► Poszukujemy nauczycieli Astronomii oraz Mugoloznastwa! Mile widziani śmierciożercy oraz aurorzy!
► Ruszyły zapisy do Klubu Pojedynków!
► Na boisku quidditcha trening Krukonów!
► Rozpoczyna się lekcja Obrony Przed Czarną Magią!
► Rozpoczynamy bal! Uczestników zapraszamy tutaj! Dostępna bilokacja. Szczegóły o zabawie.
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

146
157
135
141

Kwiecień 2000r.
Pełnia: 14-15.04 (07-09.09)
Pierwsze powiewy ciepłego powietrza zastępują zimowe chłody, a roślinność zaczyna coraz śmielej budzić się do życia. W dzień ok. 10'C, w nocy ok. 4'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Błonia
Autor Wiadomość
Simon Ridley
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Kwi 07, 2017 2:23 am   

Po przejściu kawałka drogi wyszli na bardziej odkrytą przestrzeń i zaczęło się czuć lekki wiatr. Simonowi to nie bardzo przeszkadzało nie tak jak Yasmin. Roztargane włosy i te sprawy. Chłopak był jakoś odporny na wszelkie podstawowe choroby jak katar, kaszel czy inne jesienne zarazy. Jego siostra natomiast zawsze wyglądała tak drobno i bezbronnie. Przynajmniej w oczach brata.
-Mam nadzieję, że lekcje będą podzielone przynajmniej na pół. Najpierw teoria o stworzeniach a potem praktyka jakakolwiek by ona nie była. Obserwacja ich na żywo w miarę możliwości i tak dalej.
Jak to w wielu sprawach było dziewczyna była dużo bardziej poinformowana od niego. Mimo iż się nie interesowała tym cudnym sportem to wiedziała, że kapitanem Krukonów jest Violetta Strauss. Może faktycznie rozpoczął się już nabór. Jedynym miejscem gdzie mogli by ją spotkać był oczywiście stadion, salon w Wieży Ravenclawu lub Wielka Sala. Simon oczywiście planował zacząć od tego pierwszego.
-Niestety nie ma naboru do rezerwy zastępczej rezerwy, ale... Może rola pałkarza by ci przypadła do gustu. Wszystkie złe emocje mogła byś wyładować na biednym tłuczku który by je dostarczył jakiemuś innemu dajmy na to Ślizgonowi.
Na jego ostatnie słowa nawet on sam się uśmiechnął i ten promienny gest posłał siostrze.
 
     
Yasmin Ridley
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Kwi 07, 2017 3:05 pm   

Bezbronna panienka Ridley, taaaak... Ciemnymi oczami lustrowała przez chwilę otoczenie, szukając zakątka mogącego dać im osłonę od wiatru. Wreszcie machnęła ręką i za rękaw szaty pociągnęła Simona w stronę najbliższych drzew, tam oparła się o pień jednego z nich. Od razu lepiej.
- Szczerze się zdziwię, stawiam na niemal czystą teorię. Założymy się? - zaproponowała z cwanym uśmiechem.
Hazardu nie znosiła, ale z Simonem to co innego. Zresztą, Yasmin była dość pewna swoich przypuszczeń i nie zakładała możliwości porażki.
Pałkarz...? Spojrzała na swoje drobne ręce, smukłe palce i delikatnie zarysowane kostki. Następnie wymowny wzrok przeniosła na brata, milcząc wciąż. Nigdy nie czuła się istotą powołaną do sportu, a szczytem fizycznych ekscesów było codzienne wspinanie po schodach na szczyt wieży, gdzie niewdzięcznie dość zbudowano siedzibę domu Ravenclaw.
- Radzę sobie ze swoimi złymi emocjami, dzięki - zaśmiała się lekko i z powrotem ukryła dłonie w kieszeniach - Pałkarze to tacy barbarzyńcy. Wolałabym być obrońcą, oni chyba nie muszą jakoś dużo latać...
Choć wyobraziła sobie, że może i ten pałkarz nie byłby taki zły. Wykluczanie zagrożeń ze strony wrogiej drużyny brzmiało jak ciekawe zadanie, dużo lepsze niż obrona pętli. Rozczulające było to, jak Simon przywołał obraz katowania tłuczkami Ślizgonów.
- A słodkich Puchonów też bym mogła...? - zapytała przekornie, nigdy nie była fanką stereotypów.
 
