Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Fabuła
Minął rok od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

1
2
3
4
Ogłoszenia
► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Eliksirów, Numerologii, Starożytnych Run, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Ukazał się nowy Prorok Codzienny!

100
100
100
100
W Sieci


Grudzień 1999r.
Pełnia: 21-24.12 (20-23.12)
Pora powitać mróz i zaspy śniegu. Prószyć będzie niemal codziennie. W dzień ok. -3'C, w nocy ok. -8'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Cmentarz
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3447
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Pon Cze 27, 2016 8:51 pm   Cmentarz
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Mały cmentarz w mugolsko-czarodziejskiej wiosce – Dolinie Godryka. Osoby pochowane na tym cmentarzu to m.in. Kendra Dumbledore, Persiwal Dumbledore, Ariana Dumbledore, Lily Potter, James Potter, Ignotus Peverell, Dinah Stevenson, John Stevenson, Edwin Booth, Peter G., R. Wilde Aston, D. Williams, M. Kenton, Elsbeth McCormick.
 
     

Dołączył: 26 Sty 2014
Posty: 55
Wiek: 42 lata
Krew: czysta
Pupil: sowa - Homer
Różdżka: kasztanowiec, kieł widłowęża, 11 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Czw Wrz 28, 2017 8:52 pm   

Pojawił się na cmentarzu w Dolinie Godryka razem ze swoim towarzyszem. Było zimno, coraz szybciej zapadał zmrok. Na szczęście był ubrany w dość ciepłe odzienie, a poza tym przyzwyczajony do pracy w różnych warunkach pogodowych. A nawet jeśli będzie mu za zimno, od czego miał różdżkę? Trawa była wyblaknięta, zostały żółte kępki, a to co było widocznie pokrył szron. Coraz zimniej. Nic dziwnego, gdyby dzisiał spadły pierwsze opady śniegu.
Rzucił okiem na znajdujące się najbliżej grobki. Niby nic ciekawego, przecież był tu już parę razy w paru różnych sytuacjach w związku z bardziej czy mniej podejrzanymi zdarzeniami. Praca aurora była dość barwna, chociaż całkiem sporo jej kolorów oznaczonych było cierpieniem i śmiercią.
Obrócił się w stronę swojego towarzysza, który zapewne pojawił się tu w ślad za nim.
- I od czego wyobrażasz sobie zacząć? - jemu brakowało śladów, a nie lubił opierać się na fikcyjnych domysłach i plotkach, to nie były żadne dowody.
Dłonie wsunął do kieszeni. Gdzie mieli się udać? To jego kompan znał zdaje się więcej szczególów tych mało klatownych doniesień.
- Zginął ktoś? Skoro był mroczny znak... - podniósł wzrok na niebo, lecz nie... nie było szans, żeby ten symbol zawisł teraz w powietrzu.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2362
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Wrz 30, 2017 8:30 pm   

Wąsaty towarzysz Smitha z cichym trzaskiem pojawił się wraz z nim na cmentarzu. Z cygara nie zostało już wiele, dlatego rzucił na nie okiem z pewnym niesmakiem. Ogień już ledwo się tlił, ale zdążył jeszcze pociągnąć dymka.
- Aleś wybrał miejsce. Cmentarz. Klimatycznie. - prychnął mieląc w ustach to co zostało z jego tytoniowej używki.- Nie, wszyscy żyją. Ale, że niby mroczny znak był. To nie w stylu śmierciojadów... tak każdego zostawiać przy życiu i manifestować swoją obecność, bez sensu to. - wymamrotał ruszając żwawym krokiem przez ścieżkę wiodącą między kolejnymi nagrobkami.- Przejdziemy się tam, w to miejsce gdzie niby to miało miejsce. Popatrzymy, powęszymy i wracamy. - uściślił, po drodze wyrzucając z dłoni cygaro, które sprzątnął jednym machnięciem różdżki.
Poprowadził aurora do wyjścia z cmentarza, a dalej okolica nie prezentowała się zbyt zachęcająco. Kilka domów, główna droga, teren opustoszały, zimno. Pewnie to chłód tak przegnał okolicznych mieszkańców. Czuć było w powietrzu mróz nadchodzący wieczorną porą. Auror nie zwalniał kroku mimo swej krępej postury i wydawało się, że taki żwawy marsz nie powoduje zbyt dużego wysiłku fizycznego, nawet nie złapał żadnej zadyszki.
- To za tym domem. - wyjaśnił kiwając głową w stronę skromnego jednorodzinnego budynku obok którego sąsiadowała wielka szopa i prezentujący późnojesienny bałagan ogródek.- Jeśli nie ma tu Harvina, to może ducha szukamy. - zarechotał najpewniej sam do siebie.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Dołączył: 26 Sty 2014
Posty: 55
Wiek: 42 lata
Krew: czysta
Pupil: sowa - Homer
Różdżka: kasztanowiec, kieł widłowęża, 11 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Pon Paź 02, 2017 9:08 am   

