► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Astronomii, Numerologii, Starożytnych Run, Zaklęć, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Trwają zapisy do klubu pojedynków!
► Lekcja eliksirów zakończona!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

126
125
110
103

Luty 2000r.
Pełnia: 16-18.02 (10-13.05)
Wielka Brytania tonie w zwałach śniegu. Zaspy utrudniają transport miejski, a rzeki i jeziora pozostają skute lodem. W dzień ok. -8'C, w nocy jeszcze mroźniej, ok. -14'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Izba Pamięci
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3469
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Czw Cze 30, 2016 12:20 am   Izba Pamięci
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Pomieszczenie wypełnione orderami, pucharami i inne wyróżnieniami wszystkich uczniów Hogwartu. Jeśli interesuje Cię historia szkoły i Twoje magiczne korzenie koniecznie powinieneś tu zajrzeć, a być może odkryjesz jakąś ciekawą informację. Lepiej jednak żeby to miejsce nie kojarzyło Ci się tylko ze szlabanami i czyszczeniem symbolów tych licznych osiągnięć.
 
     

Amanda Olsen
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 24 Sty 2016
Posty: 64
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Amnezja
Różdżka: heban, róg jednorożca, 9 cali giętka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 8
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Czw Lis 03, 2016 9:12 pm   

Rok szkolny. Nowy rok szkolny dla Amandy był mniej więcej tym samym co stary rok szkolny. Po prostu kolejny etap nauki jaki był przed nią. Puchonka nie chodziła od początku zatopiona w książkach, chociaż lubiła się uczyć, aż do tego stopnia nie była kujonką. Można powiedzieć, że miała swój punkt widzenia, swój świat, swoją rzeczywistość. I w tej właśnie rzeczywistości zaczęła przechadzać się po Hogwarcie. Postanowiła, że każdy obiekt tej szkoły będzie oceniać niczym dzieło sztuki, każdemu będzie poświęcać uwagę. Tak jakby była w muzeum. W rzeczywistości szkoła pewnie była takim miejscem z uwagi chociażby na długi czas istnienia, ale dla uczniów była związana z codziennością. Ta codzienność nierzadko przykrywała wielkość tego zamku. A było to coś naprawdę wielkiego! Miejsce, gdzie zrodziło się wiele światłych umysłów i nie każdy to potrafił docenić.
Taka Izba Pamięci. Miejsce odrabiania szlabanów. Ona nigdy nie miała szlabanu, ciekawe dlaczego. Nie miała okazji jak dotąd szorować tych pucharów ucząc się na pamięć ich położenia i nazwisk jakimi były opatrzone. Ale teraz mogła się im przyjrzeć bliżej. Izba nie była często odwiedzana przez uczniów, jakoś nikomu nie śpieszyło się do poznawania historii Hogwartu, ale w swojej przechadzce puchonka uznała, że warto tu zajrzeć. Warto poczuć oddech przeszłości, popatrzeć na te eksponaty. Tak, to wszystko kiedyś żyło. Trochę inaczej, trochę dawniej, ale było żywe.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2395
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Lis 07, 2016 5:39 pm   

W Izbie Pamięci jak zwykle nie było zbyt wielu gapiów. W końcu uchodziła ona za jedną z najnudniejszych komnat zamku. Uczniowie nie zbyt garnęli się do poznawania historii Hogwartu, do podziwiania pucharów i trofeów zdobywanych przez swoich przodków. Dwie młodsze gryfonki szepcząc coś między sobą o lekcji eliksirów przemknęły przez pomieszczenie nawet nie zwracając uwagę na specyfikę izby. Puchonka skupiając się na oglądaniu zdobytych medali, nagród i odznaczeń mogła natrafić na jeden dość specyficzny puchar. Nie był zbyt wielki, przypominał bardziej złoty kielich z wyrytymi na przodzie skrzyżowanymi różdżkami. Pod spodem na tabliczce nie widać była nazwiska za to rząd rys, którymi prawdopodobnie celowo zamazano tożsamość zdobywcy tej nagrody.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Amanda Olsen
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 24 Sty 2016
Posty: 64
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Amnezja
Różdżka: heban, róg jednorożca, 9 cali giętka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 8
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Śro Lis 09, 2016 10:23 am   

