► Pilnie poszukujemy nauczycieli Zielarstwa, Astronomii, Numerologii, Starożytnych Run, Zaklęć, Wróżbiarstwa, Quidditcha, Mugoloznawstwa oraz Historii Magii!
► Trwają zapisy do klubu pojedynków!
► Lekcja OPCM odbędzie się 25.05.2018.
► Obchodzimy ósme urodziny forum! Dziękujemy za to, że jesteście!
Minęło półtora roku od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

126
125
110
103

Luty 2000r.
Pełnia: 16-18.02 (10-13.05)
Wielka Brytania tonie w zwałach śniegu. Zaspy utrudniają transport miejski, a rzeki i jeziora pozostają skute lodem. W dzień ok. -8'C, w nocy jeszcze mroźniej, ok. -14'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Borgin i Burkes
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3494
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Wto Cze 28, 2016 11:10 pm   Borgin i Burkes
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Sklep znajdujący się ulicy Śmiertelnego Nokturnu 13B. Był odwiedzany w głównej mierze przez osoby parające się czarną magią. Nazwa sklepu wywodziła się od jego założycieli. Okryci ponurą sławą pan Borgin i Caractacus Burke byli kolekcjonerami i handlarzami przedmiotów, kryjących w sobie niebezpieczne właściwości. Po śmierci drugiego z nich, sklep prowadził Borgin. Sklep był duży i brudny, z dużym kominkiem. Mroczny wystrój sklepu współgrał z towarami, które można tam było kupić. W ofercie były jak amulety czy eliksiry. Wszystkie posiadają czarnomagiczną moc, a wiele z nich również ofiary w ludziach.

Cennik:

- Zasuszona głowa - 4g
- Dużych rozmiarów żywy pająk - 2g
- Zatruta Świeca - 3g
- Ręka Glorii - 5g
- Talia przeklętych kart - 4g
- Ludzkie kości - 4g za kg.
- Ludzkie paznokcie - 1g za kg.
- Oczy nietoperza - 12s
- Maska zmieniająca twarz (1 użycie) - 12g
- Wywar Żywej Śmierci - 8g
- Veritaserum - 10g
- Eliksir Śmierci - 8g
- Cyjanek potasu - 4g
 
     

Dołączyła: 23 Maj 2017
Posty: 16
Wiek: 24 lata
Krew: półkrwi
Pupil: koty |Antoniusz i Aleksiej
Różdżka: 9 i 1/2 cala | głóg | krew chimery | giętka
Ekwipunek: torebka z typową babską zawartością
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 37
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 3
Z. defensywne: 15
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Nie Cze 04, 2017 9:00 pm   
   <Multikonta: --


