Są już wyniki plebiscytu Złote Tiary!
► Mile widziani śmierciożercy oraz aurorzy!
► Ruszyły zapisy do Klubu Pojedynków!
► Trwa lekcja Zielarstwa!
► Trwa lekcja Eliksirów!
► Rusza lekcja Transmutacji!
► Ruszają zajęcia z Wychowania do Społeczeństwa!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

162
186
170
202

Maj 2000r.
Pełnia: 12-14.05 (14-18.11)
Coraz cieplejsze promienie słońca nie powinny nikogo zwieść. Wieczory wciąż chłodne, a aura deszczowa i nieprzewidywalna. W dzień ok. 14'C, w nocy ok. 8'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Wielka Sala
Autor Wiadomość

Terrence Lee
Uczeń | V rok
Dołączył: 23 Wrz 2018
Posty: 45
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Różdżka: Włókno z skrzydła chochlika, 12 cali, jarzębina giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 6
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 13
Wysłany: Nie Paź 21, 2018 2:23 pm   
   <Multikonta: Bianchie


Data niby prosta do zapamiętania, ale znowu po noworocznym szaleństwie, łatwo było ją przeoczyć. Za dużo ognistej Whisky i człowiek budzi się dwa dni później nie wiedząc gdzie jest i co się właściwie stało. I tym sposobem, Mad zapomniałaby też o jego nowej dacie urodzin i skończyłaby jako maskotka Slytherinu. Znowu mógłby jej to trochę ułatwić i specjalnie truć od połowy grudnia o zbliżającym się święcie. Tak z częstotliwością co spotkanie w pokoju wspólnym. Może wtedy Puchonka utrwaliła by sobie tą historyczną datę.
-Z Harvin jako katem, obstawiam, że zostałbym lemurem do końca Hogwartu! – ciekawe czy w takiej sytuacji, mógłby podchodzić do egzaminów pisemnych? Co prawda, trzymanie pióra takimi małymi łapkami byłoby dość trudne i pewnie swoją postacią rozpraszałby wszystkich na Sali, ale jakoś testy zaliczyć ciągle trzeba było. Zwłaszcza że OWTMy były przed nim. Do tej pory jakoś specjalnie się nimi nie przejmował. Ot to przecież tylko egzamin mający wpływ na jego dalsze życie i ścieżkę zawodową, na którą w sumie jeszcze się nie zdecydował. Mimo wszystko wypadałoby je zdać samodzielnie, jak człowiek a nie jak lemur.
Fakt, przyjemnie się sprzątało, snując wizję swojej futerkowej śmierci. Najlepsze jednak w tym wszystkim było to, że ciągle zakładali, że to Terry zostanie ukarany a nie Mads. Jakoś pani Prefekt ani przez chwilę nie zasugerowała, ze sama mogłaby dostać karę w postaci transmutacji i dotrzymałaby mu towarzystwa jako jeden z nowych zwierzaków Hogwartu. Być może jako Fretka, albo sugerując się kolorem włosów, jako mała wiewióreczka? Zdecydowanie byłoby jej do twarzy z takim puchatym ogonkiem i z orzeszkiem w dłoni.
-W takim razie, to ja rzucam Tobie wyzwanie, abyś mi we wszystkim towarzyszyła i była współwinna włamania do gabinetu. Ryzykowanie życia w pojedynkę jest nudne - odbił piłeczkę będąc ciekawym jak sama dziewczyna zareaguje na podobne wyzwanie. Jeśli je podejmie, ok zgodzi się na ten plan śmierci, i ramię w ramię z nią, wejdą do prywatnego świata nauczycielki transmutacji. Z reszta chcą tam wejść dla samej idei włamania, a nie żeby coś zabrać czy zniszczyć. Co najwyżej mogą zostawić karteczkę z informacją, ze sforsowanie drzwi było za proste. O już widzi ten wybuch wściekłości ze strony kobiety na tak jawny brak poszanowania jej przestrzeni życiowej i sugestię, ze coś zrobiła źle.
-Tak Davies, podpuszczasz mnie dla swojej własnej uciechy ty chochliku jeden!- sam się do niej wyszczerzył. Zdecydowanie sprzątanie z tym małym kurdupelkiem było całkiem niezłym sposobem spędzania czasu. Nawet jeśli samą karę przyjął niechętnie i uważał ją za całkowicie niesłuszną i nie adekwatną do przewinienia.
 
