Rewolucja zaklęć! Koniecznie przeczytaj!
► Poszukujemy nauczyciela Starożytnych Run!
► Mile widziani śmierciożercy oraz aurorzy!
► Trwa lekcja Eliksirów!
► Trwa lekcja Transmutacji!
► Trwają zajęcia z Wychowania do Społeczeństwa!
► Ukazał się nowy Prorok Codzienny!
► Pamiętamy! II rocznica Bitwy o Hogwart!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

162
186
170
202

Maj 2000r.
Pełnia: 12-14.05 (14-18.11)
Coraz cieplejsze promienie słońca nie powinny nikogo zwieść. Wieczory wciąż chłodne, a aura deszczowa i nieprzewidywalna. W dzień ok. 14'C, w nocy ok. 8'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Klasa eliksirów
Autor Wiadomość

Darcy Campanella
Uczeń | V rok
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 62
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz Zeus
Różdżka: jesion, łuska smoka, średnio elastyczna, 9 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Sob Mar 10, 2018 9:29 pm   

Po świętach zaczęły się znów lekcje. Dlatego panna Campanella postanowiła zawitać w klasie eliksirów. Ach, właściwie był to szkolny obowiązek, jednak ona zwykle uznawała, że niektórzy profesorowie powinni się cieszyć, ze w ogóle zaszczyca ich swoją obecnością. Z tego co się orientowała nie wszyscy byli jakiegoś porządnego pochodzenia, a dla ślizgonki liczyło się głównie to.
Tym bardziej nie do końca rozumiała dlaczego na stanowisku nauczyciela z tego szlachetnego przecież przedmiotu znalazła się akurat ta kobieta. Średnio pasowała do wizerunku surowego profesora jakiego wcześniej wypracował Snape czy lubującego się w znanych rodzinach Slughorna. Tu coś nie grało, jednak eliksiry były n tyle ważnym przedmiotem, że dziewczyna wiedziała, że musi się zjawić. Nie do końca wiedziała co będzie tematem zajęć, nie interesowała się tym co prawda, aczkolwiek miała ze sobą to co było zwykle potrzebne. Przekroczyła próg klasy i poczuła charakterystyczny ciężki zapach mikstur, który zwykle wypełniał to miejsce. Była z nim dobrze zaznajomiona. Piwnicowe klimaty też jej odpowiadały, w końcu jakby nie było dormitoria ślizgonów były w podziemiach, więc nie było to dla niej niczym nowym. Miała przy sobie torbę, zajęła więc swoje stanowisko i pozostało jej zapewne czekać na rozpoczęcie zajęć.
 
     

Ellen Spooner
Uczeń | VII rok
Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 160
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Honey
Różdżka: lipa, pióro feniksa, 10 cali, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 15
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Sob Mar 10, 2018 11:04 pm   

Lekcja, wiec Ellen szybko popędziła korytarzem, żeby się nie spóźnić. No hej, dormitorium Gryfoni mieli w wieży, a zajęcia z eliksirów były na samym dole czy spory kawałek jak na takie zamczysko! Na szczęście na tyle lat nauki panna Spooner opracowała już koncept szybkiego przemieszczania się, więc mogła tylko współczuć pierwszakom, że tyle muszą się z tym męczyć. Niby eliksiry nie były jej konikiem, ale był to dość ważny przedmiot, więc bezsprzecznie trzeba się na nim pojawić. Zresztą, warzenie tych magicznych mikstur dla wielu było sztuką trudną, więc gryfonka nie czuła się tutaj osamotniona.
Wpadła więc do klasy, prawie jak burza, trzymając w jednej dłoni swoją torbę, która tylko świsnęła w powietrzu. Udało się, zdążył, nie będzie ujemnych punktów. Prawda? Rozejrzała się tylko nieco i dopadła do swojego stanowiska. N tyle lekcji już mniej więcej każdy siedział na "swoim" miejscu. Zaczęła wyjmować z torby co potrzebne i ustawiać obok. Podchodziła do lekcji pozytywnie, miała nadzieję, że z jej udziałem nic nie eksploduje, ale może uda się wytworzyć jakiś ciekawy eliksir.
 
     
Ana Fawley
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Mar 11, 2018 7:41 pm   