     
Simon Ridley
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Kwi 07, 2017 3:29 pm   

Aha! Zakład. Ktoś tu był bardzo pewien siebie. Simon szybko uścisnął dłoń siostry na znak, że się zgadza.
-Ja stawiam pół na pół.
Teraz wystarczyło ugadać profesora na wypad do Zakazanego Lasu czy do Londynu do ich ojca. Niby o nic się nie założyli lecz satysfakcja wygranej zawsze była słodka. Oparci o spore drzewo wrócili tematem do Quiddicha. Faktycznie może Yasmin nie była najsprawniejszą ze wszystkich Krukonek lecz był zdania, że jeśli przyłożyła by się do treningów tak jak do nauki niektórych przedmiotów to wyrobiła by się. Obrona również nie była takim złym pomysłem lecz wymagała większych umiejętności miotlarskich niż przy pozycji Pałkarza.
-Jak sobie będziesz radziła to i Gryfonów też będziesz mogła. Z tego co pamiętam pierwsze lekcje na miotle szły ci... przeciętnie. Niemniej jednak nie ma co nad tym rozmyślać dopóki nie spotkamy Violetty i nie przyjmie nas do drużyny.
Chłopak popatrzył na błękit nieba i wyciągnął z kieszeni różdżkę. Wycelował w koronę drzewa i wymówił zaklęcie.
-Avis.
Po tych słowach momentalnie pojawiły się dwa niewielkie ptaszki które ruszyły ku gałęziom ćwierkając wesoło. Simon uśmiechnął się do Yasmin chowając z powrotem to co trzymał w dłoni.
-Może partyjka szachów?
 
     
Yasmin Ridley
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Kwi 08, 2017 12:49 pm   

No i zakład! Niby o nic, ale kto nie lubi mieć racji? Rodzeństwo Ridley z pewnością nie było wolne od tej cechy, a stwierdzenie "a nie mówiłem!" zawsze potrafiło poprawić nastrój każdemu z nich.
- No to mamy zakład - uścisnęła symbolicznie jego rękę i na twarz jej wypłynął wesoły uśmiech.
A potem przewróciła oczami, bo pan-wiecznie-poważny zaczął wypominać jej kiepskie początki z miotłą. No faktycznie, zawsze lubiła twardo stąpać po ziemi, w dosłownym i metaforycznym znaczeniu tych słów, ale żeby tak ciągle przytyki robić...?
- Nie mam nic do ukrycia, jeśli spotkam Violę, bez zażenowania opowiem jej o wszystkich moich dwudziestu trzech spektakularnych upadkach z miotły. - odpowiedziała, prostując się z godnością.
Skoro już tak pił do jej braków, weźmie to na klatę, o. Tymczasem spojrzenie zaczepiła na jego różdżce. Ciemna jak sama noc, niemożliwie giętka, ale w środku skrywała ten sam rdzeń, który spoczywał też i w magicznym patyku należącym do Yas. Sprzedawca był bardzo zaskoczony i wyznał, że dostali serce tego samego testrala. Byli w końcu bliźniętami, to zobowiązuje.
- Szachy? Pewnie, ale to jak wrócimy do wieży - zmarszczyła nieco nos, Simon nosił przy sobie różne rzeczy, być może w kieszeni szaty czarodzieja tkwiło i kompaktowe pudełko szachów - Jak już wyszliśmy, przejdźmy się trochę. Choćby i pod stadion. Doczekajmy do pory obiadowej, potem Wielka Sala i myk na górę. Nie ma sensu biegać w tę i nazad. - przewróciła oczami.
Tak, Yas naprawdę nie lubiła schodów. Ruszyła pierwsza, wybierając kierunek stadionu, wymuszając więc to samo na bracie.
[ZT Simon i Yas]
 
     

Hannah Bright
Uczeń | V rok
Dołączył: 20 Lut 2018
Posty: 13
Wiek: 15 lat
Krew: mugolska
Pupil: sowa Irma
Różdżka: buk, pióro znikacza, 10 i pół cala, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Nie Kwi 22, 2018 9:56 pm   

