Są już wyniki plebiscytu Złote Tiary!
► Mile widziani śmierciożercy oraz aurorzy!
► Ruszyły zapisy do Klubu Pojedynków!
► Trwa lekcja Zielarstwa!
► Trwa lekcja Eliksirów!
► Rusza lekcja Transmutacji!
► Ruszają zajęcia z Wychowania do Społeczeństwa!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

162
186
170
202

Maj 2000r.
Pełnia: 12-14.05 (14-18.11)
Coraz cieplejsze promienie słońca nie powinny nikogo zwieść. Wieczory wciąż chłodne, a aura deszczowa i nieprzewidywalna. W dzień ok. 14'C, w nocy ok. 8'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Skrzydło Szpitalne
Autor Wiadomość

Iga Ewans
Uczeń | II rok
Dołączył: 08 Cze 2018
Posty: 46
Wiek: 12
Krew: poł na pół
Pupil: kot
Różdżka: 11 cali jabłoń,Łuska węża morskiego,wydaje swist przy machnięciu
Ekwipunek: to co jest na liście do szkoły
Sakiewka: 70
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 5+1
Wysłany: Wto Paź 16, 2018 8:26 am   

Krukonka jednak wciąż czuła się kiepsko. Blondynka jakoś zdjęła z siebie ciemną szatę z barwami domu, pozostając w bieliźnie.Nie była w stanie chyba wymienić miejsca, które w tym momencie jako tako pozostawało nieozdobione siniakiem.
Oczywiście że się drpała po nogach i rekach pomimo nakazów pielęgnirki wciąż ją wszystko pobolewało.Spojrzenie wlepiła w sufit, zastanawiając się kiedy będzie mogła opuścić skrzydło.
Tylko trochę boli... gorzej z nosem, bo widać, że coś z nim nie tak - pokazała palcem na swój bądź co bądź wciąż spuchnięty i czerwony nos, nie siląc się nawet na żaden uśmiech. Nie miała na to siły.
- Jestem chodzącym nieszczęściem - ukryła twarz w poparzonych dłoniach jakby miała płakać i... w zasadzie zaczęła.
 
     

Laura Robertson
Uczeń | V rok
Dołączyła: 30 Wrz 2018
Posty: 25
Wiek: 15 lat
Krew: Czysta
Pupil: brak
Różdżka: Pióro dirikraka, 11', Kasztanowiec, Sztywna
Sakiewka: 50G
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 3
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 11
Wysłany: Wto Paź 16, 2018 11:45 am   
   <Multikonta: --


Gdy Pani Winchester przeczytała podaną przeze mnie karteczkę z wiadomością kazała nam opuścić skrzydło szpitalne i wracać na trening. Chcąc nie chcąc musiałam zostawić młodszą koleżankę, ale przecież zostaje z fachową opieką medyczną. Co prawda nikt pewnie nie będzie 24/7 siedział obok niej. Hogwart zapewnia pierwszorzędną opiekę medyczną, ale opiekę emocjonalną czy wsparcie psychologiczne - tu już jest gorzej. Zastanawiałam się kiedyś jakby to było gdybym jakimś cudem trafiła do Slytherinu do profesora Snape-a. Nie można by było pójść się zwierzyć ani nic. A przygotowania do Balu? Wątpię by on wzorem dyrektor McGonagal udzielał lekcji tańca swoim podopiecznym. A może jednak? - Całe szczęście te czasy już minęły. Nie żebym potrzebowała… po prostu… Hogwart powinien chyba mieć jakiegoś psychologa/pedagoga. Szczególnie dla uczniów z mugolskich rodzin, dla których jest to całkiem inny świat.

Wracając na ziemię, Idze nic raczej nie będzie. Owszem, biedaczka przez jakiś czas będzie się zmagać z notorycznym swędzeniem, ale na to by nie rozdrapywała poparzeń chyba też można zaradzić zaklęciami bardziej zaawansowanymi niż Petrifikus Totalus. No cóż, medycyna nie była moją mocną stroną. W razie czego mogę później Idze dać trochę kremu czy pudru by ukryć te wszystkie bąble i siniaki.