Wyglądało na to, że to wszyscy uczniowie siedzieli już na swoich miejscach, kiedy profesor Morgana Fawley weszła do klasy, dokładnie o godzinie, o której miały się rozpocząć zajęcia. W szarej szacie roboczej z różowymi wykończeniami i z blond włosami związanymi za pomocą różowej wstążki w wysoką kitkę przeszła energicznym krokiem przez salę i z szerokim uśmiechem stanęła za biurkiem nauczyciela. Wydawała się w dziwny sposób pasować i zarazem nie pasować do wilgotnych lochów, w których mieściła się jej pracownia.
Ana rozejrzała się po klasie. Wiedziała, że powinno przyjść więcej osób, ale nie dała poznać po sobie ukłucia rozczarowania. Pierwsza lekcja po przerwie świątecznej. Nie winiła uczniów, że chcieli przedłużyć sobie wolne. Nawet jej, która kochała uczyć, nie przeszkadzałoby kilka dodatkowych dni ferii. Podwinęła jednak rękawy i wesołym głosem zwróciła się do zgromadzonych.
- Dzień dobry, witajcie nie pierwszych zajęciach w nowym roku. Mam nadzieję, że jesteście zmotywowani, bo z racji zbliżających się egzaminów musimy narzucić dobre tempo pracy. - Upewniwszy się, że wśród przybyłych nie ma osób z młodszych klas, kontynuowała: - Zapiszcie tematy. Rocznik czwarty i piąty: "Organizacja pracy przed SUMami. Eliksir Słodkiego Snu." Roczniki szósty i siódmy: "Omówienie OWUTEMów. Wywar Żywej Śmierci."
Profesor skrzyżowała ramiona i czekała, aż wszyscy skończą zapisywać temat, szeptać i wzdychać. Eliksir Żywej Śmierci okryty był złą sławą, ale niekoniecznie z powodu zaawansowania i niebezpieczeństw, jakie się z nim wiązały. Raczej przez średnią ocen, jakie dostawano za jego przygotowanie.
- Przechodząc dalej. Wiem, że niektórzy z Was mogą uznać Eliksir Słodkiego Snu za zbyt prosty w przygotowaniu i niektóre osoby na piątym roku mogły mieć z nim styczność na dodatkowych spotkaniach. Jednakże moim celem jest doprowadzenie do tego, abyście wszyscy zdali SUMy, najlepiej na zadowalającym poziomie - uśmiechnęła się delikatnie. - Żebyśmy wszyscy wiedzieli, na czym stoimy, wyciągnijcie kartki. Pióra antyściągające znajdziecie pod pulpitami. Pytania do kartkówki: Jeden. Wymień cechy charakterystyczne amortencji. Dwa. Wypisz składniki eliksiru wielosokowego. Trzy. Napisz wszystko, co wiesz, o prawach Golpalotta. Piątoroczni, którzy chcą przygotowywać dzisiaj Wywar Żywej Śmieci i robili już Eliksir Słodkiego Snu, niech napiszą, kiedy to było, jak go przygotowali i informacje o jego działaniu. Siódmoroczni niech napiszą, jaki jest ich stosunek do zdawania OWUTEMów - tak, nie, niezdecydowany. Książki zamknięte, piętnaście minut, czas start.
Kobieta usiadła za biurkiem i zaczęła przeglądać swoje własne notatki, co jakiś czas zerkając na piszących. Machnęła różdżką i do sali zaczęły wlatywać pojemniki z różnymi składnikami, ustawiając się na stoliku przed nią.

//Kartkówki proszę na priv.
 
     

Lucas Henderson
Uczeń | V rok
Dołączył: 07 Maj 2017
Posty: 33
Wiek: 15
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Nerv
Różdżka: heban, pióro ze skrzydło hipogryfa, giętka, 11 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Nie Mar 11, 2018 9:39 pm   
   <Multikonta: --


Pora też na Lucasa. Puchon nie śpieszył się zbytnio, bo miał blisko do klasy eliksirów. Właściwie sala znajdowała się nad podobnym poziomie co jego dormitorium, więc nie czuł potrzeby pędzić co sił w nogach, żeby tylko znaleźć się na lekcji. Przed wyjściem ze swojego dormitorium jeszcze upewnił się, że zabrał ze sobą potrzebne przybory, a wśród tych rzeczy, które wrzucił do przenośnej torby musiał znaleźć się także i podręcznik. Elegancki, wyglądający jak nieużywany, bo chłopak bardzo szanował książki gdy z nich korzystał. Czasem bardziej przypominały nówki z księgarni niż wysłużone już podręczniki.
Lucas upewnił się, że ma wszystko i wyszedł, w przelocie dostrzegając gryfonkę pędzącą na zajęcia. Ci to mieli jednak dużo gorzej. Henderson wszedł do środka, wykonał krótkie skinięcie głową i chociaż się nie odezwał ani nikogo nie spojrzał, od razu nogi poniosły go do ławki, tam gdzie zwykł siadać na lekcji eliksirów. Właściwie nie poświęcał uwagi innym osobom, jak tylko usiadł zajął się wykładaniem przyborów, które zapewne okażą się potrzebne na lekcji. Nie podnosił głowy, sprawiając wrażenie jakby niemal był w klasie sam, chociaż zdawał sobie sprawę z obecności innych. Ale raczej to nie były osoby dobrze znane Lucasowi.
- Dzień dobry. - mruknął w końcu i zaczął notować słowa nauczycielki, a potem zabrał się za kartkówkę odpisując co wiedział, odniósł ją nauczycielce i usiadł w ławce.
Ostatnio zmieniony przez Lucas Henderson Pon Mar 12, 2018 12:08 am, w całości zmieniany 1 raz  
 
     

Darcy Campanella
Uczeń | V rok
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 62
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz Zeus
Różdżka: jesion, łuska smoka, średnio elastyczna, 9 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Nie Mar 11, 2018 10:22 pm   