Gdzie ona znajdzie teraz jakiegoś ucznia, który był na lekcji eliksirów? Że też musiało jej to przepaść! Nie mogła sobie tego wybaczyć! No... zawiodła siebie samą. Rozgoryczona tym, że będzie musiała chodzić i prosić się kogoś o notatki, wyruszyła na polowanie swojej ofiary. Początkowo idąc korytarzem, dostrzegła jakąś znajomą sylwetkę z okna, które najwyraźniej kierowała się na błonia. Z poziomu szóstego piętra w Hogwarcie trudno jej było stwierdzić kto to jest, ale może jeszcze zdąży człowieka złapać i wypytać o notatki. Pośpieszyła się zatem, czym prędzej kierując się na dół. Dobrze, że była ciepło ubrana, bo przecież bez grubego swetra i szalika strach wychodzić ze szkoły, a że w zamku też nie było najcieplej to krukonka była odpowiednio ubrana, żeby wyskoczyć sobie na zewnątrz. Nawet lekki płaszczyk miała na sobie.
Kiedy już zleciała na dół po schodach i wyszła na to zimno na błonia, szybko zorientowała się, że swój cel straciła sprzed oczu. Rozłożyła więc bezradnie ręce, ale chyba bardziej niż zawiedziona była zdenerwowana. Dostrzegła obok bałwana, postawionego pewnie przez pierwszoroczniaków, który chyba miał przypominać trolla, ale jak dla Hannah to był bezkształtną masą na dwóch nogach. Nie zastanawiając się zbyt długo z całych sił kopnęła ze złością w tego bałwana, przez co połowa śnieżnej istoty została rozwalona na biały puch, który posypał się dalej. Nawet ona czasem musiała się wyładować. Nie należała może do agresywnych osóbek, ale nie lubiła jak się coś nie udawało albo jak z czymś musiała zwlekać albo jak musiała o coś prosić, szczególnie jak to było coś związanego z nauką. Przyzwyczaiła się do tego, że inni ludzie to ją proszą o notatki, a ona... albo łaskawie się zgadza albo nie.
 
     
Martin Lyncis
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Kwi 22, 2018 10:56 pm   

//z "pojedynku z tablicą"

Na błoniach pogłos wywoływany tupaniem ciężkich buciorów Martina nie był tak słyszalny, a co za tym idzie, jego przemieszczanie się traciło na efektywności. Jednak dopiero tutaj, pod otwartym niebem, na otwartej przestrzeni pokrytych śniegiem błoni Hogwartu, można było powiedzieć, że ten młody czarodziej ma w sobie coś niezwykłego. W korytarzach kroczył może nie tyle co skulony w sobie, ale drapieżnie i dziko patrzący na każdego, kogo tylko znalazł w zasięgu swojego wzroku, oczu i zaklęć. Ale na błoniach, gdzie czuć było bijącą z ziemi żywotność głęboko ukrytą i skutą lodem, Martin kroczył wspaniały i wyprostowany, z niebem służącym mu za kapelusz i okryty wiatrem jak płaszczem.
Pierwotnie zamierzał rozmyślnie złamać jeden z najstarszych zakazów szkolnych i powłóczyć się po skraju Zakazanego Lasu. Nie zagłębiał się jeszcze zbyt głęboko, nie tyle co z bojaźni, co ze świadomości własnych niskich umiejętności - w walce z wilkołakiem, albo dorosłą agromantulą nie miałby równych szans, a jeśli wierzyć pogłoskom i legendom, to nie były nawet najgorsze stworzenia jakie zamieszkiwały Zakazany Las.
Szybko się jednak rozmyślił i postanowił udać się raczej ku cieplarniom. Minął dziwacznego, trollopodobnego bałwana i skrył się w cieniu rzucanym na podwórze przez jedną z baszt, kiedy usłyszał za sobą jęk i chrupanie miażdżonego śniegu.
Odwrócił się wolno i dostrzegł krukonkę, lecz ona jego chyba nie. Przynajmniej nie w pierwszej chwili.
Kojarzył ją. To była ta napakowana wiedzą Bright z jego rocznika, zawsze wszędzie pierwsza i zawsze zdecydowana by dołączyć swoje nazwisko do Gabloty Legendarnych Prymusów w Sali Pamięci.
- To był ładny bałwan...- warknął nieco zbyt agresywnie, wyłaniając się z cienia.
 
