► Pilnie poszukujemy nauczycieli Zielarstwa, Astronomii, Numerologii, Starożytnych Run, Zaklęć, Wróżbiarstwa, Quidditcha, Mugoloznawstwa oraz Historii Magii!
► Trwają zapisy do klubu pojedynków!
► Lekcja OPCM odbędzie się 25.05.2018.
► Obchodzimy ósme urodziny forum! Dziękujemy za to, że jesteście!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

126
125
110
103

Luty 2000r.
Pełnia: 16-18.02 (10-13.05)
Wielka Brytania tonie w zwałach śniegu. Zaspy utrudniają transport miejski, a rzeki i jeziora pozostają skute lodem. W dzień ok. -8'C, w nocy jeszcze mroźniej, ok. -14'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Stoliki
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3494
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Czw Cze 30, 2016 9:27 pm   Stoliki
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Koliste stoliki znajdujące się tuż pod parkietem. Przy każdym stoliku znajdują się cztery krzesła, więc spokojnie można ze swoimi znajomymi tu usiąść i pogadać, a także napić się czegoś z baru. Całe wnętrze pomieszczenia wypełnia muzyka.
 
     

Leo Covenbreeze
Prof. OPCM
Dołączył: 07 Maj 2018
Posty: 29
Wiek: 37 lat
Krew: czysta
Pupil: kot - Rose
Różdżka: łuska węża morskiego, 14 cali, jabłoń, bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka, maść czarownic, chrupki dla kota
Sakiewka: 35g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 60
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Nie Maj 13, 2018 12:43 am   
   <Multikonta: --


Ubrany w białą koszulę wpuszczoną w ciemne, dopasowane spodnie, odpowiednio dobraną marynarkę typu slim fit i pod krawatem, Leonardo wszedł do klubu. Na wejściu uniósł tylko rękę do osoby za barem, a potem odwiesił swój zimowy płaszcz. Brr… Otrzepał też buty ze śniegu, by zaraz po chwili znaleźć się przy karcie z wyborem drinków. Na rozgrzewkę padło tornado, a do tego 8 shotów tequili.
- Bez pośpiechu… – wzruszył ramionami, nie mogąc się doczekać, aż wleje w siebie słodką dobroć. W międzyczasie zagadał też do jednego ze starych znajomych, że tak zupełnie przypadkiem ma ochotę trochę popykać na fortepianie i zabawić gości starymi, dobrymi, w większości mugolskimi – hitami. To jedno zawsze powtarzał – w kwestiach muzycznych niemagiczni nie mieli sobie równych. Czy ja właśnie wydałem prawie połowę miesięcznego wynagrodzenia? Praca w Hogwarcie chyba właśnie przestała mu się podobać.
Po załatwieniu wszelkich formalności związanych z nadchodzącym występem, usiadł spokojnie, odczekał jeszcze chwilę, aż wreszcie zaczął delektować się egzotyczną mieszanką brzoskwini, limonki i tequili.
 
     

Einarr Thorsen
Brygada Uderzeniowa
Dołączyła: 25 Lut 2018
Posty: 26

Wiek: 36 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Heimdall
Różdżka: włos lwa nemejskiego, ostrokrzew, 14 cali, bardzo giętka
Ekwipunek: różdżka, szara taśma klejąca
Sakiewka: 19g 13s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Nie Maj 13, 2018 5:17 pm   
   <Multikonta: --


Miał się spotkać z jednym z informatorów. Niestety to nie Thorsen wybierał miejsce spotkania, a jego kontakt. Przez chwilę więc stał przed wejściem z miną pod tytułem "no chyba sobie jaja robisz" na twarzy. Mrucząc coś o kozie i śmierci wszedł do środka. Kontakt wspominał o stoliku, więc tam Einarr zmierzał, biorąc mały objazd by zahaczyć o bar i kupić sok z mango. Nada był na służbie, chociaż nieco po godzinach, więc alkohol był ostatnim z jego wyborów. Zresztą i tak jakoś picie samemu mu się nie podobało. Zapłacił 4 sykle i rozejrzał się po stolikach, licząc je i szybko znajdując ten, przy którym był umówiony. Przeszedł tam i odsunął krzesło, nieco za mocno, bo stuknęło w to, przy którym siedział gość z rządkiem drinków.
- Wybacz kolego - powiedział do niego, stawiając szklankę na blacie i wybierając jednak krzesło obok tego, które tak niefortunnie odsunął.
 
