Rewolucja zaklęć! Koniecznie przeczytaj!
► Poszukujemy nauczyciela Starożytnych Run!
► Mile widziani śmierciożercy oraz aurorzy!
► Trwa lekcja Eliksirów!
► Trwa lekcja Transmutacji!
► Trwają zajęcia z Wychowania do Społeczeństwa!
► Ukazał się nowy Prorok Codzienny!
► Pamiętamy! II rocznica Bitwy o Hogwart!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

162
186
170
202

Maj 2000r.
Pełnia: 12-14.05 (14-18.11)
Coraz cieplejsze promienie słońca nie powinny nikogo zwieść. Wieczory wciąż chłodne, a aura deszczowa i nieprzewidywalna. W dzień ok. 14'C, w nocy ok. 8'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Vanessa Harvin
Pią Lis 30, 2018 12:19 am
Primrose Jensen
Autor Wiadomość
Primrose Jensen
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Paź 07, 2018 1:17 am   Primrose Jensen

1. Imiona: Primrose Lilianne

2. Nazwisko: Jensen

3. Wiek: 16

4. Charakter: Prim jest dość dziwna, po prostu. Może i już wyrosła z pewnych zachowań, ale początkowo trudno było jej nawiązać jakąkolwiek znajomość. Do dziś niektórzy pamiętają Prim, która gadała sama do siebie, rysowała smoki po wszystkim, co nadawało się jej zdaniem na pergamin. Opowiadała wszystkim historie ojca, będąc pewną, że zaciekawią one nie tylko uczniów, ale też samych nauczycieli. Jak bardzo się myliła...
Opamiętała się już na trzecim roku. Zaczęła się więcej uśmiechać, rozmowy z nią nie polegały tylko na ocenie Rogogona Węgierskiego, a nawet podobnie jak jej koleżanki, zwracała większą uwagę na chłopców. Ci jednak uprzedzeni zachowaniem Jensen zbywali ją niesamowicie szybko, co z kolei otrzeźwiło jej umysł. Zrozumiała, że niektórym może się wydawać nieco inną. Przesadną otwartość zatem zastąpiła zdrowym dystansem, pielęgnując w sobie szczerość, z czasem nad wyraz okrutną. Do dziś wszędzie Prim pełno, siejącą nienaturalny entuzjazm, bądź namacalną melancholię, jednak jej obecność nie jest tak uciążliwa, jak to zwykło być wcześniej. Zdarza się jej szeptać w samotności, marzyć o obcowaniu ze smokami, ale kto by o tym teraz wiedział?
Nie lubi czegoś nie wiedzieć, wszystko sprawdza po kilka razy, przygotowuje się całe wakacje do nowego roku szkolnego, czasem zarywając całe noce.
Można ją spotkać z pamiętnikiem, siedzącą na kamiennej posadzce, przyglądając się ze skupieniem ludziom, a następnie zapisywanej kartce. Wygląda to jakby wszystkich wokół tam pisemnie oceniała, co drażni poszczególnych uczniów. Naraziła się nawet pewnego razu na spięcie ze Ślizgonem, który był pewien, że ta obraża go w swoim zeszycie, wtedy też pół nocy płakała nad zniszczonym notesem z widniejącym smoczkiem na okładce.

5. Wygląd: Wygląd absolutnie nie zdradza tego, co w duszy gra pannie Jensen. Na pozór wydaje się być nieśmiałą, uroczą przedstawicielką płci pięknej. Zadbane, długie i proste włosy, odcieniem przypominające zwiastujące każdą jesień - kasztany. Duże okrągłe oczy, ni to niebieskie, ni szare. Primrose zbyt często wertuje nimi drugą osobę, czujnie obserwując, przenikając wręcz od środka, nierzadko zatem sprawiając uczucie dyskomfortu. Niekiedy pogodne, za chwile znów zamglone smutkiem, nostalgią. Wysoka i chuda, brak kobiecych kształtów nie pozwala nazwać ją szczupłą. Zbyt często się garbi i ma niezdrowe nawyki - zagryza wargę ponad... jakąkolwiek normę zagryzania warg, później ciepiąc na suche usta, szczególnie zimą. Przy bladej cerze Prim szczególnie widać zdenerwowanie tudzież zawstydzenie, jej policzki wtedy pokrywają się różem. Trudno schować Jensen emocje pod uśmiechem, wiele czynników ją zdradza. Wiecznie ma chłodne dłonie.
Wszystko to tworzy obraz młodziutkiej, uroczej dziewczynki, niestety, w jej głowie kłębią się takie myśli, o których każda szanująca się grzeczna uczennica nie śmie pomyśleć.

