Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Fabuła
Minął rok od pamiętnej Bitwy o Hogwart zakończonej pokonaniem Lorda Voldemorta. Wszystkie horkruksy zostały zniszczone, jednak za ogromną cenę życia wielu osób. Hogwart obrócił się niemal w ruinę, ale na szczęście udało się odbudować zamek, zaś od kiedy na czele szkoły stanęła Minerwa McGonagall życie młodych adeptów magii wróciło do normalności. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że nastały spokojne czasy. Obecny minister Kingsley Shacklebolt zmaga się z silną konkurencją, która chce przejąć jego stanowisko. Wśród politycznych rywali są zarówno zwolennicy silnych rządów jak i ci, którym nie jest na rękę ponowne zrównanie w prawach czarodziejów czystokrwistych i tych którzy nie mogą się wykazać odpowiednim pochodzeniem. Środowisko śmierciożerców również pozostaje podzielone. Pozbawieni przywódcy zmuszeni są działać na własną rękę dążąc do odzyskania potęgi. Chociaż wśród nich nie brakuje ambitnych jednostek tytuł następcy Czarnego Pana wciąż pozostaje nieobsadzony.Czytaj więcej.

1
2
3
4
Ogłoszenia
► Pilnie poszukujemy nauczycieli Obrony przed Czarną Magią, Zielarstwa, Eliksirów, Numerologii, Starożytnych Run, Quidditcha oraz Historii Magii!
► Ukazał się nowy Prorok Codzienny!

100
100
100
100
W Sieci


Listopad 1999r.
Pełnia: 21-23.11 (26-28.05)
Coraz więcej deszczowej pogody, coraz silniejsze wiatry. Odczuwalny spadek temperatury. W dzień ok. 7'C, w nocy ok. -4'C.



Poprzedni temat «» Następny temat
Zaczarowane schody
Autor Wiadomość

Lucas Henderson
Uczeń | V rok
Dołączył: 07 Maj 2017
Posty: 26
Wiek: 15
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Nerv
Różdżka: heban, pióro ze skrzydło hipogryfa, giętka, 11 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Wto Cze 06, 2017 9:39 pm   
   <Multikonta: --


Nie wiedział jak dalej postąpić. Czy powinien brnąć w tą dyskusję z wężem czy wprost przeciwnie. Nie potrafił sobie na to odpowiedzieć, chociaż cały czas się nad tym zastanawiał. Gad wydawał się zniecierpliwiony i tyle dobrego, że puchon miał niejakie pojęcie gdzie on się znajduje, na jakiej wysokości, potrafił też sobie wyobrazić ile to stworzenie waży i jakiego jest kalibru. Otaczała go ciemność. Nie widział. Trudno mu zatem oszacować szczegóły. Maść, wielkość kłów... tego wszystkiego mógł się tylko domyślać, chociaż co do uzębenia zwierzęcia nie wątpil w jego potencjał. Nie miał też pojęcia jakiej odpowiedzi oczekuje jego rozmówca, mógł więc zatem zupelnie nieświadomie odpowiedzieć źle, a tego nie spotkają go raczej zbyt miłe doświadczenia. Dlatego postanowił wybrać walkę. Nic nie tracił w ostatecznym rozrachunku, a mógł coś zyskać, jeśli tylko uda mu się oswobodzić. Wówczas na pewno wykona w tył zwrot jak najszybciej chcąc opuścić ten dziwny korytarz znajdujący się w Hogwarcie. Miał wrażenie, że takiego miejsca w ogóle tutaj być nie powinno, że to miejsce znalazło się tutaj wbrew wszystkiemu, ale nie teraz o tym dywagować, teraz pozostawału mu działanie.
- Conjunctivitis. - sam zamknął oczy, żeby czasem nie oberwać rykoszetem i wycelował różdżkę, mniej więcej gdzie szacował, że znajdował się pysk tego zwierza.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2353
Poziom życia: 100%
Wysłany: Czw Cze 08, 2017 9:50 pm   

