Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Fabuła
Minął rok od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

1
2
3
4
Ogłoszenia
► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Eliksirów, Numerologii, Starożytnych Run, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Ukazał się nowy Prorok Codzienny!

100
100
100
100
W Sieci


Grudzień 1999r.
Pełnia: 21-24.12 (20-23.12)
Pora powitać mróz i zaspy śniegu. Prószyć będzie niemal codziennie. W dzień ok. -3'C, w nocy ok. -8'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Korytarz
Autor Wiadomość

Vanessa Harvin
Prof. Transmutacji | Op. Gryffindoru
Dołączył: 13 Maj 2010
Posty: 3447
Wiek: 28 lat
Krew: czysta
Pupil: sowa - Cheri
Różdżka: pióro Graniana, 12 cali, cis, mało elastyczna
Ekwipunek: różdżka
Sakiewka: 100g
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 10
Zielarstwo: 10
Transmutacja: 55
Z. zwykłe: 20
Z. ofensywne: 25
Z. defensywne: 20
Miotlarstwo: 10
Wysłany: Czw Cze 30, 2016 4:13 pm   Korytarz
   <Multikonta: Jasmine Gingers


Ciągnący się wzdłuż całego piętra korytarz do którego prowadzą z niższego poziomu ruchome schody. Na samym końcu korytarza pod marmurowym łukiem znajduje się Obraz Grubej Damy. Na lewo od niej można złapać "windę" w postaci kolejnych ruchomych schodów, jednak z tych korzysta niewielka liczba uczniów z uwagi na ich kapryśny charakter - czasem na wiele godzin zatrzymują się w powietrzu pomiędzy piętrami. Korytarz zdobią obrazy oraz wcinające się w mury zamku płaskorzeźby.
 
     

Darcy Campanella
Uczeń | V rok
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 51
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz Zeus
Różdżka: jesion, łuska smoka, średnio elastyczna, 9 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Sob Wrz 02, 2017 8:33 pm   

Mało kto w tej szkole był warty zainteresowania panienki Campanella. Być może dlatego nie miała ona zbyt dużo znajomych czy przyjaciół. Miało to też swoją drugą stronę, bo ślizgoni przeważnie byli indywidualistami, którzy interesowali się tylko sobą. Ale pod tym względem Darcy była szczególnie charakterystyczna, bo ona pochodziła z wysoko ustawionej rodziny arystokratycznej o korzeniach sięgających najznamienitszych rodów czarodziejów, dlatego mogła przebierać i wybierać ile chciała. Nie jej wina, że mało kto był godny znajomości z nią, to ich wszystkich problem.
Nic zatem dziwnego, że na korytarzu na siódmym piętrze Hogwartu znalazła się sama. Bez wianuszka znajomych. Miała kilka osób, na których spoglądała przychylniejszym okiem, ale oprócz tych wypadków nikt nie był na wystarczającej pozycji.
Jasne włosy, niemal alabastrowa cera. Łatwo ją było poznać. Była też dość charakterystyczna z wyglądu, ale lepiej aby ci, którzy chcą się do niej zbliżyć i nawiązać jakiś kontakt dobrze przemyśleli swoją decyzję. Nie należała do zbyt miłych osób, prędzej coś odpyskuje, kogoś wyśmieje. Zdobycie się na uprzejmy gest należało do rzadko, to były jakieś pojedyncze wyjątki. A jeszcze gorzej jak pojawi się uczeń, którego można potraktować jak kozła ofiarnego, to jeszcze chętniej poczęstuje go jakąś niezbyt życzliwą wiązanką. Taka juą była.
Tym razem wracała z lekcji astronomii odbywającej się na wieży. Spora część uczniów ją wyprzedziła, więc dziewczyna szła sama. Na dół był spory kawałek drogi, ale zdążyła się już przyzwyczaić do chodzenia po całym zamku, co wiązało się z pokonywaniem sporych odległości, jeśli mowa o odcinku między wieżami szkoły a dormitorium ślizgonów.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2360
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Wrz 04, 2017 9:01 am   