|jakiś czas po mugolskiej ulicy

Padało...
Żadne zaklęcia nie były w stanie uchronić przed tego rodzaju pogodą i, paradoksalnie, Alyssa wcale tak bardzo tego nie żałowała. Deszcz i wiatr dawały jej swego rodzaju osłonę. Zapewniały też większe prawdopodobieństwo prywatności i gwarantowały, że jej wyjście nie zostanie w żaden sposób dostrzeżone. Owszem, nie zamierzała robić nic złego, ale wolała uniknąć niepotrzebnych pytań. Kiedy więc zaczęło lać, a miasto stanęło w korkach, wiedziała, iż dostała czas dla siebie. Bez pogawędek – nawet tak przyjemnych i w pewnym sensie błahych jak te zazwyczaj – na temat tego, gdzie była. Bo powinna siedzieć w hotelu, nie narażając się na przeziębienie, gdy Archi przebywał na kongresie gdzieś na drugim końcu miasta.
Tymczasem wcale tak nie było… Tymczasem ona chciała załatwić jedną rzecz, której on zwyczajnie by nie zrozumiał… Wolała, by nie musiał tego rozumieć.
Pchnęła stare, przybrudzone drzwi, wprawiając dzwoneczek w drganie i przekraczając próg sklepu. Nagły, ostatni podmuch wiatru przed tym, jak ponownie zamknęła wejście, zsunął jej częściowo kaptur z włosów, a ona – zaledwie machnięciem głową – do końca strzepnęła go na plecy. Nie przejmowała się ściąganiem ciężkiej, nasiąkniętej wodą peleryny. Nie zamierzała zostawać tu na tyle długo, by musieć to robić. Spoglądając najpierw na mokre ślady jej własnych butów na wysłużonej podłodze, uniosła wzrok. Przepełnione niezrozumiałym spokojem spojrzenie niebieskich oczu. Tym razem jednak nie jasnych… Pociemniałych jak burzowe niebo.
- Nic nie mów… Nie po to tu przyszłam. – Udało jej się. Trafiła w moment. Idealny moment prawie całkowitej pustki w sklepie. Tylko oni i pociemniałe, poprzecierane, zakurzone półki pełne bliżej niezidentyfikowanych przedmiotów. Słoi, puzdereczek, pudełeczek, skrzyneczek i innych rzeczy, nad których przeznaczeniem wolała się nie zastanawiać.
- To ja chcę powiedzieć jedno... – Milczenie było złotem, ale ten dzień, jak krople spływające po szybie, miał w sobie znacznie więcej srebra. Być może nawet więcej niż powinien, zwłaszcza gdy jedna z jej dłoni powędrowała do kieszeni peleryny – po różdżkę, z której tak dawno nie korzystała, ale którą nadal umiała pokierować. Płynnym ruchem, dwoma miękko wypowiedzianymi słowami. – Expecto Patronum.
A potem? Jej oczy powiodły za drogą widmowego zwierzęcia. Patronusem Alyssy był lis. Zawsze. Od pierwszego momentu przez każdą chwilę, gdy go potrzebowała. Każdą…
Srebrzysty wilk rozpłynął się w powietrzu. Kolejny łoskot grzmotu przedarł powietrze. To był koniec. Z jej strony zapadła całkowita cisza. Gęsta i nieprzenikniona.
 
     

Elizabeth Norrington
Pracownik Gringotta
Dołączył: 29 Gru 2017
Posty: 24
Wiek: 31
Krew: czysta
Pupil: sowa - Lucrezia
Różdżka: Ostrokrzew, włos chimery, 10 cali, giętka
Sakiewka: 10g.
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 25
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 50
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Wto Sty 02, 2018 9:30 pm   
   <Multikonta: --


Norrington musiała uważać na to gdzie się przemieszcza i jak. Na pewno była pod obserwacją Ministerstwa, zdawała sobie z tego doskonale sprawę, że odpowiednie służby śledzą nie jeden jej krok i tylko czekają aż się potknie. A w każdej chwili mogła popełnić błąd. Dlatego chęć wyrażania swoich wartości kontrastowała u niej z chęcią swobodnego poruszania się. Wiedziała, że musi być ostrożna. Nie wszystko od razu.
Może dlatego na ulicę Śmiertelnego Nokturnu udała się w płaszczu z kapturem na tyle obszernym, żeby zakrywał niemal całą jej twarz. Zarzuciła go jednak dopiero przy skręceniu w tą uliczkę. Przecież nic złego nie było w tym, że wcześniej przechadzała się po Pokątnej. Wielu innych czarodziejów również to robiło, potrafiła wtopić się w tłum anonimowych osobowości. Ale Nokturn nie lubił być anonimowy. Tutaj obserwowano potencjalne jednostki, które mogły mieć coś wspólnego z Lordem Voldemortem, z innymi śmierciożercami. Gdzieś słyszała, że nawet planują wyburzyć tą słynną uliczkę. To by była głupota. Szemrane towarzystwo zawsze znajdzie dla siebie miejsce, jak nie tu, to gdziekolwiek indziej.
Po tym jak znalazła się na tej mało lubianej dróżce, nie oglądała się na ponure lokale bądź zamknięte i zaryglowane budki. Wiele się zmieniło, Nokturn już nie był tym samym miejscem. Od razu skierowała swe kroki w dobrze znane sobie miejsce. Przekroczyła próg sklepu i dopiero tam zdjęła z siebie kaptur. Potrząsnęła lekko głową, żeby kosmyki włosów nie stały jej pod dziwnymi kątami, po czym w kilku krokach zagłębiła się w lokal. Zerkała dość pobieżnie na wystrój sklepu, doskonale zdając sobie sprawę, że właściciel nie trzymał najciekawszych rzeczy na widoku. Zapewne w krótkim czasie zostałyby skonfiskowane przez Ministerstwo. W końcu przystanęła przy ladzie, zadzwoniła dzwonkiem, który miał zasygnalizować jej obecność w lokalu i pozostawało jej czekać.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2400
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Sty 04, 2018 9:29 pm   

