► Poszukujemy nauczycieli Astronomii oraz Mugoloznastwa! Mile widziani śmierciożercy oraz aurorzy!
► Ruszyły zapisy do Klubu Pojedynków!
► Na boisku quidditcha trening Krukonów!
► Rozpoczyna się lekcja Obrony Przed Czarną Magią!
► Rozpoczynamy bal! Uczestników zapraszamy tutaj! Dostępna bilokacja. Szczegóły o zabawie.
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

146
157
135
141

Kwiecień 2000r.
Pełnia: 14-15.04 (07-09.09)
Pierwsze powiewy ciepłego powietrza zastępują zimowe chłody, a roślinność zaczyna coraz śmielej budzić się do życia. W dzień ok. 10'C, w nocy ok. 4'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Pub
Autor Wiadomość

Dołączył: 26 Sty 2014
Posty: 68
Wiek: 42 lata
Krew: czysta
Pupil: sowa - Homer
Różdżka: kasztanowiec, kieł widłowęża, 11 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Nie Kwi 15, 2018 9:37 pm   

Nie, nie miał nic przeciwko towarzyszce podczas tej przerwy w pracy. Deryl co prawda mocno przywyknął już do samotności i wieczory spędzane w pojedynkę nie były dla niego niczym nowym. Czasem wręczył był zdziwiony tym, iż przyszło mu czas spędzić z kimś innym. Tak jakby przez życie już cały czas miał iść sam. Nie miał więc nic przeciwko, ale i nigdy nie nalegał. Zdawał sobie sprawę, że ludzie byli zabiegani, wszędzie i zawsze się śpieszyli, każdy miał swoje sprawy na głowie, a teraz nawet i pogoda nie sprzyjała takim przypadkowym pogawędkom. Dziewczyna więc w żaden sposób się nie narzucała i to bez względu na to jaki miał być przedmiot tej rozmowy. Czy chodziło o coś związanego z jego pracą, czy nie... takie podejście nie było niczym dziwnym. Zdarzało się, że ludzie go zaczepiali tak po prostu, pytając o to czy złapano już tego i tego śmierciożercę, co z taką i taką sprawą, a czy słyszał coś o tym i o tym... tak bywało, przyzwyczaił się.
- Wciąż na wolności. Szukamy go, ale kto wie gdzie on się ukrywa. - pokręcił głową, bo sam był zawiedziony tym, że przez tyle czasu nie udało im się pochwycić Harvina, a wszystkie poszlaki wydawały się wywodzić ich w pole podobnie jak ten śmierciożerca, który jakby zapadł się pod ziemię.- Ale spokojnie, Hogsmeade jest teraz lepiej strzeżone. - zapewnił, bo domyślał się, że barmanka może też martwić się o swoje miejsce pracy jak i swoje bezpieczeństwo.- Poza tym... byłby idiotą gdyby wpakował się do Czarnego Kota. Dla niego to samobójstwo. Za szybko by go obezwładniono. - wyjaśnił, przytykając znów kieliszek do ust i po chwili czując przepływający przez gardło ostry posmak alkoholu.
 
     

Dołączył: 22 Sty 2014
Posty: 76
Wiek: 25 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Miłka
Różdżka: heban, pióro znikacza, 12,5 cala, elastyczna
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 25
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Czw Kwi 19, 2018 9:39 pm   

