► Uczniowie V i VII roku przed wami SUMy i OWUTEMy! Oprócz tego apel do nauczycieli.
► Mile widziani śmierciożercy i aurorzy!
► Poszukujemy nauczycieli Starożytnych Run, Numerologii i Historii Magii!
Minęły dwa lata od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

137
268
371
369

Czerwiec 2000r.
Pełnia: 11-13.06 (10-13.01)
Ciepłe promyki słońca przeplatają się nieustannie z deszczową aurą. Możliwe poranne mgły i pierwsze burze. W dzień ok. 18'C, w nocy temperatura spada do ok. 10'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój Spotkań
Autor Wiadomość
Nathan Reeve
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Maj 09, 2018 12:04 am   

Spojrzał na nią z wyraźnym zwątpieniem.
- Te twoje docinki robią się coraz słabsze, wiesz? Chyba tracisz wprawę - rzucił, powstrzymując się od śmiechu.
Uwagi na temat koloru włosów nie były dla Nathana niczym nowym. Znosił je od dziecka, był więc do nich przyzwyczajony. Poza tym, dobrze wiedział, że Freyja nie robi tego złośliwie. Ot, droczy się z nim i tyle.
- Wiesz, jeśli chcesz to mogę pożyczyć ci pióro. Ale takie zwykłe. Do pisania - zerknął na dziewczynę. - Oszczędzę ci męki odszyfrowywania moich notatek.
Prawda była taka, że notatki każdego Krukona były z automatu towarem, na który był duży popyt na hogwarckim "czarnym rynku". Jeśli zaś chodzi o te sporządzone przez Nate'a, to Freyja była jedną z niewielu osób, które wiedziały jak z nich względnie poprawnie korzystać. Chłopak raczej uważał na każdej lekcji, jednak nie zawsze wszystko notował. Wiele faktów, czy szczególików, które większość uczniów skrzętnie notowało on zwyczajnie zapamiętywał. Jego notatki były więc dość chaotyczne, pełne odnośników i skrótów myślowych, z marginesami wypełnionymi bazgrołami. Nawet jemu samemu zdarzało się, że zastanawiać co on miał tak właściwie tutaj na myśli, kiedy z jakiegoś powodu musiał wrócić do notatek po dłuższym czasie.
- Hej, hej, hej! - Podniósł dłonie w obronnym geście. - Nie ma mowy, żebym wziął do ust cokolwiek co wyszło spod twojej ręki. Nie chcę skończyć z nosem na stopie, czy innymi brodawkami...
Wzruszył ramionami.
- No wybacz, że staram się znaleźć chociaż jedno miejsce, w którym mój kumpel mógłby liczyć na odrobinę prywatności z dziewczyną. Nie wolisz, żeby obściskiwali się co najwyżej w towarzystwie Harvin niż w naszym?
Bardzo miał nadzieję, że Louis i Shanti nie zaczną się ślinić w każdej wolnej chwili... Poza tym, obgadywanie wszystkich, włącznie z nauczycielami serio zaczynało wkraczać na niebezpieczne tory. Miał nadzieję, że nikt tego nie usłyszy.
 
     
Freyja Flosadottir
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Maj 14, 2018 11:46 pm   

