Rewolucja zaklęć! Koniecznie przeczytaj!
► Poszukujemy nauczyciela Starożytnych Run!
► Mile widziani śmierciożercy oraz aurorzy!
► Trwa lekcja Eliksirów!
► Trwa lekcja Transmutacji!
► Trwają zajęcia z Wychowania do Społeczeństwa!
► Ukazał się nowy Prorok Codzienny!
► Pamiętamy! II rocznica Bitwy o Hogwart!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

162
186
170
202

Maj 2000r.
Pełnia: 12-14.05 (14-18.11)
Coraz cieplejsze promienie słońca nie powinny nikogo zwieść. Wieczory wciąż chłodne, a aura deszczowa i nieprzewidywalna. W dzień ok. 14'C, w nocy ok. 8'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Uciekający pokój
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3670
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri, Carter (nieoswojony)
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 90%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Czw Cze 30, 2016 3:59 pm   Uciekający pokój
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Zaraz za posągiem hipogryfa znajdowały się drzwi obite kilkoma dziwnymi obrazami jakby ktoś celowo próbował je w dość nieudolny sposób zamaskować albo zatrzymać przed tym, żeby się przemieszczały. Zaraz za tymi drzwiami znajdował się salon wystrojony na stary, wiktoriański styl z antycznym okrągłym stołem na środku wokół którego ustawionych było jedenaście krzeseł. Za stołem znajdował się kominek, jakiś regał z dziwnymi małymi rzeźbami przedstawiającymi a to memortki a to niuchacze, a z samego boku były drugie drzwi prawdopodobnie jako drugie wejście do pomieszczenia.
 
     

Hannah Bright
Uczeń | V rok
Dołączył: 20 Lut 2018
Posty: 13
Wiek: 15 lat
Krew: mugolska
Pupil: sowa Irma
Różdżka: buk, pióro znikacza, 10 i pół cala, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Sob Mar 03, 2018 9:30 pm   

Pokłóciła się z duchem! Tak, takie rzeczy tylko Hannah potrafi. Bo jakaś uparta zjawa twierdziła, że zna lepiej dzieje Hogwartu i tego regionu. Mowa była o okresie historycznym kilkuset lat wstecz i ówczesnych dokonaniach czarodziejów. Orężem panny Bright były książki. Przecież zupełnie co innego pisało w Dziejach Hogwartu! A o losach tych krain inaczej opowiadały też Czarodziejskie Królestwo autorstwa profesora Sama Harringtona, ponoć bardzo światłego magicznego historyka. Więc gdy krukonka usłyszała jakie bzdury wygaduje jeden z duchów w niby banalnej pogawędce z jednym z obrazów, poczuła się w obowiązku do sprostowani tych rewelacji. I tak oto weszła w konflikt ze zjawa, która twierdziła, że wie lepiej, podczas gdy Hannah za dowód miała wiedzę właśnie z książek. Pokusiła się nawet o wskazanie i odczytanie konkretnych fragmentów, ale duch był nieustępliwy. W końcu więc zakończyła tą bezsensowna polemikę nie rozumiejąc jak można być aż takim ignorantem, nawet będąc niematerialną zjawą, która po prostu sobie pomieszkiwała w szkole. Rozczarowana, wkurzona i trochę rozgoryczona krukonka postanowiła się gdzieś zaszyć, wyposażona oczywiście w tomiska podręcznikowej wiedzy, które swą objętością mogły przypominać kilka szkolnych książek do transmutacji. Na szczęście była przyzwyczajona do noszenia tak ciężkich lektur.
Akurat trafiła do uciekającego pokoju, tomiska buchnęły na jedną z ławek, a krukonka usiadła na krześle, podpierając się łokciami o blat. Nie lubiła mieć do czynienia z tak skandaliczną niewiedzą. I co z tego, że to był duch! Książki i różne przekazy mówiły co innego! Wciąż to przeżywała, wydawała się więc zamyślona i wgapiona w okładki tych ogromnych ksiąg przed swoim nosem.
 
     

Hunter Bassett
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 10 Maj 2016
Posty: 56
Wiek: 16
Krew: czysta
Różdżka: grab, szpon hipogryfa, 11,5 cala, sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Wto Mar 06, 2018 9:28 pm   

Zima nie sprzyjała treningom quidditcha, toteż Hunter miał w ostatnim czasie mniej zajęć z drużyną. Owszem, starał się organizować grupę, nawet zaczepiał niektórych w pokoju wspólnym czy dormitorium, ale śnieg i mróz bardziej odstraszały od treningów niż zachęcały. Tak więc gryfon nie cierpiał na natłok obowiązków związanych z prowadzeniem drużyny i tego mu brakowało. Lubił to zamieszanie, ten pęd powietrza, to naradzanie się nad taktyką i planami przeciwnika. Jak tylko trochę się ociepli, trzeba będzie wznowić treningi i znowu zwerbować paru rekrutów.
Teraz Hunter szedł jednym z korytarzy, mając zamiar wrócić do pokoju wspólnego. Gryfoni byli ulokowani w szkole dość wysoko, więc przed nim sporo stopni do pokonania nawet pomimo znajomości pewnych skrótów, które przez parę lat przebywania w szkole zdążył już sobie przyswoić. Chyba właśnie dlatego czerwoni i niebiescy mieli niezłą kondycję fizyczną, a przynajmniej tak się wydawało. Chyba.
Nie wnikając w szczegóły, przechodząc akurat obok uciekającego pokoju, zdziwił się gdy mignęła mu sylwetka jakiejś uczennicy tam przesiadującej. Cofnął się, jeszcze raz zerknął na uchylone drzwi komnaty i jeszcze raz na krukonkę, która chyba postanowiła uciec przed całym światem skoro akurat tutaj postanowiła się zaszyć.
- Hej, nie boisz się, że ta komnata cie porwie? - zagadał do niej, aczkolwiek nie wchodził do środka, tylko póki co stał w przejściu, tak... na wszelki wypadek. Niektóre klasy w Hogwarcie potrafiły być bardzo złośliwe i szybko zmieniać swoje położenie, a z tego co się orientował, ta szczególnie.
 