Sklep, do którego zawitała panna Norrington miał swój specyficzny klimat. Wiedzieli to szczególnie stali bywalcy, którzy zaopatrywali się tu w nie do końca legalne artefakty. Jednak od czasu porażki Lorda Voldemorta, temu lokalowi nie wiodło się najlepiej. Asortyment został zmniejszony niemal o połowę i tam gdzie kiedyś wisiały maski wykrzywione w dziwaczny sposób czy wisiały talizmany z ludzkich paznokci, teraz odbijały się tylko blade ściany, w który rogach wcisnął się kurz i pajęcze sieci. Bardziej to wyglądało na sklep, który raczej będzie zwijał swój interes niż na jedno z koronnych miejsc ulicy Śmiertelnego Nokturnu. Gdy śmierciożerczyni zadzwoniła, szybko zza zaplecza wyłonił się właściciel, osławiony Borgin, który obecnie przypominał bardziej cień samego siebie. Schudł, policzki mu się zapadły, włosów na głowie nie zostało już zbyt wiele i co chwile rzucał zaniepokojone spojrzenie w stronę drzwi wejściowych, jednocześnie kłaniając się kilka razy Elizabeth zanim doszedł do lady.
- W czym mogę służyć? - zapytał, nerwowo przebierając palcami po blacie.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Elizabeth Norrington
Pracownik Gringotta
Dołączył: 29 Gru 2017
Posty: 24
Wiek: 31
Krew: czysta
Pupil: sowa - Lucrezia
Różdżka: Ostrokrzew, włos chimery, 10 cali, giętka
Sakiewka: 10g.
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 25
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 50
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Sob Sty 06, 2018 9:32 pm   
   <Multikonta: --


Społeczność śmierciożerców bardzo się zmieniła od czasu upadku Czarnego Pana. Nie chodziło tylko o zmniejszenie ich liczebności, ale również o zmniejszenie możliwości. Elizabeth podejrzewała, że takie obiekty jak sklep Borgina mogą być cały czas obserwowane. Ludzie byli przeczuleni, nie chcieli, żeby powtórzyła się sytuacja sprzed kilku lat, gdy czarownicy uzyskali aż taką władzę. Dlatego podejmowali środki, które wydawały się dziwne pewnie nawet samemu Ministerstwu. Norrington była tego świadoma, wiedziała, że stąpa po cienkim lodzie, tym bardziej, że nie ukrywała się, nie zbiegła gdzieś do świata podziemnego, skazując się na codzienne szukanie nowej kryjówki. Ona była tutaj i cały czas tutaj funkcjonowała. Pracowała, zarabiała, chodziła na zakupy... w każdej chwili może jednak się to zmienić i może być zmuszona zejść na ten sam poziom co reszta uciekinierów. O ile zdąży, zanim ją złapią.
Zerknęła pobieżnie po wnętrzu sklepu. Było tu coraz mniej cennych artefaktów i zapewne sam Borgin nie był już tak biegły w zdobywaniu nielegalnych przedmiotów.
- Potrzebuje czegoś... kryjącego. - zwróciła się do właściciela tego sklepu, gdy tylko pojawił się w zasięgu jej wzroku, krótko mierząc go krytycznym spojrzeniem.- Jak najwięcej takich rzeczy. Coś co tworzy iluzje, zmyla, tworzy zasłonę dymną... wiesz o czym mówię. - rozłożyła dłonie, by samej zaraz również oprzeć je o blat lady, aczkolwiek od drugiej strony niż Borgin.- Masz coś takiego albo załatwisz? - spojrzała na niego uważniej, w jej wzroku było dużo stanowczości, taka bezkompromisowość, która być może nawet nie pasowała do delikatnego wizerunku kobiety, ale Elizabeth doskonale zdawała sobie sprawę, że w obecnym świecie i obecnych warunkach trzeba być twardym i nieustępliwym.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2400
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Sty 08, 2018 9:52 am   