- Mogłeś wybrać inne. - zauważył, spoglądając kątem oka na towarzysza i sam się skierował razem nim, dłonie trzymając w kieszeniach ciepłego płaszcza.
Zdarzału mu się już takie zadania, że naprawdę tam zmarzł. Auror musiał być przygotowany na każdą ewentualność, na pracę w każdych warunkach. Może zczasem uodpornił się nawet na bardziej niesprzyjającą aurę i reagował dopiero jak coś rzeczywiście zaczynało mu doskwierać. Teraz jeszcze było znośnie. Wzrok skierował na budynki jakie majaczyły na widoku przed nimi.
- Mogła to być tylko manifestacja obecności, ale faktycznie... do niczego to nie zmierza. - wzruszył tylko ramionami oddając się rozważaniom na temat tego przypadku.- Więc szefostwo wysłało nas jakby na zwiady. Teraz i tak musimy sprawdzać każdy ślad zanim znowu coś nie wydarzy. - Deryl sceptycznie do tego podchodził, wolał bardziej konkretne konfrontacje, a wszelkie dochodzenia miały sens o ile nie były tak jak pewnie w tym wypadku szukaniem ducha i koniecznym wypełnianiem obowiązku, żeby im nie zarzucono, ze nic nie robią w tym kierunku.- Nigdy nie możemy być pewni, że w ogóle jeszcze żyje. - dodał, ale nie było w tym przekonania, znał takie twarde sztuki jak Harvin i wiedział, że nie dają się tak łatwo sprzątnąć ze świata żywych.Okolica wydawała się mu przeciętna i całkiem normalna jak na taki chłodny wieczór.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2362
Poziom życia: 100%
Wysłany: Śro Paź 04, 2017 8:31 pm   

Szli dalej. Wąsaty auror jak gdyby nigdy nic wszedł na przydomowy ogórek, swymi buciorami depcząc zmarzniętą ziemię pokrytą jakimiś kępkami już dawno uwiędłych roślinek. Okolica za wspomnianym domem jednorodzinnych prezentowała się dość monotonnie, właściwie trudno byłoby uznać tą wioskę za zamieszkiwaną przez niegdys znane czarodziejskie rodziny. Nic nie wskazywało tutaj na obecność magicznych jednostek, teren typowo mugolski. Chłodny wiaterek ruszał skrzypiącymi drzwiami drewnianego budynku gospodarczego, które wydawały jednostajnny piskliwy dźwięk. Zimno zapędziło do budy nawet tutejszego burka.
- Złego diabli nie biorą. - westchnął towarzyszący Derylowi mężczyzna, pstrykając palcami jednej dłoni, bo wyraźnie nie miał co z nimi robić po wyrzuceniu cygara i wpadłby w jakąś zadumę, gdyby nie to, że cos świsnęło w powietrzu.
Auror zadarł głowę do góry, by ujrzeć malujacy się na ciemnym niebie mroczny znak. Efekt był zawsze ten sam. Widmowa czaszka i z niej wysuwający się wąż.
- Ty to widzisz... - wydusił od razu wyjmując różdżkę i jak się nie poderwał, jak nie skoczył na równe nogi, zerkając żywo na obie strony.- I gdzie jest ten bydlak... - a śmierciożercy czy też wykonawcy tego charakterystycznego symbolu nigdzie nie było widać.- Kto sobie tu z nami pogrywa, kurwa... no już, pokaż się. - powoli zaczął się zakradać w stronę owego budynku gospodarczego, co chwilę wykonując lekki obrót i przeczesując wzrokiem całą okolicę.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Dołączył: 26 Sty 2014
Posty: 55
Wiek: 42 lata
Krew: czysta
Pupil: sowa - Homer
Różdżka: kasztanowiec, kieł widłowęża, 11 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Pią Paź 06, 2017 8:31 pm   