Ach, czyli jeszcze go nie złapali! Harvin musiał naprawdę dobrze się ukrywać skoro nawet aurorzy po takim czasie nie byli w stanie go wyśledzić. Willow zdawała sobie sprawę, że na pewno robią wszystko co mogą, żeby w końcu go pochwycić, ale ten śmierciożerca był wyjątkowo zmyślny i przebiegły. Barmanka chyba jeszcze nigdy nie stanęła z nim twarzą w twarz, ale szczerze mówiąc wolałaby tego nie robić. Chyba umarłaby od razu ze strachu.
- Można by pomyśleć, że pojawienie się śmierciożercy w Hogsmeade teraz to też prawie samobójstwo. - odpowiedziała Derylowi.- Ale on to zrobił... w takim miejscu. Przecież świat czarodziejów już nie jest przychylny takim jak on... każdy mógł go zaatakować, wydać... a jednak wpakował się w miejsce pełne wrogich mu osób i to jeszcze tak blisko Hogwartu. - pokręciła głową w zamyśleniu, bo dla niej wydawało się to niezrozumiałe, ale... widać coś w postępowaniu tego osobnika musiało być na rzeczy.- Myślisz, że czegoś tam szukał? - wpadło jej do głowy.
Znowu napiła się swojego alkoholu, przelotnie rzucając okiem na lokal, bo akurat kolejny gość wchodzący do środka, wpuścił trochę zimnego powietrza z zewnątrz.
- A tak w ogóle to słyszałam, że w Hogwarcie też różne dziwne rzeczy się dzieją. Może ma tam jakąś wtykę? Jakby się tak nad tym głębiej zastanowić... - zmarszczyła brwi, bo coś ją na gdybanie wzięło, a to było tak w ogóle naprawdę intrygujące! Chociaż z drugiej strony chyba równie niepokojące bo jeśli coś złego będzie się działo w Hogwarcie, to może się to roznieść na pozostałą część świata czarodziejów.
 
     

Dołączył: 26 Sty 2014
Posty: 68
Wiek: 42 lata
Krew: czysta
Pupil: sowa - Homer
Różdżka: kasztanowiec, kieł widłowęża, 11 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Pon Kwi 23, 2018 10:03 am   

- I jeszcze wyszedł z tego cało. - parsknął może trochę niemiłym tonem, jednak zdawał sobie sprawę, że barmanka może mieć rację, bo skoro ten śmierciożerca odważył się na taki krok, kto wie do jakich jeszcze działań jest zdolny. Normalnie można by to uznać za głupotę, ale jakimś cudem jemu się udało, co nie tylko osobiście drażniło Deryla, ale także kompromitowało aurorów oraz Ministerstwo.
- Nie wiem, trudno powiedzieć czego mógł szukać w Hogsmeade... znajomych już tam nie znajdzie, wioska jest pod kontrolą. Może... może to z uwagi na siostrę? Ma w Hogwarcie, ale to tylko bezsensowne gdybanie. Drążenie co siedzi w głowie komuś takiemu jak on może nas doprowadzić co najwyżej do szaleństwa. - westchnął ciężko.
Omiótł wzrokiem Dziurawy Kocioł. Nawet to miejsce się zmieniło. Deryl już trochę przeżył. Pamiętał jak ten lokal wyglądał przed tym jak zapanowali śmierciożercy, pamiętał jak wyglądał gdy opanowali oni najważniejsze instytucje i teraz... a jednak w ludziach wciąż tkwił niepokój. Uzasadniony, to jasne. Jak tu się nie bać jak jeden śmierciożerca jest w stanie narobić tyle kłopotów.
- Nie wiążemy tych spraw razem. - odpowiedział Willow, mimowolnie bawiąc się szklanką alkoholu w dłoni i obracając ją w palcach.- Ale Hogwart zawsze był łakomym kąskiem. - przyznał, bo właściwie władza nad szkołą pozwalała na szerokie wpływy nie tylko w samym zamku, ale również poza nim, jednak... Harvin chyba nie miał aż takich zapędów.
Do pubu wcisnął się jakiś szary kocur, który pomiałkując wybrał sobie ich za cel swoich żebrów i usiadł akurat przy ich stoliku na podłodze.
 