     

Hannah Bright
Uczeń | V rok
Dołączył: 20 Lut 2018
Posty: 13
Wiek: 15 lat
Krew: mugolska
Pupil: sowa Irma
Różdżka: buk, pióro znikacza, 10 i pół cala, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pią Mar 09, 2018 10:25 pm   

Siedziała w ławce gapiąc się uparcie w książkę. Łokcie oparła o blat, zaś dłonie trzymała na głowie jakby była czymś przejęta, ale prędzej wyglądała na zamyśloną. Miała skupiony wzrok i ściągnięte brwi. Nie lubiła jak ktoś się z nią wykłóca, tym bardziej, że uważała iż wie lepiej. Może nie zawsze, ale skoro swą wiedzę czerpała z książek, to czy może być w niej coś nieprawdziwego? Krukonka jakoś nie wierzyła aby nawet jakaś zjawa posiadała więcej informacji na dany temat niż wielcy magiczni odkrywcy. To się po prostu wykluczało.
Chyba ktoś zjawił się w sali. Albo przed nią. Nie spojrzała wprost na intruza, jednak usłyszała kroki, zatrzymujące się akurat gdzieś w progu komnaty, niedaleko. Po tym jak usłyszała głos, wiedziała już na pewno. Wywróciła tylko młynka oczami, powoli podnosząc głowę i wzrok kierując na chłopka, który okazał się podopiecznym Gryffindoru.
- Uciekający pokój? Ten, który znika i pojawia się w całym Hogwarcie, przemieszczając się między piętrami? Ten, który zafundował nie jednemu uczniowi przejażdżke w najmniej spodziewanym momencie? I ten, którego przybito akurat w tym miejscu, żeby w końcu przestał się ruszać? - wyrecytowała, bo oczywiście musiała mieć wiedzę o tym miejscu, musiała wiedzieć i musiał to udowodnić.- Jak widzisz... wiem. - podkreśliła ostatnie słowo.
A potem opuściła ramiona, trochę z rezygnacją i westchnęła ciężko. Czy było złego coś w tym, że wiedziała?
 
     

Hunter Bassett
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 10 Maj 2016
Posty: 56
Wiek: 16
Krew: czysta
Różdżka: grab, szpon hipogryfa, 11,5 cala, sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Wto Mar 20, 2018 9:26 pm   

Chyba trafił na obrażoną na coś krukonkę. Inaczej nie potrafił tego wyjaśnić, bo dziewczyna wydawała się czymś podenerwowana. Oczywiście, Hunter nie znał przyczyny tego jej rozgoryczenia, właściwie o niej samej też mógł mało powiedzieć, więc na cały ten jej wywód tylko wzruszył ramionami, postanawiając nie ciągnąć dalej tematu uciekającego pokoju. Skoro nie przeszkadzało jej, że ta komnata bywa tak złośliwa, to co on ma się w to wtrącać?
- Nie wiesz może... jak wygląda sytuacja z drużyną quidditcha krukonów? Macie już komplet graczy? - przyszło mu jednak do głowy zapytać się o coś innego.
Hunter cały czas starał się skompletować zespół Gryffindoru i z tego co się mniej więcej orientował inne domy były w podobnej sytuacji i chyba tylko krukonom szło trochę lepiej z organizowaniem drużyny. O ile dziewczyna będzie coś chciała zdradzić w tym temacie, bo drużyny nie raz strzegły wszystkich swoich tajemnic, nawet odnośnie termin treningów czy składów swoich zespołów. Niektóre informacje gdyby wypłynęły mogłyby wpłynąć niekorzystnie na szanse drużyn w meczach, a tego nikt nie chciał zaprzepaścić.
W końcu wszedł do uciekającego pokoju, wyglądało na to, że komnata póki co jest spokojna, a głupio też tak gadać przez próg. Nie bał się, ale zaraz będzie lekcja i chciał na nią spokojnie zdążyć, a nie gonić z jakiejś dziwnej części zamku.
 
