► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Astronomii, Numerologii, Starożytnych Run, Zaklęć, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Zakończyliśmy przerwę świąteczną!
► Ruszyły zapisy do klubu pojedynków!
► Zmienił się wygląd forum! To jednak nie wszystko, pełny spis zmian znajdziecie tutaj!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

100
100
100
100

Styczeń 2000r.
Pełnia: 19-20.01 (22-25.03)
Wielka Brytania tonie w zwałach śniegu. Zaspy utrudniają transport miejski, a rzeki i jeziora pozostają skute lodem. W dzień ok. -6'C, w nocy jeszcze mroźniej, ok. -12'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój Spotkań
Autor Wiadomość

Berenice Lemaire
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 21 Sty 2018
Posty: 14
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Egida
Różdżka: Oliwka, pióro memortka, 10.75 cala, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka, mix różnych książek
Sakiewka: 15g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 2
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 22
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Sob Lut 03, 2018 12:56 am   
   <Multikonta: Ana Fawley


Berenice była tak nierozgarnięta, że byle nagły ruch mógł wywołać przesadną reakcję obronną, co poradzić. Z drugiej strony, kiedyś stała bez ruchu przez pół minuty, zastanawiając się, w którą stronę uskoczyć, aż uderzył ją w twarz tłuczek na treningu Quidditcha, w którym nawet nie brała udziału. Ot, taki typ. Aby uniknąć dalszych wypadków, usiadła na oparciu jednego z foteli w pokoju.
Krukonka wysłuchała chłopaka i pokiwała ze zrozumieniem głową. Faktycznie, taki sezon. Matka cały czas przypominała jej w listach, żeby piła eliksiry wzmacniające, ale ileż się można faszerować. Kiedy Jeremy zaczął opowiadać o lekturze, oczy jej się zaświeciły. Książki to jest to, co Krukoni lubią najbardziej. I narzekanie na system szkolny, ex aequo na podium.
- Masz całkowitą rację, na zajęciach brakuje tylu ciekawych informacji, które byłyby użyteczne w życiu poza testami... - westchnęła. - Lubisz magizoologię? Ja zrezygnowałam już z Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami...
W jej głosie słychać było niemal skruchę, ale chciała po prostu usprawiedliwić swój brak informacji. Magiczne stworzenia interesowały ją przede wszystkim w zakresie rdzeni różdżek, jakie można było z nich pozyskać, ale nigdy nie pałała miłością do zajęć szkolnych polegających na opiece nad zwierzętami. Było to bez wątpienia niesamowite do oglądania, a Newt Scamander był w pewnym sensie idolem panny Lemaire, ale wszystko ma swoje granice i zajęcia z akromantulami o 8 rano były tą granicą.
Na pytanie chłopaka podrapała się różdżką po głowie.
- Ja... Pociąg do Paryża wyjeżdża dopiero za tydzień i pomyślałam, że do tego czasu zdecyduję, czy wracać. Chciałam jeszcze poćwiczyć zaklęcia - właściwie właśnie szłam to zrobić - a w domu nie bardzo mam na to szansę - powiedziała, przewracając oczami na myśl o prawie regulującym używanie magii przez niepełnoletnich i w tym momencie z jej różdżki wytrysnął mały snop zimnych, niebieskich iskier.
_________________
"La vérité vaut bien
qu’on passe quelques années
sans la trouver."
 
     

Jeremy Meyer
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 01 Maj 2016
Posty: 61
Wiek: 16
Krew: czysta
Pupil: sowa Sherlock
Różdżka: jarzębina, pióro znikacza, elastyczna, 11 cali
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 8
Wysłany: Sob Lut 03, 2018 9:29 pm   

