► Uczniowie V i VII roku przed wami SUMy i OWUTEMy! Oprócz tego apel do nauczycieli.
► Mile widziani śmierciożercy i aurorzy!
► Poszukujemy nauczycieli Starożytnych Run, Numerologii i Historii Magii!
Minęły dwa lata od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

137
268
371
369

Czerwiec 2000r.
Pełnia: 11-13.06 (10-13.01)
Ciepłe promyki słońca przeplatają się nieustannie z deszczową aurą. Możliwe poranne mgły i pierwsze burze. W dzień ok. 18'C, w nocy temperatura spada do ok. 10'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Wielka Sala
Autor Wiadomość

Terrence Lee
Uczeń | V rok
Dołączył: 23 Wrz 2018
Posty: 67
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Różdżka: Włókno z skrzydła chochlika, 12 cali, jarzębina giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5+1=6
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 6+1=7
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 13+2=15
Wysłany: Nie Paź 21, 2018 2:23 pm   
   <Multikonta: Bianchie


Data niby prosta do zapamiętania, ale znowu po noworocznym szaleństwie, łatwo było ją przeoczyć. Za dużo ognistej Whisky i człowiek budzi się dwa dni później nie wiedząc gdzie jest i co się właściwie stało. I tym sposobem, Mad zapomniałaby też o jego nowej dacie urodzin i skończyłaby jako maskotka Slytherinu. Znowu mógłby jej to trochę ułatwić i specjalnie truć od połowy grudnia o zbliżającym się święcie. Tak z częstotliwością co spotkanie w pokoju wspólnym. Może wtedy Puchonka utrwaliła by sobie tą historyczną datę.
-Z Harvin jako katem, obstawiam, że zostałbym lemurem do końca Hogwartu! – ciekawe czy w takiej sytuacji, mógłby podchodzić do egzaminów pisemnych? Co prawda, trzymanie pióra takimi małymi łapkami byłoby dość trudne i pewnie swoją postacią rozpraszałby wszystkich na Sali, ale jakoś testy zaliczyć ciągle trzeba było. Zwłaszcza że OWTMy były przed nim. Do tej pory jakoś specjalnie się nimi nie przejmował. Ot to przecież tylko egzamin mający wpływ na jego dalsze życie i ścieżkę zawodową, na którą w sumie jeszcze się nie zdecydował. Mimo wszystko wypadałoby je zdać samodzielnie, jak człowiek a nie jak lemur.
Fakt, przyjemnie się sprzątało, snując wizję swojej futerkowej śmierci. Najlepsze jednak w tym wszystkim było to, że ciągle zakładali, że to Terry zostanie ukarany a nie Mads. Jakoś pani Prefekt ani przez chwilę nie zasugerowała, ze sama mogłaby dostać karę w postaci transmutacji i dotrzymałaby mu towarzystwa jako jeden z nowych zwierzaków Hogwartu. Być może jako Fretka, albo sugerując się kolorem włosów, jako mała wiewióreczka? Zdecydowanie byłoby jej do twarzy z takim puchatym ogonkiem i z orzeszkiem w dłoni.
-W takim razie, to ja rzucam Tobie wyzwanie, abyś mi we wszystkim towarzyszyła i była współwinna włamania do gabinetu. Ryzykowanie życia w pojedynkę jest nudne - odbił piłeczkę będąc ciekawym jak sama dziewczyna zareaguje na podobne wyzwanie. Jeśli je podejmie, ok zgodzi się na ten plan śmierci, i ramię w ramię z nią, wejdą do prywatnego świata nauczycielki transmutacji. Z reszta chcą tam wejść dla samej idei włamania, a nie żeby coś zabrać czy zniszczyć. Co najwyżej mogą zostawić karteczkę z informacją, ze sforsowanie drzwi było za proste. O już widzi ten wybuch wściekłości ze strony kobiety na tak jawny brak poszanowania jej przestrzeni życiowej i sugestię, ze coś zrobiła źle.
-Tak Davies, podpuszczasz mnie dla swojej własnej uciechy ty chochliku jeden!- sam się do niej wyszczerzył. Zdecydowanie sprzątanie z tym małym kurdupelkiem było całkiem niezłym sposobem spędzania czasu. Nawet jeśli samą karę przyjął niechętnie i uważał ją za całkowicie niesłuszną i nie adekwatną do przewinienia.
 
     

Madelaine Davies
VI Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 109
Wiek: 16
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: notatka z zielarstwa, różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 12
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Wto Paź 23, 2018 6:53 pm   
   <Multikonta: RW | FL


- Może mogłabym wtedy cię zatrzymać jako zwierzątko? To by było coś, na pewno zostałbyś zanotowany w jakichś kronikach jako pierwszy lemur Hogwartu. - I jak tu powstrzymać się od śmiechu, kiedy wyobraźnia podsuwa takie piękne wizje? Puchate stworzenie z długim ogonem zrobiłoby furorę na lekcjach, a egzaminatorzy spoza szkoły pewnie dostaliby wylewu na widok egzotycznego zwierzęcia z różdżką w ręku, próbującego uporać się ze zdaniem praktycznych zaklęć. Chociaż walorów humorystycznych trudno by odmówić, dla edukacji Terry'ego lepiej by było jednak, by został odczarowany przed zakończeniem szkoły. Dla reszty zresztą też, bo jak tu się skupić na końcoworocznym eseju o paleniu czarownic, gdy na ławce obok siedzi lemur? Nie ma nawet takiej opcji.
- Przyjmuję wyzwanie - zadeklarowała bez mrugnięcia okiem, wystosowując za to uśmiech rasowego chochlika. Nie raz i nie dwa robiła nawet głupsze i bardziej ryzykowne wypady, choć czasem trzeba było zrezygnować ze światłych planów w połowie wykonania. Fakt faktem, rzadko dawała się przyłapać i już wielokrotnie zdarzało jej się wykpić dobrą reputacją i kilkoma mgliście przedstawionymi wymówkami. Miało się ten dar przekonywania! To głównie z powodu dotychczasowych doświadczeń zakładała, że nawet w przypadku wtopy nie zostanie ukarana, a na pewno nie transmutacją w zwierzę. Kadra szkoły musiała mieć ogromną wiarę w pannę Davies mianując ją prefektem i chyba byłoby im trochę wstyd, gdyby musieli w tak otwarty sposób przyznać się do absolutnej porażki w ocenie. Póki zaś nikomu jeszcze nie stała się większa krzywda... można było na pewne sprawy przymknąć oko. Tak przynajmniej zgadywała, bo nikomu z nauczycieli nie przesiadywała w głowie.
- A gdzieżby, kochaniutki - przekonywała dalej, niezłomnie broniąc swojego stanowiska. - Tutaj się tworzą poważne plany, których możesz być częścią! W końcu warto mieć z tej szkoły jakieś lepsze wspomnienia niż ślęczenie nad lekcjami dniem i nocą, hm?
Ostatnim zamaszystym ruchem ręki zakończyła mycie pierwszego stołu, zostawiając młodszego Puchona o kilka sekund w tyle. Podskakując co drugi krok, przeszła do kolejnego blatu i kontynuowała pracę, nucąc coś cicho pod nosem. Jak na przymusowe roboty podczas szlabany była aż zbyt zadowolona, dobrze więc, że nikt nie pilnował ich podczas porządków. Jeszcze by nie daj boże dostali kilka dodatkowych rzeczy do zrobienia, żeby zmyć te cwane uśmieszki z twarzy.
_________________
 