Wzruszyła lekko ramionami. Jej docinki wciąż trzymały poziom - byle jaki, ale trzymały. Generalnie starała się docinać tylko osobom bliskim, w żartach czy zaczepkach. W stosunku do obcych była bardziej powściągliwa i choć faktycznie uważała większość ludzi za idiotów, nie zamierzała ich uświadamiać. Wystarczająco wymowną reakcją było przewrócenie oczami - wychodziła z założenia, że szkoda strzępić jezyka na ludzi, którzy nie są tego warci.
- Chcesz, żebym oblała? No weź nie bądź taki... myślisz, że bezinteresownie się z Tobą trzymam?- teatralnie pociągnęła nosem.
Nie bez powodu trafiła do Slytherinu zamiast Ravenclaw. Była ambitna i sprytna - na tyle, by potrafić skombinować sobie notatki przed egzaminem, zamiast samej nad nimi ślęczeć.
- Czasami myślę, że Tiara odwaliła jakiś żart w twoim przypadku. Jesteś pewien, że nie powiedziała „Zdejmij mnie i wyjdź”?- mruknęła pod nosem, przeciągając się leniwie.
Nate był inteligentny, ale zdecydowanie nierozgarnięty. Choć zachowywał się dosyć niepozornie, potrafił zabłysnąć - chyba tylko na pierwszym roku wszyscy byli zaskoczeni jego ponadprzeciętnymi wynikami podczas egzaminów. Później już stało się oczywiste, że ten rudzielec który drzemał w najlepsze podczas zajęć i tak bardziej ogarnia temat niż kujony z pierwszej ławki, notujące z nadciśnieniem nawet pierdnięcie psora.
- Najlepiej, żeby obściskiwanie zostawili tylko dla siebie. Naprawdę masz ochotę oglądać, jak wymieniają się zarazkami, albo co gorsza, resztkami ze śniadania? Fuj.- wzdrygnęła się.
- Ja tam bym wolała pójść na szlaban do pana od obrony przed czarną magią.- mruknęła pod nosem, gdy ten wspomniał o Harvin.
- To prawda, że Tiara została skradziona?- zagadala go, starając się szybko zmienić temat i ucinając plotki ploteczki o znajomych. Oczywiście nie zamierzała zostawić tak tego tematu - w wolnej chwili złapie Shanti w cztery oczy i o wszystko ją wypyta.
 
     
Nathan Reeve
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Maj 17, 2018 10:30 pm   

- Wiesz, taką miałem nadzieję. Dzięki za wyprowadzenie mnie z błędu. Na przyjaciół zawsze można liczyć - rzucił z przekąsem, puszczając dziewczynie oko.
Nie brał tych jej docinek na poważnie. Dogryzali sobie tak już od pierwszego roku, chociaż dla osób postronnych mogło to wyglądać zupełnie inaczej. Kilka razy zdarzyło mu się, że musiał tłumaczyć znajomym, że nie, nie pokłócili się właśnie z Freyją, a te zaczepki i wyzwiska to tylko tak, z "miłością".
- Hej, hej, hej! Jaki żart? Co pani insynuuje, panno Flosadottir? - I chociaż bardzo, ale to bardzo mu to nie wychodziło, ostatnie zdanie wypowiedział głosem, który w założeniu miał brzmieć jak głos McGonagall. Nie, talentu aktorskiego to on nie miał. Zdecydowanie nie. - Chociaż muszę przyznać, że zamieniłem z nią kilka słów. Jest strasznie gburowata - to akurat była prawda. Mało brakowało, żeby nie wdał się w dyskusję z Tiarą chwilę po tym jak McGonagall wsadziła mu ją na głowę. - Wiesz, nie mam pojęcia czy serio została skradziona. Słyszę już od którejś z kolei osoby, że zniknęła. Ale nikt nie jest w stanie powiedzieć nic więcej na ten temat - wzruszył ramionami. - Wiesz, mogli po prostu wsadzić ją nie do tego pudła na kapelusze co zwykle i zwyczajnie o tym zapomnieć? Może sama tiara stwierdziła, że ma dość i rzuca tę robotę? - Ponowne wzruszenie ramionami. - Albo to wszystko to po prostu jedna wielka ściema i tyle.
Jakoś nie chciało mu się wierzyć, że tiara faktycznie zaginęła. Bo kto miałby ją wykraść z zamku? I po co? Jakiś emerytowany Puchon, który przez całe życie czuł się pokrzywdzony przez Tiarę, więc postanowił ją wykraść z zamku, wsadzić sobie na głowę i nie zdejmować dopóki nie przyzna ona, że tak, pomyliła się siedemdziesiąt lat temu i tak naprawdę powinien on trafić do Gryffindoru?
- Zresztą po co komuś stary kapelusz, który segreguje dzieciaki w szkole?
Uwagi na temat szlabanu u Covenbreeze nie skomentował. Wolał nie ciągnąć tego tematu.
 
