Ważne! Rewolucja kociołkowa czyli nowy system Eliksirów i Zielarstwa!
► Poszukujemy śmierciożerców oraz aurorów!
► Ruszyły zapisy do Klubu Pojedynków!
► Trwa lekcja Zielarstwa!
► Rozpoczyna się lekcja Eliksirów!
► Trwa bal! Uczestników zapraszamy tutaj! Dostępna bilokacja. Szczegóły o zabawie.
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

152
157
135
144

Maj 2000r.
Pełnia: 12-14.05 (14-18.11)
Coraz cieplejsze promienie słońca nie powinny nikogo zwieść. Wieczory wciąż chłodne, a aura deszczowa i nieprzewidywalna. W dzień ok. 14'C, w nocy ok. 8'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój Wspólny
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3619
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri, Carter (nieoswojony)
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Czw Cze 30, 2016 5:57 pm   Pokój Wspólny
   <Multikonta: Jasmine Gingers


A może w Ravenclawie
Zamieszkać wam wypadnie
Tam płonie lampa wiedzy,
Tam mędrcem będziesz snadnie.
Pokój wspólny Ravenclawu, znajdujący się w wieży, za drzwiami z kołatką, które zadają dość dziwne i niecodzienne pytania. Nie różni się niczym prawie od pokoju wspólnego Gryffindoru. Tyle, że ściany są niebieskie, tak samo poszycia foteli i kanap. Jest jednak drobna różnica - pokój Ravenclawu posiada ogromny, kamienny posąg przedstawiający swoją założycielkę - kobietę w długiej szacie. Na ścianie obok schodów do dormitoriów wisi tkanina z herbem Ravenclawu - Orłem.
 
     

Yong Woo Choi
Uczeń | V rok
Dołączył: 27 Lip 2018
Posty: 12
Wiek: 15
Krew: Czysta
Pupil: Jak na razie brak.
Różdżka: Czarny bez, Pióro żmijoptaka, 13 cali, bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Sob Lip 28, 2018 1:55 am   
   <Multikonta: -


Po kolejnym dniu pełnym nauki chłopak postanowił się zrelaksować. Zawsze brakowało mu tutaj mugolskich sprzętów zwłaszcza muzyki. Niestety nie miał jak takowej tutaj posłuchać. Takie rzeczy tutaj nie działały, to był jedyny minus tej szkoły. Minus jednak ten mógł jakoś znieść. Godzina była już późna a on zasiadł przed kominkiem, na fotelu z niebieskim obiciem i zaczął zastanawiać nad kilkoma kwestiami. Na jego kolanach spoczywało tomiszcze na temat magicznych zwierząt, zaś drugie traktowało o popularnym w tej szkole Quidtitthu. chciał powiększyć swoją wiedze w tych właśnie dziedzinach. Nie sądził jednak, że jest aż tak zmęczony, obraz powoli mu się rozmywał przed oczami a literki wyginały lub zlewały,. Tak więc odpuścił na razie czytanie i wpatrzył się w ogień, który wesoło trzaskał w kominku. Policzek oparł na dłoni i poprawił apaszkę na swojej głowie, powoli zaczęła mu się zsuwać. Zagryzając dolną wargę westchnął przeciągle. Zawsze tak cicho i spokojnie.. Nie to co bywa tutaj o wcześniejszych godzinach. Gdzie wszyscy są jeszcze na nogach.
Nie minęło wiele czasu, bo zaledwie kilka minut a jego głowa osunęła się w dół a Woo zwyczajnie zasnął. Siedząc po turecku w fotelu z polikiem opartym o dłoń. Jego oddech był miarowy a serce uderzało w stałym rytmie. Chłopak był spokojny i zrelaksowany. Światło ognia odbijające się na jego twarzy sprawiało, że wydawał się jeszcze bledszy niż zazwyczaj. Jego worki pod oczami wydawały się większe i bardziej przerażające, albo i nie ? w każdym razie w takim świetle i w takiej sytuacji różnie można go ocenić. Kto by powiedział, że zwykle choi jest wesołym i śmieszkowym chłopakiem, który uwielbia żarty? Tego, że jest bardzo pomocną osobą? Patrząc na niego można mieć naprawdę mylne wrażenia.
_________________
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 252
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, torba z książkami, naszyjnik w kształcie kruczego pióra z białego złota
Sakiewka: 125 galeonów, 1 sykiel
Poziom życia: 92%
Eliksiry: 9
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 9
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 14
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 18
Wysłany: Sob Lip 28, 2018 3:34 am   

