Ważne! Rewolucja kociołkowa czyli nowy system Eliksirów i Zielarstwa!
► Poszukujemy śmierciożerców oraz aurorów!
► Ruszyły zapisy do Klubu Pojedynków!
► Trwa lekcja Zielarstwa!
► Rozpoczyna się lekcja Eliksirów!
► Trwa bal! Uczestników zapraszamy tutaj! Dostępna bilokacja. Szczegóły o zabawie.
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

152
157
135
144

Maj 2000r.
Pełnia: 12-14.05 (14-18.11)
Coraz cieplejsze promienie słońca nie powinny nikogo zwieść. Wieczory wciąż chłodne, a aura deszczowa i nieprzewidywalna. W dzień ok. 14'C, w nocy ok. 8'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Klasa zaklęć
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3619

Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri, Carter (nieoswojony)
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Czw Cze 30, 2016 12:19 am   Klasa zaklęć
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Okna tego pomieszczenia wychodzą na przód zamku, jednak nikt na lekcji Zaklęć nie powinien się nudzić. Tu nauczysz się podstawowych czarów obowiązujących w magicznym świecie, tu podejmiesz próby opanowania swojego umysłu i dobrze wyćwiczysz płynne ruch różdżką.
 
     

Dołączył: 08 Cze 2018
Posty: 33
Wiek: 12
Krew: poł na pół
Pupil: kot
Różdżka: 11 cali jabłoń,Łuska węża morskiego,wydaje swist przy machnięciu
Ekwipunek: to co jest na liście do szkoły
Sakiewka: 70
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pon Lip 30, 2018 7:58 pm   

Szybkie spojrzenie na zegarek uświadomiło młodą krukonkę,że czas najwyższy iść na zajęcia z zaklęć. Szybko spakowała więc do swojej torby niezbędne podręczniki, notatnik,kilka mugolskich długopisów, a do kieszeni wyprasowanej szaty ucznia schowała swoją różdżkę.
Narzuciła torbę na ramię i zanim jeszcze opuściła pokój wspólny spojrzała na siedzących w nim innych uczniów licząc na to, że nie tylko ona ruszy się na tak istotne zajęcia jakimi były zaklęcia.
Szybko schodziła po schodach i pchnęła drzwi od pustej sali zaklęć.
Westchęła cicho wybrała trzeci rząd od okna. Wyciągnła swoje rzeczy na ławkę układając je na niej nienormalnie równo, po czym przeniósła spojrzenie błękitnych tęczówek na błonia za oknem które powoli żegnały się ze słońcem i na schodzących z błoni uczniów.
 
     

Beatrix Black
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 22 Mar 2018
Posty: 113
Wiek: 17
Krew: krystalicznie czysta
Pupil: wąż - Hiresh, koń - Set
Różdżka: głóg, włókno z serca testrala, elastyczna, 10 i 3/4 cala
Ekwipunek: różdżka, torba z zawartością
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 23
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 11
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 1
Wysłany: Pon Lip 30, 2018 8:57 pm   
   <Multikonta: --


Zajęcia zaklęć były jednymi z ciekawy zdaniem Ślizgonki, zapewne z powodu niezbędnej do ich sensownego prowadzenia praktyki. Co prawda nie tak jak Obrona przed Czarną Magią, ale napewno bardziej niż Historia Magii, czy Mugoloznactwo. Na myśl o takich zajęciach aż przeszły ja ciarki, w czym bardziej na te druga opcje oczywiście. Już widziała jakby się na nich męczyła.
Była tu dość wcześnie, więc spokojnie mogła wybierać sobie miejsce. Podeszła do jakieś ławki bardziej z przodu niż z tyłu, ale też nie całkiem pod profesorskim nosem i zajęła mieście przy oknie.
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 252
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, torba z książkami, naszyjnik w kształcie kruczego pióra z białego złota
Sakiewka: 125 galeonów, 1 sykiel
Poziom życia: 92%
Eliksiry: 9
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 9
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 14
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 18
Wysłany: Pon Lip 30, 2018 10:12 pm   

Zaklęcia były chyba jednym z podstawowych przedmiotów w Hogwarcie. W końcu jaki czarodziej czy czarownica nie potrafi rzucać zaklęć? W takim wypadku cała magiczność mijałaby się po prostu z celem. Zresztą poznawanie nowych czarów, których można użyć w życiu codziennym jest raczej interesujące i przydatne. No i nie zapominajmy, że jest w stanie to życie ułatwić, bo mugole wbrew całej swojej technologii jednak nie mogą się pochwalić podobną wygodą w pewnych sprawach.
Viol udało się zjawić w sali przed czasem. Nie lubiła się spóźniać, a zresztą poza zajęciami nie miała zbyt wiele tego dnia do roboty. Co prawda okazało się, że w sali nie była pierwsza, ale jakoś jej to nie przeszkadzało. Przywitała się szybko z obiema znajdującymi się w pomieszczeniu dziewczynami po czym zajęła jedną z pustych ławek przy oknie, wyciągając z torby jedną z książek. W końcu skoro nauczyciela jeszcze nie ma to postanowiła umilić sobie czas jakąś lekturą. O ile można tak powiedzieć o książce opisującej czasy polowań na czarownice i procesów o czary. Z uwzględnieniem oczywiście wymiarów kary i sposobów tortur, bo inaczej ta książka straciłaby cały swój urok.
_________________
 
 
     

Adrien Creed
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 09 Lip 2018
Posty: 20
Wiek: 16
Krew: czysta
Pupil: sowa płomykówka - Shavrei
Różdżka: Włos mantikory, 13 cali, cis, sztywna
Ekwipunek: Różdżka, trochę pergaminu, pióro, atrament
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 7
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 8
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Sie 01, 2018 8:52 am   
   <Multikonta: --