 
     

Terrence Lee
Uczeń | V rok
Dołączył: 23 Wrz 2018
Posty: 67
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Różdżka: Włókno z skrzydła chochlika, 12 cali, jarzębina giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5+1=6
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 6+1=7
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 13+2=15
Wysłany: Śro Paź 24, 2018 11:42 pm   
   <Multikonta: Bianchie


-Zapomnij, będę niezależnym lemurem walczącym o prawo powrotu do mojego cudownego, ludzkiego ciała. Plus przypomnę ci, że jeśli zostanę nim na dłużej, sama będziesz musiała grać. Zastanów się nad tym – pogroził jej palcem będą wręcz śmiertelnie poważnym. A przynajmniej na tyle poważnym na ile pozwala rozmowa o latającym na miotle lemurze próbującym złapać kafla. Nie żeby ta piłka była większa od niego. Ciekawe czy wtedy Mad byłaby równie rozbawiona. Bo kto by jej chronił tyłek przed przeciwną drużyną i tak podawał kafla by mogła bez problemu zdobywać punkty? Nie mówił o tym głośno, ale na meczach naprawdę się starał ją jak najlepiej chronić i jej pomagać, nawet jeśli oznaczało to, że sam wypadał na boisku blado i nie wykorzystywał wszystkich okazji. Vincent zdawał się to zauważać, ale póki co nie zwrócił mu jeszcze na to uwagi.
-Zgoda. Kiedy? Proponuję zacząć ją obserwować by wiedzieć, kiedy albo będzie poza zamkiem, albo będzie zajęta innymi sprawami niż kręceniem się przy swoich kwaterach – czyli przyklepane? Piszą się na to szaleństwo, które nie miało prawa skończyć się dobrze. Zginą marnie. I niech Puchonka nie będzie taka pewna. Dobra passa musiała się kiedyś skończyć i w razie przyłapania, oboje będą równie winni. Gdyby był bardzo wredny, mógłby nawet pokazać swoje wspomnienia, by było widać, kto tu jest pomysłodawcą i głównym motorem całego planu. Ale jak wiemy, na coś takiego, Terry zwyczajnie jest zbyt szlachetny i znając jego pewnie całą winę weźmie na siebie. Eh to paskudne poczucie sprawiedliwości i ochrony bliskich. Bo mimo wszystko Mads się w to grono zaliczała. Uważał ją za przyjaciółkę i po części traktował jak młodszą siostrę, nawet jeśli była od niego starsza o te dwa miesiące i cały rok nauki. To pewnie przez ten wzrost.
-Nie wiem czy wspomnienie bycia lemurem zaliczyć do tych lepszych wspomnień – spojrzał na nią dość sceptycznie. Najwidoczniej mieli różne sposoby patrzenia na świat i na to co jest przyjemne. Chociaż znowu faktycznie raczej niewiele osób mogło się pochwalić włamaniem i karą w formie transmutacji. A kto wie, może to pomogłoby mu stać się animagiem. Nie żeby mu na tym zależało czy coś. Akurat lemurem nie chciałaby zostać.
Dokończył swój stół i zaraz przeszedł do kolejnego. Schemat się powtarzał, on czyścił większa część, a dziewczyna za to szybciej posuwała się z pracą. Nie do końca sprawiedliwy układ, ale nie zamierzał się skarżyć. Z resztą, zawsze mógł zostać ze wszystkim sam, a to mu się nie uśmiechało.
 
     

Madelaine Davies
VI Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 109
Wiek: 16
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: notatka z zielarstwa, różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 12
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Pią Paź 26, 2018 4:38 pm   
   <Multikonta: RW | FL


Już uchylała usta, szykując je na wyrzucenie kilku słów protestu, jednak sportowy argument trafił w punkt. Terry był nie tylko nieocenioną pomocą dla samej Madelaine, która bez wsparcia niewiele dałaby radę zdziałać na boisku, ale też dla całej drużyny. W formie lemura nijak nie dałby rady grać, chyba że opanowałby sztukę łapania kafla ogonem, co i tak nie wydawało się zbyt sensowną formą gry. Nie, pod tym względem nie mogli sobie pozwolić na wtopę, szczególnie że szkolne rozgrywki Quidditcha były ważnym elementem zdobywania punktów w Pucharze Domów.
- No dobra, tu masz rację. Żadnego lemurowania - zgodziła się i prychnęła śmiechem, próbując wymazać z myśli tropikalnego zwierzaka na miotle. Widownia miałaby z pewnością niezły ubaw, nie to co reszta drużyny, która w praktyce grałaby po prostu bez jednego zawodnika. Jeszcze żeby stracili Davies, różnica nie byłaby taka wielka, ale ta reguła nie przekładała się na nikogo z pozostałej szóstki Puchonów.
- Trzeba by się było dowiedzieć, kiedy wychodzi na lekcje, może ma jakieś, kiedy nam wypada okienko - zasugerowała, bo to by była w gruncie rzeczy najłatwiejsza opcja. W innym przypadku musieliby pewnie ominąć jakiś posiłek... i znów myszkować nocą po kuchni? Jeszcze by znów ich złapał jakiś nadgorliwy dorosły i wlepił kolejny szlaban, a wtedy byliby już w ogóle skończeni. Paradoksalnie jeden nieszkodliwy żarcik wymagał tyle samo planowania, co wielowymiarowe akcje. A to nadal nie był jeszcze ten etap, na którym rozważaliby opcje awaryjne, których też wypadałoby mieć co najmniej kilka. Skoro już ustalili, że zostanie przyłapanym i transmutacja w lemura nie wchodzi w grę, napad musiał być naprawdę dokładnie przemyślany.
- Na początku pewnie nie, ale z czasem sam byś się z tego śmiał. - Tak jak jest z większością rzeczy, które bardzo się przeżywa w szkolnych czasach, a z upływem lat stanowią coraz bardziej humorystyczną anegdotkę niż powód do wstydu. Etap życia spędzony jako futerkowe zwierzątko to z pewnością coś, co w wieku nastoletnim służy jako element szyderstwa ze strony kolegów, a później jako rodzic czy dziadek opowiada się o tym z łezką w oku.
_________________
 