     

Hannah Bright
Uczeń | V rok
Dołączył: 20 Lut 2018
Posty: 13
Wiek: 15 lat
Krew: mugolska
Pupil: sowa Irma
Różdżka: buk, pióro znikacza, 10 i pół cala, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Wto Kwi 24, 2018 9:35 pm   

Była trochę rozgoryczona, no bo jak mogła nie być? Przepadła jej lekcja, nie miała notatek, a osoby które akurat chciała zaczepić i dopytać o pożądane zapiski, rozpływały się w powietrzu. To był chyba jej zły dzień. Kolejny zresztą, po tym jak pokłóciła się z pewnym duchem. Zupełnie jakby wszystko sprzeniewierzyła się przeciwko niej. Teraz jeszcze ten bałwan. Połowa bałwana, która trzymała się jeszcze na śniegu nie przypominała już niczego sensownego. Nie, żeby tamta masa ze śniegu była jakąś artystyczną rzeźbą, ale pierwszoroczni wyraźnie nie mieli do tego ani wprawnej ręki ani umiejętności.
Gdy usłyszała za soba głos odwróciła się, trochę w zaskoczeniu, że ktoś przyłapał ją na tym niecnym uczynku, trochę w zdenerwowaniu, że dała się przyłapać i ktoś jeszcze był świadkiem tego jej upustu emocji. Kiedy napotkała twarz gryfona, jej głowa zaczęła jednak szybko analizować jego osobę biorąc pod uwagę to co akurat było ważne dla krukonki. N O T A T K I. I zupełnie trzecio- czy nawet czwartorzędną sprawą w tych okolicznościach, był fakt ten, że chłopak, który przed nią stał wcale nie uchodził za grzecznego i sympatycznego. Pożądanie do notatek wzięło górę.
- Ty! - wskazała na niego palcem.- Byłeś na ostatniej lekcji eliksirów? Masz notatki? - przypuściła atak, a ofensywnego charakteru nie mogliby odmówić jej teraz nawet najlepsi pałkarze w quidditchu, którzy mierzyli się z denerwującymi tłuczkami.- Byłeś na lekcji, masz notatki i mi je pożyczysz. - trudno powiedzieć skąd u niej takie przekonanie, skąd u niej aż tyle zawziętości, ale chyba była już zmęczona tą próbą uzyskania zapisków z lekcji, więc... co jej szkodzi? Dla niej akurat największą porażką zawsze był brak wiedzy, reszta to było tylko jakieś marne tło złożone z innych osób, rzeczy i zjawisk.
 
     
Martin Lyncis
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Kwi 30, 2018 11:34 pm   

Lyncis zrobił krok w bok - z jednej strony zaskoczyła go jej postawa, może też trochę zaimponowała, ale z drugiej strony nie chciał się wycofać tuż przed jej oczami, al zrobienie kroku do przodu byłoby jawnym szukaniem zaczepki. Mimo całej otoczki agresywności i buńczuczności, którą Martin się otaczał, bicie dziewczyn nigdy nie należało do jego hobby.
Zaczął w głowie szybko analizować to, co dziewczyna do niego mówiła. Notatki? Z eliksirów? Ale przecież mogła na nie sama pójść. Poza tym, kto by prosił Martina Lyncisa o pożyczenie notatek? To tak, jakby w domu skończyło się mleko, więc wybierałoby się do najbliższego sklepu... ale przez Azkaban!
Gryfon złożył ręce na piersiach i zrobił marsową minę. Kto jak kto, ale on nie pozwoli sobie naskakiwać na niego i to jeszcze jakiejś rozwydrzonej krukonce z przerostem mniemania o własnym przeznaczeniu naukowym. Hogwart był szkołą, to jasne, a Martin uwielbiał wszystko, co tylko pozwalało mu myśleć o życiu innym, niż prowadził przed dostaniem się do szkoły, ale niektórzy - w tym Hannah - traktowali to o wiele za powąznie. Wszystkie te sprawdziany, egzaminy, zasady i regulaminy...
- Cichaj!- warknął, decydując się wreszcie na konfrontację.- Wstrzymaj trochę konie Bright! Co ty sobie myślisz? Że można tak sobie nie przyjść na eliksiry i jeszcze prosić mnie... MNIE? ...o notatki? Zmieniasz wizerunek pruderyjnej dziewicy, czy co?-
Uśmiechnął się zaczepnie.
 
