► Pilnie poszukujemy nauczycieli Zielarstwa, Astronomii, Numerologii, Starożytnych Run, Zaklęć, Wróżbiarstwa, Quidditcha, Mugoloznawstwa oraz Historii Magii!
► Trwają zapisy do klubu pojedynków!
► Lekcja OPCM odbędzie się 25.05.2018.
► Obchodzimy ósme urodziny forum! Dziękujemy za to, że jesteście!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

126
125
110
103

Luty 2000r.
Pełnia: 16-18.02 (10-13.05)
Wielka Brytania tonie w zwałach śniegu. Zaspy utrudniają transport miejski, a rzeki i jeziora pozostają skute lodem. W dzień ok. -8'C, w nocy jeszcze mroźniej, ok. -14'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Klasa eliksirów
Autor Wiadomość

Amanda Olsen
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 24 Sty 2016
Posty: 64
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Amnezja
Różdżka: heban, róg jednorożca, 9 cali giętka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 8
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Nie Lut 11, 2018 9:36 pm   

Puchonka pojawiła się w sali eliksirów właściwie nie licząc, że kogoś tu zastanie. W końcu trwała przerwa świąteczna, a zatem wielu uczniów wyjechało, nie odbywały się także lekcje. Ona została. Uważała, że święta w szkole mają magiczny wymiar, chociaż spędza je bez rodziny, ale to nic... były choinki, duchy na korytarzach śpiewały kolędy i jakoś ten nastrój był przyjemniejszy. Może nie każdy odczuwał te magie świąt, ale panienka z pewnością była osobą, która te magie nawet wyolbrzymiała. Wyobrażała sobie jak chochliki ubrane w świąteczne kubraczki zawieszają świąteczne ozdoby, jak leśne trolle pędzą na saniach gdzieś w zakazanym lesie i chociaż część z tych wymysłów wydawała się iście irracjonalna nie chciała z nich rezygnować.
Weszła do klasy z myślą, że stworzy eliksir. To nic, że nie miała o tym zbyt wielkiego pojęcia, to nic, że miała tylko garść składników w torbie, które niekoniecznie na wytworzenie takiej mikstury pasowały, ale liczyło się to że miała na to ochotę. Co ciekawe, panna Olsen raczej nie najlepiej radziła sobie z tą magiczną dziedziną, więc pozostawało jej eksperymentować, ale w żadnym stopniu jej to nie przeszkadzało. Może się uda. A jeśli nie, to trudno.
Dziewczyna naszykowała kociołek na jednym ze stanowisk, na tym, który zazwyczaj zajmowała na lekcji i czekała aż woda w kociołku się zagotuje. W międzyczasie położyła swoją torbę na blacie. To nic, ze była sama. Amanda często bywała sama i jakoś nie pojmowała tego jako trudność w czymkolwiek. Czasem trzeba było polubić swoje własne towarzystwo.
 
     

Ana Fawley
Prof. Eliksirów
Dołączyła: 02 Lut 2018
Posty: 26
Wiek: 28
Krew: czysta
Pupil: bezimienny kot-przybłęda
Różdżka: Palisander, pióro żmijoptaka, 12.5 cali, sztywna
Ekwipunek: Różdżka, teczka z jakimiś ziołami i próbkami eliksirów
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 40
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Lut 14, 2018 3:05 am   
   <Multikonta: Berenice Lemaire


Po zakończeniu pomniejszych zadań kadry Hogwartu - do których zaliczały się tak interesujące czynności jak rozmowa z dyrekcją, zganienie Irytka i wypełnienie dziennika - profesor Morgana Fawley w końcu dotarła do miejsca docelowego swojej nauczycielskiej tułaczki, czyli do klasy eliksirów. Otworzyła niezamknięte na klucz drzwi i swobodnym krokiem weszła do środka. Dopiero po chwili zanotowała, że w pomieszczeniu ktoś już był. Z zaskoczeniem spojrzała na siedzącą do niej plecami drobną blondynkę. Uczniowie przychodzący z własnej woli ćwiczyć warzenie eliksirów byli widokiem tak niespodziewanym, że pierwszą myślą Any było zastanowienie się, czy korzystanie z klas bez pozwolenia jest aby na pewno zgodne z zasadami. Przypomniawszy sobie, że jednak tak, potrząsnęła głową i prawie roześmiała się z niedorzeczności sprawy, jaka zaprzątnęła jej głowę. Podeszła bliżej do dziewczyny, minęła jej ławkę i oparła się o inną, stojącą bezpośrednio przed stoiskiem Puchonki.
- Panno Olsen? Mogę w czymś pomóc? - spytała z promienistym uśmiechem, kładąc na blacie obok siebie teczkę ze składnikami eliksirów i różdżkę.
Oczywiście, że kojarzyła Puchonkę i wiedziała, jak się nazywa. Ana starała się zapamiętać wszystkich swoich uczniów, a co dopiero tych, którzy uczęszczali do jej Domu.
_________________
May it be a light to you in dark places, when all other lights go out.
 
