Fabuła
Minął rok od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

1
2
3
4
Ogłoszenia
► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Eliksirów, Numerologii, Starożytnych Run, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Ukazał się nowy Prorok Codzienny!

Wesołych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku!

100
100
100
100
W Sieci


Grudzień 1999r.
Pełnia: 21-24.12 (20-23.12)
Pora powitać mróz i zaspy śniegu. Prószyć będzie niemal codziennie. W dzień ok. -3'C, w nocy ok. -8'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Gabinet Dyrektora
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3449
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Czw Cze 30, 2016 4:16 pm   Gabinet Dyrektora
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Biuro to jest jednym z najlepiej strzeżonych pomieszczeń w zamku. Jego wejścia pilnuje posąg chimery, który wpuszcza tylko osoby znające hasło. Gabinet ma kształt owalny, a na jego ścianach wiszą portrety wcześniejszych dyrektorów szkoły. Tuż za biurkiem znajduje się regał, na którym spoczywa Tiara Przydziału. W pomieszczeniu znajdują się również: kominek, myślodsiewnia i wiele innych srebrnych instrumentów, regały z książkami, krzesła dla gości.
 
     

Astoria Greengrass
Uczeń | VII rok
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 89
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: bia�a sowa
Różdżka: wďż˝os z gďż˝owy willi, 10 cali, jarzďż˝bina, giďż˝tka
Ekwipunek: r�d�ka, rysownik z naostrzonymi o��wkami, ma�a torebka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 16
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Nie Gru 17, 2017 9:28 pm   

Dało się odczuć i to na każdym kroku, że nie są na swoim terenie. Gdy panienka Greengrass postąpiła tych kilka kroków w przód, omiotła od razu wzrokiem całe pomieszczenie, od jego jednego krańca do drugiego. Musiała się zatrzymać, żeby wszystko ostrożnie wybadać. Rozchyliła nieznacznie wargi chłonąc jakby ten widok jako coś unikatowego. Nigdy tu nie była. Ten gabinetu musiał wyglądać inaczej kiedyś, inaczej teraz... McGonagall na pewno wprowadziła tu swoje rzeczy i urządziła tą komnatę według własnych upodobań. Astoria coś słyszała, że niegdyś była ona nauczycielką bardzo surową, która sztywno trzymała się zasad, ale większych wiadomości o niej nie posiadała. Wyglądało jednak na to, że jest to kobieta, która trzyma się reguł i porządku.
Po tym krótkim rozpoznaniu, posłała krótkie, ale znaczące spojrzenie Alanowi.
- Od czego zaczynamy? Accio wystarczy? - było to pierwsze zaklęcie, które przyszło jej do głowy, aczkolwiek nie była wystarczająco pewna, żeby go użyć.
W końcu nie wiedziała czego tu się spodziewać, czy powinna na coś uważać wypowiadając jakieś zaklęcie. Póki co stała prawie na środku gabinetu, szukając jeszcze wzrokiem Tiary. Tyle tu przedmiotów, tyle tego wszystkiego, że nie wiadomo od czego zacząć i co zrobić aby nie wpaść. Bo zdradzić mogło ich wszystko. Mieli do czynienia z pokojem zajmowanym przez bardzo doświadczoną w sztuce magicznej czarownicę.
 
     

Alan Brackman
Uczeń | VII rok
Dołączył: 28 Kwi 2015
Posty: 109
Wiek: 16 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz o imieniu Hades
Różdżka: czarny bez, włos chimery, 9,5 cala, elastyczna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Wto Gru 19, 2017 9:29 pm   