Dni w Hogwarcie potrafiły być naprawdę bardzo męczące, a zwłaszcza dla starszych roczników, które musiały się mierzyć z układaniem planów na przyszłość i widmem egzaminów. Choć akurat całe szczęście akurat Violetta wszystkie SUMy zdała wybitnie, a OWTMy również nie zapowiadały się tak źle jak większość je przedstawiała. Zresztą miała do nich jeszcze rok. I drużynę Quidditcha na głowie, którą musiała do końca skompletować i w miarę możliwości poprowadzić do zwycięstwa w rozgrywkach o puchar szkoły. Miała nadzieję, że uda jej się zrealizować ten cel.
Wróciła do zamku już późnym wieczorem. Musiała jeszcze załatwić parę spraw na boisku i dopiero wtedy mogła udać się do pokoju wspólnego Krukonów, żeby móc porządnie odpocząć. Możliwe, że w towarzystwie jakiejś naprawdę ciekawej książki. Plan idealny, bo nieco relaksu każdemu się należało z wieczora.
Po pokonaniu całej wieży schodów udało jej się w końcu dotrzeć do krukońskiego zacisza ukrytego za drzwiami z kołatką. Spodziewała się tego, że pomieszczenie będzie puste, ale ku swojemu zdziwieniu zauważyła jedną postać siedzącą na fotelu niedaleko kominka z wesoło trzaskającym ogniem. Strauss niemal od razu rozpoznała Koreańczyka, który był rok niżej, ale chwilę zajęło jej spostrzeżenie, że ten zasnął w pokoju wspólnym, a w jego aktualnej pozycji mogło to się przełożyć na jutrzejsze bóle w licznych stawach.
- Hej, Yong! - zagadnęła łagodnie, starając się używać na tyle delikatnego głosu, by nie przestraszyć śpiącego chłopaka, ale równocześnie na tyle głośnego, by wyrwać go z krainy Morfeusza. - Pobudka!
Ułożyła dłoń na ramieniu Woo lekko nim potrząsając i spojrzała na książki, które znajdowały się w jego pobliżu. Niemal od razu rozpoznała te pozycje, które już kiedyś czytała. A zwłaszcza dzieło poświęcone Quidditchowi. Czasami nawet dochodziła do wniosku, że wyrwana ze snu mogłaby recytować poszczególne strony Quidditcha przez wieki, gdyby tylko ktoś ją o to poprosił.
_________________
 
 
     

Yong Woo Choi
Uczeń | V rok
Dołączył: 27 Lip 2018
Posty: 12
Wiek: 15
Krew: Czysta
Pupil: Jak na razie brak.
Różdżka: Czarny bez, Pióro żmijoptaka, 13 cali, bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Sob Lip 28, 2018 10:45 pm   
   <Multikonta: -