Kierował się razem z towarzyszem i chociaż suchał jego słów, to zdawał się dokładnie miec na oku cały teren, który roztaczał się przed jego oczami. Okolica wyglądała bardzo niepozornie, ale nawet w takich miejscach mogli szukać schronienia śmierciożercy. Smith miał jednak również poważne wątpliwości co do tego czy w ogóle tu kogoś zastaną. Nie spodziewał się zobaczyć Harvina, to miejsce nie pasowału mu na kryjówkę jednego z najbardziej poszukiwanych śmierciożerców. Bardziej wyobrażał go sobie gdzieś w jakimś malutkim mieszkaniu, zrujnowanej chacie albo w kanałach, gdzie wszelkie szemrane typy mogły poczuć się trochę bardziej swobodnie. Ale nie tu.
Z początku nie zauważył mrocznego znaku, wzrok kierował przed siebie i na boki, ale na dźwięk głosu drugiego aurora od razu poderwał głowę do góry dostrzegając rozwiewający się na niebie mroczny znak. To nie wyglądało na iluzję, to tu naprawdę było. Zrozumiałe było poruszenie jego towarzysza, w każdej chwili mogł nastąpić atak.
Deryl również sięgnął po różdżkę, skierował się bardziej na tyły wąsatego mężczyzny mając nadzieję, że w ten sposób zmniejszą ryzyko zaskoczenia.
- Homenum Revelio - wypowiedział słowa zaklęcia przyciszonym, ale pewnym głosem.
Może uda się zdemaskować przeciwnika zanim zaatakuje. Była ich dwójka, ale jeśli śmierciożerców jest tu więcej albo zdobędą przewagę przez atak znienacka, całą akcja może w łeb strzelić.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2362
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Paź 08, 2017 8:31 pm   

Atmosfera wyraźnie gęstniała. Mroczny znak rozrysował się na niebie w pełnej krasie. Upiorny symbol oznaczający śmierć, którzy słudzy Czarnego Pana zostawiali wszędzie tam gdzie dokonywali mordu. A teraz? Gdzie skrywają się ci, którzy nadal trzymali się wiernie ideologii tak mocno krzewionej przez Voldemorta? Gdzieś tutaj? W tym domku jednorodzinnym? W tym drewnianym budynku gospodarczym o przenikliwie skrzypiących drzwiach? A jednak zaklęcie, które rzucił pan Smith nie wykryło niczego, wszystko wydawało się po staremu. Nawet ten domek, na którego posesji się znajdowali był zamieszkany nie przez głośną rodzinkę z kilkorgiem dzieci, a przez parę staruszków, która naprawdę daleka była do zwrócenia uwagi na to co dzieje się poza ich domostwem.
Wiatr zawiał. Drzwi drewnianej budy przeznaczonej zapewne na narzędzie ogrodnicze zaskrzypiały i otworzyły się szerzej. A tam żadnego groźnego śmierciożercy, żadnego podejrzanego osobnika czyhającego na ich życie. Był tylko skrzat. Z charakterystycznymi wyłupiastymi oczami i jednym oklapniętym uszkiem, ubrany w coś co przypominało brudną narzutkę zszytą w kilku miejscach w jedną całość. Skrzat jakby drżał na całym swoim wątłym ciele, ale nie odezwał się ani słowem, nie poruszył ani krok dalej.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Dołączył: 26 Sty 2014
Posty: 55
Wiek: 42 lata
Krew: czysta
Pupil: sowa - Homer
Różdżka: kasztanowiec, kieł widłowęża, 11 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Wto Paź 10, 2017 8:28 pm   