Zwiększył swoją uwagę. Teraz musiał być czujny cały czas, każdy nieostrożny ruch mógł zdradzic ich obecność. Nie wiedzieli w końcu co znajduje się w gabinecie dyrektor McGonagall, nie mogli mieć zatem pojęcia czego się spodziewać, czy są tutaj jakieś magiczne środki alarmujące i czego najlepiej się wystrzegać. To było wbrew pozorom spore wyzwane, bo chociaz pozornie proste, wszystko mogło ich zdradzić. Mogli nawet zostawiać tutaj ślady nie wiedząc o tym. Nie dało się zapobiec wszystkiemu, za jedyną ochronę mogły służyć im tylko różdżki, które też nie dawały całkowitego zabezpieczenia z racji faktu, że oboje nadal byli tylko uczniami, nie znali pełnego zakresu zaklęć dla dorosłych, a już z całą pewnością nie byli na takim samym poziomie jak profesor McGonagall.
- Mogą być zabezpieczenia, najpierw przeszukajmy ręcznie. - zasugerował, zerkając kątem oka w stronę Astorii i kierując się na jedną stronę gabinetu.
Jego uwagę przykuło duże naczynie przypuszczalnie służące za myślodsiewnię, ale Alan nie uznawał obecnie, że mieli dość czasu by tam zajrzeć. Skupił wzrok na jednym z regałów, przeczesywał go spojrzeniem od dołu do góry, od niechcenia przerzucił kilka książek nie zatrzymując na nich specjalnie wzroku. Otworzył jedną z szaf, rzucił okiem na jej górę, czy była szansa tam zajrzeć?
A jeśli ten sposób nie zadziała będą musieli spróbować użyć zaklęć. Gorzej, że każda magia zostawia po sobie ślad, a na podstawie tego śladu można zidentyfikować sprawców. Może i to trochę długi proces, ale to wykorzystanie czarów też może ich narazić
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2370
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Gru 21, 2017 9:31 pm   

Poszukiwania dwójki ślizgonów póki co były bezowocne. Na żadnych regałach nie spoczywała Tiara Przydziału, szafki zaopatrzone były w bądź fiolki eliksirów bądź magiczne artefakty nieznanego pochodzenia, które nijak nie przypominały tej słynnej na cały Hogwart czapki. Gdzie zatem spoczywała? Wydawało się, że takie ręczne poszukiwania nie na wiele się zdadzą. Na regałach jej nie było i chociaż gabinet dyrektor McGonagall był raczej całkiem uporządkowanym pomieszczeniem, to na całą mnogość znajdującego się tu asortymentu ani ślady Tiary. Zaledwie z jednego obrazu coś kichnęło, ale nawet samego sportretowanego czarodzieja nie było widać. Gabinet wydawał się cichy, opuszczony, jednak wciąż zbyt niedostępny dla uczniów. Jedno z krzeseł wierzgnęło kilka razy nogami. Magia? Magia. Tu przecież wszystko jest magiczne.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Astoria Greengrass
Uczeń | VII rok
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 89
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: bia�a sowa
Różdżka: wďż˝os z gďż˝owy willi, 10 cali, jarzďż˝bina, giďż˝tka
Ekwipunek: r�d�ka, rysownik z naostrzonymi o��wkami, ma�a torebka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 16
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Sob Gru 23, 2017 10:24 pm   

Ne widać było nigdzie Tiary Przydziału, dlatego Astoria trochę była niezorientowana. Czego miała szukać i gdzie? Jak rozglądać się po gabinecie dyrektor MCGonagall? Nie wiedziała tak naprawdę gdzie ma tu zaglądać i jak poruszać się po tym miejscu. Gabinet dyrektorki był zupełnie obcym terenem, nie wiedziała zupełnie nic o tym miejscu. Obejrzała się na Alana, spoglądając na niego pytająco.
- Nic nie ma... używamy zaklęć? - zapytała spoglądając na ślizgona, bo prawdę mówiąc nie wiedziała co robić, bo zwykłe poszukiwania nic nie dawały.
Wobec tego pozostawało tylko użycie zaklęć, rożdżka musiała iść w ruch. Trzeba będzie wykorzystać kolejne czary, jednak Astoria jeszcze nie była pewna ich użycia, nie wiedziała czy to będzie dobre rozwiązanie.
W tym przypadku wolała zdać się na Alana. Ten chłopak w takich sprawach miał dużo większe rozeznanie, więc dziewczyna wolała polegać na jego doświadczeniu. Może będzie wiedział jakie działania podjąć w tym przypadku, co robić, jak się zachować. Dla dziewczyny była to pierwsza tego typu eskapada, ona w życiu nie wiedziała, że w czymś taki będzie brała do czynienia, ona nie brała udziału w tego typu wydarzeniach.
 