Więc... Słodki Sen? Niech będzie. Kiwnęła tylko głową, gdy nauczycielka zjawiła się w sali, ale sama nie powiedziała nic, wyciągąjąc przed siebie pergamin i sięgając po pióro. Trudno powiedzieć czy była rozczarowana czy zadowolona, jej wyraz twarzy był jednostajny, aczkolwiek usatysfakcjonowało ją to, że na panią profesor nie trzeba było długo czekać. Zamoczyła pióro w atramencie i coś starała się wynotować, jednak gdy usłyszała o kartkówce ręce jej opadły. Wywróciła młynka oczami, sięgnęła po kolejny pergamin i za to pióro, które miało zapobiegać ściąganiom. Jeszcze nigdy nie testowała czy te pióra rzeczywiście działają. Przyjrzała się mu uważnie zastanawiając się czy to jest tani szajs, który da się jakoś oszukać. Wszystko się dało, co pokazały jej pudrowane dłonie od czasu pewnego złodziejskiego procederu.
Na szczęście panna Campanella nie musiała ściągać, bo o eliksirach trochę już wiedziała, nawet jeśli uważała, że pisanie takich kartkówek mija się z celem. Tak czy inaczej, wpierw zanotowała pytania, a potem zaczęła dopisywać odpowiedzi. Jak już skończyła podeszła do nauczycielki, zostawiając na blacie jej biurka pergamin z odpowiedziami. Chociaż nie miała wcześniej do czynienia z Eliksirem Słodkiego Snu, wydawało się jej to za proste, ale nie miała chyba nic na swoją obronę, więc zostawiła temat tak jak jest. Wróciła na swoje miejsce i zaczęła z nudów rysować coś na pergaminie, jakieś totalne bohomazy, ale wolała już przejść do tematu dzisiejszej lekcji. Ta kartkówka to takie niepotrzebne męczenie uczniów. Czy powinna się zastanawiać jak sobie inni poradzili? Nie... chyba nie. Nie dostrzegała na lekcji nikogo wartościowego na siebie, a garstka osób, które panna Campanella tolerowała się nie zjawiły. Cóż. Jeszcze jakiś puchon się spóźnił, jakieś nieszczęśliwe puchoniątko. Powinien za karę dostać dodatkowe pytanie, tak by było dobrze, skoro nawet ona mogła się poświęcić i nie spóźnić.
 
     

Ellen Spooner
Uczeń | VII rok
Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 160
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Honey
Różdżka: lipa, pióro feniksa, 10 cali, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 15
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Pon Mar 12, 2018 10:01 am   

- Dzień dobry. - przywitała się na wejście nauczycielki, ale z każdym jej kolejnym słowem entuzjazm gryfonki malał.
Chyba na coś takiego nie była przygotowana. No może to nie było tak, że jej dobry humor prysł jak bańka mydlana, ale raczej średnio wyobrażała sobie sprawdzian swojej wiedzy. Nieco zmartwiona rozejrzała się po pozostałych, zastanawiając się jak inni to przyjęli. Jakiś chłopak się spóźnił, a poza tym... naprawdę źle to widziała. Spojrzała na swój wyciągnięty pergamin, potem wyjęła antyściagające pióro i postukała nim kilka razy w kartkę. Próbowała sobie coś przypomnieć, ale jej wiedza była niezbyt imponująca, więc wszelkie szczegóły nie wchodziły w grę. Ale nie byłaby sobą gdyby tak łatwo się poddała. Dlatego z postanowieniem, że wypisze wszystko co będzie w stanie sobie przypomnieć przystąpiła do pracy.
Amortencja nie była łatwym orzechem do zgryzienia, ale coś tam jeszcze liznęła tematu. Chyba nigdy nie chciałaby mieć w życiu do czynienia z tym eliksirem, tak... w praktyce. Eliksir wieloskładnikowy... chyba coś o tym słyszała, że długo trzeba nad nim pracować, ale składniki.... tyle tego było, że wszystko się jej mieszało! A te prawa... zastanawiała się kim w ogóle ten człowiek był. Pewnie jakimś eliksiroznawcą.
Coś tam wymęczyła, coś w międzyczasie zaświtało jej do głowy i tym oto sposobem doszła do punktu, w którym parę wypisanych rzeczy znalazło się najej kartce. Przeczytała to wszystko jeszcze raz i uznała, że nic więcej sobie nie przypomni. Ach, jeszcze pytanie do OWUTEMów! Napisała, że nie wie, bo pojęcia nie miała jeszcze kim zostanie w przyszłości, nie chciała jeszcze podejmować ostatecznej decyzji, a potem oddała kartkę, wracając zaraz na swoje miejsce. Jak nie będzie minusowych punktów za takie luki w wiedzy to będzie dobrze i chyba pora trochę poważniej wziąć się za te eliksiry.
 