Amanda wyłapywała wzrokiem kolejne nazwiska, przyglądała się pucharom. Zwykle nikt tu nie zaglądał. Izba stała pusta. Przynajmniej teoretycznie. Nawet dwójka młodych uczniów nie była specjalnie zainteresowana półkami wystaw, na którym można było znaleźć różne trofea. Oczywiście większość nazwisk nic jej nie mówiła. Niektóre tylko kojarzyła trochę. Pewnie dlatego, że łączyła je z czarodziejskimi rodami albo brzmiały podobnie do tych już jej znanych. Może ktoś kogoś był przodkiem, wujkiem, ciocią? Nie wiedziała, nie zamierzała też pytać. Ot, coś jej w głowie świtało i tyle.
Kiedy natrafiła na mały puchar bez nazwiska, przechyliła głowę w bok uważnie mu się przypatrując. Rysy wskazywały na to, że nazwisko nie zniknęło raczej tak sobie. Ktoś je usunął. Dwie skrzyżowane różdżki kojarzyły się z aurorami. Aurorów jak wiadomo w Hogwarcie nie było, ale mogło to też oznaczać pojedynki. Mogło więc chodzić o jakiś turniej pojedynków. Coś co kiedyś było organizowane. Zaczęła dokładniej przyglądać się trofeum, szkoda, że nie mogła go wziąć do ręki, w końcu wszystkie nagrody znajdowały się w szklanych gablotach. Może jednak napotka wzrokiem na rok, który da jej kolejną podpowiedź? I dlaczego to nazwisko zostało zamazane? To dawało do myślenia. Zwycięzca tego turnieju musiał być bardzo nielubiany, może coś przeskrobał, a może nikt nie chciał, żeby został zapamiętany? Zapomnienie jest chyba najgorszą rzeczą, która mogła go spotkać. Po co mu ten puchar, skoro nikt go nie podziwia?
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2395
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Lis 11, 2016 4:51 pm   

Na tym niewielkim trofeum brakowało dodatkowych odznaczeń. Jedyne co mogła dostrzec jeszcze puchonka to kilka drobniejszych rys w jednym miejscu, świadczących o tym, że ktoś bardzo dokładnie starał się zatuszować informacje dotyczące tej nagrody i jego zdobywcy. Nie wiadomo co tam mogło być, trudno się domyślić. Dziewczyna mogła poczuć jak w jej pobliżu zaczyna się robić coraz chłodniej. Jakby temperatura w pomieszczeniu spadła o co najmniej kilka stopni. Nagle ze ściany obok wyłonił się Gruby Mnich. Duch-rezydent Hufflepuffu zrobił to tak szybko, że można było dostać gęsiej skórki od jego gwałtownej niespodzianki. Zerknął on na pannę Olsen, a później przeniósł wzrok na puchar, któremu uczennica się tak uważnie przyglądała.
- Och... więc to cie tak zainteresowało. Poszukujesz prawdy moja droga. - zwrócił się do niej pozwalając sobie na krótką chwilę milczenia. - To jedyna taka nagroda, pasująca do jedynego takiego czarodzieja.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Amanda Olsen
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 24 Sty 2016
Posty: 64
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Amnezja
Różdżka: heban, róg jednorożca, 9 cali giętka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 8
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Nie Lis 13, 2016 4:35 pm   