     
Freyja Flosadottir
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Maj 21, 2018 10:09 pm   

Jej docinki należały do tych lżejszych, nieobraźliwych. Jako Ślizgonka miała nieograniczone możliwości, by podsłuchać od starszych kolegów w Pokoju Wspólnym dużo szerszy wachlarz przytyków - cięższego kalibru niż jej zwyczajowe "jesteś idiotą", i to w szczególności w stosunku do mugolaków. I pomimo, że nie była typowym gryfońskim obrońcą uciśnionych szlam, momentami miała dosyć wysłuchiwania obelg w kierunku radomowych osób.
Czasami odnosiła wrażenie, że zła sława Slytherinu ukształtowała się przez grupkę debili, którzy potrzebowali zapomnieć o swoich kompleksach i robili to poprzez znęcanie się nad innymi. Ta grupka wcale nie była tak liczna, jak mogło się wydawać - naprawdę duża część Ślizgonów skupiona była na własnych celach i nie wchodziła w bezpośrednie konflikty z innymi. W tym Freyja. A i tak niejednokrotnie przypięto jej łatkę tej złej. A te docinki w stosunku do Nate'a - to na sto procent dlatego, że nie jest czystej krwi czarodziejem!
- Ale jesteś pewien, że nie chciała przydzielić Cię do roli woźnego?- mrugnęła lekko, chichocząc cicho. Ona już od początku wiedziała, do jakiego domu trafi - a założenie Tiary na głowę było tylko czystą formalnością. Niemalże wszyscy z jej rodziny kończyli jako Ślizgoni - pojedyncze jednostki lądowały w Ravenclaw.
- Nawet jeżeli stwierdziła, że ma tą robotę gdzieś, przecież nie mogła wstać i sobie pójść. Chyba, że zjadły ją mole - kto tam wie co za robactwo się w niej zalęgło przez tyle lat. Brr, i pomyśleć, że miałam to na głowie...- wzdrygnęła się. Jedyne owady jakie jej nie przeszkadzały, to były te używane na zajęciach z eliksirów - martwe.
- No wiesz, taka gadająca czapka, posiadająca jakieś tam śladowe ilości rozumku musi być całkiem dużo warta. Może ktoś narobił sobie długu w Trzech Miotłach i tylko sprzedaż Tiary uchroni go przed bankructwem?- wzruszyła ramionami. Mocnym odbiciem z kanapy dźwignęła się na nogi i rozprostowała ręce, przeciągając się.
- Ja się zwijam. Potrzebuję gorącej kąpieli, najlepiej pełnej kolorowych bąbelków i pachnącej piany. - oświadczyła. - A Ty nie idziesz ze mną. Moją towarzyszką może być tylko i wyłączeniu Lulu.
Jednym szybkim ruchem, by Nate nie zdążył zareagować, sięgnęła do ołówka wetkniętego za ucho chłopaka, i włożyła sobie do ust. Wyszczerzyła się radośnie i machnąwszy mu ręką na pożegnanie, ruszyła w stronę Lochów.

[zt]
 
     
Nathan Reeve
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Maj 21, 2018 11:40 pm   