     

Dołączył: 22 Sty 2014
Posty: 76
Wiek: 25 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Miłka
Różdżka: heban, pióro znikacza, 12,5 cala, elastyczna
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 25
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Kwi 25, 2018 9:52 pm   

- Ach, no tak. - bąknęła tylko na wspomnienie siostry Harvina, bo na początku o tym nie pomyślała, ale faktycznie temu śmierciożercy mogło chodzić i o to, chociaż dalej szczegółowo to nie wyjaśniało celu jego wizyty w Hogsmeade.- Czyli za tym co się dzieje w Hogwarcie stoi ktoś inny? Nawet Prorok o tym pisze, a szkoła... rzeczywiście to łakomy kąsek. Kiedy tylko przypomnę sobie co się działo jak śmierciożercy przejęli Hogwart... - pokręciła głową, bo tamten okres dla wielu czarodziejów był bardzo trudnym czasem, w którym musieli się mierzyć z systemem, którego wielu nie akceptowało, dlatego wielka ulga, że teraz jest inaczej.
Barmanka wypiła kolejny łyk grzańca i spojrzała na tego kota, który przypałętał się w okolicę ich stołu. Głodny? Przybłęda?
- Ciekawe czy komuś uciekł... - nie jednak czarownica miała przecież na "wyposażeniu" takiego mruczka. Koty może byłt nieco mniej użyteczne niż sowy, ale bardziej się sprawdzały jako towarzysze. W każdym razie w mugolskim świecie pewnie od razu sklasyfikowano by go jako bezdomnego, w czarodziejskim było trochę inaczej.
- Nie mam nawet nic do jedzenia, żeby go podkarmić... chociaż jakby się tak bliżej przyjrzeć to chyba wcale nie wymaga karmienia. - zmrużyła oczy, spoglądając uważniejszym okiem na zwierzę, bo dobrze wykarmiony kot na pewno do kogoś należał. Albo poprawniej... ktoś niewątpliwie należał do tego kota jak to się mówiło.
 
     

Dołączył: 26 Sty 2014
Posty: 68
Wiek: 42 lata
Krew: czysta
Pupil: sowa - Homer
Różdżka: kasztanowiec, kieł widłowęża, 11 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Pią Kwi 27, 2018 9:42 pm   

- Może i coś tam siedzi. Badamy tą sprawę. - odpowiedział i chociaż brzmiało to prawie jak wyuczona formułka, to rzeczywiście aurorzy pracowali także nad Hogwartem, bo coś tam siedziało, jakaś sprawa się za tym kryła... coraz więcej w szkole pojawiało się dziwnych problemów i wiedzieli o tym, ale to nie było do rozwiązania na raz, takie rozpracowanie sytuacji wymagało głębszej analizy.
Spojrzał na tego kota... przybłęda czy nie, raczej tu się nie trafiały bezpańskie koty. Wzruszył tylko ramionami, bo na dobrą sprawę też nie miał czym podkarmić zwierzaka.
- A niech siedzi, chociaz z nami się raczej nie napije. - parsknął trochę z rozbawieniem, obracając w dłoni szklankę.- Teraz chyba trochę klientów wróciło ci do Hogsmeade, co? - zagadał, bo o ile dobrze pamiętał Willow nigdy nie narzekała na swoją pracę i chyba lubiła stać w Czarnym Kocie za barem.
Kot tylko zamiauczał przeciągle, a potem wyłożył się jak długi pod ich krzesłami, jakby lepszego miejsca na legowisko w całym Dziurawym Kotle nie było. Derylowi zwierzak nie przeszkadzał, w pracy auror obecnie nie był, a kot... zawsze swojego pana znajdzie jak będzie mu on potrzebny oczywiście. Auror powoli kończył swój trunek. Długo tu już nie posiedzi, w końcu może i jakieś sensowne wezwanie do interwencji się trafi.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2478
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Kwi 29, 2018 9:32 pm   