 
     

Terrence Lee
Uczeń | V rok
Dołączył: 23 Wrz 2018
Posty: 67
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Różdżka: Włókno z skrzydła chochlika, 12 cali, jarzębina giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5+1=6
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 6+1=7
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 13+2=15
Wysłany: Sob Paź 27, 2018 2:13 pm   
   <Multikonta: Bianchie


Ha! Czyli jednak trafił z argumentem i oto porzucają tą wspaniałą myśl przemienienia go w uroczego naczelnego. Nawet jeśli byłby jak Król Julian z mugolskich bajek, to i tak wolał prowadzić swoje królewskie rządy w ludzkiej formie. Poza tym, kto by poważnie traktował lemura? Krzyczałby, ze cos jest głupie, albo że nie powinni czegoś robić, a w odpowiedzi usłyszałby zdechniecie i drapanie pod bródką bo byłby taki uroczy. I jak tu rządzić? No nie da się. Tym lepiej więc, że wrócili do bardziej racjonalnej formy planowania włamania, bez ryzyka futerkowej porażki.
-Ej to poważna sprawa! – oburzył się chociaż samemu ciężko było mu zachować powagę i nie wybuchnąć śmiechem. Naprawdę widok Lemura na mitle wzbudziłby furorę. Gorzej jeśli Harvin postanowiłaby właśnie wtedy go odczarować i skończyłby jako pośmiewisku całej szkoły. Bo przecież raczej w ciuchach by się nie „odrodził”. To dopiero byłby temat na wspominki, nagi puchon jeszcze z resztkami futra, albo z lemurowym ogonem. Nie, nope, pozbywamy się tej myśli z głowy.
-To cóż pani prefekt, to zadanie należy do ciebie, to ty masz wgląd w grafik. A przynajmniej chyba powinnaś mieć co? Żeby zawsze wiedzieć gdzie jest dany nauczyciel w razie kłopotów – wzruszył ramionami. To wydawało mu się logiczne. Prefekci powinni mieć wgląd do planów profesorów, a już na pewno tych, którzy byli opiekunami domów, a kimś takim była Vanessa. Ciekawe czy urwałaby mu głowę, gdyby się dowiedziała, ze w myślach zwykle nie używa jej nazwiska. Na szczęście legimencji nie znała, a przynajmniej miał nadzieję, że nie.
Oj tak, planowania mieli przed sobą jeszcze bardzo dużo, ale znowu Wielka Sala nie należała do małych, a im zostały jeszcze całe dwa stołu do wyczyszczenia plus ponad połowa trzeciego. O podłogach nie wspominając. Mogli wymyślić wszystko i przydałaby się jakaś wymówka na wypadek przyłapania. Może mogliby wziąć jakiś zapasowy, awaryjny eliksir, by w razie przyłapania móc go wypić i przy spotkaniu z Harvin powiedzieć, że jej gabinet był po prostu najbliżej i włamali się by prosić o pomoc. Mało prawdopodobne prawda?
-Powiedzmy. Na pewno miałbym traumę związaną z transmutacja i odczuwałbym dziwną więź z lemurami. –Przytaknął nadal będąc nieco sceptyczny co do koncepcji miłych i rzewnych wspomnień związanych z jego osoba i puchatym ogonkiem. –Mad, a może ciebie zamienimy w jakieś urocze zwierzątko? W Wiewióreczkę na przykład albo rudego kotka i sama się wtedy wślizgniesz do gabinetu. A w razie przyłapania powiemy, ze nie mogliśmy się odczarować? – to już brzmi jak plan. Nieco naciągany ale znowu dobry powód do włamania się do gabinetu nauczycielki transmutacji. Mogą się tłumaczyć desperacją.
 
     

Madelaine Davies
VI Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 109
Wiek: 16
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: notatka z zielarstwa, różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 12
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Pon Paź 29, 2018 9:27 pm   
   <Multikonta: RW | FL


- Tak, taka poważna, że aż dusisz się ze śmiechu - wytknęła. Sama też była solidnie rozbawiona wszystkimi pomysłami, które coraz gęściej przychodziły do głowy i zapełniały szufladkę pod hasłem "lemur". Aż szkoda, że nie było tu z nimi całej drużyny, bo i oni z pewnością chętnie by się pośmiali z wyobrażenia Terry'ego w postaci uroczego futrzaka, jak próbuje opanować miotłę. Niewykluczone zresztą, że Madelaine sprzeda im tę historyjkę podczas najbliższego treningu, nigdy nic nie wiadomo.
- Da się zrobić, tak myślę - przytaknęła, przygryzając wargi w zamyśleniu. Nie przypominała sobie, żeby ktokolwiek dawał jej jakąś rozpiskę z godzinami zajęć nauczycieli, ale dało się te informacje zdobyć w inny sposób. Koniec języka za przewodnika! Nikogo nie dziwiłoby, gdyby jeden z prefektów był zainteresowany wolnymi godzinami któregoś nauczyciela, bo w ciągu roku szkolnego pojawiało się wiele sytuacji wymagających podobnych zabiegów - czasem trzeba było coś ustalić, porozmawiać, najlepiej na spokojnie, a nie łapać biednego profesora tuż po obiedzie, kiedy najedzonemu człowiekowi nie chce się myśleć.
- Zaraz traumę, na pewno dobrze byś to zniósł. Prędzej ja sobie zrobię krzywdę od nadmiaru śmiechu. - Wyszczerzyła zęby w nieco złośliwym uśmiechu, jednak Davies praktykowała głównie ten sympatyczny rodzaj uszczypliwości. Wszyscy o tym wiedzieli... no prawie wszyscy. Poza tym, powiedziała świętą prawdę! Nie wierzyła, by chłopak mógł długo przeżywać przemianę w zwierzątko, na pewno nie tak, jak teraz to opisywał. Może przez jakiś czas jeszcze plułby futrem, ale nic poza tym!
- A wiesz, że to brzmi jak niezły plan? Tylko że bezpieczniej byłoby, gdybyś to ty został zaczarowany. Lepiej sobie radzę z transmutacją - wytknęła. Niby sztuczka polegała na tym, by udawać przypadkową przemianę i szukać pomocy, ale Davies nie widziało się poddawanie pod niepewne zaklęcie. Jeszcze skończyłaby jako pół-człowiek, pół-wiewiórka albo innego rodzaju abominacja. Nie brzmiało to bynajmniej przyjemnie, wręcz gorzej od udanej transmutacji.
_________________
 
 
     

