► Poszukujemy nauczycieli Astronomii, Mugoloznastwa oraz Historii Magii! Mile widziani śmierciożercy oraz aurorzy!
► Trwa lekcja OPCM w klasie na I piętrze!
► Rozpoczęła się lekcja Wróżbiarstwa!
► Ukończono spisywanie forumowej Kroniki oraz Hali Sław. Niewielkie zmiany w organizacji zaakceptowanych podań o genetykę.
► Trwają zajęcia z miotlarstwa na boisku quidditcha!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

131
135
110
113

Marzec 2000r.
Pełnia: 15-17.03 (13-15.07)
Mrozy coraz mniejsze, a warstwy śniegu coraz szybciej się topią, pozwalając wyjść na wierzch pierwszym, zielonym pędom. W dzień ok. 4'C, w nocy ok. -3'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Cieplarnie
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3544
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Cze 29, 2016 9:26 pm   Cieplarnie
   <Multikonta: Jasmine Gingers


W cieplarni odbywają się wszystkie lekcje zielarstwa. Jest kilka cieplarni, a w każdej są inne rośliny np. w cieplarni nr.3 są mandragory, a w cieplarni nr.1 diabelskie sidła.
 
     

Astoria Greengrass
Uczeń | VII rok
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 98
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: bia�a sowa
Różdżka: wďż˝os z gďż˝owy willi, 10 cali, jarzďż˝bina, giďż˝tka
Ekwipunek: r�d�ka, rysownik z naostrzonymi o��wkami, ma�a torebka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 16
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Pon Sty 29, 2018 10:05 am   

Tak, miała świadomość tego, że Alan doskonale wie co robić. Lot na miotle poszedł im gładko, tylko dziewczyna rzeczywiście musiała trzymać się chłopaka, bo u niej z tego typu umiejętnościami nie było najlepiej. Dodatkowo dochodziły nerwy, które jednak starała się opanować. Tak, żeby chociaż Brackman nie widział. Starała się wyglądać na opanowaną i spokojną, aczkolwiek to czego dokonali i do czego pod koniec akcji byli zmuszeni wywarło na niej jednak spore wrażenie. Astoria nie była osóbką zdolną do rzucania się w wir zdarzeń, preferowała raczej bardziej wyważony tryb życia, dlatego dzisiejszy dzień wydawał się jej iście szalony. Mimo wszystko, udało się jej opanować oddech i zadbać o to, żeby ani jeden mięsień na jej twarzy nie zadrżał niepokojąco.
Kiedy wylądowali, zeszła z miotły. Od razu naciągnęła sobie rękawy szaty bardziej na dłonie. Było zimno, szybko odczuła jak palce niemal jej kostnieją od chłodu.
Zerknęła jeszcze tylko krótko na okolicę. Nikogo. Gdzie tylko nie spojrzeć biały puch, a zima nie sprzyjała wycieczkom na błonia czy włóczeniu się w okolice jeziora, jak to nie raz zdarzało się gdy dopisywała pogoda. Ale nie teraz, nie na zimno.
- Zanieśmy mu to i miejmy to już z głowy. - nie nazywała bezpośrednio tego.
Nie chciała, żeby ktoś podsłuchał, a ponadto... wolała nawet nie mówić na głos tego co się stało. Wciąż wydawało się jej to nieprawdopodobne. Miała jednak nadzieję, że Alan się z nią zgodzi i nie będą musieli zbyt długo wystawać na tym chłodzie. Musieli jeszcze przemknąć się do szkoły tak aby nie zwrócić na siebie zbyt dużej uwagi.
 