Był przygotowany na atak. Spodziewał się, że nastąpi lada moment, dlatego rzucił zaklęcie pozwalające mu uprzedzić ruch przeciwnika. Jeśli dowie się, gdzie kryje się śmierciożerca będzie możliwe odparcie natarcia i zminimalizowanie szkód. Ale czar nie wykrył żadnej ludzkiej obecności oprócz dwójki mieszkańców sąsiedniego domku. To znaczy, że w pobliżu nie było nikogo? Więc skad ten mroczny znak... albo użyli bardzo silnego czaru maskującego, może to jakaś zmyślna magiczna pułapka. Deryl chciał przewidzieć wszystkie możliwości, nawet jeśli niekoniecznie było to możliwe. A jednak ten symbol wijący się na niebie to nie były żadne zwidy czy omamy.
Gdy drzwiczki budynku gospodarczego zaczęły się otwierać od razu zwiększył czujność. Zmrużył oczy wpatrując się dokładnie w ten punkt... jakby miało stamtąd coś wyskoczyć. Czy to tylko zmyłka? Nie wolno tracić czujności jak powiadał Szalonooki. W środku jednak był tylko skrzat. Dziwne. Wyglądał chyba na przestraszonego. Pojęcia nie miał skąd to stworzenie się tu wzięło, przeciez ten dom był niemagiczny, należał do mugoli. Podszedł do niego bliżej.
- Co widziałeś? Gdzie jest ten, który wyczarował mroczny znak? Widziałeś go? - od razu padło kilka zasadniczych pytań, musiał pochylić się nad skrzatem, bo zdecydowanie górował nad nim wzrostem, liczył, że w razie potrzeby jego towarzysz go będzie dobrze krył i że skrzat zgodzi się na współprace i powie wszystko co mu wiadome.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2362
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Paź 12, 2017 8:29 pm   

Skrzat wyglądał na trochę przestraszonego i jakby wręcz zawstydzonego. Jego chudziutkie ramiona obwisły, skulił się jakby w sobie, rzucając zaniepokojone spojrzenia na pana Smitha i jego towarzysza, który z kolei zmarszczył brwi niechętnie przyglądając się temu stworzeniu. Wąsy mu drgnęły i tylko kilka razy obrócił różdżkę w dłoni.
- A co tu robi skrzay domowy... no to ci dopiero... - wymamrotał.- Deryl, kurwa, jeszcze mi powiedz, że fatygowaliśmy się tutaj z powodu skrzata. - żachnął się rozkładając ręce i mierząc wzrokiem okolice, na wszelki wypadek jakby coś jeszcze miało się pojawić w pobliżu.- I gdzie ci śmierciożercy, gdzie Harvin... nie ma. Nie ma. Jest za to jakiś podrostek...
Skrzat nawet nie reagował na te słowa, być może będąc przyzwyczajony do dość lekceważącego traktowania ze strony czarodziejów. Drobnymi kroczkami wyszedł z ukrycia, spoglądając wciąż na Deryla z widocznym w tych dużych oczach niepokojem.
- Tu nikogo nie było. Tu był tylko Chłystek. To Chłystek wyczarował mroczny znak. - wyznał piskliwym głosikiem.- I Chłystek jest z tego dumny! Chłystek będzie czarował mroczny, żeby nikt nie zapomniał o dokonaniach Tego... Tego... Czarnego Pana! - stworzenie dumnie wypięło swoją chudziutką, drżącą nieznacznie pierś jakby w akcie zadowolenia z tak dokonanego czynu.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Dołączył: 26 Sty 2014
Posty: 55
Wiek: 42 lata
Krew: czysta
Pupil: sowa - Homer
Różdżka: kasztanowiec, kieł widłowęża, 11 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Sob Paź 14, 2017 8:30 pm   