Terrence Lee
Uczeń | V rok
Dołączył: 23 Wrz 2018
Posty: 67
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Różdżka: Włókno z skrzydła chochlika, 12 cali, jarzębina giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5+1=6
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 6+1=7
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 13+2=15
Wysłany: Pią Lis 09, 2018 5:50 pm   
   <Multikonta: Bianchie


-Wypraszam sobie, ja się nie duszę ze śmiechu tylko z oburzenia na tak irracjonalne pomysły – rzucił już poważniej, niemal z faktycznym oburzeniem. Które kompletnie nie miało sensu i oboje o tym wiedzieli. I ehh, zdawał sobie sprawę z tego, że Madelaine na pewno sprzeda swoja wizję uroczego Terrego lemura reszcie drużyny. Znając ją specjalnie będzie do niego się w ten sposób zwracała od czasu do czasu w najbardziej randomowych momentach. Chociażby po to by wybić go z rytmu. To brzmi jak coś w jej stylu prawda? Terry „Lemur” Lee, widzi już ten napis na swojej szacie do Quidditcha.
-Co to dla ciebie. Myślę, że jakbyś poszła do niej i o to zapytała pewnie dałaby ci go bez problemu. Chociaż to trochę jak pchanie się w paszczę smoczycy. Ryzykowne ale ekscytujące- poruszył sugestywnie brwiami jakby w ten sposób chciał ją dodatkowo zachęcić by to zrobiła. I tak, trochę ją podpuszczał. Był ciekawy jak daleko dziewczyna jest się w stanie posunąć by spełnić ich samobójczy plan na zawsze zapisujący się w historii szkoły. A przynajmniej na czas dalszej kariery Harvin. Ciekawe czy dla swojego potomstwa też byłaby taką jędzą.
-Och dzięki za wsparcie. Zamiast mnie ratować czy coś, to będziesz stać i się ze mnie nabijać. Dzięki Mads, wiedziałem, że mogę na Ciebie liczyć-posłał jej mordercze spojrzenie ostentacyjnie szorując stół. Oczywiście żartował. Jak powszechnie było wiadomo, Terrence był w swoich reakcjach bardzo, wręcz przesadnie teatralny. Osiągnął w nich niemal mistrzowski poziom z resztą, tak jak sympatyczne czy przyjacielskie uszczypliwości dziewczyny, stały się one jego znakiem rozpoznawczym. Hmm może aktorstwo było jego powołaniem? Są w ogóle magiczne teatry?
-Niby tak, ale obawiam się, że z naszej dwójki byłoby bardziej prawdopodobnym, że to ja sknociłem zaklęcie i cię zaczarowałem w wiewiórkę. Jesteś lepsza i Harvin raczej zauważy, ze to nie był przypadek. Jeszcze pewnie przy niej byś musiała mnie odczarować, a wtedy już cały misterny plan wyjdzie na jaw. Ze mną nawet nie będzie próbowała transmutacji i tylko odkręci to co niby sknociłem – upierał się dalej przy swoim. Bo fakt, bezpieczniej by było, gdyby to on padł ofiarą nawet częściowej transmutacji, ale z ich dwójki to prędzej taki wypadek by się przytrafił jemu niż temu rudzielcowi. Chociaż znowu, jak takie beztalencie jak on byłby w stanie dokonać pełnej ludzkiej transfiguracji? Czy takie rzeczy się w ogóle zdarzają?
 
     

Madelaine Davies
VI Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 109
Wiek: 16
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: notatka z zielarstwa, różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 12
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Wto Lis 13, 2018 3:27 pm   
   <Multikonta: RW | FL


- Tak tak, oczywiście. - Choć przytaknęła, ton głosu wskazywał na absolutny brak wiary w słowa Terry'ego. Nie mógł wygrać tego starcia, nie kiedy wizja lemura została już podpisana i przypieczętowana, a sprzedanie jej członkom drużyny pozostawało wyłącznie kwestią czasu. Mogli się bawić w aktorskie sztuczki i obrażanie na żarty, ale pewne sprawy staną się realne, czy Puchonowi by się to podobało, czy nie.
- Hm, czy pchanie się w paszczę smoczycy jest naprawdę takie straszne... - Przybrała zamyśloną minę, nie przerywając energicznego machania szmatą po blacie. - Nah. Po tym jak kazali mi się opiekować wami, łobuzy, już chyba nic nie będzie trudniejsze. - Wystrzeliła w kierunku młodszego kolegi szerokim uśmiechem, choć nie pozbawionym nieodzownej nutki ironii. Nie żeby nie była pod wrażeniem tego niebywałego wyróżnienia jakim był wybór na prefekta, no przecież. A chociaż uważała wybór grona pedagogicznego za nietrafiony i wręcz głupi, poza oczywistym wybuchem śmiechu, jej pierwszą reakcją było głębokie przerażenie. Nie sądziła, żeby nadawała się do kierowania dzieciarni do pokojów, pilnowania porządku i spełniania roli kochanej starszej siostrzyczki dla wszystkich zagubionych małolatów z Domu Borsuka. No kogoś chyba zdrowo pokręciło, ale klamka zapadła. Wrzesień stanowił dla Davies miesiąc nieustannej paniki, ale w miarę z upływem tygodni udało jej się jakoś przyzwyczaić do odpowiedzialnej roli. Ba, chyba nawet zaczynała wierzyć, że dotrwa do końca roku i żadnego pierwszoroczniaka nie wyrzuci z Wieży Astronomicznej.
- Wiedziałem, że mogę na ciebie liczyć.
- Zawsze! - Zasalutowała, zgrabnie zmieniając przy tym rękę machającą szmatką. Pod koniec drugiego stołu ramiona zaczynały boleć, ale w toku rozmowy i wybuchów śmiechu lżej było powtarzać sobie, że przecież są coraz bliżej końca tej niewolniczej roboty. Lada moment szorowanie stołów będzie tylko wspomnieniem, a potem i podłoga wyczyści się jakby... w międzyczasie.
- No niech ci będzie - zgodziła się, choć nie bez pewnego wahania. - Tylko nie sknoć za bardzo, bo jeśli potem będę przez kilka miesięcy pluć futrem, radziłabym ci dla własnego bezpieczeństwa wyjechać z kraju. - Mrugnęła wymownie jednym oczkiem. Nie chciał wiedzieć jak wściekła by była, gdyby coś rzeczywiście sknocił i jak bardzo nie przeżyłby wyrzutów sumienia z tym związanych. Madelaine nie musiała przemieniać nikogo w lemura w ramach kary, o nie. Wystarczyło kilka odpowiednich słów i spojrzenie kopniętego szczenięcia, by winny delikwent miał ochotę natychmiast trzasnąć siebie samego w twarz. Cegłą.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Madelaine Davies Czw Lis 22, 2018 7:58 pm, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     