     

Hannah Bright
Uczeń | V rok
Dołączył: 20 Lut 2018
Posty: 13
Wiek: 15 lat
Krew: mugolska
Pupil: sowa Irma
Różdżka: buk, pióro znikacza, 10 i pół cala, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Mar 21, 2018 9:52 pm   

Popatrzyła na gryfona jakby był niespełna rozumu. O czym on w ogóle mówi? Ona tu przeżywa poważny dramat intelektualny związany z wcześniejszą kłótnią, a ten tutaj jak gdyby nigdy nic pyta o drużynę quidditcha. Hannah prychnęła, wzruszyła ramionami, demonstracyjnie wywracając młynka oczami, a dłonie znów w geście bezradności ułożyła na ławce.
- Są ważniejsze problemy niż drużyna quidditcha. - stwierdziła tonem wszystkowiedzacej znawczyni dla której ten sport był tylko kroplą w morzu ideologicznych i informacyjnych nieścisłości tego świata.- Nie wiem... musiałbyś się spytać Violetty. Ona tym dowodzi. A przynajmniej dowodziła ostatnio, bo teraz jakoś nie widzę, żeby bardzo zajmowała się drużyną. - oczywiście kojarzyła krukonkę, która odpowiadała za ich zespół, ale nigdy sama do tego nie przykładała zbyt dużo uwagi, chociaż... w ostatnim czasie aktywność Domu Niebieskiego na tym polu dość zmalała. Raczej trudno ryzykować stwierdzenie, że ich drużyn ma się gorzej, ale brak treningów i ćwiczeń nie wpływał z pewnością motywująca na zespół.
Ale wciąż... dla panny Bright to był jak temat zastępczy dlatego szybko odpłynęła znów myślami, niemal nerwowo postukując palcami w okładkę książki, którą trzymała pod ręką. Oczywiście, bardzo szanowała wszelkie lektury, lecz czasem zdarzało się jej bardziej emocjonalnie do nich podchodzić, jakby dzieliły jej smutki i radości, jej zdenerwowanie i jej ulgę. Zresztą, wiedza czerpana z tych opasłych tomisk była niezastąpiona. Dzięki temu Hannah mogła poczuć, że jest w czymś lepsza, nawet jeśli z praktyką nie radziła sobie najlepiej.
 
     

Hunter Bassett
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 10 Maj 2016
Posty: 56
Wiek: 16
Krew: czysta
Różdżka: grab, szpon hipogryfa, 11,5 cala, sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Sob Mar 31, 2018 8:37 pm   

Dziewczyna nie wydawała się zbyt chętna do rozmowy, chociaż Hunter w zasadzie nie wiedział dlaczego. Praktycznie jej nie znał, kojarzył ją co najwyżej z lekcji, wiadomo, że czasem mijali się na korytarzu, ale niewiele więcej, bo nawet z tego samego Domu nie byli. Mimo tego gryfon zamyślił się trochę nad jej słowami, bo to oznaczało, że krukoni zawiesili swoje treningi. Może maja jakieś problemy w drużynie, a może tak jak on maja problem ze skompletowaniem całej załogi. Póki co było paru chętnych, ale z tego co wiedział ich umiejętności niebyły jakieś bardzo zachwycające, a do wygrania w tym sezonie potrzebowali mocnego składu.
- Więc tak... - wymamrotał tylko ze zmarszczonymi brwiami.
Ciekawiło go skąd u dziewczyny takie rozdrażnienie, ale nie był na tyle wścibski, żeby się dopytywać i wątpił, żeby krukonka potraktowała miłą ta jego ciekawość, tym bardziej, że nie wykazywała zbyt sympatycznej postawy.
- Em... chyba jesteśmy oboje spóźnieni i to mocno na lekcje. - zauważył tylko.
No tak, przypomniało mu się o eliksirach, ale pakowanie się o tej godzinie na zajęcia było chyba równoznaczne ze sporą utrata punktów, a może nawet i szlabanem, dlatego postanowił, że tym razem odpuści sobie lekcje, tym bardziej, że było tuż po przerwie świątecznej i nawet nie wszyscy uczniowie wydawali się zdawać sobie z tego sprawę.
 
     

Hannah Bright
Uczeń | V rok
Dołączył: 20 Lut 2018
Posty: 13
Wiek: 15 lat
Krew: mugolska
Pupil: sowa Irma
Różdżka: buk, pióro znikacza, 10 i pół cala, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Nie Kwi 01, 2018 8:35 pm   

Była w takim nastroju, że chyba nic dziwnego iż nie miała ochoty na żadne bardziej wciągające pogawędki. Może w nieco innych warunkach potraktowałaby tego chłopaka inaczej, ale obecnie po prostu nie miała chęci na utrzymywanie z kimkolwiek pozytywnych kontaktów i zapewne każdy z jej strony mógłby spodziewać się głównie nieprzyjaznych, a wrecz wrogich komentarzy.
Na słowa gryfona o lekcji poruszyła się jednak niespokojnie. Wyprostowała się bardziej i wlepiła w nieznajomego rozszerzone ze zdziwienia oczy. No jak mogła zapomnieć o lekcji! Z tego wszystkiego, trzasnęła się dłonią w czoło, ale nic nie mówiła. Znieruchomiała na moment przybierając w ten sposób taką bardzo zszokowana pozę. Dopiero po chwili potrząsnęła głową jakby w otrzeźwieniu, próbując zebrać swoje myśli w rozsądną całość.
- Zupełnie zapomniałam... - wydusiła tylko i trudno byłoby podejrzewać, że w tej kwestii blefuje biorąc pod uwagę jej podejście i zachowanie.- Ale jak się pojawimy teraz to na pewno czeka nas dodatkowa praca domowa albo szlaban... nie, nie... za dużo pracy. - przez chwilę wręcz wyglądało to tak jakby bardziej kierowała te słowa do siebie samej niż do gryfona.- Materiał trzeba będzie nadrobić, notatki zdobyć... kto dobrze pisze notatki... nigdy nie miałam takich problemów, nawet nie wiem kto oprócz mnie dobrze notuje. - rozłożyła ręce w bezradnym geście, bo jak do tej pory była przyzwyczajona do tego, że to inni pożyczają od niej notatki, którymi zresztą nie zawsze chętnie się dzieliła, bo przecież to była jej praca, a że ktoś nie chciał sobie zapracować sam na jednakowy efekt, to powinien być jego problem, prawda?
W tej sytuacji niestety role się odwróciły i zdaje się, że to ona bedzie musiała wybadać kto najlepiej uważał na lekcji i najbardziej przykładał się do zapisywania słów profesorki.
 