     

Hannah Bright
Uczeń | V rok
Dołączył: 20 Lut 2018
Posty: 13
Wiek: 15 lat
Krew: mugolska
Pupil: sowa Irma
Różdżka: buk, pióro znikacza, 10 i pół cala, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Wto Maj 01, 2018 10:11 pm   

Krukonka, która została pozbawiona dostępu do wiedzy to wściekła krukonka, a wściekła krukonka może nie zważać na to czy jej zachowanie jest bardziej roztropne czy po prostu mocno nierozsądne. Hannah była co najmniej wkurzona, ale... ALE... postawa tego gryfona dawała jej trochę do myślenia. Może jednak nie pójdzie jej wcale tak źle jak się spodziewała? Jej zdolności perswazji nie były na najwyższym poziomie, a jednak Bright też potrafiła czasem zawalczyć o swoje.
Jednak gdy oponent się odezwał nadzieja na to, że pójdzie jej tak łatwo prysła jak bańka mydlana. Dziewczyna nadęła policzki, nabierając głębszego wdechu. Powstrzymała się od bardziej niewybrednych komentarzy, bo rzecz jasna słowa te były poniżej wszelkiego poziomu. Jak on tak może? Podparła się rękami pod boki, kiwnęła głową i z samego milczenia można było wyczytać postawę alla obrażenie majestatu, a jednak! A jednak krukonka nie myślała odpuszczać. Kiedy w jej głowie pewna myśl niezwykle głośnie krzyczała "notatki!" cała reszta najwyraźniej siedziała cicho.
- Żebyś to pojął... Luncis... Lyncis... Lycos... nieważne. - bo przecież panna Bright nie interesowała się osobami poniżej jej progu wiedzy i chociaż o jego ekscesach słyszała, to bardziej zdefiniować go niż "o, to ten, który..." nie potrafiła.- Odpowiadaj "tak" lub "nie", jeśli nie potrafisz posłużyć się mniej prymitywnym językiem... byłeś na lekcji eliksirów? Masz notatki? Jeśli na odpowiesz dwa razy "tak", wystarczy, że mi je dasz i zapomnę o tym, że istniejesz... - uparta krukonka, ale te notatki były wiele warte, bo pani profesor czasem wykraczała poza materiał podręcznikowy, a Hannah nie do końca czy wszystko uda się jej nadrobić z innych źródeł.
 
     
Martin Lyncis
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Maj 02, 2018 12:45 am   

To było z jej strony zdecydowanie nie miłe. Jak już kogoś traktować z wyższością, trzeba poświęcić tej osobie minimum uwagi. Przynajmniej tyle, by wiedzieć kim jest i jak się nazywa. Martin od dawna stosował te zasadę.
Teraz trochę się w nim zagotowało. Machinalnie sięgnął po różdżke, ale nie uniósł jej przed siebie, na razie tylko trzymał ją w dłoni.
- Uuu, no no no... Jestem pod wrażeniem.- rzucił uszczypliwie.- Musisz być zdesperowana, Bright, skoro decydujesz się na mnie prosić o pomoc.- chłopak zrobił krok na przód, jakby miał zamiar podać koleżance coś ze swojej torby, ale zamiast tego pogroził jej palcem i zaśmiał się w twarz.
- Przecież wiem jak na mnie patrzysz, głupia. Myślisz, że ot tak sobie to zignoruje i wykrzesze z siebie coś z dobroci serca? Dla ciebie?- prychnął zniesmaczony.
 