Nic tam nie było napisane. Szkoda. Przeszłość zapomniana, przeszłość bez wartości. Co to za przeszłość skoro w praktyce jej nie ma? Nie można wspominać tego kto zdobył ten puchar. Po co mu nagroda? Jeśli to człowiek zmarły, to na nic mu się nie przyda, jedynie potomni mogli pamiętać jego imię i dokonania. Lecz w tej sytuacji nie ma kto docenić jego zasług. Zmazano coś najważniejszego co miało pozostać po tym czarodzieju. Kim był, że postanowiono dokonać na nim tak surowego osądu? Nie potrafiła ocenić, a zabawa w zgadywanie mijała się tutaj z celem. Nie miała żadnych szans na zdemaskowanie jego tożsamości.
Poczuła chłód. Rzeczywiście, wrzesień. Było coraz zimniej. Wkrótce liście opadną z drzew, wiatry zaczną szarpać za ubrania. Będzie jeszcze zimniej. Lecz to nie to, to zupełnie innego rodzaju chłód. Zamarła na moment gdy ze ściany wyłonił się Gruby Mnich. Nie okazała strachu, jedynie znieruchomiała. Cóż, ich duch, który był opiekunem Hufflepuffu lubił pozwalać sobie na drobne żarciki. Na szczęście nie był tak męczący jak Irytek, był raczej oazą spokoju. Taką jaką wydawał się być dom żółtych szat.
- Wiesz kto to był? - zapytała wprost bez przywitania, chociaż z pewną sympatią mu się przyglądając.
A może tej sympatii nie było? Wzrok dziewczyny był specyficzny, nie dało się go jednoznacznie sklasyfikować tak jak i jej nie dało się wrzucić do jednej szufladki. Była ciekawa. Chciała wiedzieć. Poznać prawdę i sekret, którego postanowiono zmazać. Czy to dziwne?
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2395
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Lis 17, 2016 5:12 pm   

Gruby Mnich z początku nie odpowiedział. Kołysał się lekko na boki jak to w przypadku duchów unosząc się w powietrzu. Roztaczał wokół siebie charakterystyczny chłód. Trwało to tyle czasu, że sprawiał wrażenie zamyślonego albo takiego, który zupełnie zapomniał, że tutaj jest, że puchonka zadała pytanie i że wypada na nie udzielić odpowiedzi. Zasępił się jakby, przechylił lekko w jedną stronę nie spuszczając wzroku z małego pucharu.
- Oczywiście. - odpowiedział dość nagle, odsuwając się kawałek.- To te, którego chyba nie chciałabyś poznać, ale nie będziesz już miała takiej możliwości. Ponad rok temu został pokonany. - nawet Gruby Mnich nie powiedział wprost o kogo chodzi, chociaż chyba nie trudno się domyślić.- Był jedyny w swoim rodzaju, prawda? Ale teraz wszyscy chcą go skazać na zapomnienie. Czyny, których dokonał są zbyt straszne by o nich pamiętać.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Amanda Olsen
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 24 Sty 2016
Posty: 64
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Amnezja
Różdżka: heban, róg jednorożca, 9 cali giętka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 8
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Śro Lis 30, 2016 10:27 am   

Amanda kiwnęła głową słysząc odpowiedź Grubego Mnicha. Nie musiała się długo zastanawiać, żeby znać rozwiązanie tej zagadki. Chyba każdy, nawet najmłodszy po takiej podpowiedzi wiedziałby o kogo chodzi. Zagadka była prosta, odpowiedź jasna, a to dlaczego wymazano nazwisko tej osoby oczywiste. Czy były więc jakieś niedopowiedzenia? Były. Bo odpowiedź rodziła kolejne pytania, które nie były już tak jasne. Skoro jednak zaczęła się w to wgłębiać nie widziała powodu, żeby tak po prostu od tego odstąpić. Czasem rezygnowała ze swoich zamierzeń, kiedy doszła już do wniosku, że są nieopłacalne. Nie była na tyle uparta, żeby wszędzie na ślepo dążyć. A może nie była na tyle głupia? Albo jedno i drugie.
- W takim razie... skoro jest to nagroda osoby, o której postanowiono zapomnieć po co ten puchar tu stoi? - nie mogła się powstrzymać od nie zadania tego pytania, była ciekawa, chociaż może to nie była wiedza, którą posiadał Gruby Mnich.
Bo na dobrą sprawę wydawało się jej to mało sensowne. Była nagroda, lecz nieznany jest zwycięzca. W takim razie po co umieszczać tu to trofeum skoro nie upamiętniało nikogo i niczego?
Puchonka przechyliła nieco głowę wpatrując się w ten złoty puchar oznaczający pewnie mistrza pojedynków. Musiał być wybitny. Wybitny, chociaż skrzywiony, ale to często łączyło się ze się ze sobą. Wielu czarodziejów z dawnych czasów było trochę albo bardziej niż trochę stukniętych. Czy źli czy dobrze, bez różnicy... może po prostu była to cena sławy jaką musieli zapłacić za swoje dokonania.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2395
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Gru 04, 2016 9:19 pm   