     

Alan Brackman
Uczeń | VII rok
Dołączył: 28 Kwi 2015
Posty: 114
Wiek: 16 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz o imieniu Hades
Różdżka: czarny bez, włos chimery, 9,5 cala, elastyczna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Śro Sty 31, 2018 9:34 pm   

Gdy zsiadł z miotły, bezwiednie obejrzał się na okolicę. Pusto. Dokładnie tak jak można było się spodziewać o tej porze roku po tej okolicy. Kto i po co miałby się pałętać w pobliżu cieplarni gdy nawet nie było lekcji? Oczywiście, zawsze istniało ryzyko, że trafią się jacyś maruderzy. Ryzyko było zawsze. W każdym ruchu ślizgona, którego ambicje z cała pewnością sięgały dużo dalej niż możliwości edukacyjne tej szkoły. Właśnie dlatego zdecydował się na taki ruch, taką misję grożącą mu w zasadzie wyrzuceniem ze szkoły. Ale w tym zamku działo się wiele podejrzanych rzeczy i zdaje się, że dyrekcja miała nie jeden problem na głowie. Teraz dorzucali kolejny. Ciekawe...
Zerknął na rośliny korzystające z dogodnych warunków w szklarni, podczas gdy oni tu marzli. Tak, trzeba to jak najszybciej załatwić, chociaż ręce splamione zbrodnią długo jeszcze pozostaną brudne. Jednak, jego dłonie wydawały się już odporne na tego typu zanieczyszczenia. W przeciwieństwie do Astorii, która prawdopodobnie jedynie skrywała, że nie robi to na niej żadnego wrażenia. Ale nie, tak nie było. Dostrzegał to, nie widział tej ślizgonki jako osoby, która chciałaby osiągnąć podobny cel jak on. Była innego rodzaju.
Kiwną głową, rzucił jeszcze krótko okiem na torbę trzymaną przez ślizgonkę. Odwrócił jednak równie szybko wzrok i skierował się w stronę zamku. Na wszelki wypadek trzymał się blisko murów. Z okna też ktoś mógł ich wypatrzeć, wolał się nie narażać na denerwujące pytania wścibskich obserwatorów.
<zt>
 
     

Astoria Greengrass
Uczeń | VII rok
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 98
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: bia�a sowa
Różdżka: wďż˝os z gďż˝owy willi, 10 cali, jarzďż˝bina, giďż˝tka
Ekwipunek: r�d�ka, rysownik z naostrzonymi o��wkami, ma�a torebka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 16
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Pon Lut 12, 2018 10:06 am   

Między nimi panowała cisza. Jedno się nie odzywało jak i drugie. Trochę jakby byli dla siebie obcymi ludźmi, bo po części właśnie tak było. Co ich łączyło? Wspólny dom, wspólny rok i to samo zadanie. W zasadzie nie mieli więcej punktów wspólnych. Udało im się wypełnić misję, teraz wystarczy przekazać zdobycz w rękę śmierciożercy. Nikt ich nie nakrył. Chyba. Bo do końca nie mogli być tego pewni mimo licznych środków ostrożności. Uważali, starali się nie zostawiać śladów, jednak w zupełności nie mogli być pewnymi. Bo jak? Nie dało się.
Trzeba zrobić coś z tą miotłą, odłożyć ją do schowka. Nie mówiła jednak tego Alanowi, wiedziała, ze chłopak sam doskonale wie co ma robić, nie będzie mu drygować.
Torba spoczywała na jej ramieniu. Nie czuła żadnego ruchu. Tiara Przydziału, która chwilę temu do nich jeszcze mówiła, teraz spoczywała nieruchomo w jej torbie. Zupełnie jak najzwyklejszy przedmiot, jak rzecz nie mająca najmniejszego znaczenia i nie przejawiająca żadnych specjalnych właściwości. To aż dziwne. Nienaturalne.
Przeszli kawałek. Było zimno. Astoria powstrzymywała drżenie. Nie była ubrana tak, żeby wyjść na mróz, ale nie to było teraz najważniejsze. Musieli dokończyć zadanie. Weszli do zamku. Tam początkowo było niewiele cieplej, jednak stopniowo zimno zaczęło się oddalać. Naprawdę przemarzła.
<zt>
 
     

Martin Lyncis
Uczeń | V rok
Dołączył: 11 Mar 2018
Posty: 44
Wiek: 15
Krew: Mugolska
Pupil: Kot
Różdżka: Kieł widłowęża, 15 cal, Winorośl, Bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka, kieska
Sakiewka: 50g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 14
Transmutacja: 7
Z. zwykłe: 4
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 4
Miotlarstwo: 3
Wysłany: Nie Maj 20, 2018 5:43 pm   
   <Multikonta: --