     

Hannah Bright
Uczeń | V rok
Dołączył: 20 Lut 2018
Posty: 13
Wiek: 15 lat
Krew: mugolska
Pupil: sowa Irma
Różdżka: buk, pióro znikacza, 10 i pół cala, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Maj 02, 2018 9:38 pm   

I sprawa się posypała. Pojęcia nie miała dlaczego ten gryfon jest tak niekontaktowy. W zasadzie nic mu nie zrobiła, chodziło tylko o głupie, dla niego zapewne zupełnie zbędne notatki. No bo chyba jeśli je miał to nie zamierzał je do niczego wykorzystywać, a jeśli ich nie miał to temat zamknięty. Dlatego nie rozumiała dlaczego nie udzieli tej prostej odpowiedzi, a co więcej dalsza rozmowa raczej nie dawała nadziei na to, że jakoś uda im się dogadać.
Hannah zatem mruknęła coś bliżej nieokreślonego pod nosem, uniosła ręce ku górze w bezradnym geście, nieco nerwowo przechadzając się kilka kroków. Wywróciła młynka oczami w pierwszym odruchu nie mówiąc nic. Bo trudno dobrać odpowiednie słowa, żeby do niego dotrzeć. Jak nawiązać nic porozumienia z kimś kto przejawia tak prymitywne zachowania?
- Nie dociera... dobrze, rozumiem. - zaczerpnęła głębszy wdech.- I odłóż te różdżkę, bałwany będziesz czarować na śniegu? - rzuciła mu krótkie, niezrozumiałe spojrzenie, bo ni w ząb nie pojmowała co on zamierza z różdżką robić i nawet przez głowę jej nie przemknęło, że może gryfon chce "konwersować" właśnie w ten sposób.- Czy... ty... masz w ogóle te notatki? Jeśli nie masz, to w ogóle nie mamy o czym rozmawiać, ale jesteś pierwszą osobą, którą dzisiaj złapałam z naszego roku, więc... to aż tak abstrakcyjne, że pytam akurat ciebie? - jeszcze tliła się iskierka nadziei, że może jednak coś z tej rozmowy uda się wyciągnąć, bo notatki same po szkole nie chodzą, ale Bright nigdy nie sądziła, że ich zdobycie może okazać się tak trudne.
 
     
Martin Lyncis
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Maj 03, 2018 7:18 am   

- Pff...- burknął wpychając różdżke do kieszeni. Do niego nie dociera? Ktoś tu ewidentnie rżnął głupa i to wyjątkowo nie był żaden głupi puchon. To była PODOBNO prymuska rocznika. No ale cóż - w Hogwarcie nie było żadnych lekcji na temat "Jak robić w społeczeństwo". Inaczej Hannah powinna na nie chodzić obowiązkowo... A z nią Martin, notabene. Może tam by jakoś wprowadzili go z jego agresywnej postawy. Ale póki brak takich zajęć, nie będziemy nawet tego rozważali.
- Zabawne że o tym wspominasz...- Uśmiechnął się.- ...bo tak się składa, że owszem, mam je. Mogę nawet zauważyć, że dzięki mnie to Gryffindor, nie Ravenclaw teraz prowadzi Bright. No i co?-
 
     

Hannah Bright
Uczeń | V rok
Dołączył: 20 Lut 2018
Posty: 13
Wiek: 15 lat
Krew: mugolska
Pupil: sowa Irma
Różdżka: buk, pióro znikacza, 10 i pół cala, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pią Maj 04, 2018 9:52 pm   