Duch nie odpowiadał. Obok przeszła dwójka ślizgonów. Zerknęli dość krytycznie na puchonkę, przesunęli wzrokiem po Grubym Mnichu, ale patron Hufflepuffu chyba nic sobie nie robił z ich podejścia. Jeden z podopiecznych Salazara Slyterhina szturchnął swojego towarzysza, coś szepcząc do niego, po czym oboje wyszli przyspieszonym krokiem z Izby. Dopiero wtedy Gruby Mnich westchnął ciężko.
- Bo dopiero niedawno o tym postanowiono. - odpowiedział lekko się uśmiechając do panny Olsen, po czym jakby nigdy nic wsiąknął w ścianę znikając uczennicy z oczu.
- A pani chętna do wyczyszczenia tego pucharu? - rozległ się ochrypły głos tuż za dziewczyną.
Absolutnie bezszelestnie podszedł nią woźny. Flich przyglądał się podejrzliwie puchonce tak jakby podejrzewając, że może coś zwędzić albo narobić innego bałaganu w izbie. Coż... to głównie on odpowiadał za porządek w tej komnacie.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Amanda Olsen
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 24 Sty 2016
Posty: 64
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Amnezja
Różdżka: heban, róg jednorożca, 9 cali giętka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 8
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Śro Gru 07, 2016 10:17 am   

Ach, no tak... to przecież takie oczywiste. Prawda o Lordzie Voldemorcie wyszła w pełni na jaw dopiero w momencie, w którym słynny Harry Potter pokonał tego nie mniej słynnego czarnoksiężnika. Dopiero wówczas ludzie zaczęli się jakoś bardziej tym interesować, historią tego złego czarownika, jego pochodzeniem, osiągnięciami i całą przeszłością związaną nawet z dzieciństwem. Wyglądało na to, że eksponat ten został zniszczony całkiem niedawno. Ktoś najwyraźniej zauważył, że nagroda ta należy do nielubianego czarodzieja i postanowił wymazać go z pamięci potomnych. Czy Voldemort zasługiwał na pamięć? Na pewno dokonał wystarczająco wiele aby takie wydrapanie jego nazwiska z pucharu nie zapobiegło temu, że będą wspominać go całe pokolenia. Próba wyrzucenia go ze świadomości innych ludzi była więc mierna, nieudana i bezsensowna.
Nagle pojawił się woźny. Duch zdążył zniknąć w jednej ze ścian, podczas gdy Flich wciąż potrafił zaskoczyć. Taka jego rola. Co prawda panna Olsen nie robiła nic podejrzanego, ale mogła zrozumieć, że woźny martwił się o czystość pucharów. Ostatecznie to jemu przypadało często szorowanie tych trofeów.
- Tylko je oglądałam. - odpowiedziała zgodnie z prawdą wpatrując się w podstarzałego, zdziwaczałego mężczyznę z charakterystycznym dla niej brakiem wyrazu.- Ale rozumiem, że mam sobie już iść. Miłego dnia. - rzuciła na odchodne nie widząc powodów by jakoś nie wypowiedzieć na głos swoich domysłów, po czym spokojnym krokiem opuściła izbę pamięci, zdąży jeszcze innym razem pooglądać sobie zdobyczne puchary.
<zt>
 
     