     

Hunter Bassett
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 10 Maj 2016
Posty: 56
Wiek: 16
Krew: czysta
Różdżka: grab, szpon hipogryfa, 11,5 cala, sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Wto Kwi 03, 2018 8:33 pm   

Zdziwił się trochę tym, że dziewczyna aż tak się przejęła nieobecnością na lekcji, bo to przecież czasami się zdarzało. Jasne, ze to nie działało w ten sposób, iż uczniowie mogli nie stawiać się na zajęciach kiedy tylko mieli taki kaprys, bo ze swoich obecności też byli rozliczani, ale każdemu mogło się przytrafić, że na tych czy innych zajęciach się nie pojawił. Krukonka to wyraźnie wzięła za bardzo do siebie.
- Popytam, może uda mi się od kogoś załatwić notatki. - wzruszył ramionami, bo dla niego to nie pierwszy i nie ostatni zapewne taki przypadek, że będzie pytał innych uczniów o możliwość przepisania tego co omawiali na lekcji.- Jak kogoś znajdę to dam ci znać, a jak mnie uprzedzisz to możesz podesłać mi notatki. - zwrócił się jeszcze do niej.
Miał wrażenie, że krukonka może mieć problem ze znalezieniem takiej życzliwej osoby, a sam nie żywił do niej żadnej urazy, więc dlaczego miałby się nie podzielić? Wiadomo, nie był żadną instytucją charytatywną, ale jednak jakoś sobie radzić trzeba.
- To na razie. - pożegnał się z krukonka nie widząc żadnego powodu, żeby dalej kontynuować rozmowę, po czym machnął jej jeszcze przelotnie, zawrócił i wyszedł z uciekającego pokoju. Szczerze mówiąc, wolałby w razie czego nie szukać alternatywnego wyjścia gdyby jednak ta komnata postanowiła się gdzieś przemieścić.
<zt>
 
     

Hannah Bright
Uczeń | V rok
Dołączył: 20 Lut 2018
Posty: 13
Wiek: 15 lat
Krew: mugolska
Pupil: sowa Irma
Różdżka: buk, pióro znikacza, 10 i pół cala, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Sob Kwi 07, 2018 8:30 pm   

Hannah podniosła wzrok na chłopaka. On się chciał dzielić z nią notatkami? A dlaczego? Zamrugała parę razy szybciej oczami ze zdziwienia, bo nie była przyzwyczajona do takich propozycji z innych stron. Ale może właśnie dlatego gryfon wyszedł z czymś takim, że wcześniej nie znali się najlepiej. Albo prawie wcale. Wiadomo jak to w Hogwarcie czasem bywa. Tyle uczniów, a trzyma się tylko ze swoimi, jednych czasem kojarząc tylko z nazwiska, innych wcale. Zależy z jakich rodzin się pochodziło, gdzie mieszkało, a wiadomo, że najgorzej miały pod tym względem mugolaki...
- W porządku. - odpowiedziała tylko na tą propozycję i co prawda nie zapytała jak gryfon ją znajdzie, ale może będzie miał jakiś swój sposób.
Bo Hannah chciała mieć te notatki już. Teraz. Była trochę rozczarowana sobą, a w szczególności tym, że nie zjawiła się na zajęciach, które na pewno były ważne. Wiedza była kluczem do wszystkiego, a krukonka zaniedbała jeden ze sposobów zdobywania tej wiedzy. Co za niefart! Kolejny po tej kłótni z duchem, który to uważał się za mądrzejszego niż książki.
Gdy chłopak zniknął z jej pola widzenia, podniosła się i zebrała te wszystkie opasłe tomiska, z którymi się tu znalazła. Była przyzwyczajona do noszenia ciężkich książek, nic nowego. Poprawiła ich ulożenie w rękach i wyszła z uciekającej komnaty kierując się zatem do swojego dormitorium
<zt>
 
     

April Jones
Prof. Wróżbiarstwa
Dołączyła: 28 Maj 2018
Posty: 48
Wiek: 29
Krew: Półkrwi
Pupil: sowa śnieżna Hela, wytresowany kogut Marian, akwarium pełne dorszy (słonowodne) i jeden, osobisty, pstrążny pstrąg tęczowy (słodkowodny), magiczny świerszcz Filip (z pszczółki Mai)
Różdżka: świerk, pióro graniana,10 cali, dość sztywna
Ekwipunek: Przypominajka, różdżka, kieszonkowy sennik i jakieś zioła w małych buteleczkach pochowane w kieszeniach
Sakiewka: 15 galeonów
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 17
Zielarstwo: 40
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 28
Z. ofensywne: 17
Z. defensywne: 28
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Nie Cze 03, 2018 1:29 am   