     

Leo Covenbreeze
Prof. OPCM
Dołączył: 07 Maj 2018
Posty: 29
Wiek: 37 lat
Krew: czysta
Pupil: kot - Rose
Różdżka: łuska węża morskiego, 14 cali, jabłoń, bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka, maść czarownic, chrupki dla kota
Sakiewka: 35g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 60
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Nie Maj 13, 2018 6:04 pm   
   <Multikonta: --


Akurat odkładał wypite w trzech czwartych tornado. Ręka zadrżała mu przy tym z niewyjaśnionych przyczyn, co w połączeniu z mocnym puknięciem stolika doprowadziło do wylądowania reszty drinka na stole. Leonardo w pierwszej kolejności ucieszył się, że tequili nic się nie stało. (No, może jakieś tam kropelki polały się na tacę), w drugiej zezłościł – bo przecież mógł złapać tę szklankę, ale był za bardzo zamyślony występem, a w trzeciej zdziwił; to właśnie zdziwione spojrzenie posłał mężczyźnie, który najwidoczniej nie rozumiał pewnych kwestii.
- Ale po co się tak spieszyć, przecież tu się właśnie po to przychodzi, żeby tego nie…. – zatrzymał się na chwilę, bo jego mózg przeniósł wszystkie zasoby na zadanie „coś sobie przypomnieć”. - …nie robić. – nie miał czasu zbyt długo się zastanawiać, bo fortepian czekał. Machnięciem różdżki sprzątnął po sobie, a następnie schował ją do głębokiej kieszeni i usiadł przy instrumencie.
Kiedy już już szmery rozmów troszeczkę przycichły, były Auror uderzył pierwszy klawisz. Głęboki basowy dźwięk rozszedł się po pomieszczeniu, a zaraz za nim strumieniem popłynął pasaż zapowiadający utwór tak popularny, że chyba nawet śmierciożercy w swoich norach go słyszeli.
- At first I was afraid… – zaczął dość mocno, niemal od razu wypełniając swoim metalicznym barytonem, który miał w sobie też troszeczkę basowej chropowatości. W kolejnych nutach odkrywał, poza tym, że bardzo lubił bawić się rytmem, także swoje klasyczne wykształcenie – oczywiście na potrzeby piosenki spłaszczał trochę niektóre frazy, ale szkoła belcanto i tak gdzieś się tam przewijała. Zwłaszcza w górnych, długich dźwiękach, do których dodawał zdecydowanie zbyt duże vibratto. Wprawionemu uchu nie mogły też umknąć pewne naleciałości w wymowie, które miały swe źródło w kornwalijskim dialekcie.
- I’m not that chained-up little person still in love with you… – w tym momencie istniał już tylko on, utwór i fortepian. Profesor zachowywał co prawda kontakt z publicznością, bo to przecież ona była najważniejsza, ale wyraźnie stworzył swój świat, do którego ewentualnie mógł zaprosić ciekawskich słuchaczy – co też robił.
- No, no, no… I will surviiiiiiiiii-i-i-i-i-ive! – przebojowo rozpoczął i tak samo też zakończył, a uśmiech nie schodził mu z twarzy. Po odebraniu aplauzu wrócił do swojego stolika jak gdyby nigdy nic, rzucając do Einarra:
- Pamiętam cię. Jesteś tym chłopakiem, który dołączył do brygady uderzeniowej, chwilę przed moim odejściem… – za nic w świecie nie mógł sobie przypomnieć jego imienia, ale to w ogóle nie przeszkadzało brunetowi przenieść tacki na jego stolik i przysiąść się. Oddzielił nawet cztery kieliszki tequili, posuwając je bardziej w jego stronę. - Co słychać w wielkim świecie? – jeszcze trochę oszołomiony występem, zapomniał się przedstawić.
 
     

Einarr Thorsen
Brygada Uderzeniowa
Dołączyła: 25 Lut 2018
Posty: 26

Wiek: 36 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Heimdall
Różdżka: włos lwa nemejskiego, ostrokrzew, 14 cali, bardzo giętka
Ekwipunek: różdżka, szara taśma klejąca
Sakiewka: 19g 13s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Nie Maj 13, 2018 6:41 pm   
   <Multikonta: --


Thorsen siedział przy swoim stoliku zamurowany od pierwszej sekundy, w której rozpoznał w facecie przy fortepianie aurora z Brygady Uderzeniowej, który swoją bezwzględnością wobec śmierciożerców mógł wytapetować i to podwójnie całe Ministerstwo Magii. Co u diabła się z nim stało?!
Otrząsnął się z tego lekkiego szoku dopiero jak Covenbreeze się przesiadł do jego stolika. Einarr zerknął dyskretnie na swój mugolski zegarek i stwierdził, że jego informator najwyraźniej go wystawił do wiatru. Zawsze obaj byli punktualni do obsesji wręcz.
- Owszem - rzucił dość ogólnikowo, czując się jednocześnie mile połechtany, że słynny auror go w ogóle kojarzy. Spojrzał na kieliszki, nie zamierzając tykać w ogóle dziś alkoholu. Przynajmniej jeden z nich powinien pozostać trzeźwy. - W sumie to, co zawsze. Niedobitki śmierciojadów dalej się plączą po świecie. Przestępcy nigdy nie odpoczywają, więc aurorzy również.
Sięgnął po swój sok i wypił kilka łyków, delektując się smakiem mango.
- Niektórym z Brygady brakuje ciebie, zwłaszcza przy przesłuchiwaniach. Nie kusi cię by wrócić? - zapytał zaciekawiony i mając nadzieję, że dowie się, gdzie (nie)słynny auror wylądował po odejściu z Ministerstwa.
 
