► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Astronomii, Numerologii, Starożytnych Run, Zaklęć, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Trwają zapisy do klubu pojedynków!
► Lekcja eliksirów zakończona!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

126
125
110
103

Luty 2000r.
Pełnia: 16-18.02 (10-13.05)
Wielka Brytania tonie w zwałach śniegu. Zaspy utrudniają transport miejski, a rzeki i jeziora pozostają skute lodem. W dzień ok. -8'C, w nocy jeszcze mroźniej, ok. -14'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Ulica
Autor Wiadomość

Dołączył: 20 Sty 2018
Posty: 24
Wiek: 37 lat
Krew: czysta
Pupil: kuguchar Rupert
Różdżka: Różdżka: heban, pióro memortka, 10,5 cala, bardzo sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 25
Z. zwykłe: 35
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 45
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Śro Lut 28, 2018 10:48 pm   
   <Multikonta: --


Szlag! Malcolm w ułamku sekundy dokonał szybkiej kalkulacji i uznał, że jego priorytetem w tej chwili jest zatrzymanie nieznajomej osoby, która przyniosła do lokalu magiczne stworzenie. Kiedy tylko zobaczył, że jego zaklęcie odbiło się od tarczy, mruknął pod nosem niemieckie przekleństwo jednocześnie rzucając się biegiem za uciekającym. Już nic więcej nie krzyczał, tylko wypadł z herbaciarni i kiedy znalazł się w linii prostej od niesfornego maga, pomyślał Absurda Finis i wykonał trzy szybkie ruchy różdżką, starając się jak najdokładniej wymierzyć w swój ciel.
 
     

Elizabeth Norrington
Pracownik Gringotta
Dołączył: 29 Gru 2017
Posty: 24
Wiek: 31
Krew: czysta
Pupil: sowa - Lucrezia
Różdżka: Ostrokrzew, włos chimery, 10 cali, giętka
Sakiewka: 10g.
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 25
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 50
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Czw Mar 01, 2018 9:31 pm   
   <Multikonta: --


Zrobił się z tego wszystkiego spory bałagan i Elizabeth zauważyła tylko jak jej rozmówca wybiega z herbaciarni za rzekomym... przemytnikiem? W każdym razie za czarodziejem, który w jakiś sposób był powiązany z tym magicznym stworzeniem, które panoszyło się teraz do lokalu. Śmierciożerczyni pojęcia nie miała co tu robił gość ze żmijoptakiem, czy to była jakaś forma transakcji, chciał go komuś sprzedać? Nie od dziś słyszało się o różnych podejrzanych umowach, sprzedawaniu trójgłowych psów czy smoczych jaj... może to było właśnie coś takiego?
Tak czy inaczej rzekomy Otto wybiegł, została ona, pozostali goście herbaciarni i ten zwierz.
- Nie, nie... to go może wkurzyć! - kiwnęła ręką na barmana, ale okazało się, iż jej reakcja była zbyt późna, bo pracownik herbaciarni już zaatakował żmijoptaka, co wywołało dość spodziewany skutek w tej postaci, że stworzenie stało się jeszcze bardziej nieokiełznane i agresywne.- Przecież mówiłam! - posłała ostre spojrzenie barmanowi, bo tacy ludzie zawsze musieli wszystko popsuć, a już miała nadzieje, ze uda się jakoś bardziej pokojowo ujarzmić to stworzenie.- Nie atakować! To go jeszcze bardziej rozdrażni. - miała dziwne wrażenie, że pozostała klientela jest gotowa podobnie pochopnie działać, więc wolała uprzedzić ich ruch.
Tylko teraz jak opanować to zwierzę? Panna Norrington cofnęła się kilka kroków, zauważyła, że stworzenie zaczyna powiększać swoje rozmiary. Cholera. Niedobrze.
- Języlep. - najpierw chciała zatkać mu dziób, żeby przestał tak skrzeczeć.- Incursius - użyła drugiego zaklęcia mając nadzieję, że kajdanami uda się spętać żmijoptaka zanim się za bardzo rozrośnie i zacznie stanowić jeszcze większy problem.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2395
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Mar 02, 2018 9:35 pm   