-Nic tu po nas, choć Jones, nie będziesz podglądać młodsze koleżanki jak się rozbierają ty zboczuchu - zwróciłam się do kolegi z drużyny który pomógł dostarczyć Igę do pielęgniarki wypychając go wręcz za drzwi.
-Powodzenia cukiereczku. Tutaj Ci pomogą, ale szybko wracaj do zdrowia bo bardzo się martwimy o Ciebie. Jeszcze mi się jakieś zmarszczki z tego powodu zrobią, a tego byśmy nie chcieli. Wracaj szybko do zdrowia! - powiedziałam stojąc już w drzwiach wyjściowych i posłałam pokrzepiający uśmiech koleżance. Mam nadzieję że nie przejmie się tymi moimi zmarszczkami aż tak, że zacznie płakać… Może nie powinnam ją tym aż tak dołować, ma przecież wystarczająco własnych problemów, te sińce i bąble... Zamykając drzwi skierowaliśmy się z Jonesem z powrotem na boisko treningowe.

zt dalsza część z powrotem na “Boisko Quidditcha” - “Boisko”
_________________
 
 
     

Raylene Winchester
Pielęgniarka
Dołączył: 24 Lip 2018
Posty: 125
Wiek: 26
Krew: czysta
Pupil: pójdźka Atena
Różdżka: łuska węża morskiego, 12 cali, wierzba, odpowiednio giętka;
Ekwipunek: różdżka, książka
Sakiewka: 18g
Genetyka: pół-wila
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 32
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 28
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Wto Paź 16, 2018 12:10 pm   
   <Multikonta: MD | FL


Nim dwójka starszych uczniów opuściła Skrzydło, Raylene miała już przygotowane wszystkie potrzebne rzeczy. Pozostawało tylko poczekać, aż młodociana pacjentka wypląta się z szat do Quidditcha i będzie można zająć się jej oparzeniami oraz całą resztą drobiazgów, które jeszcze wymagały opieki. Chociaż pozostali Krukoni wyszli już z zali i drzwi za nimi zamknęły się z charakterystycznym kliknięciem, jedno machnięcie różdżki w wykonaniu Raylene przesunęło wolny parawan pomiędzy Igę a wejście do sali. Niech ma dziewuszka trochę prywatności, bo w każdej chwili może wparować kolejny uszkodzony dzieciak i żądać pomocy. Po chwili drugoklasistka była już wolna od ubrań i dałoby się raz-dwa uporać z jej obrażeniami, gdyby nie postanowiła się w tej chwili rozkleić. No ładnie.
- Chodzącym nieszczęściem? Bzdura - stwierdziła stanowczo, zajmując miejsce na taborecie dla odwiedzających. - Jesteś młodą dziewczyną, która spadła z miotły, bo ma jeszcze mało doświadczenia w lataniu. W dwa dni nie będzie nawet śladu po oparzeniach i zadrapaniach, kości już się zrosły, będziesz mogła wrócić do ćwiczeń i spadać coraz rzadziej. Bardziej uzdolnieni od ciebie robili już o wiele gorsze błędy - stwierdziła, siląc się na łagodny ton. Nie przepadała za histeryzowaniem, a już tym bardziej za hasłami typu "jestem do niczego", "nic mi się nie udaje" i podobnymi. Gdyby na miejscu Igi siedział ktoś o choćby kilka lat starszy, Winchester zapewne wyłożyłaby swoje racje w o wiele bardziej dosadny sposób.
- Na ma o co płakać. Wydmuchaj nos, weź dwa spokojne oddechy i kiedy będziesz gotowa, stań tutaj obok. Prosto, w lekkim rozkroku - wyjaśniła. Najpierw podała dziewczynce chusteczkę i poczekała, aż ta przestanie płakać, po czym dopiero zabrała się do pracy. Przy pomocy prostego zaklęcia pozbierała zabrudzenia, następnie na wszystkie oparzone fragmenty skóry nałożyła maść łagodzącą. Na sam koniec jedna celna Ferula zawinęła nasmarowane miejsca w bandaże. Staranny splot powinien zapobiec brudzeniu się ubrań i wycieraniu maści w materiał, co z pewnością nie byłoby pożądanym zabiegiem. Pracowała w milczeniu, skupiając się na swoim zadaniu i wykonując je nad wyraz sprawnie. Nikt nie zdołałby zliczyć, ile takich przypadków już przewinęło się przez jej ręce podczas ledwie kilkumiesięcznego pobytu w Hogwarcie. Złamania i stłuczenia były dla niej tak powszechne, że radziła sobie z nimi na wpół automatycznie. Zwróciwszy wzrok na twarz panny Ewans nawet nie musiała się zastanawiać, wycelowała tylko różdżkę w spuchnięty nos i szepnęła formułę zaklęcia, powodując tym samym powolne zanikanie obrzęku.
- Zrobione. Opatrunki zdejmuj do kąpieli i śpij bez nich. Jeżeli jeszcze będzie trzeba, najwcześniej jutro rano zrobimy nowe, ale raczej nie powinno to być konieczne. Teraz możesz się ubrać i wracać do swoich zajęć - zakomunikowała, wstając ze swojego krzesełka. - Wszystko jasne?