Terrence Lee
Uczeń | V rok
Dołączył: 23 Wrz 2018
Posty: 67
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Różdżka: Włókno z skrzydła chochlika, 12 cali, jarzębina giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5+1=6
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 6+1=7
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 13+2=15
Wysłany: Czw Lis 22, 2018 5:08 am   
   <Multikonta: Bianchie


Już nawet tego nie skomentował, jedynie ostentacyjnie przewracając oczami. Nie było sensu tego kontynuować prawda? Zostanie zapamiętany po wsze czasy jako lemur, szkolna maskotka borsuków. Nie zdziwiłby się też, gdyby dostał takiego pluszowego zwierzaka na koniec roku, albo na urodziny. Prawdopodobnie prezent ten zostałby dodatkowo wręczony mu na wielkiej Sali powodując tym samym salwę śmiechu wszystkich najbliżej zgromadzonych. Ciekawe czy stałoby się już jego żartem sytuacyjnym pokoju „Nie mogę Ci pomóc, jestem lemurem”. Tak, byłby w stanie taką wymówkę przedstawiać na około tak długi jak inni zwyczajnie by ją zaakceptowali.
-Ej wypraszam sobie, nie jesteśmy tacy źli. Plus kochana, pragnę Ci przypomnieć, ze razem z Vinniem robimy za etatowych starszych braci i pomagamy maluchom. Bez nas miałabyś trzy razy więcej roboty – przypomniał jej niejako z wyrzutem. Olivier był tego najlepszym przykładem. Golden puff trio wzięło go pod swoje skrzydła już na początku września i do tej pory stanowili dla niego opokę i towarzystwo. To, że przy okazji szykowali go do wrześniowych naborów do drożyny pozostawało pominięte i niedopowiedziane. Poza tym, już tak odsuwając wszystko inne na bok, uważał, że Mad radzi sobie naprawdę dobrze jako pani Prefekt. Miała jakiś tam posłuch, była ciepłą i uczynną osobą, do tego miała niezłą bajerę, a w tym fachu było to niezbędne. Nie zazdrościł jej obowiązków i doskonale pamiętał jak spięta była na początku swojej kariery, ale poradziła sobie ze wszystkim naprawdę dobrze. To, ze raz czy dwa jej pomogli było tylko małą uprzejmością płynąca z ich strony.
-A idź w cholerę – sam machnął ręką rozpryskując nieco wody z wilgotnej ścierki. Sam powoli zaczynał odczuwać dyskomfort spowodowany długim szorowaniem, ale nie zamierzał już głośno narzekać. Takie czyszczenie stołów dobrze im zrobi, dodatkowy trening rąk w Quidditchu nie mógł zaszkodzić. Co prawda jutro będą umierać, a Rowle tylko to wykorzysta w ramach karych za szlaban pastwiąc się nad nimi jeszcze bardziej, ale kto by się tym teraz przejmował. Zwłaszcza, że kończyli już drugi stół i sprawnie przeszli na następny. Połowa za nimi. A o podłodze jakoś zapomniał. A właśnie, stół prezydialny też powinni ogarnąć? Chenie bowiem chociaż na chwilę zasiadłby na krześle dyrektorskim. Ciekawe czy jest tak wygodne jak wygląda. I czy coś go nie ugryzie w tyłek jak tylko na nim posadzi swoje cztery litery. Ot takie zabezpieczenie przed niepożądanymi gośćmi.
-Nic się nie martw wiewióreczko. Włosek ci z głowy nie spadnie… ani z żadnej części twojego wiewiórkowego futra – wyszczerzyl się nic sobie nie robiąc z tej groźby. Co prawda teraz plan zaczynał wymagać jego zaangażowania. Treningu, prób i jednak podszkolenia się w dziedzinie transmutacji. Jeśli faktycznie nie chciał jej zrobić krzywdy lepiej dla nich obu by usiadł do książek. Gorzej, że musiał zrobić to sam. Vince zadawałby zbyt dużo pytań. Chyba że Rick, może on byłby w stanie go podszkolić? Trzeba to dobrze przemyśleć. Może proszenie Ślizgonów o pomoc nie brzmiało zbyt dobrze, ale znowu już wolał iść do nich niż do Kruoknów i natkną się tam na tą pustą idiotkę.
 
     

Madelaine Davies
VI Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 109
Wiek: 16
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: notatka z zielarstwa, różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 12
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Czw Lis 22, 2018 8:19 pm   
   <Multikonta: RW | FL


Pluszowy lemur? To się dało załatwić. Właściwie Madelaine była gotowa jeszcze tego samego wieczora posłać sowę do rodziców, by zajrzeli do sklepu z zabawkami w Tiverton i znaleźli tam odpowiednią maskotkę. Nie potrzebowała żadnej specjalnej okazji, by sprawić Terry'emu taki prezent, wystarczył sam komediowy aspekt i nagroda w postaci naburmuszonej miny młodszego Puchona. Na pewno zresztą nie dąsałby się długo, bo przecież kto normalny obrażałby się o taki niewinny żarcik.
- Tak, to akurat prawda. Puchatek to w ogóle jakby był od nas starszy, takie mam czasem wrażenie. - Nie zamierzała im odbierać tych oczywistych zasług, bo radzili sobie doskonale. Nie zdziwiłaby się zresztą, gdyby już za kilka miesięcy któryś z jej ulubieńców również otrzymał charakterystyczną odznakę wraz z kompletem obowiązków. Skoro rok temu komuś przyszło do głowy wybrać ... to tylko świadczyło o tym, że niezbadane są wyroki Dyrekcji.
- A mogę iść, tylko powiedz mi gdzie to - zaśmiała się, ścierając z policzka pojedyncze kropelki wody. Robiła się już powoli zmęczona tym machaniem szmata, a byli dopiero w połowie. Zaczynając trzeci stół miała coraz większą ochotę położyć się na blacie i zarządzić przerwę, ale wiedziała, że takie myślenie to pułapka. Jeśli przerwą pracę, tym trudniej będzie znów do niej wrócić i w ten sposób spędzą na sprzątaniu Wielkiej Sali jeszcze więcej czasu. Okrutna była to kara, chociaż i tak mogło być gorzej, mogli dostać nadzór i nie móc zamienić ze sobą nawet słowa. Kiedy zaś trwała rozmowa, łatwiej było zapomnieć o bolących ramionach i kręgosłupie wołającym o litość. W pewnym momencie wyprostowała się na dosłownie chwilę, na co plecy zareagowały chrupnięciem. Oho!
- Powiedzmy, że ci zaufam. - Nie miała chyba innego wyjścia. To był ich jedyny plan, więc póki nie znaleźli żadnego lepszego, cóż pozostawało. Najwyżej będzie teraz ostro główkować nad alternatywą, żeby jakoś wymigać się od zamiany w zwierzę. Wiewiórka, też oryginalne! Dlaczego nie delfin albo karibu? Bo co? Bo ruda?
- Ych, rany - westchnęła, energicznie przesuwając ścierką po stole. - Jak myślisz, ile tu już siedzimy? - Nie żeby się jakoś martwiła o czas, nigdzie umówiona nie była, ale w tych warunkach sekundy wydłużały się niemiłosiernie, osiągając rozmiary godzin. I kto wie, może zajmowali się szorowaniem dopiero jakiś kwadrans czy dwa, a mimo tego miała wrażenie, jakby lada moment zamierzała wybić północ. Szlabany to jednak paskudna sprawa, więc jeśli już planowali kolejny brawurowy wyczyn, musieli za wszelką cenę uniknąć kary. Bo jeszcze następnym razem każą im wyczyścić wszystkie korytarze!
_________________
Ostatnio zmieniony przez Raylene Winchester Czw Lis 22, 2018 8:19 pm, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     