     
Martin Lyncis
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Mar 12, 2018 10:50 am   

Był sobie król, był sobie paź i była raz królewna...
Martin nie był zaś żadną z wymienionych postaci. Był za to uczniem w ciężkich butach, których kroki, zwłaszcza w lochach zamku Hogwart, dało się z daleka bez wysiłku usłyszeć i rozpoznać. Teraz też charakterystyczne potupywanie niosło się głuchym echem z korytarza, rozpraszając ostatnich piszących kartkówkę profesor Fawley. Tak właśnie Martin Ben Lyncis z właściwym sobie niemałym, naturalnym i niewymuszonym wdziękiem spóźniał się koncertowo na lekcję eliksirów. Ot, fraszka w codziennym harmonogramie, po młodym czarodzieju i tak spłynie to jak po kaczce czy nauczycielka wyciągnie wobec niego jakieś konsekwencje, czy nie. Przyjmie je z uniesioną głową i hardy - jak zawsze. A niechby nawet ustaliła odpowiedzialność zbiorową całej klasy. Nimi Martin przejmował się jeszcze mniej.
No ale spóźnienie spóźnieniem, ale wszak były jeszcze maniery.
- Dzień dobry!- rzucił gromko od wejścia, bez śladu zawstydzenia w głosie. Ruszył by zająć miejsce również niczym gwiazda pop która zabawiła się potrzymaniem fanów w niepewności czy koncert się odbędzie, nie zaś jak student ryzykujący bure od surowej wykładowczyni.
Obserwatorzy mogli zauważyć, że miejsce w ławce które zajął Martin szybko zostało otoczone przez pustkę. Nikt nie przepadał za siedzeniem w jego pobliżu że względu na nieprzyjemny charakter i wybuchową naturę, ale Martin nie krzywdował sobie tego. Przynajmniej, gdyby już zabrał się do jakiejś pracy, miałby spokój i nikt nie patrzył by mu na ręce.
 
     
Ana Fawley
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Mar 12, 2018 4:21 pm   

Uczniowie pisali i spóźniali się, a czas płynął. Kiedy minęło piętnaście minut, profesor Fawley wstała i przeszła po klasie, zabierając kartkówki osobom, które jeszcze ich nie oddały. Z uprzejmym "dziękuję", bezlitosnym gestem wyrywała papirus co bardziej zrozpaczonym osobom. Kiedy kończyła obchód, do klasy wszedł ostatni spóźnialski. Ana, która wszystkich swoich uczniów pamiętała i kochała, nie zdziwiła się późnym przybyciem pana Lyncisa. Obróciła głowę w jego stronę.
- Huh, dzień dobry. Ominęła pana kartkówka, zostanie pan pięć minut po lekcji - powiedziała spokojnie, a wracając do biurka już głośniej, do całej klasy: - Wiecie, że toleruję spóźnienia do piętnastu minut, ale na brodę Merlina, chociaż udawajcie, że to wina schodów, że jest Wam przykro i wejdźcie na palcach.
Kobieta zaśmiała się, najwyraźniej niezbyt urażona spóźnieniami. Co innego, gdyby byli już w trakcie omawiania eliksiru, bo Ana nie tolerowała przeszkadzania w przyswajaniu wiedzy. Przewertowała szybko kartkówki i tylko dwa razy uniosła brwi albo odchrząknęła ze zdziwieniem. Cały proces przebiegł tak szybko, że skończyła przeglądanie w momencie dojścia do biurka.
- Oczywiście kartkówka nie jest na ocenę. To były pytania, które pojawiły się w zeszłych latach na egzaminach i widzę, że większość z Was poradziła sobie z nimi całkiem nieźle...
Nie ma pustych kartek, dodała w myślach.
- A teraz przechodzimy do praktyki. Eliksir Słodkiego Snu - zaczęła od tematu dla czwartego i piątego roku, by siódmoroczni też mogli powtórzyć podstawy - powoduje natychmiastowe zaśnięcie osoby, która go wypije. Sen trwa zwykle kilka godzin, a w jego trakcie nic się nie śni. To prosta mikstura, którą znajdziecie między innymi w szpitalach i aptekach. Stosowana by zwalczyć bezsenność, można ją podawać wszystkim, również chorym, starym i małym dzieciom. Można też nasączać nim jedzenie i mieszać z napojami, nie neutralizują jego działania - Ana odczekała chwilę, aż wszyscy skończą notować, a później podeszła do tablicy i wzięła kredę. - Dobrze uwarzony Eliksir Słodkiego Snu powinien mieć barwę fioletową. Do jego składników należą: składnik standardowy, śluz gumochłona, lawenda i... czy ktoś zna ostatni składnik? Bardzo logiczny wybór przy eliksirach nasennych i uspokajających.
Rozejrzała się po klasie, oczekując odpowiedzi, stukając kredą w tablicę, na której na razie było zapisane:
Cytat:
Eliksir Słodkiego Snu
Składniki:
6 miarek standardowego składnika
4 gałązki lawendy
2 krople śluzu gumochłona

Receptura:
 
     

Darcy Campanella
Uczeń | V rok
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 62
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz Zeus
Różdżka: jesion, łuska smoka, średnio elastyczna, 9 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Wto Mar 13, 2018 1:42 pm   