Uczniowie wracający z lekcji astronomii zdążyli już wyprzedzić ślizgonkę, która została gdzieś w tyle peletonu. Ponieważ zajęcia te standardowo odbywały się w nocy zapewne każdy śpieszył się już do łóżka. Co poniektórzy ziewali już na lekcjach albo łapali się na tym, że co chwila sennie zamykają im się oczy. Nic więc dziwnego, że w drodze powrotnej do swoich dormitoriów uczniowie nie byli zbyt rozgadani, większość pozostawała milcząca. Po tym jak panienka Campanella została na tyle tej długiej kolejki, wkrótce była też jedyną osobą przemierzającą korytarz na siódmym piętrze. Korytarz na którym wydawało się, że jest tak spokojnie. Nic bardziej mylnego. Jakieś piski, jakieś trzaski... ponad głową ślizgonki przeleciały nietoperze. Jedne większe niż normalne sztuk, inne z kolei mniejsze. Te latające szczurki minęły uczennicę w stadzie liczącym kilkanaście sztuk, a potem wniknęły w jedną z ścian. Wszystkie oprócz jednego. Biedak uderzył w tą ścianę i zamiast przez nią przeniknąć jak pozostali, osunął się tylko w dół na posadzkę.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Darcy Campanella
Uczeń | V rok
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 51
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz Zeus
Różdżka: jesion, łuska smoka, średnio elastyczna, 9 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Śro Wrz 06, 2017 8:32 pm   

Uczniowie wracając do swoich dormitorów praktycznie się ze sobą nie kontaktowali. Darcy nie była może aż tak senna, a przynajmniej miała taką nadzieję i takiej wersji się trzymała. Mimo to celowo została z tyłu, nie zamierzając śpieszyć się za motłochem. Głowa podniesiona do góry, krok pewny... jak przystało na dziewczynę pochodzącą z wysokiego rodu czarodziejów. I kiedy już została właściwie sama na korytarzu, nad jej głową przeleciało stado nietoprzy. Ślizgonka zmarszczyła brwi spoglądając z pewnym niezrozumieniem w stronę tych latających szczurów. Ale z drugiej strony była noc, na szkolnych korytarzach panował półmrok, a zamek zamieszkiwały różne stworzenia. Ostatnio dość krążyła plotek o wężach, a w tym przypadku mamy nietoprze.
Podążyła za nimi spojrzeniem, choć we wzroku dziewczyny kryła się jakaś podejrzliwość. Nie wiedziała czy marnować czas na zwracanie na to uwagi czy uznać to za nie warte jej zachodu i udać się dalej, gdy stworzenia te przeniknęły przez ścianę. Efekt zaklęcia? Byc może. Może to tylko magiczne nietoperze i czar został dezaktywowany w kontakcie ze ścianą, a być może magicznym elementem tutaj była ściana. Tak czy inaczej cos nie poszło do końca zgodnie z założeniem, bo jeden z nietoperzy obił się o barierę. Darcy z pewnym zaciekawieniem podeszła jednak bliżej i podniosła gacka za jedno skrzydło.
- Wadliwy model? - mruknęła do siebie, a potem dłoń przytknęła do ściany, żeby sprawdzić w czym tkwi tutaj magia.
Może w niczym. Ale jeśli już pokusiła się o sprawdzenie tego faktu chciałaby go dobrze wybadać. Panienka Campanella nie marnuje swojego czasu na byle co.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2360
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Wrz 08, 2017 8:32 pm   