     

Madelaine Davies
VI Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 84
Wiek: 16
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: notatka z zielarstwa, różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 9
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 12
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Wto Paź 23, 2018 6:53 pm   
   <Multikonta: RW | FL


- Może mogłabym wtedy cię zatrzymać jako zwierzątko? To by było coś, na pewno zostałbyś zanotowany w jakichś kronikach jako pierwszy lemur Hogwartu. - I jak tu powstrzymać się od śmiechu, kiedy wyobraźnia podsuwa takie piękne wizje? Puchate stworzenie z długim ogonem zrobiłoby furorę na lekcjach, a egzaminatorzy spoza szkoły pewnie dostaliby wylewu na widok egzotycznego zwierzęcia z różdżką w ręku, próbującego uporać się ze zdaniem praktycznych zaklęć. Chociaż walorów humorystycznych trudno by odmówić, dla edukacji Terry'ego lepiej by było jednak, by został odczarowany przed zakończeniem szkoły. Dla reszty zresztą też, bo jak tu się skupić na końcoworocznym eseju o paleniu czarownic, gdy na ławce obok siedzi lemur? Nie ma nawet takiej opcji.
- Przyjmuję wyzwanie - zadeklarowała bez mrugnięcia okiem, wystosowując za to uśmiech rasowego chochlika. Nie raz i nie dwa robiła nawet głupsze i bardziej ryzykowne wypady, choć czasem trzeba było zrezygnować ze światłych planów w połowie wykonania. Fakt faktem, rzadko dawała się przyłapać i już wielokrotnie zdarzało jej się wykpić dobrą reputacją i kilkoma mgliście przedstawionymi wymówkami. Miało się ten dar przekonywania! To głównie z powodu dotychczasowych doświadczeń zakładała, że nawet w przypadku wtopy nie zostanie ukarana, a na pewno nie transmutacją w zwierzę. Kadra szkoły musiała mieć ogromną wiarę w pannę Davies mianując ją prefektem i chyba byłoby im trochę wstyd, gdyby musieli w tak otwarty sposób przyznać się do absolutnej porażki w ocenie. Póki zaś nikomu jeszcze nie stała się większa krzywda... można było na pewne sprawy przymknąć oko. Tak przynajmniej zgadywała, bo nikomu z nauczycieli nie przesiadywała w głowie.
- A gdzieżby, kochaniutki - przekonywała dalej, niezłomnie broniąc swojego stanowiska. - Tutaj się tworzą poważne plany, których możesz być częścią! W końcu warto mieć z tej szkoły jakieś lepsze wspomnienia niż ślęczenie nad lekcjami dniem i nocą, hm?
Ostatnim zamaszystym ruchem ręki zakończyła mycie pierwszego stołu, zostawiając młodszego Puchona o kilka sekund w tyle. Podskakując co drugi krok, przeszła do kolejnego blatu i kontynuowała pracę, nucąc coś cicho pod nosem. Jak na przymusowe roboty podczas szlabany była aż zbyt zadowolona, dobrze więc, że nikt nie pilnował ich podczas porządków. Jeszcze by nie daj boże dostali kilka dodatkowych rzeczy do zrobienia, żeby zmyć te cwane uśmieszki z twarzy.
_________________


 
 
     

Terrence Lee
Uczeń | V rok
Dołączył: 23 Wrz 2018
Posty: 45
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Różdżka: Włókno z skrzydła chochlika, 12 cali, jarzębina giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 6
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 13
Wysłany: Śro Paź 24, 2018 11:42 pm   
   <Multikonta: Bianchie