Zapewne nasz śpioszek spałby dalej lecz nie było mu to dane. Cisza i spokój chłopaka została zburzona. W pokoju wspólnym pojawiła się dziewczyna - Violetta. Nie zamierzała dać mu spać w takiej pozycji. To raczej dobra rzecz, rano obudziłby się z bólami w licznych mięśniach i zapewne byłby nie do życia. Czy jej za to podziękuje? Zapewne nie takie rzeczy umykają w życiu codziennym. Pomimo budzenia Violetty Koreańczyk dalej sobie spał. Nawet lekko skrzywił jakby widział w śnie coś bardzo nieprzyjemnego. Z resztą, kto wie co on tam widział. Dopiero druga próba pobudki sprawiła, że Yong otworzył oczy i rozejrzał się nieprzytomnie, nieco zaskoczony tym, że kogoś usłyszał. Z dwie sekundy zajęło mu zlokalizowanie Krukonki. Jeszcze nieco oszołomiony przypatrywał się jej twarzy. - H..Hej coś się stało ? - Raczej był zaskoczony tym, że dziewczyna postanowiła go zaczepić. Nie mieli ze sobą jakiś zażyłych kontaktów, do tego jest rok wyżej i pomoc naukowa także nie wchodziła w grę. Tak przynajmniej uważał Yong. Dopiero teraz zorientował się, że książki zleciały z jego kolan i schylił się by je podnieść, w międzyczasie czekał na odpowiedź od dziewczyny. No musiała mieć jakąś sprawę inaczej po co by go budziła, skoro miejsca miała w bród. Jako, że spał to też jej swoją obecnością by nie przeszkadzał. Na jego bladej twarzy widać było konsternację związana z tym wszystkim. Objął książki trzymając je tym razem mocno i wzdychając lekko. Zapewne połowę tego co sobie zaplanował nie zrobił i zaczęło go to martwić.
_________________
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 252
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, torba z książkami, naszyjnik w kształcie kruczego pióra z białego złota
Sakiewka: 125 galeonów, 1 sykiel
Poziom życia: 92%
Eliksiry: 9
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 9
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 14
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 18
Wysłany: Nie Lip 29, 2018 1:10 am   

Co prawda pewną chwilę jej to zajęło, ale dała radę obudzić chłopaka, który nie do końca zdawał się wiedzieć, co się właściwie dzieje wokół. No, ale tak to już jest jak ktoś odpłynie w krainę snów. Potem trudno jest orientować się w rzeczywistości przez moment. Najgorzej jeszcze jak się z łóżka czy innego posłanie spadnie. Ból i konsternacja gwarantowane. Chociaż czasem to zmęczona treningiem Viol spała dalej na podłodze nie czując upadku... Zdarza się.
- Nie zasypiaj w takiej pozycji, bo potem tego pożałujesz - powiedziała tylko w ramach odpowiedzi, uśmiechając się do niego delikatnie.
Może i faktycznie wcześniej nie mieli wielkiej sposobności do tego, by nawiązać bliższą znajomość, ale nie znaczyło to, że taki stan ma pozostać niezmieniony aż do końca nauki w Hogwarcie. Zwłaszcza, że chłopak zdawał się być zainteresowany tematem, w którym Violetta uznawała się za swego rodzaju eksperta. Dlatego skrzyżowawszy ramiona na piersiach, przysiadła na podłokietniku fotela, bo jakoś nie chciało jej się odchodzić dalej, żeby znaleźć inne miejsce siedzące.
- Więc interesuje cię Quidditch? Może chciałbyś dołączyć do drużyny? Mamy kilka wolnych wakatów - zasugerowała, starając się usiąść w miarę swobodnie na fragmencie fotela. Na razie była to luźna sugestia, ale oczywiście z chęcią powitałaby kogoś nowego w składzie. Tym bardziej jeśli ten ktoś naprawdę interesowałby się sportem.
_________________
 
 
     

Yong Woo Choi
Uczeń | V rok
Dołączył: 27 Lip 2018
Posty: 12
Wiek: 15
Krew: Czysta
Pupil: Jak na razie brak.
Różdżka: Czarny bez, Pióro żmijoptaka, 13 cali, bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Wto Lip 31, 2018 9:03 pm   
   <Multikonta: -