     

Amanda Olsen
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 24 Sty 2016
Posty: 64
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Amnezja
Różdżka: heban, róg jednorożca, 9 cali giętka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 8
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Czw Lut 15, 2018 10:37 am   

Amanda sięgnęła po torbę i położyła ją na blacie stolika zaraz obok kociołka. Musiało się to nie spodobać gotującej się wodzie, bo jak tylko na powierzchni pojawiły się bąbelki, musiała zaraz odsunąć swój dobytek i zmniejszyć ogień pod kociołkiem, żeby nie wykipiało jej wszystko na torbę. Jej umiejętności były dość nikłe, chociaż chyba niewielu uczniów pasjonowało się szczególnie akurat tą dziedziną. Puchonka więc specjalnie nie wyróżniała się na ich tle i gdy pracowali w grupach na lekcjach to zazwyczaj tylko coś kroiła, siekała albo miażdżyła. Raz, że nie potrafiła o wiele więcej, dwa pozostali niechętnie dopuszczali ją do bardziej zaawansowanych działań. No bo Amanda była dziwna. Mogła zrobić coś po swojemu. W jej mniemaniu dobrze, ale podręcznikowo kategorycznie źle i tak niechcący mogła doprowadzić do katastrofy. A przecież chciała tylko nadać eliksirowi ładniejszy zapach albo zabarwić go na przyjemniejszy kolor.
I dlatego właśnie widok tej puchonki próbującej samodzielnie coś uwarzyć musiał być dziwny. I niepokojący. Obejrzała się na nauczycielkę, a na jej wargach pojawił się ten sam co zwykle całkiem serdeczny uśmiech. Jakby ta życzliwość mogła być przywara lekkomyślność.
- Dzień dobry pani profesor. Pomyślałam, ze uwarzę eliksir, który będzie miał jakąś świąteczną właściwość. - tyle niewinności w jej tonie głosu, że naprawdę trudno uwierzyć, że ona tak celowo, jakby uznała, że brak umiejętności przecież w tym nie przeszkadza, bo nikomu nie chciała zaszkodzić, żadnych złych intencji nie miała.
 
     

Ana Fawley
Prof. Eliksirów
Dołączyła: 02 Lut 2018
Posty: 26
Wiek: 28
Krew: czysta
Pupil: bezimienny kot-przybłęda
Różdżka: Palisander, pióro żmijoptaka, 12.5 cali, sztywna
Ekwipunek: Różdżka, teczka z jakimiś ziołami i próbkami eliksirów
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 40
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Sob Lut 17, 2018 4:17 am   
   <Multikonta: Berenice Lemaire


Ana przyglądała się dziewczynie z uprzejmym zainteresowaniem. Drobna blondynka nie rzuciła jej się specjalnie w oczy w trakcie zajęć, ale ciężko było powiedzieć to o kimkolwiek. Niestety, lekcje eliksirów dzieliły się w większości na te, na których nic się nie działo oraz te, po których ktoś trafiał do skrzydła szpitalnego. Gdyby zapytać profesor Fawley, którą z tych opcji wolała, prawdopodobnie skłamałaby udzielając odpowiedzi.
Teraz jednak była miło zaskoczona faktem, że jakaś uczennica okazała dobrowolne zaciekawienie eliksirami. Próżno było szukać tej cechy na co dzień, zwłaszcza poza członkami Slytherinu - których, nomen omen, naprawdę ciężko było nie faworyzować w tym przypadku. Kiedy kobieta usłyszała odpowiedź Puchonki, uniosła jednak brwi i otworzyła szerzej oczy.
- Świąteczną własność? - zdziwiła się Ana. - Jak... eliksir pachnący piernikiem?
To była pierwsza rzecz, która kojarzyła się pani profesor ze świętami i dlatego przyszła jej do głowy. Może nie sam piernik jako byt materialny, ale wszystko, co z nim kojarzyła - pełen stół, rozpalony kominek, choinkę przystrojoną w czerwone bombki i śmiech domowników - wszystko przesiąknięte zapachem piernika unoszącym się w powietrzu.
Po chwili sama roześmiała się z tego pomysłu, ale gdzieś w tyle głowy poczuła ukłucie zmartwienia.
- Wiesz... Może naprawdę Ci pomogę? Co powiesz na eliksir wywołujący poczucie radości? Albo miksturę powodującą śmiech?
Oczywiście żaden z wymienionych wywarów nie pachniał piernikiem, ale przynajmniej jego przyrządzenie nie groziło wybuchem. A Ana miała obawę, że dodanie cynamonu do losowo wybranych "świątecznych" składników tym właśnie mogłoby się skończyć i prawdopodobnie na jej sumienie spadłoby podpowiadanie takich bzdur.
_________________
May it be a light to you in dark places, when all other lights go out.
 
     

Amanda Olsen
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 24 Sty 2016
Posty: 64
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Amnezja
Różdżka: heban, róg jednorożca, 9 cali giętka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 8
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Nie Lut 18, 2018 12:48 am   