-Zapomnij, będę niezależnym lemurem walczącym o prawo powrotu do mojego cudownego, ludzkiego ciała. Plus przypomnę ci, że jeśli zostanę nim na dłużej, sama będziesz musiała grać. Zastanów się nad tym – pogroził jej palcem będą wręcz śmiertelnie poważnym. A przynajmniej na tyle poważnym na ile pozwala rozmowa o latającym na miotle lemurze próbującym złapać kafla. Nie żeby ta piłka była większa od niego. Ciekawe czy wtedy Mad byłaby równie rozbawiona. Bo kto by jej chronił tyłek przed przeciwną drużyną i tak podawał kafla by mogła bez problemu zdobywać punkty? Nie mówił o tym głośno, ale na meczach naprawdę się starał ją jak najlepiej chronić i jej pomagać, nawet jeśli oznaczało to, że sam wypadał na boisku blado i nie wykorzystywał wszystkich okazji. Vincent zdawał się to zauważać, ale póki co nie zwrócił mu jeszcze na to uwagi.
-Zgoda. Kiedy? Proponuję zacząć ją obserwować by wiedzieć, kiedy albo będzie poza zamkiem, albo będzie zajęta innymi sprawami niż kręceniem się przy swoich kwaterach – czyli przyklepane? Piszą się na to szaleństwo, które nie miało prawa skończyć się dobrze. Zginą marnie. I niech Puchonka nie będzie taka pewna. Dobra passa musiała się kiedyś skończyć i w razie przyłapania, oboje będą równie winni. Gdyby był bardzo wredny, mógłby nawet pokazać swoje wspomnienia, by było widać, kto tu jest pomysłodawcą i głównym motorem całego planu. Ale jak wiemy, na coś takiego, Terry zwyczajnie jest zbyt szlachetny i znając jego pewnie całą winę weźmie na siebie. Eh to paskudne poczucie sprawiedliwości i ochrony bliskich. Bo mimo wszystko Mads się w to grono zaliczała. Uważał ją za przyjaciółkę i po części traktował jak młodszą siostrę, nawet jeśli była od niego starsza o te dwa miesiące i cały rok nauki. To pewnie przez ten wzrost.
-Nie wiem czy wspomnienie bycia lemurem zaliczyć do tych lepszych wspomnień – spojrzał na nią dość sceptycznie. Najwidoczniej mieli różne sposoby patrzenia na świat i na to co jest przyjemne. Chociaż znowu faktycznie raczej niewiele osób mogło się pochwalić włamaniem i karą w formie transmutacji. A kto wie, może to pomogłoby mu stać się animagiem. Nie żeby mu na tym zależało czy coś. Akurat lemurem nie chciałaby zostać.
Dokończył swój stół i zaraz przeszedł do kolejnego. Schemat się powtarzał, on czyścił większa część, a dziewczyna za to szybciej posuwała się z pracą. Nie do końca sprawiedliwy układ, ale nie zamierzał się skarżyć. Z resztą, zawsze mógł zostać ze wszystkim sam, a to mu się nie uśmiechało.
 
     

Madelaine Davies
VI Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 84
Wiek: 16
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: notatka z zielarstwa, różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 9
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 12
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Pią Paź 26, 2018 4:38 pm   
   <Multikonta: RW | FL