- Nie ale poważnie rozważam taką karierę. Wiesz, te wieczory spędzone w towarzystwie mopów i ścierek, oszałamiający zapach środka do czyszczenia kibli... Żyć nie umierać - tym razem próbował brzmieć jakby faktycznie posada szkolnego woźnego była spełnieniem jego marzeń. Zabrzmiało to jak słaba reklama papieru toaletowego. No cóż. PRÓBOWAŁ. W rzeczywistości woźnym raczej (MIEJMY NADZIEJĘ) nie zostanie ale kariera aktorska też mu nie groziła.
- A skąd wiesz czy mogła, czy nie? To jest magiczny, gadający kapelusz. Cholera wie czy on nie ma nóg pod tym rondem... - Takie rozumowanie wydawało mu się jak najbardziej logiczne. Po kilku latach spędzonych w magicznym świecie nie wiedział już czego się spodziewać. Kapelusz z nogami? Skoro gadał, to czemu nie? Wytłumaczenie "a może zjadły ją mole" wydało mu się zbyt przyziemne. O wiele bardziej przemawiała do niego druga teoria dziewczyny, dotycząca kradzieży.
- To by miało sens. Ale jakoś nie sądzę, żeby podrzędny pijaczyna z Trzech Mioteł dał radę wedrzeć się do szkoły, potem do samego gabinetu McGonagall i wykraść Tiarę. No wiesz... Chyba te wszystkie cudaczne zabezpieczenia stoją na nowo, nie?
Doskonale wiedział, że Hogwart był niegdyś świetnie chroniony przez jakimikolwiek intruzami z zewnątrz. Chociaż kto wie jak sytuacja wygląda teraz, po bitwie...
Kiedy Freyja stwierdziła, że czas na nią, w porę ugryzł się w język, żeby nie rzucić czegoś w stylu "A może umyć ci plecy?". Żart, chociaż normalnie bygo bawił, w tej sytuacji wydał mu się zwyczajnie szczeniacki.
- Do zobaczenia! - Rzucił tylko za odchodzącą Ślizgonką.
Wiedział, że ołówek stracił bezpowrotnie. No cóż, w kufrze powinien mieć jeszcze jakieś zapasowe.
Po odejściu dziewczyny, na powrót zatopił się w lekturze. Doczytał do końca rozdziału, po czym wstał, wcisnął książkę do kieszeni i ruszył w stronę wieży Ravenclawu.

[zt]
 
     

Oliver Thornton
Uczeń | I rok
Dołączył: 23 Paź 2018
Posty: 38
Wiek: 11
Krew: pół na pół
Różdżka: Pióro znikacza, 11 cali, dziki bez, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 3
Zielarstwo: 3
Transmutacja: 3
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 4
Z. defensywne: 3
Miotlarstwo: 9
Wysłany: Czw Paź 25, 2018 10:55 am   

Oliverowi wreszcie udało się namówić pewną Gryfonkę, żeby mu pomogła z nauką jednego zaklęcia. Niby nic i w sumie nawet mu wychodziło nie najgorzej, ale cały czasm miał wrażenie, że coś mu umyka by móc w pełni powiedzieć, że je opanował.
Przyszedł tutaj odrobinę za wcześnie. Nie chciał, żeby czekała na niego. Szybko usiadł na jednej z kanap i położył książkę o zaklęciach na stoliku, tak samo jak wyciągniętą różdżkę. Postanowił jeszcze na szybko powtórzyć swoje wiadomości na ten temat, skoro miał chwilę i do tego pokój był pusty.
 
     

Diana Irving
Uczeń | I rok
Dołączyła: 24 Wrz 2018
Posty: 52
Wiek: 11
Krew: pół na pół
Różdżka: pióro z ogona hipogryfa, 10 cali, jarzębina, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 3
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 4
Z. zwykłe: 4
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 4
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Czw Paź 25, 2018 12:00 pm   
   <Multikonta: --


Diana w podskokach udała się na umówione miejsce, a różdżka, którą założyła sobie za ucho podskakiwała również, ale nie wypadała. Trochę zdziwiła się, że kolega z pierwszego roku poprosił akurat ją o pomoc w nauce zaklęcia, jednak zgodziła się. Ostatnio trochę brakowało jej zajęć, co skutkowało nieznośną dla niej nudą, a poza tym doszła do wniosku, że jej także przydałoby się trochę ćwiczeń w zaklęciach. Taka nauka z kolegami była przecież dużo przyjemniejsza, niż studiowanie teorii w bibliotece.
Dziewczynka weszła do pokoju, gdzie czekał już Oliver. Uśmiechnęła się na powitanie i pomachała ręką, przez co różdżka wypadła w końcu zza ucha.
-Cześć, Oliver – odezwała się. -Albo Ollie, Może być Ollie? Ol? Nie wiem, jak chcesz. Ale wymyśliłam z tą różdżką za uchem, co? Podobno można tak stracić ucho, ale co tam. Dobra, to do roboty, co nie? - zapytała dziarsko.
 