Gdy ślizgonka chwyciła nietoperza za skrzydło, ten rozpadł się pod jej dotykiem na pył. Szary piasek posypał się na posadzkę szkolnego korytarza. Po zwierzęciu nie został żaden inny, fizyczny ślad. A gdy dziewczyna przytknęła rękę do ściany, mogła poczuć pod palcami dziwne wibracje. Jakby coś się tam trzęsło, jakby ten mur lekko falował. Trudno powiedzieć czy to przypadkowe wrażenie czy efekt magii. Aż nagle ze ściany wyłoniła się jakaś męska dłoń nosząca na sobie drobne blizny. Skóra pomarszczona, krótkie paznokcie, silny. Uścisk, który ciągnął panienkę Campanella w stronę ściany na tyle mocno, że dziewczyna już wkrótce musiała przylgnąć do szkolnego mury, czując coraz silniejsze wibrowanie tej solidnej bariery.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Darcy Campanella
Uczeń | V rok
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 51
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz Zeus
Różdżka: jesion, łuska smoka, średnio elastyczna, 9 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Nie Wrz 10, 2017 8:32 pm   

Nietoperz rozpadł się jej w rękach. No tak, tak jak przypuszczała był to wytwór magii. Nic nowego, wystarczyło znać odpowiednie zaklęcie, żeby coś takiego stworzyć i gotowe. Takimi sztuczkami mógl się posługiwać jakiś drugoroczny uczeń, wątpliwe by na kimś zrobiło to wrażenie. Ślizgonka zatem otrzepała ręce, żeby nie brudzić się tym pyłem, spoglądając bez jakiegokolwiek entuzjazmu na tą kupkę popiołu jaka pozostała po tak dość nieudolnym efekcie czaru. Ani ją to nie bawiło ani nie ciekawiło. Jednak potem gdy przyłożyła dłoń do ściany, zaczęła pod palcami czuć coś dziwnego. Jakby wibracje, coś podobnego. Ściana oczywiscie też mogła być zaczarowana, czasem Irytek lubił tak psocić. Dziewczyna wątpiła jednak w to by ten poltergeist się na to zdobył w stosunku do ucznia ze Slytherinu, bo wiadome było powszechnie, że obawia się on Krwawego Barona. Raczej zatem do niej podskakiwał nie będzie. Po doświadczeniu z nietoperzem panienka Campanella miała pełne prawo do sądzenia, że to jakiś nieudany żart. Aż coś chwyciło ją za rękę. Wyglądało to na męską dłoń. I zaczęło ciągnąć do ściany. Darcy tylko rozchyliła usta, siłą rzeczy przylgnęła do muru, chociaż próbowała się jakoś opierać, jakoś zapierać nogami. Ale nie dało rady, po drugiej stronie miała twardego przeciwnika. Szybko sięgnęła po różdżkę mając nadzieję, że w ten sposób załatwi ten problem.
- Drętwota. - padło z jej ust.
Cały czas starała się wyszarpnąć jakoś, zaprzeć nogami, ale trzeba też pamiętać, że była raczej chuderlawą dziewczyną i nie miała zbyt wiele siły.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2360
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Wrz 12, 2017 8:30 pm   

Ślizgonka pewnie nie zdawała sobie sprawy w jaką pułapkę wpadła. Ściana zaczęła jakby mięknąć, jej struktura na płaszczyźnie z jaką stykało się z nią ciało dziewczyny stawała się niemal półpłynna. Niczym galaretowata masa zdolna przepuścić do środka to, co się wyjątkowo silnie przedrze przez jej powierzchnię. Panna Campanella rzuciła zaklęcie, póki jeszcze mogła i na chwilę ten uścisk jakby osłabł. Potem jednak dłoń jaką ją trzymała szarpnęła z jeszcze większą siłą i tak uczennica znalazła się wewnątrz ściany. Wszystko na to wskazywało. To była jakaś półmaterialna przestrzeń złożona z takich galaretowatych kamieni tworzących mury Hogwartu. Jakby dziewczyna się obróciła dostrzegłaby właśnie taką formę ściany, półprzezroczystej za którą rysował się mętny widok szkolnego korytarza, gdzie jeszcze chwilę temu się znajdowała. A wokół niej te skały, ta dziwna przestrzeń wytworzona pewnie też dzięki magii. Już nikt jej nie trzymał, za to zebrane gdzieś w górze nietoperze zerwały się do lotu przenikając przez galaretowate mury zamku.
- Słyszysz mnie. - odezwał się męski głos i nie było to pytanie, chociaż rozmówcy nie było nigdzie widać. - Dobrze. Teraz możemy rozmawiać.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Darcy Campanella
Uczeń | V rok
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 51
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz Zeus
Różdżka: jesion, łuska smoka, średnio elastyczna, 9 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Czw Wrz 14, 2017 8:28 pm   