A więc puchon wybrał zmagania z ogromnym gadem. Nie zapowiadało się na to, żeby wąż mu za szybko odpuścił. Chłopakowi udało się rzucić zaklęcie, które odniosło pożądany efekt, bo gad odchylił łeb z czymś co mogło zabrzmieć jak bolesne syknięcie przepełnione też złością, agresją. Widać było tylko krótki, ale intensywny błysk białego światła i chociaż działanie to trwalo zaledwie chwilę to najwyraźniej wystarczyło na węża. Niestety gad nie zamierzał się tak łatwo poddać. Ucisk jego cielska na nogawce puchona zwiększył się tak bardzo, że pan Henderson mógł odczuć jak jego noga jest boleśnie uciskana, jak utknęła w tym mocarnym uścisku i wreszcie gruchot... poszła kość, a intensywne uczucie bólu rozlało się po całym jego ciele. Jednocześnie gad przechylił się tak, że swym ciężarem zmusił ucznia do przewrócenie się na ziemię. Różdżka wypadła chłopakowi z dłoni, rąbnał on ciałem na posadzkę, a przecież wkoło kręciły się inne, dużo drobniejsze węże.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Lucas Henderson
Uczeń | V rok
Dołączył: 07 Maj 2017
Posty: 26
Wiek: 15
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Nerv
Różdżka: heban, pióro ze skrzydło hipogryfa, giętka, 11 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Sob Cze 10, 2017 9:54 pm   
   <Multikonta: --


Gruchotnęło. Z jego gardła wydobył się cichy krzyk. Czuł jak cielsko tego wielkiego gada miażdży mu nogę. Dosłownie. Chyba jeszcze nie czuł aż tak mocnego nacisku, cokolwiek by się działo... był pewien, że musi mieć nieźle zdezelowaną kość. Prawdopodobnie złamanie, oby nie w kilku miejscach... skończy w Skrzydle Szpitalnym i to na kika dni. Gorzej... jak on to wszystko wyjaśni. Opowie o wielkim wężu czającym się gdzieś w Hogwarcie? Wiadomo co to jest? A może bazyliszek? Jakikolwiek to był wąż, to na pewno mówił ludzkim językiem, bo Henderson nie był żadnym wężoustym, żeby mowę tych zwierząt rozumieć. I jak to wyjaśnić? Szczerze mówiąc trochę spanikował. Jego zwykle spokojny, wręcz flegmatyczny umysł poddał się jakiemuś szaleństwu i odczuciu bólu. Runął na ziemię. Został powalony? Chyba tak. Tracił orientację w tym co się wokół dzieje. Magiczny kijek... gdzie jest ta różdżka, było ciemno, wokół były węże... te małe, nie wspominając o tym wielkim.
Postarał się wymacać na posadzce swoją różdżkę. Jakkolwiek ją dosięgnąć, złapać... szybko... wyciągnął się jak najbardziej, zagryzając przy tym zęby z bólu. Prawie nie mógł ruszać nogą. Wolał nie ruszać, nawet najmniejsze drgnięcie powodowało bolesne ukłucie. Jak udało mu się chwycić ten czarodziejski kijek postarał się znów wycelować w największego gada.
- Drętwota. - tylko to mu przyszło do głowy.
Cokolwiek innego mogło mu pomóc? Nie było tu nikogo, był sam w jakimś gnieździe, gdzie pałętało się mnóstwo węży. Co to za dziwne miejsce?
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2353
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pon Cze 12, 2017 9:32 pm   

Szczęśliwie pan Henderson wymacał w tych ciemnościach swój magiczny kijek, który nie potoczył się zbyt daleko od własciciela. Bez niego puchon pozostałby zapewne bezbronny, pozostawiony na łaskę lub jej brak ogromnego gada, którego przyszło mu spotkać w tym korytarzu. Dzięki zdobyciu różdżki mógł walczyć, rzucić zaklęcie. Nie zmieniało to jednak w istocie jego problemu z nogą. Kończyna została pogruchotana i chłopak nieustannie mógł odczuwać silny, promieniujący ból rozchodzący się na całe ciało. Ból, który wżynał się w jego głowę, otępiał myślenie. Każde, najmniejsze drgnięcie przynosiło jeszcze większą falę cierpienia. Zaklęcie powiodło się, ale czy trafiło? Słychać było syk, pan Henderson mógł odczuć jak to cielsko węża jakby zsunęło się z niego, opadło gdzieś na bok, ale mrok tego miejsca uniemożliwiał dokładne sprecyzowanie polożenia. Wściekły syk. To już nie był ludzki głos, to był jak najbardziej zwierzęcy odgłos. Co więcej, chłopak miał jeszcze jeden problem... te drobne gady pełzające gdzieś wkoło jakby odczuły złość swojego przywódcy. Zaczęły się coraz szybciej przemieszczać i puchon mógł odczuć jak ich drobne cialka ocierają się o jego ramiona, nogi.. jakby i im zaczęło udzielać sie zdenerwowanie władcy.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Lucas Henderson
Uczeń | V rok
Dołączył: 07 Maj 2017
Posty: 26
Wiek: 15
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Nerv
Różdżka: heban, pióro ze skrzydło hipogryfa, giętka, 11 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Śro Cze 14, 2017 9:40 pm   
   <Multikonta: --