Już uchylała usta, szykując je na wyrzucenie kilku słów protestu, jednak sportowy argument trafił w punkt. Terry był nie tylko nieocenioną pomocą dla samej Madelaine, która bez wsparcia niewiele dałaby radę zdziałać na boisku, ale też dla całej drużyny. W formie lemura nijak nie dałby rady grać, chyba że opanowałby sztukę łapania kafla ogonem, co i tak nie wydawało się zbyt sensowną formą gry. Nie, pod tym względem nie mogli sobie pozwolić na wtopę, szczególnie że szkolne rozgrywki Quidditcha były ważnym elementem zdobywania punktów w Pucharze Domów.
- No dobra, tu masz rację. Żadnego lemurowania - zgodziła się i prychnęła śmiechem, próbując wymazać z myśli tropikalnego zwierzaka na miotle. Widownia miałaby z pewnością niezły ubaw, nie to co reszta drużyny, która w praktyce grałaby po prostu bez jednego zawodnika. Jeszcze żeby stracili Davies, różnica nie byłaby taka wielka, ale ta reguła nie przekładała się na nikogo z pozostałej szóstki Puchonów.
- Trzeba by się było dowiedzieć, kiedy wychodzi na lekcje, może ma jakieś, kiedy nam wypada okienko - zasugerowała, bo to by była w gruncie rzeczy najłatwiejsza opcja. W innym przypadku musieliby pewnie ominąć jakiś posiłek... i znów myszkować nocą po kuchni? Jeszcze by znów ich złapał jakiś nadgorliwy dorosły i wlepił kolejny szlaban, a wtedy byliby już w ogóle skończeni. Paradoksalnie jeden nieszkodliwy żarcik wymagał tyle samo planowania, co wielowymiarowe akcje. A to nadal nie był jeszcze ten etap, na którym rozważaliby opcje awaryjne, których też wypadałoby mieć co najmniej kilka. Skoro już ustalili, że zostanie przyłapanym i transmutacja w lemura nie wchodzi w grę, napad musiał być naprawdę dokładnie przemyślany.
- Na początku pewnie nie, ale z czasem sam byś się z tego śmiał. - Tak jak jest z większością rzeczy, które bardzo się przeżywa w szkolnych czasach, a z upływem lat stanowią coraz bardziej humorystyczną anegdotkę niż powód do wstydu. Etap życia spędzony jako futerkowe zwierzątko to z pewnością coś, co w wieku nastoletnim służy jako element szyderstwa ze strony kolegów, a później jako rodzic czy dziadek opowiada się o tym z łezką w oku.
_________________


 
 
     

Terrence Lee
Uczeń | V rok
Dołączył: 23 Wrz 2018
Posty: 45
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Różdżka: Włókno z skrzydła chochlika, 12 cali, jarzębina giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 6
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 13
Wysłany: Sob Paź 27, 2018 2:13 pm   
   <Multikonta: Bianchie