     

Leo Covenbreeze
Prof. OPCM
Dołączył: 07 Maj 2018
Posty: 29
Wiek: 37 lat
Krew: czysta
Pupil: kot - Rose
Różdżka: łuska węża morskiego, 14 cali, jabłoń, bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka, maść czarownic, chrupki dla kota
Sakiewka: 35g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 60
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Nie Maj 13, 2018 7:02 pm   
   <Multikonta: --


Leonardo zawsze wiedział, że polowanie na śmierciożerców dobrze wpływa na cerę; wygładza zmarszczki, zakrywa kurze łapki i odstrasza starość. Ale żeby aż tak? No jak mi przykro… Rzucił ironicznie w głowie, uniósł kąciki ust i chlapnął sobie drineczka. Nie zamierzał doprowadzać się do stanu głębokiego upojenia, dlatego też postanowił dawkować sobie tequilę w ostrożny sposób. Gdzieś z tyłu głowy ciągle wiedział, że chybienie strugą ognia ze względu na pijackie rozproszenie uwagi może zakończyć się tragicznie. Dla niego i dla otoczenia.
- Khm.. – tutaj złapał kolejny kieliszek. Czymś musiał sobie zatkać usta, żeby nie krzyknąć. Poczuł, że jego przeszłość znowu próbuje go wciągnąć, a on nie po to od niej uciekał. Czyżby zaszycie się w zamku i niewychodzenie z gabinetu było jedyną możliwością uzyskania spokoju?
- Ekhm… – poleciał trzeci, a nauczyciel poczuł gorąco w żołądku, mające swe źródło w pierwszej dawce alkoholu. W porządku. Już. Tak. Możliwie dyskretnie oblizał usta, a następnie spojrzał na kolegę po fachu tak ciężko, że kto widział ten wzrok, wymyślił powiedzenie: „Nie takie crucio straszne..”.
- Biorąc pod uwagę, że za wynagrodzenie nauczyciela nie mogę sobie kupić nawet dwóch takich tacek… – płynnym gestem objął rzeczony przedmiot…. - …to tak, kusi mnie. – zaśmiał się cicho, a potem powiedział już tak poważnie, jak na to wskazywało jego spojrzenie:
- Nie. – pozwolił zaprzeczeniu wybrzmieć. Długo. I mocno. I jeszcze trochę. - Nie kusi. W rzeczywistości – kusiło, ale sam brunet miał pewną nieuświadomioną blokadę, która skutecznie powstrzymywała jego niegdysiejsze pokłady energii.
- Domyślam się, że słyszałeś mnóstwo różnych wersji dotyczących powodu mojego odejścia, ale zapewniam cię, że były one podyktowane czystym profesjonalizmem. Nie mogłem już tego dłużej robić, a nie chciałem być ogonem dla młodych i niepokornych… – chyba puścił mu oczko, ale w przyciemnionym pomieszczeniu nie można było wziąć tego za pewnik. Trochę chyba też usprawiedliwiał sam siebie. - A jak tam rozwija się twoja kariera? – czym prędzej zmienił temat, żeby nie musieć mówić o sobie.
 
     

Einarr Thorsen
Brygada Uderzeniowa
Dołączyła: 25 Lut 2018
Posty: 26

Wiek: 36 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Heimdall
Różdżka: włos lwa nemejskiego, ostrokrzew, 14 cali, bardzo giętka
Ekwipunek: różdżka, szara taśma klejąca
Sakiewka: 19g 13s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Nie Maj 13, 2018 8:54 pm   
   <Multikonta: --


Patrzył jak Covenbreeze najwyraźniej próbuje zalać problemy, a może i nawet ścigające go demony. Plotek o jego odejściu było pełno, a ich rozmach też był całkiem spory, zaczynając od problemów zdrowotnych, a kończąc na załamaniu nerwowym. Widząc, co jego towarzysz właśnie odstawiał, Einarr stawiał na to ostatnie.
- Najciekawsza z nich mówi, że tak naprawdę cię wykopali po tym jak jeden ze śmierciożerców popłakał się na przesłuchaniu i musieli go do na psychiatryczny do Mungo odstawić.
I ta mu się najbardziej podobała. Bardziej niż to, że Leo widział zbyt wiele i psychicznie się wypalił do tej roboty. Czemu w sumie się nie dziwił, bo każdy niemal auror podczas wojny i po niej widział takie rzeczy, od których żołądek wywracał się na drugą stronę. Niektórzy nie mogli spać bez eliksirów nasennych, inni wariowali, jeszcze inni zmieniali się w chodzące zombie.
- Plotka głosi, że mieli mnie usadzić na stanowisku szefa, ale reszta aurorów zgłosiła grupowy protest, że jestem wrzodem na dupie i wolą jak jestem w terenie i nie wchodzę im w drogę. - Powiedział to uśmiechając się kącikiem ust. Owszem. Podobne plotki słyszał parę razy, ale nigdy im nie dawał wiary. Zresztą i tak nie zamierzał dać się przykuć do biurka i być wmieszanym w całą tę biurokratyczną politykę. Był stworzony do działania, nie do przekładania papierków.
- Cały czas jestem w terenie i nie zanosi się, by przed emeryturą miało się to zmienić.
 