Zapewne niejednemu zdarzyło się zasnąć w niedobrej pozycji czy też w jakiejś dziwnej. Woo w tej kwestii nie był wcale inny, można powiedzieć, że nawet często mu się to przytrafiało. Potem zaś faktycznie marudził na różnego rodzaje bóle czy niedogodności. Przez dłuższą chwilę przyglądał się Krukonce nim ją skojarzył, ale co się dziwić, chłopak był jeszcze zaspany a jego mózgowie średnio nadążało za tym co się dzieje, jeszcze..-Hai! Taak jest Panienko Strauss!- Chłopak wyszczerzył się w o dziwo wielkim i szczerym uśmiechu. Nie chciał być źle odebrany używając zwrotu "Panienko". Dziewczyna jednak miała rację a faktem był też, że jako nie mieli okazji się lepiej poznać.Zawsze tylko "hej" czy "cześć" i tyle. Teraz nadarzyła się okazja by wymienić nieco więcej słów. Dodatkowo chyba dziewczyna miała jakąś sprawę do niego. Zwłaszcza, że jakoś dziwnie zmierzyła książki, które czytał zanim zasnął. Przechylił lekko głowę i wtedy viol zaskoczyła go pytaniem. Przecież nawet nie znała jego umiejętności w tym zakresie. Czy była, aż tak zdesperowana w kompletowaniu drużyny? - Nie jestem jakimś mega fanem, ale owszem interesuję się, to dosyć ciekawy sport. - Odpowiedział zgodnie z prawdą. Na odpowiedź na drugie pytanie musiała chwilę poczekać. Woo jeszcze trawił, co się właśnie stało. Drużyna Quidditcha? Miało to swoje plusy i minusy. Musiał jednak przeanalizować, co się bardziej opłaca. - Właściwie czemu nie, jeśli się przydam i nie będę wam zawadą. W sumie to nawet nie znasz moich zdolności w tym zakresie.. - Napomknął naprawdę zaskoczony takowa ofertą. Ciekawiło go tez, co mu dziewczyna dalej powie.
_________________
 
     

Violetta Strauss
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 06 Maj 2013
Posty: 252
Wiek: 16 lat
Krew: Czysta
Pupil: czarna kotka - Aletheia
Różdżka: Pióro żmijoptaka, 12 cali, cedr, bardzo sztywna
Ekwipunek: różdżka, sakiewka, torba z książkami, naszyjnik w kształcie kruczego pióra z białego złota
Sakiewka: 125 galeonów, 1 sykiel
Poziom życia: 92%
Eliksiry: 9
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 9
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 14
Z. defensywne: 6
Miotlarstwo: 18
Wysłany: Śro Sie 01, 2018 8:56 pm   

W niedobrej pozycji albo też w dziwnym miejscu, bo i tak się zdarza. Chociaż akurat to drugie może rzadziej, bo zwykle ludzi jednak potrafią dotrzeć do swojego mieszkania zanim pozwolą sobie na zaśnięcie. Do tego czasu większość raczej zachowuje trzeźwość umysłu i jest w stanie funkcjonować lepiej lub gorzej. Przynajmniej przez jakiś czas.
Nie zwróciła większej uwagi na słowo panienko, które padło z ust Yonga. Przywykła do niego, bo często zwracały się tak do niej skrzaty domowe, które pracowały dla jej rodziny. Chociaż oczywiście poza nimi raczej nie często miała okazję słyszeć podobny tytuł. Co najwyżej zwyczajne panno Strauss z ust hogwarckich nauczycieli.
Okazja do bliższego się zaznajomienia nie zawsze się nadarzała, ale jak już zaistniała to należało z tego korzystać. Może dzięki temu mogła się narodzić jakaś niezwykła przyjaźń lub coś podobnego? W końcu należało patrzeć na pozytywy jeśli tylko takowe były. Viol mimo wszystko nie należała do zbytnio towarzyskich osób chyba, że przychodziło do osób, które zdążyła już dobrze poznać, ale jeśli ktoś wykazywał zainteresowanie jej ulubionym sportem to już świadczyło o tym, że mogliby nawiązać całkiem dobry kontakt.
- Zgadzam się. Gdybyś kiedyś miał jakieś konkretne pytania odnośnie Quidditcha lub miotlarstwa w ogóle to zawsze możesz śmiało pytać. Postaram ci się jakoś pomóc - zaproponowała, bo czemu nie miałaby się dzielić swoją wiedzą z mniej doświadczonymi? Jakby nie patrzeć jako starsza koleżanka powinna jakoś oświecać tych z młodszych roczników.
- Właściwie podpytywałam kilka osób z domu i słyszałam, że jesteś całkiem dobry. Zawsze możemy cię sprawdzić na najbliższym treningu i wtedy ostatecznie zadecydować - odpowiedziała. No cóż... dobra była zdesperowana, ale tym razem naprawdę uważnie próbowała wybierać zawodników i nie wciskać do składu pierwszego lepszego, a szukać jednak takich których umiejętności przekraczały pewne minimum.
_________________
 