Holly Radampton
Uczeń | V rok
Dołączył: 11 Maj 2017
Posty: 26
Wiek: 15
Krew: czysta
Pupil: kot - Drops
Różdżka: Jarzębina, włos z grzywy jednorożca, gięta, 9 i 1/2 cala
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pon Kwi 09, 2018 10:13 am   
   <Multikonta: --


Roztrzepana gryfonka nie załapała się oczywiście na ostatnią lekcję eliksirów, więc rozpoczęło się... poszukiwanie notatek, zaczepianie znajomych w pokoju wspólnym, wypytywanie o zajęcia. Ale była dobrej wiary, coś musi znaleźć! Udało się jej na szczęście, dzięki czemu sumienie przestało jej aż tak dokuczać. Po tym jak odpisała notatki, podziękowała koleżance z roku i zamieniła z nią jeszcze parę słów na temat drużyny quidditcha. Zbliżał się sezon, ale póki co ćwiczenia stały w miejscu. Pogoda niestety nie zawsze na to pozwalała. Obiecała w zamian za notatki skoczyć do Skrzydła Szpitalnego po syrop na kaszel dla tej pomocnej koleżanki, bo nawet w Gryffindorze trzeba było się umieć odwdzięczyć za darowane notatki. Tak więc z miejsca skierowała się na dół schodami, przeskakując kilka niewidzialnych stopni, bo wiadomo... w Hogwarcie schody lubią robić psikusy. Na szczęście Holly całkiem nieźle znała już Hogwart i pamięciowo zdołała się nauczyć gdzie jakich figli może się spodziewać. Czasem jeszcze zdarzało się jej zapomnieć o Irytku zrzucającym łajnobomby na pierwszorocznych, ale to było rzadko i... no, cały czas miała nadzieję, że w końcu jakoś to zapamięta.
Jak już wyprosiła pielęgniarkę o syrop na kaszel, co nie było takie proste, bo kobieta nie od razu chciała go wydać bez oględzin pacjentki, wracając, coś ją naszło, żeby iść inną drogą, a konkretniej mówiąc przez Izbę Pamięci. Zwolniła kroku na tym odcinku, spoglądając w stronę mijanych przedmiotów, pamiątek i tego co wydawało się już tylko jakimś echem przeszłości. Niby widziała to wiele razy, ale jednak czasem takie widoki zmuszały do refleksji.
 
     

Astoria Greengrass
Uczeń | VII rok
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 95
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: bia�a sowa
Różdżka: wďż˝os z gďż˝owy willi, 10 cali, jarzďż˝bina, giďż˝tka
Ekwipunek: r�d�ka, rysownik z naostrzonymi o��wkami, ma�a torebka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 16
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Czw Kwi 12, 2018 9:41 pm   

Powróciła do szkicowania. Ołówek leżał w jej dłoni nadzwyczajnie miękko, była przyzwyczajona tak bardzo do jego trzymania, że czasem czuła się dziwnie bez tego swojego narzędzia pracy. Jakby pozbawiona jednego palca. Poczuła jakiś pęd znów do tworzenia i zaczęła od krajobrazów. Zima w Hogwarcie przedstawiała się dość standardowo, a jednak było wiele możliwości jej zaprezentowania tak aby oddalić jej banalność i tradycyjność, a zaszczepić w tym rysunkowym przekazie jakiś urok. I tak notatnik zapełniał się kolejnymi szkicami. Jedne pozostały niedokończone, czekając zapewne na moment kiedy panna Greengrass znów poczuje chęć oddania tego co kiedyś. Ale takie momenty prawie nie następowały. Nie lubiła wracać do starych rysunków, wydawało się jej to tak bezprzedmiotowe.
Teraz tkwiła w Izbie Pamięci. Miejsce raczej mało inspirujące, a jednak tym razem znalazła tu coś co sprawiło, że otworzyła notatnik na kolejnej kartce i zaczęła nakładać na tą kartkę kolejne rysy ołówka. Stała z boku, opierając się plecami o ścianę. Jak dobrze, że nikogo tu nie było. Przynajmniej przez ten czas dopóki nie zjawiła się młodsza gryfonka. Astoria przerwała proces tworzenia i podniosła na nią wzrok, a już z jej spojrzenia można było wyczytać niechęć i że dziewczynę traktuje jak intruzkę, która przeszkodziła jej w ważnej czynności. Śledziła ją wzrokiem tak jak wąż śledzi swoją ofiarę, ale nie zdecydowała sie odezwać pierwsza. Nie widziała takiego powodu. Co innego jeśli gryfonka podejmie rozmowę. W tym momencie, panna Greengrass traktowała to pomieszczenie jako część swojego terytorium, na którym inne osoby nie były mile widziane. W końcu nie lubiła jak ktoś jej przeszkadza, nie lubiła tych ciekawskich spojrzeń i głupiutkich pytań.
 