Odłożył książkę na blat stolika. Właściwie obecność książki w pobliżu Jeremy'ego nie była niczym dziwnym. Dziwnym byłoby spotkanie go bez jakiejkolwiek lektury, a przy sobie miewał różne rzeczy. Raz nawet na Historii Magii zaczytał się w ulotce roznoszonej przez jakąś zdziwaczałą zwolenniczkę ochrony skrzatów domowych, która wypisała wszystkie postulaty przemawiające za zniesieniem niewolnictwa tych stworzeń. W praktyce nie było to nic interesującego, ale i tak było porywające na miarę opowieści o powstaniach goblinów, wojna czarodziejów... może i taka materia potrafiłaby być wciągająca, ale na pewno nie na lekcji, na której wszyscy masowo ucinali sobie drzemki.
- Czytać o tym pewnie. Zawsze to możliwość poznania czegoś nowego, chociaż na papierze. Nie jestem jeszcze pewny czy chciałbym się spotkać z tymi wszystkimi stworzeniami na serio, ale na wszelki wypadek warto coś o nich wiedzieć. - jakoś nie wyobrażał sobie spotykania z takim rogogonem węgierskim czy gigantycznym bazyliszkiem albo wściekłą harpią, ale... może jeszcze wszystko przed nim, a wtedy najlepiej właśnie wyjść od teorii.- A ty co teraz czytasz? - zauważył, że wśród książek, które dziewczyna chwilę temu sprzątnęła było kilka nieznanych mu tytułów, a to zawsze było w stanie przyciągnąć jego wzrok, nawet jeśli miałby być to czarodziejskie romansidło, ciekawość czasem potrafiła wziąć górę, chociaż osobiście krukon w takich egzemplarzach nie gustował.- Święta w Hogwarcie nie są złe... niektórzy spędzają je co roku. - zerknął na różdżkę dziewczyny i zmarszczył brwi z namysłem, kiedy z tego magicznego kijka prysnął snop iskier.- To jest... efekt tych ćwiczeń czy efekt braku tych ćwiczeń? - wolał się upewnić czy to było zamierzone czy nie, bo jeśli krukonka tego nie planowała to lekcjach wymagających praktycznego używania różdżki mogło być... iskrząco i wybuchowo. Czasem jak ktoś miał problem z różdżką albo z opanowaniem jakiegoś czaru stawał się prawie, że... nieobliczalny dla otoczenia.
 
     

Berenice Lemaire
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 21 Sty 2018
Posty: 14
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Egida
Różdżka: Oliwka, pióro memortka, 10.75 cala, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka, mix różnych książek
Sakiewka: 15g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 2
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 22
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Nie Lut 04, 2018 12:25 am   
   <Multikonta: Ana Fawley


Na pytanie Jeremiego Krukonka zajrzała do swojej torby i wyjęła z niej dwie książki. Zwróciła je okładkami w stronę chłopaka, prezentując tytuły, pewna że książki mają umiejętność mówienia same za siebie.
- To biografia Newta Scamandera, a to... mugolski klasyk - zmarszczyła brwi, patrząc na chiński egzemplarz powieści. - "Portret Doriana Graya". O mężczyźnie, który zachował wieczną młodość, a wszystkie znaki starości i popełnionego zła odciskały się zamiast tego na jego portrecie. Przez to zatracił człowieczeństwo - gwałtownie pokręciła głową, nieusatysfakcjonowana własnym opisem. - Mam wrażenie, że nie oddaję tej książce sprawiedliwości, a jest naprawdę fascynująca.
Zaczynała się czuć trochę zażenowana, jakby powiedziała za dużo albo coś bardzo nieciekawego. Poza wyżej wymienionymi pozycjami, można było zobaczyć wystające z jej torby: "Proroka Codziennego" oraz "Magię obronną dla zaawansowanych", ale kto liczyłby gazetę i podręcznik jako lektury?
Następne pytanie zbiło ją trochę z pantałyku, ale spojrzała na swoją różdżkę i zaśmiała się cicho.
- Zdecydowanie z braku ćwiczeń. Czasem mam wrażenie, że nie lubi, kiedy długo jej nie używam. Albo chociaż wspominam o nieużywaniu.
Było to o tyle dobre, że panna Lemaire potrzebowała czasem przypomnienia, że należy się ruszyć na zajęcia. Co więcej, wydawało jej się też, że różdżka jest jej bliższa niż większość spotkanych osób.
- Więc powinnam chyba już iść, poćwiczyć. Jeśli nie masz nic przeciwko. Na pewno dobrze się czujesz?
Fakt faktem, Krukon wyglądał już lepiej i bardziej... żywo... niż kiedy znalazła go drzemiącego.
_________________
"La vérité vaut bien
qu’on passe quelques années
sans la trouver."
 