Terrence Lee
Uczeń | V rok
Dołączył: 23 Wrz 2018
Posty: 67
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Różdżka: Włókno z skrzydła chochlika, 12 cali, jarzębina giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5+1=6
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 6+1=7
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 13+2=15
Wysłany: Nie Gru 16, 2018 1:49 pm   
   <Multikonta: Bianchie


W sumie, jakby się nad tym zastanowić, to Vincent był lepszym wyborem na to stanowisko. Był dokładniejszy, bardziej obowiązkowy niż Terrence. Dla niego często obowiązki jakie wykonywali prefekci były bez sensu i znając siebie naginałby zasady do oporu. Oczywiście, jeśli wcisną mu tą rolę co by odciążyć Rowla jako kapitana drużyny, to przyjmie ten wątpliwy zaszczyt. Poradziłby sobie. Był w sumie bardziej stanowczy niż jego przyjaciel i jednak troszkę bardziej reprezentatywny. A przynajmniej bardziej dbał o ten aspekt a jak wiemy prefekci powinni wzbudzać podziw i szacunek. Przynajmniej w teorii, w praktyce wychodziło to różnie.
-Daleko stąd, tam gdzie nie możesz sobie ze mnie robić jaj – pokazał jej język, co miało być przejawem dorosłości w jego wykonaniu. Naprawdę ta praca zaczynała go męczyć, i to tak porządnie. Chociaż rozmowa odwracała uwagę od bolących pleców i ramion, powoli zaczynał dochodzić do wniosku, że mimo wszystko zaczęli bardziej skupiać się na pogaduszkach niżeli na szorowaniu. Sam wypadł strasznie z rytmu znacznie zwalniając, i podświadomie szukając wymówek, by rzucić to wszystko w cholerę i zwyczajnie nawiać. Jedyne co go tu jeszcze trzymało, to wizja, że jeśli by stad wyszedł to raz, Mad urwałaby mu głowę, dwa, pewnie przez następny tydzień pod nadzorem musiałby całą karę odbywać ponownie. Marna perspektywa.
-Stanowczo za długo. W sumie Madie, jeśli chcesz, dokończę to sam. W razie czego, powiem, ze zwichnęłaś nadgarstek i poszłaś do skrzydła szpitalnego. Raylene pewnei by nas kryła także jak dla mnie nie ma problemu. A tak szybciej doszoruje te stoły. Skusisz się? – zapytał w pełni poważnie. To, że sam nie mógł nawiać, nie znaczyło, że Davies nie może zrobić tego samego. Zawsze mieli wymówkę z kontuzją czy nagłym wezwaniem pani prefekt. A samemu owszem miałby więcej pracy, ale może zacząłby czyścić te stoły w inny sposób, znalazłby szybszy sposób? Kto wie. Poza tym, skoro on czuł się zmęczony, co musiała odczuwać ta kruszyna? Zapewne ręce bolały ją równie mocno i sama marzyła o końcu ich kary. A szczerze wątpił, że zgodziłaby się usiąść z boku i poczekać, aż sam odwali całą robotę. Już prędzej odeśle ją do dormitorium.
 
     

Madelaine Davies
VI Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 109
Wiek: 16
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: notatka z zielarstwa, różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 12
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Pon Gru 17, 2018 9:42 pm   
   <Multikonta: RW | FL


 Nie chciała bawić się we wróżbitkę i próbować przewidzieć, kto zostanie wybrany na stanowisko prefekta już po wakacjach, jako że pod tym względem szanowna dyrekcja potrafiła wywijać całkiem niezłe żarciki. Gdyby jednak miała typować któregoś z trójki swoich ulubionych piątoklasistów, z pewnością stawiałaby na Vincenta. Jak by nie patrzeć, chłopak potrafił sobie całkiem nieźle poradzić z nawet tak ciężkim przypadkiem jak Madelaine, o czym niejednokrotnie przekonała się już ich domowa drużyna Quidditcha. Zawsze mogło się jednak okazać, że grono pedagogiczne widzi potencjał w kimś, kogo sami uczniowie nawet nie zauważają i przyszły rok szkolny przyniesie im kolejne niespodzianki. Davies liczyła tylko na to, że kolejny prefekt okaże się odpowiednio rozgarnięty. Ostatnie, na co miałaby ochotę tuż przed OWuTeMami, to zamartwianie się, czy jej nieznanej-jeszcze-tożsamości młodociany następca radzi sobie z nowymi obowiązkami. Egzaminy kończące szkołę to w końcu nie przelewki, od nich w wielu przypadkach zależała dalsza kariera, a co do tej Maddie nie zdążyła się jeszcze nawet zdecydować.
 — Nie ma takiego miejsca, kochaniutki — odparowała, uśmiechając się z nutką złośliwości. Żeby powstrzymać ją od uszczypliwych komentarzy, musiałby zapewne zastosować zaklęcie uciszające lub starodawnie, po mugolsku amputować język. A ona i tak nauczyłaby się migowego, żeby odpowiednimi gestami nadal móc działać młodszemu koledze na nerwy. Potrafiła być niemożliwie uparta tak w tym, jak i w innych aspektach życia.
 — Dokończysz to sam? - Powtórzyła tonem pełnym niedowierzania, na moment przerywając energiczne szorowanie stołu. Ból uderzył w ramię, ale przez te kilka sekund zbyt intensywnie rozważała rzucenie w chłopaka szmatą, żeby się tym przejmować. — Po moim cholernym trupie. — Nachyliła się nad stołem, mierząc towarzysza niedoli morderczo poważnym wzrokiem. Jeśli jeszcze do niego nie dotarło, teraz miał ostatnią szansę pojąć, że Davies nie pozwoli się wyręczyć i nie ucieknie od szlabanu, choćby miała lada moment paść bez życia. Po może dwóch sekundach wymownego milczenia i strzelania piorunami z oczu, wróciła do kręcenia ścierka po blacie jak gdyby nigdy nic. Oblicze dziewczyny złagodniało na powrót do standardowego wyrazu, z lekko kpiącym uśmieszkiem i ciepłym spojrzeniem typowej starszej siostrzyczki.
 — Próbowałeś kiedyś coś symulować u Winchester? - podjęła po chwili. — Kryłaby, owszem, ale potem nie masz życia. Ona nie znosi takich sztuczek, zresztą nie dziwię się. Każdego dnia ma pod gabinetem co najmniej kilkunastu "poszkodowanych" chłoptasiów, którzy żebrzą o atencję i zawracają głowę bez potrzeby. — Nie wspominając już o tym, że jak jej ktoś podpadł, potrafiła mrozić lepiej niż Królowa Śniegu. Aż żal się robiło na myśl o tych wszystkich nabuzowanych hormonami nastolatkach, którzy z własnej głupoty narażali się na gniew pielęgniarki i jej wzrok tak chłodny, że aż ścinał krew w żyłach. Brr!
_________________
Ostatnio zmieniony przez Raylene Winchester Wto Gru 18, 2018 10:50 pm, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
     

