► Poszukujemy nauczycieli Astronomii oraz Mugoloznastwa! Mile widziani śmierciożercy oraz aurorzy!
► Ruszyły zapisy do Klubu Pojedynków!
► Na boisku quidditcha trening Krukonów!
► Rozpoczyna się lekcja Obrony Przed Czarną Magią!
► Rozpoczynamy bal! Uczestników zapraszamy tutaj! Dostępna bilokacja. Szczegóły o zabawie.
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

146
157
135
141

Kwiecień 2000r.
Pełnia: 14-15.04 (07-09.09)
Pierwsze powiewy ciepłego powietrza zastępują zimowe chłody, a roślinność zaczyna coraz śmielej budzić się do życia. W dzień ok. 10'C, w nocy ok. 4'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Kwatera Główna Aurorów
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3709
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri, Carter (nieoswojony)
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Wto Cze 28, 2016 9:34 pm   Kwatera Główna Aurorów
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Siedziba aurorów. Auror to czarodziej zajmujący się łapaniem czarnoksiężników. Kandydaci na aurorów musieli zaliczyć owutemy z obrony przed czarną magią, transmutacji, zaklęć, eliksirów i zielarstwa na ocenę przynajmniej Powyżej Oczekiwań. Następnie pobierali trzyletnią naukę na kierunku Aurorstwo, gdzie przechodzili wiele trudnych testów.
Stanowiska: Auror, Szef Biura Aurorów
 
     

Dołączył: 26 Sty 2014
Posty: 68
Wiek: 42 lata
Krew: czysta
Pupil: sowa - Homer
Różdżka: kasztanowiec, kieł widłowęża, 11 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Pią Wrz 15, 2017 9:27 pm   

Smith nie był zadowolony z ostatnich efektów pracy. Aurorzy uwijali się jak tylko mogli, lecz mimo to śmierciożercy umykali im sprzed różdżek. Byli jak cienie i jak tylko padło na nich światło, to rozpraszali się w nim niknąć bez śladu. To było dość irytujące nawet jak dla tak aktywnego pracownika Biura Aurorów jak Deryl. Niby przeciwników nie było wielu, lecz doskonale się ukrywali mistrzowsko opanowując zdolność maskowania się. Ministerstwo obiecywało już nawet nagrody za pomoc w odnalezieniu tych śmierciojadów, lecz zupełnie jakby zapadli się pod ziemię. Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał, a wydawało się, że po pokonaniu Voldemorta sytuacja jest już opanowana, że wyłapanie tej garstki to tylko kwestia czasu. Nic bardziej mylnego. Nie działali w grupie, każdy postępował indywidualnie i tym trudniejsze stało się ich namierzenie.
Deryl stawił się w miejscu pracy. Jak tylko wszedł do biura, do swojego gabinetu, ogarnął wzrokiem stertę papierów leżącą na blacie. Przyzwyczaił się już do tego, że nad głową przemykały mu kolejne wiadomości. Złapał tą, która wleciała mu niemal na głowę, przeczytał o co chodzi i od razu wyrzucił ją do kosza. Nic wartego uwagi, nic co cokolwiek pozwalało by ich namierzyć. Oparł dłonie o biurko, bez zainteresowania spoglądając na stos leżących obok powiadomień. Nie, to też nie to. W końcu wysunął jeden z dokumentów, zaczął go przeglądać i nieśpiesznym krokiem kierować się do wyjścia. Nie lubił stać w miejscu, bezczynność była jak dla niego jeszcze bardziej denerwująca.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2478
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Wrz 17, 2017 9:29 pm   