- Nie pani jedna... - odpowiedział jej Borgin, po czym przeniósł wzrok z drzwi wejściowych dość niechętnie i zajrzał pod ladę, jakby coś tam przesuwając, co chwila mrucząc coś pod nosem z wyraźną nutą niezadowolenia czy rozczarowania.
Bez słowa wyjął na blat jakiś amulet na wisiorku przypominający pogniłe, ale wciąż w niezgorszym stanie ludzkie oko, potem postawił jeszcze obok łapkę nietoperza i niewielki woreczek przewiązany czarnym rzemykiem.
- Na ten moment... amulet odbijający spojrzenie. Jak ktoś na panią patrzy, jego wzrok zaraz ucieka na inną osobę. Łapka nietoperza pozwala wtopić się w cień... tam gdzie jest ciemno będzie pani niezauważona, a ten proszek to... rozcieńczacz. Staje się pani niewidzialna tam gdzie pani się nim posypie... krótko działa, ale jeszcze nigdy nie zawiódł. - twarz Borgina wykrzywiła się w niewielkim uśmiechu tak jakby za wszelką cenę próbował wyglądać na przekonującego, chociaż nie ułatwiało to jego rozbiegane i niepewne spojrzenie.- Z bardziej specjalnymi dostawami... może być problem. Wie pani jakie teraz czasy. - ściszył głos, postukując nerwowo palcami o blat lady.- Jeśli miałbym ryzykować...to nie za małą stawkę. - wyznał, puszczając kobiecie znaczące spojrzenie.- Nie jeden... wie pani... też poszukuje takich sposobów... jak zniknąć. Ale nie wszystkich na to stać.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Elizabeth Norrington
Pracownik Gringotta
Dołączył: 29 Gru 2017
Posty: 24
Wiek: 31
Krew: czysta
Pupil: sowa - Lucrezia
Różdżka: Ostrokrzew, włos chimery, 10 cali, giętka
Sakiewka: 10g.
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 25
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 50
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Śro Sty 10, 2018 9:33 pm   
   <Multikonta: --