Terrence Lee
Uczeń | V rok
Dołączył: 23 Wrz 2018
Posty: 67
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Różdżka: Włókno z skrzydła chochlika, 12 cali, jarzębina giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5+1=6
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 6+1=7
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 13+2=15
Wysłany: Czw Gru 20, 2018 12:48 am   
   <Multikonta: Bianchie


Wiadomo, egzaminy to nie przelewki. Zwłaszcza jeśli mówimy tutaj o OwuTemach. SUMy jeszcze nie były aż tak ważne. Oczywiście, od tego jak ci pójdzie zależy czy będziesz mógł kontynuować dalej przedmiot potrzebny ci do uzyskania zawodu, ale znowu wymagania były nieco mniejsze. Presja tak samo. Przynajmniej według niego. Albo może wynikało to z jego podejścia, tego, ze nie miał wciąż pojęcia co zrobić dalej ze swoim życiem bo nigdzie do końca nie widział dla siebie miejsca. Praca za biurkiem nie była dla niego. Zamęczyłby się. Tak więc posadki w ministerstwie raczej odpadają. Wyjątek to aurorzy czy departament tajemnic, ale wciąż było to ministerstwo pełne sztywnych urzędasów. Na pracownika Św. Mungo też się nie nadawał, ale to głównie przez swoją niechęć do eliksirów i zielarstwa. Najchętniej dużo by podróżował, zwiedzał świat i dopiero kiedy to mu się znudzi, zajmie się jakąś nudną pracą. Bo wątpił by poszedł drogą zawodowego gracza Quidditcha. Nie był chyba aż tak utalentowany by wzięła go jakaś porządna drużyna, a z kolei z pensji z małego klubu nie wyżyje. Może wiec faktyczne branża usług byłaby dobra. Jakiś salon fryzjerski czy butik z kreacjami? Chyba tylko to mu zostało bo nigdzie więcej się nie widział. Czy ta szkoła oferuje coś takiego jak doradztwo zawodowe? Najwyższa pora by Terrence wreszcie się do nich udał, bo na tą chwilę jego przyszłość była skryta za bardzo gęstą mgłą.
-Idź poszukaj to mi powiesz czy znalazłaś. Nie możesz z góry zakładać, że ono nie istnieje. To bardzo wąskie myślenie wiesz? – sam się odciął nie do końca chcąc podać się walkowerem. Z reszta przekomarzanie się z tą wiewiórką zawsze należało do wyjątkowo przyjemnych zajęć. Plus ten upór był naprawdę uroczy i wcale nie wątpił, by była w stanie nauczyć się migowego tylko po to by mu móc dalej cisnąć. Gorzej, ze Terry by tego kompletnie nie zrozumiał, więc mijało się to z celem.
Nie spodziewał się takiej reakcji. Zwłaszcza, ze jego propozycja była jak najbardziej poważna i miała służyć przyjacielskiej przysłudze. Tym czasem zamiast wdzięczności otrzymał wybuch. Przestał szorować stół, patrząc na nią szeroko otwartymi, zaskoczonymi oczami, nie bardzo rozumiejąc o co chodzi. Od kiedy to wiewiórki są takie waleczne? –Hej spokojnie, to była tylko propozycja i chęć pomocy. Musisz być równie zmęczona co ja, więc chciałem ci tylko ulżyć, pozwolić odpocząć – bąknął w geście obrony czy kapitulacji podnosząc ręce do góry. Skoro nie chciała skorzystać, wystarczyło spokojnie powiedzieć nie. Nic więcej. Dobrze, że mu chociaż odpuściła wykład na temat niezależności kobiet, ich sile i równouprawnieniu czy coś. Wtedy sam by wyszedł.
-Nie, zwykle nie polegam na pomocy dorosłych kobiet – uciął nie wdając się w szczegóły. Powiedział to też w taki sposób, że jasnym było, że ma ku temu swoje powody, a Winchester nie jest jedyną z dorosłych, do których Lee się nie uda jeśli nie będzie miał innej możliwości działania. Poza tym, po ostatnim spotkaniu z pielęgniarka, wolał jej unikać jak ognia. Bez słowa wrócił do szorowania, znacząco przy tym przyspieszając. Chciał to skończyć jak najszybciej, a skoro ręce i tak go już bolą, to czemu by ich nie dobić. Tak przynajmniej będzie cierpiał krócej.
 
     

Madelaine Davies
VI Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 109
Wiek: 16
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: notatka z zielarstwa, różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 12
Miotlarstwo: 7
Wysłany: Pią Sty 04, 2019 4:02 am   
   <Multikonta: RW | FL