     

Jeremy Meyer
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 01 Maj 2016
Posty: 61
Wiek: 16
Krew: czysta
Pupil: sowa Sherlock
Różdżka: jarzębina, pióro znikacza, elastyczna, 11 cali
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 8
Wysłany: Pon Lut 05, 2018 10:09 am   

O ile pierwszą rzecz kojarzył, bo gdzieś mu się już przewinął ten tytuł przed oczami, o tyle drugiej książki nie znał wcale. Pewnie z tego powodu wpatrzył się w te okładkę z lekkim zdziwieniem jakby sam wierzch miałby przynieść mu jeszcze kilka dodatkowych informacji o tym dziele. Bo krukonka zarysowała co prawda sam opis, ale chyba łatwo się domyślić, że dla kogoś z Ravenclawu to mogło być mało.
- Czytasz mugolską literaturę? - wypalił za to i nie, żeby miał jakoś to za złe dziewczynie, po prostu trochę się zdziwił, chociaż widywał już podobne tego typu nieznane dzieła u znajomych, którzy wywodzili się bardziej czy mniej z mugolskich rodzin.
Czasem nawet miał ochotę sięgnąć po coś tego typu, ale zwykle wygrywała z takim dziełem jakaś magiczna książka, związana z "ich" światem.
- Obraziłaś ją nieużywaniem. - parsknął cicho, nawet moe nieco z rozbawieniem. - Słyszałem, że z braku używania różdżki odzwyczajają się... wiesz, mogą traktować właściciela jak obcą osobę, ale... może to przesadzone stwierdzenie. - dodał ostatnie słowa szybko nie chcąc wychodzić na czarnowidza, poza tym rzadkie używanie tego magicznego kijka w szkole magii raczej im nie grozi.- Jak chcesz... mogę ci jakoś pomóc. Może nie jestem mistrzem w rzucaniu zaklęć, ale... jak coś się robi wspólnie to łatwiej idzie.
Ostatecznie i tak niewiele miał do robienia, a pielęgniarka kazała mu nie wychodzić ze szkoły, żeby pozwolić organizmowi na wrócenie do pełni sił.
- Taa... w porządku. Gorzej raczej nie będzie.
Umierający nie był, nieco osłabiony może, ale słanianie się na nogach mu na pewno nie groziło. Później wypije trochę gorącej herbaty i jeszcze sobie podreperuje zdrowie.
 
     

Berenice Lemaire
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 21 Sty 2018
Posty: 14
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Egida
Różdżka: Oliwka, pióro memortka, 10.75 cala, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka, mix różnych książek
Sakiewka: 15g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 2
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 22
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pon Lut 05, 2018 4:30 pm   
   <Multikonta: Ana Fawley


Zastanawiało ją, czy chłopaka dziwią chińskie znaki na okładce, czy jednak dzieło samo w sobie. W końcu uznała, że pewnie to drugie, bo jego spojrzenie kojarzyło jej się z tym, które widziała już niejednokrotnie na twarzach czarodziejów czystej krwi, niezależnie od języka, w którym czytała. Na jego pytanie tylko przytaknęła, po latach miała już praktycznie wyuczoną odpowiedź.
- Tak. Mój tata jest mugolem, a babci zawsze zależało, żebym była... obeznana kulturowo, powiedzmy. Więc w dzieciństwie dostawałam o wiele więcej mugolskich książek niż magicznych, moja mama była dużo delikatniejsza w doborze lektur - wzruszyła ramionami, mówiąc beznamiętnie. - I wierz lub nie, często mugolskie książki mają ciekawszą fabułę. Jest więcej mugoli niż czarodziejów, więc jest statystycznie zrozumiałe, że prawdopodobieństwo trafienia na arcydzieło jest tu większe... No, na kompletną szmirę też, oczywiście. Ale czytanie ich książek jest zaskakujące. O ile czarodzieje, żyjący w i tak magicznym świecie, często opisują własne przygody, o tyle mugole zazwyczaj polegają tylko na swojej wyobraźni. I czasami ma to naprawdę zadziwiający wynik. Jak bliskie ich wyobrażenia są prawdzie. Albo jak dalekie. A czasem miło poczytać coś, gdzie w ogóle nie ma magii. To dopiero fantastyka.
Książki, książki, książki. No i się rozgadała. Berenice bardzo nie lubiła mówić dużo, ale pewne świętości wymagają omówienia, powiedzmy sobie wyraźnie.
Na stwierdzenie chłopaka ponownie zerknęła na swoją różdżkę i prawie, prawie uśmiechnęła się pod nosem.
- Mam nadzieję, że nam to nie grozi - powiedziała, choć można było wyczuć, że w jej mniemaniu nadzieja ta graniczy z pewnością.
Kiedy Krukon zaoferował swoją pomoc, oczy dziewczyny lekko się zaświeciły. Lemaire, która ćwiczyła głównie zaklęcia defensywne, miała nie raz i nie dwa poważny kłopot z ocenieniem ich faktycznej skuteczności. Ciężko było znaleźć coś, co odbija zaklęcia w stronę rzucającego, a raczej nie miała w zwyczaju prosić o pomoc. "Hej, mógłbyś porzucać we mnie paroma Expelliarmusami?", było dla większości jej znajomych i wszystkich nieznajomych raczej dziwnym pytaniem.
- Jeśli chcesz, to chętnie skorzystam z pomocy! - powiedziała i tylko jej oczy zdradzały entuzjazm. - Ćwiczę głównie defensywę... Jak chcesz, możemy poćwiczyć na zmianę zaklęcia, które nas interesują... albo urządzić kontrolowany pojedynek? - przekrzywiła głowę, niepewna, jak zabrać się do treningu. - Tylko gdzie? Tutaj?
W sumie, było pusto i pewnie nikt nie miałby nic przeciwko.
_________________
"La vérité vaut bien
qu’on passe quelques années
sans la trouver."
 