Włosy jak zwykle nie współpracowały, postanowiły rozwalić się we wszystkich kierunkach i nie poddawać czesaniu. Zrezygnował, jak za każdym razem, licząc po cichu na to, że może same przestaną się kręcić i puszyć, ale wiedział, że ta nadzieja jest równie głupia co pomysł przytulania się z duszącymi sidłami. Ale w sumie mieli mieć zajęcia z zaklęć, więc była szansa, że się jakiegoś nauczy. Nie był pewien co mogło być silniejsze: magia czy własne życie jego szopy na głowie. Obstawiał, że mimo wszystko to drugie i obawiał się, że nic ich nie uspokoi. Podejrzewał, że dopiero po zgoleniu na łyso miałby spokój.
Po przebraniu się w szaty zgarnął książki, wrzucił różdżkę w kieszeń i niespiesznie ruszył na zajęcia, wiedząc, że ma jeszcze sporo czasu. Po co pędzić, żeby tylko zająć wygodne miejsce? Na zaklęciach nie dało się nudzić, więc mógł siedzieć gdziekolwiek. To nie wróżbiarstwo czy historia magii, gdzie im dalszy od nauczyciela kąt tym lepiej. Rozumiał potrzebę nauki tego drugiego, ale naprawdę nie potrafił pojąć czemu zajęcia te muszą być tak okrutnie nudne, że momentami próbował tylko nie przysypiać. O ciekawych fragmentach przeszłości uczyli się nieczęsto, a Adrien starał się za każdym razem skupić na czytanej książce lub słowach nauczyciela.
Wszedł do sali, od razu witając się z dziewczynami porozstawianymi pod oknami, a sam zajął miejsce gdzieś mniej więcej po środku, rozkładając podręczniki i kładąc na nich różdżkę. Szczerze mówiąc wolał eliksiry, też czasem machało się magicznym patykiem, też czasem coś potrafiło wybuchnąć, a przynajmniej można było przeszkadzać sąsiadowi, sabotując mu całą pracę i dorzucić nadmierny składnik w momencie, w którym jest najmniej czujny. A na zaklęciach co? Najwyżej rozpraszać gadając, ale nie było to takie fajne.
_________________
 
 
     

Madelaine Davies
VI Rok | Prefekt Hufflepuffu
Dołączył: 04 Lip 2018
Posty: 60
Wiek: 16
Krew: półkrwi
Pupil: sóweczka zwyczajna - Vishal
Różdżka: pióro dirikraka, 9 i pół cala, brzoza, giętka
Ekwipunek: notatka z zielarstwa, różdżka
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 9
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 12
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Śro Sie 01, 2018 8:28 pm   
   <Multikonta: RW | FL


Do lekcji było jeszcze sporo czasu, ale wcale jej to nie przeszkadzało; i tak wątpiła, by stawiła się na miejscu jako pierwsza, jako że zawsze znajdowali się jacyś bardziej gorliwi. Niektórym zależało na zajęciu sobie krzesła w określonym miejscu lub obok kogoś znajomego, inni nie znosili się spóźniać, a jeszcze byli przecież tacy, którzy po prostu nie mieli co robić, więc równie dobrze mogli przesiadywać w sali. Madelaine nie należała do żadnej z tych kategorii w szczególności, przynajmniej nie w aż takim stopniu. Z dormitorium wyszła na tyle wcześniej, by zdążyć spacerkiem i mieć jeszcze kilka minut w zapasie, na wypadek gdyby schody postanowiły jej spłatać jakiegoś figla. Od początku swej nauki w Hogwarcie miała przemożne wrażenie, że poruszające się znienacka, niezliczone rzędy stopni szczególnie ją upodobały sobie na ofiarę. A może po prostu pozostali uczniowie radzili sobie lepiej z tym niby niegroźnym, ale jednak uciążliwym koszmarkiem. Dla Davies magiczne przejścia oznaczały mniej-więcej tyle, że notorycznie nadkładała drogi i o ile na terenie płaskim byłoby to w ogóle prawie niezauważalne - chodziła zawsze bardzo szybko i energicznie - o tyle wdrapywanie się na wysokie piętra powodowało wypluwanie płuc.
Tym razem, o dziwo, schody były dla niej łaskawe. Przynajmniej nie stawiła się na lekcji zdyszana i w nieładzie, jak to jej się zazwyczaj zdarzało. Tych, którzy już byli w sali, przywitała tylko swoim standardowym uśmiechem chochlika i krótkim kiwnięciem otwartą dłonią. Szarawe oczko w ułamku sekundy zlokalizowało znajome czupiradło niemalże pośrodku klasy. Zajęła miejsce obok, jak to zresztą robiła zazwyczaj, dla dopełnienia rytuału celując w ramię Creeda lekki, zaczepny pstryczek.
_________________


 
 
     

Soren Rostgaard
Prof. Zaklęć
Dołączył: 11 Maj 2018
Posty: 89
Wiek: 47 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz | Brage
Różdżka: morela, włókno z serca świergotnika, 13 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka, depresja, czarny humor
Genetyka: Magia Bezróżdżkowa
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 40
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 60
Z. ofensywne: 65
Z. defensywne: 65
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Czw Sie 02, 2018 2:04 pm   
   <Multikonta: --


KWESTIE ORGANIZACYJNE:
- czas na odpis: 48h. Po upływie tego czasu mija kolejka danego gracza.
- kolejka: Iga Ewans -> Beatrix Black -> MG (NPC)/nauczyciel; Violetta Strauss -> Adrien Creed -> MG (NPC)/nauczyciel; Madelaine Davies -> Lidia Witness -> MG (NPC)nauczyciel. Posty z podpowiedziami mogą się pojawić niezależnie od kolejki.
- rzucane zaklęcia: ich skuteczność zależy od MG! Rzucacie je w trybie niedokonanym!
- w przypadku problemów z odpisem/spóźnieniem na zajęcia - śmiało piszcie do mnie na pw lub gg (46260700)
- DO WSZYSTKICH SPÓŹNIALSKICH: drzwi do klasy zniknęły. Jeśli chcecie się dostać na zajęcia, musicie je znaleźć. Napiszcie post o tym, jak próbujecie się przedostać do sali - UWAGA: możecie nie odnaleźć przejścia!