Wewnątrz było przyjemnie ciepło. Może nie upalnie, ale zebrane tu rośliny nie przepadały za mrozem, więc systemem mosiężnych rur i zaworów w każdej chwili docierało tu podgrzane piecami i magią powietrze.
Martin lubił tu przebywać, kiedy nie odbywały się lekcje. Cisza, spokój i harmonia oranżerii dobrze wpływały na jego nastrój, a ten potrzebował nieco ukojenia po potyczce z Hannah Bright.
Nie miał zamiaru denerwować się przez resztę swego wolnego czasu...
Starannie zamknął drzwi wchodząc i ruszył alejką pomiędzy podmurówkami grządek obsadzonymi przez magiczne zioła i krzewinki. Wiedział, że w jednym z zakamarków cieplarni ktoś z dawnych czarodziejów wyhodował nawet całe drzewa i tam właśnie zamierzał spędzić najbliższe kilka godzin, grzejąc się i błądząc myślami w chmurach. Wolał to, niż choćby latanie...
_________________
And quiet evenings you told me what you thought about
Servants and kings and how everyone is bought...

...You can be king again.
 
 
     

Lily Thicket
Uczeń | IV rok
Dołączyła: 16 Maj 2018
Posty: 46
Wiek: 14 lat
Krew: mieszana
Różdżka: Pióro memortka, 12 cali, brzoza, bardzo sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 7
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Nie Maj 20, 2018 7:49 pm   

Lily została w cieplarni po zajęciach, za zgodą nauczyciela oczywiście. Jej zamiłowanie do roślin było powszechnie znane, tak jak jej całkiem przyzwoite zdolności dbania o nie. Piękna dziewuszka stała więc w roboczych, nieco wyświechtanych ubraniach oraz ogrodowych rękawiczkach, z włosami związanymi w wysoki kucyk, a mimo tego nadal wyglądała ślicznie.
Zdawała się nie dostrzegać otoczenia, poświęcając się całkowicie ziołowym krzaczkom mugolskiej roślinki, która znalazła zastosowanie również w dziedzinie eliksirów. Nagle coś ją zakręciło w nosie i kichnęła dość głośno, tak, że dało się ją słyszeć w całej cieplarni. Nie spodziewała się niczyjej obecności, a ręce miała zajęte, więc mało elegancko wytarła nos w rękaw szaty i…
- Oh! Martin – uśmiechnęła się uroczo, z lekkim zakłopotaniem. – Nie sądziłam, że ktoś jeszcze tu jest.
 
     

Martin Lyncis
Uczeń | V rok
Dołączył: 11 Mar 2018
Posty: 44
Wiek: 15
Krew: Mugolska
Pupil: Kot
Różdżka: Kieł widłowęża, 15 cal, Winorośl, Bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka, kieska
Sakiewka: 50g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 14
Transmutacja: 7
Z. zwykłe: 4
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 4
Miotlarstwo: 3
Wysłany: Nie Maj 20, 2018 8:40 pm   
   <Multikonta: --


A więc cieplarnia nie była pusta. Cóż, szkoda. Jakieś ruchy, oddechy, głosy... A, zaraz, przecież to w gruncie rzeczy znajoma twarz.
- Dzień dobry Thicket.- burknął Martin, ale z uśmiechem. Lily nie irytowała go, tak jak niektórzy. Miała spokojną, cierpliwą naturę zielarki, a Martin cenił ją za to, choć nikt nie zmusił by go, by przyznał to publicznie. Ten czarodziej miał dwa oblicza - codzienne-gniewne i osobiste-łagodne - niczym dawno zapomniani azteccy bogowie.
- Co tu robisz sama?- Zapytał, siadając pod jakimś cienkim, zielonym drzewem. Oparł się o nie plecami, wyjął różdżke z rękawa i zaczął bawić się nią jak czasem uczniowie długopisami na nudnych lekcjach.
_________________
And quiet evenings you told me what you thought about
Servants and kings and how everyone is bought...

...You can be king again.
 