     

Holly Radampton
Uczeń | V rok
Dołączył: 11 Maj 2017
Posty: 26
Wiek: 15
Krew: czysta
Pupil: kot - Drops
Różdżka: Jarzębina, włos z grzywy jednorożca, gięta, 9 i 1/2 cala
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Sob Kwi 14, 2018 10:14 pm   
   <Multikonta: --


Jakoś tak uwagę przykuły jej medale zawieszone na jednej ze ścian. Niby musiała je widzieć wiele razy, ale tym razem nie wiadomy sposób zmusiły ją do spojrzenia w ich stronę. I dlatego gryfonka tak się zagapiła, że w pierwszym momencie nie dostrzegła czającej się przy ścianie ślizgoni. Nawet nie dostrzegła, że ktoś tu jeszcze jest oprócz niej. Ale, jakby tego było mało, nie zauważyła również kolumnowej, przeszklonej gabloty stojącej na rogu komnaty. Niemal w nią weszła, a że gablota była ustawiona na podeście, to zachwiała się i by spadła, gdyby tylko nie Holly, która po zetknięciu ze szklaną powierzchnią zorientowała się, że to nie ten kierunek, że zaraz stanie się tu wielka katastrofa i to ona będzie jej przyczyną. Złapała więc kolumnę, obejmując ją nogami, a jako, że to była pojedyncza gablota to dała radę i udało się jej podtrzymać ją na właściwym miejscu tak, że znów stała stabilnie. Co za ulga... odetchnęła ciężko, bo przez chwilę naprawdę myślała, że skończy się to dewastacją gabloty, ale ostatecznie sytuacja została opanowana. Dopiero gdy się odwróciła szukając wzrokiem ewentualnych, przypadkowych widzów tego jej wyczynu i tym oto sposobem dostrzegła ślizgonkę. Dopiero teraz, a miała wrażenie, że dziewczyna musi tu być już od jakiegoś czasu, bo stała sobie jak gdyby nigdy nic i jeszcze zerkała w jej stronę.
- Cześć? - przywitała się tak tylko, bo głupio trochę wyszło i z jej zagapieniem i z tą gablotą i w ogóle... chyba to spotkanie nie skończy się dobrze.
Wiadomo... gryfoni i ślizgoni się nie lubili, historia stara jak świat i ich spotkania dlatego nie należały nigdy do najmilszych.
 
     

Astoria Greengrass
Uczeń | VII rok
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 95
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: bia�a sowa
Różdżka: wďż˝os z gďż˝owy willi, 10 cali, jarzďż˝bina, giďż˝tka
Ekwipunek: r�d�ka, rysownik z naostrzonymi o��wkami, ma�a torebka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 16
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Pon Kwi 16, 2018 10:04 am   