Ach, jak cudownie było po raz kolejny przemierzać dawne korytarze ze szkolnych lat! Tyle wspomnień wiązało się z murami tego zamku. Przypominała sobie swój pierwszy pocałunek z jakimś gryfonem pod posągiem na drugim piętrze, pierwszy pojedynek pod klasą eliksirów, który nie zakończył się zbyt dobrze... Nigdy nie doceniamy dobrych rzeczy kiedy się dzieją, dopiero po latach wracamy do nich z nostalgią i pragnieniem powrotu. Jednak April zawsze łapała okazje i dobre chwile, przez co nie miała na co narzekać. Z wielkim uśmiechem biegła wręcz po VI piętrze korzystając z dość późnej pory. Teraz, kiedy nie miała na głowie nauki i pisania okropnie długich esejów dla profesora Snape'a czy profesora Filtwicka, zamierzała odnaleźć te wszystkie miejsca, w których nie postawiła stopy przez całe VII lat nauki. Korzystając z pomocy swoich dzienników zrobiła listę "Rzeczy do zrobienia i zobaczenia w Hogwarcie". Oprócz przytulenia wierzby bijącej, która zdecydowanie potrzebowała odrobiny miłości, było tam więcej nietuzinkowych zadań i pomieszczeń, a uciekający pokój był jednym z nich. April nie była pewna, czy ten pokój rzeczywiście uciekał, czy jedynie ktoś nadał mu takie mylące określenie, jednak zamierzała się przekonać. Obserwowała ściany korytarza podczas swojego dość szybkiego spaceru i prawie krzyknęła z radości kiedy zobaczyła cel swojej podróży. Nie powstrzymała się od klaśnięcia w dłonie, po czym prędko weszła do środka, przechodząc przez próg drzwi. Nie można było powiedzieć, że się zawiodła. Mimo że spodziewała się czegoś bardziej spektakularnego, uśmiechnęła się szeroko i stanęła pośrodku w poczuciu spełnienia. Przyglądała się figurkom magicznych zwierząt, wahając się czy usiąść przy jednym z wielu krzeseł. Miała przeczucie, że powinna chwilę zostać w tym pokoju, jednak nie wiedziała jak stare są meble i czy będą w stanie znieść jej ciężar.
_________________


"Zdziwił się jednak jej odpowiedzią na zadane pytanie
Brak własnej miotły nie był tak oczywisty jak, np. April i ćpanie" ~C.G.Verendal

"Była ślizgonka była przekonana, że ta coś brała, bo nikt normalny nie był taki promienny bez narkotyków, albo alkoholu."~B.R.Michaelson

 
 
     

Leo Covenbreeze
Prof. OPCM | Opiekun Slytherinu
Dołączył: 07 Maj 2018
Posty: 200
Wiek: 37 lat
Krew: czysta
Pupil: kot - Rose
Różdżka: łuska węża morskiego, 14 cali, jabłoń, bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka, maść czarownic, chrupki dla kota
Sakiewka: 50g
Genetyka: Magia Bezróżdżkowa
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 45
Z. defensywne: 65
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pon Cze 04, 2018 10:54 pm   
   <Multikonta: --


Leo nie mógł pozbyć się wrażenia, że coś bardzo niedobrego wisiało nad zamkiem. Kiedyś ignorował tego typu przeczucia, uważając je za efekt uboczny przepracowania i gonitwy myśli, które towarzyszyły mu od zawsze. Tym razem nie mógł zrzucić winy nawet na alkohol ani inne używki, gdyż wtedy w obecności Einarra wypił zdecydowanie za mało, żeby zjazd trzymał go kilka dni. - …ja się chyba po prostu starzeję i popadam w paranoję. – mruknął sam do siebie, wychodząc z gabinetu. Przez ostatnie dni uporał się ze wszystkimi formalnymi sprawami, wliczając w to ogarnięcie sobie listy uczniów, która jak na tak wielki zamek przystało, była bardzo długa. Przynajmniej będzie wiedział, kogo ścigać za nieobecności.
W czasach uczniowskich mężczyzna nie był typem nieznośnego urwisa, który wszędzie węszył. Zazwyczaj, kiedy dowiadywał się o Hogwarcie czegoś niesamowitego, to tylko dlatego, że jakiś nauczyciel – udowadniając swoje zaufanie – mu o tym mówił. Tak to było – jedni wydzierali sekrety na siłę, inni zostawali ich powiernikami ze względu na odpowiedzialność.
W przypadku Covenbreeze’a nie byłoby przesadą powiedzieć, że z wiekiem zdziecinniał. Być może były to tylko pozory, a może – w celu przetrawienia wszystkich popieprzonych sytuacji, które go spotkały – odciął się w pewnym stopniu od świata dorosłych? To by wyjaśniało, dlaczego tak podobały mu się zajęcia z klasami I – III, gdzie jedyne, co musiał robić, to mówić pomału, często powtarzać, dużo się uśmiechać i mówić dzieciakom, jakie są niesamowite. Tak, to było bardzo przyjemne zadanie. Chociaż… przerażenie w oczach starszaków przypominało mu też o starych dobrych czasach. Jak żyć?
Leonardo dotarł w końcu do jednego z pokojów, które od wejścia czarowały niepowtarzalnym klimatem. Stare meble, trochę kurzu, lekko błyszczące w półmroku puchary i… i chyba jakaś żywa istota. A może duch!
- …huh? Przepraszam… – zaczął niepewnie, nie mogąc po plecach określić, czy to uczennica, czy kto. - …co pani tutaj robi? – podszedł bliżej, starając się dostrzec, z kim ma do czynienia.
_________________



Son of the elements
Son of the rain
Son of the thunder
Son of the flame
I am the elements...
 