To było złe. Jego spokojny zwykle umysl nie mógł się teraz znaleźć żadnego środka pozwalającego mu na wydostanie się z tej sytuacji. Co zrobić? Ledwo się mógł ruszać, a wątpił by ktokolwiek przyszedł mu teraz na pomoc. To miejsce wydawało się jakieś przeklęte, zapomniane, opuszczone. Nikt go tu nie znajdzie, musiał liczyć sam na siebie. Co innego mu zostało? Nie chciał zostać pożarty żywcem, chociaż zdawał sobie spraę, że jest to jedna z możliwych opcji zakończenia tej sytuacji. W dodatku chyba te małe wężyki też zaczęły się denerwować, czuł ich ruch tuż obok siebie, czuł jak przepełzały. Noga bolała niemiłosiernie. Chyba jeszcze nigdy nie czuł aż tak silnego bólu, to było coś nie do opisania. Wykorzystując siłę rąk, a raczej łokci zaczął próbować czołgać się do przodu, tak aby nie stać w miejscu, a jednocześnie skzać te zmiażdżoną nogę na jak najmniejszy ruch. Nie wiedział czy to wytrzyma, jego umysł na ten moment był zbyt otępiały. Zagryzl tylko zęby i ciągnął się do przodu.
Na wszelki wypadek jeszcze obrócił się w stronę gadów.
- Vipera Evanesca. - nie było to może zbyt efektowane zaklęcia, ale myślał tyko o tych wężach i o wydostaniu się stąd, nic innego nie mogło mu teraz przyjść do głowy, chociaż starał się zebać myśli w całość i jakoś przeanalizować obecne położenie jak i możliwości wyjścia stąd.
Da radę w ogóle się jakoś doczołgać? Wokół było ciemno, ale wolał chyba nie ryzykować oświetlania sobie teraz drogi. Zresztą, ostatnio nie odniosło to najlepszego skutku.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2353
Poziom życia: 100%
Wysłany: Pią Cze 16, 2017 9:41 pm   

Chłopak podjął walkę. Nie było mu łatwo ze zmiażdżoną nogą, która utrudniała każdy, nawet najmniejszy ruch. Wszystko go bolało, dosłownie. Cierpienie rozchodziło się wzdłuż całego jego ciała. A jednak czołgał się, siłą rzeczy wciąż posuwał się jakoś naprzód. Parł starając się przetrwać. Zaklęcie odniosło niewielki skutek, spalając jednego z niewielkich węży kręcących się obok. A te pełzające gady stawały się coraz bardziej niecierpliwe, coraz bardziej ruchliwe. Na szczęście największy z nich jeszcze nie atakował, być może na skutek wcześniej rzuconego przez ucznia czaru. Pan Henderson w końcu zdołał się doczołgać do wyjścia, mniej więcej w tym samym momencie, w którym jedna ze żmijek rzuciła się na niego kąsając go w ramię, bardzo blisko w szyi. Chłopak mógł odczuć jak dwa drobne kły przebijają mu skórę. To bolało. Krótkie, ale dość intensywne uczucie bólu.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Lucas Henderson
Uczeń | V rok
Dołączył: 07 Maj 2017
Posty: 26
Wiek: 15
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Nerv
Różdżka: heban, pióro ze skrzydło hipogryfa, giętka, 11 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Nie Cze 18, 2017 9:39 pm   
   <Multikonta: --