Więc tyle się męczyli i to wszystko nie było na ocenę? No cóż... Darcy skupiła się nadal na swoich bohomazach urzeczywistnianych na kartce pergaminu, a konkretniej w rogu. Nie tyle, że lekcja ją nie interesowała, ale po takim początku trudno jej było poczuć coś bardziej sensownego w tych zajęciach. Zresztą, poprzedni nauczyciele tego przedmiotu nauczyli ich, że lepiej się nie odzywać niż palnąć jakąś idiotyczną głupotę. Slughorn może i był bardziej otwarty, ale na punkcie eliksirów trzeba mieć konkretnego fioła, żeby potrafić się wykazać tematem.
Zaczęła notować w momencie gdy nauczycielka zaczęła omawiać eliksir. Cały róg pergaminu miała już bezsensownie zamazany, więc musiała się zmieścić na pozostałej części, a jak nie... kartek nie brakowało.
- Waleriana. - odpowiedziała mechanicznie, bo akurat ten składnik kojarzył się jej z czymś uspokajającym, co powinno pomóc przy zasypianiu.
Nie przerywała notowania, wpatrzona była w swój pergamin, nawet nie podnosiła głowy, chociaż nagle do jej głowy wpadła myśl, że może i tą miksturę dałoby się jakoś ciekawie spożytkować, chociaż wydawała się mało pożyteczna na pierwszy rzut oka, chyba, że dla osób cierpiących na bezsenność. Ale w pozostałym zakresie, gdyby tak potrzeba było coś wykraść, można najpierw strażnika tego cosia uśpić podając mu napój z dodatkiem eliksiru Słodkiego Snu.
Zmarszczyła brwi. Za daleko wybiegała myślami. Póki nie miała żadnych upierdliwych przeciwników, po co się męczyć...
... jeszcze jakieś gryfiątko się spóźniło. O czym gryfiaczki w ogóle myślą? Mają cały czas głowy w chmurach czy jak? Można by im upieprzyć punkty. Można.
 
     
Martin Lyncis
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Mar 13, 2018 2:15 pm   

Pięć minut. PIĘĆ minut? I to za kartkówkę nawet nie na ocenę? To było głupie... No, ale cóż - eliksiry same w sobie były fajne, mieszanie mikstur było odprężające, a poza tym Martin to lubił, więc może warto było się przemęczyć? Z resztą, ważną klauzulą było "po lekcji", to znaczy, że wszyscy sobie pójdą, a to prowadziło do prostego wniosku - przynajmniej będzie cisza na sali.
A więc... Eliksir Słodkiego Snu. Zdaje się, że młody Lyncis czytał o nim jakiś czas temu w podręczniku... A może w jakiejś innej książce? Nie było to istotne. Rzucił od niechcenia okiem na tablicę, wyjął pergamin i pióro i zaczął skrobać niedbałe litery w miarę, gdy profesor Fawley stawiała na tablicy swoje kształtne znaki.
Standardowy składnik, to jest... lawenda... la... wen... da, mam to, śluz gumochłona ...mo...chło... na... myślał przepisując wolno, pozornie nawet nie patrząc w stronę katedry. Dopiero gdy jego długie palce trzymające pióro postawiły na pergaminie literę "W" zanim jeszcze padła odpowiedź na pytanie, można było poznać że Martin nie zrzyna tępo wiedzy z tablicy, a faktycznie rozumie temat i wie o czym się tu mówi. Dopisał ostatni składnik do listy i tu się zatrzymał. Nie chciał wybiegać aż tak bardzo naprzód, zwłaszcza że pani profesor mogła jeszcze się zrehabilitować za wcześniejszą pobłażliwość, wywołać go do przodu i kazać mu uwarzyć tę mieszankę na ocenę. Przezornie siedział więc cicho, gdy ślizgonka-albinoska podała na forum klasy prawidłową odpowiedź. Martin tylko prychnął pod nosem, ale uśmiechnął się - poczuł miłą satysfakcję, że on sam miał rację w tej kwestii.
 
     
Ana Fawley
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Mar 13, 2018 4:02 pm   