W pierwszej chwili miała wrażenie, że zaklęcie podziałało. Uścisk osłabł, więc włożyła więcej siły w to, żeby wyszarpać swoją rękę z tej niewoli. Niestety, wrażenie okazało się złudne i już po chwili panienka Campanella musiała zmagać się ze strukturą galarety, w jaką przeobraziły się szkolne mury. Nie trzeba mówić, że jej się to oni trochę nie podobało. Zamknęła oczy, próbowała się jakoś zaprzeć, lecz na nic zdały się jej wysiłki. Jak weszła w tą masę zrobiło się jej niedobrze, miała ochotę zamknąć jeszcze całkiem nos, zatkać uszy, ale na szczęście po chwili to ustało. Szczęście w nieszczęści. Ślizgonka przytknęła dłoń do ust i odkaszlnęła kilka razy. Nie wiedziała co ani kto za to odpowiada, ale była pewna, że drogi zapłaci za takie traktowanie dziedziczki jednego z najznamienitszych czarodziejskich rodów. Przetarła jeszcze powieki dłonią i dopiero wówczas otworzyła oczy. Zmarszczyła brwi w pewnym niezrozumieniu, obracając się zaraz za siebie, ale znajdowała się jakby wewnątrz ściany. Nie, wewnątrz tej denerwującej galarety. To z pewnością był efekt czaru, to nie ulegało żadnym wątpliwościom, tylko co za kretyn postanowił się z nią zabawić w ten sposób.
- Kto mnie tu sprowadził? - odezwała się pretensjonalnym tonem, rozglądając się czujnie na boki.
Cały czas trzymała w dłoni różdżkę. Nie zwróciła nawet specjalnie uwagi na stado nietoperzy, które wcześniej również znajdowało się po drugiej stronie. W końcu głos się odezwał.
- Świetnie. - skwitowała tylko.- Chyba nie wiesz kim jestem. Jak tylko moja rodzina się o tym dowie, to pożałujesz. - w pierwszym odruchu nawet nie interesowało ją to co ten tajemniczy głos ma jej do powiedzenia, była zbyt zbulwersowana całym zajściem.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2360
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Wrz 18, 2017 9:03 am   

Wszystko wskazywało na to, że ślizgonka znalazła się w pułapce. Ani stąd wyjść ani uciec, a tajemniczego rozmówcy nie było nigdzie widać. Ręka, która wcześniej ją tu wciągnęła przepadła bez śladu, a ta dziwna przestrzeń wydawała się na tyle nieprzystępna, że uczennica może mieć rzeczywiście problem z opuszczenia tego miejsca bez pomocy osoby kontrolującej funkcjonującą tu magię.
- Teraz ja mówię i ja zadaję pytania. - ponownie odezwał się męski głos.- W tym momencie nie ma znaczenia kim jesteś i kim jest twoja rodzina... w tym momencie jesteś pod wpływem działania magii, której sama nie jesteś w stanie okiełznać. Od tego czy będziesz współpracować zależy czy się stąd wydostaniesz czy utkniesz tu na wieki. - dosadnie nakreślił położenie ślizgonki.- Potrzebuje kilka kropel veritaserum. Znajdziesz je w schowku nauczyciela eliksirów. Teraz. - wszystko wskazywało na to, że nie jest to głos, z którym się dyskutuje, a biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich znalazła się panna Campanella trudno jej będzie negocjować.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Darcy Campanella
Uczeń | V rok
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 51
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz Zeus
Różdżka: jesion, łuska smoka, średnio elastyczna, 9 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Czw Wrz 21, 2017 8:31 pm   