Z każdym wysiłkiem miał wrażenia, że nie starczy mu na więcej sił. Z każdym ruchem zastanawiał się czy nie lepiej tu zostać. Tak, zdawał sobie sprawę z czym by się to wiązało, ze śmiercią. Prosty rachunek, nie trzeba tu niczego więcej tłumaczyć, nie trzeba analizować. Lecz z drugiej strony zdawał sobie sprawę z tego, że skoro podjął walkę wypadałoby ją dokończyć. Zdecydował się zaatakować, chociaż mógł kontynuować rozmowę z tym gadem i wówczas by wyszedł na tym lepiej. Może. Może nie skończyłby ze zmiażdżoną nogą, może miałby więcej szans na przetrwanie. Wszystko na to wskazywało, ale Lucas wybrał pojedynek i musiał w pełni przyjąć tego skutki. Jak się z tego wykaraska, na pewno będzie bardziej uważał na to gdzie wchodzi, żadnej wesołej eksploracji Hogwartu.
Znowu krzyknął. Ciszej. Głos uwiązł mu w gardle. Odczepił sobie tego węża od swojej skóry i rzucił nim gdzieś na tyle ile mu siły pozwalały. Teraz to w końcu mniej istotne, teraz powinien skupić się na przetrwaniu, to wszystko co może zrobić.
Spróbował się jeszcze podciągnąć, jeszcze kawałek. Nie było możliwości, żeby stanął teraz na równe nogi, to nie wyjdzie. Jak dobrze pójdzie to przynajmniej wyczołga się z tego korytarza, dlatego dalej podciągał się rękami, dalej walczył o to, żeby pokonywać kolejne odcinki tej męczącej trasy, żeby wydostać się poza to przejście, poza zasięg gadów. Zagyzł zęby, żeby wytrzymać ten ból.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2353
Poziom życia: 100%
Wysłany: Wto Cze 20, 2017 9:36 pm   

Pan Henderson dzielnie walczył o przetrwanie. I chwała mu za to... inaczej trudno powiedzieć jak potoczyłyby się jego losy. Udało mu się oderwać od siebie węża, który wbił się w jego skórę. Rana pozostała, szczęśliwie niezbyt wielkich rozmiarów... dwa czerwone ślady po kłach stworzenia. Nie to jednak było najbardziej niepokojące... skoro jeden się rzucił na chłopaka, może być ich więcej, a przecież w tym przedziwnym korytarzu pełno było węży. I wciąż istniało ryzyko, że zaatakuje ich przywódca. Puchon poruszał się w ciemności przez długi czas, dopiero prześwit światła z korytarzy szkoły umożliwił mu lepszą widoczność. Ale ten gad wciąż gdzieś tam jest w mroku. Szczęśliwie gdy uczeń wyczołgał się z przejścia, wrota zamknęły się za nim samoczynnie, zostawiając chłopaka tuż pod schodami. Dobrze, że kierowala się właśnie na nie trzecioroczna gryfonka, która gdy tylko ujrzała chłopaka podbiegła do niego jak najszybciej.
- Co się stało? Możesz iść? - zmierzyła go zaniepokojonym i przestraszonym spojrzeniem.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     

Lucas Henderson
Uczeń | V rok
Dołączył: 07 Maj 2017
Posty: 26
Wiek: 15
Krew: pół na pół
Pupil: sowa - Nerv
Różdżka: heban, pióro ze skrzydło hipogryfa, giętka, 11 cali
Poziom życia: 100%
Eliksiry: 7
Zielarstwo: 7
Transmutacja: 10
Z. zwykłe: 10
Z. ofensywne: 12
Z. defensywne: 10
Miotlarstwo: 4
Wysłany: Czw Cze 22, 2017 9:26 pm   
   <Multikonta: --