*
Nim wychylił się zza rogu korytarza, dostrzegł znikającą za drzwiami ciemnowłosą uczennicę - panna Witness w ostatnim momencie wpadła na zajęcia, zajmując swoje miejsce. Rostgaard rzucił okiem na zegarek i, idealnie o czasie, wparował do klasy. Ławki, dobre sobie, pomyślał, prychając głośno. Nie oglądając się za siebie machnął różdżką, rzucając przez ramię zaklęcie. Najpierw rozległ po sali dźwięk przekręcanego zamka, a potem zniknęła gałka. Zaraz drzwi, razem z framugą, rozpłynęły się w powietrzu.
Nie trwało to dłużej niż kilka sekund, w trakcie których nauczyciel dotarł na lekkie podwyższenie. Zmierzył wszystkich uczniów badawczym wzrokiem, przeskakując spojrzeniem między sylwetkami.
Lekcja numer jeden: nie przewiduję powtórzeń – zapowiedział na wstępie, obracając różdżkę w dłoni. – Jestem Soren Rostgaard, a wy jesteście na mnie skazani. – Nie czuł potrzeby przypominania nazwy przedmiotu, który wykłada. Zamiast tego przeszedł na środek sali, dotykając czubkiem różdżki każdej ławy. – Lekcja numer dwa: różdżka ma być zawsze przy swoim czarodzieju.
Jednym ruchem nadgarstka poderwał do góry wszystkie ławki, lewitując je z podręcznikami do sufitu.
Lekcja numer trzy: nie siedzimy. Zawsze prościej uciec przed zaklęciem stojąc. – Krzesła pod uczniami zadygotały, bezceremonialnie zepchnęły swoich właścicieli i podryfowały w górę, w ślad za ławkami. Gdy pomieszczenie było już puste, Soren podzielił uczniów w trzyosobowe grupy, odciągając ich na w różne miejsca komnaty. – Zaklęcia grupowe, jak sama nazwa wskazuje, polegają na rzucaniu zaklęć przez więcej niż jednego czarodzieja. Wyjątkowo przydatne przy łamaniu wielowarstwowych pieczęci.

*
Iga Ewans, Beatrix Black i Marco Specchio znaleźli się na środku sali, ustawieni w równym rzędzie, twarzą do tablicy. Soren pochylił się ku podłodze, szepcząc zaklęcie odkrycia. Podłoże zamigotało, ukazując dziewięć kamiennych kostek, po trzy w trzech rzędach, przypominające podstawową matę do nauki kroków tańca. Na kostkach wyryto finezyjne symbole:

To nic osobistego, Panie Specchio – zagadnął wesoło, kierując różdżkę na Marco. Ciemna opaska, która przysłoniła mu oczy znikła równie szybko, co się pojawiła, odbierając mu wzrok.
NIC NIE WIDZĘ! – krzyknął przestraszony uczeń, wpadając na Igę i Beatrix.
Taki był zamiar. Radzę uważać pod nogi, mogłem nieopatrznie zaczarować kostki. Jestem pewien, że urocze koleżanki pomogą panu przejść bezpiecznie. Jeśli nie… – machnięciem różdżki związał niedostrzegalną nicią całą trójkę, by do pewnego stopnia współdzielili odczuwane bodźce. – …wszyscy poczujecie każdy błąd. Lepiej znajdźcie właściwą drogę, bo inaczej klasa uszczupli się o kilku uczniów.
MG: możecie wykonać maksymalnie dwa ruchy po kostkach w jednej kolejce. Po kostkach może się poruszać tylko NPC, którego wspólnie kierują Iga i Beatrix.
Zadanie: wybrać właściwe przejście przez kafelki.

*
Zaklęcia rzucane wspólnie są trzy razy silniejsze – odpowiednio zsynchronizowane mogą nawet powalić smoka – kontynuował swobodnie, przechodząc na koniec pomieszczenia, by wręczyć następnej grupie zimną kostkę Rubika, kompletnie pozbawioną kolorów. Przedmiot trafił w ręce Madelaine Davies, interesując pozostałych członków: Lidię Witness oraz Carla Schlüssela. Była ciężka, a potrząśnięta wydawała z siebie metaliczny odgłos. Tylko jedna ze ścianek została opatrzona cyframi, pozostałe były gładkie. Ułożono ją następująco:
1, 2, 3
4, 5, 6
7, 8, 9
Osobiście uważam, że piętnaście zaklęć rzuconych przez jednego czarodzieja równa się sile jednego zaklęcia rzuconego przez sześciu magów. – Wykładał, stuknięciem różdżki rozświetlając cyfry na jednej ściance kostki. – Prawidłowo ułożona stanowi rozwiązanie. Ale, jak każdy przedmiot obłożony klątwą, bywa wysoce zwodnicza.
MG: w jednej kolejce możecie ułożyć jeden rząd cyfr na kostce.
Zadanie: znaleźć taką kombinację, która przyniesie rozwiązanie.

*
Soren nadzwyczaj ostrożnie podszedł do ostatniej grupy: Violetty Strauss, Adriena Creeda i Cecille Lézard.
Ustawił ich w ścisłym kole, plecami do siebie, tak, że każde z nich popatrywało na inny kąt pomieszczenia. Następnie łagodnym łukiem wyczarował nad nim chmurkę ciemnego proszku, od którego wszystkim zbierało się na kichanie.
Radzę się nie opieprzać: wszystko, co zrobicie, ma znaczenie – nie tylko dla waszej grupy. – Z tymi słowami wrócił na podwyższenie, z którego mógł na nich popatrywać. – Musicie razem pokonać niewidzialnego przeciwnika, posługując się zaklęciami użytkowymi. Powodzenia.
Zanim ktokolwiek posądziłby go o szaleństwo, coś przebiegło po podłodze.
Zawarczało, zabuczało, prześlizgując się wokół, kilkakrotnie ocierając się o nogi uczniów. Cecille nagle osunęła się do tyłu, ciągnięta za nogę.
Na Merlina, to pali! - zapiszczała, ciskając w niewidzialnego wroga zaklęciem Depulso. Urok odbił się od podłogi, rykoszetując w Madelaine.
Pazury tajemniczego stworzenia drapały po podłodze i kreatura najwyraźniej przebiegła przez kafelki, przed którymi stał Marco Specchio, bo część z nich rozbłysła kolorami, ale zaraz wróciła do wcześniejszego stanu.
A potem w całej sali zagrzmiało donośnie, a z nieba runął rzęsisty deszcz.
MG: w jednej kolejce cała trójka może rzucać osobne zaklęcia lub jedno wspólnie.
Zadanie: pokonać niewidzialnego wroga.