Do kwatery aurorów wpadł ciemnowłosy mężczyzna w późno-średnim wieku o charakterystycznych zakolach na głowie, które czyniły jego głowę jakby większą niż w rzeczywistości. Osobnik ten zaciągał się cygarem, a wzrok miał wyraźnie skupiony na podłodze. Albo tak zamyślony. Popiół z cygara zaraz spadł na niewielki dywanik położony między kolejnymi, sąsiadującymi ze sobą biurkami. Czarodziej machnął różdżke pozbywając się natychmiast tych pozostałości.
- Pieprzony Harvin... - wymamrotał i dopiero wtedy podniósł wzrok na Deryla.- Smith A ty gdzie? Mamy szukać tego śmierciojada? Zostaw wszystko, to jest priorytet. - odezwał się do niego głosem sygnalizującym, że od tej decyzji nie ma już odwołania.- Zapomnij o ściąganiu starym wiedźmom kotów z drzew. Pojawił się kolejny ślad. Trzeba to załatwić NATYCHMIAST. - podkreślił ostatnie słowo, znowu strzepując popiół z cygara na dywanik i znowu bez większej uwagi sprzątając po sobie szybkim machnięciem różdżki.- Chociaż na moje to ten skurwiel znowu nam się wymknie. - burknął już bardziej przyciszonym tonem, przenosząc wzrok w stronę widoku za oknem.- Po co.. po co n atakował te dziewczyna? To jakaś choroba? Nie mógł wytrzymać? - rozłożył ręce, spoglądając znów na aurora.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Dołączył: 26 Sty 2014
Posty: 68
Wiek: 42 lata
Krew: czysta
Pupil: sowa - Homer
Różdżka: kasztanowiec, kieł widłowęża, 11 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Śro Wrz 20, 2017 9:29 pm   

Deryl zatrzymał się w miejscu, gdy na jego drodze stanął jeden z aurorów. Z uwagą słuchał jego słów, nie zwracając zbyt wielkiej uwagi na nawyk strzepywania popiołu z cygara i sprzątania go machnięciem różdżki. Wielu pracowników tego zawodu mieli jakieś swoje osobiste, dziwne przyzwyczajenia. Stresująca praca w ciągłym niebezpieczeństwie robiła swoje. Niektórzy nawet dosłownie wariowali tracąc zdrowe zmysły na zawsze po latach męczącej służby. Dostawali paranoi, urojeń... wszystko im się mieszało w głowie. Jemu to jeszcze nie groziło, ale przyszłość może być różna.
- Jaki ślad? - interesowały go bardziej konkretne informacje, chociaż zdawał sobie sprawę, że kwestia tego śmierciożercy jest dość irytująca.
Szukali go od dawna, a mimo to on i jemu podobni wciąż im umykali. Harvin szczególnie dawał się im we znaki, był jak cień, który zawsze potrafił się ukryć w ciemności, a ta jego walka ze stażystką Proroka... sam tego nie rozumiał.
- Czego ty się mnie pytasz? Nie latam z różdżką i czarnym znakiem na ręce. - wzruszył ramionami podchodząc z pewnym dystansem do narzekań towarzysza broni.- Mów gdzie mamy się udać, i tak nie mamy więcej do roboty... może tym razem będzie to coś bardziej konkretnego. Wtedy, w Azakabanie... mam wrażenie, że byłem o krok, a i tak mi zwiał. - zmarszczył brwi, nie lubił wspominać tego momentu, bo wciąż to go kłuło, że pomimo szybko podjętej akcji Harvin zdołał uciec.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2478
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Wrz 22, 2017 9:31 pm   

Cygaro zawisło między palcami starszego aurora, który jakby nad czymś dumał wpatrując się w okno wychodzące na widok będący pewnie wytworem magii. Przez chwilę się nie odzywał, kiwając tylko głową w zamyśleniu.
- Dolina Godryka. Że niby tam pojawił się mroczny znak, ale nikt nie ma dowodu... że niby widziano tam gościa w czarnym płaszczu, a przecież Harvin nosi taki płaszcz... jakby przyrósł do niego. - wargi mężczyzny wykrzywiły się w kpiącym uśmiechu.- Ale na to też nie ma dowodu. - wymamrotał, wzdychając ciężko i znów zaciągnął się cygarem.- Na nic kurwa nie ma dowodu, a my jak te pieski myśliwskie mamy się uganiać za widmem. - skwitował sceptycznie, po raz kolejny strzepując popiół na dywanik w gabinecie.- Jak na moje to bujda, ale szefostwo upiera się, żeby to sprawdzić. Teraz każdy ślad się liczy, uduszą nas jak tego skurczybyka nie dorwiemy. No... - machnął różdżką, sprzątając pozostawione po sobie niedopałki.- Kanapusia zjedzona? Możemy ruszać?
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Dołączył: 26 Sty 2014
Posty: 68
Wiek: 42 lata
Krew: czysta
Pupil: sowa - Homer
Różdżka: kasztanowiec, kieł widłowęża, 11 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Pon Wrz 25, 2017 10:03 am   