     

Oliver Thornton
Uczeń | I rok
Dołączył: 23 Paź 2018
Posty: 38
Wiek: 11
Krew: pół na pół
Różdżka: Pióro znikacza, 11 cali, dziki bez, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 3
Zielarstwo: 3
Transmutacja: 3
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 4
Z. defensywne: 3
Miotlarstwo: 9
Wysłany: Czw Paź 25, 2018 12:58 pm   

Sprawa była banalnie prosta. Oliver przyuważył na któryś zajęciach, że akurat to konkretne zaklęcie wychodzi dziewczynie najlepiej w klasie. Stąd wybór padł na nią.
Chłopak podniósł wzrok znad książkigdy akurat weszła do pokoju i uśmiechnął się na jej widok szeroko. Akurat skończył czytać ten kawałek poświęcony Reparo, więc zamknął i odłożył książkę na bok.
-Hej- rzucił w kierunku dziweczynki. - Ollie może być. Ol brzmi jakoś dziwnie, co nie? - zapytał Dianę o swoje przemyślenia.
-No... ja tam bym się bał, że ją zgubię, albo że przez przypadek miotnę w kogoś zaklęciem- Oliver dość sceptycznie podszedł do pomysłu koleżanki.
-Pewnie- zgodził się- może zobaczysz najpierw moje Reparo, potem ty pokażesz jak to robisz i zobaczymy czym się różnią? - zaproponował i wyciągnał jakieś połamane drobne przedmioty. Uniósł swoją różdżkę i wypowiedział zaklęcie - reparo - rozwalone pióro zaczęło się naprawiać, ale wciaż było widac jakieś rysy.
 
     

Diana Irving
Uczeń | I rok
Dołączyła: 24 Wrz 2018
Posty: 52
Wiek: 11
Krew: pół na pół
Różdżka: pióro z ogona hipogryfa, 10 cali, jarzębina, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 3
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 4
Z. zwykłe: 4
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 4
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Czw Paź 25, 2018 2:32 pm   
   <Multikonta: --


-Hehe, no, Ol to może i trochę dziwnie – przyznała Diana. -Ale niektórzy dziwni ludzie mogą lubić dziwne ksywki. Czyli Ollie. Dobrze, Ollie. Ollie, Ollie, Ollie – powtórzyła, po czym się zaśmiała. -Chris zawsze mówi, że do mnie trzeba mieć anielską cierpliwość. On ma. A ty masz anielską cierpliwość, Ollie? - spytała pół-żartem.
-Pomyślałam, że tak z tą różdżką będzie... jak to się mówi... zawadiacko. Ale rzeczywiście nie ma za bardzo sensu– zgodziła się.
Skinęła głową, po czym obserwowała próbę kolegi, a na jej twarzy pojawiło się tak rzadkie u niej skupienie. Gdy skończył, sama wyciągnęła różdżkę w stronę drugiego połamanego pióra, wykonała ruch i wypowiedziała formułę reparo. Przedmiot wrócił do swojej poprzedniej formy, bez żadnych widocznych gołym okiem śladów po zniszczeniu.
-Wydaje mi się, wydaje mi się – mówiła w zamyśleniu – że musisz bardziej kierować różdżkę na to zniszczone miejsce. To znaczy... - szukała w myślach odpowiednich słów – to znaczy właściwie na luki. Rozumiesz? Nie na przedmiot, ale na miejsce, w którym jest przerwa. Znaczy... jak myślisz? - spojrzała na niego pytająco.
 