6. Skąd: Szkocja, Elgin

7. Czystość krwi: czysta

8. Stan majątkowy: przeciętny

9. Rodzina: Różyczka wychowuje się w normalnej magicznej rodzinie, gdzie matka pełni rolę pani domu, ojciec natomiast utrzymuje całą rodzinę. Brat, Ronald, od roku uczęszcza, tak samo jak siostra, do Hogwartu, szybko zjednując wokół siebie rówieśników, w przeciwieństwie do niej - przez pierwsze 3 lata uznawana była za dzikuskę. Rodzeństwo się gryzie ze sobą, podobnie jak większość, brat uznaje siostrę do dziś za nieco... dziwaczną. Prim natomiast uważa, że Ron jest po prostu głupi jak but. Mama, Aurora, nie dostrzega w swojej córce niczego niepokojącego, zaślepiona jest obrazem ślicznej dziewczynki, która kiedyś podobnie jak ona założy cudowną rodzinę, spełni jej i swoje marzenie. Gdyby tylko bliżej się przyjrzała, odkryłaby, że Prim prawdopodobnie wpadnie na inny życiowy plan. A ojciec, Alexander, jej kochany ojciec i największy autorytet, po ukończeniu swojej nauki w Hogwarcie, postanowił studiować smoki w Rumunii. Choć często nie ma go w domu, dziewczyna dąży go największym uczuciem. Zawsze siada mu na kolanach, wsłuchując się w historie, często przekoloryzowane, wprost z rezerwatu smoków. Podziela jego pasję i sama zamierza po ukończeniu Hogwartu studiować te niebezpieczne zwierzęta. Tylko że... Nie podzieliła się tym jeszcze z mamą.

10. Historia:

Prim nie mogła spać w nocy, po tym jak podsłuchała, że ojca zaatakował smok. Jak to możliwe, że te przeurocze zwierzęta mogły skrzywdzić mojego tatę?
Z zamyśleń wyrwał ją głos mamy, która obwieszczała, że czas spakować się na pierwszy rok do Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Sama myśl o Hogwarcie podtrzymała jedenastolatkę na duchu. Szybko otarła łzę, Ogniomiot uciekł z jej myśli i z podekscytowaniem wdrapała się na pierwsze piętro, by w swoim pokoju przygotować się do wyjazdu.
Do kufra schowała wszystkie rzeczy, których rozpiskę otrzymała wraz z listem. Czytała go kilkukrotnie, by mieć pewność, że wraz z mamą kupiła wszystko, czy również nie zapomniała o czymś podczas pakowania.
Primrose nie posiadała żadnego pupila. Ojciec niejednokrotnie namawiał ją na własną sowę, proponował jej nawet kota, dziewczynka jednak przedstawiła swoje propozycje, które natychmiast zostały odrzucone.
Co złego jest w małym wężu? Jestem pewna, że nikomu nie zrobiłby krzywdy!
Pomimo że rozpoczęcie nauki wiązało się z tym, że o smokach będzie mogła usłyszeć jedynie dwa razy do roku, pragnęła się tam znaleźć, szczególnie dlatego, by mieć styczność z młodymi czarodziejami. W Elgin było ich niewielu i za większością niestety nie przepadała.
Od razu pomyślała o ONMS. To musi być z pewnością fascynujące!
Dziewczynce od razu poprawił się humor.