     

Jeremy Meyer
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 01 Maj 2016
Posty: 61
Wiek: 16
Krew: czysta
Pupil: sowa Sherlock
Różdżka: jarzębina, pióro znikacza, elastyczna, 11 cali
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 8
Wysłany: Śro Lut 07, 2018 10:04 pm   

Może i dla dziewczyny był to dość oklepany temat, ale Jeremy jakoś nie miał kontaktu wcześniej z taka literaturą. Niby coś tak zerkał, czasem coś przeczytał, ale kiedy zupełnie nie rozumiał czytanego tekstu to miał trudności z połapaniem się o co w tym wszystkim chodziło. Może nie trafiał na dobre lektury, ale jak w mugolskiej książce pisze "odkurzacz" to raczej mugolski autor nie specjalnie rozpisuje się na temat tego czym jest to dziwaczne urządzenie. Może powinien kiedyś zajrzeć na lekcje mugoloznastwa, żeby zasięgnąć trochę wiedzy, jednak nie był w zupełności przekonany co do tego do czego ta wiedza mogłaby mu się przydać.
- Wierzę na słowo, ale mich parę podejść do tej literatury kiepsko się skończyło. - mruknął sceptycznie marszcząc brwi.- Dużo... trudnych pojęć, wiesz... dla ciebie to się może wydawać wszystko oczywiste, ale to czasem tak jak pisane na pół w obcym języku.
Pewnie jeszcze kiedyś spróbuje zaczytać się w czymś mugolskim, ale pojęcia nie miał co wybrać, żeby używane słownictwo znowu go nie zaskoczyło swoją fachowością, bo dla czarodzieja nawet dość proste urządzenia mogły stanowić niezłą zagwozdkę.
- Hmm... profesorowie rzadko patrolują korytarze na święta, więc... możemy i tutaj. Ostatecznie tylko ćwiczymy. - chociaż ponoć kiedyś i ćwiczenia były zabronione, za czasów niejakiej Dolores Umbridge, ale Jeremy był wtedy jeszcze podrostkiem, więc średnio mu było to do czegokolwiek potrzebne.- Świetnie... - wstał z miejsca, książkę odłożył na bok i wyciągnął różdżkę przyglądając się chwilę krukonce.- To ja atakuję, ty się bronisz... chyba, że jednak ktoś nas przyłapie i stąd wyrzuci. - aczkolwiek póki co jakoś nie podchodził zbyt poważnie do tej perspektywy.- Gotowa?
 
     

Berenice Lemaire
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 21 Sty 2018
Posty: 14
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Egida
Różdżka: Oliwka, pióro memortka, 10.75 cala, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka, mix różnych książek
Sakiewka: 15g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 2
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 22
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pią Lut 09, 2018 1:25 am   
   <Multikonta: Ana Fawley