     

Oliver Thornton
Uczeń | I rok
Dołączył: 23 Paź 2018
Posty: 38
Wiek: 11
Krew: pół na pół
Różdżka: Pióro znikacza, 11 cali, dziki bez, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 3
Zielarstwo: 3
Transmutacja: 3
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 4
Z. defensywne: 3
Miotlarstwo: 9
Wysłany: Czw Paź 25, 2018 7:26 pm   

Zdecydowanie Diana lubiła dużo mówić, ale Oliverowi to nie przeszkadzało. Wolał w tę stronę niż gdyby Gryfonka miała być smutasem. Tak istniała szansa, że się polubią i nawet będą się dobrze bawić.
-Uhm... nie mam pojęcia - odpowiedział na temat swoich pokładów cierpliwości. Nigdy się nad tym nie zastanawiał. - Ale nie umiem ukrywać emocji, więc jeśli będziesz mnie wkurzać to albo zobaczysz albo ci powiem - dodał ze śmiechem nieco się z nią drocząc.
Chłopiec przyglądął się uważnie jak Diana używa zaklęcia starając się jak najwięcej zapamiętać.
-Może... tak być- zgodził się z jej opinią. Nie był pewien czy to na pewno to, ale innego pomysłu nie miał. - warto spróbować- stwierdził i rzucił zaklęcie na potarganą kartkę papieru, starając się by różdżka była skierowana w dobre miejsce. Wyszło dużo lepiej niż wcześniej, ale jeszcze nie perfekcyjnie.
-Możesz jeszcze raz powtórzyć swoje zaklęcie? Chyba mam pomysł co może być jeszcze nie tak, ale nie jestem pewien- poprosił jeszcze koleżankę.
 
     

Diana Irving
Uczeń | I rok
Dołączyła: 24 Wrz 2018
Posty: 52
Wiek: 11
Krew: pół na pół
Różdżka: pióro z ogona hipogryfa, 10 cali, jarzębina, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 3
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 4
Z. zwykłe: 4
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 4
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Pią Paź 26, 2018 11:30 am   
   <Multikonta: --


Diana zaśmiała się głośno. Konkretny chłopak. To jej się podobało.
-Dzięki za ostrzeżenie, będę pamiętać – powiedziała, nadal chichocząc. Z uwagą przyglądała się jego następnej próbie, już zgodnie z jej podpowiedzią.
-O, widzisz, widzisz? - ucieszyła się, kiedy Oliverowi poszło lepiej, niż poprzednio, jednak zaraz zauważyła, że jeszcze nie było stuprocentowo dobrze i mina jej się wydłużyła.
-Hm, dobrze – zgodziła się na sugestię chłopaka. Wyciągnęła różdżkę, by lepiej wczuć się w sytuację. -Reparo – powiedziała, po czym dla pewności powtórzyła. - Reparo – powiedziawszy to spojrzała na niego z ciekawością. -No, i co? Co wymyśliłeś? Jest tak, jak myślałeś? Powiedzieć jeszcze raz? - spytała, i nie czekając powiedziała jeszcze raz -Reparo.
 
     

Oliver Thornton
Uczeń | I rok
Dołączył: 23 Paź 2018
Posty: 38
Wiek: 11
Krew: pół na pół
Różdżka: Pióro znikacza, 11 cali, dziki bez, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 3
Zielarstwo: 3
Transmutacja: 3
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 4
Z. defensywne: 3
Miotlarstwo: 9
Wysłany: Sob Paź 27, 2018 6:30 pm   

Chyba lepiej tak, walić prosto z mostu niż owijać w bawełnę. No, a przynajmniej Oliver wychodził z takiego założenia.
-Dzięki - usmiechnął się lekko w kierunku dziewczynki. - ale coś dalej jest nie tak - popatrzył zamyślony na swoją różdżkę.
Słuchał i obserwował uważnie jak Diana powtarza zaklęcie. Raz nawet spróbował razem z nią i wtedy mu coś klikło w mózgu.
-Chyba tak, ale muszę najpierw spróbować- wyciągnął kolejny połamany drobiazg i użył na nim Reparo. Tym razem wyszło dobrze, bez żadnych problemów.
-Udało się! - ucieszył się z efektu końcowego - zapomniałem, że na końcu trzeba jeszcze tak jakby "stuknąć" różdżką - wyjaśnił.
 