Ha! Czyli jednak trafił z argumentem i oto porzucają tą wspaniałą myśl przemienienia go w uroczego naczelnego. Nawet jeśli byłby jak Król Julian z mugolskich bajek, to i tak wolał prowadzić swoje królewskie rządy w ludzkiej formie. Poza tym, kto by poważnie traktował lemura? Krzyczałby, ze cos jest głupie, albo że nie powinni czegoś robić, a w odpowiedzi usłyszałby zdechniecie i drapanie pod bródką bo byłby taki uroczy. I jak tu rządzić? No nie da się. Tym lepiej więc, że wrócili do bardziej racjonalnej formy planowania włamania, bez ryzyka futerkowej porażki.
-Ej to poważna sprawa! – oburzył się chociaż samemu ciężko było mu zachować powagę i nie wybuchnąć śmiechem. Naprawdę widok Lemura na mitle wzbudziłby furorę. Gorzej jeśli Harvin postanowiłaby właśnie wtedy go odczarować i skończyłby jako pośmiewisku całej szkoły. Bo przecież raczej w ciuchach by się nie „odrodził”. To dopiero byłby temat na wspominki, nagi puchon jeszcze z resztkami futra, albo z lemurowym ogonem. Nie, nope, pozbywamy się tej myśli z głowy.
-To cóż pani prefekt, to zadanie należy do ciebie, to ty masz wgląd w grafik. A przynajmniej chyba powinnaś mieć co? Żeby zawsze wiedzieć gdzie jest dany nauczyciel w razie kłopotów – wzruszył ramionami. To wydawało mu się logiczne. Prefekci powinni mieć wgląd do planów profesorów, a już na pewno tych, którzy byli opiekunami domów, a kimś takim była Vanessa. Ciekawe czy urwałaby mu głowę, gdyby się dowiedziała, ze w myślach zwykle nie używa jej nazwiska. Na szczęście legimencji nie znała, a przynajmniej miał nadzieję, że nie.
Oj tak, planowania mieli przed sobą jeszcze bardzo dużo, ale znowu Wielka Sala nie należała do małych, a im zostały jeszcze całe dwa stołu do wyczyszczenia plus ponad połowa trzeciego. O podłogach nie wspominając. Mogli wymyślić wszystko i przydałaby się jakaś wymówka na wypadek przyłapania. Może mogliby wziąć jakiś zapasowy, awaryjny eliksir, by w razie przyłapania móc go wypić i przy spotkaniu z Harvin powiedzieć, że jej gabinet był po prostu najbliżej i włamali się by prosić o pomoc. Mało prawdopodobne prawda?
-Powiedzmy. Na pewno miałbym traumę związaną z transmutacja i odczuwałbym dziwną więź z lemurami. –Przytaknął nadal będąc nieco sceptyczny co do koncepcji miłych i rzewnych wspomnień związanych z jego osoba i puchatym ogonkiem. –Mad, a może ciebie zamienimy w jakieś urocze zwierzątko? W Wiewióreczkę na przykład albo rudego kotka i sama się wtedy wślizgniesz do gabinetu. A w razie przyłapania powiemy, ze nie mogliśmy się odczarować? – to już brzmi jak plan. Nieco naciągany ale znowu dobry powód do włamania się do gabinetu nauczycielki transmutacji. Mogą się tłumaczyć desperacją.
 
     

Madelaine Davies
VI Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 84
Wiek: 16
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: notatka z zielarstwa, różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 9
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 12
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Pon Paź 29, 2018 9:27 pm   
   <Multikonta: RW | FL


- Tak, taka poważna, że aż dusisz się ze śmiechu - wytknęła. Sama też była solidnie rozbawiona wszystkimi pomysłami, które coraz gęściej przychodziły do głowy i zapełniały szufladkę pod hasłem "lemur". Aż szkoda, że nie było tu z nimi całej drużyny, bo i oni z pewnością chętnie by się pośmiali z wyobrażenia Terry'ego w postaci uroczego futrzaka, jak próbuje opanować miotłę. Niewykluczone zresztą, że Madelaine sprzeda im tę historyjkę podczas najbliższego treningu, nigdy nic nie wiadomo.
- Da się zrobić, tak myślę - przytaknęła, przygryzając wargi w zamyśleniu. Nie przypominała sobie, żeby ktokolwiek dawał jej jakąś rozpiskę z godzinami zajęć nauczycieli, ale dało się te informacje zdobyć w inny sposób. Koniec języka za przewodnika! Nikogo nie dziwiłoby, gdyby jeden z prefektów był zainteresowany wolnymi godzinami któregoś nauczyciela, bo w ciągu roku szkolnego pojawiało się wiele sytuacji wymagających podobnych zabiegów - czasem trzeba było coś ustalić, porozmawiać, najlepiej na spokojnie, a nie łapać biednego profesora tuż po obiedzie, kiedy najedzonemu człowiekowi nie chce się myśleć.
- Zaraz traumę, na pewno dobrze byś to zniósł. Prędzej ja sobie zrobię krzywdę od nadmiaru śmiechu. - Wyszczerzyła zęby w nieco złośliwym uśmiechu, jednak Davies praktykowała głównie ten sympatyczny rodzaj uszczypliwości. Wszyscy o tym wiedzieli... no prawie wszyscy. Poza tym, powiedziała świętą prawdę! Nie wierzyła, by chłopak mógł długo przeżywać przemianę w zwierzątko, na pewno nie tak, jak teraz to opisywał. Może przez jakiś czas jeszcze plułby futrem, ale nic poza tym!
- A wiesz, że to brzmi jak niezły plan? Tylko że bezpieczniej byłoby, gdybyś to ty został zaczarowany. Lepiej sobie radzę z transmutacją - wytknęła. Niby sztuczka polegała na tym, by udawać przypadkową przemianę i szukać pomocy, ale Davies nie widziało się poddawanie pod niepewne zaklęcie. Jeszcze skończyłaby jako pół-człowiek, pół-wiewiórka albo innego rodzaju abominacja. Nie brzmiało to bynajmniej przyjemnie, wręcz gorzej od udanej transmutacji.
_________________