 
     

Lily Thicket
Uczeń | IV rok
Dołączyła: 16 Maj 2018
Posty: 46
Wiek: 14 lat
Krew: mieszana
Różdżka: Pióro memortka, 12 cali, brzoza, bardzo sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 7
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Nie Maj 20, 2018 8:58 pm   

- Dzień dobry - kiwnęła głową na powitanie i poprawiła wierzchem nadgarstka niesforny kosmyk, który opadł jej na czoło. Patrzyła chwilę, w jaką stronę udał się Martin, po czym wróciła do swojego zajęcia. Na szczęście, jak to u kobiet często bywało, miała podzielność uwagi i mogła się skupić zarówno na roślince jak i na Gryfonie. - Rozsadzam szałwię. To zupełnie zwyczajna roślina, mugole takie uprawiają. Nic niebezpiecznego ani drogiego, więc mogłam się tym zająć bez opiekuna. Zimą nie ma wiele do zrobienia w ogrodach, szklarnie dają więcej możliwości.
Dziewczyna włożyła nową roślinkę do osobnej doniczki i zaczęła dokładnie obsypywać ją ziemią.
- A ty? Czemu tu przyszedłeś?
 
     

Martin Lyncis
Uczeń | V rok
Dołączył: 11 Mar 2018
Posty: 44
Wiek: 15
Krew: Mugolska
Pupil: Kot
Różdżka: Kieł widłowęża, 15 cal, Winorośl, Bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka, kieska
Sakiewka: 50g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 14
Transmutacja: 7
Z. zwykłe: 4
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 4
Miotlarstwo: 3
Wysłany: Nie Maj 20, 2018 10:18 pm   
   <Multikonta: --


Prychnął, jak obrażony kot.
- Wiem, co to jest szałwia.- rzucił, ale nie gniewał się na prawdę. Pochodził przecież z rodziny mugoli, ona też nie była czystej krwi. Ale jeśli nie było się jednym z tych napędzanych poczuciem własnej wartości czubków ze Slytherinu, łatwo można było zapomnieć, że jest coś takiego jak genealogia czarodziejskich i nieczarodziejskich rodzin.
- Przyszedłem odpocząć po eliksirach. Strasznie mnie wkurzyła jedna taka blada... Osoba.- ugryzł się w język kończąc inaczej niż planował. W końcu był w towarzystwie niewinnego dziewczęcia.
_________________
And quiet evenings you told me what you thought about
Servants and kings and how everyone is bought...

...You can be king again.
 
 
     

Lily Thicket
Uczeń | IV rok
Dołączyła: 16 Maj 2018
Posty: 46
Wiek: 14 lat
Krew: mieszana
Różdżka: Pióro memortka, 12 cali, brzoza, bardzo sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 7
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Nie Maj 20, 2018 10:59 pm   

Lily zaśmiała się cichutko na urażoną dumę Gryfona i rzuciła mu figlarne spojrzenie. Widać było po jej minie, że nie czuje się w ogóle skruszona, a wręcz, że uważa sytuację za bardzo zabawną. Jak kot, który ofuknięty przez właściciela za próbę sturlania ze stołu pieniążka po prostu patrzy mu prosto w oczy i dokonuje dzieła zniszczenia.
- Oh, no co ty nie powiesz - odparła zaczepnie, nabierając ochoty na małe droczenie się. - Poinformuje Proroka, żeby to opublikował w jutrzejszej gazecie. Pan Lyncis wie, co to szałwia! Panie i panowie, prawdziwa sensacja!
Uśmiechnęła się do niego rozbrajająco i zaczęła ustawiać doniczki z gotowymi sadzonkami. Spojrzała na Martina dopiero kiedy powiedział o, hmh. Osobie. Czyli w zasadzie nie powiedział nic, a dziewczyna była bardzo ciekawa.
- Blada osoba, mówisz? Czy to ładna blada osoba? - starała się go pociągnąć za język.
 