     

Diana Irving
Uczeń | I rok
Dołączyła: 24 Wrz 2018
Posty: 52
Wiek: 11
Krew: pół na pół
Różdżka: pióro z ogona hipogryfa, 10 cali, jarzębina, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 3
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 4
Z. zwykłe: 4
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 4
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Nie Paź 28, 2018 11:51 am   
   <Multikonta: --


Diana, sama będąc osobą, która mówiła wszystko wprost, lubiła też to u innych. Było prościej, nie trzeba było się domyślać cudzych intencji.
-No, to dawaj – zachęciła go do próby. -Zobaczymy. Jeśli dalej nie wyjdzie, to będziemy kombinować, co jeszcze... - zaczęła, ale zaraz ucichła, żeby chłopak mógł się skupić.
-Jest! - zawołała triumfalnie, kiedy wreszcie zaklęcie zadziałało bez zarzutu. -Piątka! - wyciągnęła dłoń w jego kierunku. -A widzisz, w końcu to ty na to wpadłeś – zauważyła. -Co, poćwiczymy jeszcze? - spytała, i tym razem jednak poczekała na odpowiedź Olivera.
 
     

Oliver Thornton
Uczeń | I rok
Dołączył: 23 Paź 2018
Posty: 38
Wiek: 11
Krew: pół na pół
Różdżka: Pióro znikacza, 11 cali, dziki bez, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 3
Zielarstwo: 3
Transmutacja: 3
Z. zwykłe: 5
Z. ofensywne: 4
Z. defensywne: 3
Miotlarstwo: 9
Wysłany: Nie Paź 28, 2018 3:02 pm   

Oliver chętnie przybił piątkę koleżance z roku.
-Może i tak, ale to ty najpierw zwróciłaś uwagę na ruch różdżką - zauważył. Możliwe, że bez Diany też w końcu opanowałby to zaklęcie, ale pewnie trwałoby to dużo dłużej. No i byłoby bardzier frustrujące, to na pewno.
-Pewnie- kiwnął głową - myślałem, że nam dłużej zejdzie z tym reparo - roześmiał się. Po czym postanowił spróbować go jeszcze raz. Znów wyszło dobrze. Chyba już wiedział o co w tym wszystkim chodzi. Nie powinien mieć więcej problemów z tym konkretnym zaklęciem.
-Jest jakieś zaklęcie, które chciałabyć przećwiczyć? - rzucił propozycję. Może tym razem on będzie w stanie trochę pomóc? Albo razem coś wymyślą. Co dwie głowy to nie jedna w końcu.
 
     

Diana Irving
Uczeń | I rok
Dołączyła: 24 Wrz 2018
Posty: 52
Wiek: 11
Krew: pół na pół
Różdżka: pióro z ogona hipogryfa, 10 cali, jarzębina, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 3
Zielarstwo: 4
Transmutacja: 4
Z. zwykłe: 4
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 4
Miotlarstwo: 6
Wysłany: Pon Paź 29, 2018 12:49 pm   
   <Multikonta: --


-Znaczy, jesteśmy szalenie zdolni - zachichotała dziewczynka. -Uważaj, Hogwarcie, oto przyszli najpotężniejsi czarodzieje tego wieku!
Diana nie zastanawiała się długo nad pytaniem, jakie zaklęcie chciałaby jeszcze przećwiczyć.
-O, wiem, wiem! Wingardium Leviosa! - zawołała od razu. -Znaczy... akurat ono idzie mi nieźle, ale chciałabym je poćwiczyć. No, bo wiesz - spojrzała na niego porozumiewawczo -latające przedmioty. A może ty chciałbyś polatać? Nic ci się nie stanie, słowo. No, dobra, ja największe problemy mam z tymi wszystkimi zaklęciami do sprzątania: chłoszczyść, designato i takie tam. No, i oczywiście alohomora - skrzywiła się, jakby to słowo przywoływało wyjątkowo nieprzyjemne wspomnienia. -Głupia alohomora mi idzie najgorzej. Ale co niby mielibyśmy tu otwierać? -zamyśliła się. -A ty coś jeszcze proponujesz? - zapytała Olivera.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight




















Dragon Ball New Generation Reborn











Fairy Tail Path Magician





over-undertale













Amaimon

Strona wygenerowana w 0,76 sekundy. Zapytań do SQL: 10