Nie widziała powodu, żeby zainteresować się bardziej gryfonką. Właściwie dziewczyna obchodziła ją tyle ile zeszłoroczny śnieg. Pojawiła się nagle w pomieszczeniu, Astoria liczyła na to, że równie nagle i szybko z niego zniknie, więc już na powrót przytknęła czubek ołówka do kartki w notesie mając zamiar powrócić do swojego dzieła. Niestety, efektem tego była krzywa linia ciągnąca się na kawałek strony w kierunku górnego rogu, powstały na skutek rozproszenia. A to z kolei wzięło się stąd, że ta głupiutka gryfonka wpadła w gablotę i tylko jakimś cudem jej nie rozwaliła. Narobiła przy tym mnóstwo hałasu, co oczywiście wytrąciło panienkę Greengrass z jej dotychczasowego zajęcia. Zmarszczyła brwi w niezadowoleniu przez chwile nawet z pewnym niezrozumieniem spoglądając na tą dziwną, nieplanowaną kreskę, która wyszła spod jej ołówka, ale szybko się zreflektowała i wbiła zdenerwowany wzrok w gryfonkę, która akurat mierzyła się z postawieniem gabloty na miejsce.
- Co ty wyprawiasz? - wycedziła tylko.
Nie zamierzała jej pomagać. Widać dziewczyna miała więcej szczęścia niż rozumu, bo jakoś udało się jej zapobiec katastrofie i utrzymać gablotę w równowadze, jednak Astoria już nie zamierzała być dla niej tak życzliwa. Nie widziała do tego powodu. Gryfonka zakłóciła jej spokój. Była nieostrożna. I egoistyczna. Jak zapewne wszyscy gryfoni.
- Jeszcze tu jesteś? - jej spojrzenie było spokojne, chociaż słowom daleko do uprzejmości.
Jej postawa jednak zawsze była chłodna, wyważona, spokojna. Astoria nie dawała się ponosić emocjom, nawet w trudnych chwilach. Teraz to po prostu upierdliwa uczennica z innego Domu. Jakby nie potrafiła zachować się normalnie. Musieli się wszędzie panoszyć. Jak zaraza. Jeszcze taka dumna, taka zapatrzona w siebie. A niby to ślizgoni byli tacy źli.
 
     

Holly Radampton
Uczeń | V rok
Dołączył: 11 Maj 2017
Posty: 26
Wiek: 15
Krew: czysta
Pupil: kot - Drops
Różdżka: Jarzębina, włos z grzywy jednorożca, gięta, 9 i 1/2 cala
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Sob Kwi 21, 2018 9:34 pm   
   <Multikonta: --


Udało się jej zapobiec katastrofie. A było blisko! Pewnie zostałaby za to "skazana" na czyszczenie jednego z tych pucharów, bo jakoś wątpiła, żeby jej się upiekło, szczególnie, że świadkiem była ślizgonka, która na pewno by jej nie odpuściła. Taka już ich natura, że zawsze byli przeciwko. Ale dziewczynie udało się wybrnąć, więc nie ma sprawy, nie? Otóż nie.
- Ale... nic się nie stało. - odezwała się, bo według jej właściwie sprawy nie było.
Szkoda tylko, że według Astorii niekoniecznie. Bo w czym niby ona jej przeszkodziła? Ślizgonka chyba nic szczególnego nie robiła, przynajmniej na to wyglądało.
- Um... każdy może tu być, chociaż... to dość nietypowe miejsce na takie przerwy. Wiesz... kojarzy się bardziej z czyszczeniem pucharow, odrabianiem szlabanów... - wzruszyła lekko ramionami, bo chociaż ta komnata z punktu widzenia szkoły była pewnie ważna, to jednak uczniowie często przechodzili obok niej obojętnie, jakoś średnio zainteresowani osiągnięciami absolwentów.- Byłaś ostatnio na eliksirach? - trochę trudno powiedzieć po co ciągnęła tę rozmowę skoro stosunek ślizgonki do niej będzie raczej negatywny, ale jakoś tak chciała zamaskować tą swoją gafę z gablotą.
Podeszła krok bliżej. Nie obawiała się konfrontacji, ale... chyba aż tak źle nie będzie, co? No dobra Holly, zejdź na ziemię... masz za długi język, wdajesz się w zupełnie niepotrzebne pogaduszki z kimś kto zaraz ci zacznie bezcelowo dogadywać.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom



Vampire Diaries

SnM: Naruto PBF

www.zmiennoksztaltni.wxv.pl





Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 9