Smith początkowo nie zwracał specjalnej uwagi na słowa towarzysza. Auror, z którym tu przybył lubił burczeć pod nosem różne rzeczy, o czym Deryl miał okazję już nie raz się przekonać, a zatem i tym razem w pierwszym odruchu tylko połowicznie wyłapywał jego słowa. Potem jednak zaczął kojarzyć jego wypowiedzi z tym co mówił skrzat. Wyprostował się i rozłożył z pewną bezradnością ręce, oglądając się na towarzysza.
- To tak... na serio jednak? - mruknął pod nosem.
Rozumiał jego rozgoryczenie, bo sam nie był zbyt uszczęśliwiony tym faktem, że przybyli tu na nic, a autorem mrocznego znaku okazał się być uszasty stworek, który pewnie służył w domu jakiegoś fanatyka Lorda Voldemorta. A gdzie jest jego pan? To mocno wątpliwe, żeby krył się gdzieś tutaj, skrzat wydawał się osamotnionych w swych próbach uwiecznienia symbolu Tego Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać. Zaklęcie nie wykryło tu nikogo innego.
- Wyjaśnij... czemu to robisz? Ktoś ci kazał? I gdzie jest twój pan? - obrócił się znów w stronę stworzenia, ale jego głos przybrał ostrzejszą i bardziej stanowczą barwę.
Może jednak znajdą chociaż niewielki trop, który zaprowadzi ich gdzieś dalej. Smith nie chciał wracać do biura bez żadnych sensownych wyników swojej pracy.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2362
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Paź 16, 2017 8:30 pm   

- Chłystek jest dumnym skrzatem dumnej rodziny! - powtórzył skrzat z satysfakcją głosie.- Ale Chłystek nie wie gdzie jest jego pan i pani... oni zostawili Chłystka, Chłystek nie wie... - stworzenie nagle straciło na swej pewności, za to obecnie przypominając istotkę zagubioną i zdezorientowaną.- Chłystek bardzo chciałby ich odnaleźć, Chłystek tęskni za tym jak go pani biła parasolką po głowie... - westchnął ciężko i jakby skulił uszy, wzrokiem ze smutkiem rozglądając się po okolicy.- Chłystek myślał, że jak będzie wywoływał mroczny znak tak jak robili to państwo, to oni przyjdą po Chłystka, przypomną sobie jak Chłystek wiernie im służył, jak Chłystek był im oddany. I oddany Czarnemu Panu! O tak! Całym sercem! - skrzat chwycił się za swoją narzutkę z przejęciem, ściskając brudny kawałek materiału swoimi wychudzonymi palcami i spoglądając z przejęciem na Deryla.
- Ty, kurwa... nie masz dość tego pierdolenia? - drugi auror spojrzał z pewnym wyrzutem na Smitha.- Bo mnie już uszy cierpną. Nikt się nie dowie jak tego skrzata rozwalimy, spiszemy do Ministerstwa raport, że niczego nie widzieliśmy, niczego nie słyszeliśmy... - od niechcenia obracał swój magiczny kijaszek w dłoni, chociaż już po głosie można było poznać, że cierpliwość oddelegowanego z Derylem mężczyzny zaczyna się kończyć.- Przynajmniej sobie odbije ten bezsensowny wypad.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Dołączył: 26 Sty 2014
Posty: 55
Wiek: 42 lata
Krew: czysta
Pupil: sowa - Homer
Różdżka: kasztanowiec, kieł widłowęża, 11 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Śro Paź 18, 2017 8:30 pm   

To nie było coś co chciał słuchać. Widać było, że skrzat ten należał do rodziny czystokrwistych czarodziejów, którym najwyraźniej bardzo odpowiadała ideologia wyznawana przez Lorda Voldemorta. I pomimo tego, że skrzat raczej nie był tam dobrze traktowany to tak mocno wsiąknął w ich idee, ich wyznania, ich światopogląd, że uznawał go niemal za święty. Nie było to w sumie niczym dziwnym. Arystokratyczne i bogate rodziny czarodziejów często miały służbę w postaci skrzatów, a ci wrastali w te rodziny. Niemal dosłownie.
Smith skrzywił się pod nosem, a nieprzyjemne wrażenie po wysłuchaniu Chłystka rosło. Obrócił sie na swego towarzysza, gdy ten się odezwał i szczerze mówiąc nie miałby nic przeciwko ukatrupieniu tego skrzata, ale sprawę tak czy inaczej trzeba było jakoś wyjaśnić przed szefostwem.
- Zabierzemy go do biura, niech tam go przesłuchają, może dowiedzą się czegoś więcej. - westchnął z pewnym zrezygnowaniem w głosie.- Ale bardzo dobrze cie rozumiem w tej chwili... - wrócił wzrokiem znowu do skrzata.- Słuchaj, pójdziesz z nami. Może uda nam się ustalić co się stało z rodziną, której służyłeś. - nie mówił wprost, że akurat są przeciwnikami Voldemorta i dążą do wyłapania wszystkich śmierciożerców, ale Chłystek był póki co zbyt przejęty losem swoich mocodawców i nie wydawał się być zainteresowany tym z kim ma w ogóle do czynienia.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2362
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Paź 20, 2017 8:32 pm   