*
Z różdżką uniesioną wyżej, otoczony magicznym parasolem, profesor spoglądał na uczniów z klinicznym zainteresowaniem. Od razu zrobiło się ciekawiej.
A, byłbym zapomniał. Wasz niewidzialny przeciwnik nie jadł od kilku dni.

_______________
Grupa I: Iga Ewans, Beatrix Black, Marco Specchio (NPC)
MG: możecie wykonać maksymalnie dwa ruchy po kostkach w jednej kolejce. Po kostkach może się poruszać tylko NPC, którego wspólnie kierują Iga i Beatrix.
Zadanie: odkryć właściwe przejście przez kafelki.

Grupa II: Violetta Strauss, Adrien Creed, Cecille Lézard (NPC)
MG: w jednej kolejce cała trójka może rzucać osobne zaklęcia lub jedno wspólnie.
Zadanie: pokonać niewidzialnego wroga.

Grupa III: Madelaine Davies, Lidia Witness, Carl Schlüssel (NPC)
MG: w jednej kolejce możecie ułożyć jeden rząd cyfr na kostce.
Zadanie: znaleźć taką kombinację, która przeniesie rozwiązanie/dowiedzieć się, co jest w kostce.

NPC mogą Wam pomóc w zadaniu, a mogą też proponować rozwiązania, które zaprowadzą Was w ślepy zaułek.
P.S. Możecie korzystać ze wszystkich znanych/dostępnych zaklęć. Korzystajcie także z podpowiedzi w postach.
Miłej lekcji. <:
_________________

Dubious allegiance, nefarious intent

| Klub Pojedynków |
 
 
     

Dołączył: 08 Cze 2018
Posty: 33
Wiek: 12
Krew: poł na pół
Pupil: kot
Różdżka: 11 cali jabłoń,Łuska węża morskiego,wydaje swist przy machnięciu
Ekwipunek: to co jest na liście do szkoły
Sakiewka: 70
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pią Sie 03, 2018 5:09 pm   

Widząc zadanie na dzisiejszą lekcje wydawało jej się, ze nic nie może pójść źle.
Może zostawić wszystko i obędzie sie bez pułapek nóż sie uda.Hm...pułapki cóż najgorszy rodzaju potknięć a Krukonka nie wiedziała gdzie się znajdują może przejdzie spokojnie.Zobaczymy uda się.Wszystko trzeba brać pod uwagę nawet to że może coś po drodze spotkać i nie unikie sie bo raczej drzwi zamkiete.
-Podejdz jeden krok na przód- rzekła do kolegi zobaczymy co się stanie,trzeba wykonac pierwszy ruch jakis czyż nie prawda?
Długi czas stała w miejscu, zastanawiając się nad sensem ustawionego przed niom kafelek.
Krukonka nie miała wyobraźni,kompletnie nie widziała jak wykonanć przejscie.
Jest jeszcze ślizgonka wrazie czego naprawił błąd innym zaklęciem, ale mogło się przecież obyć bez tego. Ta brawurowo jeszcze chyba niczego nie spartoliła i oby tak zostało.
Mała krukonka uznała, ze jeśli kolega pomyślnie przejdzzie droge to może zyska sympatię nauczyciela.Była nieco Wybitna z Zaklęć uczennica i taka by była porażka.
 
     

Beatrix Black
Uczeń | VII rok
Dołączyła: 22 Mar 2018
Posty: 113
Wiek: 17
Krew: krystalicznie czysta
Pupil: wąż - Hiresh, koń - Set
Różdżka: głóg, włókno z serca testrala, elastyczna, 10 i 3/4 cala
Ekwipunek: różdżka, torba z zawartością
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 23
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 11
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 11
Miotlarstwo: 1
Wysłany: Nie Sie 05, 2018 1:41 am   
   <Multikonta: --


Nim krzesło postanowiło ją zrzucić, Trix podniosła się energicznie i położyła dłoń na różdżce w kieszeni. Ze stołem nie było już tak dobrze i położony na blacie podręcznik powędrował ku sufitowi.
Stanęła obok wskazanych uczniów i wysłuchał nauczyciela. Iga już zdążyła zareagować i poinstruować kolegę, więc dziewczyna zabrała się za wpatrywanie w liczby. Watpila by były one przypadkowe. Z pewnością są częścią rozwiązania i istnieje jakiś schemat. Gdy coś zaczęło biegać po kafelkach, nie cofnęła się, stanęła pewniej na nogach, w razie gdyby postanowiło ją to zaatakować i zacisnęła palce na różdżce. Zależało jej na zorientowaniu się, czy kafelki jakoś zareagują i czy będzie mogła coś z tego wyciągnąć. Jednocześnie była gotowa na rzucenie Protego, gdyby stworzenie przystąpiło do ataku.
- A może spróbować coś kłaść na kafelkach? Tylko pytanie czy będą reagować tak samo jak gdy będziesz na nich stawał... - Nauczyciel pewnie zabezpieczył się przed taka możliwością. Ten pomysł był aż nazbyt oczywisty.
 
     

Soren Rostgaard
Prof. Zaklęć
Dołączył: 11 Maj 2018
Posty: 89
Wiek: 47 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz | Brage
Różdżka: morela, włókno z serca świergotnika, 13 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka, depresja, czarny humor
Genetyka: Magia Bezróżdżkowa
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 40
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 60
Z. ofensywne: 65
Z. defensywne: 65
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Nie Sie 05, 2018 3:21 pm   
   <Multikonta: --


Gdy Marco niepewnie wykonał krok w przód, stając na kafelku oznaczonym cyfrą "3", deszcz momentalnie ustąpił. Kwadratowa płytka rozbłysła bielą pod stopami ucznia, a on sam odetchnął z wyraźną ulgą.
- Chyba jest... dobrze, nie? - spytał niespokojnie, trzymając dłonie blisko ciała. Nic nie widział, ale skoro już nie lało mu na głowę, to wszystko szło w dobrą stronę. - Był taki mugolski film z łowcą przygód - żeby nie wpaść w pułapkę ustawiał woreczek z piaskiem o zbliżonej wadze do swojej!
Marco wyraźnie zapalił się do pomysłu, uśmiechając się radośnie.
- Tylko nie pamiętam, ile dokładnie ważę - przypomniał sobie nagle, krzywiąc się lekko.