Borgin nie był już tym samym Borginem. Elizabeth nigdy nie oceniała go zbyt wysoko, prawdopodobnie tak jak pozostały światek śmierciożerców, uznając go za po prostu przydatnego szczura, który potrafił czasem sprowadzić nie wiadomo skąd ciekawy przedmiot. Ale nie był w ich hierarchii nikim więcej, a na pewno nie kimś na kim można by zupełnie polegać. Ale teraz wyglądał jeszcze gorzej niż zwykle. Po upadku Czarnego Pana zapewne aurorzy nie raz przeszukiwali jego sklep, nie raz musiał się tłumaczyc z posiadanego asortymentu, więc na dobrą sprawę dobrze, że ten lokal jeszcze istnieje.
Norrington rzuciła okiem na te przedmioty, które wystawił na blacie. Nie wyglądało to na nic rewelacyjnego, ale z drugiej strony chyba nie można spodziewać, że w tych czasach i w tych warunkach, Borgin wyczaruje jakiś czarnomagiczny specyfik.
- To nie jest zupełnie to o co mi chodziło. - pokręciła głową, nie podnosząc jeszcze zupełnie wzroku na sklepikarza.- Może co najwyżej ten proszek... ile za niego chcesz? - dopiero teraz uważne spojrzenie śmierciożerczyni spoczęło na tym wychudzonym, znerwicowanym mężczyźnie.- I powiedz mi... nie widziałeś tu ostatnio kogoś... szczególnego? - chyba nie musiała uściślać o co jej chodzi, kontakt z innymi śmierciożercami zawsze był mile widziany, chociaż był też pewnym ryzykiem, bo dwójkę czy trójkę na pewno łatwiej zlokalizować i pochwycić niż działającego samodzielnie czarownika.
Nie wiedziała jednak na ile Borgin będzie chciał współpracować. On nawet dla własnego bezpieczeństwa mogł nie chcieć zdradzić jej wszystkich informacji. Zwyczajnie chronił swoją skórę.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2400
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Sty 13, 2018 12:34 am   

- Za ten woreczek... będą dwa galeony. - odpowiedział Borgin, a na jego wargach pojawił się dość chciwy uśmieszek, nasuwający na myśl fakt, że właściciel tego lokalu celowo zawyżył stawkę, a może... po prostu cieszy się, że ktoś coś kupi w tym upadającym, zubożałym sklepie.- O innych... - uniósł brwi, a potem znów trwożnie zerknął w stronę drzwi, wyraźnie obawiając się, że ktoś go może zobaczyć.- Nie wiem zbyt wiele, ale jeśli sypniesz czymś... - Borgin potarł palce dłoni o siebie, sygnalizując, że chodzi oczywiście o pieniądze, bo skoro interes nie najlepiej mu ostatnio się udawał, to trzeba próbować zarabiać w inny sposób.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Elizabeth Norrington
Pracownik Gringotta
Dołączył: 29 Gru 2017
Posty: 24
Wiek: 31
Krew: czysta
Pupil: sowa - Lucrezia
Różdżka: Ostrokrzew, włos chimery, 10 cali, giętka
Sakiewka: 10g.
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 25
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 50
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Nie Sty 14, 2018 9:29 pm   
   <Multikonta: --


- Dużo sobie wołasz... - skomentowała propozycję cenowa Borgina, chociaż wiedziała, że właściciel może chcieć ugrać jak najwięcej na sprzedaży swojego asortymentu, w końcu jego interes nie kręci się najlepiej, klienteli zapewne również coraz mniej, bo każdy dba o to, żeby nie zostać przyłapanym przez Ministerstwo, a później nie przechodzić żmudnego sprawdzania i weryfikowania czy taka jednostka miała coś wspólnego z Czarnym Panem i śmierciożercami czy nie... dla nich nie było już możliwości na normalne życie. Raz, że taką drogę sobie właśnie wybrali, a dwa że Ministerstwo nie daruje im tego co miało zaledwie miejsce kilka lat temu i nawet wizerunkowo to dla nich priorytet, żeby wyłapać wszystkich.
- Dobra... dam dwa galeony i trzy sykle za ten woreczek i informacje. Na więcej nie masz co liczyć. - uprzedziła go, spoglądając dość surowo na właściciela sklepu.- I tak się ciesz, że dokładam się coś do tego twojego... nie za spektakularnego interesu. - obróciła głowę tak, żeby znacząco przesunąć wzrokiem po lichym wyposażeniu lokalu, który przypominał bardziej upadający sklep niż dobrze prosperujący biznes.
Inna sprawa, że Norrington nie mogła sobie za bardzo pozwolić na bardziej pokaźne wydatki, bo była tylko pracownikiem Gringotta. Nie zarabiała zbyt wiele, chociaż nie mogła też narzekać na biedę. Wystarczało jak na życie w pojedynkę, jednak pewne bardziej luksusowe produkty pozostawały nadal poza jej zasięgiem. Właściwie ta praca była tylko przykrywką,jednak obawiała się, że gdy z niej zrezygnuje jej sytuacja finansowa pogorszy się do tego stopnia, że zacznie przypominać tych bezdomnych śmierciożerców pomieszkujących byle gdzie i żywiących się byle czym. Być może w końcu los zmusi ją do tego, aczkolwiek póki co nie zamierzała tego przyspieszać.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2400
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Sty 16, 2018 9:28 pm   