     

Leo Covenbreeze
Prof. OPCM
Dołączył: 07 Maj 2018
Posty: 29
Wiek: 37 lat
Krew: czysta
Pupil: kot - Rose
Różdżka: łuska węża morskiego, 14 cali, jabłoń, bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka, maść czarownic, chrupki dla kota
Sakiewka: 35g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 60
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Nie Maj 13, 2018 9:37 pm   
   <Multikonta: --


Gdyby ktoś go zapytał, Leonardo powiedziałby, że pije, bo akurat ma taką ochotę. Robił to niezwykle rzadko, bo miał dużo szacunku do swojego organizmu. Tym razem jednak… chyba jakoś tak faktycznie złapał maleńki dołek. Może to spotkanie z profesor Harvin go tak uziemiło? A może to wszechświat przygotowywał go na zmierzenie się z sobą samym? Kto mógł to wiedzieć…
Nie przypominał sobie płaczących śmierciożerców; może tych błagających o śmierć. Cwaniacy. Wiedzieli, że proszą o coś, czego on nie mógł im dać. Po pierwsze – wtedy uważał, że śmierć to łatwa ucieczka, a po drugie – raz w życiu w sposób świadomy rzucił to zaklęcie i to na zwierzę. Do dziś dnia mu się ono śni.
- Jak dla mnie najciekawszą jest ta, że zabiłem jednego bez różdżki, co jest bzdurą… – zawiesił wymownie głos, uśmiechając się dość dwuznacznie. - Sprzątnąłem tak przynajmniej parkę. – stare, dobre czasy. Po co komu różdżka, kiedy ma zawzięcie, wściekłość i przekonanie, że walczy o wyższe dobro.
Z rozczuleniem i satysfakcją słuchał o tym, że Einarr uchodzi za wrzód na tyłku. Ileż to on się swego czasu nasłuchał… - Hah! To chyba najlepszy dowód, że robisz to dobrze. Mnie kiedyś zagrozili wyrzuceniem za łamanie szyku i problemy z pracą zespołową. Cóż. Kiedy mam na muszce śmierciożercę, nie negocjuję. – rzucił z takim przekonaniem, jakby zabił jakiegoś na świeżo przed wejściem do pubu.
- …niestety. Potem przyszło mi zapłacić swoje. – urwał, przypominając sobie dokładnie sytuację, która nie miałaby miejsca, gdyby swego czasu nie zadarł dosłownie ze wszystkimi ciemnymi typami w tej części kontynentu. Zapewne nie byłby wdowcem.
- Ja właśnie w zeszłym roku skończyłem wykładać Aurorstwo… no powiem ci, że czarno to widzę… – zawsze był bardzo wspierający dla studentów i wyciskał z nich tyle, ile mógł, ale prawda była taka, że wielu z nich zachowywało się tak, jakby ktoś kazał im szkolić się do tej profesji. Byli bardzo roszczeniowi i oczekiwali błyskawicznych efektów przy zerowym nakładzie pracy.
- Swoją drogą… kogo tam ostatnio macie na tapecie? – nie, żeby nagle poczuł dziki zew. Po prosty korzystał z okazji, aby doinformować się u źródła.
 
     

Einarr Thorsen
Brygada Uderzeniowa
Dołączyła: 25 Lut 2018
Posty: 26

Wiek: 36 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Heimdall
Różdżka: włos lwa nemejskiego, ostrokrzew, 14 cali, bardzo giętka
Ekwipunek: różdżka, szara taśma klejąca
Sakiewka: 19g 13s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Pon Maj 14, 2018 9:30 pm   
   <Multikonta: --