 
     

Marcus Clinton
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 11 Wrz 2018
Posty: 12
Wiek: 16
Krew: Czysta
Pupil: Sowa Arya
Różdżka: Pióro feniksa, 10 cali, czarny bez, giętka
Ekwipunek: Sakiewkę z pieniędzmi, książkę, różdżkę
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 18
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 6
Z. zwykłe: 8
Z. ofensywne: 9
Z. defensywne: 8
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Czw Wrz 13, 2018 7:58 am   

Wstał z łózka i pierwsze co zrobił to skierował sie ku swojemu ulubionemu miejscu na kanapie. Uwielbiał tu przesiadywać z rana, gdy większość uczniów jeszcze spała, a on mógł w spokoju poczytać. Tak też właśnie zrobił. Pod pachą trzymał nowy egzemplarz książki o eliksirach, który dostał od taty na ostatnie Boże Narodzenie. Przez te dziewięć miesięcy nie było mu po drodze z tą lekturą, tak też cieszył się, że akurat dzisiejszego ranka, będzie mógł jej poświęcić chwilę lub dwie. Nie powstrzymywały go nawet wyrzuty sumienia, wiedział, że niedługo będzie musiał skupić się na Zaklęciach. Był tak kiepski z tego przedmiotu, iż nie miał pojęcia jak z tego wybrnąć. Jednak zapał mola książkowego szybko przeminął, bo gdy tylko poczuł wygodę jaką dawała mu kanapa jego oczy szybko zaczęły się zamykać. Westchnął cicho i zmienił pozycję na taką, która uniemożliwiała mu spokojne zaśnięcie. Bardzo często zastanawiał się jak ludzie potrafią wstawać od tak dla samych siebie po szóstej rano. Był śpiochem i nie można było tego ukrywać, we wakacje potrafił spać do dwunastej co spotykało się z negatywnych odbiorem rodziców. Oczywiście, gdy byli w domu, bo zazwyczaj kiedy się budził po kuchni buszowała jego siostra. Uśmiechnął się na myśl o niej. Była od niego młodsza o dwa lata, ale bardzo często przejmowała rolę głowy rodziny. Marcus spojrzał na okładkę książki i wyzwał sam siebie za to, że zaniedbuje naukę zaklęć dla przedmiotu w którym jest prymusem. Wzruszył tylko ramionami próbując nakarmić swój mózg myślą, że przecież to nic złego. Otworzył więc książkę i zaczął powoli czytać.
 
     

Lynne Patterson
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 10 Wrz 2018
Posty: 17
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Różdżka: Łuska węża morskiego, 13 cali, daglezja, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 14
Z. ofensywne: 9
Z. defensywne: 17
Miotlarstwo: 2
Wysłany: Pią Wrz 14, 2018 12:34 am   