     

April Jones
Prof. Wróżbiarstwa
Dołączyła: 28 Maj 2018
Posty: 48
Wiek: 29
Krew: Półkrwi
Pupil: sowa śnieżna Hela, wytresowany kogut Marian, akwarium pełne dorszy (słonowodne) i jeden, osobisty, pstrążny pstrąg tęczowy (słodkowodny), magiczny świerszcz Filip (z pszczółki Mai)
Różdżka: świerk, pióro graniana,10 cali, dość sztywna
Ekwipunek: Przypominajka, różdżka, kieszonkowy sennik i jakieś zioła w małych buteleczkach pochowane w kieszeniach
Sakiewka: 15 galeonów
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 17
Zielarstwo: 40
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 28
Z. ofensywne: 17
Z. defensywne: 28
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Wto Cze 05, 2018 5:22 pm   

Czyżby tym niedobrym omenem było samo pojawienie się April w budynku? Nie była przecież taka zła, nie przewidywała każdemu śmierci jak Sybilla, a czasami nawet jej się zdarzało wymyślać wróżby, żeby zmotywować kogoś do działania, przecież placebo nigdy nikogo nie zabiło! Dobrze, że dziewczyna nie wiedziała o przeczuciach swojego kolegi po fachu, bo poczułaby się urażona, nawet jeśli nie miał jej na myśli. Ruda była znana ze swojego optymizmu i zamiłowania do przygód, jednak nie zrobiłaby nigdy nic, żeby kogokolwiek skrzywdzić. Dlatego cieszyła się, że w większym stopniu ominęła ją wojna. Starała się nie myśleć o wydarzeniach z Afryki, jednak czasami to wracało do jej głowy. Zazwyczaj wtedy próbowała znaleźć coś, co ją rozproszy na dostatecznie długi okres czasu (co nie było jakoś potwornie ciężkie).
W tym momencie nie zajmowała się jednak rozpamiętywaniem starych dziejów, tylko próbą czerpania z życia jak najwięcej, więc już zbierała się do wyjścia z pomieszczenia, kiedy jej wzrok przyciągnęły drugie drzwi.
-Ciekawe gdzie prowadzą - pomyślała i radośnie odwróciła się z zamiarem wyjścia przez nie. Wtedy jednak do pokoju wszedł Leo, przez co April, stojąca tyłem do niego lekko podskoczyła. Nie odwróciła się od razu, żeby uspokoić trochę serce, które biło nieco szybciej po tym jak się wystraszyła. Tyle lat na karku, a dalej ma w sobie coś z puchona. Nie to, że borsuczki były jakieś super strachliwe, jednak najłatwiej było je przerazić ze wszystkich absolwentów Hogwartu. Słysząc głos była już przygotowa
-Nie można tak straszyć ludzi! - oburzyła się, jednocześnie odwracając do właściciela przyjemnego, męskiego głosu. Widać było, że kobieta sobie żartuje, między innymi po tonie jej wypowiedzi oraz po wielkim uśmiechu, który gościł na jej twarzy. W końcu to musiał być jakiś jej kolega z grona pedagogicznego, a im szybciej kogoś pozna, tym ciekawiej będzie. Finley na razie miała mnóstwo pracy na tym swoim odpowiedzialnym stanowisku piguły, kto powiedział dzieciakom, że mogą spadać z mioteł? Przez absencję jej przyjaciółki nie miała co robić, kiedy kończyła wszystkie zajęcia w danym dniu.
-Jestem April, uczę wymyślania snów do sennika i widzenia we mgle - zażartowała, w końcu poważni nauczyciele nie traktowali wróżbiarstwa jako prawdziwego przedmiotu, tylko bardziej jako przerwę między tymi ważnymi lekcjami. Nie chciała zostać potraktowana jako dziwaczka od wróżenia, więc pokazywała się z tej niby zabawnej strony. Uśmiechając się pozwoliła sobie przeciągnąć wzrokiem po mężczyźnie. Wyglądał na troszkę starszego od niej, na tyle, że nie pamiętała go z Hogwartu. Mimo wszystko jakaś część umysłu April krzyczała "halo, kojarzysz gościa, gdzieś go musiałaś spotkać!", więc postanowiła być bezpośrednia.
-Nie myśl, że tak na Ciebie patrzę przez te mięśnie. Czy my się gdzieś wcześniej nie spotkaliśmy? Nie kojarzę Cię z Hogwartu - zadała pytanie i zamyśliła się przez chwilę. Musiał być z innego domu, albo kilkanaście roczników wyżej, a najprawdopodobniej oba na raz. Wyglądał bardziej na odważnego Gryfona lub sprytnego Ślizgona. Z domem Helgi miał mało wspólnego. Zdecydowanie spotkała go gdzieś poza murami zamku, nie mogła tylko skojarzyć gdzie. Jeszcze raz omiotła go spojrzeniem, po czym dodała - chociaż mięśnie sprawiają, że patrzy się przyjemniej, niż jakby ich nie było.
_________________


"Zdziwił się jednak jej odpowiedzią na zadane pytanie
Brak własnej miotły nie był tak oczywisty jak, np. April i ćpanie" ~C.G.Verendal