Auror wybiegł z herbaciarni prosto na zaśnieżoną Pokątną. Z nieba prószył biały puch, a mróz trzymał na tyle, że oddech zamieniał się w obłoczek. Zapewne ta pogoda sprawiła, że sławna Pokątna nie mogła dziś cieszyć się tłumami odwiedzających. Pojedyncze osoby przechodziły pośpiesznie ze sklepu do sklepu zawinięte w grube płaszcze i kożuchy. A od herbaciarni prędko oddalał się czarodziej, który odpowiadał za całe to zamieszanie wewnątrz lokalu. Od tylu poznać go można było po łatanym płaszczu z doszywanym futrem, prawdopodobnie z norek albo zwierzątek podobnego rodzaju. Gdy auror wybiegł za nim, tajemniczy jegomość nie zdążył się jeszcze zbytnio oddalić, więc szansa, że zostanie trafiony zaklęciem była spora. I rzeczywiście, gdy de Mortain rzucił w niego czarem, jak na rozkaz pojawiły się pasy, które zaczęły szybko i skutecznie pętać uciekającego. Od razu zaczął próbować się wyrywać, szarpać i zanim całkiem został spętany i unieruchomiony zdążył jeszcze rzucić jakimś zaklęciem, właściwie cały czas stojąc tyłem do aurora i na skutek tego czaru w powietrzu pojawiła się gromada żółtych ptaszków, które rzuciły się nade Mortain, żeby go obdziubać niczym apetyczną kolbę kukurydzy w ten zimowy dzień.
Tymczasem panna Norrington zdążyła chociaż trochę uspokoić gawedź znajdującą się w herbaciarni, bo różdżki zamarły w powietrzu i nikt nie odważył się rzucić żadnego zaklęcia na żmijoptaka, który coraz bardziej powiększał swoje rozmiary. Szamocząc skrzydłami w powietrzu zdążył już przewrócić jeden ze stolików i wylać na posadzkę kilka aromatycznie pachnących herbat. Śmierciożerczyni uciszyła skrzeczące stworzenie zaklęciem przyklejając mu język do podniebienia, a potem zabrała się za jego uruchamianie, co nie było łatwe, bo żmijoptak nieustannie próbował powiększyć swój rozmiar, swymi gabarytami przerastając już nawet dorodnego strusia. Chociaż czarownica uparcie mocowała się z kajdanami, miała problem by objąć nimi rozrastające się zwierzę, a żmijoptak mimo, że uciszony, nie rezygnował z walki o wolność.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Dołączył: 20 Sty 2018
Posty: 24
Wiek: 37 lat
Krew: czysta
Pupil: kuguchar Rupert
Różdżka: Różdżka: heban, pióro memortka, 10,5 cala, bardzo sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 25
Z. zwykłe: 35
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 45
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Nie Mar 04, 2018 5:33 pm   
   <Multikonta: --


Nosz cholera by tego kogoś! Malcolm zaczynał podejrzewać, że trafił na jakiegoś miłośnika zwierzątek mniejszych i większych, które koniecznie, koniecznie muszą wykazywać się tendencją do żarłocznego kłapania tworami gębowymi w kierunku czarodziejów. Czy nie mógł choć raz trafić na kogoś, kto – tak dla odmiany – rzuci w niego puszystym, oswojonym króliczkiem albo chociaż świnką morską?
Auror już nawet nie opuszczał różdżki, w myślach wypowiedział Aresto Momentum, jednocześnie bezgłośnie wypowiadając słowa tego zaklęcia. Starał się objąć czarem przede wszystkim ptaki, ale przy okazji też uciekającą osobę, a jeśli mu się to nie udało i nieznajomy dalej biegł, de Mortain powtórzył zaklęcie, teraz mierząc prosto w niego.
 
     

Elizabeth Norrington
Pracownik Gringotta
Dołączył: 29 Gru 2017
Posty: 24
Wiek: 31
Krew: czysta
Pupil: sowa - Lucrezia
Różdżka: Ostrokrzew, włos chimery, 10 cali, giętka
Sakiewka: 10g.
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 25
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 50
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Nie Mar 04, 2018 9:29 pm   
   <Multikonta: --