- Nie jest łatwo utrzymać ten interes w tych czasach. - odpowiedział Borgin z nutką złości nawet w głosie, spoglądając chwile dość nieprzyjaźnie na pannę Norrington, ale zaraz jakby się zreflektował i wyciągnął rękę po pieniądze, drugą dłonią zaś przysuwając bardziej woreczek z tajemniczym proszkiem w stronę śmierciożerczyni.
- Aurorzy cały czas szukają Harvina. Ostatnie dostali cynk, że może się ukrywać w Dolinie Godryka, ale kto by sobie wybrał to miejsce na kryjówkę. - Borgin ściszył głos nieco nachylając się bliżej w stronę młodej kobiety, chociaż jego rozbiegane spojrzenie utkwiło chwilowo w drzwiach wyjściowych sklepu.- Znaleźli tam niby jakiegoś skrzata porzuconego przez rodzinę śmierciożerców i zabrali go na przesłuchanie. Nie wiem ile on powie, ale... jeśli nie dostał wyraźnych rozkazów od swojego pana, może wsypać jeszcze parę osób. To jakieś głupie stworzenie... - cofnął się z powrotem, a jego wzrok przeniósł się z powrotem na śmierciożerczynię.- Wiem, że część ukrywa się w podziemiach, ale o tym wszyscy mówią... szmalcownicy, którzy nie dali się złapać, zbuntowane gobliny i cała ta reszta... tyle, nic więcej nie wiem.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Elizabeth Norrington
Pracownik Gringotta
Dołączył: 29 Gru 2017
Posty: 24
Wiek: 31
Krew: czysta
Pupil: sowa - Lucrezia
Różdżka: Ostrokrzew, włos chimery, 10 cali, giętka
Sakiewka: 10g.
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 25
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 50
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Czw Sty 18, 2018 9:36 pm   
   <Multikonta: --


Odliczyła kwotę należną Borginowi, z pieniędzy, które miała w kieszeni. Nie miała zbyt wiele przy sobie. Raz, że wiedziała iż żadnych spektakularnych zakpuów to nie zrobi, a dwa, że nawet nie miała zbyt wiele. Nie zarabiała kokosów, więc galeonów w sakiewce nigdy nie było za dużo. Tym razem uzbierała się taka ilość, że mogła w coś zainwestować i mimo tego, że zapłaciła więcej to wiedziała, że informacje potrafią być równie cenne, a może nawet i cenniejsze od towaru gdy są wartościowe.
Monety wrzuciła właścicielowi sklepu do ręki. Nie chciała mieć z Borginiem zbyt bliskiego kontaktu. Niby wiedziała, że jest on niegroźny i w praktyce współpracuje z różnymi szumowinami, ale kto wie do czego jest zdolny jeśli przyciśnie go Ministerstwo. Zdawało się, że ten interes to całe jego życie, więc trudno powiedzieć czy skusiłby się na taką zdradę czy może jednak nie. Dla wielu osób najważniejsza była własna skóra.
Odsunęła się nieco od blatu, dłonie jednak nadal trzymając na ladzie.
- Skrzat? Nic nie powie... śmierciożercy właśnie tak je uczą. Nie ma szans, żeby coś z niego wydusili. - stwierdziła z pewnością w głosie mniej więcej mając świadomość tego jak bardzo wymaga się lojalności od tych stworzeń i jakie grożą im kary w przypadku braku posłuszeństwa.- Ministerstwo cały czas węszy... ciebie też pewnie trzepią, ale chyba nie jesteś z nimi w zmowie, co? - zmierzyła go podejrzliwie wzrokiem.
Elizabeth wolała mieć jasną sprawę. Ostatecznie ten typ nie nosił mrocznego znaku, chociaż i wśród nich trafiali się zdrajcy gotowi sprzeniewierzyć się zasadom jakie ich połączyły w służbie Czarnemu Panu.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2400
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Sty 21, 2018 12:00 am   