- Ty myślisz, że ten kurdupel coś powie? Zwieje z Ministerstwa zanim zacznimy go przesłuchiwać. - prychnął drugi z aurorów z pewnym pobłażaniem spoglądając na Smitha.- Ale jasne, rozumiem motyw... odbębnić swoje i niech nam nie zawracając dup pierdolniętymi skrzatami. - dodał nawet łagodniej, machając dłonią lekceważąco w stronę niewielkiego stworzenia.- Tylko czy ta mała popierdółka będzie chciała z nami w ogóle iść?
- Gdzie, gdzie? - zainteresował się skrzat, którego wielkie oczy wydały się jeszcze większe i jeszcze bardziej wyłupiaste.- Och, proszę! - gwałtownie rzucił się do nóg Deryla swoimi chudymi palcami łapiąc go za kostki u nóg.- Zabierzcie mnie do mojej pani i mojego pana! Proszę! Ja zrobię wszystko! Tak bardzo chcę ich znowu zobaczyć. - chociaż mordka stworzenia skierowana była do ziemi, słychać było gwałtowny szloch, którym prawdopodobnie się zaniósł, na tyle spazmatyczny, że całe jego ciałko zaczęło się trząść, a Smith mógł poczuć jak nogawka jego spodni zaczyna się robić mokra.
- Jaki wrażliwy... - zakpił towarzysz Deryla.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Dołączył: 26 Sty 2014
Posty: 55
Wiek: 42 lata
Krew: czysta
Pupil: sowa - Homer
Różdżka: kasztanowiec, kieł widłowęża, 11 cali, sztywna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 200g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 30
Zielarstwo: 20
Transmutacja: 30
Z. zwykłe: 30
Z. ofensywne: 40
Z. defensywne: 40
Miotlarstwo: 30
Wysłany: Nie Paź 22, 2017 8:31 pm   

Smith już miał odpowiedzieć towarzyszowi, gdy nagle do jego nóg padł ten skrzat. Auror westchnął ciężko, ale nie czuł ani trochę współczucia dla tego stworzenia. Wyrosło w domu śmierciożerców, przejęła od nich nauki i żyło w przekonaniu, że sa słuszne. Może to nie była jego wina, na takich panów po prostu trafił, ale nie potrafił wykrzesać dla niego ani odrobiny sympatii.
- Nie mam pojęcia co z tego wyjdzie, ale robota wykonana. - skwitował tylko i z widocznym grymasem niezadowolenia na twarzy odsunął od siebie nogą Chłystka, właściwie strzepując go ze swojej nogawki, którą to stworzenie zdążyło już zamoczyć pewnie swoimi wielkimi łzami.- Zabierzemy cie... w miejsce, gdzie moga coś więcej wiedzieć o twojej pani i o twoim panu. - podniósł skrzata za fragment tej jego narzutki na plecach, a potem skinął głową na swojego towarzysza w znaczącym geście.
Nie było sensu marnować na to miejsce czasu, więcej tu raczej nic nie znajdą, a skoro zagadka mrocznego znaku pojawiającego się na niebie została rozwikłana, to po co tu dalej tkwić? Podrzucą skrzata do Ministerstwa, a tam niech już robią z nim co chcą. I tak wlaśnie się deportował.
<zt>
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Współpracujemy z:
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight










SnM

















Image and video hosting by TinyPic









Dragon Ball New Generation Reborn



















Dragonst







Król Lew











Fairy Tail Path Magician











Vampire Kingdom











Silver Baner

Vampire Diaries



SnM: Naruto PBF









Toplisty








Stopka
Nie kradnij
zawartości forum!
Zapytaj o
pozwolenie jeśli
chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek
Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).

Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 9