Szczerze mówiąc, Berenice nie rozumiała problemu, który nie pozwalał chłopakowi czytać mugolskiej literatury. Może faktycznie przywykła do takich książek, może jednak chodziło o fakt, że lektury, które czytała, były napisane głównie w czasach, w których nie używano odkurzaczów i tego typu sprzętów, więc podobna przeszkoda w ogóle nie przyszła jej do głowy. Ponieważ jednak nie poświęciła tej sprawie zbyt dużo namysłu, wzruszyła tylko ramionami. Na słowa chłopaka przytaknęła, ale odwróciła się do niego plecami.
- Chwileczkę - mruknęła.
Przy użyciu czaru niewerbalnego odsunęła stoły i krzesła pod ścianę, tworząc wolną przestrzeń do ćwiczeń. Następnie spojrzała na drzwi i ścianę po obu ich stronach, a później uniosła wysoko ręce, w jednej z nich trzymając różdżkę. W skupieniu wyobraziła sobie krzywą linię, tworzącą łuk kilka metrów za granicami pomieszczenia. Po momencie koncentracji przesunęła dłońmi, jakby zagarniając cały wyobrażony obszar.
- Cave Inimicum. Homenum Revelio - wypowiedziała inkantacje, cicho ale wyraźnie.
Miała nadzieję, że zaklęcia zadziałają. Mimo że jej umiejętności w magii "zwykłej" były raczej przeciętne, starała się wykonać je bardzo starannie i podręcznikowo.
- Na wszelki wypadek. Zdążymy posprzątać zanim ktoś zabierze nam punkty - powiedziała, patrząc przez ramię na Jeremiego.
Odwróciła się twarzą do chłopaka i uniosła różdżkę na wysokość talii. Upewniła się, że drewno nie ślizga się w rękawiczce z gęstej siateczki i wzmocniła chwyt. Przyjęła pozycję znamionującą gotowość do obrony, z czujnością obserwując ruchy Krukona.
- Gotowa.
_________________
"La vérité vaut bien
qu’on passe quelques années
sans la trouver."
 
     

Jeremy Meyer
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 01 Maj 2016
Posty: 61
Wiek: 16
Krew: czysta
Pupil: sowa Sherlock
Różdżka: jarzębina, pióro znikacza, elastyczna, 11 cali
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 8
Wysłany: Pią Lut 09, 2018 10:26 pm   

Ćwiczenia całkiem fajna rzecz. Szkoda, że tak oficjalnie uczniowie nie mogli sobie trenować podobnych konfiguracji, ale rozumiał poniekąd też drugą stronę. Nieumiejętne korzystanie z zaklęć mogłoby doprowadzić do wypadków czy różnych nieprzewidzianych zdarzeń. Nikt nie planowałby wysadzić w powietrze jakiegoś kawałka sali, ale byli dopiero uczącymi się i jeśli coś poszło by nie tak nie można wykluczyć takiej ewentualności. Właściwie w ich przypadku byli już adeptami starszymi rocznikowo, jednak wpadki zdarzały się każdemu. Nie mniej, powinna być możliwość szerszego używania zaklęć, choćby pod okiem starszych uczniów.
Dziewczyna zrobiła porządek z okolicznymi meblami, zaś Jeremy sam dobrze wyważył w dłoni swoją różdżkę.
- Posprzątałaś naturalne elementy otoczenia. Na dobrą sprawę to też czasem można wykorzystać. - nawet lecące w czarodzieja krzesło czy stół chociaż pewnie dla wprawnego maga nie stanowiłyby zbyt wielkiej przeszkody, to mogły pozwolić na uzyskania kilku cennych chwil... chociaż sam krukon nie był ekspertem w pojedynkach, chyba każdy czasem lubił się w to pobawić, jednak jak wyglądałoby to podczas prawdziwego starcia... lepiej nie myśleć, wtedy już liczyły się sekundy, dobry refleks i niezłe umiejętności.
Kiwnął głową gdy rzuciła zaklęcia ochronne, przydadzą się na wypadek gdyby mieli napotkać jakiegoś nauczyciela razem z dość wymyślna wymówką na tą okazję.
- Zacznijmy od... - nie chciał wybierać zbyt niebezpiecznych zaklęć, raczej myślał o czymś standardowym co wszyscy znają.- Expelliarmus. - wypowiedział i wycelował w... naukę tego zaklęcia zaczynało się dość wcześnie, więc większość uczniów w zasadzie go zna.
 
     

Berenice Lemaire
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 21 Sty 2018
Posty: 14
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Egida
Różdżka: Oliwka, pióro memortka, 10.75 cala, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka, mix różnych książek
Sakiewka: 15g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 2
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 22
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pią Lut 09, 2018 11:31 pm   
   <Multikonta: Ana Fawley