Ktokolwiek z osób kojarzących Amandę jakoś szczególnie, zobaczyłby ją teraz i tutaj albo pobiegłby zawiadomić jak najszybciej nauczyciela albo zaniósłby się tylko śmiechem i postukał w głowę. No cóż... trudno jednak powiedzieć, żeby nie darzyła eliksirów sympatią jako przedmiotu. Tak jak i zresztą wielu innych dziedzin, z których nie zawsze miała konkretne umiejętności, ale dlaczego by miała przez to ich nie lubić? Wychodziła z założenia, że wszędzie może się czegoś dowiedzieć, czegoś nauczyć i dlatego nie ma powodu, żeby cierpiętniczo podchodzić do tych lekcji, z którymi sobie gorzej radzi. A z eliksirami... nie radziła sobie najlepiej, co nie trudno nie zauważyć.
- Dokładnie. - pokiwała głową, spoglądając w stronę nauczycielki.- Albo dawał jakiś świąteczny efekt. Takie eliksiry na pewno byłyby ciekawe dla uczniów na lekcjach. - czasem nie do końca rozumiała do czego może się im przydać znajomość niektórych mikstur, ale... zawsze trzeba liczyć na to, że znajdzie się taki dzień, w którym ta wiedza okaże się potrzebna.
- Śmiech też kojarzy się ze świętami. - przyznała po chwili, jakby głębszego namysłu i wpatrzyła się w swój kociołek, którego woda już się gotowała, chociaż sama Amanda nie bardzo wiedziała nawet co powinna do niego wrzucić, nie mniej z jakiś przyczyn wydawało się, że podchodzi do tego dość poważnie, była skupiona, chyba prawie jak zawsze nawet gdy przychodziło jej miażdżyć pancerzyki żuczków.- A jakby dodać do niego gałązkę choinki, to pachniałby bardziej świątecznie? - puchonka wreszcie sięgnęła do swojej torby, skąd wyjęła właśnie wspomnianą zieloną gałązkę z drzewka, kilka goździków, woreczek z suszonymi śliwkami czyli najwyraźniej to co kojarzyło się jej ze świętami, a z czego oczywiście i tak nie przyrzadziłaby żadnego sensownego eliksiru, chyba, że skorzystałaby z bardziej złożonych składników. Jednak to w przypadku samodzielnej pracy nad eliksirem panny Olsen już na pewno groziłoby wybuchem.
 
     

Ana Fawley
Prof. Eliksirów
Dołączyła: 02 Lut 2018
Posty: 26
Wiek: 28
Krew: czysta
Pupil: bezimienny kot-przybłęda
Różdżka: Palisander, pióro żmijoptaka, 12.5 cali, sztywna
Ekwipunek: Różdżka, teczka z jakimiś ziołami i próbkami eliksirów
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 40
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pon Lut 26, 2018 10:21 pm   
   <Multikonta: Berenice Lemaire


// Przepraszam, zastudiowałam się, obiecuję teraz odpisywać w ciągu 10 godzin ;-;

Pani profesor przyglądała się Amandzie uważnie, kiedy ta mówiła. Ana zawsze starała się brać pod uwagę wszystkie opinie swoich uczniów i nigdy nie blokować ich zapału do nauki czegoś nowego, do kreatywnego rozwoju własnego potencjału. Kiedy więc Puchonka wspomniała o tym, co mogłoby zainteresować młodych adeptów sztuki magicznej, pani Fawley nie skomentowała go krytycznie, chociaż wiedziała, że próżno szukać stricte świątecznych mikstur, a już na pewno próżno ich szukać w programie nauczania. Postanowiła sobie jednak, że kiedy będzie miała chwilę wolnego czasu, zbada temat i spróbuje jakoś urozmaicić lekcje. Teraz jednak ucieszyła się, że panna Olsen wybrała coś z jej, niestety bardziej sztampowych, ale też pewnych działania propozycji.
- Świetnie - Morgana uśmiechnęła się delikatnie. - Ten eliksir nazywa się Eliksirem wyostrzającym poczucie humoru lub po prostu Eliksirem rozśmieszającym. W procesie tworzenia kilka razy zmienia kolor, a ostatecznie powinien mieć ciemnożółtą barwę, moim zdaniem bardzo ładną. Sam przepis jest raczej prosty. Potrzebne są jedynie skarabeusze, imbir i żółć pancernika - wymieniała, gestykulując i licząc na palcach, w myślach śledząc już recepturę. - Jeśli nie masz tych składników, możesz wziąć je z mojej spiżarni.
Kobieta podniosła ze stolika swoją elegancką różdżkę i machnęła nią w kierunku ciężkich drewnianych drzwi, które od razu się uchyliły. Kiedy jednak usłyszała pytanie, zastanowiła się.
- Teoretycznie do eliksirów można dodawać inne składniki, o ile są one neutralne, czyli w większości przypadków po prostu niemagiczne. Dlatego mikstury i trucizny dolane do wina czy umieszczone w ciastach nie tracą swoich właściwości - z jakiegoś powodu trucizny były ulubionym działem profesor Fawley. - Jednak im bardziej skomplikowany eliksir, tym gorzej będzie znosił różne modyfikacje. Co więcej, niektóre z nich mają określony zapach, na przykład Eliksir gotowości... no cóż, śmierdzi. Dlatego dodawanie jakichkolwiek substytutów perfumowych może wpłynąć negatywnie na ocenę przyrządzenia mikstury - w tym momencie Ana uśmiechnęła się miękko i zakończyła naukową tyradę, wystraszona, że zniechęca dziewczynę. - Mam nadzieję, że Cię nie nudzę. Jednakże... Eliksir rozśmieszający jest raczej łatwy do uwarzenia, a jego zapach nie odgrywa tu specjalnej roli, więc możemy spróbować nadać mu choinkowej nutki. Ale wątpię, że wrzucenie samej gałązki wystarczy, będzie trzeba wydobyć esencję przez roztarcie jej przy pomocy moździerza. Oby tylko nie była zbyt sucha.
_________________
May it be a light to you in dark places, when all other lights go out.
 