Przynajmniej przestali próbować coraz bardziej rozjuszyć to magiczne stworzenie. Elizabeth nie zamierzała się cackać z tutejszą społecznością, byli to ludzie, których nie znała, a nawet jeśli kiedykolwiek ich spotkała pracując w banku Gringotta, to oczywiście nie zadała sobie dość trudu, żeby zapamiętać ich twarz. Tak czy inaczej ich reakcje były różne, natomiast Norrington po prostu doszła do wniosku, że pochwyci żmijoptaka. W zasadzie mogłaby wyjść udając, że przecież nic się nie dzieje, ale skoro już trafiła w środek wydarzeń to może akurat coś z tego wyjdzie.
Żmijoptak okazał się jednak dość wymagającym zwierzakiem, bo to, iż cały czas powiększał swoje wymiary, powodowało trudności w pochwyceniu go kajdanami. Jak się miała za to skutecznie zabrać jak to stworzenie było tak niewymiarowe? Póki co więc męczyła się z tym czarem starając się opleść stworzenie tak aby w końcu go unieruchomić i zablokować mu dalszą możliwość rozrostu. Chyba wcześniej nie miała do czynienia z tym zwierzakiem, ale póki nie pluło jadem ani nie zionęło ogniem to mogła i próbować go ogarnąć.
- Może ktoś się ruszy i mi pomoże? - fuknęła w końcu zła jak osa, że pozostali goście herbaciarni urządzili sobie chyba niezłe widowisko.- No ludzie, będziecie się tylko gapić? - wywróciła młynka oczami.
Więcej było w tym pretensji niż faktycznej prośby o pomoc, ale skoro było tu jeszcze parę osób to mogli ruszyć swoje tyłki i zająć się tym stworzeniem, żeby nie zdemolowało całkiem tego miejsca.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2395
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Mar 06, 2018 12:27 am   

Absurda Finis, którego wcześniej użył auror miało również ten skutek, że schwytana ofiara uspokajała się. Jak łatwo się domyślić efekt ten był bardzo przydatny z punktu widzenia Uzdrowicieli pracujących w Mungu, którzy nie raz mieli do czynienia z różnymi, ciężkimi konsekwencjami czarów wpływających szkodliwie na umysł czarodzieja. Tak też było z tajemniczym jegomościem, który po spętaniu pasami, przestawał stopniowo się szarpać i próbować wyzwolić z tej przeszkody. Ptaszki, które postawiły sobie za cel wydziubdziać aurora już dobierały się do niego, już ich kłujące dzióbki zaczynały drażniąco stukać o czoło i policzki mężczyzny. Tyle dobrego, że rzucony przez niego czar zdążył spowolnić czas na tyle iż te, małe, urocze, fruwające stworzonka coraz bardziej niemrawo ruszały skrzydełkami w powietrzu, a zatem de Mortain miał okazję uniknąć dalszego mało przyjemnego dziubdziania. Schwytany przez niego uciekinier w tym czasie się nie ruszał, nadal pozostawał unieruchomiony pasami bezpieczeństwa. Natomiast z jednego z sąsiednich sklepików z drobnostkami wyszła czarownica z kilkuletnim synkiem. Kobieta z charakterystyczną, rozłożystą tiarą na głowie wlepiła wzrok prosto w stojącego przed nią tajemniczego uciekiniera, nabrała głębszego wdechu i szybko zasłoniła oczy, kilkuletniemu chłopczykowi w pośpiechu cofając się do lokalu jakby widok ów jegomościa wzbudził w niej nieprzypadkowe przerażenie.
Z kolei śmierciożerczyni w herbaciarni nadal mocowała się ze żmijoptakiem. Nie ma co, trafiło się jej upierdliwe stworzenie, które nijak nie chciało się dostosować do jej zamiarów, co rusz to próbując jeszcze zwiększyć swoje gabaryty. Pozostali klienci wydawali się dość skołowani... atakować czy nie? Wezwać kogoś na pomoc? W końcu jakaś parka ogarnęła się na tyle, że rzucili podobne zaklęcia spętując jeszcze bardziej żmijoptaka. Skuteczniejsza w tym wypadku okazała się współpraca i rzucanie pochodnych czarów z kilku stron na raz. Dzięki temu niemal całkiem udało się zablokować rozrost zwierzęcia. Ktoś nawet wpadł na jeszcze inny korzystny pomysł, wypuszczając patronusa o kształcie skocznej wiewiórki, która pognała zapewne do Ministerstwa z wiadomością o nielegalnym stworzeniu w herbaciarni na Pokątnej. Wysiłek panny Norrington i pozostałych gości opłacił się na tyle, że ruchy zwierzęcia zostały zablokowane i udało się już całkiem sporego żmijoptaka powalić na posadzkę. Jeszcze trochę się wierciło, jeszcze kręciło tym łbem, ale już nie miało szans bardziej swobodnie się przemieszczać.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Dołączył: 20 Sty 2018
Posty: 24
Wiek: 37 lat
Krew: czysta
Pupil: kuguchar Rupert
Różdżka: Różdżka: heban, pióro memortka, 10,5 cala, bardzo sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 25
Z. zwykłe: 35
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 45
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Wto Mar 06, 2018 9:07 pm   
   <Multikonta: --