Einarr miał zwyczaj zaklejania ust pojmanych przestępców grubą taśmą klejącą aż przesłuchanie z jego strony nie dobiegnie do momentu, w którym uzna, że teraz więzień jest już gotów się wyspowiadać. Nie zawsze ta metoda dawała szybkie rezultaty, ale w większości przypadków była skuteczna i prędzej czy później pękali niczym nadmiernie nadmuchane balony.
Zaśmiał się, słysząc, że Leo załatwił bezróżdżkowo dwóch śmierciożerców. Zdecydowanie gość miał poczucie humoru, w przeciwieństwie do jego repertuaru piosenek do śpiewania.
- Nie lubię grać zespołowo - przyznał bez ogródek. - Lepiej działam solo, ewentualnie w duecie o ile druga połowa tandemu jest świadoma, że sama musi pilnować swojego tyłka.
W gruncie rzeczy, to był jeden z głównych powodów, dla których nikt nie chciał z nim chodzić na patrole czy ścigać śmierciożerców. Thorsen zawsze stawiał sprawę jasno, że nie zamierza dać się rozpraszać. Niestety większość aurorów koniecznie pragnęła mieć partnerstwo na zasadzie "ja pilnuję twojego dupska, a ty mojego". Niestety Einarrowi w ogóle taka mentalność nie podchodziła.
- Harvina - mruknął cicho, by tylko Covenbreeze go usłyszał. - Ponoć był w Dolinie Godryka, kiedy pojawiły się znaki. Szef omal nie narobił w gacie, kiedy o tym usłyszał. Podejrzewam, że narybek, który uczyłeś pewnie by umarł ze strachu na samą wieść o tym wydarzeniu. Albo by próbowali zgrywać bohaterów i skończyliby w piachu. Będą mieli ciężkie zderzenie z rzeczywistością, gdy zaczną robotę.
- Za poległych - znienacka postanowił wznieść swoim sokiem toast za towarzyszy broni, których z nimi już nie było.
 
     

Leo Covenbreeze
Prof. OPCM
Dołączył: 07 Maj 2018
Posty: 29
Wiek: 37 lat
Krew: czysta
Pupil: kot - Rose
Różdżka: łuska węża morskiego, 14 cali, jabłoń, bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka, maść czarownic, chrupki dla kota
Sakiewka: 35g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 60
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pon Maj 14, 2018 10:10 pm   
   <Multikonta: --


Brunet w ogóle nie chciał sobie przypominać uprawianych w latach świetności praktyk. Dzisiaj już wiedział, że grubo przeginał. Wiedział też, dlaczego tak bardzo to przeginanie mu się podobało. Nie wiedział natomiast, czy na pewno nie powtórzyłby pewnych rzeczy, gdyby sytuacja tego wymagała.
- To dokładnie tak samo jak ja… – przyznał mu rację z ogromną satysfakcją. Niemożliwie irytował go przymus pracowania w większych grupach. Kiedy miał kogoś obok nie tylko nie mógł się skupić, ale także czuł, że musi się powstrzymywać, a to sprawiało, że rezygnował ze swoich największych atutów. No i nieraz jego własny partner podkablował go przez niekonwencjonalne podejście… jak tu pracować z kimś takim? A śmierciożercy sami się przecież nie sprzątną…
- Och… – mruknął, przypominając sobie to nazwisko. - Stawiam w ciemno, że Vanessa Harvin, nauczycielka w Hogwarcie, to jego siostra? Czy to tylko zbieg okoliczności? – szczerze w to wątpił. Wystarczyło spojrzeć na nauczycielkę transmutacji, żeby wiedzieć, że taki temperament musiał znaleźć ujście. W jej przypadku poszło w tę dobrą stronę, w przypadku jej brata – cóż, szkoda chłopa. - Powiem ci, że nawet nie umiem się tym przejąć. Szkoda mi dzieciaków, które pewnie narobiły sobie nadziei na wiele lat spokojnego, harmonijnego rozwoju… – i faktycznie było mu przykro na myśl o tych wszystkich młodych duszyczkach, które tragicznie skończą. Ale tak już działał świat. On mógł tylko próbować uratować tylu, ilu się da.
- Daj spokój. – starał się nie brzmieć na zrezygnowanego, ale chyba mu się nie udało. Tyle lat zagrzewał ciepłe kluchy do walki i co roku zdarzała się może jedna naprawdę zdolna jednostka. Teraz miał dać szansę młodszemu pokoleniu. - Niektórzy kończą te studia bez umiejętności wyczarowania Patronusa. Ja wiem, że nie każdy dorosły po studiach musi to potrafić; studiujesz medycynę – w porządku. Ale Auror? – załamał teatralnie ręce po energicznej gestykulacji.
- …niektórzy jeszcze jakoś wypadają na ostatnim praktycznym, chociaż raz trochę mnie poniosło i dobrze zapowiadający się chłopak po prostu zrezygnował. Na sam koniec. A puściłbym go nawet z rekomendacją… – wzruszył ramionami. Co on mógł? Lepiej, że zdecydował się na rezygnację wcześniej, niż żeby zginął później.
Toast wzniesiony przez mężczyznę trochę zbił Leonardo z tropu. Ostatni… Uniósł czwarty kieliszek tequili i na chwilę się zatrzymał. Nie chciał pić za poległych, bo to znaczyło pogodzenie się z faktem, że z żoną zobaczy się dopiero po śmierci. A on nie był z tym pogodzony i miał za to ogromny żal do siebie, do wszechświata, ale przede wszystkim do tych cholernych popleczników Voldemorta; krzyżyk na drogę. Z drugiej strony – wiedział, że ona gdzieś tam jest, że go obserwuje i że za to, co odwalał, powiesi go za uszy. - Huh. Za poległych. – powiedział w końcu, uśmiechając się dość pogodnie. Zaaplikował sobie kolejną dawkę słodkiej substancji zaraz po ściągnięciu ustami soli z brzegu dłoni.
- Znasz w ogólę tę Harvin? – napomknął jeszcze o profesorce, bo jak wcześniej zauważył, była ona osobą wartą zastanowienia się.
_________________
There's so much grey to every story; nothing is so black and white...
 