"Była ślizgonka była przekonana, że ta coś brała, bo nikt normalny nie był taki promienny bez narkotyków, albo alkoholu."~B.R.Michaelson

 
 
     

Leo Covenbreeze
Prof. OPCM | Opiekun Slytherinu
Dołączył: 07 Maj 2018
Posty: 200
Wiek: 37 lat
Krew: czysta
Pupil: kot - Rose
Różdżka: łuska węża morskiego, 14 cali, jabłoń, bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka, maść czarownic, chrupki dla kota
Sakiewka: 50g
Genetyka: Magia Bezróżdżkowa
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 45
Z. defensywne: 65
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Wto Cze 05, 2018 8:28 pm   
   <Multikonta: --


Mężczyzna wychwycił w jej głosie nutkę żartu, kiedy oznajmiła, że nie wolno straszyć ludzi. Z początku nic na to nie odpowiedział. Uniósł tylko kąciki ust w lekkim rozbawieniu, lustrując rudowłosą spojrzeniem. Była to istota ze wszech miar urokliwa. Obsypana piegami, roześmiana buzia była bardzo przyjemną odskocznią po rozmowie z zimną jak porcelanowy posąg Harvin. - …nie można tak łatwo dawać się przestraszyć. – odpowiedział zdecydowanie, trochę jakby tłumaczył coś uczennicy. Sam już teraz uśmiechał się od ucha do ucha, bo to przecież była bardzo zabawna sytuacja!
Brązowe tęczówki April wyglądały, jakby ktoś rozpuścił w kociołku za dużo mlecznej czekolady. Leonardo rzadko spotykał takie połączenie – rude włosy, piegi, czekoladowe oczy? Tacy ludzie byli bardzo charakterystyczni i pozostawali w pamięci, nawet jeżeli nie wpisywali się w klasyczne kanony piękna. Ba! Bardzo dobrze, że ich tam nie było! Tym bardziej znalezienie kogoś takiego dawało więcej satysfakcji.
- Wróżbiarstwa? – wtrącił się niemal od razu po tym, kiedy kobieta wygłosiła krótki opis zajmowanego w Hogwarcie stanowiska. - Lubię wróżbiarstwo. Musiałaby pani zobaczyć mój gabinet. – zaśmiał się rubasznie, ciepło; stare meble wydawały się mu w tej radości zawtórować.
- Ja uczę obrony prze----… – i w tym momencie dotarło do niego, z kim właściwie rozmawiał. Nie wierzę. Cóż, może i z jego kondycją psychiczną nie było najlepiej, ale miał bardzo dobrą pamięć i oczywiście nie zapomniałby kogoś, kto przepowiedział mu te rzeczy.
- Spotkaliśmy się w Sewilli, moja droga April. – pierwszy raz od ładnych kilku miesięcy powiedział cokolwiek po hiszpańsku. Aż dziwnie było mu samemu słyszeć te kastalijski szczebiot.
Oczywiście było mu bardzo miło, kiedy kobieta doceniła fakt, że jednak coś z tym swoim ciałem robił. Nie musiał już ćwiczyć tyle, ile ćwiczył, kiedy był aurorem, ale zdrowe nawyki jednak pozostają we krwi.
Kiedyś Latynos sam się zastanawiał, jakim cudem nie wylądował w Slytherinie. W latach świetności odznaczał się większą bezwzględnością niż znana z okrucieństwa Bellatrix Lestrange, a i z czystością krwi miał niemały problem. No cóż – najwidoczniej był jednak dobrym człowiekiem, którym tak bardzo chciał być.
Co się mięśni tyczy… chwila, czy on je napiął? Ale głupek! - Rozumiem, że teraz będziemy w jednej kadrze? Ale fajnie. – w jego głosie nie było jednak słychać entuzjazmu, z jakim mówił jeszcze przed chwilą. - …co robiłaś przez te wszystkie lata? – zagadnął, tuptając po pokoju. Szukał sobie jakiegoś mebelka, aby przycupnąć.
_________________



Son of the elements
Son of the rain
Son of the thunder
Son of the flame
I am the elements...
 
     

April Jones
Prof. Wróżbiarstwa
Dołączyła: 28 Maj 2018
Posty: 48
Wiek: 29
Krew: Półkrwi
Pupil: sowa śnieżna Hela, wytresowany kogut Marian, akwarium pełne dorszy (słonowodne) i jeden, osobisty, pstrążny pstrąg tęczowy (słodkowodny), magiczny świerszcz Filip (z pszczółki Mai)
Różdżka: świerk, pióro graniana,10 cali, dość sztywna
Ekwipunek: Przypominajka, różdżka, kieszonkowy sennik i jakieś zioła w małych buteleczkach pochowane w kieszeniach
Sakiewka: 15 galeonów
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 17
Zielarstwo: 40
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 28
Z. ofensywne: 17
Z. defensywne: 28
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Wto Cze 05, 2018 11:40 pm   