     

Alan Brackman
Uczeń | VII rok
Dołączył: 28 Kwi 2015
Posty: 109
Wiek: 16 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz o imieniu Hades
Różdżka: czarny bez, włos chimery, 9,5 cala, elastyczna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pon Gru 25, 2017 9:32 pm   

Ręczne poszukiwanie nie przyniosło efektów. Tiary Przydziału brak. Wiadomo, że mogli bardziej mogli przetrzepać gabinet dyrektorki Hogwartu, ale nie było na to czasu. Musieli to zadanie wykonać szybko, każda chwila spędzona tutaj narażała ich na zdemaskowanie, a to mogło się skończyć wyrzuceniem ze szkoły. Alan nie wątpił, że taka sytuacja skreśliłaby ich zupełnie z kontynuowania dalszej edukacji. Może nie przeszkadzałoby mu to za bardzo, ale dla samego ukończenia Hogwartu warto tu jeszcze trochę przesiedzieć.
Obrzucił jeszcze wzrokiem pomieszczenie. Obawiał się, że bez zaklęć się nie obędzie. Czary najwyraźniej będą koniecznym elementem wypełnieniem tej misji. Po uwadze Astorii, uniósł zatem swój magiczny kijek. Niema wyjścia, muszą się śpieszyć. Być może do nie jednej księgi znajdującej się na jednym z tych regałów warto byłoby zajrzeć, nie jeden artefakt w normalnych okolicznościach przykułby jego uwagę, ale nie tym razem.
- Accio Tiara Przydziału. - wypowiedział słowa prostego zaklęcia.
Może ten czar okaże się pomocny. Inaczej będą musieli dalej kombinować, szukać kolejnych sposobów na uzyskanie tego artefaktu, który niewątpliwie dla całej szkoły miał ogromne znaczenie, być może ta stara czapka stanowiła coś więcej niż mógłby się spodziewać.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2370
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Gru 27, 2017 9:37 pm   

Ślizgonom coś nie szły te poszukiwania, ale nic dziwnego... to miejsce było zupełnie obce dla nich. Pan Brackman zdecydował się więc na użycie zaklęcia i dopiero czar odniósł pożądany efekt. Z jednej z półek zastawionej książkami, lektury zostały dosłownie zdmuchnięte i rozrzucone na boki, żeby odsłonić skrywającą się za nimi Tiarę Przydziału. Czapka ta znana była każdemu uczniowi, każdy bowiem przechodził słynną ceremonie, która rozdzielała uczniów do poszczególnych domów. Tiara po krótkiej chwili drgnęła, czubek tego nakrycia głowy przechylił się w stronę uczniów i najwyraźniej ten magiczny artefakt właśnie się przebudził.
- Hmm... wy do mnie? Po co przychodzicie do starej tiary?
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Astoria Greengrass
Uczeń | VII rok
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 89
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: bia�a sowa
Różdżka: wďż˝os z gďż˝owy willi, 10 cali, jarzďż˝bina, giďż˝tka
Ekwipunek: r�d�ka, rysownik z naostrzonymi o��wkami, ma�a torebka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 16
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Pią Gru 29, 2017 9:33 pm   

Alan w przeciwieństwie do niej nie wahał się. Jego działania były dużo spokojniejsze, a zarazem znacznie pewniejsze. Jakby dokładnie wiedział jak należy postąpić. Astoria mogłaby nawet być pod wrażeniem młodszego ucznia, ale osobista duma jej na to nie pozwalała. Chwilę więc lustrowała chłopaka wzrokiem jakby badając dokładniej jego osobę, a potem szybko odwróciła wzrok wraz z efektem wywołanym przez użycie zaklęcia. Tiara nie przyleciała do nich od razu, a tylko zostało zdemaskowane miejsce gdzie ten wiekowy artefakt się chował. Astoria nie przypuszczała jednak, że ta czapka ożyje i będzie próbowała wdać się w jakieś dyskusje z nimi. Może dlatego nie wiedziała co odpowiedzieć, jak się zachować względem przedmiotu, który przydzielił ją do Domu Węża. Otworzyła już usta, ale początkowo nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Dopiero po chwili nabrała większej pewności i ogłady. Ona w końcu była ślizgonką, nie przez przypadek znalazła się pod zielonymi barwami.
- Musimy cie zabrać. - odezwała się do Tiary, nie była zbyt rozmowna, ale również nie widziała powodu, dla którego miałaby tej czapce opowiadać o wszystkim.
Tiara Przydziału mogła czuć się bezpiecznie w gabinecie dyrektorki, ale w końcu ktoś musiał się zjawić i bto bezpieczeństwo zakłócić. Takie mieli zadanie i dlatego panienka Greengrass postanowiła, że do samego końca będzie nieugięta. Chociaż to co robili było wątpliwe moralnie, to nie było możliwości już, żeby się z tego wycofać.
 