- Dolina Godryka? - uniósł brwi z pewnym zdziwieniem, bo na pewno nie zakładał, że Harvin mógł pojawić się w miejscu takim jak to.- A czego miałby tam szukać. Znajdują się tam te ruiny domu Potterów i ten cmentarz, ale oprócz tego... nic użytecznego. - nie miał pojęcia czego śmierciożerca mógł poszukiwać w tym rejonie, z niczym mu się to nie kojarzyło, a okolica już dawno została spenetrowana i wiadomo, że żadnych silnie magicznych przedmiotów tam nie ma.
Mimo wszystko na upartego można zakładać, że schronił się tam inny podwładny pokonanego Lorda Voldemorta, z którym cel szukał kontaktu. Ale były to tylko hipotetyczne rozważania, dlatego nie widział powodu by dzielić się nimi z towarzyszem. Szanse na to, że akurat to było powodem pojawienia się Harvina w tej okolicy i tak były nieznaczne. I czy naprawdę by się tak wystawiał demonstrując mroczny znak na niego? To wciąż budziło strach, owszem, ale teraz gdy śmierciożerców nie zostało zbyt wielu, musieli oni uważać na każdy swój krok i każde działanie.
- Dobra, nie ma co zwlekać.- przytaknął drugiemu aurorowi.- Gdzie się przenosimy? Cmentarz? - zapytał jeszcze po czym szybkim krokiem wyszedł z gabinetu aurorów, żeby od razy zająć się tą sprawą.
<zt>
 
     

Einarr Thorsen
Brygada Uderzeniowa
Dołączyła: 25 Lut 2018
Posty: 62
Wiek: 36 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Heimdall
Różdżka: włos lwa nemejskiego, ostrokrzew, 14 cali, bardzo giętka
Ekwipunek: różdżka, szara taśma klejąca
Sakiewka: 19g 13s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Śro Mar 14, 2018 8:49 pm   
   <Multikonta: --


Einarr pojawił się w pracy dobre pół godziny przed czasem i po wejściu do Kwatery Aurorów podszedł do tablicy, na której wisiały wszystkie aktualne listy gończe. Obejrzał się za siebie i zaanektował puste krzesło przy biurku stojącym najbliżej. Rozsiadł się wygodnie, kładąc nogi na rogu blatu. Bujał się lekko, trzymając w prawej ręce kubek z kawą z jednej z mugolskich kawiarni, a lewą mając wolną na wypadek, gdyby ktoś był dowcipny. Nie przeszkadzałoby mu gdyby się wywalił, ale rozlanie kawy było w jego mniemaniu grzechem niewybaczalnym, zwłaszcza gdy to była jego kawa. Dumał więc sobie, szukając kolejnego uciekiniera, na którego mógłby zapolować. Proces selekcji był ważny, bo łatwe cele go nudziły. Intelektualna gimnastyka to było to, co lubił najbardziej.
 