Wylegującemu się obok stolika zajmowanego przez aurora i barmankę Czarnego Kota, sierściuchowi chyba nic nie przeszkadzało skoro uznał to miejsce za swoje legowisko. Do czasu. W pewnym momencie mruczek podniósł się na równe nogi (a raczej łapki), nastroszył sierść i obejrzał się za siebie. Uwaga zwierzaka była skierowana na szybciutko przemykające po posadzce baru stworzenie. Coś buszowało w kieszeniach płaszczy klientów. Jako, że panowała zima goście zjawiali się w grubych kożuchach i ciepłych płaszczach, które następnie przewieszali przez krzesło. Nasz mały złodziej miał więc łatwy dostęp do sakiewek nie jednego czarodzieja. Właściwie niezauważenie przemknął do okrycia kolejnej swojej ofiary, a następnie wyjątkowo szybko przebierając łapkami czmychnął za bar. Niuchacz. Niewiarygodnie chciwe stworzenie. Kocisko cofnęło się nieco bardziej pod stolik, gdy ten zwierzak zniknął mu z pola widzenia. Po chwili gdzieś z zaplecza baru Dziurawego Kotła słychać było trzaski, dźwięki przywodzące na myśl przewracanie się czegoś, łomot jakby coś ciężkiego uderzyło o podłogę i bliżej niezidentyfikowane szuranie. Kilku klientów zerknęło ze zdziwieniem w tamtą stronę. Barmana nie widać, a zaplecze najwyraźniej ogarnęło jakieś tajemnicze zamieszanie.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Dołączył: 22 Sty 2014
Posty: 76
Wiek: 25 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Miłka
Różdżka: heban, pióro znikacza, 12,5 cala, elastyczna
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 25
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Sob Maj 05, 2018 9:35 pm   

- Od kiedy przestali się tak panoszyć po Hogmseade jest dużo lepiej. - przyznała, kiwając przy okazji głową.- Ale... chyba niektórzy dalej się obawiają, a po ataku Harvina obroty znowu trochę spadły. Przez jakiś czas pewnie będzie z tym różnie. - westchnęła cicho, bo co prawda Voldemort został już pokonany prawie dwa lata temu, ale w ludziach całyczas tkwił niepokój i pewnie będzie jeszcze w ich sercach dopóki ostatni ze śmierciożerców nie zostanie złapany.
Willow przestała się już tak interesować kotem, ale coś innego zwróciło jej uwagę. Czy czasem coś nie biegało po posadzce Dzurawego Kotła? Zmarszczyła brwi, krótko zerknęła na kota, ale ten zwierzak też to musiał widzieć skoro tak się ożywił.
- Widziałeś to? - zwróciła się do Deryla, a potem powoli podniosła z miejsca.- Coś tu biega. - rozejrzała się, ale intruz był zbyt szybki i musiał zwiać już za bar, bo barmanka nie dostrzegła stworzenia, które odpowiadało za to zamieszanie.
Za to usłyszała hałas na zapleczu. Zaintrygowana udała się w kierunku lady.
- Halo? Jest tam kto? - zapytała podniesionym głosem i próbowała tak się wyciągnąć, żeby dojrzeć co się działo na zapleczu, ale niestety chyba nic z tego.
W końcu okrążyła ladę, trochę jeszcze niepewnie wchodząc za nią, bo to przecież nie był teren przeznaczony dla klientów, ale zastanawiała się, co takiego mogło się tam wydarzyć.
- Halo? - ponowiła, powoli zaglądając na zaplecze i nie wiedząc zupełnie czego może się tam spodziewać, co wywołało aż taki hałas.
 
     

Dołączył: 26 Sty 2014
Posty: 68
Wiek: 42 lata
Krew: czysta
Pupil: sowa - Homer
Różdżka: kasztanowiec, kieł widłowęża, 11 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Pon Maj 07, 2018 10:04 am   