Super, cudownie. Malcolm nie chciał tracić sposobności, którą właśnie sobie wywalczył. Chociaż sekundę temu zwolnił do marszu, aby uniknąć wpadnięcia w chmarę ptaków, nie mógł sobie darować i prawą dłonią, w której nie trzymał różdżki, pacnął lekko parę ptaszyn odtrącając sobie je z drogi. Podbiegł do (do niedawna) uciekającego czarodzieja i silnie zacisnął dłoń na jego ramieniu. De Mortain nawet się nie zastanawiał, nie sprawdzał, z kim ma do czynienia, tylko teleportował się wprost do odpowiedniego miejsca w Ministerstwie.
 
     

Elizabeth Norrington
Pracownik Gringotta
Dołączył: 29 Gru 2017
Posty: 24
Wiek: 31
Krew: czysta
Pupil: sowa - Lucrezia
Różdżka: Ostrokrzew, włos chimery, 10 cali, giętka
Sakiewka: 10g.
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 25
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 50
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Wto Mar 06, 2018 11:01 pm   
   <Multikonta: --


W końcu się udało. Udało się ruszyć jakoś tych niemrawych ludzi, którzy chyba się otrząsnęli w porę. Nie, żeby jej koniecznie była potrzebna pomoc, ale dobrze się zabrać za tego zwierzaka w kilka osób, żeby lepiej ogarnąć to stworzenie. Zdaje się, że mieli do czynienia z młodym żmijoptakiem, bo z dorosłym mogłoby być więcej problemów. Już ten okazał się upierdliwy.
Śmierciożerczyni nawet była zainteresowana stworzeniem. Zastanawiała się czy do czegoś by się jej takie zwierzę nie przydało albo może można z niego pozyskać jakieś cenne składniki na eliksiry. Jej rozważania zostały przerwane gdy zorientowała się, że jeden z klientów herbaciarni wezwał kogoś na pomoc chyba z Ministerstwa. Zaklęła w myślach, bo ani myślała opowiadać jakimś urzędasom czy co gorsza aurorom o tym co się tu wydarzyło. Powinna pilnować siebie przede wszystkim i starać się żyć tak, żeby nie zwracać na siebie niepotrzebnej uwagi. Nosiła na ręce mroczny znak, a to nie był najlepszy czas dla wyznawców tej ideologii.
Rzuciła jeszcze okiem na żmijoptaka, ale zwierzę nie będzie już raczej sprawiało kłopotów. A jeśli nawet... co ją to obchodzi? Zabrała swój płaszcz, zarzucając go na ramiona i wyszła pośpiesznym krokiem z lokalu. Nawet jeśli dostrzegła jeszcze Otto z tym czarodziejem, który próbował przemycić żmijoptaka, dla niej to był całkiem dobry moment na wycofanie się. Skierowała się zatem
w przeciwnym kierunku, a potem deportowała.
<zt>
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2395
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Mar 07, 2018 9:52 pm   

Sytuacja w herbaciarni została opanowana na tyle, że panna Norrington mogła się spokojnie z tego miejsca ewakuować. Ostatnie co widziała, to kręcącego się z boku na bok żmijoptaka, który jednak nie stanowił już żadnego zagrożenia spętany tak aby utrudnić mu poruszanie się i uniemożliwić dalsze zwiększanie swoich rozmiarów.
Naprawdę szkoda, ze auror nie sprawdził z kim ma do czynienia. Wówczas może by wiedział, że przetransportowanie tego tajemniczego osobnika nie będzie tak łatwe jak mu się wydawało. Nieznajomy wciąż trzymał w dłoni różdżkę i chociaż zaklęcie znacznie go uspokoiło, nie oznaczało to, że mężczyzna ten nie dysponuje jeszcze jakimś środkiem obrony. Gdy nastąpił charakterystyczny trzask deportacji, w miejscu, gdzie wcześniej się znajdowali, unosił się zielonkawy dym, zaś prawdopodobnie z twarzy tajemniczego osobnika coś odpadło, lądując na śniegu wyścielającym ulicę Pokątną. Była to połowa maski, którą nie jeden czarodziej skojarzyłby z maskami śmierciożerców. Teraz już wiadomo czego tak naprawdę przeraziła się czarownica z dzieckiem, która zaszyła się w przeciwległym lokalu. Natomiast gdy de Mortain znalazł się na miejscu, do którego się deportował okazało się, że w dłoni trzyma tylko ten łatany płaszcz obszyty futrem z norek i ściśnięty pasami bezpieczeństwa, zaś jego właściciela już brak.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Einarr Thorsen
Brygada Uderzeniowa
Dołączyła: 25 Lut 2018
Posty: 9
Wiek: 36 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Heimdall
Różdżka: włos lwa nemejskiego, ostrokrzew, 14 cali, bardzo giętka
Ekwipunek: różdżka, szara taśma klejąca
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Nie Mar 18, 2018 9:52 pm   
   <Multikonta: --


