Rewolucja zaklęć! Koniecznie przeczytaj!
► Poszukujemy nauczyciela Starożytnych Run!
► Mile widziani śmierciożercy oraz aurorzy!
► Ruszyły zapisy do Klubu Pojedynków!
► Trwa lekcja Eliksirów!
► Trwa lekcja Transmutacji!
► Trwają zajęcia z Wychowania do Społeczeństwa!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

162
186
170
202

Czerwiec 2000r.
Pełnia: 11-13.06 (10-13.01)
Ciepłe promyki słońca przeplatają się nieustannie z deszczową aurą. Możliwe poranne mgły i pierwsze burze. W dzień ok. 18'C, w nocy temperatura spada do ok. 10'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Sala wejściowa
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3673

Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri, Carter (nieoswojony)
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 90%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Cze 29, 2016 9:45 pm   Sala wejściowa
   <Multikonta: Jasmine Gingers


To właściwie nie sala a dość spory hol. Można z niej wyjść na błonia, wejść do wielkiej sali, lub na kamienne prowadzące na wyższe piętra, lub do lochy. Pod jedna ze ścian stoją cztery wielkie klepsydry mierzące punkty poszczególnych Domów. Odchodzi od niej również jeden wąski korytarz prowadzący do innych pomieszczeń na parterze.
 
     
Lily Thicket
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Lip 05, 2018 1:47 pm   

W sali wejściowej było wzglednie pusto, jako że obiad juz dawno się skończył, a do kolacji pozostało jeszcze sporo czasu. Wśród nielicznych przebywajacych tam osob byla akurat Lily, ktora z wielkim usmiechem, szczesliwa z powodu powolutku budzacej się do życia zieleni, dziarskim krokiem maszerowala w stronę wyjścia. Miała powazne plany na ten rok i chciała być na bieżąco ze wszelkimi oznakami nowego życia. Nic nie mogło zburzyć jej pozytywnego nastroju, absolutnie nic! Dlatego nawet nie rozglądała się wokół, nie interesowała się, kto jeszcze był w sali. A szkoda... Może wtedy dalaby radę umknąć w porę przed nadchodzącą wielkimi krokami odpowiedzialnością...?
 
     

Leo Covenbreeze
Prof. OPCM | Opiekun Slytherinu
Dołączył: 07 Maj 2018
Posty: 200
Wiek: 37 lat
Krew: czysta
Pupil: kot - Rose
Różdżka: łuska węża morskiego, 14 cali, jabłoń, bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka, maść czarownic, chrupki dla kota
Sakiewka: 50g
Genetyka: Magia Bezróżdżkowa
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 45
Z. defensywne: 65
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Czw Lip 05, 2018 10:28 pm   
   <Multikonta: --


Bycie nauczycielem nie było proste. Nieważne jak bardzo człowiek próbowałby się dystansować, poczucie misji zawsze dopominało się o swoje, przynajmniej w przypadku Leonardo. Wielokrotnie powtarzał sobie, że jego praca kończy się w momencie wyjścia z sali lekcyjnej; w końcu każdy zasługuje na choćby odrobinę wolnego. Mawia się, że kłamstwo powtórzone wiele razy w końcu staje się prawdą – jeśli tak, to latynos stanowił całkowite zaprzeczenie tej reguły, bo nieważne, ile razy powtarzałby sobie, żeby najzwyczajniej w świecie zignorować istnienie tkanki uczniowskiej po godzinach pracy, to i tak ciągle rozmyślał o swoich podopiecznych. A zwłaszcza o tych ze skrajnie różnymi wynikami. Sam nie wiedział, którzy martwią lub cieszą go bardziej – ci wybitni, bo ma z kim podejmować ambitne projekty, ale nigdy nie wiadomo, czy woda sodowa nie uderzy im do głowy, czy może ci słabsi, którzy nieraz bywają męczący, ale których rozwój stanowił dla mężczyzny nagrodę nieporównywalną z żadną inną.
Nie musiał czekać długo, żeby znowu udowodnić sobie, że nie potrafi przejść obojętnie obok kogoś, kto (przynajmniej w jego ocenie) potrzebował pomocy. - Pani Thicket, o ile mnie pamięć nie myli… – oczywiście nie myliła. - Dobrze, że panią tutaj spotkałem. – wyglądał na trochę zmachanego, na jego czole krystalizowały się maleńkie kropelki potu i koszulę miał jakoś tak dziwnie pomiętą. -…ma pani dla mnie chwilę? Czy może spieszy się gdzie indziej? – starał się brzmieć groźnie, a przynajmniej dość poważnie, ale szeroki uśmiech mu to zupełnie uniemożliwiał, podobnie zresztą jak rozluźniona, ale wyprostowana sylwetka. Nie miał zamiaru jej zatrzymywać, jeżeli miała ważniejsze rzeczy do roboty. Nie widział też potrzeby, żeby wzywać ją na indywidualne zajęcia. Jeszcze nie. Dlatego właśnie drapnął ją w przelocie na korytarzu.
_________________