- Będzie lepiej. - odpowiedział barmance, bo nic innego, sensowniejszego nie cisnęło mu się na usta, tym bardziej, iż zdawał sobie sprawę, że przez pewien czas Czarny Kot nie będzie najchętniej odwiedzanym miejscem właśnie przez tą sprawę z Harvinem, jakkolwiek jednak po jakimś czasie ludzie zapomną i wrócą, chyba, że znowu wydarzy się coś czemu nie zdążą zapobiegnąć.
Akurat Deryl w pierwszej kolejności zwrócił uwagę na zachowanie kota. Zwierzęta prędzej wyczuwają nietypowe zamieszania, szybciej reagują na ewentualne zagrożenia, dlatego ruchy mruczka szybko uświadomiły aurora, że coś jest nie tak i gdy tylko podążył on wzrokiem na widok obserwowany przez kota dostrzegł stworzenie przemykające po posadzce baru, skądinąd mu znane, bo... kto nie znał tego chciwego zwierzaka, który wszędzie wtykał swój nos.
- Niuchacz? - zmarszczył brwi i zagadką dla niego pozostawał jedynie fakt, kto zgubił to zwierzę... albo na czyje zlecenie ono działało.
Podniósł się z miejsca, szybciej niż barmanka i od razu sięgnął po różdżkę. Można powiedzieć, że to taki zawodowo wypracowany ruch. W kilku krokach znalazł się przy ladzie, niespecjalnie zwracał teraz uwagę na pozostałych gości Dziurawego Kotła.
- Poczekaj. - odciągnął Willow za rękę do tyłu, bo ten hałas mógł być zarówno oznaką buszowania niuchacza jak i zapowiedzią czegoś większego. Gdy upewnił się, że barmanka znajduje się za nim, od razu wkroczył na zaplecze, pewniej wyciągając przed siebie różdżkę, gotowy na ewentualną reakcję albo odparcie ewentualnego ataku.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2478
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Maj 16, 2018 9:57 pm   

Auror wyprzedził barmankę i znalazł się bliżej wejścia na zaplecze. Pozostali klienci Dziurawego Kotła z zaciekawieniem zerkali na tą sytuację, ale nikt nie podnosił się z miejsca i po barze słychać było tylko dźwięk cichych podszeptów. Jeden z gości chyba zdenerwowany czekaniem na zamówienie, podniósł się w końcu z krzesełka i zaczął szukać po kieszeni płaszcza pieniędzy, żeby zapłacić za dwa opróżnione już kieliszki z jego stolika. Niestety, szybko na jego twarzy pojawił się zdenerwowany grymas, który równie szybko przeobrażał się w zaskoczenie. Jak można się domyślić, jego kieszenie zostały już opróżnione przez pewnego natrętnego...
... niuchacza. Właśnie to obok ogólnego bałaganu panującego na zapleczu Dziurawego Kotła ujrzał pan Smith oraz panna Sanders. Ze zwierzęciem szarpała się chuda jak tyczka czarownica, która bezskutecznie próbowała je pochwycić, czego skutkiem było przewróconych kilka regałów ze słoiczkami, o różnych kuchennych zawartościach, kilka patelni porozrzucanych w nieładzie na posadzce, chmura pomarańczowych przypraw o intensywnym zapachu unosząca się w powietrzu i na dodatek garnek z jakąś zupą, którego zawartość można było podziwiać na połowie kuchni. Bałaganu co nie miara! A pomiędzy tym rozgardiaszem przemykał zwinnie niuchacz, podczas gdy kobieta strzelała w niego przypadkowymi zaklęciami najwyraźniej za wszelką cenę chcąc dopaść szkodnika. Stworzenie umknęło pod blat stołu i właśnie wtedy przed oczy czarownicy nawinął się auror wraz z towarzyszącą mu barmanką.
- No łapcie go. - jęknęła kobieta niemal błagalnym tonem.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Dołączył: 22 Sty 2014
Posty: 76
Wiek: 25 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Miłka
Różdżka: heban, pióro znikacza, 12,5 cala, elastyczna
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 25
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pią Maj 18, 2018 9:38 pm   