[zt]
_________________


Ostatnio zmieniony przez Raylene Winchester Pon Paź 22, 2018 2:18 pm, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     

Iga Ewans
Uczeń | II rok
Dołączył: 08 Cze 2018
Posty: 46
Wiek: 12
Krew: poł na pół
Pupil: kot
Różdżka: 11 cali jabłoń,Łuska węża morskiego,wydaje swist przy machnięciu
Ekwipunek: to co jest na liście do szkoły
Sakiewka: 70
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 5+1
Wysłany: Pią Paź 19, 2018 7:32 am   

Dzisiaj wychodzę, w końcu - dodała, bardziej do siebie niż do pielegniarki i wyskoczyła z łóżka, aby zacząć krzątać się wokół niego.
Wyciągnęła z szafki podstarzałą torbę i spakowała do niej swoje ubrania by nie tracić czasu na przebieranie się z piżamy.
Zabrała pergamin z wypisem (fiolkę eliksiru czy maść).Zmięła go lekko wkładając do torby z lekmi.
-Do widzenia i dziekuje dodała mała Krukonka żegnając się po chwili z pielęgniarką i w podskokach opuściła skrzydło szpitalne poszła do swojego dormitorium.

z/t
 
     

Jamal Attah
Uczeń | I rok
Dołączył: 16 Lip 2018
Posty: 50
Wiek: 12
Krew: pół na pół
Pupil: sowa Bundi
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 11 cali, Jałowiec, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 3/100
Zielarstwo: 2/100
Transmutacja: 3/100
Z. zwykłe: 5/100
Z. ofensywne: 5/100
Z. defensywne: 5/100
Miotlarstwo: 7/100
Wysłany: Czw Lis 01, 2018 9:57 pm   

Tegoroczny bal był dla chłopca ciekawym przeżyciem. Co prawda upił się, stał się pośmiewiskiem części szkoły, a kadra nauczycielska musiała wziąć go za totalną ofiarę, ale nie było aż tak źle. Jamal zyskał duży szacunek (chociaż już wcześniej go miał) wśród rówieśników z domu. W końcu jako jedyny posmakował alkoholu. Był dla wielu pionierem. I kiedy schlany wrócił w nocy do pokoju, a potem spał do jakiejś szesnastej, nikt nie odważył się go obudzić.
Po przebudzeniu wypił litr wody. Nie był głupi, co prawda nie interesował się alkoholem, ale doskonale wiedział jak to się nazywa. W końcu nie raz widział swoich rodziców na kacu.
Dlaczego dorośli w ogóle to robią? pomyślał, kiedy szedł do skrzydła szpitalnego.
Kiedy Jamal chodził do mugolskiej szkoły, bał się pielęgniarek. Za zwyczaj były stare, zgorzkniałe i nienawidziły swojej pracy. Natomiast panią Rachel już miał okazję poznać. Była miła i nie aż taka stara. Tak więc chłopak nie miał żadnych problemów, aby pójść i z nią porozmawiać.
-Proszę pani...- zagadał. Dziewczyna mogła ujrzeć małego murzynka, z gigantycznymi worami pod oczami. Jak dobrze że nie był biały, u białych wszystko widać dwa razy mocniej...
-Co zrobić jak ma się...kaca?-Zapytał, ściszając głos.Rozejrzał się czy nikt nie podsłuchuje, to że był uznawany przez swoich rówieśników za kogoś fajnego, to nie znaczy że Jamal jest bardzo z tego dumny. Wręcz czuł na sobie ten wzrok pogardy, starszych i bardziej doświadczonych w alkoholu uczniów, gdy szedł przez korytarze.
 