     

Einarr Thorsen
Brygada Uderzeniowa
Dołączyła: 25 Lut 2018
Posty: 26

Wiek: 36 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Heimdall
Różdżka: włos lwa nemejskiego, ostrokrzew, 14 cali, bardzo giętka
Ekwipunek: różdżka, szara taśma klejąca
Sakiewka: 19g 13s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Wto Maj 15, 2018 9:49 pm   
   <Multikonta: --


Potrzebował chwili by przypomnieć sobie tę część wyjątkowo grubej teczki z aktami Harvina.
- Dobrze obstawiłeś. To rodzeństwo. Chociaż nie stawiałbym na to, że wydałaby go bez zastanowienia.

Rzadko się zdarzało, by brat z siostrą nienawidzili się do tego stopnia, aby móc się pozabijać nawzajem bez chwili zastanowienia. Mogli tak twierdzić przed całym światem, lecz gdy przychodziło co do czego, to pojawiały się wahanie i niepewność. Koniec końców, żadne z nich nie potrafiło się pozbyć drugiego. Osobiście Vanessy Harvin nigdy nie poznał. W Hogwarcie pojawiła się w tym samym roku, w którym on zakończył edukację. Jak na razie pozostawała po właściwej stronie barykady i dla Thorsena tylko to się liczyło.

- Patronus nie jest tak ważny jak inne zaklęcia. Mało jest prawdopodobne, że na drodze takiego młodziaka stanie Dementor lub Śmierciotula. Nowi muszą wiedzieć co ich czeka. Zawsze uważałem, że najgorsza prawda jest łatwiejsza do przełknięcia niż przecukrzone mrzonki. Nasza praca nie jest ani łatwa ani ładna. Nie była taka ani za Grindelwalda, ani za Riddle'a. A kto wie, jaki następny idiota postanowi, że stanie się kolejnym zbawcą świata.

Ostatnie słowa Einarra przepełniała gorycz. Nie podobało mu się, że za te kilkanaście czy może kilkadziesiąt lat przyjdzie im się ponownie zmierzyć z kolejnym fanatykiem. Był realistą, nie różowym optymistą i miał świadomość, że to tylko kwestia czasu, by następny tyran wypełzł ze swojej ciemnej nory.

- Nie osobiście, ale przeglądałem jej akta raz czy dwa - powiedział bawiąc się w połowie pełną szklanką, z której pociągnął parę łyków dla spełnienia toastu. - A jak twoja ciepła szkolna posadka?
  
 
     

Leo Covenbreeze
Prof. OPCM
Dołączył: 07 Maj 2018
Posty: 29
Wiek: 37 lat
Krew: czysta
Pupil: kot - Rose
Różdżka: łuska węża morskiego, 14 cali, jabłoń, bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka, maść czarownic, chrupki dla kota
Sakiewka: 35g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 60
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Śro Maj 16, 2018 12:00 am   
   <Multikonta: --