 O egzaminach wolała na chwilę obecna nawet nie myśleć. Ledwie rok temu uporała się z SUMami, które przynajmniej po części pomogły jej zweryfikować zdolności i przekonać się, w kierunku jakiej kariery mogłaby ewentualnie pójść, a tu już trzeba było szykować się do ostatecznej decyzji. Perspektywa rozpoczęcia nauki na siódmym roku w Hogwarcie przerażała ją całkiem solidnie nie ze względu na poziom materiału i ogrom nauki, ale na konieczność dokonania wyboru co do swojego dalszego życia. Oczywiście, los zawsze mógł ułatwić jej sprawę; jeśli zawali OWuTeMy, wszystkie zawody wymagające studiów wyższych automatycznie odpadną ze zbioru opcji. To jednak była tylko kropelka w morzu możliwości, które mnożyły się w miarę myślenia o tym, jak by tu zawęzić ich szeroki wachlarz.
 — Ty tak samo zakładasz, że jeszcze tego nie sprawdziłam — wytknęła, mrugnąwszy wymownie oczkiem. Z szerokim uśmiechem na twarzy i radością w sercu od razu jakoś raźniej się szorowało ten nieszczęsny blat. Przyjacielskie docinki były dla Davies chlebem powszednim, często nawet więcej warte niż zwykłe, poważne rozmowy. Cała ich magia opierała się na pewności, że żaden przytyk wystosowany wobec młodszego kolegi nie będzie w stanie zniszczyć ich relacji, bo żadne nie bierze sobie tych komentarzy na serio.
 Niemal w tym samym momencie, w którym dała upust złości, ogarnęło ja szczere zawstydzenie. Nawet jeśli miała prawo do absolutnej dezaprobaty dla pomysłu, tak gwałtowna reakcja była zdecydowanie przesadzona. W ten sposób niestety działała Madelaine, często szybciej mówiąc niż myśląc, co kończyło się nieraz dość niezręcznymi sytuacjami. Ot, tak jak teraz, kiedy niewinnemu chłopu obrywało się za dobre intencje. No, może nie był tu tak do końca bez winy, bo w końcu zwątpił w siły i wątpliwości Davies, ale to dałoby się zrzucić na karb przyjacielskiej troski.
 — Przepraszam, taki odruch — odpowiedziała wyraźnie zmieszana, nerwowo przesuwając dłonią po karku i uciekając wzrokiem gdzieś na bok. Chociaż przy swoich racjach gotowa była obstawać dzielnie do ostatniej kropli krwi, była pierwsza do odwrotu w sytuacji, w której mogłoby to zranić jej bliskich. Teraz było jej zwyczajnie głupio, że wybuchła w taki sposób, zamiast jakoś sensowniej wyłożyć swoją odmowę. Nie było jednak sensu załamywać się teraz, bo w ten sposób i tak nie była w stanie niczego naprawić. Za to energiczne machanie szmatą z każdą sekundą przybliżało ich do końca szlabanu, a to przecież był cel, do którego dążyli.
 — Patrząc pozytywnie, jesteśmy już całkiem sporo za połową — zauważyła, chcąc rozrzedzić nieco atmosferę. Co prawda spędzili już przy tej pracy całkiem sporo czasu, to zdawał się mijać szybko w tak przyjemnym towarzystwie. Może zresztą okaże się, że nauczyciel uzna ich karę za wystarczającą już po starciu stołów i odpuści im resztę sprzątania, żeby zdążyli wrócić do dormitoriów przed ciszą nocną, Byłoby to doprawdy ironiczne, gdyby to właśnie z powodu szlabanu po raz kolejny znaleźli się na korytarzu po dozwolonych godzinach. Na dobrą sprawę, nikt nawet nie mógłby się o to czepiać! Szkoda tylko, że i tak pewnie byliby o wiele zbyt zmęczeni, by skorzystać z tej okazji.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Raylene Winchester Pią Sty 04, 2019 4:02 am, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     

Terrence Lee
Uczeń | V rok
Dołączył: 23 Wrz 2018
Posty: 67
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Różdżka: Włókno z skrzydła chochlika, 12 cali, jarzębina giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5+1=6
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 6+1=7
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 13+2=15
Wysłany: Nie Sty 20, 2019 12:30 pm   
   <Multikonta: Bianchie


-Zawsze możesz iść tam i sprawdzić czy nic się nie zmieniło – oburknął jakby to było oczywiste i czemu Madeleine na to jeszcze nie wpadła. Nie ma to jak przyjacielskie odsyłanie kogoś na poszukiwania nieistniejącego. Chociaż znowu jak długo to są tylko przyjacielskie przytyki to nie działo się nic złego. Terrence był ostatnią osobą, która chciałaby kogoś obrazić czy skrzywdzić słownie. No chyba że mówimy tutaj o Laurze, ale to inna historia.
-Nie szkodzi, naprawdę nie miałem nic złego na myśli – przyznał uśmiechając się do niej na rozładowanie atmosfery. Owszem, jej reakcja była zdecydowanie przesadzona. Wystarczyło powiedzieć nie, a nie wybuchać jak Wezuwiusz. Rozumiał to jednak. Sam nie raz często palnął coś bez pomyślunku i trzeba było się z tego tłumaczyć. Także zamierzał puścić tą żywą reakcję w niepamięć jakby nie miała miejsca. Jedyne co zapamięta, to fakt, że na przyszłość nie warto próbować sugerować w jakikolwiek sposób, że Mad sobie z czymś może nie poradzić, czy to dla niej za ciężkie. Chociaż ciekawe czy to również odnosi się do noszenia książek z biblioteki przed egzaminami. Ale znowu tutaj magia przychodziła z pomocą. – Możesz mi postawić piwo kremowe w ramach rekompensaty i szkód wyrządzonych mojemu biednemu serduszku – wyszczerzył się do niej bezczelnie znad szorowanego blatu. Merlinie, gdzie jest nauczyciel, żeby odwołać im ten szlaban kiedy oni tutaj tak ciężko pracują!
Jak na zawołanie, drzwi Wielkiej Sali otworzyły się i pojawił się w nich nauczyciel. Swoim wprawnym okiem ocenił postępy ich pracy i oznajmił, że po skończeniu stołów mogą się udać do dormitoriów i tylko i wyłączenie tam. No doprawdy jakby szorowanie blatów miało ich nauczyć nie podjadać w kuchni. Terrence nie zamierzał się burzyć, przytaknął mężczyźnie i kiedy ten opuścił pomieszczenie, ze świstem wypuścił z płuc powierze w geście ulgi.
-No nareszcie, myślałem, że już się nie pojawi i zgnijemy tutaj do rana. To co? Wyścigi, kto pierwszy skończy swoją stronę na ostatnim stole? – zaproponował z błyskiem w oku. Oczywiście najpierw musieli dokończyć ten, ale skoro został im tylko jeden, to element rywalizacji mógłby być niezłą motywacją do szybszego szorowania. A co do wykorzystywania faktu, że oficjalnie mogli poruszać się po zamku po ciszy nocnej skoro wracają po szlabanie, to Lee nawet przez myśl nie przeszło by to wykorzystać. Był zbyt styrany i jedyne o czym marzył to prysznic i uwalenie się w łóżku. Zwyczajnie był na cokolwiek innego zbyt zmęczony.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight




















Dragon Ball New Generation Reborn











Fairy Tail Path Magician





over-undertale













Amaimon

Strona wygenerowana w 0,85 sekundy. Zapytań do SQL: 14