     

Raylene Winchester
Pielęgniarka
Dołączył: 24 Lip 2018
Posty: 125
Wiek: 26
Krew: czysta
Pupil: pójdźka Atena
Różdżka: łuska węża morskiego, 12 cali, wierzba, odpowiednio giętka;
Ekwipunek: różdżka, książka
Sakiewka: 18g
Genetyka: pół-wila
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 32
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 28
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pią Lis 02, 2018 5:57 pm   
   <Multikonta: MD | FL


Nie łudziła się, że będzie łatwo. Po balu jedyne na co miała ochotę, to zakopać się w pościeli przespać cała noc, poranek i przedpołudnie w sposób nieprzerwany, a całkowicie zasłużony. Co prawda nie była zmuszona do interwencji medycznej podczas zabawy, jednak obowiązki innego rodzaju tak czy siak ją wezwały. Najpierw była to potrzebująca rady i rozmowy przyjaciółka, potem pewien nietrzeźwy jegomość, którego należało odprowadzić, a wcale tego nie ułatwiał. Jak nic brakowało tylko poranka, kiedy do Skrzydła zaczną się schodzić uczniowie. A to się komuś stopa obtarła w bucie, a to komuś zaszkodziła kolacja, skacowanych pewnie też nie brakowało, chociaż to zazwyczaj dotyczyło starszej młodzieży i oni potrafili sobie jakoś poradzić. Najlepiej by było, gdyby każdy zajął się sam sobą, dając Winchester możliwość odespania długiej nocy, ale gdzie tam - nie ma szans.
- Tak? - Na odgłos kroków oderwała wzrok od przekładanych własnie w szafce fiolek z eliksirami, które przed momentem odłożyła. Pytanie przyjęła z pewnym zaskoczeniem, choć przejawiło się ono wyłącznie w lekkim uniesieniu brwi. Cóż jednak, lepiej że przyszedł po pomoc niż gdyby męczył się sam, nie wiedząc co w ogóle ze sobą zrobić. Albo gorzej, gdyby zabrał się za jakieś dziwne sposoby powrotu do formy, które ze zdrowiem nie miały nic wspólnego.
- Cóż, przede wszystkim trzeba pić dużo czystej wody i nie męczyć się zbytnio - poinformowała, posyłając chłopcu ciepły uśmiech. Zaraz też oparła dłonie na biodrach, mrużąc nieco oczy i przyglądając się uważnie młodocianemu pacjentowi.
- Coś mi mówi, że miałeś wczoraj ciekawy wieczór, mam rację? - Nie zamierzała broń Boże prawić mu teraz jakichś kazań, bo nie była na to pora. Wolała żeby chłopak czuł się wspierany niż przesłuchiwany, w końcu to tylko dziecko.
_________________


Ostatnio zmieniony przez Raylene Winchester Pon Lis 05, 2018 9:18 pm, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     

Jamal Attah
Uczeń | I rok
Dołączył: 16 Lip 2018
Posty: 50
Wiek: 12
Krew: pół na pół
Pupil: sowa Bundi
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 11 cali, Jałowiec, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 3/100
Zielarstwo: 2/100
Transmutacja: 3/100
Z. zwykłe: 5/100
Z. ofensywne: 5/100
Z. defensywne: 5/100
Miotlarstwo: 7/100
Wysłany: Pon Lis 05, 2018 9:09 pm   

Jamal nigdy wcześniej nie był w takiej sytuacji, co prawda widział osoby na kacu, ale nie przyglądał się co robiły aby poczuć się lepiej. W końcu dzieciaki alkohol traktują jako zabawę dla dorosłych. Mało kto w jego wieku mógł by pomyśleć że weźmie napój procentowy do ust poniżej wieku który na to pozwalał. W końcu to takie gorzkie, ble.
Chłopak czuł się po prostu jakby był chory. Ból głowy, senność, ból mięśni, odwodnienie. Normalnie jakby przechodził grypę. I jeszcze ta chęć na tłuste jedzenie...
-Nie pamiętam za wiele, ale chyba było nawet wesoło.- Młody pamięta przede wszystkim moment, gdy obrzygał buty pana profesora, co swoją drogą trochę go bawi. Poza wariacjami jakie wykonywał alkohol w żołądku, czuł się nawet...szczęśliwy. Albo przynajmniej mu się wydawało. Czy to oznacza że ma zadatki na młodego alkoholika?
-Mam pytanie, czarodzieje uzależniają się od alkoholu tak jak mugole?- zapytał z czystej ciekawości. Do jeszcze niedawna żył wśród społeczności mugolskiej, jego kolega z klasy mówił że jego ojciec jest pewnie alkoholikiem, bo ciągle pije. Chłopak, jako osoba wywodząca się z rodziny czarodziei nie znał niektórych pojęć, a po ostatniej akcji słowo "alkoholizm" coraz częściej wchodziło mu do głowy.
 