     
Malcolm de Mortain
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 15, 2018 12:59 am   

Wpadł do Kwatery Głównej, głośno zamknął za sobą drzwi i nawet przez myśl mu nie przeszło, aby powitać osoby, które już znajdowały się w Kwaterze, co u de Mortaina było raczej normą. Głęboko wciągnięty w swoje niespokojne myśli przeszedł szybko parę kroków w głąb pomieszczenia, zaraz zawrócił. Zmienił zdanie. Chciał wyjść, nie tu powinien wracać. Plan, który początkowo ułożył był jak deska ratunkowa zdesperowanego nastolatka, a nie poważnego czarodzieja! Zbeształ się w myślach i już miał z powrotem chwytać za klamkę, kiedy nagle się zatrzymał. Zerknął w bok na jednego z niewielu przebywających tu o tej porze aurorów. A gdyby tak...
Einarr, pomóż mi – odezwał się, wcześniej podchodząc do biurka, przy którym bujał się na krześle kolega po fachu. Malcolm brzmiał bardziej jakby rzucał wyzwanie niż prosił. – Niedawno wpadłem na jedną z podejrzanych o kontakty ze Śmierciożercami, a parę minut później pojawił się jakiś zakapturzony czarodziej siejąc zamieszanie żmijoptakiem. Zanim mi uciekł, upuścił to – dla pokazania powagi sprawy oraz poparcia swoich słów położył na biurku połowę maski kojarzonej ze Śmierciożercami – ot tak, gdyby Einarr jeszcze sądził, że de Mortain stroi sobie z niego żarty.
 
     

Einarr Thorsen
Brygada Uderzeniowa
Dołączyła: 25 Lut 2018
Posty: 62
Wiek: 36 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Heimdall
Różdżka: włos lwa nemejskiego, ostrokrzew, 14 cali, bardzo giętka
Ekwipunek: różdżka, szara taśma klejąca
Sakiewka: 19g 13s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Czw Mar 15, 2018 4:29 pm   
   <Multikonta: --


Thorsen wolno obrócił głowę by spojrzeć na de Mortaina. Twarz Einarra nie wyrażała w tym momencie absolutnie nic, głównie z tego powodu, że nie dokończył jeszcze kawy, a więc nie funkcjonował w pełni. Pociągnął z kubka kilka sporych łyków czarnej jak noc ambrozji tuż przed tym jak Malcom zrzucił bombę.
- Uciekł ci? - zapytał, przyglądając się aurorowi z niekłamanym zainteresowaniem i rozbawieniem. Czystokrwiści.
- Zaczynają się robić nieostrożni - stwierdził, podnosząc połowę maski z blatu i uważnie się jej przyglądając. - Albo to zasadzka. Może to i lepiej, że ci uciekł, Mal, inaczej pewnie bym cię musiał zeskrobywać z chodnika.
Ze świętym spokojem dopił kawę do końca, rzucił kubek do kosza, stojącego przy sąsiednim biurku i wolnym ruchem zsunął nogi z blatu, pozwalając by jego buty walnęły w podłogę. Jak zwykle miał na sobie mugolską odzież, nie przejmując się absolutnie żadnymi regulacjami dotyczącymi wymaganego stroju. Wystarczyło, że na oficjalne spędy narzucał na siebie coś formalnego.
- To gdzie zaczynamy? - Wstał, wyciągnął różdżkę i niewerbalnym zaklęciem oznaczył jeden z listów gończych wiszących na tablicy. Na później.
Ostatnio zmieniony przez Einarr Thorsen Czw Mar 15, 2018 8:15 pm, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Malcolm de Mortain
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Mar 15, 2018 6:50 pm   

Na rozbawienie w spojrzeniu rozmówcy de Mortain odpowiedział lodowatym spokojem.
Tak. Wymieniliśmy się paroma czarami, kiedy uciekał, złapałem go i chciałem nas deportować, ale pojawiłem się tylko ja i jakieś jego szmaty, które nosił. – Skoro Einarr zainteresował się tematem, Harvey postanowił wyjawić mu więcej szczegółów. Wzmianki o zeskrobywaniu z chodnika nie skomentował inaczej, niż lekkim przekrzywieniem głowi i posłaniem spojrzenia mówiącego 'serio?' Nie szedł w przepychanki słowne i udowadnianie, że to on byłby tym, który wygrałby pojedynek ze Śmierciożercą, uznał, że nie ma sensu. Przełknął, bo wiedział, że to on jest tutaj tym, który prosi o pomoc, ale zapamiętał.
Podczas gdy Einarr poddał się procesowi zdejmowania nóg z biurka, on w tym czasie schował połowę maski i zapiął czarny płaszcz.
Na Pokątnej. Jesteś gotowy?
 