***


Primrose oparła się o chłodną, kamienną ścianę by złapać oddech. Próbowała uciec przed wścibską Panią Norris, która zdawała się mieć wyczulony węch na jej osobę. Zamek spowijała ciemność. Postaci z obrazów drzemały, na szczęście. Nie raz Jensen niefortunnie potrafiła obudzić niemal całą malarską społeczność. Skazywała siebie wtedy na niemałe kłopoty, bowiem taki hałas potrafił zbudzić czujnych profesorów. Dziewczyna oswojona była z wizją nocnych hogwarckich korytarzy. Nie pierwszy raz wymykała się z dormitorium. Najczęściej pragnęła zaszyć się w pustej sali, albo ważyła eliksir nieco odbiegający od norm uczniowskich. Nie potrafiła się pogodzić z multum ograniczeń, dlatego jej czas zaczynał się od zmroku. Tym razem potrzebowała wytchnienia, dlatego próbowała wcisnąć się do jednej z klas, o których wszyscy zapomnieli. Niestety, po raz kolejny, na jej ogonie stanęła kotka Filcha. Udało jej się w porę uciec, ale teraz nie do końca zdawała sobie sprawę gdzie się znajduje. Mogłaby się pokusić o zaklęcie Lumos, ale wiedziała, jak zareagują na to obrazy. Dlatego też po omacku próbowała znaleźć pierwsze lepsze drzwi, na które naparła. Ku jej uldze, ustąpiły.
Pomieszczenie wyglądało na opuszczone. Nie znajdowało się w nim nic innego, jak dziwne potężne lustro. Na ramie wyrzeźbione zostały wyrazy, których Prim nie była nawet w stanie wymówić. Zmrużyła oczy, zastanawiając się, czy zwierciadło to nie jest magiczne. Po Hogwarcie mogła bowiem spodziewać się wszystkiego. Ten przedmiot ewidentnie został ukryty, a skoro tak - na pewno nie był przeznaczony dla uczniów. Badawcze spojrzenie dziewczyny przesunęło się z ramy na powierzchnię lustra, w którym ujrzała przeciwległą ścianę. Niemniej jednak, kiedy stanęła twarzą w twarz z odbiciem, przeszyło ją gwałtowne zdziwienie.
Owszem, widziała siebie, ale w cudownej odsłonie. Zniknęła gdzieś jej piżama, teraz miała na sobie obcisłe zgniłozielone ubranie, jakby wytworzone ze smoczej łuski, chroniące ją przed ogniem. Twarz miała umazaną smołą czy innym mazidłem, natomiast jej lewę ramię ukazywało paskudną bliznę po poparzeniu. Dla Primrose jednak wydawała się ona wyjątkowo piękna.
W oddali buchało ogniem, z lewej strony powoli wyłaniała się sylwetka Rogogona Węgierskiego. Zwierzę te przewyższało ją pięciokrotnie. W dziewczynie odezwała się paląca potrzeba wskoczenia na grzbiet bestii. Chciała poczuć grubą skorupę pod swoimi dłońmi, wznieść się w powietrze jak na miotle podczas meczu qudditcha.
Jensen jednak się opamiętała, w porę odsunęła się w bok i spostrzegła, że znajduje się wciąż w opustoszałej sali. Nie wiedziała co to były za czary, ale nie chciała im podlegać. Choć kusiło ją niemiłosiernie, wybrała bezpieczniejszą opcję. Wróciła, na tyle cicho, na ile potrafiła, do dormitorium. Z nikim nie podzieliła się swoim przeżyciem. Często rozmyślała, czy ktokolwiek z zamku natrafił na to zwierciadło, w głębi duszy chciała być jedyna.