     

Raylene Winchester
Pielęgniarka
Dołączył: 24 Lip 2018
Posty: 125
Wiek: 26
Krew: czysta
Pupil: pójdźka Atena
Różdżka: łuska węża morskiego, 12 cali, wierzba, odpowiednio giętka;
Ekwipunek: różdżka, książka
Sakiewka: 18g
Genetyka: pół-wila
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 32
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 28
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pon Lis 05, 2018 9:44 pm   
   <Multikonta: MD | FL


Nie spodziewała się może tak młodego pacjenta z syndromem dnia następnego, ale cóż zrobić - musiała udawać, że owa sytuacja wcale jej nie dziwi i pomóc na tyle, na ile była w stanie. Chłopiec nie wyglądał najlepiej, skoro jednak trzymał się na nogach, rozmawiał i nie wydawał się umierający, to już całkiem nieźle. Niejeden w jego wieku po takich przejściach nie wyszedłby z łóżka przez tydzień, Jamal miał jak widać całkiem silny organizm. Tym lepiej dla niego, jak i dla Raylene - mniej kłopotów, mniej zachodu.
- Zawsze to jakiś plus. Zapewniam jednak, że i bez alkoholu byłoby na pewno bardzo zabawnie.
Była tego żywym przykładem. Nie tylko sam bal wspominała całkiem nieźle (aż do momentu porwania z sali), a nie piła praktycznie wcale, zaś dalsza część wieczoru obfitowała we wszelkie powody, by na kolejnej tego typu imprezie nie stawiać alkoholu nawet w pobliżu dorosłych. I tak, miała tu na myśli nocne wędrówki po zamku, śpiewy w języku włoskim i inne takie. Najlepiej, żeby nie musiała przez to przechodzić już nigdy więcej, albo żeby przynajmniej mogła być przy tym równie wstawiona.
- Tak, generalnie tak. Uzależnienia różnego rodzaju dotykają tak samo mugoli jak i czarodziejów - wyjaśniła. Właściwie to było ciekawe pytanie i sprowokowało Ray do zastanowienia, jaką wiedzę dzieciaki w wieku ledwie-nastoletnim mają na takie, bądź co bądź istotne tematy. Niektórzy pewnie mogli porozmawiać o nurtujących ich kwestiach z rodzicami, ale pozostali?
_________________


 
 
     

Jamal Attah
Uczeń | I rok
Dołączył: 16 Lip 2018
Posty: 50
Wiek: 12
Krew: pół na pół
Pupil: sowa Bundi
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 11 cali, Jałowiec, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 3/100
Zielarstwo: 2/100
Transmutacja: 3/100
Z. zwykłe: 5/100
Z. ofensywne: 5/100
Z. defensywne: 5/100
Miotlarstwo: 7/100
Wysłany: Wto Lis 06, 2018 11:51 pm   

Jamal miał w miarę silny organizm. Dobre geny, dużo ruchu, mało smutków i zmartwień. Ponoć to przepis na długie życie. Oczywiście jeśli w między czasie nie przeżyje traumy, śmierci bliskiej osoby, nie popadnie w depresję i nałogi, i nie ześle na siebie samozniszczenie. Co może przynieść ze sobą dorosłe życie, które z każdym rokiem coraz bardziej zbliża się do jego drzwi, aby w końcu zapukać.
W każdym razie całkiem dobrze zniósł działanie alkoholu, oprócz oczywiście kaca. Możliwe że to dzięki eliksirowi który otrzymał, gdy jego żołądek robił backflipa.
Chłopiec przytaknął pielęgniarce. Na chwilę obecną nie zamierzał świadomie spożywać alkoholu. Zapewne z wiekiem zmieni nastawienie, ale na razie niech się jeszcze cieszy dzieciństwem.
Jamal nie należał do zwyczajnych dzieciaków. To znaczy zapewne nie był wyjątkiem, jak i też nie był dziecięcym geniuszem, po prostu do pewnych rzeczy miał dojrzałe podejście pomimo swoich niedojrzałych zachowań. Był zbyt ciekaw trudnych tematów.
-Ale czarodzieje przecież mogą wymyślić eliksiry za pomocą magii aby się oduzależnić, a mugole chyba mają trudniej. To znaczy ich lekarstwa są chyba słabsze od eliksirów, ale nie wiem. A jak to jest z rakiem? Czarodzieje nie chorują na niego czy mają jakieś swoje sposoby na walkę z tym?- Dziewczyna mogła oczekiwać od chłopca trudnych, ciężkich pytań. Które dziwnie brzmiały z ust chłopca który tak lekko je wypowiedział. Jamal bardzo często próbował porównywać świat czarodziei do mugoli, szukając w tym jakiejś logiki. Najwyraźniej to mu zostało z czasów mugolskiej szkoły i lekcji matematyki, doszukiwania się logiki.
 