     

Einarr Thorsen
Brygada Uderzeniowa
Dołączyła: 25 Lut 2018
Posty: 62
Wiek: 36 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Heimdall
Różdżka: włos lwa nemejskiego, ostrokrzew, 14 cali, bardzo giętka
Ekwipunek: różdżka, szara taśma klejąca
Sakiewka: 19g 13s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Nie Mar 18, 2018 5:46 pm   
   <Multikonta: --


- Trzeba było go najpierw znokautować. - Schował różdżkę, przeciągnął się aż poczuł przyjemne chrupnięcia i pomacał się po kieszeniach, sprawdzając czy wszystko ma. - Nieprzytomny się nie wyślizgnie. Musisz przestać polegać tylko na magii.
W sumie gdyby nie fakt, że dziwnie by to wyglądało, Einarr chętnie by nosił przy sobie chociażby lasso. Kusiła go też broń używana przez wikingów. Niestety, mugole często byli pozbawieni chociażby podstawowego poczucia humoru, a nie marzyło mu się zostać aresztowanym. Plama na honorze jak nic.
Ruszył pierwszy do wyjścia, z jednej z kieszeni kurtki wyciągając ciemnoczerwone jabłko i z głośnym chrupnięciem się w nie wgryzając.
- Masz w ogóle bilet na metro? - zapytał jeszcze w drzwiach, tuż przed opuszczeniem biura, a później budynku ministerstwa.

<zt>
 
     
Malcolm de Mortain
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Mar 18, 2018 7:52 pm   

Malcolm, słysząc kolejną radę, zatrzymał się i spojrzał na mężczyznę zimno.
Słuchaj, jak masz niespełnione pragnienie zostania belfrem, to nie wyżywaj tego na mnie. Znam zasady postępowania i według nich działam, nie potrzebuję twoich rad. – Teraz nie zniósł w ciszy podejścia kolegi i jasno dał do zrozumienia, co mu nie pasuje i czego nie lubi. Ruszył do wyjścia, ucinając temat. – Nie mamy czasu na konwencjonalne środki transportu – rzucił szybko, nawet się nie zatrzymując. Kiedy wyszli z Ministerstwa, skręcił w jedną z wąskich alejek przy budynku i obejrzał się. Sprawdził, czy auror za nim podąża i czy przypadkiem nikt niepożądany nie ma ich w zasięgu wzroku. – Jeśli nie chcesz pomóc to chociaż nie przeszkadzaj – zastrzegł jeszcze i deportował się w miejsce, do którego zmierzali.

<zt>
 
     

Einarr Thorsen
Brygada Uderzeniowa
Dołączyła: 25 Lut 2018
Posty: 62
Wiek: 36 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Heimdall
Różdżka: włos lwa nemejskiego, ostrokrzew, 14 cali, bardzo giętka
Ekwipunek: różdżka, szara taśma klejąca
Sakiewka: 19g 13s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Sob Sie 18, 2018 6:44 pm   
   <Multikonta: --