Deryl ją wyprzedził, ale to nawet i lepiej. Nie wiadomo co tam zastaną, a on był bardziej biegły w rzucaniu pojedynkowych zaklęć. Jeśli więc konieczna będzie szybka reakcja, auror lepiej się sprawdzi niż prosta barmanka obsługująca jeden z lokali w Hogsmeade. Chociaż była też strasznie ciekawa tego co się dzieje na zapleczu, co spowodowało cały ten hałas i czy ktoś czasem nie znalazł się w niebezpieczeństwie. A co jeśli to śmierciożercy? Ale nie... co oni robiliby w Dziurawym Kotle? Nie pojawiliby się chyba w tak uczęszczanym miejscu.
Gdy tylko Willow zajrzała do środka, w pierwszym odruchu zatkała nos, bo coś bardzo intensywnie pachniało. Tymianek? Nie... to chyba inna przyprawa. Coś unosiło się w powietrzu, a pomieszczenie wyglądało delikatnie mówiąc na zdemolowane. Panował tu straszny bałagan, jak po przejściu jakiegoś huraganu albo po jakiejś bitwie. Barmanka wypatrzyła jakieś niewielkie stworzenie przemykające w tym zamieszaniu i dopiero teraz dostrzegła kobietę, która znajdowała się na zapleczu. Czy przyczyną tego bałaganu było właśnie to zwierzę? Nie dostrzegła go zbyt wyraźnie, poruszało się dość szybko, ale ta kobieta wydawała się naprawdę zdesperowana.
Willow nie bardzo wiedziała co może tu zrobić. Podeszła od strony lewego boku stołu, bo chyba tam właśnie uciekało to stworzenie, schyliła się i zakasłała. Ten intensywny zapach dawał się we znaki. W końcu je dostrzegła. Niuchacz?
- Incursius - wypowiedziała słowa zaklęcia planując spętać tego intruza kajdanami i dlatego ostrożnie operowała różdżką w powietrzu, chcąc dobrze go namierzyć.
 
     

Dołączył: 26 Sty 2014
Posty: 68
Wiek: 42 lata
Krew: czysta
Pupil: sowa - Homer
Różdżka: kasztanowiec, kieł widłowęża, 11 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Pon Maj 21, 2018 10:01 am   

Wyczuł intensywny zapach sugerujący, że w pomieszczeniu na zapleczu coś się rozsypało. I niewiele się pomylił. Była to najwyraźniej jakaś przyprawa. Już od wejścia Deryl przytkał lekko nos wolną dłonią, bo ten aromat mógł szybko zacząć drażnić jego nozdrza, a w pracy należało zachować pełną sprawność. Nawet węch był niezwykle istotnym zmysłem z uwagi na fakt, że pozwalał wcześniej wyczuć mocniej pachnące specyfiki. Zresztą, potwierdzało to wiele lat pracy w tym zawodzie.
Auror szybko wyłapał najważniejsze elementy tego zmieszania. A była to kobieta oraz niuchacz. Reszta stanowiła zaledwie tło. W pierwszym odruchu należało ustalić cel działania tej pani, a z jej zachowania można było wywnioskować, że zależało jej na pochwyceniu tego stworzenia. Niuchacz zaś umykał przed jej nieudolnymi zaklęciami i póki co jego taktyka okazywała się skuteczniejsza. Chociaż zwierzak nie stanowił wielkiego zagrożenia, to zdecydowanie pełnił tu rolę inrtuza.
Różdżka aurora poszła niemal natychmiast po zorientowaniu się w tej sytuacji w ruch.
- Nie zdążysz. - zwrócił się do Willow domyślając się jakie ta dziewczyna ma plany odnośnie schwytania niuchacza.
W tym przypadku w grę wchodzi szybkie zaklęcia gwarantujące szybki efekt, bo zwierzęta te miały zwyczaj dość prędko się poruszać przez co dla wielu czarodziejów ich złapanie było sporym wyzwaniem.
- Incarcerous. - w tym przypadku to więc bardziej się nadawało.- Trzeba go złapać zanim będzie próbował uciec.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2478
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Maj 26, 2018 10:15 pm   