Borgin wyraźnie skrzywił się pod nosem słysząc podejrzenia ze strony śmierciożerczyni. Obrzucił ją krytycznym spojrzeniem, cofając się o krok za ladę.
- Myślisz, że powodziłoby mi się tak jak teraz gdybym współpracował z Ministerstwem? - prychnął, rozkładając ręce na dowód tego, że stan jego sklepu jest najlepszym przykładem na to, że nie zawiązał on żadnej partnerskiej umowy z aurorami.- A teraz pani wybaczy... - ostatnie słowa wypowiedział w jeszcze bardziej mniej życzliwym tonie, po czym zebrał pozostałe fanty z blatu i zaszył się na powrót na swoim zapleczu, znikając sprzed oczu panny Norrington.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Elizabeth Norrington
Pracownik Gringotta
Dołączył: 29 Gru 2017
Posty: 24
Wiek: 31
Krew: czysta
Pupil: sowa - Lucrezia
Różdżka: Ostrokrzew, włos chimery, 10 cali, giętka
Sakiewka: 10g.
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 15
Transmutacja: 25
Z. zwykłe: 25
Z. ofensywne: 50
Z. defensywne: 25
Miotlarstwo: 15
Wysłany: Wto Sty 23, 2018 12:03 am   
   <Multikonta: --


Ją akurat zupełnie nie ruszało to podejrzliwie podejście sklepikarza. Wiedziała, że Borgin w praktyce jest słaby. Nie ma zbyt wiele, nawet żadnymi znajomościami nie może się pochwalić, bo wszyscy przeważnie traktują go jak narzędzie służące do zakupu tego co akurat potrzeba. Jego sklep sprowadzał różne rzeczy, załatwiał nie do końca legalne artefakty, ale sam Borgin nie miał żadnego poważania. I doskonale to wiedział. Dla niej wystarczyła akurat tylko ta informacja, że nie współpracuje z aurorami i nie zamierza podjąć takiej współpracy. Mógł kłamać, ale jakby miałby mieć w tym interes? Raczej żadnego, dlatego nawet przez myśl jej nie przemknęłoby, żeby mu nie wierzyć. Sztuczki z wykorzystaniem eliksiru prawdy zostawmy na grubsze ryby.
Nie odpowiedziała na żadne z twierdzeń wypowiedzianych przez Borgina. Odprowadziła go lekceważącym spojrzeniem, prostując się bardziej, a woreczek z uzyskanym proszkiem schowała do kieszeni. Rzuciła jeszcze krótko okiem na resztę sklepu. Tutaj naprawdę było coraz mniej interesującego asortymentu. Nic co przykułoby uwagę, nic czym ten sklep mógłby się jeszcze pochwalić, nic co przydałoby się śmierciożercy, który musi dbać o swoją anonimowość. Elizabeth nie widziała powodu by dłużej tu zostawać, wyszła z lokalu kierując się drogą w górę, na Pokątną. Nokturn wydawał się już tak bardzo opuszczony i bezcelowy.
<zt>
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Nie kradnij zawartości forum! Zapytaj o pozwolenie jeśli chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight


















Image and video hosting by TinyPic





Dragon Ball New Generation Reborn













Król Lew

Fairy Tail Path Magician

Vampire Kingdom



Vampire Diaries

SnM: Naruto PBF

www.zmiennoksztaltni.wxv.pl







Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 9