     

Alan Brackman
Uczeń | VII rok
Dołączył: 28 Kwi 2015
Posty: 109
Wiek: 16 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz o imieniu Hades
Różdżka: czarny bez, włos chimery, 9,5 cala, elastyczna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Nie Gru 31, 2017 9:37 pm   

W końcu im się udało. Gdy rzucił zaklęcie, miejsce położenia tiary zostało zdemaskowane. Ta magiczna czapka kryła się za rzędem książek na jednej z półek. Nic dziwnego, że od razu nie było jej widać, być może w poszukiwaniach ręcznych znaleźliby ją po jakimś czasie, ale zmarnowaliby przy tym zbyt dużo chwil, a nie mogli sobie pozwolić na stratę aż tak cennego czasu. W każdym momencie mogli zostać nakryci. Teoretycznie dyrektor McGonagall nie znajdowała się obecnie w Hogwarcie, lecz w praktyce nie mieli dokładnych danych dotyczących jej wyjazdu, nie wiedzieli kiedy może wrócić i czy może zjawić się tu ktoś jeszcze, a lepiej, żeby nie zostali zastani w sytuacji od razu skazującej ich na wyrzucenie ze szkoły.
Co dziwne jednak, Tiara ożyła i postanowiła wdać się w dyskusję z nimi. Astoria krótko odpowiedziała, ale wątpił, żeby takie zdawkowe sformułowanie zaspokoiło ciekawość tej czapki, co nie oznaczało oczywiście, że mają zagłębiać ją w swoje plany. Ona była tu tylko celem, narzędziem i elementem, do którego dążyli.
- Takie mamy zadanie. - ślizgon podszedł bliżej i chwycił za rąbki tiarę.
To właśnie ta czapka przydzieliła go do Slytherinu. Teraz jednak Brackman patrzył na nią spokojnym,niemal chłodnym wzrokiem. Nie obchodziło go co się z tiarą stanie dalej, mieli ważniejsze cele do zrealizowania.
- I nie można już tego zmienić.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2370
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Sty 03, 2018 9:28 pm   

- Hmm... - Tiara znów drgnęła, a czubek czapki co jakiś czas kiwał się w jedną bądź w drugą stronę.- Slytherin, ach... pamiętam was dobrze. Ta ambicja, ta duma... - głos tej magicznej czapki brzmiał pewnie i spokojnie, pomimo, że właśnie została ściągnięta przez pana Brackmana ze swego bezpiecznego miejsca.- Rozumiem... ale wiecie, że swoje cele możecie osiągnąć też innymi sposobami. Ze Slytherinu wywodzi się wiele potężnych czarodziejów, lecz nie każdy z nich ma złe serce.
Tiara jednak nie próbowała uciekać, zresztą... nawet nie miała jak. Znajdowała się już w rękach ucznia, zaś w gabinecie dyrektor McGonagall nie było nikogo innego oprócz nich. Obity wzorzystym materiałem stołek wierzgnął ponownie nogami, jednak cała reszta spoczywała na swoim miejscu. Komnata niedostępna dla uczniów, teraz stała przed nich otworem, podobnie jak łatwe wydawało się zdobycie tej czarodziejskiej czapki, bo któż miałby stanąć im na drodze?
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Astoria Greengrass
Uczeń | VII rok
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 89
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: bia�a sowa
Różdżka: wďż˝os z gďż˝owy willi, 10 cali, jarzďż˝bina, giďż˝tka
Ekwipunek: r�d�ka, rysownik z naostrzonymi o��wkami, ma�a torebka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 16
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Pią Sty 05, 2018 9:30 pm   

Udało im się zdobyć tiarę bez większych przeszkód. To aż dziwne. Po tym jak wkroczyli do gabinetu dyrektorki, Astoria spodziewała się szeregu zabezpieczeń, które uniemożliwiłyby im dokonanie tego czynu. A jednak... a jednak weszli do środka, znaleźli się tutaj pomimo tego, że wydawało się to czymś właściwie niemożliwym dla ucznia. Jak uczniowie mogli się tu dostać? Jak mogli dokonać tego, dyrektor McGonagall wyraźnie nie spodziewała się takiego najścia. Zrobili jej bardzo przykrą niespodziankę. Cóż, teraz już na to za późno.
Ślizgonka rzuciła krótkie spojrzenie na towarzyszącego jej chłopaka gdy Tiara znów przemówiła. Ta gadająca czapka w sprytny sposób próbowała ich odwieść od planu, ale nie wiedziała zapewne, że jest to absolutnie niemożliwe. Nie mogli się wycofać. Nie tylko duma im na to nie pozwalała, ale również trudne do przewidzenia konsekwencje.
- Za późno na takie pouczenia. - skomentowała trochę niepewnie, a potem już zręcznym ruchem wzięła od Alana tiarę przydziału i schowała ją do trzymanej torby.
Miała tylko nadzieję, że czapka po drodze nie narobi zbyt wiele szumu. Musieli ją jeszcze dostarczyć zleceniodawcy.
- Chodźmy stąd. - jakby teraz mieli zostać schwytani, to byłaby dopiero wpadka, dlatego panna Greengrass czym prędzej skierowała się w stronę wyjścia.
Nie chciała przebywać w tym gabinecie już ani chwili dłużej. Zrobili co mieli zrobić, teraz muszą się stąd zabierać. Jak najszybciej. Każda zwłoka mogła spowodować to, że ktoś ich nakryje, albo co gorsza, że będzie to sama Minerwa McGonagall.
 