Barmanka Czarnego Kota zapewne chciała dobrze, ale źle dobrała zaklęcie do sytuacji. Niuchacz był stworzeniem, które dość sprawnie przebierało tymi swoimi małymi nóżkami, więc po prostu zanim wyczarowane przez pannę Sanders kajdany zaczęły go oplatać, zdążył już czmychnąć pod jedno z krzeseł. Dlatego dużo bardziej skuteczne okazało się tutaj rozwiązanie, które zastosował auror. Wybrany przez niego czar sprawił, że nagle pojawiły się pęty, które oplotły zwierzę uniemożliwiając mu ruch. Biedny niuchacz kręcił tylko noskiem nie wiedząc co teraz począć.
- Co za ulga... - odezwała się kobieta widząc zażegnanie swojego problemu, po czym podeszła do stworzenia chwytając go za tyle łapki i unosząc w górę.- To już trzeci taki przypadek w tym miesiącu. - oburzona czarownica zaczęła trzepać w powietrzu niuchaczem, a ze zwierzęcia zaczęły wylatywać złote monety, dwie zdobione kryształkami bransoletki, a nawet srebrny, kieszonkowy zegarek.- I zawsze to samo... co za złodziejska banda. - jak już z torby niuchacza przestały wylatywać wszystkie błyskotki, kobieta zostawiła to unieruchomione stworzenie na stole.
- Pani! Tu jakiś złodziej znowu jest! - na zaplecze zajrzał jeden z okradzionych czarodziejów, który wcześniej samotnie przesiadywał przy stoliku. - Już drugi raz mnie okradziono! Miałem przy sobie cztery galeony i zegarek... cztery galeony, pani! - pogroził jej zaciśniętą pięścią w powietrzu.
- Już już. - kobieta złapała cztery wydobyte z niuchacza monety i zegarek, by od razu oddać właścicielowi.- To się już więcej nie po...
- Pani, to samo mówiła pani ostatnim razem! Ja tu po prostu przestanę przychodzić!
- zagrzmiał zbulwersowany mężczyzna, po czym natychmiast wyszedł z zaplecza, a po odgłosie trzasku drzwi wyjściowych pubu, można się domyślać, że i z Dziurawego Kotła.
- Wykończy mnie to... - kobieta westchnęła ciężko, opierając się z rezygnacją i bezradnością o kawałek wolnej ściany za sobą.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Dołączył: 22 Sty 2014
Posty: 76
Wiek: 25 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Miłka
Różdżka: heban, pióro znikacza, 12,5 cala, elastyczna
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 25
Transmutacja: 20
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Nie Maj 27, 2018 9:48 pm   

No tak, podejście Willow nie było najlepsze. Deryl miał rację, użyte przez nią zaklęcie nie działało tak szybko, trzeba było na nie poświęcić trochę czasu i więcej skupieni, a niuchacze były bardzo szybkie. Stworzenie zwiało jej i dobrze, że auror zastosował tutaj inny czar, który zniewolił zwierzę.
- Jaki szybki... - Willow pokręciła tylko głową, przypatrując się następnie jak ta kobieta przetrząsa niuchacza, który zdążył już zwędzić parę skarbów i to pewnie klientom Dziurawego Kotła.- Ale mi chyba nie... - sprawdziła szybko kieszenie na wszelki wypadek, ale poczuła te kilka monet, które miała przy sobie, więc na szczęście nic nie straciła.- Uff... - odetchnęła spokojniej.- Gang niuchaczy? Ale skąd to się wzięło? - dopytała czarownicy, jednak moment później pojawił się ten sfrustrowany czarodziej, który padł ofiarą rozrabiającego niuchacza.
Barmanka zaledwie przysłuchiwała się tej wymianie zdań, z własnego doświadczenia wiedziała, że w takich lokalach trafiają się różni goście i o ile z jednymi dało się całkiem sympatycznie porozmawiać, o tyle inni bywali dość trudni. Wolała więc, żeby ta kobieta załatwiła to we własnym zakresie, ale zachowanie tego nieznajomego tylko potwierdzało to, że problem był.
- Skoro to trzeci raz... to pewnie to nie jest przypadek. - zerknęła tutaj na Deryla, bo jednak wątpliwe aby ot tak sobie te stworzenia pojawiły się w lokalu aż trzy razy dokonując takich kradzieży, chociaż wyglądały niewinnie, nie można ich było lekceważyć.
 