     

Amanda Olsen
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 24 Sty 2016
Posty: 64
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Amnezja
Różdżka: heban, róg jednorożca, 9 cali giętka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 8
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Wto Lut 27, 2018 9:31 pm   

Może to nie był do końca taki efekt jaki chciała uzyskać Amanda, ale dało się to pogodzić z jej wizją mikstury światecznej. Zapewne nie jeden uczeń słysząc co panna Olsen ma ochotę upichcić w kociołku obawiałby się poważnie o stan tej sali, a u pewnie nie jeden wybuchnąłby śmiechem, ale chyba pani profesor potraktowała tą... niecodzienną "ochotę" uczennicy dość poważnie. Pozostawało jej więc wsłuchać się w to co mówiła nauczycielka. Być może gdzieś już słyszała o tej miksturze, jednak puchonka jeśli chodzi o sporządzanie takich specyfików raczej nie miała umiejętności, więc w grę nie wchodziło, że coś takiego będzie w stanie wytworzyć sama. Każda pomoc czy sugestia była więc mile widziana.
Skinęła głową, po czym podeszła do spiżarni, spoglądając na jej zawartość. Prawdopodobnie przyniesione przez nią "dziwne" składniki okażą się w praktyce bezużyteczne, ale zobaczymy co uda się uzyskać z tych zaleconych przez panią profesor. Po krótkim wahaniu wybrała imbir, coś co przypominało skarabeusze i coś co chyba było żółcią pancernika, chociaż do końca pewności nie miała. Dla niej mogła to też być żółć gumochłona albo żółć sklątki tylnowybuchowej. O ile te stworzenia wydzielają jakąś żółć. Wróciła na miejsce z fiolkami u ułożyła je obok kociołka. Miała nadzieje, ze nic w jej pobliżu nie będzie chciało wybuchnąć.
- Czy to nie jest ograniczające? Że do eliksirów można dodawać tylko konkretne, wskazane składniki? - zapytała spoglądając na wszystko co przed nią leżało.- W takim razie... jak sobie radzą, ci którzy wymyślają eliksiry? - jej pytania mogły brzmieć nieco naiwnie, jednak w obliczu dziedziny, która dla puchonki była niezrozumiała wydawały się, przynajmniej dla niej sensowne.- Co z tym teraz zrobić? - równie lekkomyślnie nie zabrała ze sobą żadnego podręcznika, wcześniej przekonana, że przecież uwarzenie takiej mikstury świątecznej to kwestia pomysłu, chęci i improwizacji.
 
     

Ana Fawley
Prof. Eliksirów
Dołączyła: 02 Lut 2018
Posty: 26
Wiek: 28
Krew: czysta
Pupil: bezimienny kot-przybłęda
Różdżka: Palisander, pióro żmijoptaka, 12.5 cali, sztywna
Ekwipunek: Różdżka, teczka z jakimiś ziołami i próbkami eliksirów
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 40
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Lut 28, 2018 12:16 am   
   <Multikonta: Berenice Lemaire


Przesunąwszy swoją teczkę z ziołami i narzędziami, Ana zrobiła na stole miejsce do pracy. Kiedy panna Olsen przyniosła słoiczki ze składnikami, nauczycielka podniosła pojemnik zawierający żółć pancernika i delikatnie potrząsnęła nim, obserwując, jak ciesz miesza się.
- Ograniczające? Hmm. Wręcz przeciwnie. Podążając za recepturą tworzysz eliksir, który został już wymyślony w minionym procesie. Gdybyś sporządziła eliksir z innych składników, logicznym byłoby, że powstałby inny eliksir... albo po prostu nic użytecznego - profesor Fawley wzruszyła ramionami. - Zaklęcia wydają się często bardziej dynamiczne i naturalne, ale między tymi dziedzinami magii istnieje analogia, zwyczajnie rozciągnięta w czasie. Zaklęciami też kierują pewne zasady, jak właściwy ruch ręki i inkantacja, konkretna emocja...
Ana otworzyła słoik zawierający korzeń imbiru i wysypała jego zawartość na otwartą dłoń, kontynuując wywód.
- Są dwie szkoły tworzenia eliksirów. Jeden to proces rozumowy, preferowany na uniwersytetach i w laboratoriach Ministerstwa. Polega na prowadzeniu długich badań, sprawdzających wzajemne oddziaływanie na siebie różnych substancji. Są składniki, których działanie jest znane lub kojarzone z pewną dziedziną. Na przykład woda z rzeki Leto gwarantuje zanik pamięci, więc naturalnie używano jej od pierwszych prób stworzenia Eliksiru zapomnienia. Druga szkoła... to improwizacja. Jak się domyślasz, polega na podążaniu za intuicją i nadziei, że stworzysz Amortencję, a nie stracisz oko. Sposób preferowany przez moją babkę. - Morgana uśmiechnęła się na wspomnienie domu w Kornwalii, w którym pierwszy raz mierzyła się z (na szczęście głównie leczniczymi, a nie usuwającymi oczy) eliksirami pani Prewett. - Oczywiście, podążanie za recepturą gwarantuje tylko, że stworzysz eliksir o danym działaniu. Nie oznacza to, że sam przepis nie może zostać ulepszony. Ale do takich prób lepiej nie zabierać się bez doświadczenia. Reasumując, eliksiry to dziedzina ciągle rozwijająca się i dodawanie składników na oko nie jest tu niecodzienne, ale - tak jak w każdej innej - lepiej najpierw wypracować podstawy. O ile z procesu intuicyjnego powstały jedne z najbardziej znakomitych eliksirów, o tyle taki ewenement zdarza się średnio raz na stulecie lub rzadziej.
W tym momencie profesor Fawley odłożyła na stół trzymany imbir i sięgnęła po swojej teczki. Po chwili szukania wyjęła z niej mały, ostry nożyk. Kiedy Amanda rzuciła ostatnie pytanie, kobieta wolną ręką podniosła pojemnik ze skarabeuszami.
- Teraz napełniamy kociołek świeżą wodą, może być z Aquamenti - nauczycielka przerwała i wskazała podbródkiem na kocioł, dając znak, że oczekuje od Amandy, by ta go napełniła. - Następnie musimy pokroić imbir na równe części... korzeń tej wielkości na co najmniej sześć, a maks osiem... wrzucić dwa kawałki do wody i mieszać, aż będzie zielona. Poza tym musimy też utłuc skarabeusze, żeby nie tracić na nie czasu później... Proponuję podział obowiązków. Imbir czy skarabeusze, panno Olsen?
Ana nachyliła się nad uczennicą z błyskiem w oku, wyciągając do niej ręce - jedną z nożykiem, drugą ze słoikiem pełnym skarabeuszy. Moździerz i tłuczek stały na biurku nauczyciela.
_________________
May it be a light to you in dark places, when all other lights go out.
 
