sposobem nie da się wyjaśnić, a mimo to jakimś cudem działają – chłopak wzruszył nieznacznie ramionami i spojrzał z powrotem na Rowle’a – Chyba, że te pnącza czy piasek nie są tutaj traktowane jako element żywiołu ziemi i dlatego wzajemnie się znoszą? Choć to akurat brzmi na jeszcze bardziej pozbawione sensu, więc jedynym wyjaśnieniem, jakie mi przychodzi do głowy, jest uznanie tego za wyjątek. Wprawdzie trudno jest mi sobie wyobrazić jak pnącza mogą zostać skontrowane piaskiem i odwrotnie, ale wydaje mi się, że ktoś kto składał ten podręcznik miał pojęcie co tam wpisuje. W sumie dobrze byłoby, tak dla własnego spokoju, sprawdzić w jakimś innym źródle albo nawet przetestować to samemu, choć druga opcja chyba jednak odpada. Niestety. – Westchnął. Szkoda właśnie, że obu tych zaklęć nie miał opanowanych do perfekcji, bo naprawdę z wielką chęcią wyszedłby na błonia i to sprawdził, bo teraz to najpewniej nie będzie mu dawało spokoju. Jeśli teoria zawodziła w jakiś sposób, to zawsze pozostawały właśnie eksperymenty, ale w tej sytuacji wynik nie byłby wymierny.

// Przepraszam, że tak długo </3
_________________

So wake me up when it's all over
When I'm wiser and I'm older
All this time I was finding myself
And I didn't know I was lost
 
     

Vincent Rowle
Uczeń | V rok
Dołączył: 07 Wrz 2018
Posty: 63
Wiek: 15 lat.
Krew: Pół na pół.
Różdżka: pióro żmijoptaka, 12,5 cala, buk, sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 8
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 7
Z. defensywne: 9
Miotlarstwo: 17
Wysłany: Wto Sty 01, 2019 2:57 pm   
   <Multikonta: MSP | RL


Przytaknął, naprawdę nie chcąc roztrząsać kwestii ostatnich zajęć. Chociaż nie znał Krukona zbyt dobrze, starszy chłopak wydawał się myśleć w tej kwestii podobnie. Vincent wiedział za to, że jeszcze chwila, a i on sam ponownie straci ochotę na naukę, którą ostatnimi czasy bardzo poważnie zaniedbał. Podręcznik z OPCM już zbyt długo leżał zapomniany, zepchnięty gdzieś na krawędź biurka, bo lada dzień mieli zacząć przerabiać kolejny temat, a nikt normalny nie chciał robić sobie zaległości na krótko przed egzaminami. Rowle był sumiennym uczniem odkąd tylko zaczął uczęszczać do Hogwartu i chyba po raz pierwszy odczuwał na własnej skórze, jak ciężko jest się zabrać do pracy odłożonej na później. Jedyne, co można było uznać za dodatkowy motywator to fakt, że profesor Covenbreeze raczej nie odpuściłby mu zupełnego nieprzygotowania do kolejnych zajęć, a jeśli Vince nie miał na coś większej ochoty niż na naukę OPCM, to było to spotkanie w cztery oczy z nauczycielem tego nieszczęsnego przedmiotu. Zniesmaczenie ojca czy macochy już od dawna nie robiło na chłopaku najmniejszego nawet wrażenia, więc ich opinia nie miała tutaj niczego zmienić, chociaż z nimi też ciężko było rozmawiać, zwłaszcza, gdy już dostali pretekst by wejść nastolatkowi na głowę.
Prawdopodobnie masz rację – przyznał niemrawo, bo choć wyjątków było w magicznym świecie całe mnóstwo, nigdy nie potrafił do nich przywyknąć. Nie miał aż takiego talentu w zaklęciach, żeby wyłapywać większość niuansów odruchowo, a choć z powodzeniem mógł przejrzeć inne podręczniki – byli w bibliotece, nie kosztowałoby go to wiele wysiłku – miał nieprzyjemne wrażenie, że nadmiar informacji tradycyjnie zrobiłby mu wodę z mózgu, zamiast pomóc zrozumieć trudniejszą koncepcję. – Czasami żałuję, że większość informacji nie jest podana czarno na białym – mruknął, chyba nawet brzmiąc przy tym trochę jak małe dziecko, niezadowolone z tego, że dorośli mogą już pić alkohol, a ono jest skazane na podrzędny, słodzony napój. Przecież nie miał wpływu na tok prowadzenia zajęć, ani tym bardziej na to, jak pokrętną sztuką była magia.
Znasz inny sensowny podręcznik do OPCM, który profesor akceptuje? Zapytałbym bibliotekarki ale… – konspiracyjnie zawiesił wzrok, zerkając w stronę starej kobiety. Nie miał pojęcia, jak odbierał ją Dorian, ale nie ważne ile razy podchodził do kontuaru, zastanawiał się, kiedy wreszcie skończy jej się cierpliwość – już i tak zwykle wyglądała, jakby chciała wymordować pół szkolnej gawiedzi, chociażby dlatego, że zbyt mocno tupali, przechodząc przez bibliotekę spokojnym krokiem, albo odsuwane przez nich krzesła wydawały nieco głośniejszy szmer, gdy ktoś zagapił się, przesuwając je trochę zbyt energicznie.
Chociaż i tak będę pewnie musiał to zapamiętać – westchnął cicho, przysuwając podręcznik z powrotem do siebie i przepisując nieszczęsne zaklęcia na kartkę, podkreślając je dodatkowo, żeby przypadkiem nie pomylić ich zastosowania.
    // Sama nie jestem lepsza… Szczęśliwego Nowego Roku xD //
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight




















Dragon Ball New Generation Reborn











Fairy Tail Path Magician





over-undertale













Amaimon

Strona wygenerowana w 0,7 sekundy. Zapytań do SQL: 9