     

Raylene Winchester
Pielęgniarka
Dołączył: 24 Lip 2018
Posty: 125
Wiek: 26
Krew: czysta
Pupil: pójdźka Atena
Różdżka: łuska węża morskiego, 12 cali, wierzba, odpowiednio giętka;
Ekwipunek: różdżka, książka
Sakiewka: 18g
Genetyka: pół-wila
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 32
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 28
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Lis 07, 2018 12:16 am   
   <Multikonta: MD | FL


To była interesująca odmiana, ktoś kto przyszedł do Skrzydła Szpitalnego, żeby porozmawiać - i to wcale nie z ukrytym celem wykręcenia się od kolejnej lekcji. Takich też nie brakowało, co próbowali zagadać pannę Winchester i wybłagać zwolnienie z choćby jednych zajęć, jednak zazwyczaj takie próby ucinała już w zarodku. Pierwszoklasista pojawił się jednak w porze, w której trudno by go podejrzewać o wymigiwanie się od nauki, stąd mogła mu poświęcić chwilę czasu. Tylko chwilę, bo w każdym momencie mógł się pojawić potrzebujący pacjent i ukrócić rozmowę. Teoretycznie mogła nawet odprawić chłopca w dowolnej chwili, tłumacząc się koniecznością uporządkowania czegoś, posprzątania sali czy zrobienia dosłownie czegokolwiek; miała jednak silne przeczucie, że nie powinna w taki sposób zbywać zdrowej, dziecięcej ciekawostki. Jeżeli ona mu nie odpowie, to do kogo pójdzie? Starsi uczniowie byliby pewnie zachwyceni, mogąc wkręcić młodzikowi kilka niewinnych kłamstewek...
- Czarodzieje zazwyczaj nie zapadają na te same choroby co mugole. Tak samo niektóre niemagiczne dolegliwości, na które mugole nie mają lekarstw, da się usunąć przy pomocy czarów. Ale niektóre dolegliwości dotykają wszystkich tak samo... to raczej płynna rzecz. Nie spotkałam się nigdy z przypadkiem czarodzieja cierpiącego na nowotwór jednak szczerze mówiąc nie zdziwiłabym się jakoś bardzo, gdyby się taki przydarzył. Czarodzieje i mugole od wieków mieszają się ze sobą, stąd mogą stawać się bardziej odporni lub podatni na różne przypadłości. - Nie wiedziała do końca, jak to wytłumaczyć, szczególnie dziecku. Wolała nie wchodzić w zbyt zaawansowane szczegóły, bo chłopak i tak niewiele by z tego zrozumiał, a tylko skończyłby z mętlikiem w głowie. Cóż poradzić, znalazł sobie trudne tematy.
_________________


 
 
     

Jamal Attah
Uczeń | I rok
Dołączył: 16 Lip 2018
Posty: 50
Wiek: 12
Krew: pół na pół
Pupil: sowa Bundi
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 11 cali, Jałowiec, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 3/100
Zielarstwo: 2/100
Transmutacja: 3/100
Z. zwykłe: 5/100
Z. ofensywne: 5/100
Z. defensywne: 5/100
Miotlarstwo: 7/100
Wysłany: Pon Lis 12, 2018 9:09 pm   