Zawsze można było ćwiczyć pod okiem nauczyciela lub w Klubie Pojedynków. Berenice uznawała takie odgórne inicjatywy za bardzo przydatne, chociaż nie lubiła tłumów. Zawsze miło było poćwiczyć przy mniejszej ilości zasad i par oczu oceniających cudze błędy.
Na słowa chłopaka Kurkonka zareagowała raczej beznamiętnie.
- W prawdziwej walce wszystko można wykorzystać - powiedziała cicho, głosem pełnym nostalgii. Spojrzała na swoje dłonie, które wciąż bolały, kiedy mocno je zaciskała lub gdy ocierał się o nie szorstki materiał. Szybko jednak odgoniła nieprzyjemne wspomnienia, a ton jej głos stał się milszy. - Ale nie widzę potrzeby gnieżdżenia się między stołem a krzesłami. Poza tym, jeśli chcesz we mnie rzucić doniczką, jestem pewna, że możesz wywołać jej lewitację z dowolnego miejsca.
Później zaczął się trening. Dziewczyna delikatnie przesunęła kciukiem po trzymanej różdżce, uważnie obserwując ruchy dłoni przeciwnika. Kiedy usłyszała inkantację zaklęcia i zobaczyła czerwony promień formujący się na końcu różdżki Jeremiego, szybko przeniosła ciężar ciała tak, aby znajdować się z prawą dłonią dokładnie na linii lotu czaru. Odczekała chwilę, aż forma czaru znalazła się blisko na odległość kilku centymetrów od jej dłoni - czyli zapewne ułamki sekund - i gwałtownie szarpnęła nadgarstkiem ręki dzierżącej różdżkę. Wszystko to musiało się wydarzyć w mgnieniu oka.
Reffelo, pomyślała, jednak zaklęcie miało postać niewerbalną.
Nie myślała o tym, czy jej się uda czy nie, czy wierzy w siebie czy wątpi. Koncentrowała się jedynie na odpowiednim ustawieniu drewna na drodze Expelliarmusa i obliczeniu momentu, w którym musiała rzucić zaklęcie. Wymagało to jednak refleksu i szczęścia, których mogła nie mieć tym razem. Ani następnym. Dlatego właśnie chciała ćwiczyć użycie tego czaru, aż przypadek przestanie być czynnikiem decydującym.
Kiedy zaklęcie zostało lub nie zostało odbite i trafiło swój cel - jaki by on nie był - zamknęła oczy.
_________________
"La vérité vaut bien
qu’on passe quelques années
sans la trouver."
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2382
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Lut 10, 2018 12:47 am   

Stoły i krzesła uporządkowane, bariera ochronna nad komnatą rzucona, więc dwójka uczniów miała dość przestrzeni, żeby przetestować znajomość kilku zaklęć. O ile pan Meyer wybrał standardowy czar rozbrajający, o tyle jego przeciwniczka postawiła na zaklęcie odbijające, ale... w wersji niewerbalnej. Bezsłowne używanie zaklęć wymagało trochę więcej doświadczenia i na pewno bardzo dużej koncentracji, a ich edukację rozpoczynało się dopiero na szóstym roku. To sprawiło, że panna Lemaire nie była jeszcze dość biegła w tej sztuce i chociaż udało się jej na skutek swojego czaru odbijającego, odrzucić siłę zaklęcia na bok, to wybiło jej nieco dłoń do tyłu jakby Expelliarmus zanim odbił się na bok, zdążył jeszcze stawić opór barierze wytworzonej tuż przy różdżce.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Jeremy Meyer
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 01 Maj 2016
Posty: 61
Wiek: 16
Krew: czysta
Pupil: sowa Sherlock
Różdżka: jarzębina, pióro znikacza, elastyczna, 11 cali
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 8
Wysłany: Sob Lut 10, 2018 11:31 pm   

Czar został odbity i to wcale nie tak, że Jeremy jakoś szczególnie życzyłby sobie, żeby było inaczej. To były ćwiczenia, więc tryb rywalizacji pozostał gdzieś daleko w tyle. Może jeszcze gdyby łączyło się to z konkurencją między Domami podszedłby do tego chociaż trochę poważniej, bo dobrze by było złapać kilka punktów dla swojego Domu, ale oboje byli z Ravenclawu, nawet powodów do rywalizacji trudno szukać. W każdym razie Expelliarmus został odbity, aczkolwiek chyba sprawił trochę trudności. To był jednak dopiero początek, musiał zastanowić się nad kolejnym czarem, bo nie chciał powielać poprzedniego, a trzeba dobrać tak żeby nie było to faktycznie niebezpieczne zaklęcie, ale jednocześnie aby spełniło swoją rolę. Niektóre czary były z tej kategorii, że znać je musiał każdy jak chociażby zaklęcie rozbrajające, które było bardzo przydatne, nawet jeśli wydawało się proste i nieskomplikowane.
Kiedy już się upewnił co chce rzucić, wskazał ponownie na dziewczynę różdżką i pociągnął ją według wyuczonego na lekcjach ruchu.
- Everte Statum. - akurat zakładał, że nie jest to nic zbyt groźnego i krukonka chyba da radę ze sparowaniem tego czaru.
Czy jej się udało czy nie, jeden element zwrócił szczególnie jego uwagę. Nosiła rękawiczki? A to dziwne... to znaczy, w zamku standardowo nie było zbyt ciepło, chociaż czarodziejskie ogrzewanie nie działało tak źle, ale te gołe mury czasem potrafiły robić swoje.
- Zimno ci w ręce?
Właściwie odruchowo zadał to pytanie, jakoś może niespecjalnie wgłębiając się w analizę tego zagadnienia i przyjmując za najprostsze to co wydawało się najbardziej oczywiste. Tak czy inaczej nie wiedział na ile rzucanie zaklęć jest wygodne w rękawiczkach, chociaż niektórzy czarodzieje chyba nieodłącznie nosili na dłoniach ten element ubioru.
 