Son of the elements
Son of the rain
Son of the thunder
Son of the flame
I am the elements...
 
     
Lily Thicket
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Lip 06, 2018 5:46 am   

Niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki uśmiech zniknął z twarzy Lily, a jego miejsce zajął wyraz kompletnego spłoszenia. Z ociąganiem, majac nadzieję, że tylko sobie to wyobraziła, podążyła wzrokiem za źródłem głosu i ku swojej bezgranicznej rozpaczy straciła wszelkie złudzenia. Nauczyciel Obrony. Jej wewnętrzny jęk był niemal widoczny.
- T-tak, panie profesorze... - potwierdziła zgodność nazwiska. - Spieszę... TAK! Znaczy nie... Znaczy, troszeczkę...
Przełknęła ślinę, patrząc desperacko w stronę wyjsciowych drzwi. Były tak bliskie, a tak nieosiągalne... Ahhh, gdyby tylko nie zmarudziła tyle przy szukaniu roboczych rękawic, cieszyła by się teraz słodką wolnością...! Bardzo chciała wcisnąć mężczyźnie, że jest okropnie zajeta i musi już iść, ale nauczyciel budził w niej taką nieśmiałość... No, po prostu nie mogła mu skłamać prosto w oczy.
 
     

Leo Covenbreeze
Prof. OPCM | Opiekun Slytherinu
Dołączył: 07 Maj 2018
Posty: 200
Wiek: 37 lat
Krew: czysta
Pupil: kot - Rose
Różdżka: łuska węża morskiego, 14 cali, jabłoń, bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka, maść czarownic, chrupki dla kota
Sakiewka: 50g
Genetyka: Magia Bezróżdżkowa
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 45
Z. defensywne: 65
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pią Lip 06, 2018 6:19 pm   
   <Multikonta: --