Z wieloma pytaniami Jamal nie poszedłby do starszych kolegów. Wiedział po prostu że osoby które się tym nie zajmują nie mają zapewne takiej i owakiej wiedzy. Nie przypadkowo wybrał panią Raylene, aczkolwiek moment w którym zadawał jej te pytania był akurat przypadkowy. Skoro już mu poświęciła trochę czasu, chciał się czegoś dowiedzieć. Jako czarodziej dorastającym wśród mugoli był ciekaw, jak to jest że te dwa światy, magiczny i niemagiczny, są tak blisko siebie, a mimo wszystko są tak odległe.
-Czyli czarodziej mógłby stworzyć lekarstwo na ciężkie, mugolskie choroby, na które umiera miliony mugoli?- Nie liczył że pielęgniarka będzie mogła odpowiedzieć na to pytanie. Odpowiedź nie jest jakoś specjalnie ważna, chociaż kto wie. Może Jamal w przyszłości będzie chciał pomóc mugolskiemu społeczeństwu, udostępniając lekarstwa. W szkole miał znajomą co miała raka, była z nim w klasie tylko dwa lata, ze względu na jej stan zdrowia musiała "zamieszkać" w szpitalu. Chłopak nie wie czy żyje, czy nie. Wie po prostu że to jest duży problem wśród mugoli, który w jakiś sposób go porusza.
A miał tylko zapytać o lekarstwo na kaca...
 
     

Raylene Winchester
Pielęgniarka
Dołączył: 24 Lip 2018
Posty: 125
Wiek: 26
Krew: czysta
Pupil: pójdźka Atena
Różdżka: łuska węża morskiego, 12 cali, wierzba, odpowiednio giętka;
Ekwipunek: różdżka, książka
Sakiewka: 18g
Genetyka: pół-wila
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 32
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 28
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Wto Lis 13, 2018 2:11 pm   
   <Multikonta: MD | FL


- Prawdopodobnie tak. - I byłoby to pewnie wielkie wydarzenie, z tym że bardzo ryzykowne. - A może wcale. Nie wiemy tego, bo tak choroby, jak o medycyna czarodziejska i mugolska bardzo się od siebie różnią. Trudno jest badać wpływ magii na mugoli bez łamania Kodeksu Tajności. Tak samo wynalezienie leku na mugolską chorobę nastręczyłoby kolejnego problemu: jak go użyć, by nie ujawnić istnienia czarodziejów? Na pewno wielu już myślało w podobny sposób, jednak podobne dylematy są nie do ominięcia. - Jasne, wspaniale byłoby odkryć sposoby na ratowanie ludzkiego życia przed schorzeniami, tylko że każdy tego typu pomysł zawsze rozbijał się o konieczność zachowania magicznego świata w sekrecie. Niektórzy mogli się nawet nie zgadzać z tą potrzebą, jednak prawo obowiązywało wszystkich. Już nawet nie sama część naukowa nastręczała kłopotów, a aspekty prawne i moralne, a te okazywały się o wiele trudniejsze do rozwiązania. Raylene urodziła się i dorastała w rodzinie czystej krwi, nigdy więc nie miała głębszej styczności z mugolskim światem. Nawet jeśli uwielbiała przechadzać się po zakamarkach niemagicznego Londynu, niewiele jej to mówiło o życiu i prawdziwych problemach, z którymi na co dzień borykali się ludzie pozbawieni czarodziejskich zdolności. Cóż... wszystko jeszcze przed nią, tak?
_________________


 
 
     

Jamal Attah
Uczeń | I rok
Dołączył: 16 Lip 2018
Posty: 50
Wiek: 12
Krew: pół na pół
Pupil: sowa Bundi
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 11 cali, Jałowiec, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 3/100
Zielarstwo: 2/100
Transmutacja: 3/100
Z. zwykłe: 5/100
Z. ofensywne: 5/100
Z. defensywne: 5/100
Miotlarstwo: 7/100
Wysłany: Sob Lis 17, 2018 1:02 pm   