Soren podsumował zmianę koloru kafelka uniesieniem brwi. Przysługiwał się przez chwilę małej naradzie uczniów, ale postanowił nie interweniować. Przynajmniej na razie.

W tym czasie niewidzialny przeciwnik rzucał się po całej klasie, trącając szorstkim, ciepłym cielskiem uczniów - Panna Lézard znów wylądowała na podłodze, ale nim rzuciła jakiekolwiek zaklęcie, skrobanie pazurów przeniosło się w stronę zespołu z kością Rubika.
Przez chwilę wszystko ucichło - jakby stworzenie znikło.
Nagle jednak pojawiły się dziwne iskry w kącie klasy i w powietrze pofrunęła kula ognia, która wylądowała na samym środku pomieszczenia. Zaraz rozniósł się po klasie głośny syk, a chrobotanie pazurów znów zdradziło, że niewidzialne stworzenie się przemieszcza.

- Co zrobić, gdy nie wiemy, z czym mamy do czynienia? - podpytał profesor, przyglądając się dogasającemu pociskowi z umiarkowanym zainteresowaniem.

W całym tym zamęcie, Kostka Rubika wypadła uczniom z dłoni, tocząc się z stronę gasnącego ogniska.
Pod wpływem ciepła ścianka z liczbami zmieniła kolor - przez moment poszczególne kostki z liczbami dostały kolorów, ale zaraz potem barwy znikły, wraz z płomieniami.



_______
Iga, Beatrix - gdy kierujecie NPC prośba o podawanie dokładnie kafelka, na którym się znajduje.
Viola, Adrien - możecie rzucać zaklęcia przyznanym Wam NPC - pamiętajcie jednak, że o skuteczności urok zadecyduje MG.
Madelaine, Lidia - uważajcie na rykoszetujące zaklęcia. I kule ognia. <:
_________________

Dubious allegiance, nefarious intent

| Klub Pojedynków |
 
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 252
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, torba z książkami, naszyjnik w kształcie kruczego pióra z białego złota
Sakiewka: 125 galeonów, 1 sykiel
Poziom życia: 92%
Eliksiry: 9
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 9
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 14
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 18
Wysłany: Wto Sie 07, 2018 1:24 pm   

Pojawienie się nauczyciela było dosyć... ekscentryczne. Chociaż czego się dziwić skoro znajdowali się w Hogwarcie. Zanim mężczyzna do niej podszedł zamknęła zwinnym ruchem książkę i wsunęła do torby. Zastanawiało ją jedynie czemu mężczyzna zachowuje się jakby właśnie mieli ryzykować całym swoim życiem. Nie miały to być zwykłe zaklęcia? Co prawda niby była na szóstym roku, ale dalej spodziewała się zaklęć typu "podnieś magicznie ławkę, a potem rozpal pochodnię". W końcu to nie był OPCM.
Trzymając pewnym chwytem różdżkę, która niemal automatycznie pojawiła się w jej dłoni. Od dłuższego czasu był to odruch, który towarzyszył jej, gdy tylko zachodziło podejrzenie, że zaraz stanie się coś nieprzyjemnego. Można w sumie też uznać, że po bitwie o Hogwart stała się przewrażliwiona, ale kto nie byłby po tym, co się stało?
Niewidzialny przeciwnik. Cudownie. Miała tylko nadzieję, że stojąca przy niej dwójka nie spanikuje i nie zacznie rzucać zaklęciami na ślepo. Nim jednak zdążyła jakoś pozbierać myśli stwór zaatakował dziewczynę z jej małej drużyny pierścienia, która próbowała się bronić nieudolnym czy raczej niecelnym Depulso. Trzeba było jakoś zapanować nad tym chaosem. Strauss starała się nie zwracać uwagi na to, co działo się w klasie i skupić jedynie na szuraniu pazurów po podłodze. Trzeba było jakoś wyśledzić tego niewidzialnego przeciwnika. Gdyby jeszcze podłożem nie była drewniana podłoga to mogliby obserwować pojawiające się odciski łap, ale takiego luksusu nie mieli. Można było sprawdzić czy rzuca cień, ale z tego, co pamiętała Krukonka niekiedy niewidzialność nie była spowodowana wtopieniem się w otoczenie, a przepuszczaniem przez materię światła także to również nie było zbyt trafnym rozwiązaniem.
Spojrzała jeszcze raz na Lézard leżącą na podłodze i chwyciła ją za tył szat, by pociągnąć ją na równe nogi. Akurat teraz musieli się zmobilizować, żeby jakoś poradzić sobie z tym stworem.
- Wstawaj - niemal warknęła, próbując poderwać dziewczynę. - Spróbuję go unieruchomić. Ty spróbuj go wykończyć z Creedem. Przywalcie mu czymś, podpalcie... Pełna dowolność - rzuciła jeszcze szybkie spojrzenie w kierunku Ślizgona, żeby upewnić się czy nie ma nic przeciwko temu, że próbuje się rządzić. Najważniejszy jednak był efekt.
Nasłuchując kolejnych odgłosów wydawanych przez stwora, wodziła za nim różdżką, starając się go nie zgubić i rzucić zaklęcie w odpowiednim momencie. Wtedy też dotarło do niej pytanie nauczyciela odnośnie tego, co zrobić, gdy nie wiadomo z czym się mierzy.
- Obsypać to mąką i zobaczyć? - rzuciła bardziej do siebie niż do kogokolwiek z sali beznamiętnym tonem, który mógłby być uznany za sarkazm. Choć w zasadzie nie był to taki głupi pomysł.
Niewidzialna istota wciąż się przemieszczała, a Strauss postanowiła w końcu wycelować w miejsce, gdzie według niej miała się ona znajdować.
- Vitis vinifera! - zawołała, mając nadzieję, że po wykonaniu ruchu różdżką z podłogi wyrosną pnącza, które spętają ich przeciwnika tak, że będą mogli stwierdzić gdzie on się znajduję i szybko wykończyć.
_________________
 