     

Berenice Lemaire
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 21 Sty 2018
Posty: 14
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Egida
Różdżka: Oliwka, pióro memortka, 10.75 cala, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka, mix różnych książek
Sakiewka: 15g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 2
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 22
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Śro Lut 14, 2018 3:24 am   
   <Multikonta: Ana Fawley


Berenice, pozostając z zamkniętymi oczami, poczuła jak jej dłoń wybiła się w tył i cicho syknęła z bólu. Poza fizycznym ukłuciem poczuła też, jak zjeżają jej się włoski na karku, gdy skóra ręki otarła się trochę mocniej o rękawiczkę. Dłonie na zawsze miały pozostać jej słabym punktem, ale wciąż nie mogła pozbyć się lekkiego obrzydzenia i zaskoczenia - bardzo prawdopodobne, że reagowała z nadmiernym przewrażliwieniem.
Otworzyła oczy akurat, żeby zobaczyć, jak czerwone światło zrykoszetowanego Expelliarmusa rozproszyło się gdzieś w powietrzu przy bocznej ścianie. Zamrugała. Nie była w pełni zadowolona z próby, ale szczerze spodziewała się gorszego rezultatu.
Przypominając sobie, że jest w trakcie treningu, szybko spojrzała na Jeremiego i lekko poruszała dłonią, żeby rozluźnić ją i pozbyć się pulsującego uczucia w nadgarstku. Kiedy jednak usłyszała, jak chłopak wypowiada nazwę zaklęcia, nie próbowała ponownie użyć Reffelo. Nie była pewna, czy poradzi sobie z odbiciem czaru, który miał szerszą formę niż skonsolidowany promień. Chciała też uniknąć ponownego uczucia dyskomfortu w dłoni.
- Protego - powiedziała głośno, zamaszystym ruchem ręki starając się utworzyć przed sobą magiczną barierę.
Jakikolwiek był efekt próby, dziewczyna wróciła do poprzedniej pozycji i poprawiła spódnicę. Usłyszawszy pytanie Krukona, poprawiła tylko rękawiczki.
- Nie... Noszę je dla komfortu.
_________________
"La vérité vaut bien
qu’on passe quelques années
sans la trouver."
Ostatnio zmieniony przez Berenice Lemaire Czw Lut 15, 2018 2:44 am, w całości zmieniany 1 raz  
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2382
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Lut 14, 2018 9:31 pm   

Tym razem krukon użył zaklęcia typowo ofensywnego. Czar sam w sobie nie był silny, jak i jego efekt nie należał do tych spektakularnych, więc uczennica doskonale wiedziała czego się spodziewać i równie trafnie wybrała zaklęcie obronne. Tym razem wypowiedziane na głos, wytworzyło wystarczająco silną tarczę aby panienka Lemaire nie odczuła skutków zaklęcia rzuconego przez chłopaka. Protego zapewniło jej pełną ochronę.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Jeremy Meyer
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 01 Maj 2016
Posty: 61
Wiek: 16
Krew: czysta
Pupil: sowa Sherlock
Różdżka: jarzębina, pióro znikacza, elastyczna, 11 cali
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 8
Wysłany: Czw Lut 15, 2018 11:42 pm   