Jeżeli to ona była tą „ułożoną”, to Leo naprawdę nie chciał myśleć, jak wygląda zło w wydaniu tej rodzinki. Może tak bardzo zmiękł, a może po prostu nie przyznawał się do lepkiego mroku otaczającego jego umysłowość. Zdecydowanie bardziej wolał skupić się na jasnej, dobrej duszy, która napełniała go chęcią czynienia dobra. - Ciężko stwierdzić. Vanessa jest bardzo, hmm… – tutaj się zatrzymał, szukając w swoim wokabularzu odpowiedniego określenia. - …bardzo osobliwa. – stwierdził w końcu, śmiejąc się głośno. - ...wydaje się osobą, która nie da sobie w kaszę dmuchać i to dobrze, ale jest w niej coś… co jakoś mnie zastanawia. A może to nie mnie… – posłał mu dość dwuznaczne spojrzenie.
- Jestem pewny, że gdyby przyszło co do czego, to by go nie wydała. – czy mógł ją obwiniać? Sam pewnie zawahałby się, gdyby był na jej miejscu.
- No jasne. Ale jeżeli chcesz być aurorem, to raczej wiesz, na co się szykujesz, a Patronus jest pewnym wyznacznikiem magicznego wyrafinowania… – on sam nauczył się odpędzać dementory jeszcze w Hogwarcie; od zawsze miał talent do obronnych i leczniczych czarów. Nie chciał też wybiegać w przyszłość na tyle, żeby tworzyć obrazy kolejnego świra, który w niewiadomy sposób zdobędzie ogromną moc i będzie nią terroryzował świat. Być może sam latynos na stare lata będzie musiał walczyć. I być może tak przyjdzie mu zginąć? Kto wie, co przygotował dla niego wszechświat. Ożywił się trochę po pytaniu o jego posadkę.
- …w zasadzie, to zapowiada się ciekawie. Mam już pomysł na pierwsze zajęcia, tylko nie wiem, co na to uczniowie… – w jego tęczówkach mignęło coś mrocznego. - …ale uważam podobnie do ciebie – powinni wiedzieć, co ich czeka. Teorii na egzaminy mogą się nauczyć w swoich dormitoriach, w podręcznikach jest wszystko. Ja ich tylko z tego sprawdzę, a na zajęciach będę jednak stawiał na żywą akcję. Tak się szczęśliwie składa, że przeszło pięć lat pracowałem jako uzdrowiciel, więc jak komuś coś trzaśnie, ktoś się oparzy, czy… no, różne rzeczy się mogą stać, to przynajmniej będzie wiedział na przyszłość, żeby się pilnować, a ewentualną krzywdę zażegnam na miejscu. – wizja szalejących strug ognia i krzyku nieopierzonych dzieciaków jakoś napawała go chęcią do życia. - …gorzej, jeżeli zaraz potem stracę pracę. – niby się zaśmiał, ale było w tym jednak coś gorzkiego. Bo jednak co to za nauczyciel, który wysyła uczniów do szpitala? Świetny, ot co.
- Jak myślisz, kogo podkusiło, żeby świrować z mrocznym znakiem? Macie jakieś swoje domysły? – no nie mógł się oprzeć pokusie zdobycia informacji z pierwszej ręki.
_________________
There's so much grey to every story; nothing is so black and white...
 
     

Einarr Thorsen
Brygada Uderzeniowa
Dołączyła: 25 Lut 2018
Posty: 26

Wiek: 36 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Heimdall
Różdżka: włos lwa nemejskiego, ostrokrzew, 14 cali, bardzo giętka
Ekwipunek: różdżka, szara taśma klejąca
Sakiewka: 19g 13s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Śro Maj 16, 2018 10:06 pm   
   <Multikonta: --


- Nie tylko ciebie? - zapytał zaskoczony spojrzeniem Leo i generalnie jego wypowiedzią na temat panny Harvin.

Nie wiedział co też jego towarzysz insynuuje. Jego wypowiedzi bardziej licowały jakiemuś Niewymownemu niż eks-aurorowi.

- Wyrafinowanie guzik się przydaje jak twój tyłek stoi w ogniu i musisz walczyć o życie. Zaklęcia defensywne i ofensywne są wtedy na wagę złota. Tak samo jak brak skrupółów by walczyć nieczysto, nawet jeśli miałoby się to sprowadzać do obrzucenia przeciwnika łajnobombami.

Thorsen nie zamierzał się nigdy, przenigdy komukolwiek przyznać, że posunął się właśnie do tego, aby dodać niezapomnianego aromatu jednemu ze śmierciożerców. Liczył się i tak efekt końcowy, a więc pochwycony wróg, który wylądował w mało przytulnej celi, śmierdząc jak pięciusetletni szalet, który się marynował w beztlenowej atmosferze przez ten cały czas.

- Ja bym podpisał z uczniami magiczny kontrakt, że co się dzieje na lekcji, to na niej pozostaje. Kto się wygada, to będzie pryszczaty do końca szkoły. Weasley powinien być pomocny w tej kwestii.

Dowcipni Weasleyowie zawsze byli znani z tego, że oferowali produkty najwyższej jakości. Co z tego, że czasem ich skutki nie dawały się tak łatwo usunąć. Zdarzały się momenty, że przedłużone działanie bywało bardzo na rękę.

- Podobno Harvin, ale kto go tam wie. Nie wiadomo, czy był tam sam, a nawet czy na pewno to był on. Śledztwo trwa, a że ja się w to nie bawię, to nie mam dostępu do akt.

Einarr zdecydowanie wolał ściganie śmierciożerców od dociekania co, gdzie, jak i dlaczego. Co innego jeśli chodziło o przesłuchania schwytanych przestępców. Przyjemne chwile, kiedy siedział godzinę, dwie, a nawet i dłużej wlepiając wzrok w więźnia i czekając, aż ten pęknie i zacznie śpiewać słowiczym trelem o wszystkim co wie.
 