     

Alan Brackman
Uczeń | VII rok
Dołączył: 28 Kwi 2015
Posty: 109
Wiek: 16 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz o imieniu Hades
Różdżka: czarny bez, włos chimery, 9,5 cala, elastyczna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Nie Sty 07, 2018 9:25 pm   

Ślizgon zmrużył ślepia. Prawdę mówiąc nie widział powodu, dla którego tiara starałaby się ich przekabacić na swoją stronę. Może w przypadku osób niezdecydowanych, wahających się, wątpliwych swego działania to by się powiodło, ale Brackman z całą pewnością nie należał do tego grona. On twardo stąpał po gruncie i doskonale wiedział czego chce, a jeśli nawiązanie nici porozumienia z innym śmierciożercą mu to umożliwi, to nie zamierzał się przed tym cofać tylko z tej przyczyny, że usłyszał jak Tiara Przydziału prawi im morały. Byli już uczniami, którym nie dużo zostało do ukończenia tej szkoły, wiedzieli więc czego chcieli i nie łatwo im namieszać w głowach. Alan od dawna kierował się ścieżką, którą sobie wyznaczył, a ta kradzież tej czarodziejskiej czapki była po prostu kolejnym etapem na jego drodze, który musiał pokonać aby iść dalej. Najgorsze co go mogło czekać to bierność i stanie w miejscu.
- Czcze gadanie. - skwitował tylko, spoglądając na to jak Astoria pakuje tiarę to torby.- Chłoszczyść. - sam rzucił zaklęcie, aby posprzątać ten bałagan, które stworzyły rozrzucone książki, by przynajmniej opóźnić ten moment, w którym zniknięcie tiary zostanie zdemaskowane.
Chociaż zadanie wydawało się niezwykle trudne, szło im dobrze. Chłopak skinął głową na propozycję Astorii i sam też skierował się w stronę wyjścia. Musieli jak najszybciej opuścić gabinet. Dostrzegł, że dziewczyna jest trochę zdenerwowana. Nic dziwnego. Dokonali czegoś na co nie poważyłby się zapewne żaden uczeń. Mogli się czuć tak jakby mieli nóż na gardle, przynajmniej dopóki nie pozbędą się tej czapki.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2370
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Sty 09, 2018 9:30 pm   

Uczniowie znajdowali się niedaleko przedsionka prowadzącego ich do znanej "windki", którą wcześniej udało im się tutaj przetransportować. I właśnie do ich uszu dotarł dość charakterystyczny dźwięk, świadczący o tym, że ten kamienny podnośnik właśnie przesuwał się ku górze, a zatem ktoś zaraz zjawi się w gabinecie dyrektorki. Nie było jeszcze wiadomo kto to, czy to sama właścicielka tej komnaty czy może jeden z nauczycieli, ale to groziło ślizgonom niechybne zdemaskowanie, a to z kolei mogło doprowadzić do fiaska ich zadania. Ci im pozostawało? Nie mieli wiele opcji, nie było tu żadnego miejsca, w którym mogli się ukryć, a nawet jeśli ryzyko ich przyłapania było bardzo duże. Z opcji prowadzących na zewnątrz tego gabinetu pozostawało tylko duże, okratowane okno, ale warto przypomnieć, że znajdujemy się na wieży czyli jest dość wysoko do stałego gruntu.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Astoria Greengrass
Uczeń | VII rok
Dołączył: 21 Lip 2010
Posty: 89
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: bia�a sowa
Różdżka: wďż˝os z gďż˝owy willi, 10 cali, jarzďż˝bina, giďż˝tka
Ekwipunek: r�d�ka, rysownik z naostrzonymi o��wkami, ma�a torebka
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 16
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 15
Z. ofensywne: 15
Z. defensywne: 13
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Czw Sty 11, 2018 9:37 pm   