 
     

Adrien Creed
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 09 Lip 2018
Posty: 20
Wiek: 16
Krew: czysta
Pupil: sowa płomykówka - Shavrei
Różdżka: Włos mantikory, 13 cali, cis, sztywna
Ekwipunek: Różdżka, trochę pergaminu, pióro, atrament
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 12
Transmutacja: 7
Z. zwykłe: 9
Z. ofensywne: 11
Z. defensywne: 8
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Sie 08, 2018 9:10 am   
   <Multikonta: --


Na szczęście sięgnął po różdżkę przed pojawieniem się nauczyciela, bo chciał dźgnąć Madds między żebra w przyjaznym powitaniu. Nie zdążył jednak, bo zaraz pojawił się i profesorek, zmuszając ich do wstania i obserwowania jak ich książki wędrują w siną dal pod sklepienie klasy. Podobało mu się to, że nie będą siedzieli jak strachy na wróble w polu, w bezruchu i nudzie przeglądając strony i próbując zrozumieć istotę nowego zaklęcia. Nie miał jednak pojęcia co może dziać się na stojąco, bo nie zdarzało się, żeby na takiej lekcji kazali im biegać po klasie.
Obserwował pozostałe grupki kiedy byli rozstawiani. Trochę było mu szkoda, że nie trafił do grupy z Davies, ale Strauss też mogła być niezłą partnerką w zbrod... rzucaniu iskier z magicznego kijka. Gorzej z Lézard, która od razu postanowiła miotnąć czymś na oślep bez zastanowienia. Adrien przewrócił oczami, starając się skupić na niewidzialnym wrogu. Zaraz po tym usłyszał, że stwór nic nie jadł.
- Aha. Super. Okej - mruknął. Miało wielką paszczę i mnóstwo rzędów malutkich, szpilkowatych zębów, którymi będzie ich rozrywać bardzo boleśnie na kawałeczki? Raczej nauczyciel nie wystawiłby ich na takie niebezpieczeństwo... Chyba. Na OPCM już prędzej. Pozostawało mieć nadzieję, że ogarną odpowiednio szybko o co chodzi i że ewentualnie profesor zainterweniuje zanim wszyscy będą nadawać się wyłącznie na ostry dyżur w skrzydle szpitalnym.
Nie miał nic przeciwko rządzeniu się Krukonki. Jak na razie jedyne co wymyślił to korzystanie z czegoś co działa obszarowo i się nie odbija, bo nie umiał przypomnieć sobie czy jest jakieś zaklęcie, które działa jak ta wspomniana mąka.
- Podpalanie to nie najlepszy pomysł, biorąc pod uwagę naszą koleżankę - odezwał się cicho do Violetty. Może w innych okolicznościach tak, ale nie zamierzał zdewastować połowy klasy i przy okazji przeszkodzić pozostałym dwóm grupom w ich zadaniach. Przynajmniej nie musiał chodzić po dziwnych płytkach. Ani układać kostki jak jakiś mugol. Najwyżej będzie pogryziony przez coś po kostkach, kolanach czy gdziekolwiek indziej. - Zamróźmy to - odezwał się do Lézard. Postarał się wycelować tam, gdzie sądził, że znalazł się niewidoczny przeciwnik. Jeśli Krukonce udało się go złapać w pnącza, zadanie byłoby łatwiejsze.
- Gelidum Spiritus! - rzucił głośno, chcąc ochłodzić zwierzakowi atmosferę. Może zimne drobinki, które by się na nim osadziły, nie wtopiłyby się w otoczenie jak przeciwnik i pomogłyby w celowaniu.
_________________
 
 
     

Alex Bułhakow
Uczeń | VII rok
Dołączył: 22 Mar 2018
Posty: 110
Wiek: 17
Krew: Czysta
Różdżka: Włókno z wątroby chimery, 9.5 cala, Cis, Giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 20
Zielarstwo: 3
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 2
Wysłany: Śro Sie 08, 2018 1:11 pm   

Alex poraz kolejny był spóźniony na zajęcia. Jego wymówka, że dopiero co się przeniósł coraz mniej odpowiadała nauczycielom. Było w tym wiele prawdy bo ściana na 4 piętrze udawała dziś przejście, które doprowadziło go do lochów. Choć może zawsze tam było?
Teraz gdy wreszcie stanął przed klasą zaklęć zdal sobie sprawę, że drzwi do klasy nie ma. Nie zrażony przeszedł się wzdłuż korytarzy kilka razy a gdy nabrał pewności, że jest we właściwym miejscu stanął przed ścianą wpatrując się w nią głupio.
Hmm...Bąknął wyciągając z za pazzuchy różdżkę jednak nie znał, żadnego zaklęcia które zmusiło by ścianę do pokazania drzwi. Ta sytuacja jednak zaintrygowała go i po chwili zbliżył twarz do ściany tak blisko, że prawie dotykał ją nosem. Jakoś zapomniał o zajęciach w obliczu tak intrygującej magii. Przeszedł się pod ścianą i dotknął ją dłonią w kilku mijescach. Nie spodziewał się, że to coś da ale może te czary to tylko iluzja optyczna? Może wymaca fakturę drewnianych drzwi?
Nie zrażony odstapił o krok i przekręcił głowę na bok.
Czy mogę wejść?... do klasy zaklęć? Zapytał się patrzac wyczekująco po ścianie. Może musi poznać, że ma teraz tutaj zaklęcia? Wyciągnął z torby podręcznik zaklęć i stopniowo przybliżał go do miejsca w ścianie gdzie powinny być drzwi aż wreszcie oparł jego okładkę o ścianę.
Gdy nic nie zadziała schowa książkę i wyciągnie różdżkę. Skoro to klasa zakleć może wystarczy zademonstrować wprawne rzucenie jakiegokolwiek zaklęcia? To też ma sens.
Nonpercus Powiedział wyraźnie stukając różdżką w ścianę.
 