     

Leo Covenbreeze
Prof. OPCM
Dołączył: 07 Maj 2018
Posty: 29
Wiek: 37 lat
Krew: czysta
Pupil: kot - Rose
Różdżka: łuska węża morskiego, 14 cali, jabłoń, bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka, maść czarownic, chrupki dla kota
Sakiewka: 35g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 60
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Czw Maj 17, 2018 9:24 am   
   <Multikonta: --


Machnął ręką, urywając temat. - Nah, nieważne. – zaśmiał się donośnie. Nie mógł zaprzeczyć słowom Einarra. Obawiał się jednak, że temat jest o wiele bardziej złożony. - Wiesz co? Kiedy człowiek już odrzuci nastawienie: „efektywność ponad wszystko”, to przed różnymi głupstwami powstrzymuje go tylko jakiś wewnętrzny kodeks moralny i to nieszczęsne wyrafinowanie; przekonanie, że pewne rzeczy wypada, a pewne nie… – zawiesił wymownie samogłoskę. Jeszcze niedawno dziwiłby się sam sobie, a takie gadanie uznał za czcze pieprzenie. - Ale masz rację. To dobre dla rzeczywistości szkolnej. – rozejrzał się po pomieszczeniu, przeczesując pasma kruczoczarnych włosów dłonią. Nawet nie zauważył, kiedy się zagrzał. Tequila robiła robotę.
- Dla pleciug przynajmniej grzybica języka… – czasem zdarzało mu się powiedzieć coś w taki sposób, że nie dało się określić, czy to żart, czy groźba, czy obietnica… i tak było tym razem. - Z drugiej strony – ich jedyną przewagą na tych zajęciach może być pomysłowość. – wiedział, że uczniowie potrafią wymyślać najbardziej niespodziewane psikusy. I dobrze. - …wiesz, w walce z doświadczonym czarodziejem to jedyne, co może im uratować tyłek. – nie zamierzał mu tych kwestii tłumaczyć, bo mężczyzna najpewniej doskonale wiedział, o co mu chodzi. Trzeba by było wypytać Vanessę o braciszka. Już wtedy w gabinecie chciał jej zadać to pytanie, ale jakoś tak chyba nie wypadało, więc się powstrzymał. I tak nie mógł się oprzeć wrażeniu, że nie powalił jej swoją pogodną osobowością.
- Miałeś z nim do czynienia w pojedynku? Czy jeszcze się wam nie zdarzyło? – powiedział jeszcze, bo miał świadomość, że była to wyłącznie kwestia czasu, zanim między mężczyznami dojdzie do magicznego starcia. I już w tym momencie wysłał dużo dobrej energii aurorowi, na pewno mu się przyda.
- Często wpadasz do Czarnego Kota? – w sumie, to dziwił się, że go tutaj spotkał, ale zmęczonych robotą aurorów można było znaleźć w jeszcze bardziej rozrywkowych przybytkach…
_________________
There's so much grey to every story; nothing is so black and white...
 
     

Einarr Thorsen
Brygada Uderzeniowa
Dołączyła: 25 Lut 2018
Posty: 26

Wiek: 36 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Heimdall
Różdżka: włos lwa nemejskiego, ostrokrzew, 14 cali, bardzo giętka
Ekwipunek: różdżka, szara taśma klejąca
Sakiewka: 19g 13s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Czw Maj 17, 2018 10:53 pm   
   <Multikonta: --


Roześmiał się śmiechem głośnym i głębokim na myśl o językach uczniów z wyrośniętymi na nich koloniami grzybków. Ciekawiło go, czy Leo miał na myśli standardową grzybicę, czy też coś bardziej standardowego jak grupki muchomorków.

- Liczę na to, że jesteś przygotowany na potworną tyradę ze strony Pomfrey. Wątpię by miała ochotę odgrzybiać sporą część uczniów.

Sama myśl o tym, że Covenbreeze by najpewniej z wrzaskiem uciekał przed klątwami szkolnej pielęgniarki była rozweselająca bardziej niż jakiekolwiek zaklęcie. Chętnie by sobie tę ucieczkę obejrzał na żywo.

- Nie, nie przytrafiła mi się przyjemność ścigania Harvina. Góra traktuje go priorytetowo i tylko ci z najwyższych stołków są uprzywilejowani do doprowadzenia go przed oblicze sprawiedliwości. Nie zaryzykują wysyłania mnie by go ścigać. Liczę, że sam mi wpadnie w ręce.

W głosie Einarra przebrzmiewała nuta goryczy. Nie podobało mu się, że nagle zaczęto segregować podejrzanych i przydzielać ich do aurorów według kryterium "czyi stołek jest wyższy". Co innego gdyby Harvin po prostu wszedł mu w drogę. Parę celnych zaklęć, kilka prawych prostych i mógłby świętować. Nawet wziąć zaległy urlop i pojechać do Norwegii, odwiedzić rodzinne strony.

- Jestem tu pierwszy raz. Mój informator chciał się tu spotkać, ale najwyraźniej wystawił mnie do wiatru. A ty, Leo? Często tu wpadasz?
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom



Vampire Diaries

SnM: Naruto PBF

www.zmiennoksztaltni.wxv.pl







Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 9