Zeszła do pokoju wspólnego, starając się nie spaść ze schodów.
Ta noc była zdecydowanie za krótka. Zasiedziała się do późna nad książką i liczyła, że będzie mogła spać spokojnie do przynajmniej dziewiątej. Niestety, jakieś dwa duże ptaki miały odmienne plany i postanowiły wykorzystać zewnętrzny parapet jednego z okien w jej dormitorium jako ring. Ze snu wyrwało ją walenie skrzydeł w okno i głośne skrzeczenie. Zaklęła pod nosem w języku przodków swojej matki, czując, że już nie zaśnie. Westchnęła i po cichu ubrała się, po czym wzięła różdżkę i książkę z szafki nocnej, przeszła na palcach przez dormitorium i delikatnie zamknęła za sobą drzwi.
Na kanapie w pokoju wspólnym zauważyła Marcusa. Poznała go jeszcze przed Ceremonią Przydziału, w łódce. Pamiętała, jak cicho przyznała się płynącym z nią pierwszakom do swojego strachu przed pójściem do szkoły. On również przyznał jej się potem, że się boi. Trafili do jednego domu i dzięki temu rozwiązał się jej problem z poszukiwaniem kompana do siedzenia w ławce.
Przeszła przez pokój, ziewając potężnie. Całym ciałem czuła, że potrzebuje napić się kawy. Podeszła do okna, otworzyła je i wystawiła głowę na zewnątrz. Zimne, poranne powietrze dmuchnęło jej w twarz, rozbudzając ją nieco. Odetchnęła głęboko, zamknęła okno i klapnęła na fotel naprzeciwko kanapy.
- Cześć - powiedziała, przecierając zmęczone oczy. - Tobie też wywiało sen spod powiek?
 
     

Marcus Clinton
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 11 Wrz 2018
Posty: 12
Wiek: 16
Krew: Czysta
Pupil: Sowa Arya
Różdżka: Pióro feniksa, 10 cali, czarny bez, giętka
Ekwipunek: Sakiewkę z pieniędzmi, książkę, różdżkę
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 18
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 6
Z. zwykłe: 8
Z. ofensywne: 9
Z. defensywne: 8
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Pią Wrz 14, 2018 6:30 am   

Marcus uśmiechnął się wesoło na widok zmęczonej Lynne. Gdy ją widział zawsze przypominał sobie jej przerażoną twarz przed Ceremonią Przydziału. Sam chojrakiem nie był i wstyd było mu przyznać, iż miał wtedy ochotę uciec.
- Cześć. - Przywitał się wesoło wstając powoli z pozycji leżącej. - Można tak powiedzieć. Próbuje przekonać swoje wyrzuty sumienia do tego, że przecież to nic złego zaniedbywać zaklęcia na rzecz eliksirów.
Po kilku chwilach walki ze swoim własnym ciałem i zmęczeniem przysiadł na kanapie i od razu wpadł na świetny pomysł. Przynajmniej dla niego był genialny i nie do odrzucenia.
- Lynne, a może byśmy pomogli sobie wzajemnie? Ty jesteś dobra z zaklęć, a ja z eliksirów. Co powiesz na wspólne korepetycje? - Spytał z nadzieją w głosie. Miał głęboką nadzieję, że dziewczyna nie odmówi, bo jeśli by tak było jego kariera w Hogwarcie może dobiegnąć końca szybciej niż mógłby się tego spodziewać. Zawsze uważał, że potrafi być dobry we wszystkim i nawet nie wiedział jak bardzo się kiedyś pomyli. Westchnął cicho rozmyślając o tym wszystkim i aż rozbolała go głowa. Wstał i podszedł do stoliczka na którym stał dzbanek wody, nalał dwie szklanki i podał dziewczynie próbując wyczytać coś z jej twarzy.
 
     

Lynne Patterson
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 10 Wrz 2018
Posty: 17
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Różdżka: Łuska węża morskiego, 13 cali, daglezja, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 14
Z. ofensywne: 9
Z. defensywne: 17
Miotlarstwo: 2
Wysłany: Sob Wrz 15, 2018 1:02 am   