Ślizgonka nadal nie miała okazji poznać swojego rozmówcy. Nie wiedziała kto za tym stoi, co za niewybredny dowcipniś urządza sobie takie żarty jej kosztem. Nie miała pojęcia. Czy to jakiś czarnoksiężnik, czy ktokolwiek inny, w zasadzie nie obchodziło ją to, było jej niemalże wszystko jedno. Najważniejszych problemem było za to to, że śmiał ją uwięzić. Ją. Co za idiota... nie wyobraża sobie jakie kłopoty na siebie ściągnie. Co innego gdyby grzecznie porozmawiał z panienką Campanella przedstawiając ją swoją ofertę. Wtedy to absolutnie co innego. Mogłaby się zastanowić, ponegocjować, a obecnie ktoś sądzi, że postawi ją pod ścianą i Darcy od razu przez to spokornieje. Nie, to jakaś bzdura. Ktoś się bardzo przeliczył.
- Chwila... ja nawet nie wiem z kim mam do czynienia. - rzuciła, zerkając wzrokiem całyczas na boki, bo w końcu nie wiedziała gdzie znajduje się jej rozmówca, czy raczy się jej pokazać czy będzie pozostawał w ukryciu.- Kimkolwiek jednak jesteś... nie jestem jakąś tam gryfonką, żeby można mną tak pomiatać. Chce wiedzieć kim jesteś i co ma to na celu... nie obchodzą mnie moje koszty. Jak się moja rodzina dowie o moim zaginieciu, dopiero zaczniesz żałować. - pewnie te słowa zostały wypowiedziane nad wyrost, bo ślizgonka wcale nie była odważna, raczej ponad wszystko ceniła własną skórę, ale teraz była przede wszystkim zdenerwowana faktem, że ktoś zapędził ją w taką pułapkę i obchodził się z nią jak... jakkolwiek poniżej poziomu niż powinna byc traktowana.
W razie czego miała różdżkę, była gotowa na podjęcie obrony, ale i nawet ataku, chociaż prędzej wolałaby się stąd wydostać. Jak złość zacznie ustępować to dopiero pewnie zauważy, że te słowa są dość nierozsądne i źle zinterpretowane mogą doprowadzić ją do zguby. Albo i nie. Ona przecież się nie myli, nie popełnia też błędów. Nie ona.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2360
Poziom życia: 100%
Wysłany: Nie Wrz 24, 2017 8:31 pm   

Ślizgonka sprawiała wrażenie butnej osóbki, lecz warto pamiętać, że to ona obecnie znajdowała się w dość trudnej sytuacji i prawdopodobnie bez pomocy nie będzie w stanie się sama stąd wydostać. Mimo tego coś w tym galaretowatym murze naprzeciwko niej zawarzało. Jakby ta płaszczyzna zaczęła bulgotać, a zaraz z jej wnętrza wynurzyła się męska twarz przeorana bliznami. Z początku niewidoczna zbyt dokładnie, z każdą chwilę stawała się coraz bardziej wyraźna, aż w końcu można było ujrzeć znaną z plakatów twarz Rudolfa Lestrange. Śmierciożerca. Ten, który pozostał przy życiu, a przeciez nie było ich zbyt wielu.
- Pośpiesz się. Ta klatwa dużo mnie kosztuje, ale jeśli będę musiał to utkwisz tu razem ze mną po wieki. - wysaczała twarz wyraźnie zniecierpliwionym głosem.- Veritaserum... uważaj, będę cie śledzić przez ściany. Jeśli zawiedziesz, wkrótce znowu się spotkamy. - ten głos brzmiał naprawdę poważnie i całkiem złowieszczo.- Właśnie dlatego tu jesteś. Bo masz czystą krew. Nikogo innego nie mogłem wyznaczyć. - widoczność twarzy zawieszonej na powierzchni półpłynnego muru zmieniała się... raz bladła, raz na powrót stawała się mocniej zarysowana.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Darcy Campanella
Uczeń | V rok
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 51
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz Zeus
Różdżka: jesion, łuska smoka, średnio elastyczna, 9 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Śro Wrz 27, 2017 8:34 pm   