 
 
     

Terrence Lee
Uczeń | V rok
Dołączył: 23 Wrz 2018
Posty: 45
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Różdżka: Włókno z skrzydła chochlika, 12 cali, jarzębina giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 6
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 13
Wysłany: Pią Lis 09, 2018 5:50 pm   
   <Multikonta: Bianchie


-Wypraszam sobie, ja się nie duszę ze śmiechu tylko z oburzenia na tak irracjonalne pomysły – rzucił już poważniej, niemal z faktycznym oburzeniem. Które kompletnie nie miało sensu i oboje o tym wiedzieli. I ehh, zdawał sobie sprawę z tego, że Madelaine na pewno sprzeda swoja wizję uroczego Terrego lemura reszcie drużyny. Znając ją specjalnie będzie do niego się w ten sposób zwracała od czasu do czasu w najbardziej randomowych momentach. Chociażby po to by wybić go z rytmu. To brzmi jak coś w jej stylu prawda? Terry „Lemur” Lee, widzi już ten napis na swojej szacie do Quidditcha.
-Co to dla ciebie. Myślę, że jakbyś poszła do niej i o to zapytała pewnie dałaby ci go bez problemu. Chociaż to trochę jak pchanie się w paszczę smoczycy. Ryzykowne ale ekscytujące- poruszył sugestywnie brwiami jakby w ten sposób chciał ją dodatkowo zachęcić by to zrobiła. I tak, trochę ją podpuszczał. Był ciekawy jak daleko dziewczyna jest się w stanie posunąć by spełnić ich samobójczy plan na zawsze zapisujący się w historii szkoły. A przynajmniej na czas dalszej kariery Harvin. Ciekawe czy dla swojego potomstwa też byłaby taką jędzą.
-Och dzięki za wsparcie. Zamiast mnie ratować czy coś, to będziesz stać i się ze mnie nabijać. Dzięki Mads, wiedziałem, że mogę na Ciebie liczyć-posłał jej mordercze spojrzenie ostentacyjnie szorując stół. Oczywiście żartował. Jak powszechnie było wiadomo, Terrence był w swoich reakcjach bardzo, wręcz przesadnie teatralny. Osiągnął w nich niemal mistrzowski poziom z resztą, tak jak sympatyczne czy przyjacielskie uszczypliwości dziewczyny, stały się one jego znakiem rozpoznawczym. Hmm może aktorstwo było jego powołaniem? Są w ogóle magiczne teatry?
-Niby tak, ale obawiam się, że z naszej dwójki byłoby bardziej prawdopodobnym, że to ja sknociłem zaklęcie i cię zaczarowałem w wiewiórkę. Jesteś lepsza i Harvin raczej zauważy, ze to nie był przypadek. Jeszcze pewnie przy niej byś musiała mnie odczarować, a wtedy już cały misterny plan wyjdzie na jaw. Ze mną nawet nie będzie próbowała transmutacji i tylko odkręci to co niby sknociłem – upierał się dalej przy swoim. Bo fakt, bezpieczniej by było, gdyby to on padł ofiarą nawet częściowej transmutacji, ale z ich dwójki to prędzej taki wypadek by się przytrafił jemu niż temu rudzielcowi. Chociaż znowu, jak takie beztalencie jak on byłby w stanie dokonać pełnej ludzkiej transfiguracji? Czy takie rzeczy się w ogóle zdarzają?
 