Poczuła, jakby tuż przed nią jasne światło spłynęło z wysoka, zaśpiewały chóry, a w tle przeleciał samotny gołąb. Oferta korepetycji od bardzo dobrego w tej dziedzinie ucznia była doskonałym rozpoczęciem dnia. Sama była przeciętniakiem, a eliksiry były przedmiotem wymaganym na jej wymarzonym kierunku studiów. Starając się nie okazywać zbyt wiele emocji, by kolega nie uznał jej za wariatkę, kiwnęła głową.
- Spoko, bardzo chętnie - uśmiechnęła się i wzięła od niego szklankę. Zimna woda rozbudziła ją nieco bardziej i wprawiła mózg w szybsze obroty. - Powinniśmy zacząć jak najszybciej. Jeśli chodzi o zaklęcia, możemy ćwiczyć na Błoniach, albo znaleźć jakąś wolną klasę. Gorzej będzie z eliksirami, ale coś wymyślimy. I absolutnie nie miej wyrzutów sumienia, że doskonalisz się w ulubionej dziedzinie. - wskazała głową na książkę, którą trzymał Marcus. - Ja uważam, że zbyt mało czytam o zaklęciach. W ostatnie ferie w ogóle nie miałam serca do nauki i poza odrobieniem obowiązkowym zadań domowych nie tknęłam podręczników. Tylko...te takie moje inne...- urwała, nie do końca wiedząc, co powiedzieć.
 
     

Marcus Clinton
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 11 Wrz 2018
Posty: 12
Wiek: 16
Krew: Czysta
Pupil: Sowa Arya
Różdżka: Pióro feniksa, 10 cali, czarny bez, giętka
Ekwipunek: Sakiewkę z pieniędzmi, książkę, różdżkę
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 18
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 6
Z. zwykłe: 8
Z. ofensywne: 9
Z. defensywne: 8
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Sob Wrz 15, 2018 3:27 pm   

Uśmiechnął się do niej i zdał sobie nagle sprawę, że mimo iż poznał ją na samym ich początku przygody z Hogwartem to tak naprawdę nic o niej nie wiedział. Był bardzo ciekawy o jakich podręcznikach mówiła dziewczyna.
- Te takie Twoje inne? - Spytał, bo jak zawsze musiał wiedzieć wszystko inaczej nie byłby sobą. - Powiesz mi jakie to podręczniki? - Podniósł brwi i wykrzywił usta w coś co miało przypominać uśmiech. W jednej chwili zapomniał o korepetycjach, bo gdy tylko spojrzał na Lynne przypomniał sobie o balu. Nie miał z kim iść, ba nawet nie miał zbytniego zamiaru tam się pojawić, ale jego podświadomość podpowiadała mu, że ma ją zaprosić. A co jeśli ona miała już partnera i tylko się ośmieszy? No trudno, raz się żyje.
- Słuchaj. A może korepetycje zaczniemy kiedy indziej i dasz się zaprosić na bal? Oczywiście jeśli nie masz z kim iść, bo jak już ktoś Cię zaprosił to jakoś moja duma sobie z tym poradzi. - Powiedział udając smutek. - Jednak ja oferuje Ci nie tylko dobrą zabawę, ale i odprowadzenie pod same drzwi oraz bronienie Cię przed adoratorami, którzy będą chcieli mi Cię odbić. - Puścił do niej oczko . Miał wielką nadzieję, że Lynne się zgodzi. Przecież nie miała nic do stracenia, tak samo jak i on.
 
     

Lynne Patterson
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 10 Wrz 2018
Posty: 17
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Różdżka: Łuska węża morskiego, 13 cali, daglezja, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 14
Z. ofensywne: 9
Z. defensywne: 17
Miotlarstwo: 2
Wysłany: Wto Wrz 18, 2018 1:46 am   