Myślała, że skoro jak dotąd dopisywała im dobra passa, to teraz powinno również iść gładko. Może poczuła się zbyt pewna siebie, może zlekceważyła trudność tego zadania, ale przez chwilę myślała, że już po wszystkim, a wyjście z tego gabinetu okaże się formalnością. Zaraz pozbędą się Tiary Przydziału oddając ją śmierciożercy, który tak pragnął tego artefaktu i będzie już po wszystkim. Zbyt prosto. Nie, to było zbyt proste. Znieruchomiała w bezruchu, gdy usłyszała dźwięk przesuwającego się ku górze kamiennego posągu. Ktoś tu musiał nadchodzić, ktoś się zbliżał. Cały ich plan lada moment może legnąć w gruzach.
Desperacko zaczęła się oglądać na boki, ale gdzie tu się ukryć? Nie było żadnej wnęki, żadnej alternatywnej kryjówki, która pozwoliłaby im uniknąć spotkania z tym niespodziewanym gościem. Jak zatem wybrnąć z tej sytuacji.
Jej wzrok utkwił w oknie. Miała wrażenie, że wpatruje się w nie kilka minut, chociaż nie minęły nawet sekundy. Nie wiedząc nawet dobrze co robi, podbiegła dtej jedynej drogi ucieczki. W dłoni cały czas trzymała różdżkę. Uniosła ją i wskazała na kraty stanowiące zapewne zabepieczenie okna.
- Opprimendo - wypowiedziała słowa zaklęcia.
Jeśli zadziałało to natychmiast otworzyła okno. Nie mieli innego wyjścia. Zerknęła na dół. Przecież nie mogli skoczyć, to by było chore, to samobójstwo, ale jak mogli oceniać jako prostą i wygodną tego rodzaju misję. To również było prawie jak samobójstwo, a wszystko przez to, że lekkomyślnie podeszli do wykonywanego zadania. Nie, oni byli tylko uczniami, a to było zlecenie na miarę dorosłego, doświadczonego czarodzieja.
 
     

Alan Brackman
Uczeń | VII rok
Dołączył: 28 Kwi 2015
Posty: 109
Wiek: 16 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz o imieniu Hades
Różdżka: czarny bez, włos chimery, 9,5 cala, elastyczna
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 20
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Sob Sty 13, 2018 10:22 pm   

Brackman nie wierzył, że pójdzie im aż tak łatwo... nie, to było zdecydowanie zbyt proste. Nie sądził, żeby włamanie się do gabinetu dyrektorki i porwanie stamtąd tiary należało do zadań, które można wykonać lekka ręką. A jednak póki co szło całkiem łatwo, nawet nie tak dużo czasu spędzili na przetrząsaniu tej komnaty, by ostatecznie natrafić na tą gadającą czapkę. Teraz jednak nie mogli zlekceważyć dobiegających ich sygnałów. Te dźwięki mówiły w zasadzie wszystko. Alan zwęził spojrzenie, jego twarz stała się bardziej skupiona. Spojrzał tylko chwilę na Astorię, która nie bardzo wiedziała jaką akcję podjąć w tej sytuacji. Na szczęście dziewczyna w porę się opanowała i podbiegła do okna. Brackman udał się za nią. Spojrzał w dół. Doskonale wiedział, że nie mieli co liczyć na skakanie. To by ich zabiło. Jednak jeśli cokolwiek miało ich teraz uratować...
- Accio miotła. - wypowiedział niemal automatycznie.
Machnął różdżką gdy tylko okno zostało otworzone. To była ich jedyna nadzieja. Wydostać się stąd w ten sposób, chociaż ewidentnie zostawią przez to ślady. Co jednak mogli zrobić w sytuacji, gdy znaleźli się bez wyjścia? Groziło im zdemaskowanie, a Alan nie miał zamiaru zostać wyrzuconym z Hogwartu na ostatnim roku nauki.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Współpracujemy z:
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight










SnM

















Image and video hosting by TinyPic









Dragon Ball New Generation Reborn



















Dragonst







Król Lew











Fairy Tail Path Magician











Vampire Kingdom











Silver Baner

Vampire Diaries



SnM: Naruto PBF









Toplisty








Stopka
Nie kradnij
zawartości forum!
Zapytaj o
pozwolenie jeśli
chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek
Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).

Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 10