Dziewczyna chyba musiała sobie całkiem nieźle radzić z zaklęciami defensywnymi, ale z drugiej strony... to nawet mocny atut. Czasem nie umiejętności ataku się przydawały, a właśnie obrony, tym bardziej, że wbrew pozorom czasy, w których obecnie żyli nadal nie były dość bezpieczne. Niby śmierciożercy nie chodzili w biały dzień po ulicach ani po szkole, ale nadal słyszało się o tajemniczych atakach, groźnych sytuacjach... to wszystko nie zniknęło tak zupełnie, dlatego dobrze umieć się bronić. Sam Jeremy nie oceniał swoich umiejętności bojowych zbyt wysoko, ale miał nadzieję, że jakoś uda mu się przetrwać w razie czego.
Jakkolwiek nie wiedział czy z pierwszym zaklęciem nie przesadził po reakcji krukonki. Nie chciał jej za bardzo... uszkodzić. Zerknął na nia uważniej, żeby się upewnić, że wszystko gra, ale chyba nie była skora do zwierzeń, wiec kiwnął tylko głową na jej odpowiedź odnośnie rękawiczek. Jak kto woli. Tak czy inaczej, nie chciał jej przez takie ćwiczenia pokiereszować.
- To jeszcze jedna próba, co? - bo ostatecznie dobrze by wymienić parę zaklęć, przynajmniej dopóki nikt ich tu jeszcze nie przyłapał.
Czego by tu teraz użyć? Tym razem nie musiał długo się zastanawiać, niemal od razu miał w głowie czar, który postanowił wykorzystać.
- Rictusempra. - wypowiedział inkantację.
Skoro tak jej dobrze szło, to pewnie i z tym sobie poradzi. Chociaż mógłby trochę ubarwić ciekawszymi zaklęciami te ćwiczenia, nie chciał przesadzać. Tym bardziej, że chyba miała coś... z tą dłonią? Trudno dociekać.
- Chyba z niczym nie przesadziłem? - rzucił jej pytające spojrzenie, spoglądając jeszcze na jej dłonie... jakby z wątpliwościami czy nie zrobił jej żadnej krzywdy.
 
     

Berenice Lemaire
Uczeń | VI Rok
Dołączyła: 21 Sty 2018
Posty: 14
Wiek: 16
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Egida
Różdżka: Oliwka, pióro memortka, 10.75 cala, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka, mix różnych książek
Sakiewka: 15g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 2
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 12
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 22
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Sob Lut 17, 2018 4:40 am   
   <Multikonta: Ana Fawley


- Jasne. - Skinęła głową na propozycję Krukona i ponownie przyjęła postawę sugerującą gotowość do obrony.
Szczerze nie spodziewała się akurat Rictusempry i mogłaby się roześmiać jeszcze zanim zaklęcie w nią uderzyło, ponieważ zawsze miała z nim absurdalne oraz wesołe skojarzenia. Była jednak zdeterminowana jeszcze raz przećwiczyć zaklęcie, które nie do końca udało jej się ostatnim razem. Zdecydowała się, niezależnie od tego, jaki czar rzuci Jeremy, podjąć próbę. Kiedy więc promień wystrzelił w jej stronę, spróbowała wyjść mu naprzeciw różdżką i szybkim, krótkim ruchem dłoni odbić go od siebie, prosto w stronę, z której przybył.
- Reffelo - wypowiedziała nazwę w skupieniu.
W tym momencie widziała tylko ten promień i swoją różdżkę. Gdyby ktoś wszedł do pokoju, albo uderzył ją doniczką po głowie, pewnie nawet by się nie zorientowała.
Kiedy próba dobiegła końca, Berenice rozluźniła mięśnie i lekko, niemal niezauważalnie uśmiechnęła, zadowolona w ogóle z możliwości poćwiczenia zaklęć z drugą osobą. Kiedy chłopak rzucił pytaniem, poczuła się nieco zmieszana tą nieoczekiwaną troską. Nigdy nie była zbyt dobra w kontaktach międzyludzkich i nawet taki mały wyraz życzliwości był dla niej niezrozumiały. Opuściła na chwilę wzrok, ale zaraz uśmiechnęła się szerzej, wybierając, że będzie to właściwą reakcją.
- Nie, oczywiście, że nie. Wszystko było perfekcyjnie. Naprawdę dziękuję Ci za możliwość potrenowania - miała nadzieję, że nie brzmi jak robot, ale prawdziwą radość można było zobaczyć w jej spojrzeniu.
- Więc, hm... Chyba powinniśmy teraz posprzątać - mruknęła, zmieniając od razu ton na bardziej neutralny i po uniesieniu różdżki, zaczęła porządkować odsunięte wcześniej stoły, krzesła oraz doniczki.
_________________
"La vérité vaut bien
qu’on passe quelques années
sans la trouver."
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom



Vampire Diaries

SnM: Naruto PBF



www.zmiennoksztaltni.wxv.pl



Pokemon Eternum



Luciferum zaprasza!





Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 11