Mózg zawiesił jej się na chwilę. Musiała mieć bardzo głupią minę, ale po chwili trybiki ruszyły do pracy.
- Stary, spójrz na tę kolejkę facetów, którzy chcą mnie zaprosić. - Pokazała ręką na pusty pokój. - Chętnie z tobą pójdę. Przynajmniej nie będę przepijała sokiem do jakiegoś ducha i pogadam z kimś kogo znam.
Cicho westchnęła i odgarnęła niesforne włosy z twarzy. Zdawała sobie sprawę, że dzięki swoim problemom z nawiązywaniem kontaktów międzyludzkich oraz ogólnej pierdołowatości nie była wymarzoną partią. Przez większą część życia w ogóle nie interesowały jej związki, życie uczuciowe i chłopcy. Jednak w ostatnim czasie coraz więcej znajomych znajdowało sobie drugie połówki i miała poczucie wypadania z towarzyskiego obiegu. Nie, żeby kiedyś wybitnie mocno w nim siedziała, ale czasami delikatnie doskwierał jej brak opcji otworzenia do kogoś gęby. Z drugiej strony na chwilę obecną absolutnie nie miała potrzeby wiązania się z kimkolwiek. Samą siebie oceniała na NIE AŻ TAK brzydką, więc zakładała, że bal może być miejscem, w którym jeden lub dwa wesołe gepardy wyruszą na poszukiwania antylop. Na samą myśl o podszytych alkoholem podrywach i męczących ją desperatach wywróciło jej się coś w środeczku, chociaż mógł to być jej pragnący kawy i jedzenia żołądek.
- Biorę tę ofertę - powiedziała po chwili. - Zwłaszcza ten fragment o odprowadzeniu pod drzwi i odganianiu natrętów mnie przekonał. Idziemy, jako dobrzy znajomi. - podkreśliła, unosząc palec i puszczając oko z uśmiechem.
 
     

Marcus Clinton
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 11 Wrz 2018
Posty: 12
Wiek: 16
Krew: Czysta
Pupil: Sowa Arya
Różdżka: Pióro feniksa, 10 cali, czarny bez, giętka
Ekwipunek: Sakiewkę z pieniędzmi, książkę, różdżkę
Sakiewka: 20g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 18
Zielarstwo: 6
Transmutacja: 6
Z. zwykłe: 8
Z. ofensywne: 9
Z. defensywne: 8
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Wto Wrz 18, 2018 3:16 pm   

Wszyscy dobrze wiedzieli, że Marcus kocha kobiety i choć jeszcze nie znalazł sobie tej jedynej to miał nadzieję na zmianę. Uśmiechnął się tylko na słowa Lynne, bo przecież nawet nie miał zamiaru jej podrywać. A może i miał? Sam nie chciał tego przyznać, poza tym traktował ją tylko jak dobrą znajomą, bo nigdy nie przeszli na nic więcej. Nawet słowo "przyjaźń" nie wyszło z ich ust, więc teraz sam sobie się dziwił, że zaproszenie jej na bal poszło mu tak łatwo. Przez głowe przeszła mu myśl, iż na korytarzu przez ostatnie sześć lat nie widział Lynne z żadnym facetem. Jednak czy to oznaczało, że Krukonka nikogo nie miała? Wiedział jak postrzegają go dziewczyny, tym bardziej te które słuchają plotek, ale miał zamiar to zmienić na balu. Wystarczy mu jedna, nie mniej i nie więcej. Taki był jego plan, wyjść z balu zakochany, albo przynajmniej zauroczony.
- Ostatniego nie mogę Ci obiecać, ale resztę tak. - Powiedział udając lekką powagę i próbując się nie zaśmiać. - Widzimy się pod Wielką Salą? Powiedzmy o 18:00? - Spytał, ale nie czekał ja odpowiedź, bo jego myśli od razu powędrowały go jego garderoby.
Kompletnie nie wiedział w co ma się ubrać żeby dziewczynom opadła szczęka. Jego włosy zawsze był w dosyć dużym bałaganie, ale wszystko inne było na idealnym miejscu. Przynajmniej tak myślał. Ostatnią imprezą na której był to ślub jego ciotki z Ameryki cztery lata temu. Upił trochę wody, bo zrobiło mi się troszkę gorąco. Nie chciał wyjść na faceta, który nie potrafi o siebie dbać, na zamówienie czegoś odpowiedniego było nieco za późno. Westchnął cicho. No trudno, będzie musiał liczyć na swój własny idealny gust. Wrócił do świata żywych w momencie, gdy Lynne potwierdziła godzinę i miejsce.
- To jesteśmy umówieni. - Powiedział uradowany i aż podskoczył ze szczęścia.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strona wygenerowana w 2,54 sekund. Zapytań do SQL: 10