Mrucząc pod nosem coś po norwesku, Einarr podążył śladem Malcolma i deportował się chwilę po nim w alejce by wylądować na Pokątnej. Jedno było pewne - wkurzył aurora, któremu brakowało chyba nieco poczucia humoru. Ale też nie mógł wiedzieć, że Thorsen ostatnio czuł znudzenie i liczył na odrobinę rozrywki. Zastanawiał się nawet nad krótkim urlopie, gdzieś z daleka od Wielkiej Brytanii i dręczących ją problemów, najlepiej na gorącej plaży.
- Gdzie się to dokładnie wydarzyło? - zapytał, wyciągając różdżkę z kieszeni.
Możliwe, że któreś z zaklęć sprawdzających by coś wyłapało. Albo coś dodatkowego zostało w śniegu.
 
     

Dołączył: 20 Sty 2018
Posty: 24
Wiek: 37 lat
Krew: czysta
Pupil: kuguchar Rupert
Różdżka: Różdżka: heban, pióro memortka, 10,5 cala, bardzo sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 25
Z. zwykłe: 35
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 45
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Wto Mar 20, 2018 8:46 pm   
   <Multikonta: --


Gdyby de Mortain wiedział, co myśli znajomy o jego deficycie poczucia humoru, przytaknąłby szczerze i w ramach zaczerpnięcia rozrywki polecił udanie się do cyrku, nie w pościg za Śmierciożercą. O tyle dobrze, że Einarr zachował komentarz dla siebie.
Malcolm w odpowiedzi gestem dłoni zachęcił mężczyznę do ruszenia naprzód, wzdłuż chodnika, po drodze samemu wyjmując różdżkę. Przeszedł kawałek, po czym zatrzymał się dając znajomemu szansę na rozejrzenie się. A nuż on coś znajdzie.
Tutaj go dogoniłem, stąd się deportowaliśmy i tutaj znalazłem jego maskę. Stamtąd... – obrócił się i machnął w stronę chodnika. – Szła jakaś kobieta z dzieckiem, zwykli przechodnie Pewnie bym ich poznał, ale sądzę, żebyśmy ich jeszcze spotkali. Sądząc po tym, jak się przestraszyły, jestem prawie pewny, że widziały twarz tego kogoś – opowiadał rzeczowym, służbowym tonem.
 
     

Einarr Thorsen
Brygada Uderzeniowa
Dołączyła: 25 Lut 2018
Posty: 9
Wiek: 36 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Heimdall
Różdżka: włos lwa nemejskiego, ostrokrzew, 14 cali, bardzo giętka
Ekwipunek: różdżka, szara taśma klejąca
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Śro Mar 21, 2018 10:52 am   
   <Multikonta: --


Thorsen skanował wzrokiem ulicę, chodnik, sklepy znajdujące się w pobliżu, a potem dalsze fragmenty Pokątnej. Szukał czegokolwiek, co mogłoby im pomóc znaleźć tajemniczego uciekiniera.
- Skoro jesteś przekonany, że widziały jego twarz, to trzeba tę kobietę znaleźć. Z rysopisem łatwiej będzie odnaleźć twojego uciekiniera.
Przechadzał się, rozkopując butem śnieg w nadziei, że może w nim leżą jakieś przedmioty, które mogą być wskazówką. Idealnie by było znaleźć coś, co niemal wykrzyczy kim jest jego właściciel, ale co do tej opcji to nie miał najmniejszych złudzeń, że okaże się prawdziwa.
 