     

Dołączył: 26 Sty 2014
Posty: 68
Wiek: 42 lata
Krew: czysta
Pupil: sowa - Homer
Różdżka: kasztanowiec, kieł widłowęża, 11 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Czw Maj 31, 2018 9:31 pm   

Zaklęcie spętało niuchacza, a to co się działo dalej nie było dla Deryla niczym dziwnym. Te stworzenie słynęły ze swojego zamiłowania do wszystkiego co się świeci. Chociaż wydawały się całkiem sympatyczne nie raz potrafiły narobić sporo problemów. Widać w tym wypadku obrały sobie za cel Dziurawy Kocioł. Pytanie tylko czy to był przypadek czy celowe działanie.
- Zgłaszała to pani do Biura Klasyfikacji Magicznych Stworzeń w Ministerstwie? - standardowe pytanie, czarodzieje często nie informowali Ministerstwa o takich incydentach, przez co w zasadzie nikt się tym nie zajmował, a problem narastał.- Kiedy pojawił się pierwszy raz? Rozumiem, że to nie jest jeden i ten sam osobnik. - spojrzenie Deryla powędrowało na niuchacza, który po wysypaniu z niego wszystkich skradzionych przedmiotów i pieniędzy wydawał się jeszcze bardziej niewinnym zwierzęciem.
W przypadku pojawienia się rozgoryczonego klienta, Smith zachował podobną taktykę co panna Sanders czyli nie zabierał głosu w sprawie. Nie jego rolą było mieszkanie się w wewnętrzne sprawy lokalu, z takimi problemami ta kobieta musiała radzić sobie sama. Zaledwie tylko rzucił na niego okiem, aczkolwiek różdżki wciąż nie chował. Doświadczenie nauczyło go zachowywać wiecznie czujność.
- Niuchacze występują na terenie Wielkiej Brytanii, nie jest to więc żadne zadziwiające zjawisko. Może gdzieś w pobliżu założyły swoją norę. - po wyjściu gościa zasugerował to co wydawało mu się najbardziej prawdopodobne.- Mniej możliwy jest udział w tym jakiegoś czarodzieja, ale... - spojrzał na unieruchomione stworzenie.- ... możemy go puścić i sprawdzić gdzie nas zaprowadzi.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2478
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Cze 01, 2018 9:45 pm   

- Pierwszy pojawił się... jakiś miesiąc temu. Też myślałam, że to tylko jednorazowy incydent, ale jednak nie. Nawet nie wiem skąd on wyszedł. Klienci po prostu zauważyli, że coś małego się kręci pod stolikami, a zaraz potem zaczęły znikać zawartości ich sakiewek. - wyjaśniła czarownica marszcząc brwi w zamyśleniu, a gdy tylko padło pytanie pana Smitha o informowanie ministerialnych służb, kobieta podparła się rękami pod boki, spoglądając na niego z odrobiną oburzenia.- Oczywiście, że zgłaszałam! Za kogo mnie pan ma! - fuknęła z wyczuwalną urazą w głosie.- Zaraz po tym jak pojawił się drugi raz. Przyszedł jakiś pracownik tej komisji, odłowił niuchacza i myślałam, że będzie po wszystkim. Ale nie. Teraz to już trzeci osobnik! - wskazała oskarżycielsko palcem na unieruchomionego niuchacza, który tylko bezradnie próbował ruszać łapkami.- To mi zrujnuje interes.
Gdy auror spojrzał na to niepozorne stworzenie, trudno było odnieść wrażenie, że jest to jedno z najbardziej niewinnych magicznych zwierząt. Wyglądało tak niegroźnie i tak łagodnie jakby zupełnie nie było sprawcą tych zuchwałych kradzieży. Niuchacz obracał się tylko grzbietem na stole co jakiś czas zerkając na czarodziejów, a gdy tylko wychwytywał, że byli zajęci rozmową wierzgał i wyciągał pyszczek starając się dosięgnąć pęt oplatających jego łapki.
- No nie wiem... jeśli w razie czego dacie radę go potem złapać. - kobieta westchnęła ciężko, przenosząc wzrok na to biedne, zniewolone stworzenie.- Nie chciałabym, żeby znowu ściągnął mi na głowę jakiegoś niezadowolonego klienta.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom







over-undertale











AbsitOmen

Northland Highschool

Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 10