Przylazł tu na haju eliksiru od Leo, więc lepiej by było gdyby nikt mu pod różdżkę nie podszedł. Lukrecja mu się skończyła, więc w całonocnym sklepie mugolskim zakupił potężne opakowanie żelków w kształcie długich kolorowych dżdżownic. Jak każdy dobrze zaopatrzony mieszkaniec Londynu zawsze miał przy sobie także chociaż kilka mugolskich funtów. Magią się w końcu nikt nie naje. Wkroczył więc w progi aurorskiej kwatery z długim, wściekle limonkowo-różowym robalem zwisającym mu z kącika ust i podrygującym przy każdym kroku. Stanął na chwilę przed tablicą ogłoszeń, domalował wąsy mniej poszukiwanemu draniowi, drugiemu zaś zrobił makijaż klauna. Usatysfakcjonowany swoim dziełem przeszedł się przez biuro, zamieniając kilka rzeczy kolegom i koleżankom zwykle przez przestawienie tychże kilka biurek dalej. Nonszalancko zignorował mały stolik, na którym leżał stos papierów z jego nazwiskiem na kartce przyczepionej do akt, ergo jego robota papierkowo znów leżała. Musiał w końcu dorwać jakiegoś młodego naiwnego i mu to wtrynić. Gdzie ci stażyści, kiedy są potrzebni?!
Dotarł do drzwi archiwum i wszedł do środka, mrucząc pod nosem słowa piosenki.
- One way or another I’m gonna find ya. I’m gonna getcha getcha getcha getcha.
Nie przestawał nucić, szukając numerów akt, które podał mu Leo. A skoro już tu był to mógł poszukać także paru innych. Na przykład Sorena. To by była dopiero ciekawa lektura.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2478
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Sie 19, 2018 6:36 pm   

Archiwum w Biurze Aurorów nie mogło być normalnym pomieszczeniem wypełnionym rzędami regałów zapchanymi kartotekami poszczególnych spraw. Były regały i były kartoteki, to się zgadzało. Tylko, że tutaj te wysokie biblioteki akt rządziły się swoimi prawami. Co chwila otwierała się jedna z szuflad i spięte w jedną całość dokumenty obejmujące jedno zadanie czy jednego, konkretnego czarodzieja przelatywały do innej szuflady, która zaraz po tym się zamykała. I to funkcjonowało nieustannie. Dawno rzucone zaklęcie porządkujące miało zapobiegać ewentualnemu bałaganowi, bo wiadomo... przyjdzie jeden auror, przyjdzie drugi auror, każdy chce akta, a potem wpycha papiery gdzie popadnie i koledzy nie mogą się później doszukać brakujących dokumentów. Skutkiem tego można było odnieść wrażenie, że archiwum żyje swoim życiem i nieprzerwanie funkcjonuje dbając o odpowiednią segregację akt. Poszukiwania pana Thorsena trwały krótko. Caroline Michaelson (Shelby). Cały pakiet dokumentów, na których pierwszej stronie wynotowano wszystkie dane osobowe śmierciożerczyni wraz z wyszczególnieniem członków jej rodziny. Damien Michaelson jako mąż, Ellena Shelby jako siostra, a w polu dzieci było coś zamazanego i dopiero nad tym niechlujnym bazgrołem wciśnięto mniejszymi literami Betha Raven Michaelson, zupełnie jakby ktoś dopisał tą informację później niż nieżyjącej już Caroline założono kartotekę. Dalsze strony akt zawierały zwykle zwięzłe notatki z prowadzonego śledztwa jakie zwykle aurorzy są obowiązani odnotowywać z każdym postępem w sprawie osoby podejrzanej oraz protokoły innych czynności.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Einarr Thorsen
Brygada Uderzeniowa
Dołączyła: 25 Lut 2018
Posty: 62
Wiek: 36 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Heimdall
Różdżka: włos lwa nemejskiego, ostrokrzew, 14 cali, bardzo giętka
Ekwipunek: różdżka, szara taśma klejąca
Sakiewka: 19g 13s
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 30
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 20
Wysłany: Śro Sie 22, 2018 6:07 pm   
   <Multikonta: --


- Ktoś tutaj powinien iść na kurs kaligrafii - mruknął do siebie na głos, przerzucając pospiesznie zawartość teczki, by sprawdzić czy wszystko jest.
Wyciągnął też jakieś przypadkowe akta i użył ich by zasłonić fakt, że użył Reducio na dokumentach Michaelson, które następnie ukrył w wewnętrznej kieszeni kurtki wśród innych zgromadzonych tam szpargałów.
Teczka Sorena teraz, gdzie ona może być?
Przeszkadzały mu te latające dokumenty i trzask otwieranych oraz zamykanych szuflad. Porządek porządkiem, ale jednak wolałby trochę ciszy, nawet takiej dzwoniącej w uszach.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom







over-undertale











AbsitOmen

Northland Highschool

Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 10