Ana powstrzymała się od wywrócenia oczami w reakcji na widok zdziwienia na twarzach uczniów. Czyż wiedza nie powinna być wartością samą w sobie, a regularne jej sprawdzanie czyż nie służy wyższemu dobru - skończeniu szkoły, ekhm - bardziej niż otrzymaniu kiepskich ocen? Wszak wśród kartkówek było tylko kilka zasługujących na PO i ani jednej, za którą profesor Fawley wystawiłaby stopień Wybitny, ale tą informacją nie chciała teraz nikogo zniechęcać. Wiedziała, że różniła się znacząco od poprzednich wykładowców Eliksirów - u obu pobierała nauki, z oboma pracowała, obaj dziwnym trafem zaliczali ją do grona swoich ulubieńców (choć Slughorn zapewne głównie ze względu na korzenie). Niemniej, czasy się zmieniają, a w lochach Hogwartu właśnie zawitała fiołkowooka, roześmiana odwilż.
- Bardzo dobrze, panno Campanella - skomentowała nauczycielka, dopisując informacje na tablicy. - Waleriana, najczęściej stosowane zioło na sen i uspokojenie. Lawenda, która ma zastosowanie w wielu eliksirach, przede wszystkim uspokajających i leczniczych, jest przyczyną fioletowego koloru, słodkawego posmaku i uspokajającego zapachu Słodkiego Snu. Śluz Gumochłona służy, jak wiadomo, zagęszczeniu mikstury. Zapiszę teraz na tablicy recepturę, przepiszcie ją i przejdziemy do warzenia tego łatwego w wykonaniu, ale potężnego eliksiru. Niech Was nie zwiedzie jego prostota, może on na długo uśpić nawet dorosłe smoki i wcale nie potrzeba do tego ogromnych ilości wywaru.
Na tablicy w błyskawicznym tempie, sugerującym magiczne właściwości kredy, pojawił się uzupełniony przepis na wykonanie wywaru:
Cytat:
Eliksir Słodkiego Snu
Składniki:
6 miarek standardowego składnika
4 gałązki lawendy
2 krople śluzu gumochłona
4 gałązki waleriany
Receptura:
1. Wlej wodę do kociołka
2. Dodaj kolejno 4 gałązki lawendy i 2 miarki* standardowego składnika do moździerza
3. Utrzyj składniki do konsystencji maści i zostaw, by zgęstniała
4. Dodaj 2 krople śluzu gumochłona do wody w kociołku
5. Dodaj 2 miarki standardowego składnika
6. Podgrzewaj na umiarkowanym ogniu przez 30 sekund
7. Dodaj 3 miarki* utartej wcześniej substancji
8. Zamachaj różdżką nad kociołkiem
9. Zostaw eliksir do samoistnego warzenia na 40 minut**
10. Dodaj 2 miarki standardowego składnika
11. Podgrzewaj wywar na dużym ogniu przez minutę
12. Dodaj 4 gałązki waleriany
13. Zamieszaj 7 razy, zgodnie z ruchem wskazówek zegara
14. Zamachaj różdżką nad kociołkiem
________________
*miarka - srebrna łyżeczka
**czas warzenia zależy od wielkości kociołka, standardowej wielkości kocioł potrzebowałby 70 minut

Był to długi, ale jasny i prosty przepis.
- Oczywiście, wymagam, żebyście sami potrafili odróżniać składniki. Wszystko, czego potrzebujecie, znajdziecie przed moim biurkiem. Zaczynajcie pracę. Jeśli ktoś będzie miał pytanie lub problem, dajcie mi znać ręką, nie róbcie hałasu. Zachęcam do zadawania pytań, od tego tu jestem. Jeśli ktoś dojdzie do punktu dziewiątego instrukcji, niech siądzie prosto i wyciągnie pióro. Nie będzie przerwy.
Na stoliku przed biurkiem ustawione były po dwa lub trzy stoliki z różnymi substancjami: wysokimi roślinami o fioletowych kwiatach, kwiatami z mocnymi korzeniami i białymi płatkami w pękach, pozostawionymi z korzeniami drobnymi kwiatkami o białej barwie, gęstym zielonym śluzem, mieszanką rozmaitych ziół, fasolkami perłowego koloru i zielonkawą wodą. Był też słoik z czymś, co mogło być jedynie kupką świeżych mózgów. Wszystkiego akurat tyle, aby nie trzeba się było przepychać w drodze po swoje składniki. Kiedy piątoroczni zaczęli zabierać przedmioty potrzebne do warzenia mikstury, Ana zaczęła już omawianie tematu dla uczniów siódmego roku.
- Mam nadzieję, że wszyscy aktywnie słuchali powtórki materiału, ponieważ Wywar Żywej Śmierci jest niczym innym, jak eliksirem nasennym. Najsilniejszym i najniebezpieczniejszym, jaki wynaleziono. - Twarz kobiety przybrała srogi wyraz, którego niecodzienność zdradzała powagę sytuacji bardziej niż książkowy opis. - Bardzo trudny do uwarzenia, ale gdy się go opanuje, może sprowadzić na pijącego niekończący się sen, podobny do śmierci. Należy go dawkować z niezwykłą uwagą. Początkowo jest czarny, później przechodzi w kolor blado-liliowy, a na końcu jest niemal przezroczysty jak woda. Otwórzcie książki na stronie sto trzydziestej siódmej, znajdziecie tam listę przedmiotów potrzebnych do przyrządzenia Żywej Śmierci. Panno Spooner, proszę przeczytać je na głos i wymienić funkcje głównych składników, dzięki którym eliksir działa w ten konkretny sposób.
Kiedy Ellen wyczytywała składniki, kreda lewitowała za panią profesor i teraz już samoistnie zapisywała słowa na tablicy. Ana stała z założonymi rękami, słuchając Gryfonki i jednocześnie obserwując poczynania uczniów piątego roku.
 
     

Lucas Henderson
Uczeń | V rok
Dołączył: 07 Maj 2017
Posty: 33
Wiek: 15
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Nerv
Różdżka: heban, pióro ze skrzydło hipogryfa, giętka, 11 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Wto Mar 13, 2018 6:12 pm   
   <Multikonta: --