     

Amanda Olsen
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 24 Sty 2016
Posty: 64
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Amnezja
Różdżka: heban, róg jednorożca, 9 cali giętka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 8
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Czw Mar 01, 2018 1:15 am   

- Och. - może to był dość skromny komentarz puchonki na wywód nauczycielki, która dość dokładnie wyjaśniła to nad czym uczennica się zastanawiała, ale Amanda jako osoba nieobeznana w sztuce tworzenia eliksirów w tym wypadku bardziej mogła polegać na czyjejś wiedzy niż na swojej, bo poleganie wyłącznie na jej umiejętnościach... chyba skrzywdziłoby dziedzinę nauki jaką są eliksiry.
Dla niej jednak pojęcie jakie przedstawiła pani profesor było dość obce. Bardziej spodziewała się tego, że ta nauka polega po prostu na wrzucaniu różnych losowych składników i zobaczeniu co z tego wyniknie, jakoś nie dostrzegała zasad rządzących tym procesem, to wszystko pojmując zbyt beztrosko i lekkomyślnie. Ale z drugiej strony to nic dziwnego, że uwarzenie typowego świątecznego eliksiru byłoby w takim wypadku dość wymagające. Pewnie istniał szereg reguł, których należałoby się trzymać aby taki specyfik w ogóle zadziałał.
- Aquamenti. - sięgnęła pośpiesznie po różdżkę, a potem wypowiedziała słowa zaklęcia napełniając kociołek.- Tak jakby magia i eliksiry były daleko od siebie. Ktoś mógłby umieć warzyć eliksiry, ale nie umieć władać zaklęciami. - a może ona znowu zbyt lekkomyślnie podchodziła do nauki?
- Skarabeusze. - podjęła od razu, bo miażdżenie czy tłuczenie składników do mikstur najczęściej jej przydzielała grupa, w której pracowała Amanda na lekcjach, pomijając już fakt, że niechętnie zlecano jej cokolwiek.
Chwycił więc słoik i od razu podeszła do biurka zabierając moździerz i tłuczek. Ustawiła to wszystko na stole, otwierając słoik by zaraz wsypać skarabeusze do moździerza i zacząć ucierać je tłuczkiem. Różdżka znalazła się na boku, torba leżała jak leżała, ale uczennica wydawała się zbyt skupiona na swoim zajęciu, żeby teraz poświęcać uwagę na inne rzeczy. Nawet pomimo braku wiedzy i swojego dziwnego spojrzenia na świat, tą pracę nad miksturą tratowała dość poważnie. Dobrze będzie coś przygotować co uczyni święta jeszcze bardziej świąteczne.
 
     

Ana Fawley
Prof. Eliksirów
Dołączyła: 02 Lut 2018
Posty: 26
Wiek: 28
Krew: czysta
Pupil: bezimienny kot-przybłęda
Różdżka: Palisander, pióro żmijoptaka, 12.5 cali, sztywna
Ekwipunek: Różdżka, teczka z jakimiś ziołami i próbkami eliksirów
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 40
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pią Mar 02, 2018 11:31 am   
   <Multikonta: Berenice Lemaire