     

Madelaine Davies
VI Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 84
Wiek: 16
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: notatka z zielarstwa, różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 9
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 12
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Wto Lis 13, 2018 3:27 pm   
   <Multikonta: RW | FL


- Tak tak, oczywiście. - Choć przytaknęła, ton głosu wskazywał na absolutny brak wiary w słowa Terry'ego. Nie mógł wygrać tego starcia, nie kiedy wizja lemura została już podpisana i przypieczętowana, a sprzedanie jej członkom drużyny pozostawało wyłącznie kwestią czasu. Mogli się bawić w aktorskie sztuczki i obrażanie na żarty, ale pewne sprawy staną się realne, czy Puchonowi by się to podobało, czy nie.
- Hm, czy pchanie się w paszczę smoczycy jest naprawdę takie straszne... - Przybrała zamyśloną minę, nie przerywając energicznego machania szmatą po blacie. -[color-#d8a2a2] Nah. Po tym jak kazali mi się opiekować wami, łobuzy, już chyba nic nie będzie trudniejsze.[/color] - Wystrzeliła w kierunku młodszego kolegi szerokim uśmiechem, choć nie pozbawionym nieodzownej nutki ironii. Nie żeby nie była pod wrażeniem tego niebywałego wyróżnienia jakim był wybór na prefekta, no przecież. A chociaż uważała wybór grona pedagogicznego za nietrafiony i wręcz głupi, poza oczywistym wybuchem śmiechu, jej pierwszą reakcją było głębokie przerażenie. Nie sądziła, żeby nadawała się do kierowania dzieciarni do pokojów, pilnowania porządku i spełniania roli kochanej starszej siostrzyczki dla wszystkich zagubionych małolatów z Domu Borsuka. No kogoś chyba zdrowo pokręciło, ale klamka zapadła. Wrzesień stanowił dla Davies miesiąc nieustannej paniki, ale w miarę z upływem tygodni udało jej się jakoś przyzwyczaić do odpowiedzialnej roli. Ba, chyba nawet zaczynała wierzyć, że dotrwa do końca roku i żadnego pierwszoroczniaka nie wyrzuci z Wieży Astronomicznej.
- Wiedziałem, że mogę na ciebie liczyć.
- Zawsze! - Zasalutowała, zgrabnie zmieniając przy tym rękę machającą szmatką. Pod koniec drugiego stołu ramiona zaczynały boleć, ale w toku rozmowy i wybuchów śmiechu lżej było powtarzać sobie, że przecież są coraz bliżej końca tej niewolniczej roboty. Lada moment szorowanie stołów będzie tylko wspomnieniem, a potem i podłoga wyczyści się jakby... w międzyczasie.
- No niech ci będzie - zgodziła się, choć nie bez pewnego wahania. - Tylko nie sknoć za bardzo, bo jeśli potem będę przez kilka miesięcy pluć futrem, radziłabym ci dla własnego bezpieczeństwa wyjechać z kraju. - Mrugnęła wymownie jednym oczkiem. Nie chciał wiedzieć jak wściekła by była, gdyby coś rzeczywiście sknocił i jak bardzo nie przeżyłby wyrzutów sumienia z tym związanych. Madelaine nie musiała przemieniać nikogo w lemura w ramach kary, o nie. Wystarczyło kilka odpowiednich słów i spojrzenie kopniętego szczenięcia, by winny delikwent miał ochotę natychmiast trzasnąć siebie samego w twarz. Cegłą.
_________________


 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight




















Dragon Ball New Generation Reborn











Fairy Tail Path Magician





over-undertale















Strona wygenerowana w 0,65 sekundy. Zapytań do SQL: 9