     

Soren Rostgaard
Prof. Zaklęć
Dołączył: 11 Maj 2018
Posty: 89
Wiek: 47 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz | Brage
Różdżka: morela, włókno z serca świergotnika, 13 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka, depresja, czarny humor
Genetyka: Magia Bezróżdżkowa
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 40
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 60
Z. ofensywne: 65
Z. defensywne: 65
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Czw Sie 09, 2018 1:50 am   
   <Multikonta: --


Szybka organizacja grupy z Violettą na czele została powitana aprobującym wzrokiem profesora. Nawet cień uśmiechu przemknął po jego ustach, gdy padła propozycja zaklęcia zamrażającego. Faktycznie, lepiej żeby zniszczenia w klasie nie były aż tak katastrofalne, jak na lekcji OPCM. Z drugiej strony jaki byłby użytek z Reparo?
- Jeśli tylko kształt, który ujawni mąka, rzeczywiście zdradzi, z czym macie do czynienia - zasugerował dobrotliwie Soren, podsuwając możliwe rozwiązanie zadania. Bez wiedzy z czym uczniowie mają do czynienia, zaklęcia na niewiele się zdadzą, prawda?

Pnącza wyrosły z podłogi ale tylko jednemu pędowi udało się pochwycić kończynę stworzenia. Przez salę przetoczył się niski syk, który zaraz zmienił się w chrapliwie powarkiwanie i skrobanie pazurów. Ślady powstałe na podłodze sugerowały, że stwór ma pokaźny rozstaw długich szponów.W dodatku zdawało się, że niemal wypala w drewnie ślady.
Lézard otrząsnęła się na tyle, by zsynchronizować zaklęcie ze Ślizgonem. Zdawało się, że rzucony czar zadziałał - na kilka sekund lód pokrył tułów stworzenia. Wielkością przypominało przerośniętego wilka, było długie na dwa metry i miało dziwaczny, trójkątny łeb. Zaraz jednak lód wyparował, jakby skóra stworzenia była tak gorąca, że zaklęcie mrożące na niewiele się zdało. Pnącza również opadły, ale nie był przegryzione - były wypalone.
Niewidzialny przeciwnik wyraźne zdecydował się odegrać. W miejscu, gdzie stał, pojawiły się iskry. Zaraz po tym w stronę Violetty, Adriena i Cecille poleciała potężna kula ognia w akompaniamencie zadowolonego syku.



Alex Bułhakow
Soren nagle drgnął, wpatrując się usilnie w ścianę klasy, gdzie jeszcze przed zajęciami znajdowały się drzwi. Zmrużył powieki, jakby obserwował jakąś ciekawą scenkę. Wydawało się, że na coś czeka, podczas gdy niewidzialny przeciwnik zaczął ciskać naokoło mniejsze i większe kule ognia w uczniów.
Ostatecznie uniósł różdżkę, a pod stopami Alexa pojawiła się zapadnia, w którą, chcąc nie chcąc, wpadł. Zamiast jednak wylądować w lochach, wpadł do klasy, zrzucony przez zaklęcie deportujące tuż pod wzniesienie, na którym stał nauczyciel.
Skandynaw zmierzył go badawczym wzrokiem, prychając pod nosem. Podręcznik ucznia przyciągnął do siebie prostym urokiem, strzepując z okładki niewielkie paprochy.
- Zdumiewająco poprawna wymowa, Panie Bułhakow - mruknął z przekąsem, pijąc do zaklęcia. Wskazał mu dłonią na grupę Violetty, Adriena i Cecille. - Dołączy Pan do zespołu Don Kichotów. Pieprz na drogę?
Lekkim łukiem nadgarstka nauczyciel przywołał nad Alexa obłok pieprzu.
- Za spóźnienie podnosimy trudność - uprzedził profesor, a gdy stuknął różdżką o podłogę, z dyskretnej klapy wytoczył się następny niewidzialny przeciwnik. - Zdanie jest proste, Panie Bułhakow. Przeżyć lekcję, unieszkodliwić wroga. I następnym razem dotrzeć do sali punktualnie.


______
Do kolejki dołącza Alex Bułhakow.
Będzie w drużynie walczącej z niewidzialnym przeciwnikiem.

UWAGA: w klasie pojawił się kolejny niewidzialny przeciwnik!

Kolejka:
Iga Ewans -> Beatrix Black -> MG (NPC)/nauczyciel; Violetta Strauss -> Adrien Creed -> Alex Bułhakow -> MG (NPC)/nauczyciel; Madelaine Davies -> Lidia Witness -> MG (NPC)nauczyciel.
_________________

Dubious allegiance, nefarious intent

| Klub Pojedynków |
 
 
     

Lidia Witness
VI Rok | Prefekt Slytherinu
Dołączyła: 19 Maj 2018
Posty: 128
Wiek: 16 lat
Krew: czysta
Pupil: czarny kot Loki
Różdżka: głóg, włókno z serca smoka, 12 i 3/4 cala, dość giętka
Ekwipunek: różdżka, kilka wsuwek, wisiorek od siostry
Sakiewka: 15 galeonów
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 16
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 11
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Pon Sie 13, 2018 2:16 am   
   <Multikonta: Kwiecień