W żaden sposób nie skomentował jej zakłopotania. Wielokrotnie powtarzał uczniom, że nie wymaga od nich, by traktowali go jak jakiegoś guru tylko dlatego, że los zechciał umieścić go na pozycji nauczyciela. Tylko dlaczego oni nie chcieli go słuchać? - No, to skoro spieszy się pani tylko troszeczkę, to pozwolę sobie na kilka ogólnych uwag dotyczących pani działań na naszych zajęciach. – postanowił wykorzystać jej niezdecydowanie na swoją korzyść. Zebranie myśli chwilę mu zajęło. Hmmm. - No właśnie, Lily… bo problem polega na tym, że nawet za bardzo nie ma o czym mówić, rozumiesz. – zaczął dość bezpośrednio, aczkolwiek w jego głosie było sporo rodzicielskiej troski. Jak miał w jakikolwiek sposób podsumować jej postępy, skoro ona uparcie nic nie robiła? Oczywiście teoria była bardzo ważna i Leonardo wiedział, że nie może podjąć decyzji o przepuszczeniu kogoś do klasy wyżej tylko i wyłącznie na podstawie tego, jak kto rzucał zaklęcia, aczkolwiek był to dla niego kluczowy czynnik determinujący ocenę z przedmiotu. Sam nie zdawał sobie z tego sprawy, ale pod względem teorii traktował swoich uczniów trochę nie w porządku – nikt z nich nie mógł go zaskoczyć, bo on wiedział to, co oni i jeszcze kilka razy więcej. Dlatego nawet tak zwani „kujoni” wywoływali u niego co najwyżej lekki uśmiech stanowiący połączenie zadowolenia z ich pracy oraz politowania dla ich przekonania o swojej mądrości. „Im więcej wiem, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że jestem głupi” takie podejście do wiedzy miał Covenbreeze. Oczywiście nigdy nie dałby sobie powiedzieć, że w jakikolwiek sposób wpływa ono na jego ocenę. - …to, że w miarę dobrze piszesz te wszystkie sprawdzianiki i inne takie, to naprawdę mnie cieszy i tutaj nie mam zastrzeżeń. Problem polega na tym, że charakter naszych zajęć jest mocno praktyczny, co już pewnie zauważyłaś. Oczywiście ja cię nie będę do niczego zmuszał – nie masz obowiązku brać udziału w pojedynkach, czy wyznaczonych przeze mnie zadaniach obejmujących różne takie trochę niebezpieczne sytuacje, ale… no właśnie, aaale…. – zatrzymał się na chwilę, żeby ułożyć możliwie krótkie dopełnienie swojego mądrzenia się. - zaklęcia musisz umieć rzucać. Celne, skuteczne zaklęcia, które zapewnią ci chociaż chwilę na ucieczkę przed zagrożeniem. Możesz ćwiczyć na specjalnie przygotowanych do tego manekinach, tarczach czy też innych martwych celach. W dwóch słowach – musisz czarować. – nie było to takie „musisz, bo ja ci każę i nie dostaniesz obiadu, jak się sprzeciwisz”, bardziej „naprawdę doradzam, żebyś…”, co można było jasno wywnioskować po zabarwieniu jego wypowiedzi; nie było w niej żadnej złości lub niezadowolenia, całość brzmiała bardziej jak kilka przydatnych porad od dobrego kolegi.
Kiedy już uzyskał odpowiedź, uśmiechnął się szeroko, poklepał czwartoklasistkę dziarsko po ramieniu, po czym ruszył w swoim kierunku.

[z/t]
_________________



Son of the elements
Son of the rain
Son of the thunder
Son of the flame
I am the elements...
 
     

Laris Bein
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 05 Paź 2018
Posty: 4
Wiek: 16
Krew: czysta
Pupil: brak
Różdżka: włos jednorożca, 12 i 1/2 cala, orzech, średnio twarda
Ekwipunek: scyzoryk, księga zaklęć, księga z eliksirami, różdżka
Sakiewka: 50 galeonów
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Wysłany: Sob Paź 06, 2018 1:07 am   
   <Multikonta: --


Wystrojona jak zwykle w strój maskujący, czytaj cała na czarno, siedziała sobie na parapecie w sali wejściowej i patrzyła przez okono, znaczy patrzyła na szybę, ponieważ się zawiesiła błądząc myślami wokół tego co się dookoła niej dzieje. Zaczęła rozmyślać o jej apodyktycznych rodzicach, który dalej wyznawali te brednie na temat czystości krwi i właściwego ożenku, dla niej. Hmmm w sumie ciekawe jakby zareagowali na zięcia z czterdzieści lat starszego i to w dodatku mugola. Zmarszczyła nosek na ten pomysł i pokręciła głowa, bo nawet ją obrzydzała wizja męża dzaidka... Zaczęło jej się chłodno robić, więc zeskoczyła z parapetu, ładnie się popoprawiała i zaczęła oceniać stan paznokci, które na całe szczęście, nie wymagały poprawy, ale można by je jeszcze bardziej zaostrzyć, będą takie bardziej drapieżne, jak na kota (lwa) przystało.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight




















Dragon Ball New Generation Reborn











Fairy Tail Path Magician





over-undertale















Amaimon

Strona wygenerowana w 0,58 sekundy. Zapytań do SQL: 10