     

Dołączył: 20 Sty 2018
Posty: 24
Wiek: 37 lat
Krew: czysta
Pupil: kuguchar Rupert
Różdżka: Różdżka: heban, pióro memortka, 10,5 cala, bardzo sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 25
Z. zwykłe: 35
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 45
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Wto Mar 27, 2018 8:42 pm   
   <Multikonta: --


Jasne. Wiedział, że by się przydały, ale szukanie ich to jak szukanie igły w stogu siana. Wiedział, że byłoby trudno, dlatego najpierw wolał sprawdzić inne tropy, chociaż nie wykluczał, że kiedy prostsze i szybsze metody zawiodą, sięgnie i po tę poszlakę.
Ruszył przed siebie i pokonał kawałek drogi dzielący ich od herbaciarni, po czym wszedł do niej. Ach, ten znajomy zapach ziół i herbat, w innych okolicznościach pewnie uznałby za kojący. Szybko omiótł spojrzeniem pomieszczenie, niewielu gości i Einara. Czy on spostrzegł coś interesującego?
Dzień dobry – odezwał się, kiedy zobaczył tę samą kelnerkę, która obsługiwała ich, kiedy był tu z Elizabeth. Skromna dziewczyna teraz stała za barem. – Czy pracuje dziś barman? – Malcolm rzucił jeszcze paroma przymiotnikami opisującymi mężczyznę, któremu śmierciożerca próbował wręczyć pakunek ze żmijoptakiem. Auror uważnie obserwował zachowanie kelnerki, gotowy do szybkiej obrony, ale też jak najlepszego odczytania jej mimiki.
 
     

Einarr Thorsen
Brygada Uderzeniowa
Dołączyła: 25 Lut 2018
Posty: 9
Wiek: 36 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Heimdall
Różdżka: włos lwa nemejskiego, ostrokrzew, 14 cali, bardzo giętka
Ekwipunek: różdżka, szara taśma klejąca
Sakiewka: 10g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Śro Mar 28, 2018 10:04 pm   
   <Multikonta: --


Niczego nie znalazł co by zwróciło jego uwagę i ze sporą dozą rozczarowania udał się za Malcolmem do herbaciarni, chowając różdżkę po drodze. W środku poczuł się wyjątkowo nie na miejscu. Było to miejsce dla kogoś takiego jak on. Nie przeszkadzała mu blizna na twarzy, ale też nie lubił jak ktoś się na niego przez to gapił lub co gorsza omawiał jego wygląd teatralnym szeptem. Podszedł do kontuaru i oparł się o niego bokiem, pozornie nonszalancko. Miał stąd dobry punkt obserwacyjny na salę. Kątem oka zerknął też kilka razy w stronę wystawionych herbat, zapamiętując żeby wpaść tutaj po robocie i uzupełnić zapasy swoje i matki.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2395
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 29, 2018 9:46 pm   

W herbaciarni nie było zbyt wielu gości tak jak i tamtym razem gdy w lokalu zjawił się tajemniczy czarodziej z dość upierdliwym bagażem, który ledwo co udało się unieruchomić. Zima zniechęcała zarówno do zakupów na Pokątnej jak i odwiedzania miejsc takich jak to, nawet pomimo tego, że w środku było przecież ciepło i przytulnie. Niektórzy goście jakby obrażeni na mróz i śnieg rzucali tylko krzywe spojrzenia w stronę okien wychodzących na pokrytą białym puchem Pokątną, inni ogrzewali się gorącymi napojami, których aromatyczny zapach unosił się w powietrzu. Już dawno posprzątano bałagan, który zasiał żmijoptak w lokalu, a samo zwierzę pewnie znalazło się pod opieką wykwalifikowanych magizoologów.
Kelnerka, do której zgadał auror wskazała na barmana, który najwyraźniej kończył zmianę, bo instruował swojego kolegę po fachu za barem, który jednym machnięciem różdżki segregował na regale położonej tuż za nimi słoiczki zawierające różne herbaciane mieszanki. Jedno machnięcie i wszystkie obróciły się etykietkami do przodu, drugie machnięcie różdżki i ustawiły się równiutko w rzędach co do centymetra. Kończący zmianę barman zakładał właśnie płaszcz, a na głowę zatknął sobie dopasowany do płaszcza melonik.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom



Vampire Diaries

SnM: Naruto PBF

www.zmiennoksztaltni.wxv.pl





Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 9