Przecież podchodzenie do kogoś od tyłu, szczególnie po wojnie, kiedy ludzie byli wyczuci na takie rzeczy nie było fair! April nie była szczególnie dobra w magii ofensywnej, więc nie dziwne, że podskoczyła, kiedy usłyszała ruch za sobą. Najlepszą obroną jest atak, a ona umiała jedynie dobrze utrzymywać defensywę. Cóż, nie każdy jest stworzony do bycia aurorem. Takowym zapewne był mężczyzna przed nią. Zgadywała, jednak miał taką postawę, która mówiła "nie zadzieraj ze mną". Mógł mieć po prostu silny charakter, jednak było w nim coś takiego, co przyciągało uwagę.
-Jak ktoś zachodzi od tyłu to jedyna słuszna reakcja - odparła, dalej używając żartobliwego tonu. Mogła wymienić chociaż kilka rzeczy, gdzie ktoś będący za nią nie był straszny. Nie zamierzała jednak mówić tego na głos. Mężczyzna przecież sam najpewniej wiedział o jakie sytuacje może chodzić. Zaśmiała się jedynie cicho, jakby pokazując, że co zostało niedopowiedziane powinno takie zostać.
-Tak, wróżbiarstwa - kiwnęła głową - staram się sprawić, żeby uczniowie nie zasypiali z nosem w herbacie. Czasami wywróżę komuś śmierć, albo coś żeby było zabawniej. Zdarza się też, że udaję, że jestem w transie, żeby zaczęli panikować - zachichotała. Ktokolwiek dał jej to stanowisko powinien przemyśleć to kilkakrotnie, a potem stwierdzić, że się nie nadaje. Tak się jednak nie stało, co widać na załączonym obrazku. -Och, chętnie zobaczę pana gabinet - puściła mu oczko. - Będziesz mnie musiał kiedyś zabrać i pokazać, co tam skrywasz. - April specjalnie przeszła na ty. Nie to, że nie szanowała kolegi po fachu. Po prostu uznała, że te całe animozje są zbędne, w końcu spędzą ze sobą w najbliższym czasie więcej czasu niż by chcieli. Oczywiście w pokoju nauczycielskim i w trakcie posiłków. Sam pokój Leo zaciekawił April na tyle, że musiała gdzieś zapisać na swojej liście ten punkt. W końcu miał coś związanego z jej przedmiotem, a mało kto traktował go poważnie. Kiedy planowała, gdzie wcisnąć wizytę w jego gabinecie, on zamierzał w końcu się przedstawić i powiedzieć czego uczy. No właśnie, zamierzał. Kiedy wypowiedział słowa po hiszpańsku April szybko połączyła fakty. No oczywiście, jakże mogła zapomnieć o tych wakacjach! Nie to, żeby je jakoś szczególnie pamiętała (no dobra, prawie ich nie pamiętała..), ale przecież takiego ciała się nie zapomina! Pokręciła lekko głową i próbując sobie przypomnieć poszczególne słowa po hiszpańsku powiedziała wesoło
-Leo, kochany, jak ja mogłam Cię od razu nie rozpoznać, szczególnie po tych mięśniach- zaśmiała się, prawdopodobnie myląc kilka słowek i podeszła do przodu, żeby objąć latynosa. Jedynie przytuliła go lekko, nie chcąc wystraszyć go zbytnią czułością, jednak nie mogła się powstrzymać. Nie codziennie spotyka się dawnych znajomych! Zaśmiała się, kiedy napiął mięśnie, pozwalając sobie nawet cicho zagwizdać.
-Lata lecą, a ty dalej podrywasz ludzi na ładną buźkę - specjalnie nie użyła słowa "kobiety". Doskonale pamiętała wróżby po pijaku w jednym z hiszpańskich barów. I nawet jeżeli Leo uważał to za bzdury, ona była przekonana o swojej racji.
-Jedna kadra, jedną kadrą. Mam nadzieję, że dalej masz tak mocną głowę. Dzieciaki nie muszą wiedzieć co profesorowie robią nocami w swoich pokojach. Oczywiście wszystko z umiarem - zaśmiała się. Widziała, że mężczyźnie chyba jednak średnio pasuje fakt pracy razem, więc szybko się przymknęła.
-U mnie jak zwykle, dzieje się wiele. Miałam kilka prac od naszego spotkania, jednak nic tak ciekawego jak szamaństwo - będzie musiała opowiadzieć Leo o byciu afrykańskim znachorem podczas ich kolejnego spotkania. Może mu nawet wspomni, że całkiem nieźle poradziła sobie w bitwie. Coś w nim sprawiało, że chciała mu pokazać, że wcale nie jest taka niewinna jak dziesięć lat temu. Uśmiech cały czas nie schodził jej z twarzy wspominając tamten czas. Było nieźle... Po chwili jednak zapytała mężczyznę -A jak Tobie minęły te lata? - nie chciała od razu pytać, czy dalej jest uparty i nie wierzy w to co przepowiedziała. Nie sądziła, że mogłoby wyjść w tym momencie cokolwiek innego, gdyby wyciągnęła karty, jednak Leonardo zapewne dalej się okłamywał. Faceci zazwyczaj byli uparci.
_________________


"Zdziwił się jednak jej odpowiedzią na zadane pytanie
Brak własnej miotły nie był tak oczywisty jak, np. April i ćpanie" ~C.G.Verendal

"Była ślizgonka była przekonana, że ta coś brała, bo nikt normalny nie był taki promienny bez narkotyków, albo alkoholu."~B.R.Michaelson

Ostatnio zmieniony przez April Jones Śro Cze 06, 2018 1:49 am, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight




















Dragon Ball New Generation Reborn











Fairy Tail Path Magician





over-undertale















Amaimon

Strona wygenerowana w 0,5 sekundy. Zapytań do SQL: 11