Puchon zastanawiając się z czym przyjdzie mu się jeszcze zmierzyć na tych zajęciach, nie pozwalał sobie jednak na odpłynięcie myślami. Starał się notować to co było potrzebne, chociaż do eliksirów nie był zbyt przekonany jako do przedmiotu. Milczący chłopak nie oglądał się na innych, nie zwracał uwagi na to kto się spóźnił a kto, koncentrując się na zapisaniu kolejnych szczegółów podawanych przez nauczycielkę. Właściwie sama jej osoba, również niespecjalnie by go zainteresowała, w żaden sposób ja nie porównywał. Byłoby to bezcelowe, szczególnie w stosunku do nauczyciela.
Po zapisaniu wszystkiego, puchon wstał podchodząc do miejsca, na którym rozstawiono składniki. Przyglądał się im w skupieniu, zdając sobie sprawę, że rozpoznanie niektórych elementów może być problematyczne. A jednak lawendę i walerianę poznał jakby po zapachu. Kiedy uniósł gałązki, miały one charakterystyczny aromat jakby były z łąki świeżo zebrane. Gorzej z śluzem gumochłona, jednak zakładał, że ta lepka substancja to było to. I jeszcze podstawowy składnik.
Wrócił na swoje miejsce pracy i obejrzał się na instrukcję zapisaną na własnym pergaminie. Musiał oczywiście przepisać wszystko, żeby mieć pewną jasność tematu. Użył różdżki, żeby wlać wodę do kociołka, a potem umieścił lawendę i dwie miarki składnika w moździerzu. Zabrał się za mozolne ucieranie tego, co wymagało trochę czasu i wysiłku. Przeleciał przy okazji wzrokiem jeszcze raz instrukcję.
- Pani profesor, co to znaczy umiarkowany ogień? - wolał bardziej konkretne szacowanie, a gdy uporał się ze starciem pokruszonych gałązek lawendy i tego składnika, odstawił maść na bok.
Czy dobrze się utarła? Wyglądało na to, że ma określoną konsystencją maści czyli jakby był na dobrym tropie. Sięgnął po śluz i ostrożnie starał się wymierzyć dwie krople, co było tym bardziej trudne z uwagi na gęstość śluzu. Ciągnął się do wody w kociołku tak, że trudno powiedzieć ile to faktycznie są "dwie krople". Chwycił od razu miarkę i wymierzył dwie wartości standardowego składnika. Dopiero teraz to podgrzać?
 
     

Ellen Spooner
Uczeń | VII rok
Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 160
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Honey
Różdżka: lipa, pióro feniksa, 10 cali, giętka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 5
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 15
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Wto Mar 13, 2018 9:43 pm   

Ellen odetchnęła ciężko kiedy przyszło jej usiąść z powrotem do ławki. Akurat w jej przypadku to dobrze, że te kartkówki nie były n ocenę, bo chyba by dostała jakieś punkty ujemne. To znaczy, nie poszło jej tragicznie, ale czuła, że w temacie eliksirów nie jest zbyt mocna i powiązanie tutaj pewnych faktów, składników czy substancji było to niej raczej wyzwaniem.
Spojrzała na chłopaka, który się spóźnił. Oczywiście kojarzyła go z pokoju wspólnego, bo był z tego samego Domu, ale zdaje się, że nie mieli wcześniej kontaktu ze sobą. Trochę zastanawiało ją to, skąd u niego te spóźnienie, ale no... każdy może mieć jakiś powód, a poza tym wieża Gryffindoru była wysoko, a sala, w której odbywały się lekcje z tego przedmiotu, dość nisko, już to było wystarczającym powodem.
Rozwinęła swój pergamin i chwyciła za pióro. Zastanawiała się co zapisać, więc zaczęła notować tych parę słów o Wywarze Żywej Śmierci. Nie miała do czynienia wcześniej z tym eliksirem, nie bardzo wiedziała do czego służy, chociaż jego nazwa już się jej przewinęła przed oczami. Otworzyła zatem podręcznik i zaczęła szukać informacji, które mogłyby jej ułatwić rozpoznanie tej mikstury. Chociaż zadanie młodszych wydawało się jej ciekawe, gryfonka wolała się skupić na temacie jaki wyznaczono starszym rocznikom. Tylko dlaczego on był taka słaba z tych eliksirów?! Pewnie takie pytanie zwykło sobie zadawać mnóstwo uczniów, to był wymagający przedmiot.
Jako, ze pytanie padło do niej, a Ellen była akurat w trakcie jednoczesnego kartkowania książki i zapisywania słów proferoski, była odrobinke zdezorientowana w pierwszej chwili. Spokojnie El, to nie jest trudne, dasz sobie radę... na Merlin, żeby tylko nie wyszło na to, że jej poziom wiedzy jest jeszcze niższy niż się wydaje.
Na szczęście akurat znalazła to co trzeba w podręczniku.
- Nalewka z piołunu, sproszkowany korzeń asfodelusa... czyli... roślina pochodząca z rodziny liliowatych, ze skupiskiem białych kwiatów u szczytu łodygi, korzenie waleriany, która działa uspokajająco, fasolka Sopophorusa, która ma wiele magicznych właściwości... i mózg leniwca? - nie wiedziała czy to dobrze przeczytała, ale no cóż... czasem korzystało się z różnych dziwnych składników, więc dlaczego i nie z mózgu?
 