No wreszcie ten gość coś zaczął gadać. I się pokazał. Oczywiście panna Campanella kojarzyła te twarz. Osobiście nie chciała mieć zbyt wiele wspólnego ze zbiegłymi śmierciożercami, ale nie ze względów ideologicznych. Jeśli chodzi o kwestie światopoglądowe to ich szanowała i tolerowała ten punkt widzenia, natomiast nie uśmiechała się jej współpraca z brudnym, ukrywającym sie pewnie w jakiś kanałach albo podziemiach osobnikiem, który teraz nie rezprezentował sobą zbyt wiele. Co innego gdyby takie partnerstwo zaproponował jej schludnieubrany mężczyzna od razu przechodząc do rzeczy z jednakowym szacunkiem do jej rodu i osoby. Taki drobny detal, ale jednak potrafił wpłynąć na jej postrzeganie rozmówcy. Nic dziwnego, ta ślizgonka była wychowywana w określonym środowisku.
Tak czy inaczej, emocje opadały, do niej zaczynało coraz bardziej docierać, że może być tu uwięziona na zawsze. Rozejrzała się trochę nerwowo na boki, a potem wróciła spojrzeniem na twarz Rudolfa Lestrange. Nie znała takiej magii, musiał za tym stać jakiś czarnomagiczny rytuał albo coś innego... cóż, była dopiero uczennicą.
- A co dostanę w zamian? - zapytała spokojniejszym tonem głosu.- I dlaczego w ogóle mam ci pomagać? - wciąż podchodziła trochę podejrzliwie do tego osobnika.
W dłoni mocniej ścisnęła różdżkę. Miała nadzieję, że nie dojdzie do sytuacji, w której zmuszona ją będzie użyć przeciwko śmierciożercy, bo wtedy raczej nie ma szans. Darcy ceniła sobie własną skórę i wolałaby już zwiać gdyby nie to, że tutaj nie miała dokąd. Wątpiła też w skuteczność negocjacji, bo to ona znalazła się teraz w uwięzieniu.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2360
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Wrz 29, 2017 8:33 pm   

Twarz rysującą się na tym galaretowatym odbiciu muru nawiedził wyraźny grymas. Śmierciożerca zmarszczył brwi, a powierzchnia ściany czy iluzji czy pułapki wytworzonej zapewne w jakiś magiczny sposób lekko się trzęsła właśnie jak... galareta.
- Nagrodą jest wypuszczenie cie stąd. Mało? - ostatnie słowo było wypowiedziane z widocznym zniecierpliwieniem i złościa, a twarz zawieszona na murze aż szarpnęła się do przodu.- Pośpiesz się... nie będę tkwił tu wiecznie. Ściana za tobą cie przepuści z powrotem, raz... - jego ton wydawał się nie znosić sprzeciwu, zaś grzywka przerzedzonych włosów nieco przysłoniła mu czoło, wpadając niewielkimi kosmykami w kąciki oczu.- I wróć tu... szybko. Będę czekał. Porozmawiamy o nagrodzie później jeśli wypełnisz zadanie.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Darcy Campanella
Uczeń | V rok
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 51
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz Zeus
Różdżka: jesion, łuska smoka, średnio elastyczna, 9 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Nie Paź 01, 2017 8:32 pm   