Chyba już. Chyba koniec. Lucas przez chwilę nie mógł złapać oddechu. Nie mógł uwierzyć, że w ogóle mu się udało, że wydostał się z tego przeklętego korytarza. Jego umysł na szczęście szybko wracał do spokojnego, flegmatycznego, analitycznego podejścia i jednocześnie równie szybko pojawiło się bolesne uczucie bólu. Nie miał pojęcia czy i gdzie mu się uda dotrzeć z tymi ranami, ale szacując swoje możliwości niestety wątpił w to, że uda mu się samemu dotrzeć do skrzydła szpitalnego. Tyle dobrego, że przejście zamknęło się, zostawiając po drugiej stronie węże i tego ogromnego gada, z którym miał do czynienia. Nie wiedział cóz to za bestia... czy jakaś przerażająca anakonda czy bazyliszek może, ale tymi drobnostkami zajmie się później. Obecnie jednak musiał się skupić na swoim aktualnym stanie, który prezentował się słabiutko. Na szczęście na horyzoncie pojawiła się jakaś uczennica. Lucas nie zwracał uwagi na barwy Domu, potrzebna mu była szybka i jakakolwiek pomoc.
- Chyba... nie mogę chodzić. - nie dał rady ruszyć zmiażdżoną kończyną, wystarczyłu mu tego bolu, który nieustannie odczuwał, który przytykał mu nawet możliwość mówienia.
Henderson nie sądził, że w aż tak fatalnym będzie stanie. Zdawał sobie sprawę z tego jakie straty poczuł, ale nigdy jeszcze nie czuł się tak tragicznie rozbity. Na szczęście, teraz już była szansa, że wróci do formy i jakoś to przetrwa.
 
     

Dołączył: 18 Maj 2010
Posty: 2353
Poziom życia: 100%
Wysłany: Sob Cze 24, 2017 9:51 pm   

Nikt młodej uczennicy nie musiał tłumaczyć w jak złym stanie jest pan Henderson, bo to było widać gołym okiem. Dziewczyna nie zastanawiała się długo i po usłyszeniu jego odpowiedzi od razu skinęła głową i zawołała z dołu kilka innych koleżanek i kolegów z różnych Domów. Młodsi całkiem zręcznie poradzili sobie z puchonem. Jeden wyciągnął różdżkę i za pomocą prostego zaklęcia unieruchomił mu nogę, co niestety chłopak odczuł dość boleśnie. Dwójka kolejnych krukonek wypowiedziała niemal jednocześnie inkantację kolejnego czaru, dzięki któremu pan Henderson wylewitował w powietrze, a zaraz potem cała grupka ostrożnie z unoszącym się poszkodowanym zaczęła kierować się w stronę skrzydła szpitalnego. Nie mieli tak daleko i przy okazji bardzo pilowali, żeby nie poobijać puchona, bo w ten sposób zagwarantowaliby mu tylko kolejne falne porażającego bólu. Gdy udało im się w ten sposób dotrzeć do punktu docelowego, pielęgniarka aż wzniosła gwałtowanie ręce ku górze z wyrazem ewidentnego szoku na twarzy.
- Na Merlina, kto go tak urządził... połóżcie go tutaj, szybko, szybko... - poleciła na prędce pozostałym uczniom, wskazując najbliżej położone łóżko, a sama pognała do kredensu zastawionego fiolkami i innymi składnikami leczniczymi, przerzucając w pośpiechu kilka ampułek.
_________________
A skąd wiesz, że ty jesteś obłąkany? - zapytała Alicja
Po pierwsze - odpowiedział Kot - pies nie jest obłąkany. Zgadzasz się z tym?
- Chyba tak - odpowiedziała Alicja.
- No, więc widzisz - ciągnął Kot - że pies warczy, jak się rozgniewa,
a kiedy jest zadowolony - macha ogonem.
Otóż ja normalnie warczę, kiedy jestem zadowolony,
a macham ogonem, jak się rozgniewam.
I dlatego jestem wariat."
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   

Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Współpracujemy z:
Strefa Forumowych RPG

Bleach OtherWorld



Vampire Knight










SnM

















Image and video hosting by TinyPic









Dragon Ball New Generation Reborn



















Dragonst







Król Lew











Fairy Tail Path Magician











Vampire Kingdom











Silver Baner

Vampire Diaries



SnM: Naruto PBF









Toplisty








Stopka
Nie kradnij
zawartości forum!
Zapytaj o
pozwolenie jeśli
chcesz skorzystać. Forum przystosowane do przeglądarek
Mozilla Firefox i Google Chrome (odradzamy Explorera).

Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 10