Lidka cholernie nie lubiła się spóźniać. Wyniosła z domu niechęć do wielu zachowań, a nieprzychodzenie na czas było praktycznie na samym szczycie listy. Dodatkowo znała możliwości profesora Rostgaarda i fakt, że spóźnialscy mogą skończyć źle. Dlatego, kiedy dopisując ostatnie kilka linijek swojego eseju właśnie dla niego zobaczyła na swoim zegarku która jest godzina praktycznie pobiegła na te zajęcia bez butów. Miała to szczęście, że znała kilka skrótów, co w tym zamku oznaczało mniej więcej kilkadziesiąt zaoszczędzonych minut, bo kiedy dopadła do drzwi klasy mogła się założyć, że na końcu korytarza widziała sylwetkę profesora zaklęć. Nawet nie siadała w ławce, będąc pewną, że skończy się to jedynie reprymendą. Zaklęcia, tak jak OPCM wymagały zręczności, a zajęcia ze Skandynawem sprawiły, że widziała jakie ma podejście do wykładanego przedmiotu. Wraz z przekroczeniem progu przez Sorena atmosfera w klasie zrobiła się jakby gęstsza. Odetchnęła z ulgą, kiedy ten sprawił, że drzwi razem z framugą zniknęły. Dzięki bogu zdążyła, na pewno wszyscy, którzy się spóźnią będą mieli przesrane dwa razy bardziej niż reszta. Nie zareagowała, kiedy ławki i krzesła poleciały w górę. Cóż, szybkie przemeblowanie level Rostgaard. Zacisnęła mocniej rękę na różdżce, gdyby ten nagle uznał, że opuszczenie ich będzie wielce zabawne. Nie zamierzała ryzykować swoją głową. Torbę, którą nadal miała na ramieniu rzuciła gdzieś w kąt. W końcu nie będzie jej potrzebny pergamin i pióra. Przynajmniej nie w konwencjonalny sposób.
Poczekała, aż nauczyciel podzieli ich w zespoły. Co prawda, wolałaby być w grupie z Violettą, czy jakimkolwiek Ślizgonem, zamiast z tym duetem który do niej dołączył, ale wolała nie komentować, widząc ostry wzrok profesora. No tak, liczy się profesjonalizm. Podeszła bliżej puchonki i spojrzała z ciekawością w przedmiot, który ta dostała od profesora. Na jego uwagę podniosła jedną brew. Oczywiste było, że przedmiot jest zaklęty, miała nadzieję, że Madeleine nie zacznie kręcić nią we wszystkie strony, gdyż była pewna, że skończy się to źle. Przyłożyła rękę do przedmiotu, nie chwytając go jednak. Był chłodny musiało to coś oznaczać.
Nim zaczęła główkować nad zagadką profesora wsłuchała się jeszcze w instrukcje trzeciej grupy. Magiczny stwór biegał po podłodze swoje położenie ujawniając tylko poprzez syknięcia i stukanie pazurów. Będzie ciekawie. Ledwo zareagowała odskokiem, gdy nieostrożna uczennica rzuciła niecelne depulso, Puchonka nie miała tyle szczęścia. Lidka pomogła jej się podnieść, w końcu na lekcji były w jednej grupie. Rzuciła jakiś komentarz, by ta uważała na siebie, a w szczególności na kostkę, gdyż ta mogła być zaczarowana. Po chwili przestało padać, czyli wszystko szło w dobrym kierunku.
Mimo tego, że była w zespole z kostką trzymała różdżkę w ręku, na wypadek ataku ze strony stwora. Usilnie próbowała sobie przypomnieć wszystkie stworzenia, które mogły tak się zachowywać. Niestety nic nie przychodziło jej do głowy, więc jedynie odskoczyła trochę, gdy ciepłe cielsko przesunęło się koło niej. Skoro nie jadło kilka dni, a nie zatopiło zębów w jej łydce nie było się czego obawiać. Wygłodniałe zwierzę nie zastanawiałoby się nad wyborem ofiary, tylko rzuciło na pierwszą lepszą osoę ję. To, mimo wszystko trochę ja uspokoiło.
Już miała zaproponować rzucenie prostego Finite, kiedy kula ognia została ciśnięta w ich kierunku. Zgodnie z instynktem pociągnęła dwójkę swoich towarzyszy do tyłu, nie zważając na nic. Kostka z rąk jej współtowarzyszki wypadła w stronę małego ogniska i stało się coś bardzo ciekawego. Bingo, dlatego kostka wcześniej była zimna. Podeszła do ogniska, które zdążyło wygasnąć i podniosła zaczarowany przedmiot. Wcisnęła go w dłonie Carla, po czym sama wyciągnęła pergaminy ze swojej torby z kąta klasy i rzuciła na nie Incendio. Jeżeli zaklęcie zadziałało użyła czaru lewitującego, by podłożyć kostkę nad ogień, by zobaczyć ponownie, które cyfry zmienią kolor, czy to przypadkiem nie tworzy jakiegoś wzoru.
W międzyczasie skupiła wzrok na grupie walczącej z przeciwnikiem, gdy tym udało się go unieruchomić. Kształt zwierzaka nie przypominał jej nic z czym się spotkała, a z Bethą jako przyjaciółką widziała wiele różnistych magicznych stworzeń. Zaczęła się zastanawiać nad sensem słów Rostgaarda. Po chwili miała ochotę się pacnąć w głowę. Oczywiste było, że jakoś wpłynął na to zwierzę. Miała tylko nadzieję, że nie sprawił, że rozsmakowało się w ludzkim mięsie. Co prawda wcześniej wykluczyła taką możliwość, ale kto wie, jak zachowuje się ten gatunek, kiedy jest wygłodniały. Może najpierw smaży swoje ofiary? Już miała coś powiedzieć, kiedy do klasy wpadł Alex i wszystko w jej głowie się ułożyło. Fakt, że nauczyciel za karę nad głową Ślizgona wyczarował pieprz był dla niej jak pstryczek w nos. Nad jej głową nagle zaświeciła się żarówka, jak w tych wszystkich mugolskich filmach. Zaklęła pod nosem, obracając się w stronę grupy Violi. Nie wiedziała, czy może im podpowiedzieć, nie chciała tracić punktów. Postanowiła więc odwrócić się z powrotem do swojej grupy i spojrzeć w stronę kostki. Po chwili rzuciła dość głośno.
-Co za idioci. Wiadomo, że profesor w jakiś sposób powiększył Salamandry. Ogień, trójkątny łeb, poza tym ten pieprz daje wiele do myślenia. Biedny Alex, zaraz się na niego rzucą. - pokręciła głową, po czym dodała, równie głośno, żeby nie budzić podejrzeń - Powinniśmy rzucić jakieś zaklęcie, które wykryje ewentualne czary, w końcu wiadomo, że kostka jest w jakiś sposób zaklęta. Przynajmniej ja bym jej nie przekręcała przy użyciu dłoni - miała nadzieję, że nie oberwie jej się za ten mały teatrzyk. W końcu nikt nie powiedział, że nie można komentować zachowań innych grup, a ona nie zamierzała zostać usmażona, przez niekompetencję innych. Spojrzała na swoich kolegów, po czym czekała na ich sugestie. W końcu mieli rozgryźć tę zagadkę razem.
_________________

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strona wygenerowana w 1,59 sekundy. Zapytań do SQL: 9