Jamal był bardzo zainteresowany problemami społecznymi. Czasami nie do końca rozumiał dlaczego niektóre problemy istnieję, skoro w jego mniemaniu rozwiązanie było bardzo proste. Może to dlatego że gryfon jest jeszcze dzieciakiem, który patrzy inaczej na świat niż ludzie dorośli. Nienawiść między rasowa, dzielenie się na poglądy, religię, rasę, pochodzenie, czy w mugolskim czy w czarodziejskim świecie, były dla niego nie zrozumiałe. I jak miał to pojąć skoro każdy dorosły mówił mu "Tak po prostu jest, i tyle". Czy naprawdę żaden dorosły nie mógł tego zmienić? Jamal bardzo by chciał, ale wiele jego prób rozmawiania z kimkolwiek na ten temat były daremne. W końcu jest gówniarzem, co on może wiedzieć o życiu? Tyle że dzieci uczą się życia, patrząc na osoby starsze w swoim otoczeniu.
-Dlaczego świat magiczny musi się ukrywać? Zapewne byłby to proces długotrwały i nie pozbawiony konfliktów, ale połączenie jednego świata z drugim byłoby korzystne dla obu stron. Tak mi się wydaje.- Czy Raylene była odpowiednią osobą do takich rozmów? Jeszcze nie zlała chłopaka, ani go nie wyśmiała. Może Jamal nie dowie się niczego nowego, ale przynajmniej będzie mógł porozmawiać z dorosłą osobą która dla odmiany nie będzie chciała go wyśmiać.
 
     

Raylene Winchester
Pielęgniarka
Dołączył: 24 Lip 2018
Posty: 125
Wiek: 26
Krew: czysta
Pupil: pójdźka Atena
Różdżka: łuska węża morskiego, 12 cali, wierzba, odpowiednio giętka;
Ekwipunek: różdżka, książka
Sakiewka: 18g
Genetyka: pół-wila
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 32
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 28
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Sob Lis 17, 2018 9:34 pm   
   <Multikonta: MD | FL


- Tak, zapewne dałoby się współpracować z obustronną korzyścią - przytaknęła, uśmiechając się lekko. Przeuroczy był ten mały, aż biło od niego chęcią zrobienia czegoś dobrego dla świata. Raylene nie potrafiła nie docenić takiego szczerego zrywu serca, nawet jeśli na razie objawiał się głównie w zadawaniu nurtujących pytań. Słusznie zresztą - od rozmowy często się zaczyna, a wszystko wskazywało na to, że z tego dzieciaka będą jeszcze ludzie.
- Najtrudniejsza rzecz w tym, żeby się zrozumieć. Mugole w dawnych wiekach bardzo bali się osób o magicznych zdolnościach, wielu do tej pory lęka się czarów. Są spokojniejsi, nie wiedząc o istnieniu innego świata. Inni pewnie staraliby się wykorzystać magię dla własnej potęgi. Czarodzieje też zresztą mają swoje wady i tak jak do niedawna niektórzy próbowali podporządkować sobie świat mugoli, tak i w przypadku, gdybyśmy ujawnili swoje istnienie, mogliby narobić kłopotów.
Generalnie to nawet wierzyła, że dogadanie się jest możliwe, tak jak i wiele innych optymistycznych scenariuszy, które miała w głowie. Kłopot zazwyczaj leżał w naturze ludzkiej, takiej samej u ludzi posiadających magiczne zdolności i tych, którzy ich nie mieli. W tym, żeby nie patrzeć wyłącznie na korzyść swoją i swoich bliskich, ale uszanować wolność i pragnienia drugiego człowieka.
Pewnie mogliby rozprawiać tak długo, poruszając różne nurtujące chłopca tematy, jednak Hogwart jak zwykle stanął na wysokości zadania w wyrobieniu dziennej normy wypadków. W kilku sekundach ciszy, które pozostały po wypowiedzi pielęgniarki, dało się dosłyszeć coraz głośniejszy dźwięk kroków od strony korytarza. Potem skrzypnęły drzwi i w przedsionku pojawiła się rozgorączkowana czwartoklasistka, pomiędzy urywanym oddechem informując o nagłym, niecierpiącym zwłoki przypadku. Czyjaś złamana noga, wiadomo, lepiej nie pogarszać sprawy przenosząc rannego tylko ściągnąć pomoc, szczególnie że zgodnie z opisem koleżanki dzieciak był nieprzytomny. Raylene nie pozostało nic innego, jak tylko przeprosić młodego Gryfona za tak nagłe przerwanie rozmowy i ruszyć na pomoc, na odchodnym dodając tylko, żeby w razie kolejnych pytań nie krępował się przyjść znów.

[zt]
_________________


 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight




















Dragon Ball New Generation Reborn











Fairy Tail Path Magician





over-undertale















Strona wygenerowana w 0,44 sekundy. Zapytań do SQL: 11