     

Martin Lyncis
Uczeń | V rok
Dołączył: 11 Mar 2018
Posty: 44
Wiek: 15
Krew: Mugolska
Pupil: Kot
Różdżka: Kieł widłowęża, 15 cal, Winorośl, Bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka, kieska
Sakiewka: 50g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 14
Transmutacja: 7
Z. zwykłe: 4
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 4
Miotlarstwo: 3
Wysłany: Pon Maj 21, 2018 12:01 am   
   <Multikonta: --


Martin zacisnął i rozluźnił pięści. Z biegiem lat ta mała dziewczynka robiła się coraz bardziej wyszczekana. Czyżby miał na nią zły wpływ?
- Na pryszcze Morgany...- jakoś zawsze bardziej ją cenił, niż starego Merlina.- ...jeszcze pomyślę, że uczysz się języka ode mnie Thicket! Twoi przyjaciele wiedzą jak potrafisz się odwinąć?-
Pytanie o wygląd zaskoczyło go. O ile zawsze starał się robić wrażenie pewności siebie i jasny nigdy niczemu się nie dziwił, teraz był jednoznacznie osłupiały. No bo też to pytanie należało przemyśleć. Czy Darcy Campanella była ładna? Była wredną slytherińską sukwą, to na pewno... Ale czy była ładna? Była zrozumiała i egoistyczna, była zbyt pewna siebie i patrzyła na Martina z góry... Ale czy była ładna?
- Charakter miała jak lajno!- skwitował na głos, co było jednocześnie odpowiedzią wymijającą.- Czyżbyś była zazdrosna o moje emocje Lily? - postanowił odbić piłeczkę, nie zwracając uwagi na fakt że przedstawił się na mówienie do dziewczyny o imieniu - coś co robił bezwiednie, gdy czymś go zaszokowała.
_________________
And quiet evenings you told me what you thought about
Servants and kings and how everyone is bought...

...You can be king again.
 
 
     

Lily Thicket
Uczeń | IV rok
Dołączyła: 16 Maj 2018
Posty: 46
Wiek: 14 lat
Krew: mieszana
Różdżka: Pióro memortka, 12 cali, brzoza, bardzo sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 7
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pon Maj 21, 2018 12:28 am   

- Pryszcze, fuj – skwitowała, marszcząc z niezadowoleniem nosek, ciesząc się, że jej one nie grożą. Nie z jej genami i pielęgnacją! – Mogłeś powiedzieć „na włosy Morgany”! Jestem pewna, że miała bardzo ładne włosy.
Może nawet takie, jak jej własne? Lily miała bardzo wysokie mniemanie o swojej urodzie, z resztą nie bez przyczyny. Czy była próżna? Tak, ale nieczęsto dawała temu zewnętrzny wyraz. Tym razem jednak poczuła się sprowokowana słowami Martina, odcięła się zatem bez najmniejszego poczucia winy.
- Zazdrosna? Ja? – uśmiechnęła się pobłażliwie, porządkując resztę rzeczy po skończonej pracy. – Nie można być zazdrosnym, mając takie włosy…
Zdjęła rękawiczki i zsunęła z kitki gumkę, uwalniając swoje złote fale. Odrzuciła je dość aktorskim, wystudiowanie pretensjonalnym ruchem i uśmiechnęła się do Gryfona niewinnie.
- Chyba nie zaprzeczysz…?
Droczyła się w najlepsze, w oczywisty sposób podpuszczając młodzieńca, by palnął głupotę, która później będzie go peszyć. „No dalej, Martin”, pomyślała, patrząc słodko, tymi swoimi wielkimi oczyma prosto na niego.
 
     

Martin Lyncis
Uczeń | V rok
Dołączył: 11 Mar 2018
Posty: 44
Wiek: 15
Krew: Mugolska
Pupil: Kot
Różdżka: Kieł widłowęża, 15 cal, Winorośl, Bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka, kieska
Sakiewka: 50g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 14
Transmutacja: 7
Z. zwykłe: 4
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 4
Miotlarstwo: 3
Wysłany: Pon Maj 21, 2018 12:42 am   
   <Multikonta: --


Faktycznie, fale dziewczyny były ładnie utrzymane i błyszczące. Ale nie prowokuje się Martina Lyncisa, królewno, oj nie... Zwłaszcza że nadal trzymał w dłoni różdżke.
Nieznaczny, pozornie bez znaczenia ruch nadgarstka i...
- Glisseo.-
...już zamiast wspaniałych, bujnych loków Lily igła pochwalić się fryzurą idealnie prostą.
- No i z tym już nie można się kłócić.- zaśmiał się chłopak rozbawiony niemal do łez.- Oto moje zaprzeczenie, Lil'.
_________________
And quiet evenings you told me what you thought about
Servants and kings and how everyone is bought...