Kiedy Puchonka napełniła kociołek i zaczęła ubijać skarabeusze, pani profesor pozostało podwinąć rękawy i zająć się cięciem imbiru. Przy pomocy różdżki rozpaliła ogień pod naczyniem, a następnie podzieliła korzeń na siedem w miarę równych części i wrzuciła dwie z nich do wody. Zaczęła mieszać ciesz za pomocą żelaznej łychy. Oczywiście, istniały zaklęcia, które umożliwiały samoistne mieszanie się eliksirów, ale Ana wolała wykonywać jak najwięcej czynności osobiście.
- Bardzo słuszne spostrzeżenie, odnośnie tych umiejętności magicznych - podjęła po chwili ciszy temat, o którym Amanda wspomniała wcześniej. - Jednak mugole i charłaki nie potrafią uwarzyć działającego eliksiru. Nawet jeśli dostaną właściwe składniki, magiczne składniki, i poprawnie wykonają czynności podążając za przepisem, nie uda im się otrzymać dobrego wywaru. Ta sprawa nadal nie jest do końca jasna, trwają badania. Oficjalne wyniki mówią, że to dlatego, że w procesie warzenia zawsze trzeba w końcu użyć różdżki, żeby dodać magii. Czarodziejskiej magii, nie ze składników. Dlatego jeśli przepisy są proste, używamy zaklęć choćby na podstawowych procesach, jak wlewanie wody i rozpalanie ognia... Jednak afrykańscy czarodzieje zaadaptowali różdżki dopiero w zeszłym stuleciu, a nie sądzę, żeby uczniowie Uagadu nie uczyli się warzyć eliksirów wcześniej. Więc można założyć, że nie chodzi o magię różdżki, ale wytwórca mikstury zdecydowanie musi być magiczny. Badania wciąż trwają, chociaż niewiele osób się nimi interesuje.
Profesor Fawley mieszała wywar tak długo, aż woda przybrała zielony kolor. Zerkała też co jakiś czas na pannę Olsen, której skupienie było bardzo miłym widokiem dla nauczycielki. Uśmiechnęła się pod nosem, rozczulona powagą, z jaką dziewczyna pracowała nad swoim zadaniem. Kiedy uznała, że woda ma odpowiedni kolor, a skarabeusze bezgrudkową konsystencję, zmniejszyła nieco ogień i powiedziała:
- W porządku, podejdź teraz tutaj - kiedy Amanda wykonała polecenie, kobieta wskazała na eliksir. - Jak widzisz, zmienił kolor. To pierwszy krok. Teraz odkręć słoik z żółcią i wlej... połowę lub jedną trzecią zawartości. Mieszaj, aż stanie się niebieski.
Morgana przekazała blondynce chochlę i stała obok, obserwując i nadzorując jej pracę nad eliksirem. Kiedy woda zmieniła kolor, podała następne wskazówki.
- Teraz wsyp skarabeusze i mieszaj do uzyskania czerwonego koloru... Mhm, dobrze, teraz taką samą ilość żółci, co poprzedni i mieszamy aż będzie żółty... Uważaj, żeby się nie oblać, żółć ciężko sprać - profesor zaśmiała się, a jej oczy odbijając żółte refleksy eliksiru przybrały na chwilę fiołkowy odcień. - I teraz cztery kawałki imbiru, mieszaj do barwy jasnozielonej, limonkowej.
Wszystkie te czynności były raczej nudne, automatyczne i zajmowały po kilka długich minut, ale kolory przyjmowane przez eliksir były nasycone i wesołe jak bombki na choinkach Hogwartu. Kiedy Ana się zastanowiła, imbir też kojarzył jej się ze świętami.
_________________
May it be a light to you in dark places, when all other lights go out.
 
     

Amanda Olsen
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 24 Sty 2016
Posty: 64
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Amnezja
Różdżka: heban, róg jednorożca, 9 cali giętka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 8
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pią Mar 02, 2018 11:53 pm   

Tłuczek całkiem dobrze chodził w rękach puchonki, przywykła do tego typu zadać, więc najczęściej nie stanowiły one dla niej żadnego problemu. Słychać było tylko jak moździeż nieco przesuwa się po blacie stołu aż w końcu musiała go przytrzymać drugą ręką, żeby się jej nie ruszał za bardzo. W międzyczasie słuchała tego co ma do powiedzenia pani profesor i w sumie to było dość zaskakujące. Niby wydawało się logiczne, ale jednak była zdziwiona tym co usłyszała. Wydawało się, że magia nie jest obowiązkowo potrzebna do warzenia eliksirów, że nawet mugol potrafiłaby sobie z tym poradzić bez używania magii i różdżki, a jednak nie. W sumie to wyjaśniało dlaczego mugole nigdy wcześniej tego nie robili i dlaczego tak bardzo wykluczeni byli ze świata czarodziejów. I odwrotnie. W sumie na tematy takich podziałów panna Olsen zwykle nie rozmawiała, bo i po co? Wystarczy, że każdy był człowiekiem. Mugole zajmowali się mugolskimi rzeczami, czarodzieje czarodziejskimi i tyle, czego tu więcej oczekiwać.
Zaraz po dokładnym rozdrobnieniu eliksirów, podeszła we wskazane miejsce spoglądając na eliksir. A raczej to co jeszcze eliksirem nie było, ale ponoć miało być.
- Jak wleje więcej to wybuchnie? - zapytała oczywiście zupełnie nieświadoma, że to kolejne pytanie, które mogło brzmieć dość naiwnie.- Czasem na lekcjach jakiś kociołek eksploduje...- zauważyła, bo chociaż nie często zdarzały się takie przypadki, to jednak trudno o nich zapomnieć.
Wlała połowę zawartości słoiczka z żółcią i zaczęła mieszać. Chyba rzadko kiedy na zajęciach robiła aż tyle, więc mogła mieć tylko nadzieję, że niczego nie popsuje.
I tak wszystko po kolei się wlewało, mieszało... starała się niczego nie pomylić, co było o tyle trudne, że kusiło zrobienie czegoś... odwrotnie! Żeby zobaczyć czym to się skończy, ubarwić cały ten proces. Jednak powstrzymała się od tego wsypując skarabeusze, żółć i znów mieszając.
- Proporcje łatwo pomylić. - zauważyła.- A na koniec wyjdzie kolor tęczowy. - dodała cztery porcje imbiru i znowu żywo zabrała się za mieszanie.- Zgodnie ze wskazówkami zegara czy w drugą stronę? - zreflektowała się, że może mieszanie nie wychodzi jej tak jak trzeba, bo chociaż to prosta czynność, puchonka mogła niechcący doprowadzić do katastrofy zwykłym pomyleniem kierunków. A może... może nie wyniknie z tego katastrofa tylko coś nowego? Wolałaby coś stworzyć niż doprowadzić do niekontrolowanego wybuchu.
 