Nie wydawała się za bardzo przekonana. Jedak po okresie agresywnego buntu przyszedł czas chłodnych przemyśleń, które nie wydawały sie dla niej korzystne. Co powinna zadecydować? Nie uśmiechała się jej współpraca z tym brudnym śmierciożercom, lecz nie chciała mieć go na karku. I ostatecznie wyznawała przecież te same poglądu. Szkoda, że słudzy Czarnego Pana byli spychani na drugi plan, przestawali się tak liczyć w społeczeństwo, bo Darcy uważała, że należy im się odpowiednie miejsce w rzątach, odpowiedni szacunek. Może jeszcze kiedyś się to zmieni.
- W porządku. - mruknęła, chociaż na jej twarzy widocznie malowała się pewna rezerwa, tak aby mężczyzna nie myślał, że ta współpraca przyszła jej tak łatwo. - Wrócę jak tylko to zdobędę. - odwróciła się, a potem z niesmakiem spróbowała z powrotem przeniknąć przez te ścianę.
Była galaretowata, uczucie nie było komfortowe, więc zamknęła oczy, zacisnęla wargi i jakoś się udało. Otrzepała się po tym i zerknęła jeszcze za siebie. Zdaje się, że nie ma innego wyjścia, musi wykonać zadanie, chociaż pojęcia nie miała po co śmierciożercy eliksir prawdy, ale być może ma tu jakieś swoje interesy do załatwienia. Nie wiedziała też jak ma się to jej udać, ale będzie musiała spróbować. To na pewno nie pójdzie łatwo.
Skierowała się na dół szkoły w takim razie.
<zt>
 
     

Darcy Campanella
Uczeń | V rok
Dołączył: 04 Maj 2016
Posty: 51
Wiek: 15 lat
Krew: czysta
Pupil: puchacz Zeus
Różdżka: jesion, łuska smoka, średnio elastyczna, 9 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 15
Zielarstwo: 5
Transmutacja: 5
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 10
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 5
Wysłany: Pon Paź 30, 2017 9:31 pm   

Panna Campanella była zła. Na siebie najmniej, ale za to co musiała przechodzić przez zadanie zlecone przez tego śmierciożercę, nie miała zbyt wielu powodów do radości. Irytował ją fakt, że została potraktowana prawie jak służąca, a to nie przystoi dziewczynie z rodu Campanella. O nie, ona powinna być traktowana wyjątkowo, z najwyższym szacunkiem. Część uczniów to rozumiała, niestety nie do wszystkich to jeszcze docierało, ale według niej to kwestia czasu i zrozumieją jaki popełniali błąd nie podchodząc do niej z honorami.
Teraz niosła na górę te dwa flakoniki z miksturami. Kiedy trafiła na właściwy korytarz, przemknęła wzrokiem po murach szkoły i na chybił trafił zaczęła postukiwać palcami w ścianę, chcąc jak najszybciej miec to za sobą i jak najszybciej skontaktować się z Rudolfem Lestrange. Naprawdę, nie zamierzała mieć z nim większego kontaktu.
Na domiar złego, te plamy wciąż widniały na jej rękach i ślizgonka nie miała pojęcia jak się tego pozbyć. Będzie musiała przestudiować kilka ksiąg z miksturami na takie rzeczy, a nie wiadomo czy i to pomoże. A jak nie, to niech ten śmierciożerca coś zaradzi. W końcu sporo poświęcała pomagajac mu, wystarczył na dowód tego fragment zasłyszanej przez niej rozmowy. Nakrycie ją na tym uczynku mogło się bardzo źle skończyć.
No szybciej, niech ten śmierciożerca odpowiada. Nie będzie przecież tu wystawała nie wiadomo ile czasu pukając w każdą cegłę i w każdą skałę.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Współpracujemy z:
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight










SnM

















Image and video hosting by TinyPic









Dragon Ball New Generation Reborn



















Dragonst







Król Lew











Fairy Tail Path Magician











Vampire Kingdom











Silver Baner

Vampire Diaries



SnM: Naruto PBF









Toplisty








Stopka
Nie kradnij
zawartości forum!
Zapytaj o
pozwolenie jeśli
chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek
Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).

Strona wygenerowana w 0,33 sekundy. Zapytań do SQL: 10