     

Darcy Campanella
Uczeń | V rok
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 62
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz Zeus
Różdżka: jesion, łuska smoka, średnio elastyczna, 9 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Śro Mar 14, 2018 11:32 am   

Na ziołach się specjalnie nie znała. Dla niej to były listki, gałązki. pachruście, które służyły to wytworzenia eliksiru. Właściwie reszta była bez znaczenia. Wiadomo, że niektóre bardziej oczywiste roślinki kojarzyła, znając także ich zastosowanie, ale były to raczej najpopularniejsze zioła wykorzystywane na co dzień. Czasem tam słyszała w domu nawet by dodawać waleriany do herbaty czy melisy, więc nie trzeba szukać tu skojarzeń daleko. W każdym razie ślizgonka z wyrazem zwyczajowego mało zadowolenia na twarzy zaczęła notować słowa profesorki. Pióro poszło w ruch, bo trzeba było zapisać właściwości eliksiru i jego recepturę. Spojrzała na swój kociołek. Jak dobrze, że stać ją było na taki lepszy sprzęt, nie chciałaby korzystać z wyposażenia szkolnego.
Wstała w końcu, podchodząc do miejsca, na którym zebrano składniki. Kątem oka zerknęła na puchona. Nienormalny jakiś czy co?
- To było na pierwszym roku. - fuknęła w jego stronę, ale widać niektórzy zatrzymali się właśnie na tym poziomie i nie ruszyli dalej.
Waleriana miała chyba te białe kwiatuszki, a lawenda była fioletowa. Zebrała tego tyle ile potrzeba, dobierając jeszcze standardowy składnik i śluz, który zdaje się, że był gumochłona. Nigdy nie lubiła tych stworzeń, były nudne. Chyba tylko ich śluz się do czegokolwiek nadawał.
Wróciła na miejsce i rozłożyła składniki tak, żeby uniknąć bałaganu na miejscu pracy. Złapała za różdżkę, unosząc ją nad kociołkiem.
- Aquamenti. - wypowiedziała słowa zaklęcia i nalała tyle wody do kociołka, żeby być pewną, że się nie przeleje, ale żeby też się nie wygotowało w trakcie przyrządzania mikstury.
Zaczęła od gałązek lawendy, które wstępnie połamała na mniejsze, żeby dobrze zmieściły się w moździerzu, a następnie wraz ze standardowym składnikiem zaczęła miażdżyć całość tak by osiągnąć wymaganą substancję o gęstości masy. Rzuciła kątem oka na gryfiaczka, który chyba się nudził. Czy ci idioci z czerwonego Domu nie mogli być mniej aroganccy? Mogliby by przynajmniej udawać, że nie są idiotami.
- Komuś się chyba nudzi. - mruknęła pod nosem.
To ona, panienka Campanella urabia sobie rączki pracując nad eliksirem, a są tacy, należący pewnie do niższych warstw społecznych, którzy nic nie robią... to jest absurd dzisiejszych czasów.
Jak już się uporała z tym ucieraniem, odstawiła moździerz z powstałą tak masą na bok i sięgnęła po miarkę, żeby końcem łyżeczki dobrze wymierzyć dwie krople śluzu do kociołka, a potem kolejne zaklęcie poszło w ruch, bo trzeba było to wszystko podgrzać na średnim ogniu. Pilnowała zawartości, żeby nie nastąpił jakiś niespodziewany skutek uboczny, ale chyba trudno o to przy zwykłym eliksirze nasennym.
 
     
Martin Lyncis
[Usunięty]
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Mar 14, 2018 1:06 pm   

Receptura była niemal banalna. Ot, trzeba było mieć czas, trochę fantazji i oczywiście składniki. Wszyscy uczniowie zabrali się już do pracy, rzucili po zioła niczym spragnieni wody tułacze po roku postu na pustyni. A Martin? On sobie siedział, sprawdzał notatki, szacował swoje szanse że skończy dziś dzień bez szlabanu...
I wtedy ją usłyszał, siwiuteńką blondyne ze Slytherinu, która wcześniej potwierdziła mu skład eliksiru. Najpierw dogryzła puchonowi - To akurat Martina nie obeszło, bawcie się dzieci jak chcecie tylko zakładajcie gumki - ale potem miała czelność wycelować swój niewyparzony języczek w Lyncisa. Aż się zagotował w środku, gdy jej słowa trafiły do jego uszu. Zanim ktokolwiek zdążył przyznać jej rację demonstracyjnie wstał, postawił kociołek - jeden z tych zwykłych, tanich, używanych, ale nie cieknący - na zimnym palenisku i napełnił go wodą. Potem ruszył po składniki do katedry Fawley. Fioletowa lawenda, biała waleriana, aromatyczna mieszanka i kleisty śluz szybko trafiły do jego stanowiska. Poszło mu tym szybciej, że niektórzy uczniowie przy zbiorach składników rozstępowali się lękliwie przed nim.
No ale cóż, eliksir to jedno, ale była jeszcze ślizgonka. Martin wracając do swojej ławki akurat przechodził obok jej kociołka. Przed oczami stanęło mu sporo pomysłowych rzeczy, które mógł jej zrobić, ale tym razem postanowił ograniczyć się do słów.
- Ktoś chyba nie umie nie być suką.- Zauważył, używając podobnego tonu co ona.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight




















Dragon Ball New Generation Reborn











Fairy Tail Path Magician





over-undertale















Amaimon

Strona wygenerowana w 1,26 sekundy. Zapytań do SQL: 11