     

Ana Fawley
Prof. Eliksirów
Dołączyła: 02 Lut 2018
Posty: 26
Wiek: 28
Krew: czysta
Pupil: bezimienny kot-przybłęda
Różdżka: Palisander, pióro żmijoptaka, 12.5 cali, sztywna
Ekwipunek: Różdżka, teczka z jakimiś ziołami i próbkami eliksirów
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 40
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Sob Mar 03, 2018 11:14 pm   
   <Multikonta: Berenice Lemaire


- Nie, ten akurat nie wybucha. Co najwyżej zwarzy się, nie zadziała i zacznie wydzielać nieprzyjemny zapach zgnilizny. Żółć to bardzo użyteczny, ale mało estetyczny składnik.
Panna Olsen oczywiście słusznie zauważyła, że istnieje taka możliwość. Istniało wiele eliksirów, których niewłaściwe uwarzenie skutkowało mniejszym lub większym pożarem, a jeszcze więcej było mikstur, które mogły roztrzaskać kociołek od wewnątrz. Zazwyczaj działała zależność, że im bardziej spektakularny efekt miał mieć wywar, tym większym niebezpieczeństwem groziła pomyłka w przygotowaniu go.
- Oh, przeciwnie do wskazówek zegara - odpowiedziała na pytanie Ana, wyrwana z zamyślenia.
Profesor Fawley uważnie obserwowała proces tworzenia eliksiru zza ramienia Puchonki i co jakiś czas zachęcająco przytakiwała, raz czy dwa podając dodatkowe wskazówki jak "spróbuj mieszać trochę szybciej, żeby żółć się nie oddzieliła". Kiedy wszystkie kroki zostały wykonane, a woda przybrała zielonkawą barwę, Ana poleciła:
- Zwiększ ogień, teraz zostawimy eliksir na dziesięć minut i zajmiemy się choinką - kobieta spojrzała przez ramię na otwarte drzwi do spiżarni i machnęła różdżką w ich stronę. - Accio klepsydra pięciominutowa.
Średniej wielkości klepsydra w srebrnej oprawie wleciała powoli do pokoju, a Morgana położyła ją tak, aby piasek się przesypywał.
- Przetnij gałązkę na pół i utrzyj drewno tak, żeby wyciekł sok. Później potnij i wrzuć do gotującej się wody, zanim piasek się przesypie. Nie tnij igieł.
Oczywiście obserwowała cały proces, ale nic nie mówiła. Chciała zostawić to zadanie całkowicie panience Olsen, jako że w oczach pani profesor był to osobisty moment między wytwórcą i jego pomysłem.
_________________
May it be a light to you in dark places, when all other lights go out.
 
     

Amanda Olsen
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 24 Sty 2016
Posty: 64
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Amnezja
Różdżka: heban, róg jednorożca, 9 cali giętka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 8
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pon Mar 05, 2018 10:01 am   

Amandzie chyba jeszcze nigdy żaden eliksir nie wybuchł. Ale to nie oznacza, że nie trafi się jej jeszcze sytuacja, że taka przygotowywana przez nią mikstura eksploduje. No cóż, pod okiem nauczyciela raczej jej to nie groziło, chociaż samodzielnie pracując nad tym magicznym specyfikiem mogłaby się na coś takiego narazić. A nie chciałaby.
To zaczęła odpowiednio mieszać substancję, przyglądając się jak stopniowo zmienia ona barwę. Faktycznie, niedługo będą mieli już za sobą chyba wszystkie kolory. Pewnie te barwy również mają jakieś znaczenie, ale dla Amandy póki co po prostu kojarzyło się to z kolorową mozaiką, która co chwila przyjmuje inny kolor.
- Kolory też mają jakieś znaczenie przy eliksirach? - kolejny raz dała upust swojej ciekawości i pewnie nawet nieco bardziej rozgarnięte pierwszoroczniaki, które z większym entuzjazmem podchodziły do wytwarzania mikstur na lekcjach znały odpowiedzi na część pytań puchonki, ale niestety... jej po prostu ta dziedzina nie leżała, nawet pomimo rzeczywistej ciekawości, bo przecież zawsze może próbować dowiedzieć się więcej.
Kiwnęła głową na polecenie profesorki, przecinając choinkową gałązkę na pół, a potem zabrała się ucieranie kawałka rośliny. Starała się do tego podejść z wyczuciem, nie chciała przedobrzyć. Kolejny raz chwyciła nożyk tnąc gałązkę, a gdy już wszystko było gotowe spojrzała na klepsydrę. Nie zostało już dużo czasu, ale jednak miała jeszcze chwilę, więc zdążyła wrzucić przygotowaną tak gałązkę do kociołka.
- I to wszystko? - pojęcia nie miała co z tego wyszło, czy ten specyfik w ogóle będzie się nadawał.
Nie. Na pewno będzie się nadawał. Taka wesoła mikstura. Zabawne, że możliwe jest uzyskanie chwili szczęścia za pomocą właśnie eliksiru.
 
     

Ana Fawley
Prof. Eliksirów
Dołączyła: 02 Lut 2018
Posty: 26
Wiek: 28
Krew: czysta
Pupil: bezimienny kot-przybłęda
Różdżka: Palisander, pióro żmijoptaka, 12.5 cali, sztywna
Ekwipunek: Różdżka, teczka z jakimiś ziołami i próbkami eliksirów
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 40
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 15
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 35
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Mar 07, 2018 8:07 pm   
   <Multikonta: Berenice Lemaire