***

Dzierżyła w rękach wielką Księgę Zaklęć, szukając z niecierpliwością odpowiedniej klasy. Przez natłok zajęć, stała się bardzo roztrzepana, ledwie starczało jej czasu na odpoczynek. Wciąż musiała pisać wypracowania, przy których nie raz zdarzyło jej się przysnąć ze zmęczenia. Primrose zdecydowała, że w następnym roku zrezygnuje przynajmniej z dwóch przedmiotów. Za dobrze siebie oceniła.
W głowie ćwiczyła zaklęcia rozśmieszające, gdy nagle kroku dorównał jej rok młodszy Gryfon, który ostatnimi czasy dość często ją zaczepiał.
─ Śpieszysz się?
─ Tak, profesor kazał nam zostać kilka minut dłużej na Starożytnych Runach, za niecały kwadrans zaczynają się zajęcia z Zaklęć i Uroków. Nie ułatwiasz mi sprawy, naprawdę muszę zdążyć. Tydzień temu przysnęłam na lekcji, nie chcę znów zawieść.
─ Nie rozumiem po co Ci wszystkie te przedmioty, Jensen. Skup się na jednym. Możesz być taka jak tata, możesz tresować te wszystkie...
Dziewczyna zgromiła go wzrokiem. Zacisnęła w wąską linię swoje usta.
─ Odkąd pożyczyłam Ci książkę o smokach, nie dajesz mi spokoju.
Chłopak wyraźnie zbladł. Chyba jeszcze się nie przyzwyczaił, że Jensen bywa dość bezpośrednia i okrutna w swojej szczerości. Z pewnością nie chciała go urazić. Dużo jej brakuje do odczuwania empatii.
─ Nie musisz być taka zarozumiała i chłodna.
─ Wcale taka nie jestem.
Odrzuciła swoje kasztanowe długie włosy i prychnęła pod nosem. Wcale nie rozumiała, dlaczego Gryfon ją zaczepił. Po to, by nauczyć ją serdeczności? Stanęła na środku korytarza i utkwiła w nim spojrzenie. Przewyższała go wzrostem o głowę, zupełnie jak większość dziewczyn ze swojego rocznika.
─ Chciałem Ci tylko coś pokazać. Myślałem, że Cię to zainteresuje. Ale chyba powinienem wziąć przykład z Ciebie i odejść z obojętnością.
Prim nie zwykła była ulegać komukolwiek. Niemniej jednak poczuła wielkie zainteresowanie. Gryzła nerwowo wargę, dopóki nie westchnęła głośno.
- Dobra, po kolacji.
Gryfon z triumfalnym uśmiechem ruszył w przeciwną stronę. Natomiast dziewczyna popędziła na kolejne zajęcia, na które tym razem zdążyła.
Po kolacji, chłopiec zaciągnął ją do jednej z opuszczonych sal. Dziewczyna poznała to pomieszczenie, często wymykała z dormitorium, by ochłonąć w samotności. Niekiedy miała ponure myśli, mnóstwo głosów odzywało się w jej głowie, a ona nie potrafiła tego zagłuszyć. Nigdy jednak wcześniej nie podzieliła się z nikim swoją przykrą przypadłością. Powodowała ona, że niekiedy z bezsilności Prim atakowała wszystkich bez konkretnej przyczyny, bywała nieznośna i skora do awantur. Nic dziwnego, jeśli dręczyło ją w głowie mnóstwo szmerów, szeptów i krzyków.
Często zatem miewali ją za zarozumiałą, niestabilną emocjonalnie osobę. Nie zawsze jednak taka była. I jej najbliżsi bardzo to doceniali. Nawiasem mówiąc ten Gryfon zdawał się w ogóle nie przejmować jej humorkami.
Jensen ujrzała w kącie małe czworonożne stworzenie. Dziewczyna podeszła bliżej by wydać zduszony okrzyk.
─ Przybłąkał się mały na błoniach. Nie wiem, co to za stworzenie, ale przygarnąłem go, prawie przyłapała mnie profesor McGonagall. Chciałem, byś je zobaczyła, choć teraz sądzę, że rozsądnie byłoby go zabrać do dyre...
─ Do Hagrida! To jest Hipogryf. Hybryda powstała z połączenia konia i orła. Na smoczą łuskę, on jest taki piękny. Widziałam takie w księdze magicznych zwierząt. To jeszcze maleństwo. Dorosłe osobniki są cztery razy większe i groźne o ile nie potraktujesz ich z szacunkiem.
Gryfon kiwnął głową. Zastanawiał się, dlaczego dziewczyna pierw pomyślała o szkolnym gajowym, ale wydawał się ufać pannie Jensen. Sprawiała wrażenie osoby, która wie co robi i w wielu przypadkach wykazywała się dominacją. Jeden z wyraźniejszych głosów w jej głowie szepnął, by zostawić zwierzę w ukryciu i zająć się nim na własną rękę.
Acz głos był ten zawsze złym doradcą, a Primrose potrafiła jeszcze nad nim panować. Na drugi dzień, gajowy zajął się z radością hipogryfem
11. Rok nauki: 6
*12. Statystyki:
Zielarstwo: 20/100
Eliksiry: 5/100
Zaklęcia Zwykłe: 10/100
Zaklęcia Defensywne: 15/100
Zaklęcia Ofensywne: 15/100
Transmutacja: 5/100
Miotlarstwo: 0
 
     

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3670

Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri, Carter (nieoswojony)
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 90%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Nie Paź 07, 2018 10:48 am   
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Akcept!
_________________


Do you now what it's like when
You're not who you wanna be?
Do you know what it's like to
Be your own worst enemy
Who sees the things in me I can't hide?
Do you know what it's like
To wanna surrender?
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight




















Dragon Ball New Generation Reborn











Fairy Tail Path Magician





over-undertale















Amaimon

Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 11