Chyba z mało którą osobą, konwersacje wyglądały tak ciężko. Dotarcie do tego gryfona wymagało sporego wysiłku, a zdenerwowana krukonka, która chyba zaczynała dostawać nerwicy z powodu braku notatek też niełatwo znosiła tego typu negocjacje. Nie spodziewała się, że jest to takie trudne. Może powinna dać spokój i szukać innej ofiary... albo właściwie innej dobrej duszy, która po prostu dałaby jej dostęp do tych zapisków.
- Jesteśmy na dobrej drodze... więc jak, pożyczysz mi te notatki? - tym razem jej ton głosu brzmiał łagodniej, bo może po dobroci będzie prościej, może w jakiś taki sposób uda się jej do niego dotrzeć.- Dzięki tobie? - zakładała, że się zgrywa, dzięki takim jak on to Domy raczej traciły punkty, a nie je zyskiwały.- Ciekawe jak... chyba jakaś nauczycielka musiałaby dostać kaflem w głowę.- chociaż nie starała się, żeby jej głos brzmiał zgryźliwie, to jednak tak całkiem łagodnej nie dało się udawać i nie mogła powstrzymać wywrócenia młynka oczami. Kolejnego zresztą.
- Mogę ci... kiedyś... pożyczyć swoje notatki. - dodała uznając, że handel wymienny może mieć swoje dobre strony w szkole i ostatecznie czasem może pozwolić na to, żeby ktoś skorzystał z jej wybitnych zapisków.
 
     
Martin Lyncis
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Maj 08, 2018 3:50 pm   

Martin roześmiał się w głos.
- Panna Fawley? Kaflem? Serio, nie wyobrażam sobie jej nawet na miotle Bright! -zarechotał. Zaraz jednak spoważniał i obrzucił dziewczynę marsowym spojrzeniem.
- W zasadzie co ci tak zależy na tych zapiskach? I czy to nie ty czasem jesteś najzagorzalszą krzewicielką myśli, że każdy musi mieć swoje notatki? Zwykle tym się chyba zaslaniasz, gdy ludzie proszą o Twoje.-
Przytyk był celny. Nawet jeśli teraz Hannah proponowała transakcję wiązaną, zwykle nie cechował jej aż taki altruizm. Co było takiego wyjątkowego w tych zajęciach, że aż posunęła się do handlu własnymi zapiskami.
I nagle Martina olśniło - przecież w tym semestrze mają SUMy. Zupełnie o nich zapomniał. A może należy powiedzieć, że od początku mało się nimi przejmował? Kto to wie.
- Czyżbyś się bała, że na koniec roku uwalisz eliksiry Bright?- Zapytał zadziornie.
 
     

Hannah Bright
Uczeń | V rok
Dołączył: 20 Lut 2018
Posty: 13
Wiek: 15 lat
Krew: mugolska
Pupil: sowa Irma
Różdżka: buk, pióro znikacza, 10 i pół cala, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Maj 09, 2018 9:37 pm   

Już miała coś powiedzieć, wyjaśnić, że nie dosłownie chodziło jej o kafla, już otwierała usta, ale ostatecznie zamknęła je i rozłożyła tylko ręce. Z tym osobnikiem komunikacja była naprawdę utrudniona. Co za różnica czy profesorkę walnął w głowę kafel czy może za dużo nawąchała się halucynogennych eliksirów, skutek był taki, że tylko przy naprawdę dużym roztargnięciu można by przyznać temu gryfonowi punkty za cokolwiek. Nawet jeśli mu się udało, nawet jeśli nauczycielka była aż tak zamroczona, to... co z tego? Rok szkolny jeszcze nie dobiegł końca, jeszcze wszystko mogło się wydarzyć.
- Bo moje notatki mają zupełnie inną wartość. Wyższą. - podkreśliła wyraźnie akcentując słowo "moje", bo przecież nikt inny jak panna Bright zasuwała piórem na lekcjach czasem notując dosłownie każde słowo nauczyciela, szczególnie jeśli wykłady danego profesora były mocno merytoryczne. - Dlatego powinieneś propozycję wymiany. Pożyczę ci jakieś moje notatki w zamian za te twoje. To jak... idziesz na te ugodę czy dalej będziesz się zgrywał?
Krukonka zmarszczyła brwi, coraz słabiej wierząc jednak w nić porozumienia, ale w imię notatek drążyła dalej.
- Nie uwalę eliksirów przez brak jednych notatek, ty się zastanów co mówisz. - chociaż SUMy rzeczywiście zbliżały się wielkimi krokami, to Hannah wykluczała możliwość niezdania tego przedmiotu i absolutnie brak jednych notatek (który przecież zaraz nadrobi nie mógł się do tego przyczynić.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom







over-undertale











AbsitOmen

Northland Highschool

Strona wygenerowana w 0,27 sekundy. Zapytań do SQL: 9