Morgana zerknęła przez ramię uczennicy, oceniając jej pracę.
- Kolory są głównie wynikiem tego, jakie składniki dodajesz i w jakich proporcjach. Służą przede wszystkim za wskazówkę, potwierdzenie, że wszystko idzie w porządku. Niektórym z nich przypisuje się symbolizm, ale często jest to jedynie sposób budowania mitu eliksiru.
Kiedy Amanda zajęła się gałązką, profesor Fawley zniknęła na chwilę za drzwiami do spiżarni.
- Pilnuj, żeby nie wykipiał! - krzyknęła tylko przez ramię, z wesołym śmiechem sygnalizującym, że prawdopodobieństwo takiego wypadku było niezwykle nikłe.
Po chwili wróciła z zestawem filigranowych probówek o małej pojemności, piórem i bloczkiem pożółkłych karteczek. Zerknęła do kociołka, w którym kawałki choinki unosiły się na gorącej cieczy, a igły powoli odpadały i dryfowały po powierzchni. Mniej więcej w tym momencie piasek w klepsydrze skończył się przesypywać. Ana wprawnym ruchem obróciła ją na drugą stronę i przykryła garnek leżącym obok kawałkiem drewna.
- Właściwie tak, wszystko. Zostało nam czekać - powiedziała i uśmiechnęła się do Puchonki.
Oderwała od bloczku kilka kartek i napisała na nich ładną, niemal kaligraficzną kursywą "Eliksir rozweselający, 12.1999", a później podała pióro i kartki pannie Olsen.
- Trzy fiolki dla mnie, reszta dla Ciebie, jeśli nie masz nic przeciwko.
Eliksiru wystarczy prawdopodobnie na wypełnienie ośmiu, dziesięciu fiolek. Ana nakleiła zapisane przez siebie kawałki papieru na trzy fiolki, a później zerknęła na klepsydrę. Piasek kończył się już przesypywać, więc podniosła deskę przykrywającą kocioł. Zamieszała eliksir ostatnich parę razy i można było zaobserwować, jak zmienia barwę na ciemnożółtą. Kiedy mikstura nieco ostygła, Ana zachęciła uczennicę do przelania jej do fiolek, rzucając przy tym komentarz, że trzeba uważać na igły z choinki. Kiedy wszystko było skończone, wzięła jedną z podpisanych przez siebie fiolek, które również napełniła, i uniosła w stronę dziewczyny w geście toastu.
- Wesołych Świąt! - powąchała płyn, z którego wydzielał się delikatny, ale jednak wyczuwalny aromat drzewa i wypiła ciemnożółty napój. Od razu wywołał śmiech u pani profesor, u której jednak był to stan wyjściowy, jako że śmiała się często i długo.
- Bardzo udana praca, panno Olsen. Praca pozalekcyjna i innowacyjność warte 5 punktów dla Hufflepuffu, gratulacje - powiedziała na koniec, już sprzątając stanowisko, a później już miększym i poważniejszym głosem, patrząc Amandzie w oczy dodała: - Jestem z pani dumna, proszę tak trzymać.
Kiedy wszystko było już spakowane i posprzątane, pozostawało opuścić klasę, ciesząc się resztką wolnego i planując nowy rok.
<zt>
_________________
May it be a light to you in dark places, when all other lights go out.
Ostatnio zmieniony przez Ana Fawley Czw Mar 08, 2018 10:14 pm, w całości zmieniany 1 raz  
 
     

Amanda Olsen
Uczeń | VI Rok
Dołączył: 24 Sty 2016
Posty: 64
Wiek: 16 lat
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Amnezja
Różdżka: heban, róg jednorożca, 9 cali giętka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 8
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Czw Mar 08, 2018 9:32 pm   

Amanda kontrolowała zatem ogień pod kociołkiem, dopilnowując, żeby mikstura nie zaczęła wypływać poza kociołek ani kipieć. Zadanie było dość proste, ale puchonka i tak starała się całkiem serio potraktować tą swoją misję. Chociaż był to eliksir dość prosty i o dość prostej strukturze, to z jej umiejętnościami wykonanie czegoś takiego i tak można uznać za sukces. Dobrze, że nie odpłynęła za bardzo i nie postanowiła dorzucić tam jeszcze bardziej odlotowych składników. Fantazji tej puchonki często bujającej w chmurach była naprawdę bogata, jednak w tym przypadku bardzo jej zależało, żeby wszystko wyszło zgodnie z planem. Nawet nico zmniejszył ogień n końcu, żeby nie przedobrzyć z tą miksturą.
- Nie było tak źle. - podsumowała, przyglądając się jak nauczycielka zapisuje coś na karteczkach.- Aż tyle to mi nie jest potrzebne. - stwierdziła spoglądając na zawartość kotła, bo z taką porcją mikstury nawet nie wiedziałaby co zrobić.
Chyba, że rozweseliłaby pół Hogwartu. A jak nie to przynajmniej kilka osób. Niektórzy tak często chodzą zasępieni, że na pewno wyszłoby im to na dobrze.
Amanda ostrożnie przelała eliksir do fiolek. Uważała, żeby nie uronić ani kropli, odstawiając kolejno fiolki jedna obok drugiej. No tak... zawsze wydaje się, ze eliksir to tylko jedna, malutka buteleczka, a tego trochę wychodzi.
- Wesołych Świąt! - odpowiedziała tak samo nauczycielce chwytając za jedną fiolkę i wypiła jej zawartość.
Zastanawiała się jak to odczuje, jaki będzie efekt. Czy będzie coś czuć od środka? Czy to będzie taka naturalna wesołość?
Odpowiedź przyszła szybko gdy zachichotała, na jej twarzy pojawił się uśmiech. Bardziej szczery niż w ciągu całego dnia.
- Dziękuję pani profesor, do widzenia! - pożegnała się z nauczycielką zupełnie entuzjastycznie, a potem sama skierowała się do wyjścia z sali życząc miłego dnia nawet Irytkowi, który chyba szukał jakiegoś pierwszoroczniaka do żartów.
<zt>
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom



Vampire Diaries

SnM: Naruto PBF

www.zmiennoksztaltni.wxv.pl







Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 10