...You can be king again.
 
 
     

Lily Thicket
Uczeń | IV rok
Dołączyła: 16 Maj 2018
Posty: 46
Wiek: 14 lat
Krew: mieszana
Różdżka: Pióro memortka, 12 cali, brzoza, bardzo sztywna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 8
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 7
Z. ofensywne: 5
Z. defensywne: 5
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pon Maj 21, 2018 1:13 am   

Oczy Lily lekko się rozszerzyły, gdy Martin wycelował w nią różdżką. Taki ruch zawsze budził w niej swego rodzaju lęk, ale przecież Gryfon nie zrobiłby jej krzywdy, prawda? I pach! Jej włosy zamieniły się w gładką, złocista taflę. Dziewczyna chwyciła w dłonie jeden kosmyk i przyjrzała się mu uważnie.
- Jakie wspaniałe! - oczęta rozbłysły jej z zachwytem, kiedy przesunęła dłońmi po gładziutkiej powierzchni. Droczenie zeszło na drugi plan, bo dziewczę zupełnie pochłonął efekt, który wywołało zaklęcie. - Oh Martin, one są piękne!
I w euforii, której może doświadczyć wyłącznie dziewczyna z nową fryzurą, zaczęła się kręcić radośnie wokół własnej osi, rozkoszując się swym złotym blaskiem.
- To był najpiękniejszy psikus, jaki zdarzyło ci się wywinąć, Martin - stwierdziła z uznaniem, w ogóle na niego nie patrząc. Była zbyt pochłonięta olśniewającym zjawiskiem. - Musze tego zaklęcia używać częściej... Myślisz, że mi w nich ładnie? To znaczy, czy ładniej niż w falach! Bo że ładnie, to widzę... Czy tu jest gdzieś lustro? Pewnie nie ma, prawda...?
 
     

Martin Lyncis
Uczeń | V rok
Dołączył: 11 Mar 2018
Posty: 44
Wiek: 15
Krew: Mugolska
Pupil: Kot
Różdżka: Kieł widłowęża, 15 cal, Winorośl, Bardzo sztywna
Ekwipunek: Różdżka, kieska
Sakiewka: 50g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 13
Zielarstwo: 14
Transmutacja: 7
Z. zwykłe: 4
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 4
Miotlarstwo: 3
Wysłany: Pon Maj 21, 2018 1:28 am   
   <Multikonta: --


W odpowiedzi na jej reakcję no przywrócił oczami.
A było użyć Inflamare...
No ale cóż, dziewczyna miała po części rację. Martin raczej nie zrobiłby jej krzywdy w jakiś szczególnie celowy sposób. Może i był wrednym typem, ale jednocześnie dziewczyna swoim dowcipem i urokiem zasłużyła na jego zaufanie. Była jedną postawionych najbliżej bycia "przyjacielem" Martina osób w całym zamku. A może i w danym świecie czarodziejskim?
- A czy ty nie jesteś czasem czarownicą, Thicket? Chcesz lustra, to je sobie wyczaruj.- burknął. Powoli odzyskiwał rezon, który stracił na chwilę przez rozmowę o jego przygodach z Darcy. Na prawdę nie wiedział teraz co ma o tym wszystkim myśleć. Na pewno jeśli dojdzie w końcu do spotkania klubu pojedynków będzie się białej Ślizgonce dokładnie i krytycznie przyglądał.
Teraz też patrzył krytycznie, tylko że na Lily. Znał ją już dość długo, na tyle długo by widzieć subtelne zmiany jakie zaszły w jej wyglądzie przez ostatnie lata. No, nie tylko w wyglądzie. Zrobiła się też pewniejsza siebie niż była na początku szkoły. A to w społeczności uczniowskiej wiele znaczy.
_________________
And quiet evenings you told me what you thought about
Servants and kings and how everyone is bought...

...You can be king again.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom







over-undertale



Eclipse







Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 10